Dziś jest:
Czwartek, 30 kwietnia 2026
Tajemnicę można zachować jedynie wtedy, gdy jest się samemu i powierza ją szeptem pustej studni w samo południe.
/James Clavell/
Wyślij do nas swoje pytanie - kliknij, aby rozwinąć formularz
Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl

czytaj dalej 
[…] Dzień dobry. Bardzo boli mnie to że ludzie śmieją się z najważniejszych rzeczy na świecie czyli z duchowości i wizyt pozaziemskich cywilizacji. Nie potrafię tego zaakceptować. Czy Fundacja wie jak ludzie dowiedzą się prawdy i kiedy to się wydarzy? Oraz jaka będzie reakcja ludzi gdy poznają prawdę? Kiedy w telewizji zacznie się mówić o rzeczach najważniejszych czyli o przypadkach śmierci klinicznej, przypadkach reinkarnacji i przypadkach bliskich spotkań z UFO?
Pozdrawiam.

Pięknie dziękujemy za pytanie. Jedna uwaga – o wiele łatwiej będzie nam odpowiedzieć na to pytanie, jeśli na początku zdefiniujemy pojęcia „świata”. Według naszej definicji światem jest „każdy człowiek” i wszyscy jednocześnie. Sprzeczność? Tylko pozorna.
Zmieniając jednego człowieka zmieniamy cały świat. My zmieniliśmy na lepsze (mamy na to dowody w postaci listów!) wiele osób, więc zmianę świata przeprowadzamy codziennie. Oczywiście Panu chodzi o tzw. przebudzenie całej społeczności zamieszkującej Ziemię. To proces i nie będzie jednego momentu, ale my jesteśmy częścią tego procesu.
Obce cywilizacje odwiedzające Ziemię wiedzą trochę więcej niż my na temat naszej przyszłości. Mówią, że po pierwsze będzie kiedyś całkowite przebudzenie duchowe naszej cywilizacji, ale także mają jakiś plan związany z jego przyspieszeniem. Coś się wkrótce wydarzy, co będzie sygnałem, który obiegnie cały świat. Czy to będzie za dziesięć lat? Za rok? Jutro?! Tego powiedzieć nam nie chcą, ale coś się zbliża.
Na koniec teksty z Szalupy Ratunkowej, które zmieniają pojedynczych ludzi, a więc także świat.
Polecamy lekturę najnowszego tekstu pod tytułem „Cudowny mechanizm – jesteś jego częścią!”
https://www.nautilus.org.pl/szalupa,193,cudowny-mechanizm--jestes-jego-czescia.html

czytaj dalej 
[…] Dzień dobry, Być może to pytanie będzie wydawać się dziwne, ale czy można w jakiś sposób skontaktować się z obcymi? Czy są w pewnym sensie sposoby na sprowokowanie ich do tego, by zainteresowali się daną osobą? Chętnie złożę relację Fundacji Nautilus z bliskiego kontaktu trzeciego stopnia jeśli takowe sposoby istnieją ;)
Pozdrawiam i liczę na odpowiedź w tej kwestii :)

Dziękujemy za przesłanie pytania. Sprawa jest trochę skomplikowana, gdyż to druga strona wybiera tych, którzy mają uczestniczyć w kontakcie – taki wniosek można wyciągnąć z zebranego przez nas materiału. Czasami „obcy” obserwują takiego człowieka już od momentu narodzin, gdyż znają jego wcześniejsze wcielenie i wiedzą, jak będzie wyglądało jego życie w obecnym i – powiedzmy w uproszczeniu – jaką ma misję do wykonania. Wtedy kontakt z takim człowiekiem następuje w sposób naturalny i nie musi on robić żadnych „szczególnych ruchów” i wyjazdów na miejsca pojawiania się UFO. Dr Steven Greer od kilku lat wprowadził pojęcie „BLISKIEGO KONTAKTU V STOPNIA”. Następuje on wtedy, kiedy grupa ludzi medytuje i stara się zaprosić obiekt UFO, który… pojawia się na niebie. Ale czy rzeczywiście można to nazwać prawdziwym kontaktem z obcymi? Naszym zdaniem o wiele ciekawszym i prawdziwym przypadkiem kontaktu jest historia opisana w naszym PROJEKCIE KONTAKT, do którego link jest poniżej.
https://www.nautilus.org.pl/informacje,39,projekt-kontakt.html
Zapowiedź filmu Unacknowledged (2017) (napisy PL) - film dokumentalny z udziałem Dr Stevena Greer`a.
I kolejne pytanie do FN.

Dzień dobry,
Chciałem się podzielić swoją doświadczeniem poniekąd z UFO oraz zapytać, czy mają Państwo w swoim archiwum podobne przypadki.
Otóż zainspirowany audycją P. Bernatowicza z grudnia 2018r. postanowiłem również odwiedzić Naxos jako jedno z miejsc wskazanych przez UFO. Podróż odbyłem w lutym, zdjęcia zrobiłem (nic się na nich nie pojawiło - jeszcze :) ). Kilkakrotnie później podczas spaceru próbowałem również sprowokować myślami UFO do jakiejś formy manifestacji, chociażby jakiegoś błysku trwającego ułamek sekundy. Nic takiego oczywiście nie nastąpiło, ale prześladuje mnie wspomnienie snu, w którym dostałem informację abym nie inicjował kontaktu, ponieważ "nie wszyscy odwiedzający pragną naszego dobra" albo "nie wszyscy odwiedzający mają dobre intencje". Cały czas się zastanawiam, czy to moje urojenie, zwykły kawałek snu czy naprawdę coś zostało mi przekazane. Bardzo proszę o informację jeżeliby mieli Państwo podobne historie w swojej Bazie.
Pozdrawiam,
PS. Oczywiście proszę nie ujawniać moich danych osobowych.

Nie mamy podobnej historii w naszej bazie danych, ale wiemy, że obcy bez problemu wykorzystują ludzki sen do przekazywania konkretnych informacji. Nie można więc wykluczyć, że dostał Pan rzeczywiście wiadomość. Sprawę i treść e-maila zachowujemy w archiwum Projektu KONTAKT.
I ostatnie pytanie.
From: […]
Sent: Sunday, March 10, 2019 6:54 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: "Pytanie do ekspertów" :)
Witam,
Mam do Państwa pytanie, jako do osób o wiele bardziej doświadczonych w materii "poszukiwań" - czy (i jeśli tak to gdzie) istnieją jakieś archiwalne dane dotyczące zawartości programów nadawanych w telewizji (TVP) jeszcze za czasów PRL?
Pytam o to, ponieważ chciałbym bliżej poznać w ten sposób przybliżoną datę obserwacji "czegoś" przeze mnie, bo jedyne co obecnie pamiętam to fakt, że były to okolice 1986 roku (może być plus/minus pare lat), był zimowy wieczór, a w telewizji leciała kolejna powtórka filmu "Krzyżacy". :)
Pozdrawiam serdecznie.

