Dziś jest:
Piątek, 18 sierpnia 2017

...drogę wytycza się idąc.
/Paulo Coelho/

Pytania do FN
ODPOWIEDZI NA PYTANIA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas swoje pytanie - schowaj formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Jak podchodzicie do sprawy pogrzebów oraz dnia zmarłych wiedząc tyle o reinkarnacji?
Dziś, 07:12 komentarze: brak czytany: 223x

[...] Witam Jak podchodzicie do sprawy pogrzebów oraz dnia zmarłych wiedząc tyle o reinkarnacji? Czy w taki dzień należy ze smutkiem do tego podchodzić jak np. w Polsce, czy z radością tak jak jest to w innych krajach np. Gwatemala (puszczanie ogromnych latawców) , Rumunia (wesoły cmentarz) itp. Pozdrawiam Fundacje Adam Bardzo ciekawe pytanie, które dostaliśmy w ostatnich godzinach (17 sierpnia.......

czytaj dalej

[...] Witam Jak podchodzicie do sprawy pogrzebów oraz dnia zmarłych wiedząc tyle o reinkarnacji? Czy w taki dzień należy ze smutkiem do tego podchodzić jak np. w Polsce, czy z radością tak jak jest to w innych krajach np. Gwatemala (puszczanie ogromnych latawców) , Rumunia (wesoły cmentarz) itp.
Pozdrawiam Fundacje
Adam

 

Bardzo ciekawe pytanie, które dostaliśmy w ostatnich godzinach (17 sierpnia). Nie tylko wiedza o reinkarnacji stawia tradycyjne pogrzeby w dość osobliwym świetle, ale także świadomość istnienia duszy. Proszę nam wierzyć, że bardzo dużo ludzi chodzi na cmentarze po to, aby „odwiedzić dziadka, wujka lub babcię”. Oni są tak naprawdę niewierzący i wbijają dzieciom w głowy przeświadczenie, że po śmierci fizycznej „trafia się na cmentarz”. Nie rozgraniczają, że dusza opuszcza ciało, ale po prostu: kiedyś babcia chodziła i robiła różne rzeczy, a teraz „leży o tam – po lewej stronie”. Stąd przeróżne patologie w budowaniu ogromnych pomników, które praktycznie przykrywają inne pomniki wokół, swoim przepychem i ornamentyką sprawiają, że inne pomniki „bledną”, co znakomicie widać 1 listopada. Ciała powinny być kremowane, a popiół powstały w ten sposób godnie oddawany ziemi, ale cała ceremonia i ornamentyka pogrzebów jest oczywiście nieporozumieniem. Ale to i tak drobiazg przy rzeczy kolejnej.

Bardzo często kolejna inkarnacja duszy następuje w gronie bliskiej rodziny. A więc na przykład dziadek inkarnuje się w ciało swojego wnuka, gdyż „musi dokończyć lekcję” itd. – o prawidłach wędrówki dusz bardzo często piszemy w serwisie. Jesteśmy pewni, że na cmentarzach zdarzają się masowo przypadki, kiedy ludzie (zwłaszcza małe dzieci) zapalają lampki i świeczki… na własnych grobach! To najlepiej pokazuje punkt, w jakim jest ludzka cywilizacja, jeśli chodzi o wiedzę duchową.

Cudowne są przypadki, kiedy zdarzają się dzieci pamiętające swoje poprzednie wcielenie, które potem w postaci astralnej obserwowały własne pogrzeby organizowane przez ich rodziny. Niektórzy pamiętają dokładnie, gdzie leżą pochowani jako „poprzednie wcielenie” i bezbłędnie trafiają na własne groby mówiąc oszalałym z przerażenia rodzicom „o, zobaczcie… tu jestem pochowany!” i wskazując na jakiś grób na cmentarzu.

Takie sceny zdarzają się na całym świecie, także w Polsce (mamy takie historie w archiwum!). Poniżej zdjęcie chłopca z USA, stoi przed własnym grobem. Sześcioletni Brennan potrafił w szczegółach przypomnieć sobie tragiczny upadek z dużej wysokości, który zakończył jego życie. Po wejściu na cmentarz od razu wesoło pobiegł na miejsce, gdzie jest grób jego „poprzedniego ciała”. Czy może być lepsza odpowiedź na Pana pytanie niż... to zdjęcie? ;)

 



zwiń tekst

Dlaczego nie mogę na waszej stronie odtworzyć filmu z Archiwum FN?
Wczoraj, 07:26 komentarze: 1 czytany: 251x

To przykra sprawa, o której musimy poinformować czytelników serwisu. Mamy potężne archiwum filmów i programów telewizyjnych o zjawiskach niewyjaśnionych. Niektóre są naprawdę na wagę złota i zawsze bardzo nam zależało na tym, aby najciekawsze pokazywać także naszym czytelnikom. Jak wiecie w odróżnieniu od tysięcy podobnych do naszej stron w sieci nie mamy żadnych reklam i nie jesteśmy nastawieni na.......

czytaj dalej

To przykra sprawa, o której musimy poinformować czytelników serwisu. Mamy potężne archiwum filmów i programów telewizyjnych o zjawiskach niewyjaśnionych. Niektóre są naprawdę na wagę złota i zawsze bardzo nam zależało na tym, aby najciekawsze pokazywać także naszym czytelnikom. Jak wiecie w odróżnieniu od tysięcy podobnych do naszej stron w sieci nie mamy żadnych reklam i nie jesteśmy nastawieni na zarabianie na tej stronie (pieniądze mamy z prywatnych firm, które nie działają w tzw. tematyce FN). Niestety próby pokazywania tych filmów na youtube kończą się zawsze natychmiast zablokowaniem konta ze względu na "prawa autorskie producentów do programów". Od dłuższego czasu używaliśmy do tego portalu vimeo.com, ale także tutaj spotkała nas niemiła niespodzianka - mimo braku reklam i podkreśleniu, że jedynie propagujemy wiedzę o zjawiskach typu X`Files - konto zostało uznane za "spamowe" i za karę zamieniono jego charakter na "osobisty" z "publiczny". Co to oznacza? Wszystkie filmy w naszej witrynie zamieszczone w ten sposób są albo niewidoczne, albo serwis żąda "hasła i loginu". Oto przykład z naszej ostatniej poczty:

[...] Witam
Próbuje odtworzyć film egzorcysta z archiwum FN jednak wymagany jest logi i hasło, prosze o pomoc.
Pozdrawiam


Nie jesteśmy w stanie tego zmienić, gdyż dyskusja z moderatorami vimeo.com zawsze oznacza przegraną sprawę (podejmowaliśmy takie próby). Oczywiście założyliśmy nowe konto, ale trzeba się liczyć z tym, że ono także wcześniej czy później zostanie zablokowane.

Szkoda, gdyż wiele spraw trudno opisać słowami i znakomite filmy dokumentalne z serii "Ghost inside my child" czy "Paranormal Witness" są w stanie wyjaśnić więcej niż nawet tysiąc-stronicowe laboraty.



zwiń tekst

Ile macie zdjęć obiektów typu „orbs”? Czy próbowaliście robić eksperymenty?
Pon, 14 sie 2017 08:11 komentarze: 2 czytany: 411x

Dostaliśmy pytanie dotyczące zdjęć z obiektami, które w kręgu krajów anglojęzycznych nazywane są „orbs” (sfery, kule – przyp. FN). Jeden z czytelników zapytał, ile mamy takich zdjęć. Wstępnie można śmiało przyjąć, że są to dziesiątki tysięcy, choć i tak katalogujemy tylko najciekawsze. Czy robiliśmy eksperymenty? Setki! Rozpylaliśmy przed obiektywem aparatu wszystko: wodę, pył, miał węglowy, zmielone.......

czytaj dalej

Dostaliśmy pytanie dotyczące zdjęć z obiektami, które w kręgu krajów anglojęzycznych nazywane są „orbs” (sfery, kule – przyp. FN). Jeden z czytelników zapytał, ile mamy takich zdjęć. Wstępnie można śmiało przyjąć, że są to dziesiątki tysięcy, choć i tak katalogujemy tylko najciekawsze. Czy robiliśmy eksperymenty? Setki! Rozpylaliśmy przed obiektywem aparatu wszystko: wodę, pył, miał węglowy, zmielone cząstki organiczne, substancje chemiczne, metalowe opiłki itp. itd.

Oto jeden z takich eksperymentów.

Przez wiele lat „dziwne kule” na zdjęciach braliśmy za błędy fotograficzne. Zwróciły naszą uwagę w 1997 roku, kiedy to wykonaliśmy wiele zdjęć w kościele, a tylko na trzech wykonanych jedno po drugim pojawiły się jasne kule. Wtedy po raz pierwszy zrozumieliśmy, że mamy do czynienia z „numerem stulecia” – oto zjawisko przez miliony opluwane jako „zwykłe pyłki robiące kule przy zdjęciach z fleszem” jest czymś absolutnie wykraczającym poza wyobraźnię, co jest związane z energią duchową. Wtedy jeszcze nie mieliśmy kontaktu z ośrodkami badającymi to zjawisko na świecie. Dopiero nawiązanie z nimi współpracy sprawiło, że sprawa stała się oczywista – musimy zrobić eksperymenty i przyjrzeć się temu zjawisku. I tak zaczęła się wielka przygoda, która trwa do dziś. Wiele się od tego czasu zmieniło – na świecie nikogo nie interesują zdjęcia z kulami „orbs”, gdyż bada się tylko i wyłącznie filmy pokazujące te obiekty „w ruchu”. My mamy także takie filmy – poniżej jeden z nich.