Nie mamy wiadomości w tej sprawie, ale… zapytamy naszych kolegów pracujących w archiwum TVP. Proszę nam dać chwilę.

czytaj dalej 
[…] Pytanie do FN. Witam. Ostatnio dużo się czyta o zbliżającym się tzw. „końcu świata”… To co się dzieje z naszą planetą raczej na to wskazuje, ale co do daty to nic pewnego nie jest. Pytanie tylko cóż tak wzmogły się obserwacje UFO. Temat robi się coraz bardziej częstszy. O tym się pisze i mówi. I to nie tylko w gronie prywatnym, ale na forum ogólnoświatowym. Jeśli zbliża się nasz koniec to czy przylecieli zobaczyć jak to będzie wyglądać? Choć z drugiej strony, skoro potrafią manipulować czasem i przestrzenią, to to już wiedzą, co z nami będzie. Pytanie tylko, czy zechcą pomóc przetrwać gatunkowi ludzkiemu? Bo o nas, jako o dusze, to się raczej martwić nie trzeba.
My istniejemy przecież tylko w tych postaciach, ciałach, istotach zwanych ludźmi. Przecież sami wybieramy, gdzie chcemy żyć i kształcić naszego ducha, aby osiągnąć najwyższy stopień rozwoju duchowego. Skoro ten świat ma przestać istnieć, to dusza nie przestanie. Będziemy dalej kształtować duszę, ale w innym istnieniu. Jestem człowiekiem i nie wiem jak to wygląda w innych światach, ale myślę, że w naszym dusza ma się czego nauczyć. Naprawdę jest bardzo wielka a wręcz przeogromna różnorodność doświadczeń życiowych.
Czy gatunek ludzki, jako kolejna sposobność i możliwość kształcenia ducha jest wart utrzymania przy życiu? Ktoś może powiedzieć, że jak nie tu to gdzie indziej... no ale to piękna planeta. Mieć umysł tak ogromny ogarniający wszystko co na świecie może by na to odpowiedział, czy dać nam szanse. Czy warto. Obwiniamy ludzi za obecny stan. Tylko, dlaczego jest tak mało ludzi „otwartych”? Jak winić kogoś za to, jaki jest, bo taki jest? Obecny świat doprowadził do tego, że ludzie „otwarci” wolą się nie wychylać. Tempo życia nie pozwala nawet na to, żeby pomyśleć o czymś nieziemskim. Szybkie tempo życiowe, praca, obowiązki, zobowiązania i liczne problemy czy to finansowe czy emocjonalne nie pozwalają na wyciszenie. Nigdy nie zrozumiem, jak można komentować innych skoro nie jest się tą komentowana osobą…
Ludzie tak łatwo obwiniają, szufladkują, oczerniają a nie potrafią spojrzeć prawdzie w oczy. W lustro na swoje oblicze. Można by tak pisać i pisać bez końca… A ja chciałbym wiedzieć, czy ludzie, jako gatunek, jako istoty z krwi i kości zasługują na to by istnieć? Czy mamy mieć swoje miejsce we wszechświecie? Wy, jako fundacja dysponujecie ogromną wiedzą, ogromną bazą informacji, czy to duchową, czy to naukową i zwyczajna ludzką. Ogarniając ogół wszystkiego, co już wiecie na pewno macie jakieś zdanie na ten temat. Może się nim z nami podzielicie? Co będzie to będzie. Dusza ludzka jest nieśmiertelna tak więc końca jako takiego nie będzie. Pozdrawiam ciepło załogę i załogantów.[...]
Dziękujemy za wiadomość i ciekawe przemyślenia o punkcie, w którym znalazła się ludzkość. Pytanie o to, jak w przypadku ewentualnego Armagedonu na naszej planecie zachowają się obce cywilizacje dyskretnie obserwujące naszą planetę jest bardzo ciekawe. Generalnie zasada jest jedna – zakaz ingerencji. To podstawowy powód tego, że mimo tak potężnej obecności na Ziemi po prostu milczą wprawiając w zdumienie ludzi. Tymczasem owo milczenie jest jasnym komunikatem – każda społeczność planetarna ma własną karmę (przeznaczenie) i nie wolno innym w nią ingerować. Wyjątek jest jeden – kiedy dana społeczność zacznie stanowić zagrożenie dla innych społeczności zamieszkujących inne światy.
Jednak wątek „UFO a zbliżający się Armageon” zasługuje na szersze omówienie i ma kilka zaskakujących elementów. Jeden z nich – przyznajmy zupełnie fantastyczny, wręcz rodem z S-F – zakłada, że na chwilę przed np. uderzenie asteroidy w Ziemię (która wywoła zabójczą tsunami o wysokości wielu kilometrów i praktycznie zmaże naszą cywilizację z powierzchni naszej planety) pojazdy obcych zabiorą wybranych ludzi. Można by powiedzieć – „tanie bajeczki ludzi obdarzonych bujną wyobraźnią, którzy naoglądali się hollywoodzkich filmów”. Ale my w naszym archiwum mamy dwie relacje ludzi nieznających się nawzajem, którzy przeżyli Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia z UFO. W pewnym momencie obce istoty przekazały im wiadomość dotyczącą zbliżającego się trudnego momentu dla Ziemi i „ich planów” dotyczących ewakuacji wybranych ludzi. Zbieżność tych relacji – proszę nam wierzyć – jest poruszająca! Czy w takim razie można sobie wyobrazić taki obraz, że oto na niebie widać śmiertelną skałę zbliżającą się do Ziemi, a w różnych miejscach świata lądują pojazdy obcych i zabierają na pokłady wybrane osoby, które potem odbudują życie na naszej planecie? Nasza wyobraźnia w tym miejscu odmawia posłuszeństwa, ale jedna z takich relacji z osobą, która miała CEIII z UFO, czeka na publikację w serwisie. I naprawdę brzmi bardzo wiarygodnie.