Nie zmienia to faktu, że nadal zbieramy zdjęcia z „orbs”, choć w erze filmów koncentrujemy się tylko na tych najciekawszych. Podczas spotkania w Nowym Yorku z badaczami orbs z Instytutu Monroe jeden z wykładowców zadał kilka prostych pytań, a tym jedno obezwładniające:

Dlaczego istnieją zdjęcia „bez kul orbs”?!

Pytanie proste, ale jednocześnie trafne i trafiające w sedno. Jeśli założyć to idiotyczne twierdzenie, że są to „pyłki i drobinki w powietrzu, które światło flesza zamienia w kule”, to zapylenie powietrza jest stałe i na każdym zdjęciu powinny wychodzić te obiekty. Tymczasem przytłaczająca większość zdjęć jest czysta, co posyła w daleki kosmos takie „odkrywcze hipotezy”. Potem zaczęliśmy prowadzić żmudne eksperymenty. Robiliśmy zdjęcia kilkunastoma aparatami {z fleszem i bez flesza), a w pomieszczeniach rozpylaliśmy wszystko włącznie z kurzem zebranym w całym mieszkaniu. W pokoju ledwo co było widać od kurzu i pyłu, a my robiliśmy zdjęcia. Wszystko okazało się zgodne z tym, co mówili nam koledzy ze Stanów Zjednoczonych: jeśli nawet na fotografii powstawały „chmury kul”, to miały się one nijak do tego, czym są prawdziwe kule „orbs”. Widać je na przykład podczas wykładu jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego (zdjęcia wykonane przez FN).



Przygotowujemy publikację o filmach z orbs, gdyż absolutnie zgadzamy się z najnowszą tezą uznaną na całym świecie: tylko i wyłącznie nagrania wideo pozwalają na analizowanie tych obiektów!

Nie zmienia to faktu, że katalogi na twardych dyskach ze zdjęcia z kulami „orbs” nadal są prawdziwą kopalnią wiedzy o tym fascynującym zjawisku… poniżej kilka wybranych dosłownie "na chybił trafił" z katalogów naszego Archiwum FN.


 




















zwiń tekst

Co sądzicie o Wolnomularzach czy Różokrzyżowcach?
Czw, 10 sie 2017 08:02 komentarze: 2 czytany: 843x

Szanowni Czy moglibyście powiedzieć, jaki jest Wasz stosunek do współczesnych (ale nie tylko) ruchów/stowarzyszeń ezoterycznych? Chodzi mi np. o wolnomularstwo w jego różnych odcieniach, Ordo Templi Orientis, antropozofię czy też np. ruchy różokrzyżowe.PozdrawiamPrzez kilkadziesiąt lat zajmowania się największymi tajemnicami świata (a tym w końcu zajmuje się FN), jeżdżenia po całym świecie, rozmów.......

czytaj dalej

Szanowni
Czy moglibyście powiedzieć, jaki jest Wasz stosunek do współczesnych (ale nie tylko) ruchów/stowarzyszeń ezoterycznych? Chodzi mi np. o wolnomularstwo w jego różnych odcieniach, Ordo Templi Orientis, antropozofię czy też np. ruchy różokrzyżowe.

Pozdrawiam




Przez kilkadziesiąt lat zajmowania się największymi tajemnicami świata (a tym w końcu zajmuje się FN), jeżdżenia po całym świecie, rozmów z ludźmi zajmującymi się tym samym co my nie natrafiliśmy nawet na jeden ślad "tajnych organizacji typu Masoni czy Różokrzyżowcy". Owszem, tacy ludzie istnieją, nawet mają swoje strony w internecie, ale wygląda to raczej na dziecinadę pełną przezabawnych rytuałów z przebieraniem się w stroje "mistrzów ceremonii" niż z tym, co rozpala do czerwoności miłośników książek w stylu "Kod Da Vinci".

Tzw. Wolnomularstwo było bardzo modne w XIX wieku, ale potem wyraźnie znudziło się jako rozrywka europejskim elitom arystokratycznym i teraz jest jakaś pozostałość raczej śmieszna niż "groźna i wszechmocna", w co oczywiście wierzą ludzie postrzegający świat przez pryzmat "supertajnych organizacji". O pozostałych "odcieniach" jak się Pan raczył wyrazić nie będziemy się wypowiadać, bo poza jakimiś wzmiankami w sieci nie mamy żadnych wiadomości na ten temat.






zwiń tekst

Czy jest modlitwa, do której macie szczególny szacunek? I inne pytania.
Nie, 6 sie 2017 06:23 komentarze: 3 czytany: 1042x

Pytania dotyczące religii są przeważnie najtrudniejsze, gdyż dotykają sfery życia, za którą ludzie są gotowi oddać życie. Młodzi terroryści islamscy wysadzają się w powietrze wierząc, że w ten sposób niejako „z automatu” idą do islamskiego nieba, które wręcz ocieka seksem i rozpustą. Nie ma oczywiście żadnego przypadku w tym, że ostatnie noce w hotelach przed zamachem bardzo często spędzają na oglądaniu.......

czytaj dalej

Pytania dotyczące religii są przeważnie najtrudniejsze, gdyż dotykają sfery życia, za którą ludzie są gotowi oddać życie. Młodzi terroryści islamscy wysadzają się w powietrze wierząc, że w ten sposób niejako „z automatu” idą do islamskiego nieba, które wręcz ocieka seksem i rozpustą. Nie ma oczywiście żadnego przypadku w tym, że ostatnie noce w hotelach przed zamachem bardzo często spędzają na oglądaniu filmów pornograficznych. Mają bowiem obiecane przez radyklanych imamów, że dokładnie to będą mieli, jeśli zginą „za wiarę”. Z Chrześcijaństwem nie jest może wersja tak radykalna, ale w sumie podobna. Do nieba trafią tylko ci, którzy odnajdą właściwą ścieżkę. Co to znaczy „właściwą”? Oczywiście Chrystusa. A jeśli nie odnajdą, a pójdą na naukami Buddy? Tutaj nie ma litości – dla wersji świata „radiomaryjno-rydzykowej” jest to pójście na wieczne potępienie. I tak dalej i tak dalej – przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Ratunkiem dla świata jest jedynie uznanie wiedzy duchowej jako oczywistości, niekwestionowanej i nieinterpretowalnej na sto sposobów. Reguły gry są ustalone. Jasne. Oczywiste. Jest Kreacja i jest wędrówka dusz. Reszta jest dodatkiem do tej podstawy. Ale to nasza uwaga „na marginesie”. Przejdźmy do pytań, a raczej odpowiedzi na przysłane do nas pytania.

 

From: Andrzej [dane do wiad. FN]

Sent: Tuesday, August 01, 2017 9:07 PM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject:

 

Dzień dobry.

 

Andrzej […] się kłania

 

  1. A )Jaki ma związek karma z tym, że się rodzimy w określonej rodzinie i o np. określonym wyznaniu religijnym.

Związek jest zasadniczy, a wyjaśnimy to na przykładzie. W Polsce mamy w tej chwili rosnącą fascynację nacjonalizmem, który tym się różni od patriotyzmu, że zawiera mały, drobny dodatek – „niechęć, a nawet wrogość do innych”. Kto może być „inny”? Człowiek wyznający inną religię, mówiący innym językiem, mieszkający w innym zagonie otoczonym granicami naszej zabawnej planety. Na pewno każdy z nas widział ludzi pogrążonych w nacjonalizmie wykrzykujących nienawistne hasła pod adresem jakieś innej grupy. Jeśli dostatecznie mocno zaangażuje się w tę sprawę, a jego nienawiść np. do żydów czy homoseksualistów wypełni jego życie, wtedy „włady karmy” mogą uznać, że będzie właściwe dla niego doświadczenie przeżycia kolejnego życia we wcześniej tak bardzo znienawidzonej przez niego grupie. Czy mamy przykłady takich reinkarnacji? W Polsce nie, ale na świecie jak najbardziej. Członek Ku-klux-klanu robiący wielkie widowiska z płonącymi krzyżami odrodził się jako czarny chłopiec w murzyńskiej rodzinie patologicznej. Na historię tę natrafił Robert Monroe i ją dokładnie opisał. Karma jest czymś absolutnie sprawiedliwym, której celem jest jedno: nauka i doskonalenie się. Człowieka i świata.

B )Jak to wygląda, ten proces, że Bóg nam pomaga w wyborze przyszłej rodziny jeżeli chodzi o inkarnację.

Sprawa jest niezwykle ciekawa jeśli spojrzy się na nią z punktu widzenia tego, co opowiadają małe dzieci pamiętające wcześniejsze życie. Mówią one wprost, że na tamtym świecie rozmawiały z Bogiem (!) i on pokazywał im ich przyszłych rodziców. Mamy relacje w których dzieci używają nawet sformułowania „przez okno w niebie”. Co więcej – mogły prosić Boga o to, aby inkarnować się do tej a nie innej rodziny. Mamy w naszym archiwum relację chłopca, który poprosił Boga o to, aby nie spotkać się ze swoją dawną żoną w nowym życiu „podczas wojny”, bo on już nie chciał się bić. Mówił nam, że Bóg spełnił jego prośbę. Inkarnował się w ciało syna rodziny w Nowym Sączu, a jego żona była jego siostrzenicą starszą od niego o 15 lat. Ale obietnicę jej daną w tamtym życiu spełnił – spotkali się ponownie.

Proszę pamiętać, że dla nas świat ducha i reguł związanych z reinkarnacją także ma wiele zagadek i pytań wymagających wiedzy wykraczających poza zwykłych śmiertelników. Praca na pokładzie okrętu Nautilus jest jednak dlatego tak fascynująca, że polega na odkrywaniu kolejnych kart z całej talii, która jest zasłonięta przez wzrokiem zwykłych ludzi.

  1. Co sądzicie o modlitwach jak różaniec w religiach. Mam na myśli rodzaj modlitwy. Czy jest jakaś modlitwa w jakimkolwiek systemie religijnym do której macie wielki szacunek?

Nie ma wątpliwości, że modlitwa jest niczym innym jak wysłaniem komunikatu/prośby do centrum. I jest wysłuchana. Każda! Jesteśmy pewni, że modlitwy znane jako „kanony z katechizmów” zostały tylko po to spisane, aby ułatwić ludziom komunikację z centrum, bo 99 proc. nie byłoby w stanie samemu wygenerować słowa do „centrum”. I tak powstały teksty modlitewne.

Po naszych doświadczeniach radzimy jedno: jeśli ktokolwiek zdecyduje się wypowiedzieć choćby jedno słowo skierowane do „wyższej świadomości” (można to nazwać Bogiem – proszę bardzo), to niech się tysiąc razy zastanowi, gdyż słowo to zostanie wysłuchane. Czy prośba będzie spełniona? To zależy, czy będzie to dla naszego dobra. Proszę pamiętać, że to co jest „dobre dla ciała” przeważnie nie jest dobre „dla duszy”. Prośby o usunięcie choroby oznaczają jedno: zbawienny skutek dla ciała, ale dla rozwoju duchowego – to niczym bezsensowne przerwanie ćwiczeń „na poligonie”. Zycie w materii jest bowiem „poligonem dla duszy” – gdzieś kiedyś usłyszeliśmy takie zdanie i jest w nim sporo racji. Która modlitwa jest nam najbliższa? Żadne „rymowanki/wyliczanki”. Jest wiele pięknych tekstów… jeden z nich dostaliśmy z Rosji – to modlitwa „Optińskich Starców” (na końcu prezentujemy ten tekst). Ale modlitwa to może być także jedno słowo, kiedy patrzymy na zachodzące Słońce i dziękujemy za to, co przyniósł mijający dzień… i takie modlitwy są najpiękniejsze,

  1. Czemu święte księgi różnych religii się w pewnych momentach tak bardzo różnią?

 

Rzeczywiście jest to zdumiewające, że wielkie księgi głównych religii mają kompletnie „przestrzelone” główne tezy i nawzajem często sprzeczne ze sobą. Wspólna teza o „jednym Bogu” jest prawdziwa (Kreacja jest jedna), ale to jednak… trochę za mało. Mamy własne przemyślenia na ten temat, ale – proszę wybaczyć – nie będziemy dłużej rozwijać tego wątku. Okręt Nautilus powstał między innymi po to, aby i tę sprawę uporządkować dla tych, którzy poszukują odpowiedzi. Czyli dla wszystkich czytających te słowa.

  1. Czasem mówicie, że wszystkie ścieżki prowadzą do jednego źródła, ale nadmieniacie też, że buddyzm jest trochę bliżej.

Nie ma cienia wątpliwości – Budda i jego nauki są precyzyjne niczym cięcia „szlifierskiego noża szlifującego brylanty”. Nie ma w ogóle żadnego porównania z resztą… Ten człowiek zaszedł bardzo, bardzo daleko w drodze rozwoju duchowego. Po nim przyszli następni i kolejni przyjdą, ale Buddyzm ustawił bardzo wysoko poprzeczkę.

Ludzie pytają nas o to, jaką religię wyznają obcy przylatujący na Ziemię. To oczywiście duże uproszczenie, ale w sumie można postawić taką tezę, że w tych błyszczących spodkach przybywają na Ziemię Buddyści. I będzie w niej wiele prawdy.

 

Pozdrawiam z szacunkiem,

śledzę często waszą stronę, i mam nadzieję, że będziecie dawać kiedyś wykłady na temat duchowości bo szalupa ratunkowa jest niezastąpiona

 

Dziękujemy za ciepłe słowa, polecamy śledzenie kolejnych wpisów „Szalupy Ratunkowej”, a poniżej obiecany tekst znaleziony przez naszą znajomą w rosyjskiej książce.

MODLITWA OPTIŃSKICH STARCÓW

 Boże, daj mi ze spokojem duszy spotkać wszystko, co przyniesie mi nadchodzący dzień.

Daj mi całkowicie oddać się świętej Twej woli.

Na każdy czas tego dnia we wszystkim naprowadzaj i podtrzymuj mnie.

Jakiekolwiek bym otrzymywał wiadomości w ciągu dnia, naucz mnie przyjmować je ze spokojem duszy i twardym przekonaniem, że na wszystko jest święta wola  Twoja.

We wszystkich słowach i działaniach moich kieruj moimi myślami i uczuciami.

We wszystkich nieprzewidzianych zdarzeniach nie daj mi zapomnieć, że wszystko pochodzi od Ciebie.

Naucz mnie prosto i z rozmysłem postępować z każdym członkiem mojej rodziny, nikogo nie wprawiać w zakłopotanie i nie zasmucać.

Boże, daj mi siłę znieść zmęczenie nadchodzącego dnia i wszystkie jego wydarzenia.

Kieruj moją wolą i naucz mnie modlić się, dowierzać, mieć nadzieję, być tolerancyjnym, przebaczać i kochać. Amen.       

 

Молитва Оптинских Старцев

Господи, дай мне с душевным спокойствием встретить все, что принесет мне наступающий день. Дай мне всецело предаться воле Твоей святой. На всякий час сего дня во всеи наставь и поддержи меня.

            Какие бы я ни получал известия в течении дня, научи меня принять их со спокойной душой и твердым убеждением, что на все святая воля Твоя. Во всех словах и делах моих руководи моими мыслями и чувствами.  Во всех непредвиденных случаях не дай мне забыть , что все ниспослано Тобой.  Научи меня прямо и разумно действовать с каждым членом семьи моей, никого не смущая и не огорчая.

            Господи , дай мне силу перенести утомление наступающего дня и все события его. Руководи моею волею и научи меня молиться , верить, надеяться, терпеть, прощать и любить. Аминь.

               



zwiń tekst

Czy wierzycie, że powstanie sztuczna inteligencja?
Pt, 4 sie 2017 07:51 komentarze: 13 czytany: 493x

Pytanie o sztuczną inteligencję bardzo pobudza wyobraźnie, gdyż dotyka tematu "czy maszyna może myśleć". Czasami pojawia się taki wątek w korespondencji do FN.[...] Kolejna rzecz, sztuczna inteligencja, ciekaw jestem zdania na ten temat FN - wklejam 2 linki o bardzo podobnej tematyce: https://www.o2.pl/artykul/facebook-przestraszyl-sie-wlasnego-odkrycia-ich-roboty-zaczely-rozmawiac-w-niezrozumialym.......

czytaj dalej

Pytanie o sztuczną inteligencję bardzo pobudza wyobraźnie, gdyż dotyka tematu "czy maszyna może myśleć". Czasami pojawia się taki wątek w korespondencji do FN.

[...] Kolejna rzecz, sztuczna inteligencja, ciekaw jestem zdania na ten temat FN - wklejam 2 linki o bardzo podobnej tematyce:

https://www.o2.pl/artykul/facebook-przestraszyl-sie-wlasnego-odkrycia-ich-roboty-zaczely-rozmawiac-w-niezrozumialym-jezyku-6150444899227265a

http://nt.interia.pl/technauka/news-chatboty-umieja-blefowac-i-tworza-wlasny-jezyk,nId,2407888

nie szukam teorii spiskowych :) - ale raczej pragnę dostrzec moment w dziejach, w którym uczestniczymy..

pozdrawiam, Marek

Odpowiedź jest bardzo prosta: maszyny nigdy nie będą w stanie "myśleć", gdyż jest to domeną istot duchowych stworzonych przez Kreację. Choćby nie wiadomo ile trylionów mikroprocesorów analizowało miliardy linijek kodu napisanego przez informatyków - zawsze będzie to nic innego, jak program napisany przez ludzi. I nic więcej.

Wyższe od naszej cywilizacje mają coś, co my nazwaliśmy "inżynierią duchową". Są oni w stanie w przedmiot (może tym przedmiotem być zaawansowany technologicznie twór przypominający istotę ludzką) wprowadzić duszę. I wtedy powstaje coś, co śmiało można nazwać nową żywą istotą... Ale nawet rozważania tego aspektu technologii obcych istot przekraczają możliwości ludzkiego umysłu. Wiemy jednak, że są cywilizacje, które są w stanie robić takie "żywe twory z duszą", które pełnią na ich statkach jakieś ważne role, ale nie są traktowane jak "roboty z Gwiezdnych Wojen", lecz jako żywe istoty. Szczegółów oczywiście nie znamy.



zwiń tekst

Czy jest jakiś kres cierpienia, którego doświadczam w tym życiu? Dlaczego mnie to spotyka?
Czw, 3 sie 2017 07:20 komentarze: brak czytany: 633x

Kolejny e-mail z pytaniem do FN dotyczy ważnej sprawy – cierpienia i bólu związanego z istnieniem, którego doświadcza wielu czytelników. Z odpowiedzią na pytanie dotyczące „cierpienia” nie ma najmniejszego problemu, ale najpierw e-mail do FN. From: […]Sent: Wednesday, July 26, 2017 6:20 PMTo: nautilus@nautilus.org.plSubject: Limit Witam serdecznie. Od dawna sledze wasza strone. Mam pytanie.......

czytaj dalej

Kolejny e-mail z pytaniem do FN dotyczy ważnej sprawy – cierpienia i bólu związanego z istnieniem, którego doświadcza wielu czytelników. Z odpowiedzią na pytanie dotyczące „cierpienia” nie ma najmniejszego problemu, ale najpierw e-mail do FN.