czytaj dalej 
Dostajemy wiele pytań od naszych czytelników - wszystkie są zapisywane i staramy się w miarę wolnej chwili odpowiadać (niestety zebrało się tego naprawdę sporo). W naszej najnowszej poczcie pojawiło się pytanie związane ze snem, na które nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, gdyż... nie spotkaliśmy się z takim przypadkiem, aby dwie osoby najpierw umówiły się, że będą miały wspólny sen, a potem... rzeczywiście go miały. A może inni czytelnicy mieli podobną historię do tej opisanej poniżej? Prosimy o ewentualną odpowiedź w komentarzach.
-----Original Message-----
From: [...]
Sent: Monday, March 4, 2019 4:37 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Programowanie snu
Witam, czy istnieje coś takiego jak świadome zaprojektowanie snu np z własną żoną ?? Pytam ponieważ nie dawno przytrafiła nam się taka historia. Postanowiliśmy z żoną, że będziemy mieli taki sam sen (tak dla
hecy) tuż przed zaśnięciem i opowiemy sobie co nam się śniło rano ... ku naszemu zdumieniu śniło nam się to samo ! Była to mała stłuczka samochodowa na drodze - chcieliśmy mieć wspólny sen taki sam i był (bardzo dziwne rażenie to było) - potem próbowaliśmy to samo jeszcze zrobić ale nic już nie wyszło jak to mogło się stać czy ktoś wam o takim dokładnie przypadku opowiadał jak to zakwalifikować do czego ?
===
czytaj dalej 
[...] Dzień dobry. Czy fundacja wie w jakiej epoce doszło do rozdzielenia duchowości od rozwoju technicznego na naszej planecie? Oczywiste jest, że był taki czas że błędnie stwierdzili że skoro Boga nie da się włożyć do probówki i go namacalnie zbadać, to On nie istnieje. Pytanie tylko kiedy do tego doszło? Oczywiste jest że w momencie gdy się to wydarzyło, był to największy błąd w historii naszej cywilizacji. Minęło kilkaset lat i dziś ludzie są błędnie przekonani że Boga nie ma. Jakie to smutne. Dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam całą fundację Nautilus
[...]

Ten dramatyczny błąd naszym zdaniem popełniono w czasach Oświecenia, kiedy ludzie nabrali ogromnej ochoty na "wyjaśnianie wszystkiego za pomocą narzędzi". Duszy wsadzić do próbówki nie byli w stanie, więc ją... zanegowali.
Oświecenie jako moment "wielkiego błędu" wskazuje także Marc Davenport w swoim wykładzie "UFO-POJAZDY SPOZA CZASCU" - naszym ulubionym wykładzie o UFO.

czytaj dalej 
[...]Dzień dobry, Czy ktoś z Was kiedyś miał okazje zarejestrować nie naturalne dźwięki w dostepnych pasmach radiowych pochodzące od np. obcych cywilizacji i niewyjaśnionych zjawisk w przestrzeni kosmicznej i na naszej planecie?
Interesuje się telekomunikacją w tym krótkofalarstwem i nasłuchami i posiadam już 3 skanery nasłuchowe i też interesuje się astronomia i chce odbierać dostępne niezaszyfrowane transmisje z sond kosmicznych ( jedna sonda będzie udostępniać radiowo swoje niektóre dane z badań także to nie jest nic nielegalnego) i ciekawi mnie czy w pasmach radiowych występują nienaturalne sygnały i czy ktoś z Was miał okazje konstruować skanery do takich celów
[…]
FN nie prowadziła tego typu eksperymentów. Mamy w Bazie FN prostą radiostację pozwalającą na „zabawy w krótkofalarstwo”, ale zakładamy, że to nie ma sensu. Obecność obcych na Ziemi jest tak potężna, że szukanie ich „w pasmach krótkofalarskich” jest stratą czasu.
Jeden z naszych kolegów z USA zajmujący się tak skwitował projekty NASA związane z nasłuchem radiowym prowadzonym przez agencję.
- Ustawiają te swoje zabawne metalowe durszlaki, kierują je w kosmos i myślą, że obce cywilizacje wyprzedzające nas o miliony lat w rozwoju technologicznym posługują się taką samą pszenno-buraczaną techniką do przesyłu danych mniej więcej na poziomie tam-tamów. I oczywiście biorą za to niebotyczne pieniądze z budżetu USA. Dowodów na istnienie obcych cywilizacji i odwiedzanie przez nich naszej planety jest ilość tak gigantyczna, a ci cały czas opowiadają te duby smalone o tym, jak to „nasłuchują” i „na razie nic nie ma”. Przypomina mi to sytuację człowieka, który został zamknięty w sali gimnastycznej ze stadem słoni i postanowił wysyłać sondy na Marsa, aby w ten sposób sprawdzić, czy to co mówią ludzie - że słonie istnieją - to prawda…
... tego utworu często słuchamy jadąc naszym pojazdem, czyli NAUT-mobile.
czytaj dalej 
Witam. Mój bliski znajomy postąpił wobec pewnej osoby bardzo niewłaściwie i upokarzająco. Po pewnym czasie chciał naprawić swój błąd, ale ta osoba się obraziła , przestała odbierać telefony i milczy. Minęło kilka lat, a mój kumpel dalej o tym mówi, męczy go poczucie winy, w dodatku doszło do tego, że zaczął się samookaleczać i zrobił sobie niewielki tatuaż z imieniem tej osoby. Wpłynęło to znacząco i bardzo niszcząco na jego życie. Mówi, że nie może od tego uciec i żyje z tym czynem w psychice. Moje pytanie do Was: czy działa w tym przypadku duchowość czy zaburzona i załamana psychika? Pozdrawiam.
Ta sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Ludzie bardzo często cierpią przez to, że ciągle myślami wracają do „starych spraw”, które tego nie wymagają. Tu jednak musimy wyjaśnić jedną rzecz: czym jest myślenie? To tak naprawdę też jest praca z czystą energią. „Myśl to też jest czyn” – te słowa warto zapamiętać i uważać na własne myśli. Panowanie nad nimi jest kluczem nie tylko do uporządkowania własnego życia, ale także szczęścia i- choć brzmi to może dziwnie, ale tak jest – także zdrowia.
Należy przede wszystkim żyć teraźniejszością, a nie zamartwiać się z powodu przeszłości lub przyszłości, gdyż w ten sposób wzmacniamy potężne myślokształty. To nie oznacza, żeby sprawę sprowadzać do absurdu i na przykład przestać myśleć o przyszłości, ale chodzi o „myślenie uporczywe na granicy obsesji”. Jest moment, kiedy ten niezwykły twór energetyczny (zwany dla uproszczenia myślokształtem) może przejąć kontrolę nad człowiekiem. Wtedy powstaje na przykład taka patologia jak samookaleczania.
Oczywiście współczesna medycyna nie mówi o żadnych tam „myślokształtach”, bo w nie nie wierzy. Mówi o psychiatrii, poczuciu winy itp. Tymczasem my jesteśmy jedną z kropel oceanu energii, którym jest świat. Wystarczy mały ruch nasz ruch w dowolnym kierunku, a przez ocean idzie fala, która może całkowicie zmienić każdy punkt tego oceanu. I jedna ważna uwaga: fala ma zawsze to do siebie, że wraca… Tak powstaje efekt karmy, czyli „co zrobiłeś bliźniemu swemu to tak, jakbyś sobie samemu zrobił”. Zło wyrządzone innym wróci z potężną siłę. Pół biedy, kiedy stanie się to w obecnym życiu, ale dramat zaczyna się wtedy, kiedy plon „zła” zbierzemy w życiu kolejnym…
Podsumowując: ludzie mający kłopot z obsesyjnym myśleniem powinni małymi krokami zmniejszać energię tego myślokształtu, który sami stworzyli. Wybaczyć nie tylko tej osobie, ale także sobie. Akt wybaczenia jest bardzo dobrym „narzędziem oczyszczającym” dla myślokształtów.
Długo by można pisać na ten temat, a jak zawsze czasu brakuje… Ale w tym miejscu jeszcze raz przypomnimy wszystkim (bo na pewno wszyscy ten film oglądali) „Sekret”. Warto wiedzieć, że mechanizmy poruszane w tym filmie to nie są jakieś wydumane „przemyślenia w wykładzie motywacyjnym”, ale one po prostu działają w codziennym życiu.