 

From: […]

Sent: Wednesday, July 26, 2017 6:20 PM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Limit

 

Witam serdecznie. Od dawna sledze wasza strone. Mam pytanie czy jest jakis limit ciezkich przezyc ktory moze przypasc na jedna osobe? Czy jest jakas szansa ze mimo karmy los sie odwroci. Wychowywanie sie bez ojca, ktory zaginal, toksyczni partnerzy matki, matka bankrutka, dlugi rodzinne ktore rowniez spadly na mnie, moja tulaczka po Polsce I w koncu za granica bez miejsca gdzie moge na chwile zresetowac sie I poczuc bezpiecznie, opiekowanie sie w mlodym wieku ciezko chora umierajaca babcia bo matke to przeroslo, nieudane zwiazki, bycie w polowie mniejszoscia etniczna w tym jakze nietolerancyjnym kraju, mniejszoscia seksualna. Musze od najmlodszych lat sie tulac, zyc w ciaglym stresie, liczyc tylko na siebie I do tego jeszcze wspierac innych, czasami juz nie daje rady I mysle zeby to wszystko skonczyc, czy uwazacie ze jest jakis limit tragicznych histori ktore moga sie przydarzyc, mam 25 lat a moglbym sprzedac zyciorys pod scenariusz filmowy czy jakas sage. Pozdrawiam

 

 Dziękujemy za ten opis i faktycznie – ma Pan w tym życiu „bardzo ciekawą przygodę”. Pełną bólu i łez? Zgoda, ale jednak przygodę – tak na to proszę patrzeć. Zawsze radzimy naszym sympatykom, aby zamiast słów "mój problem" mówili "moja przygoda". Idziesz łatwą drogą? Niczego się nie nauczysz. Trudną? Zakończysz ją z wiedzą, doświadczeniem i mądrością.

Dwie rzeczy. Pierwsza – prosimy patrzeć na swoje obecne życie tak jak na wstęgę. Widział pan kiedyś wstęgę składającą się z tysięcy ogniw? Proszę ją sobie wyobrazić, jak pięknie falując wznosi się ku niebu. Pan jest tą wstęgą, a każde ogniwo to jedno życie. Spojrzeć na życie z punktu widzenia ogniwa? Niesprawiedliwość, ból, brak sensu. Spojrzeć z punktu widzenia wstęgi? Wszystko pięknie i harmonijnie wznosi się ku górze – każde ogniwo ma sens i jest we właściwym miejscu.


Druga sprawa – proporcje. Zawsze warto spojrzeć na siebie i swoje życie i dostrzec, że są miliony osób mających znacznie gorzej... I trudniej. Wtedy pojmiemy, że "nasza przygoda" nie jest aż tak zła, jak nam się wcześniej wydawało.


Na koniec proponujemy wysłuchać materiał sprzed lat, ale dla wielu osób jest on bardzo ważny. Przypominamy go!



zwiń tekst

Jak wygląda „niebo”, skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy?
Pt, 28 lip 2017 07:45 komentarze: brak czytany: 1410x

Pytanie dotarło do naszego pokładu „w ostatnich godzinach”. Jest dość ważne, bo dotyczy miejsca, w którym każdy z nas był wiele razy i w którym także wcześniej czy później się znajdzie. Poniżej pytanie od naszego czytelnika:Czy z informacji które otrzymaliście jako Fundacja Nautilus możecie opisać jak wygląda nasz DOM DUCHOWY z którego przyszliśmy i gdzie wrócimy i jak to jest być duchem. Tym.......

czytaj dalej

Pytanie dotarło do naszego pokładu „w ostatnich godzinach”. Jest dość ważne, bo dotyczy miejsca, w którym każdy z nas był wiele razy i w którym także wcześniej czy później się znajdzie. Poniżej pytanie od naszego czytelnika:

Czy z informacji które otrzymaliście jako Fundacja Nautilus możecie opisać jak wygląda nasz DOM DUCHOWY z którego przyszliśmy i gdzie wrócimy i jak to jest być duchem.

 

Tym razem nie będziemy odwoływać się do relacji osób, które opuściły ciało i w postaci astralnej mieli okazję zobaczyć ów – jak się Pan raczył wyrazić – „Dom Duchowy”. Pominiemy także wszelkie channelingi i inne relacje osób dorosłych, ale skoncentrujemy się na dzieciach. Zdarza się fenomenalna sytuacja, kiedy pamiętają one „miejsce, skąd przyszły”. Rozmawialiśmy z takimi dziećmi. Pytaliśmy ich, jak wygląda „tamten świat”. Poniżej kilka rzeczy, które otrzymaliśmy w odpowiedzi.

„Tam jest super – lepiej niż tutaj i jest światła dużo”

„Przez okno w chmurach mogłam obserwować mojego mamę i tatę jeszcze zanim przyszłam do brzuszka mamusi”

„Tam są duszki i Bóg, ale przez te duszki można przelatywać”

„Wszyscy tam byliście i będziecie… ty też!”

„Ja nie chciałem stamtąd wracać tu na ziemię, ale Bóg mi kazał”

„Jak zobaczyłem jak zabity leżałem, to tak ziuuuu poleciałem do aniołków i też byłem aniołkiem”

„W niebie nie trzeba jeść ani pić”

 

 



zwiń tekst

Jak mogłem wybrać swoją rodzinę jako duch skoro mi nie pasują w tym życiu?
Czw, 27 lip 2017 08:39 komentarze: 6 czytany: 964x

'Moja obecna rodzina mi nie pasuje. Miejsce urodzenia też nie. I wygląd także. Jakbym wybierał, to bym wybrał inaczej, więc na pewno nie miałem żadnego wyboru" - tego typu myślenie bardzo często pojawia się w korespondencji do nas. Oto przykład z ostatnich godzin:[...] Jak mogłem wybrać swoją rodzinę jako duch skoro mi nie pasują w tym życiu? Prowadzą wyłącznie materialne życie i nie pomagają mi w.......

czytaj dalej

'Moja obecna rodzina mi nie pasuje. Miejsce urodzenia też nie. I wygląd także. Jakbym wybierał, to bym wybrał inaczej, więc na pewno nie miałem żadnego wyboru" - tego typu myślenie bardzo często pojawia się w korespondencji do nas. Oto przykład z ostatnich godzin:

[...] Jak mogłem wybrać swoją rodzinę jako duch skoro mi nie pasują w tym życiu? Prowadzą wyłącznie materialne życie i nie pomagają mi w rozwoju duchowym. Jestem przekonany że wybrałbym inaczej gdybym mógł. Zresztą kraj też bym wybrał inny np. Włochy.



Zasada - o której mówią wielcy mistrzowie znający tajemnice związane z ludzką karmą - jest prosta:

Co jest dobre dla ciała, jest złe dla duszy. Im więcej trudności na drodze, tym rozwój szybszy.

Masz cudowną rodzinę, która nakłania do rozwoju duchowego? Zrobisz krok. Masz rodzinę, której materializm jest patologią i utrudnia życie ludziom na drodze duchowej? Zrobisz pięć kroków.

W kręgach zajmujących się duchowością coraz częściej słyszy się pogląd, że nasz świat jest jedynie „poligonem dla dusz”. Ten właściwy świat jest duchowy i niewidzialny dla naszych oczu. Materialny, prymitywny i młotkiem ciosany – jest jedynie małym dodatkiem do tego, który jest główny. Materia to najbardziej prymitywny rodzaj energii duchowej. Jeśli spojrzeć w atom jest tam… pustka. Puste przestrzenie kosmiczne tworzą najmniejszą cząstkę materii, w której ludzie upatrują „sens i cel”. Ale to jest także energie duchowa, ale w jej najbardziej prymitywnej postaci.



zwiń tekst

Kilka pytań o sprawy związane z sensem życia
Śr, 26 lip 2017 11:14 komentarze: 7 czytany: 893x

Czytelnicy szukający odpowiedzi na pytania dotyczące „sensu życia” i „życia po śmierci” mają do nas bardzo często prośbę o przedstawienie naszej opinii. I po to właśnie powstał dział „Pytania do FN”.Dostaliśmy kilka pytań w jednej wiadomości, ale nie mamy fizycznie czasu, aby odpowiadać na nie w równie obszerny sposób i pisać „długaśne laboraty”. Stąd ograniczymy się do kilku zdań, ale być może to.......

czytaj dalej

Czytelnicy szukający odpowiedzi na pytania dotyczące „sensu życia” i „życia po śmierci” mają do nas bardzo często prośbę o przedstawienie naszej opinii. I po to właśnie powstał dział „Pytania do FN”.

Dostaliśmy kilka pytań w jednej wiadomości, ale nie mamy fizycznie czasu, aby odpowiadać na nie w równie obszerny sposób i pisać „długaśne laboraty”. Stąd ograniczymy się do kilku zdań, ale być może to wystarczy.

 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Wednesday, July 26, 2017 2:16 AM
To: Fundacja Nautilus
Subject: 9 drażliwych pytań

Witam

Mam 39 lat i wrodzoną ciekawość świata. Od około 20 lat nieprzerwanie interesuję się tematyką związaną z duchowością, rozwojem człowieka i otaczającym go wszechświatem. W swoim dotychczasowym życiu zazwyczaj dochodziłem do wniosków zbieżnych z tym, co propaguje Fundacja Nautilus oraz z niezwykle ciekawymi wykładami znanego Wam Piotra Listkiewicza z Australii. Generalnie ze wszystkich źródeł internetowych najbardziej cenię właśnie Was i jego, chociaż w niektórych kwestiach doszukałem się pewnych rozbieżności.

 Jak każdy poszukujący prawdy mam od czasu do czasu pewne wątpliwości, co jednak jest moim zdaniem bardzo korzystne dla całego procesu uczenia i doskonalenia się na tym świecie. Zdarzają się również sytuacje, w których będąc czegoś pewnym trafiam na Waszą odmienną opinię i trudno mi się potem obyć bez ponownego przyjrzenia się danej kwestii w celu rozwiania wątpliwości. Ostatnio trochę ich narosło i właśnie w związku z tym piszę do Was tego maila. Poruszę w nim 9 takich kwestii prosząc o to, żebyście się do nich odnieśli. To dla mnie bardzo ważne. Cierpliwie poczekam na odpowiedzi.

 Radzicie, żeby być "elastycznym jak źdźbło trawy" pokonując z pokorą, w miarę spokojnie życiowe zakręty i pamiętając, że najważniejszy jest rozwój duchowy a nie zachcianki ego związane ze światem materialnym. Również długo tak myślałem, ale codzienne dorosłe życie zweryfikowało to podejście dość brutalnie. Skoro wszyscy wokół poza zdrowiem najbardziej cenią w życiu pieniądze, okazałe domy, luksusowe samochody, ładny wygląd, drogie ciuchy, stanowiska i tytuły to nie trzeba być zbyt błyskotliym żeby stwierdzić, że osoba nie przywiązująca do tego wszystkiego wagi a w zamian stawiająca na rozwój duchowy będzie traktowana jak odludek, dziwak i generalnie ktoś pomylony kogo nie warto traktować poważnie. Dotyczy to nawet najbliższej rodziny bo co np. dzieciom po rozwiniętym duchowo ojcu, skoro pozycję w grupie rówieśników wyznaczają markowe ciuchy, buty, laptopy, komórki, uroda itp. Jeżeli będą tymi rzeczami dysponowały to będą "w porządku". Jeżeli nie, to się ich zwyczajnie odtrąca i wyśmiewa. Brutalne, ale prawdziwe. Stawianie na duchowość i przekazywanie "prawdziwych wartości" doprowadzi do tego, że dzieciaki zaczną coraz bardziej odstawać od swojego otoczenia i będą miały przykre dzieciństwo. My przy tym w bólach rozwiniemy się duchowo wysłuchując pretensji, że ten ma to a tamten tamto, że inni rodzice są bardziej nowocześni, mają głowę na karku i skupiają się głównie na zarabianiu pieniędzy bo przecież "one są najważniejsze". Na dodatek rówieśnicy wbiją im do głowy, że mają świrniętych rodziców nie pasujących do tego świata. Efekt? Dzieci z powodu naszego podejścia zaznają wielu przykrości i upokorzeń, przez co my zgromadzimy mnóstwo negatywnej karmy odradzając się kiedyś w "bogatej duchowo" i zarazem "biednej materialnie" rodzinie zaznając tego wszystkiego co przez nas zaznały nasze dzieci, czyli wyśmiewania, upokarzania i brutalnego dowiadywania się o wszechwładności pieniądza. Czy nie ma w tym racji? Ja uznałem, że jest i postanowiłem starać się żeby moje dziecko miało jednak w miarę "typowego" rodzica oraz normalne dzieciństwo.

 

Jest tu nieporozumienie. Nikt z nas nie zachęca do porzucenia samochodu, ubrania się w strój mnicha i zamieszkania w szałasie w Bieszczadach, gdzie trzeba się oddać medytacji. To absurd – mamy samochody, mamy mieszkania, mamy rodziny i firmy. Prawda o sensie życia człowieka i naturze duchowej jest bezlitosna dla stylu życia, który teraz jest „normą” dla naszej cywilizacji. W innych wyżej od nas stojących cywilizacjach patrzą na ludzi na Ziemi jak na zagubione, owładnięte manią posiadania materialnych przedmiotów istoty, które nie interesują się rzeczami najważniejszymi, a zajmują się całkowicie nieistotnymi i im poświęcają swój czas. Nie przestaniemy to powtarzać naszym czytelnikom.

 

 Piszecie o wielkiej wartości milczenia. Ja swego czasu doszedłem do wniosku, że dzięki wyciszeniu się, ważeniu słów i ogólnie nie paplaniu jęzorem bez potrzeby mam więcej okazji do zastanawiania się nad kwestiami związanymi z Bogiem i duchowością. Zacząłem mieć przez to jeszcze więcej przemyśleń niż wcześniej, dochodziłem do różnych wartościowych wniosków itp. Niby tak jak być powinno, ale skutek tego wszystkiego był dość nieprzyjemny. Żona i najbliżsi stwierdzili, że robi się ze mnie coraz większy odludek. Mówili, że tęsknią za dawnym mną, który ciągle był wesoły, rozrywkowy i gadał tysiąc głupot na minutę. Takiego właśnie mnie lubili i takiego z powrotem chcieli. Ludzie chcą zabawy i rozrywki. Lubią głównie tych, którzy również tego chcą i zarazem im to zapewniają. Zrozumiałem, że nie mogę dłużej iść w skupieniu swoją cichą, duchową drogą bo obraca się to przeciwko mnie i zacząłem starać się z powrotem trochę zdurnieć "podgłaszając" jednocześnie z powrotem swoją obecność w towarzystwie. Nie jest mi z tym łatwo, ale czuję że muszę bo inaczej odizolowałbym się całkowicie od świata i ludzi. Co o tym myślicie?

 

To kwestia równowagi. Na pokładzie okrętu Nautilus są dziennikarze, a to są ludzie naprawdę nie mający najmniejszych problemów z mówieniem.

 Materialne pragnienia, ale tym razem nie dzieci tylko dorosłych. W jakim świecie byśmy dzisiaj żyli gdyby nie one? Gdyby nikt niczego materialnego nie pragnął i do niczego nie dążył? Nikomu nie śniłoby się nawet o telewizorach, komputerach, internecie, samochodach, samolotach itp. Nawet nie zaistniałaby chęć ich wymyślenia. Czym wobec tego objeżdżalibyście świat albo chociażby Polskę? Gdzie publikowalibyście swoje wnioski i artykuły? Kto miałby możliwość do nich dotrzeć? Piszecie, że ludzie chcą coraz więcej. Czy nie dzięki temu świat bogaci się, mamy nowe wynalazki, wszystko jest coraz lepsze i łatwiej dostępne?

 

Żeby zrozumieć, na czym polega patologia i „szaleństwo” – trzeba posłużyć się jednostkowym przykładem. Zamiast odpowiedzi – prosimy obejrzeć z naszej biblioteki film „Królowa Wersalu”. Ten film jest „naszą odpowiedzią”. I nie potrzeba ani słowa więcej w tłumaczeniu, dlaczego „świat zwariował”.

 


 Podobnie jak Piotr Listkiewicz radzicie, żeby pokornie godzić się z przeznaczeniem i nie robić niczego na siłę wbrew niemu, nie próbować iść pod prąd. A wiecie jak wielu znanych ludzi osiągnęło w życiu to co osiągnęło właśnie dlatego, że nie godzili się z biegiem wydarzeń i pod prąd brnęli? Marylin Monroe dawano do zrozumienia, że aktorstwo nie jest dla niej i powinna zostać sekretarką. Harrison Ford usłyszał, że nie ma za grosz talentu. Thomas Edison podjął tysiąc nieudanych prób, zanim udało mu się stworzyć działającą żarówkę. Mało tego, w młodości powtarzano mu, że jest „zbyt głupi, żeby się czegokolwiek nauczyć”. Takich przykładów jest mnóstwo.

 

Nie o takie osiągnięcia chodzi – sława, pożądanie milionów na nasz widok, sukces w robieniu min i zarabianiu dzięki temu fortuny (a tym jest aktorstwo) – tego typu „wielkie osiągnięcia życiowe” są z punktu widzenia wiedzy duchowej pustym śmiechem. Dla ludzi uwikłanych w Maję materii (ułudę) to jest szczyt sukcesu życia jego samego lub jego dzieci. Tymczasem po śmierci owego aktora cały jego „wielki dorobek” nie jest wart nawet funta kłaków… Co się liczy? Na przykład to, czego się nauczył obserwując powolną śmierć jego ukochanego psa (to konkretny przykład z pewnej historii śmierci klinicznej bogatego człowieka z naszego Archiwum FN).

 Piszecie o bezsensowności granic terytorialnych i podziału na kraje. A wyobrażacie sobie co by się działo na świecie gdyby nagle te granice zlikwidować i wszystkich wymieszać? Namiastkę tego mamy obecnie w Europie Zachodniej. Za tego typu chory eksperyment na jeszcze większą skalę serdecznie dziękuję. Oczywiście w jednym wcieleniu dana dusza może być w ciele europejczyka a w innym azjaty czy afrykańczyka, ale czy nie lepiej żeby każde konkretne wcielenie przeżyła w kulturze, w której się wychowała? Tak dla własnego bezpieczeństwa, a często również dla bezpieczeństwa innych?