czytaj dalej 
[…] Witam. Pisaliście w tym temacie, że znacie człowieka, który w przeszłym życiu popełnił samobójstwo, a w tym jest synem swojej przyjaciółki. Moje pytanie brzmi: po czym rozpoznać, że ktoś jest tak bliską duszą? Czy po tym, jaki wpływ na nas wywarła? I skąd ta pewność, że człowiek ten w poprzednim wcieleniu popełnił samobójstwo? Czy jest to jeden przykład, czy macie takich przykładów więcej? Czy taka osoba schodzi na ziemię właśnie po to, by spotkać daną osobę, a gdy ta ją odrzuca to czuje się nieszczęśliwa i nie może pogodzić się z tym do końca wcielenia? Pozdrawiam
Dziękujemy za przesłanie pytania. Temat samobójstw przewija się w wielu naszych publikacjach, gdyż jest to temat i tragiczny, i fascynujący z punktu widzenia „wędrówki dusz”. Zebraliśmy dostatecznie dużo materiałów, aby postawić jasną tezę: wszystkie religie ostrzegając przed samobójstwem mają rację, gdyż jest to dramatyczny błąd! Powoduje złe konsekwencje dla osoby, która „zabiła siebie”, ale także dla jej bliskich. I nie jest ucieczką od problemu, a jedynie jej przesunięciem w czasie. A wraca ten problem w skali o wiele większej niż wtedy, kiedy taka osoba popełniała samobójstwo.
Pyta Pani: jak poznać taką osobę? Akurat w historii, o której było wspomniane, dziecko wprost powiedziało swojej matce, że jest… jej kolegą, który się zabił. Nie trzeba było szukać żadnych szczególnych znaków, znamion itp. Od wielu lat uczymy się prawidłowo rozpoznawać wcielenia i mamy własny zestaw reguł i znaków, których nie publikujemy, gdyż jest to nasza „instrukcja obsługi” dla ekipy projektu REGUŁY GRY. Proszę nam jednak wierzyć – kolejne wcielenie jest rozpoznać naprawdę łatwo. Takie osoby są nawet fizycznie podobne do swoich poprzednich wcieleń. Ile mamy takich przykładów? Już dawno przestaliśmy liczyć… bardzo dużo.
Samobójstwo wykonane komuś „na złość” powoduje, że powstaje bardzo silna negatywna energia, która wpływa na karmę zarówno samobójcy, jak i osoby, dla której „zostało zrobione samobójstwo”. Mamy bardzo smutną historię dokładnie udokumentowaną w naszym archiwum, kiedy te dwie osoby pojawiły się ponownie razem w jednym życiu i musiały zmagać się z tą samą, ciężką chorobą. To doświadczenie zbliżyło ich i pozwoliło zrozumieć „lekcję”. Ale tego całego cierpienia by nie było, gdyby nie doszło do tego czystego zła w postaci samobójstwa. Stąd z pokładu okrętu Nautilus będzie zawsze płynął bardzo jasny przekaz: nigdy nawet o tym nie myślcie, gdyż jest to najgorszy z możliwych wyborów! A jego konsekwencje będą wam towarzyszyć przez wiele wcieleń.

czytaj dalej 
Droga FN! Mam do Was nietypowe pytanie związane z czymś, co oglądałam na pewnym filmie o duchach i demonach na Discovery. Czy wiadomo Wam może coś o tym, że demony mają trzy palce? Tam była podana taka informacja.
pozdrawiam
[dane do wiad. FN]
Dziękujemy za przesłanie pytania. Odpowiedź na nie jest prosta - to jest prawda. Kiedy jest dom z demoniczną istotą, która atakuje ludzi (fizycznie), wtedy są bardzo charakterystyczne ślady ataku na ciele. Są to zawsze trzy blizny pozostawione przez demona.
Przez wiele lat udało nam się zebrać cały zestaw dziwnych znaków pokazujących, że mamy do czynienia z prawdziwym opętaniem demonicznym. Jednym z takich śladów są właśnie "trzy zadrapania / blizny na ciele ofiary". Skoro one są to znak, że możemy mieć do czynienia z demonem.
Dostaliśmy właśnie ciekawą grafikę z ub. wieków, na której autor narysował demona. Już wtedy ludzie musieli wiedzieć to, co my wiemy dzisiaj na temat tych potwornych istot "z dna piekieł", gdyż także demon jest narysowany z trzema pazurami.
Poniżej e-mail od naszego czytelnika:
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, February 21, 2019 8:03 PM
To: nautilus@nautilus. org. pl <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Trzy palce
Dlaczego diabeł na tym starym obrazie ma tylko trzy palce, ciekawe.
Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]
I na zakończenie materiał z naszego Archiwum Wideo FN. Znakomity odcinek serii "Doświadczyć Niezwykłego" o ataku demona, który właśnie także objawił się w bardzo "klasyczny" sposób, czyli w postaci trzech szram na ciele.

czytaj dalej 
Witam ,jak zawsze pozdrowienia dla całej załogi FN. Tym razem tak króciótko w formie zapytania, bo znalazłem w sieci [moim zdaniem na 99% FAKE, ale mam pewne wątpliwości] takie nagranie z telefonu, które rok temu trafiło na YT. No musiał ten materiał filmowy składać rzeczywiście wybitny profesjonalista, bo z pozoru wygląda na oryginał zrzucony bezpośrednio z telefonu. Chciałem się tylko zapytać, czy ten filmik był analizowany w archiwum FN? FAKE ten przesyłam w załączniku na filemail.
Pozdrawiam serdecznie. [...]

Film poniżej.
Dziękujemy za przesłanie filmu - mamy go od dawna w naszym archiwum. Czy w niego wierzymy? Nie, ale powodem jest brak świadków. Film jest zrobiony znakomicie, ale przy ocenie prawdziwości liczy się relacja człowieka, który był autorem filmu. Tak było w przypadku Zdanów czy ostatniej historii z "Operacji KONTAKT' - spojrzenie w oczy świadków i rozmowa z nimi i ich rodzinami pozbawiła wszelkich wątpliwości co do prawdziwości historii.
A tutaj? Tylko film i... zasłanianie się jakimś bzdurnym tłumaczeniem, że świadkowie "chcą zachować anonimowość". Prawdziwe historie wyglądają inaczej!

czytaj dalej 
[….] Witam, naszła mnie teraz taka refleksja, czy istoty pozaziemskie są pozaziemskie w sensie z innego układu słonecznego, planety, a może są ze świata duchowego innego wymiaru i są tu " od zawsze ".
Zastanawia mnie zachowanie tych istot, ich możliwości zmieniania rzeczywistości oraz percepcji u ludzi, ale także "magiczne " zachowanie ich pojazdów. Czytałem ze ich pojazdy nagle znikają ,zmieniają kształt, dzielą się na kilka części, przelatują przez drzewa(materię) a same istoty mają różny kształt, wielkość, przechodzą przez ściany zmieniają swój kształt. Wszystko wydaje się mi a i do takich wniosków dochodzą inni wykształceni i na poziomie ludzie, którzy zajmują się tym zjawiskiem że najprawdopodobniej są to istoty inno wymiarowe, duchowe, nawet określane mianem upadłych aniołów demonów, istoty zmiennokształtne z czystej energii. Moje pytanie co Fundacja Nautilus sądzi na ten temat, jakie jest wasze zdanie ????

Dziękujemy za przesłanie pytania. Opieramy się na zgromadzonym przez nas materiale przez wszystkie lata działalności naszego archiwum i stawiamy dla nas oczywistą tezę – te istoty przybywają do nas z różnych miejsc. Z innych światów materialnych jak Ziemia, ale także z innych wymiarów, a raczej wszechświatów położonych w innym wymiarze niż ten, w którym my funkcjonujemy.
Wiele osób używa idiotycznego i potwornie zdziecinniałego naszym zdaniem sformułowania „zmiennokształtni”, co ma rzekomo podkreślić demoniczny charakter tych istot. Na zasadzie – skoro są w stanie umysłem sprawić, że ściana znika, to oczywiście muszą być demony. Tymczasem swoim umysłem bez problemu panował nad materią Jezus Chrystus. Tylko myślą powoływał nowe stworzenia do życia, stwarzał je z niczego (jest tego opis w ewangeliach apokryficznych), a także przemieniał jedną materię w inną (zmieniał wodę w wino). Był więc typowym „zmiennokształtnym”.
A jaka jest prawda? To umysł jest kluczem. Istoty przybywające pojazdami UFO na Ziemię mają umysły równe ziemskim awatorom. Swoje cudowne statki powietrzne nie produkują w fabrykach z dymiącymi kominami, ale wytwarzają je… siłą własnego umysłu. Mamy bardzo wiarygodne informacje, że tak właśnie jest w przypadku jednej z grup takich istot, które odwiedzają naszą planetę.
I jeszcze ciekawa relacja o UFO, która trochę nawiązuje do naszej odpowiedzi.

czytaj dalej 
Witam, cztery lata temu zgłosił się do Panstwa moj byly mąż opowiadając naszą historię o kontakcie z Ufo w Niemczech nad autostrada. Piszę do Państwa, ponieważ po tym czasie zaczyna mi się coraz wiecej pytań nasuwać i wątpliwości. Wracajac myślami do tego zdarzenia mam wrażenie jakbym wtedy byla poza czasem w wyciętym kadrze rzeczywistosci. Te samochody przed nami byly ciągle w tej samej odległości, lewa strona autostrady w kierunku przeciwnym zupelnie pusta co jest nie realne przeciez, po autostradzie jeżdżą samochody ciągle. Nie ma przerw w ruchu. Poza tym maz mowil o zielonym aucie przed nami a ja widzialam czerwone. Czyżby każde z nas widzialo cos innego? Ja "widziałam" mentalnie co i kto jest w środku tego obiektu. Im więcej czasu uplywa tym bardziej sie nad tym zastanawiam. Czy mogliby Panstwo jakoś mi to wytłumaczyć? Nie radzę sobie kompletnie z tą sytuacją.
Dziękujemy za wiadomość. Pani wątpliwości w sprawie tego dnia są oczywiście bardzo ciekawe, ale wykluczenie opcji "brakującego czasu jako narzędzia użytego przez obcych" jest możliwe tylko i wyłącznie poprzez seans hipnozy regresyjnej. A to jest dość skomplikowane. I nie ma gwarancji, że sprawa okaże się warta organizacji takiego seansu (tu jednak był jadący samochód po autostradzie, więc "obcy' musieliby pokonać wiele barier, których nie muszą robić np. na drodze lokalnej położonej gdzieś na uboczu, a na tych przeważnie dochodzi do CEIII)
W każdym razie opis trafia do naszego archiwum.
Pzdr
FN