 

Od kilkudziesięciu lat po całym świecie zbieramy wiadomości o UFO czyli o obcych cywilizacjach odwiedzających Ziemię. Jest wiele rzeczy poza wątpliwością, a jedna z nich brzmi tak:

- zaawansowane duchowo i technologiczne cywilizacje zamieszkujące obce planety nie mają tych planet „poszatkowanych na zagony”, gdzie mieszka „plemię A”, a na innym „plemię B”. Oni mają ten etap za sobą. Nacjonalizm straci rację bytu w momencie, kiedy ludzkość uzna wędrówkę dusz za oczywiste prawo wręcz na równi z prawem ciążenia. Dziś jesteś Polakiem, w następnym życiu możesz być Etiopczykiem, potem Niemcem. Ludzkość jest na etapie „buraczano-kapuścianej” niewiedzy i argument „bo likwidacja dziś granic spowodowałaby to czy tamto” jest żartem. Warto mówić , jaka jest prawda i co jest na końcu drogi. Kiedy to się stanie? Za 300-500 lat nie będzie granic na Ziemi. Jest to dla nas jasne jak Słońce.

 Piszecie, że samobójstwo to wielkie zło i że tak naprawdę nie ma powodu aby je popełniać bo nikt nie dostaje od losu większego ciężaru niż jest w stanie udźwignąć. Ja nigdy nie śmiałbym czegoś takiego napisać siedząc wygodnie w dostatnim domu i ciesząc się przyzwoitym zdrowiem, mając jednocześnie świadomość jakie potworności cierpią inni ludzie na świecie. Nie wiem jak Wy możecie. Obyście nigdy nie znaleźli się w sytuacji skrajnej, w której tego typu rady zostałyby wystawione na ekstremalnie ciężką próbę.

 

Mamy potężne archiwum listów od ludzi, którzy dzięki treściom publikowanym w serwisach FN nie popełnili samobójstwa i złapali „sens życia”. Czy może być lepsza odpowiedź na to pytanie? ;)

 Twierdzicie, że całe zło i życiowe przykrości wynikają ze złej karmy na którą dany człowiek sobie zapracował, więc Bóg nie ma nic do tego i nie należy Go obwiniać za skutki swoich dawnych występków. Ale czy nieskończenie doskonały Bóg nie mógł stworzyć świata w taki sposób, żebyśmy jednak nie musieli ponosić przykrych konsekwencji swoich czynów? Albo żeby złe uczynki w ogóle nie były możliwe? A właściwie to po co w ogóle stworzył świat, ludzi i zwierzęta skoro i tak z góry wie jak to wszystko się potoczy i zakończy? Chciał się pośmiać patrząc na nas jak ciągle się w coś wikłamy i męczymy? To by wręcz zahaczało o sadyzm. Poza tym dlaczego nie okazuje swojego bezkresnego miłosierdzia pogubionym w życiu ludziom, na których czeka srogi los? Jeżeli ktoś zrobiłby mi krzywdę, to mając okazję do zemsty lub dania mu nauczki w większości przypadków nie skorzystałbym z niej tylko odpuścił. Czy tym bardziej nieskończenie doskonały i miłosierny Bóg nie powinien się zlitować i zapobiec przynajmniej największym cierpieniom ludzi? Przecież może wszystko. Oczywiście napiszecie, że to my musimy wszystko przerobić i zrozumieć. Ale przecież mógł nas stworzyć jako rozumiejących wszystko doskonale od samego początku albo nie stwarzać w ogóle. Automatycznie żadnego cierpienia by nie było a Jego miłosierdzie znalazłoby tym samym stosowne odzwierciedlenie.

 

Trzeba zdefiniować zło. Nam najbardziej podoba się definicja podana przez starego mistrza: Nie ma zła – jest tylko brak miłości. Ale to na marginesie. Radzimy nie próbować zrozumieć istoty Kreacji (Boga jeśli ktoś woli), gdyż nasza świadomość i myślenie liniowe tego nie jest w stanie zrobić.

 

8) Czy prawo karmy rzeczywiście jest idealnie sprawiedliwe? Jeżeli tak, to dlaczego jedni ludzie dysponują miliardami dolarów, a inni umierają z głodu i pragnienia nie mając nic? Gdyby była idealna sprawiedliwość wynikająca ze zgromadzonej karmy to oznaczałoby, że ci miliarderzy musieli kiedyś miliardy razy ciężej harować na swoje majątki niż umierający z głodu biedacy zasiedlający kartony po lodówkach. Tylko, że to jest niemożliwe! Nie ma takiej możliwości żeby jeden człowiek był w swojej pracy miliardy razy wydajniejszy od innych! Rozumiem, że można pracować dwukrotnie czy trzykrotnie ciężej i intensywniej niż większość, ale sto miliardów razy ciężej???? Skąd w takim razie te astronomiczne majątki? Co ci ludzie takiego zrobili we wcześniejszych wcieleniach że nimi teraz dysponują? Zbudowali za darmo domy dla połowy populacji pracując przy tym milion lat wyłącznie o własnych siłach?  Przecież to absurdalne. A ci wszyscy skrajni biedacy, czym zasłużyli sobie na aż tak dramatyczne warunki bytowe? Okradli połowę populacji ludzkiej doprowadzając do zmasowanej śmierci głodowej w 100 krajach jednocześnie? Równie absurdalne. Jakkolwiek by nie patrzeć to nawet cienia sprawiedliwości tu nie widzę. A Wy widzicie?

 

Odpowiedź jest prosta – im lepiej dla ciała, tym gorzej dla duszy. Jest zachwyt „drogimi jachtami i życiem w luksusie jak panisko”? Takie życie bardzo często z punktu widzenia duszy i jej rozwoju jest czasem straconym. A ten ból, cierpienie i niedostatek jest „łaską”. Słowa „ostatni będą pierwszymi” wypowiedziane przez Jezusa są mądrzejsze niż ta cała nasza odpowiedź, gdyż zawierają wszystko. To, co w naszym świecie jest „wygraną i super” w świecie duchowym ma wartość zero. Nie podoba się to, gdyż tak bardzo „chciałbym być jak Harrison Ford i mieć nowe Ferrari oraz dom wielki jak pałac”? Nic na to nie poradzimy… prawda jest taka, jak piszemy w serwisie FN od zawsze.

 

 

9) Napisaliście kiedyś, że chociaż tragiczna śmierć czy okalecznie wynikają z karmy danego człowieka to jednak może się również i tak zdarzyć, że zupełnie przypadkowo ktoś znajdzie się miejscu, w którym jakiś szaleniec postanowi zmasakrować ludzi i ten ktoś wskutek tego zginie, chociaż z jego karmy coś takiego wcale nie wynikało. Gdy to przeczytałem to pomyślałem, że albo oszaleliście albo doszłiście do wniosku, że Bóg jednak nie istnieje a prawo karmy jest bajką dla naiwych. Przecież gdyby istniała możliwość przypadkowej, niezawinionej tragicznej śmierci to oznaczałoby, że wszystko jest totalnym chaosem, nic nie ma sensu i w ogóle nie warto się w żadnej sferze życia starać ani hamować popędów bo przypadek i tak może sprawić, że dostaniemy skrajnie niesprawiedliwą zapłatę, w ogóle nie adekwatną do naszego postępowania. Szok. Jak to wytłumaczycie?

 

To myślenie zawiera istotny błąd – nie uwzględnia jeszcze czegoś takiego, co ludzie wschodu nazywają „karmą zbiorową”. Największy morderca w dziejach ludzkość Józef Stalin zamordował miliony ludzi w obozach i poprzez masowe egzekucje. Miał wpływ także na przeznaczenie tych rzesz ludzkich. To, że buntuje się nasz umysł „przyzwyczajony do logiki aplikacji Iphonów czy Samsungów” i poprzez tą logikę zerojedynkową próbujący zrozumieć prawo karmy – to jest normalne i stąd wniknąć w materię Kreacji mogą tylko mistrzowie, którzy osiągnęli wyższym niż my poziom rozwoju duchowego. Poziomów jest 72 – z każdym poziomem podwaja się moc i wiedza. Zarówno piszący w tym serwisie, jak i czytający są na poziomie zerowym. W Polsce osób na poziomie „1” także nie ma. I to także niech będzie odpowiedzią na to pytanie.

 

 



zwiń tekst

Czy Jezus Chrystus mówił o rzeczach, które wy uważacie za prawdziwe jak reinkarnacja?
Pon, 24 lip 2017 09:37 komentarze: 2 czytany: 1246x

Wiele osób czytających nasz serwis jest oczywiście katolikami. Widząc, z jaką pewnością piszemy o takich zjawiskach jak jasnowidzenie, reinkarnacja czy karma (przeznaczenie wynikające z bagażu doświadczeń z poprzednich wcieleń) pytają nas, dlaczego nie ma o tym w ewangeliach. Odpowiedzi pojawiały się wielokrotnie w naszych tekstach - w Nowym Testamencie to wszystko jest, choć - to trzeba przyznać - .......

czytaj dalej

Wiele osób czytających nasz serwis jest oczywiście katolikami. Widząc, z jaką pewnością piszemy o takich zjawiskach jak jasnowidzenie, reinkarnacja czy karma (przeznaczenie wynikające z bagażu doświadczeń z poprzednich wcieleń) pytają nas, dlaczego nie ma o tym w ewangeliach. Odpowiedzi pojawiały się wielokrotnie w naszych tekstach - w Nowym Testamencie to wszystko jest, choć - to trzeba przyznać - te fragmenty są przez ideologów kościelnych interpretowane zupełnie inaczej.