czytaj dalej 
Doktryna reinkarnacji jest dla nas czymś równie oczywistym jak np. Powszechne Prawo Ciążenia Issaca Newtona. Tylko reinkarnacja daje odpowiedź na trudne pytanie, dlaczego jedno dziecko rodzi się zdrowie, a drugie od razu w pakiecie dostaje "śmiertelną i bolesną chorobę". Ale fascynująe jest ustalanie "drogi wcieleń konkretnych dusz".
Pisaliśmy sporo o Lechu Wałęsie czy innych polskich politykach. Ostatnio jednak dostaliśmy ciekawe pytanie o polskich Królów i ich "reinkarnacyjne ścieżki".
Nie zajmowaliśmy się tym tematem, ale dostaliśmy ciekawy e-mail od jednego z naszych czytelników. Prezentujemy go poniżej.
From: [...]
Sent: Friday, February 1, 2019 5:41 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Analiza życia władców polskich
Witam!
Ostatnio zauważyłem pewne podobieństwa w rządach oraz charakterach pierwszych królów i książąt Polski.
1.Bolesław I Chrobry (Wielki) (ur. 967, zm. 17 czerwca 1025)/Bolesław II Szczodry (Śmiały) (ur. ok. 1042, zm. 2 lub 3 kwietnia 1081 lub 1082)
-imię Bolesław
-podobna polityka; liczne wyprawy wojenne, konflikty z sąsiadami, zaniedbanie polityki wewnętrznej
-odwaga, wojowniczość, brawura
-powiązania z postacią świętego (św. Wojciech Sławnikowic i św. Stanisław Szczepanowski)
2.Henryk II Pobożny (ur. 1196/1207, zm. 9 kwietnia 1241)/Władysław III Warneńczyk (ur. 31 października 1424 w Krakowie, zm. 10 listopada 1444 pod Warną)
-śmierć podczas bitwy z przeciwnikiem spoza kultury europejskiej
Pewne podobieństwo jest również widzoczne u Jana III Sobieskiego, który być może "dokończył' dzieło swojej wczesniejszej inkarnacji tj. Warneńczyka. Jak podaje wikipedia:
„Krewni przyszłego króla od strony Sobieskich, Daniłowiczów i Żółkiewskich zasłużyli się szczególnie w walkach z wyznawcami islamu – Turkami i Tatarami, ginąc nieraz w brutalnych okolicznościach, co nie pozostało bez wpływu na jego ukształtowanie. Po latach wspominał: „(...) pradziad, dziad, wuj i brat rodzony od pogańskiej położony ręki; jakiego przykładu w domach, lubo rycerskich i wojennych, podobno mało się trafiało”.
3.Jadwiga Śląska (ur. między 1178 a 1180 w Andechsie, zm. 14/15 października 1243 w Trzebnicy)/Jadwiga Andegaweńska ( ur. między 3 października 1373 a 18 lutego 1374 w Budzie, zm. 17 lipca 1399 w Krakowie)
-imię Jadwiga
-obcokrajowiec
-święta Kościoła Katolickiego
-osoba pobożna i uduchowiona oraz fundatorka licznych kościołów, klasztorów, inicjatyw charytatywnych
-atrybuty (but w ręce, buciki)
Andegaweńska imię otrzymała po Jadwidze Śląskiej, prowadziła skromny żywot wypełniony mistycyzmem, wspierała szpital św. Jadwigi Śląskiej.
4.Kazimierz I Odnowiciel (ur. 25 lipca 1016, zm. 19 marca 1058 w Poznaniu)/Kazimierz III Wielki (ur. 30 kwietnia 1310 w Kowalu, zm. 5 listopada 1370 w Krakowie)
-imię Kazimierz
-uznanie polityki wewnętrznej za priorytet
-unikanie konfliktów zbrojnych
-rezygnacja z części terytoriów w celu utrzymania pokojowych stosunków międzynarodowych
-sojusz z Węgrami
-konflikt o Śląsk
5.Mieszko II Lambert (ur. 990, zm. 10 lub 11 maja 1034)/Władysław II Wygnaniec (ur. 1105, zm. 30 maja 1159)
-destabilizacja władzy
-konflikt o koronę
-ucieczka za granicę i szukanie sojusznika w ościennych krajach
6.Leszek Biały (ur. zap. w 1184 lub 1185, zm. 24 listopada 1227 w Marcinkowie k. Gąsawy)/Przemysł II (ur. 14 października 1257 w Poznaniu, zm. 8 lutego 1296 w Rogoźnie)
-próba zjednoczenia Polski
-śmierć w wyniku zabójstwa
Zapewne można napisać więcej porównań. Ustalenie linii inkarnacji jest wręcz niemożliwe u postaci historycznych, ale pewne podobieństwa mogą być dla nas wskazówką.
Z wyrazami szacunku
Waldemar
czytaj dalej 
[...] Czy w 1959 r. w porcie w Gdyni doszło do katastrofy UFO? Zdarzenie o którym chcę napisać jest znane w polskiej ufologii jako "incydent gdyński". Słyszałem o nim z dwóch źródeł:audycja Nautilus Radia Zet z 1997 r. oraz kwartalnik "Ufo" także z lat 90-tych. W audycji radiowej wystąpił znany polski ufolog Bronisław Rzepecki, który opisał zdarzenie mniej więcej tak: W godzinach wieczornych grupa pracowników gdyńskiego portu zaobserwowała obiekt w kształcie dysku który z dużą prędkością wpadł do jednego z basenów portowych. W ciągu 30 minut pojawiło się wojsko.Pracownikom kazano oddalić się ,a cały teren odgrodzono.Istnieją poszlaki że obiekt wydobyto z dna portu.
Na plaży zaobserwowano humanoidalną istotę o wzroście 1,30 cm,którą prawdopodobnie zabrano do szpitala wojskowego w Gdyni,gdzie wkrótce zmarła.
Pojawiły się służby specjalne które kazały świadkom milczeć na temat wydarzenia.
Szanowna Fundacjo: Jak na dzień dzisiejszy wygląda wasz stan wiedzy na ten temat?
Pozdrawiam.Marcin B.
[...]

Oczywiście znamy znakomicie sprawę i zajmowaliśmy się tą historią wiele lat temu. Poniżej zdjęcie z naszego archiwum - Stanisław Kołodziejski - jeden ze świadków upadku obiektu do basenu portowego nr 5 w Gdyni.

/zdjęcie archiwum FN/
Mamy także sporo wycinków prasowych na ten temat.