Sprawa pojawiła się w korespondencji do nas w naszej witrynie facebook. Na tyle jest to ciekawe, że postanowiliśmy zamieścić ją w tym miejscu.








zwiń tekst

Co myśleć o teoriach spiskowych?
Wt, 25 lip 2017 11:08 komentarze: 7 czytany: 903x

[...] Witam Mam pytanie. Co sądzicie o teoriach spiskowych, czy według Was wszystkie to głupota? Czytając te wszystkie rzeczy o płaskiej ziemi, iluminatach i nowym porządku świata, reptilianach, obrzędach satanistyczny u w kościołach. W tym wszystkim można się pogubić jeśli nie zwariować. Niektóre z nich są bardzo przekonywujące. Nie wiadomo już jaka rzeczywiście jest prawda. Czy Bóg istnieje? Czy.......

czytaj dalej

[...] Witam Mam pytanie. Co sądzicie o teoriach spiskowych, czy według Was wszystkie to głupota? Czytając te wszystkie rzeczy o płaskiej ziemi, iluminatach i nowym porządku świata, reptilianach, obrzędach satanistyczny u w kościołach. W tym wszystkim można się pogubić jeśli nie zwariować. Niektóre z nich są bardzo przekonywujące. Nie wiadomo już jaka rzeczywiście jest prawda. Czy Bóg istnieje? Czy UFO to demony i statki kosmiczne pochodzą z ziemi?  Ja mam straszny mętlik w głowie i nie wiem już co myśleć. Może to wszystko to rzeczywiście matrix. Podobno Watykan jest kolebka Szatana. W co wierzyć?

 

Odpowiadając na pytanie dotyczące teorii spiskowych od razu trzeba zrobić ważne założenie: już dawno z rozbawieniem zauważyliśmy, że Polacy po prostu kochają teorie spiskowe i to na zabój. Myśl, że gdzieś tam są mroczne siły które wszystko trzymają za pysk i dlatego mi nie wychodzi w życiu tak jak powinno dosłownie rozpala do czerwoności polskie umysły i serca. Skąd taka teza? Widzimy to po statystykach odsłon. Jeśli jest tekst o UFO czy duchach, to ma np. x odsłon. Jeśli tylko jest tam jakikolwiek wątek teorii spiskowych, wtedy jest to mniej więcej 30x i więcej. To jest prawdziwe szaleństwo i jeśli kiedykolwiek pojawi się w Polsce ugrupowanie polityczne, które wplecie w swój program jakąś atrakcyjną teorię spiskową o „złych onych, którzy mordują/gnębią”, to absolutnie wygra wszystko w Polsce… ale to taka uwaga na marginesie.

Z teoriami spiskowymi jest problem związany z naturą człowieka. Nie chodzi nam tu o zjawisko UFO, istnienia Kreacji (Boga – jeśli ktoś woli) czy pojawiania się duchów, gdyż to nie są żadne teorie spiskowe, ale po prostu fakty. Problem jest z teoriami, w których jakaś grupa złych ludzi „robi coś tam złego”. Fajnie się to czyta, człowiek nagle czuje się tak, jakby w palcach trzymał wielką tajemnicę… Jednak problemem są ludzie. Wyjaśnijmy to na przykładzie.

Oto Polskę podbiła teoria spiskowa dotycząca 11 września 2001 roku. Mówi ona tyle: zwykli Amerykanie pracujący w służbach specjalnych zabili innych zwykłych Amerykanów. Dlaczego? A dla kasy i władzy. Czyli aby kupić lepszy samochód, opłacić córce wakacyjny wyjazd, kupić nową lodówkę do kuchni, bo stara chodzi za głośno. Co to znaczy „zwykli Amerykanie”? Tę niby prostą rzecz trzeba uściślić: zwykli czyli tacy, jacy pracują wszędzie i w służbach specjalnych też. A więc otyli, z kompleksami, z nieudanym pożyciem z małżonkiem, którzy zmagają się np. z problemem dzieci, chodzą do kościołów na msze, na zakupy do hipermarketów itp. Założenie, że właśnie tacy ludzie zabili innych zwykłych ludzi, aby kupić sobie „lepszy samochód” i ten mord spłynął po nich jak po kaczce jest absurdem do potęgi n-tej.

Miłośnicy teorii spiskowych myślą, że utrzymanie tajemnicy to „efekt zastraszenie i przekupienia”, ale to dziecięca wizja świata. W grupie kilku osób zobowiązanych do zachowania tajemnicy zawsze znajdzie się 2-3 wariatów, którzy nie bacząc na wszelkie zagrożenia pogna do mediów, aby o wszystkim opowiedzieć. Stąd myślenie, że zamach 11 września zrobili sami Amerykanie (policzono, że w przygotowaniu wielkiej inscenizacji i całej operacji musiałoby uczestniczyć ok. 2 milionów najlepszych specjalistów), a potem wszyscy „milczą jak zaklęci mając ręce unurzane po łokcie we krwi swoich rodaków” jest… napisanie „śmieszne” to i tak trochę za mało.

Wszelkie teorie o „Iluminatach” czy innych „tajnych organizacjach” na których pasku chodzi taki mega-indywidualista plecący wszystko wszystkim na twitterze (Amerykanie mają z tym problem) jak Donald Trump jest równie niedorzeczne.


Mamy nadzieję, że choć trochę udało się ten problem wyjaśnić problem "natura ludzka a teorie spiskowe" i utrzymanie czegokolwiek w tajemnicy w grupie osób od dwóch w górę, choć na ten temat warto kiedyś napisać całą książkę.


/więcej na ten temat - w odcinku "Dziennika Pokładowego"/

https://www.nautilus.org.pl/dziennik,166,25-lipca-2017--dlaczego-donald-trump-nijak-nie-pasuje-do-teorii.html



zwiń tekst

Czy komuś może być pisana samotność, żeby rozwinął się duchowo?
Śr, 12 lip 2017 09:39 komentarze: 11 czytany: 1673x

Pytanie do nas dotyczy zjawiska, z którym coraz częściej mamy do czynienia na świecie, czyli z samotnością. Czy jest ona pisana człowiekowi? Czy można założyć, że nasze przeznaczenie jest związane z życiem w samotności? Bardzo ciekawe pytanie.NADAWCA: Mulder[dane do wiad. FN]WYSŁANO: 2016-11-14 20:12:51================================== [PYTANIA DO FN] Czy komuś może być pisana samotność, żeby.......

czytaj dalej

Pytanie do nas dotyczy zjawiska, z którym coraz częściej mamy do czynienia na świecie, czyli z samotnością. Czy jest ona pisana człowiekowi? Czy można założyć, że nasze przeznaczenie jest związane z życiem w samotności? Bardzo ciekawe pytanie.

NADAWCA: Mulder

[dane do wiad. FN]

WYSŁANO: 2016-11-14 20:12:51

==================================

 

[PYTANIA DO FN] Czy komuś może być pisana samotność, żeby rozwinął się duchowo?

Załóżmy że ktoś jest atrakcyjnym fizycznie i mądrym człowiekiem, lubianym przez otoczenie  ale jego życie układa się tak, że jest sam. Czyta przez tą samotność dużo książek, w tym duchowych, ogląda stronę FN i inne tym podobne publikacje. Czy może to być jakiś wyższy plan, że nie pisane mu założenie rodziny? Czy można to jakoś sprawdzić?

 

Na samym początku wyjaśnijmy sobie jedno: jesteśmy jak najbardziej za zakładaniem rodziny i za trwałymi związkami opartymi o miłość i szacunek. Tu jesteśmy bardzo tradycyjni i wynika to z naszej wiedzy duchowej, a ślady tej filozofii znajdziecie w „Szalupie Ratunkowej”.

Trudno jednak nie zauważyć, że coraz więcej osób ma kłopot ze znalezieniem partnera. Ilość tzw. portali randkowych i czasami żałosne, dramatyczne skutki ratowania się tego typu „pomocą” pokazuje, że problem jest i nie ma sensu udawać, że nie istnieje.

Odpowiadając na pytanie należy zacząć od tego, że jak najbardziej samotne życie może wynikać z karmy (przeznaczenia), która może łączyć się z naszym obecnym życiem. Rodząc się mamy już ze sobą bagaż doświadczeń z poprzednich żyć, który determinuje nasze obecne działanie czy tego chcemy, czy też nie. Jeśli ktoś miał bardzo złe doświadczenia ze swojego związku w poprzednim życiu, to być może w obecnym wybrał sam sobie (lub została mu ona wybrana przez opiekunów duchowych) ścieżka, którą powinien podążać sam. Wtedy nie ma sensu rozdzierać szat, na siłę szukać partnera, ale z zadumą i uśmiechem przyjąć to, co daje nam los. Czy samotność służy rozwojowi duchowemu? Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jak najbardziej. Nie są przypadkiem klasztory i miejsca odosobnienia, do których udają się wielcy mistrzowie, aby podnieść swój poziom duchowy na nowy stopień.

Wiemy jednak, że bardzo wiele osób nie radzi sobie z samotnym życiem i ta samotność jest dla nich powodem wiecznej zgryzoty i przeżywania nawet mocnych depresji. Życzymy wszystkim udanych związków i znalezienia swojej drugiej połówki, ale także dla wszystkich podążających drogą w samotności życzymy tego, aby pogodzili się ze swoją drogą i swoim przeznaczeniem. Skoro los postanowił (nawet wbrew naszej woli i chęci i podejmowanych działań), że kroczymy tą ścieżką w samotności, to warto wykorzystać to nasze życie i sprawić, że samotność stanie się także wielkim atutem. I nie ma sensu zamieniać przez to nasze życie w koszmar!