Poniżej tekst naszej ekipy z 2008 roku.
Gdynia 1959-2008
Tu patrol NAUTILUS! Zbieramy materiały o katastrofie UFO w Gdyni, która miała miejsce w 1959 roku. „To było czerwone, przeleciało nad statkami i ze świstem uderzyło w wodę!” – oto nowy świadek tamtego upadku.
Ta historia jest znakomicie znana wszystkim miłośnikom UFO w Polsce. 21 stycznia 1959 roku do basenu portowego numer pięć w Gdyni. Na Bałtyku był sztorm, a siła. wiatru dochodziła do 8 stopni w skali Beauforta. W porcie na nocnej zmianie pracowało kilkadziesiąt osób. Zbliżała się godzina 5:00, kiedy nagle na niebie pojawiła się jaskrawe światło, które na niskiej wysokości przeleciało nad stojącymi w porcie statkami. Spory, różowy lub czerwony przedmiot w kształcie beczki z rozgałęzioną, ognistą smugą wpadł do wody. Rozległ się świst, a na wodzie jeszcze długo unosiła się para.
Sprawa owego przedmiotu miała swój ciąg dalszy. Pojawili się świadkowie twierdzący, że z dna wydobyto dziwny, pomarańczowy przedmiot o wymiarach małej butelki, ale o niespotykanym ciężarze. Podobno kilka osób musiało ten mały przedmiot przenieść na samochód.
W 2008 roku możemy kontynuować kiedyś zaczęte śledztwo w tej sprawie. Wielu świadków już nie żyje, ale udało nam się namówić na wypowiedź specjalnie dla czytelników stron FN jednego z najważniejszych świadków. Stanisław Kołodziejski był dźwigowym i widział lecący przedmiot. Jego zdaniem nie było to nic, co znała współczesna nauka. Przedmiot miał kształt beczki, która jarzyła się jasnym światłem.
Ciekawy wątek do tej historii dołożył główny inżynier portu, Alojzy Data. Powiedział on bowiem, że w kilka dni po katastrofie UFO nas portem był widziany... stojący nieruchomo na wysokości kilku tysięcy metrów latający spodek!
- Myśleliśmy, że to ruskie jakieś pomiary robią i diabli ich tam wiedzą, może mają takie spodki... tak wtedy myśleliśmy – opowiadał inżynier Data. Jego relacja pokazuje, że ta sprawa ma jak najbardziej „ufologiczny charakter”, a wszelkie dywagacje o spadających z kosmosu rosyjskich satelitach są jedynie usilną próbą racjonalnego wyjaśnienia tego przypadku.
W naszej eskapadzie dotyczącej śledztwa w sprawie Gdyni będą mowili nowi świadkowie. Przykładem jest jeden z twórców samolotu Iskra, inżynier Leszek Czarnecki, który pracuje w warszawskim Instytucie Lotnictwa. Pan Leszek wtedy w 1959 roku była na wojskowym okręcie kilkadziesiąt metrów od upadku tajemniczego obiektu!
Jego relacja jest bardzo ważna i specjalnie dla czytelników zamieszczamy ją w materiale. Na koniec Leszek Czarnecki opowiada o własnej obserwacji UFO, której dokonał w latach 90-tych. Od tego czasu interesuję się niezwykle zjawiskiem Niezidentyfikowanych Obiektów Latających i z czasem stał się jednym z nas, ludzi Fundacji NAUTILUS...
Pan Leszek bardzo nam pomógł w namówieniu ekspertów Instytutu do analizy zdjęć ze Zdanów, a obecnie zaangażował się w sprawę poszukiwania załogi samolotu pasażerskiego (sprawa sprzed kilku tygodni), która nie tylko widziała obiekt UFO, ale także odczuła jego obecność. Efektem całego wydarzenia był raport na biurku szefa służby ruchu lotniczego, ale o tym innym razem.