Pamiętajcie, że nasze życie przypomina ogromną wstęgę, która pnie się ku górze i składa się z wielkiej ilości małych ogniw. Wasze obecne życie to małe ogniwo tej wielkiej wstęgi. Być może poprzednie ogniwo było takie, że mieliście partnera i wiele dzieci, być może następne będzie znowu takie… Nie patrzcie na życie tylko z punktu widzenia tego jednego ogniwa, ale tylko całej wstęgi. Wtedy dzisiejsza samotność jest tylko małym epizodem w waszej przygodzie zwanej życiem. Kto wie – może bardzo wam potrzebnym?




zwiń tekst

CZY MOŻEMY INKARNOWAĆ SIĘ Z PRZYSZŁOŚCI W PRZESZŁOŚĆ?
Sob, 8 lip 2017 18:17 komentarze: 13 czytany: 1145x

Pytanie jest bardzo interesujące i dotyczy jednej z podstawowych zagadek związanych z reinkarnacją czyli wędrówką dusz: czy aby na pewno zawsze inkarnujemy się w przyszłość? To pytanie pojawiło się kilka godzin temu w naszej poczcie do FN.From: [dane do wiad. FN] Sent: Saturday, July 8, 2017 5:54 PM To: nautilus@nautilus.org.pl Subject: Czy inkarnujemy wstecz Witam jestem załogantem , i od dawna.......

czytaj dalej

Pytanie jest bardzo interesujące i dotyczy jednej z podstawowych zagadek związanych z reinkarnacją czyli wędrówką dusz: czy aby na pewno zawsze inkarnujemy się w przyszłość? To pytanie pojawiło się kilka godzin temu w naszej poczcie do FN.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Saturday, July 8, 2017 5:54 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Czy inkarnujemy wstecz

 

Witam jestem załogantem , i od dawna zastanawia mnie to czy reinkarnacja postępuje z czasem tzn.  inkarnujemy w kolejne wcielenia np. żyjąc w 1937r. inkarnujemy do np. 1970r. czy może inkarnujemy w różne epoki czego potwierdzeniem mógł by być Leonardo Da Vinci którego wynalazki są bardziej bliskie ludziom współczesnym. Potwierdzało by to ze mógł żyć w latach np. 1935r. i inkarnowal wstecz. Jeżeli to możliwe to prosiłbym o tym zrobić artykuł. Pozdrawiam załogant [dane do wiad. FN]

 

Odpowiedź jest oczywista: czas jest złudzeniem i nie ma charakteru liniowego, a więc jak najbardziej można inkarnować się w przeszłość. Obcy przybywający na Ziemię mówią, że wybuchy bomb atomowych na Ziemi przeprowadzane przez kilka państw jako „próby” naruszają tkankę czasoprzestrzeni, a więc nie tylko naszą teraźniejszość i przyszłość, ale także naszą przeszłość! Od naszych Mistrzów wiemy, że są inkarnacje w przeszłość i jak najbardziej każdy musi się liczyć z tym, że może zbudować sobie taką karmę, która będzie wymagała przeżycia naszego żywota w czasach poprzedzających nasze życie. Czy mamy wiele tego typu historii w naszym archiwum? Absolutnie nie, ale… ostatnio dostaliśmy coś, co jak najbardziej nadaje się do publikacji pod tym tekstem. Oto jeden z naszych czytelników jest przekonany, że inkarnował się do naszych czasów z roku 3000!

Oto jego e-mail:

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Monday, June 19, 2017 2:28 AM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: […]

 

Witam, Państwa piszę do Was ponieważ chciałbym się podzielić moją historią. Od 1998 roku prześladują mnie myśli o dalekiej przyszłości a dokładnie o roku 3000. Nieustannie mam wizje tych czasów, ludzi, nowych technologii i raju na Ziemi. Cały czas już od 19 lat jestem przeświadczony o tym że pochodzę z przyszłości przez moje wizje i dziwne przeżycia. Jestem poza tym osobą która jest inna niż przeciętny człowiek, piszę poezję, gram na gitarze i komponuje muzykę na pianinie nie mając żadnego nauczyciela i ukończywszy tylko podstawówkę. Cały czas posiadam kontakt z ludźmi z przyszłości, oni mnie strzegą ponieważ są wysłannikami Najwyższego.

Chciałbym się z kimś od Was spotkać i porozmawiać z wami jeśli ten temat Was interesuje..

Mój kontakt tel. [dane do wiad. FN]

 

I odpowiedz po naszym e-mailu do autora.

[…] Rozumiem, Państwa mnie oczywiście nie zależy na rozpowszechnianiu moich doświadczeń gdyż nic za to w zamian nie chcę. Chciałbym jedynie pokazać Wam w jaki sposób daleka przyszłość jest adekwatna do proroctw biblijnych oraz w naukowy sposób przełożyć starożytne księgi i udowodnić że są 100% prawdą. Przybyłem z roku 3000 tylko i wyłącznie żeby przygotować obecne pokolenie które straciło wiarę na życie wieczne które będzie miało swój początek w roku 3000




zwiń tekst

Czy macie relacje ludzi pamiętających „film z życia”, który był im wyświetlany przed ich narodzeniem?
Wt, 4 lip 2017 05:04 komentarze: brak czytany: 1074x

[…] Witam redakcje Nautilus. Czy cos na temat filmu karmicznego mozecie napisac? Slyszalam, ze czlowiek wybiera sobie przed wcieleniem z kilku mozliwych opcji i przewodnik mu pokazuje pewne sceny. Czy w gronie korespondencji do was sa ludzie ktorzy maja takie przeblyski? na forum "zycie po zyciu" czytalam opowiesc kogos kto pamietal , ze byl w bialej sali, wszystkie istoty staly w kole i dostal.......

czytaj dalej

[…] Witam redakcje Nautilus. Czy cos na temat filmu karmicznego mozecie napisac? Slyszalam, ze czlowiek wybiera sobie przed wcieleniem z kilku mozliwych opcji i przewodnik mu pokazuje pewne sceny. Czy w gronie korespondencji do was sa ludzie ktorzy maja takie przeblyski? 

na forum "zycie po zyciu" czytalam opowiesc kogos kto pamietal , ze byl w bialej sali, wszystkie istoty staly w kole i dostal jakis numerek i po tym numerku mial szukac swojej mamy oraz mial lek, ze ktos mu zabierze, jakies dziecko sobie ja wybierze przed nim ..niesamowite ,ale z tym wyborem rodzicow to jest to samo o czym wy piszecie..

 

Dziękujemy za wiadomość. Nie spotkaliśmy się z określeniem „film karmiczny” jako coś, co duchowy przewodnik przygotowujący duszę do zejścia na Ziemię jej pokazuje (bo tak należy rozumiem Pani sugestię). Czy mamy takie relacje? Nie mamy. Wiemy jednak, że dusza człowieka może sobie wybrać wcielenie i w jakiś sposób jest jej to prezentowane „na tamtym świecie”. Niewykluczone, że w tym celu może być wyświetlany film z „przyszłego życia danej osoby”, bo oczywiście to w świecie duchowym nie stanowiłoby żadnego problemu, gdyż – jak wszyscy na pokładzie okrętu Nautilus dobrze wiemy – przyszłość, przeszłość i teraźniejszość jest jednym i tym samym. Rzeczywiście dzieci pamiętające swoje poprzednie wcielenia mówią często o tym, że Bóg „pozwolił im wybrać swoje przyszłe życie” z zachowaniem pewnego marginesu możliwości zmiany, gdyż oczywiście w grę wchodzi tutaj karma każdej istoty i tylko w jej ramach można wybierać życie.

Natomiast po śmierci na 100% wyświetlany jest „film z życia”, gdyż tutaj relacji mamy bardzo dużo. Jak wygląda taki film? Warto zobaczyć relację z naszego Archiwum, a rzecz dotyczy marynarza służącego na niemieckiej łodzi podwodnej.

 

 

 



zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 10

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

[...] Dzień dobry.  Przeczytałem niedawno na Państwa stronie krótki artykuł dotyczący dziwnego zjawiska, które miało miejsce kilka dni temu na Woodstocku. Widziałem również dwa zamieszczone zdjęcia przez jednego z waszych czytelników. Mam 21 lat i jak to przeważnie bywa wśród młodzieży nie wierzyłem ludziom, którzy dzielili się swoimi przeżyciami dotyczącymi obcych cywilizacji. Napiszę więc wprost o co mi chodzi. W nocy z 3 - 4 sierpnia wylegując się na kocu i patrząc na podświetlone przez...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 12 sie 2017 06:54 | [z poczty do FN w sprawie obserwacji jasnego punktu na niebie] .. wielokrotnie obserwowałam ISS - nie jest tak dużym i tak jasnym obiektem i ma inny tor lotu. Ponadto ISS nie był widoczny w okresie zgłoszeń od internautów. Stąd moje przypuszczenie, że widziany był satelita Mayak.

Dziennik Pokładowy

Środa, 26 lipca 2017 | Polacy uwielbiają teorie spiskowe. „Oni” rządzą, „oni” o wszystkim decydują… Żli, przebiegli, oczywiście piekielnie inteligentni. I nagle Donald Trump rozbił ten idiotyczny mit w pył.

czytaj dalej

FILM FN

Ekperyment FN - Emilcin 2012

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



2 listopada :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maja :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.