Ttrudno trafić do ówczesnych świadków. Wielu z nich nie żyje, inni opuścili wybrzeże. Udało się skontaktować z emerytowanym pracownikiem portu - Stanisławem Kołodziejskim. Pan Stanisław bardzo dobrze pamięta tamtą noc. Pracował wtedy na najwyższym w porcie dźwigu, stojącym w pobliżu Basenu Polskiego. Wszystko widział dokładnie.
- Miałem wtedy 30 lat - wspomina - Nagle zrobiło się widno, coś płonącego wpadło do basenu. Pobiegłem na statek "Jarosław Dąbrowski", zwróciłem się do lukowego z pytaniem, czy coś widział. Potwierdził. To było wielkości dwustulitrowej beczki!
A jednak okazuje się, że coś wydobyto z gdyńskiego basenu portowego. Inż. Alojzy Data, do dziś pracujący w porcie, dokładnie przypomina sobie wygląd znaleziska.
- Był to walcowaty pojemnik jakby z folii szklanej - wspomina inżynier - wypełniony rdzawą cieczą o wiele cięższą od wody. Nasze laboratorium bardzo bało się sprawdzić ten pojemnik. Wie pani, po wojnie dno morza usiane było różnymi świństwami. Podejrzewano, że to może być iperyt albo fosgen. Problem został rozwiązany w bardzo prosty sposób: natychmiast pojawił się pracownik Urzędu Bezpieczeństwa, który zabrał znalezisko. I tyle je widzieliśmy.
W zachodnich książkach na ten temat powoływano się na zaznania strażników portowych, którzy to widzieli na plaży istotę w dziwnym uniformie, ze spaloną twarzą i włosami. Istota ponoć mówiła nieznanym językiem. Podobno zabrano ją do szpitala uniwersyteckiego, gdzie stwierdzono u niej inny system krążenia i inne organy wewnętrzne. Po kilku dniach istota zmarła po zdjęciu bransoletki z jego ramienia. Niestety nie podano nazwisk relacjonujących to osób, co uniemożliwia sprawdzenie tego, a mało kto uwierzy takim zeznaniom bez żadnych dowodów.
Katastrofa UFO w Gdyni - czyżby rodzime Roswell ?
Z piskiem ocierających się o siebie blach, otoczony czerwonym światłem i ciągnący za sobą długi ogon płomieni, wpadł do spokojnej wody potężny bolid. W kilka sekund później znów było ciemno i tylko duże fale świadczyły o tym, że coś się wydarzyło. Dochodziła 6 rano 21 stycznia 1959 roku.
Następnego dnia "Wieczór Wybrzeża" powołując się na relacje naocznych świadków, na pierwszej stronie zamieścił informację o katastrofie nieznanego pojazdu nad Gdynią tej oto treści:
Zaobserwowany obiekt był dużych rozmiarów i miał kształt koła. Talerz ten był koloru pomarańczowego, jego brzegi zabarwione były na różowo. Obiekt nadleciał od strony miasta i wykonując gwałtowny manewr, jakby chciał uniknąć rozbicia się a ląd, spadł prawie pionowo do wód portu.
W ubiegłym roku telewizji japońskiej i Bronisławowi Rzepeckiemu, badaczowi zjawisk UFO, udało się odszukać dwóch świadków tego wydarzenia - pracowników portu, dźwigowych: Stanisława Kołodziejskiego i Władysława Kuczyńskiego, którzy potwierdzają ten opis.
Ale wróćmy do tamtych dni. Miasto huczało od plotek. I nagle tropiący niecodzienne wydarzenie dziennikarze zamilkli. Najwyraźniej ktoś, kto miał wpływ na publikacje prasowe, skutecznie "odradził im" dalsze zajmowanie się tą sprawą. Ponieważ jednak zbyt wielu świadków widziało katastrofę, trzeba było zrobić coś, co w sposób naturalny zakończy sprawę.
Za zgodą władz portu ekipa nurków przeprowadziła poszukiwania w wodach portowego basenu, ale niczego szczególnego nie wykryła. Może poza kawałkiem metalu, który w żaden sposób nie przypominał części jakiegokolwiek pojazdu latającego.
Powstaje pytanie, dlaczego zacierano ślady w sposób tak nieprofesjonalny? Wystarczyło przecież podać do wiadomości publicznej, że był to meteoryt lub część jakiegoś samolotu, którego nie można pokazać ze względu na tajemnicę wojskową. Wszystko byłoby dobre, prócz nagłego milczenia, dającego podstawę do wszelakich plotek i mobilizującego ciekawskich do dalszych poszukiwań. Tymczasem okazało się, że cały incydent gdyński miał "drugie dno".
Bronisław Rzepecki próbując dzisiaj wyjaśnić tajemnicę zdarzenia w gdyńskim porcie, natknął się na zachodnie źródła, które wtedy podawały m.in.:
W kilka dni po upadku obiektu do basenu portowego Gdyni strażnicy portowi napotkali dziwną postać płci męskiej, która całkowicie wyczerpana czołgała się po plaży. Istota ta nie mówiła w żadnym znanym języku i była ubrana w jakiś uniform. Część twarzy i włosy miała spalone. Zabrano ją do szpitala uniwersyteckiego i tam poddano ją badaniom. Okazało się, że tajemniczego przybysza nie można rozebrać, bo rozcięcie uniformu zrobionego z materii podobnej do jakiegoś cienkiego metalu wymagało użycia specjalnych narzędzi. W trakcie badań lekarze ku swojemu zaskoczeniu stwierdzili, iż istota ma zupełnie inny układ narządów wewnętrznych niż człowiek, a jej krwiobieg biegnie poprzecznie do ciała na kształt swoistej spirali. Ponadto liczba palców u rąk i nóg była różna od naszej (ale raport nie precyzował, jaka).
Istota żyła dopóty, dopóki miała na ręku bransoletę. Gdy ją zdjęto, umarła. Wspomniane już źródła twierdziły także, że kiedy tajemnicza istota przebywała na terenie szpitala, został on zamknięty i otoczony przez funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.
Bronisławowi Rzepeckiemu udało się ustalić, że agencje zachodnie opierały swoje relacje na doniesieniach spotkanego w Londynie byłego pracownika tego szpitala.
Do dzisiaj pozostaje tajemnicą, co stało się z ciałem pozaziemskiej istoty. Jedni twierdzą, że po zakończeniu wstępnych badań wywieziono ją samochodem chłodnią do ówczesnego ZSRR. Biorąc pod uwagę, że całe zdarzenie miało miejsce 1959 roku, kiedy wszystkie tego typu sprawy niezmiennie kończyły się "współpracą z ZSRR" jest to najprawdopodobniejszą hipoteza.
Inni uważają, że ten KTOŚ nadal spoczywa w jakimś inkubatorze na terenie jednego z naszych szpitali lub laboratoriów wojskowych. Mogło się bowiem zdarzyć i tak, że z obawy, by transport nie zakłócił śpiączki istoty, pozostała u nas.
Piszemy "śpiączki", bowiem sprawa fizycznej śmierci istoty - jak wszystko w tym zdarzeniu - nie jest ostatecznie przesądzona. Wielu zachodnich badaczy twierdzi, że to, co nazwano śmiercią istoty, jest w gruncie rzeczy jedynie swego rodzaju letargiem, z którym ziemska medycyna nie potrafi sobie jeszcze poradzić.
W całej sprawie pozostaje oczywista wątpliwość: czy mamy tu do czynienia z prawdziwym polskim wypadkiem typu Rooswell, czy też wszystko pozostaje wytworem ludzkiej fantazji.
To, co zaobserwowali świadkowie, mogło być np. meteorytem lub zwykła katastrofą lotniczą, do której nie chciały się przyznać władze. Tajemnicza istota mogła być poranionym pilotem, a strój jakimś eksperymentalnym skafandrem.
Mogło tak być, gdyby nie fakt , że na opis tego wydarzenia natknął się przez przypadek, całkiem niedawno, pewien oficer. Korzystając przy robieniu doktoratu ze zbiorów biblioteki Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lotniczych w Dęblinie - także z tajnych raportów - znalazł w jednym z nich opis gdyńskiej historii i znalezienia człekopodobnej istoty oraz informację, że przechowywana jest ona w inkubatorze w stanie śpiączki! Oczywiście wojsko zbywa milczeniem pytania o ten raport. Nikt jego istnienia nie potwierdza, ale i nikt nie chce w sposób jednoznaczny zaprzeczyć. I ten ślad jest istotną przesłanką, by całe zdarzenie traktować poważnie.
Archiwum FN 2008

czytaj dalej 
[...] Witajcie. [...] Czy Fundacja mogłaby kiedyś napisać coś o ludziach, których całe życie prześladuje pech i czy można to czemuś przypisać. Jestem ciekawy ponieważ mam znajomego, który ciągle ma jakieś kłopoty. Powodują je jakieś nieprawdopodobne zbiegi okoliczności. Ma tak dużo tych przypadków, że kiedyś zastanawialiśmy się czy to nie klątwa. Oczywiście nie na serio, ale jemu chyba nie było do śmiechu, bo chociaż się śmialiśmy to minę miał nietęgą. Czy istnieje jakaś teoria, która coś podobnego wyjaśnia?
[...]

Dziękujemy za wiadomość. Oczywiście napiszemy o tym, choć… prawdę mówiąc wielokrotnie pisaliśmy przy okazji różnych publikacji. Sprawa „permanentnego pecha” (cały czas na kole fortuny wypada im pole "bankrut") może wynikać oczywiście z karmy, ale może być także efektem myślenia tego człowieka i niewłaściwego posługiwania się energią myśli. Polecamy uważnie obejrzenie filmy SEKRET, w którym bardzo dobrze jest wyjaśniony ten subtelny i w sumie zagadkowy mechanizm „grze w świecie energii”, którą w końcu jest ludzkie życie.
Pozdrawiamy
FN
Wejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Dziennik Pokładowy
FILM FN
RAKIETA HELLFIRE ODBIJA SIĘ OD OBIEKTU UFO?
Archiwalne audycje FN
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie