Dziś jest:
Niedziela, 6 grudnia 2020

Nie siła wiatru, lecz umysłu uczyniła go tym, czym dziś jest.  
Georg Christoph Lichtenberg

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Przerażający eksperyment w Wielkiej Brytanii - zachorować na koronawirusa mają wszyscy i po prostu się uodpornić. Włoscy lekarze - Brytyjczycy popełniają dramatyczny błąd.
Pon, 16 mar 2020 07:46 | komentarze: 1 czytany: 4541x

Brytyjczycy nie zamierzają walczyć z koronawirusem, gdyż uznali, że to nic nie da. Zarazić się nim mają wszyscy, a koronawirus będzie towarzyszył ludzkości już zawsze. Wyciekł do mediów brytyjski raport dot. koronawirusa: Epidemia nawet do 2021 r. Zakazić może się 80 proc. Brytyjczyków



"The Guardian" opisuje treść dokumentu rządowej agencji, z którego wynika, że koronawirusem - w pesymistycznym wariancie - zakazi się 80 proc. mieszkańców Wielkiej Brytanii, z czego nawet 15 proc. (ok. 7,9 mln osób) będzie wymagało hospitalizacji. Raport wskazuje też, że epidemia szybko się nie skończy, może potrwać do wiosny 2021 r.

Chodzi o raport opracowany w Public Health England, rządowej agencji podległej brytyjskiemu departamentowi zdrowia. Jak opisuje "The Guardian", z dokumentu wynika, że epidemia koronawirusa w Wielkiej Brytanii może potrwać do przyszłej wiosny. Na COVID-19, w najgorszym scenariuszu, zachoruje 80 proc. populacji, z czego 15 proc., czyli blisko 8 mln osób, będzie wymagało hospitalizacji. Dokument trafił do dyrekcji szpitali w Wielkiej Brytanii.

Koronawirus w Wielkiej Brytanii. Wyciekł pesymistyczny raport

Według Paula Huntera, profesora medycyny z Uniwersytetu Wschodniej Anglii, którego cytuje "Guardian", rok jest prawdopodobnym wariantem. Specjalista podkreślił jednak, że rok trwania epidemii koronawirusa może być błędnie rozumiany. - Myślę, że obniży się latem, pod koniec czerwca, i wróci w listopadzie, tak jak zwykła grypa sezonowa. Uważam, że będzie to trwało wiecznie, ale wraz z upływem czasu będzie mniej dotkliwe, w miarę zbudowania odporności - stwierdził ekspert.

W raporcie napisano, że epidemia w ogromnym stopniu obciąży brytyjską ochronę zdrowia i służby. Ponadto szacunki mówią, że aż 500 tys. z 5 mln osób pracujących w "kluczowych usługach i istotnej infrastrukturze" może zachorować. Ponadto z danych wynika, że przebadanie wszystkich osób z objawami może być niemożliwe, bo laboratoria nie podołają takiej liczbie.

W dokumencie pojawia się informacja, że od teraz jedynie poważnie chore osoby, które są już w szpitalach, a także osoby przebywające w więzieniach i domach opieki, w których wykryto koronawirusa, powinny być poddawane testom. Przy założeniu, że zakażeniu ulegnie 80 proc. obywateli, a śmiertelność wyniesie 1 proc., to przez koronawirusa może umrzeć 531 tys. osób.



Brytyjski rząd wybrał całkowicie odmienną strategię walki z epidemią koronawirusa, niż reszta państw europejskich. Podczas, gdy te zamykają szkoły, odwołują imprezy masowe, a niektóre nawet zamykają granice, w Wielkiej Brytanii niemal wszystko działa normalnie.

Przejście do drugiej fazy – spowalniania – sprowadza się na razie głównie do zalecenia, by osoby, które mają gorączkę lub powtarzający się kaszel, pozostały w domach przez co najmniej siedem dni, szkoły odwołały wyjazdy zagraniczne, a osoby starsze zrezygnowały z wycieczek, zwłaszcza na wielkich statkach jak Diamond Princess, który do niedawna był jednym z głównych ognisk choroby.

Gabinet Borisa Johnsona na każdym kroku podkreśla, że przy podejmowanych decyzjach kieruje się nauką. Przy chorobie, której skutki nie są jeszcze znane, nie ma jednak też jednoznacznej opinii naukowców, co jest właściwą drogą postępowania i jest wiele głosów mówiących, że strategia rządu jest co najmniej ryzykowna. Albo że rząd bardziej przejmuje się stanem gospodarki niż stanem zdrowia ludzi.




Dowody są jasne. Potrzebujemy pilnego wdrożenia polityki społecznego zdystansowania i zamykania. Rząd gra w ruletkę z opinią publiczną. To poważny błąd – uważa Richard Horton, redaktor naczelny brytyjskiego magazynu medycznego „Lancet”. Mieliśmy samozadowolenie, akademicki stosunek do wybuchu epidemii. Nasi ministrowie zachowują się jak XIX-wieczni kolonialiści, grający pięciodniowy mecz krykieta – powiedział z kolei John Ashton, były regionalny szef służby zdrowia w północno-zachodniej Anglii.

Ale rząd ma też swoich naukowców, którzy – zwłaszcza ci zajmujący się psychologią behawioralną – mówią coś zupełnie przeciwnego. Próbujemy, w sposób niespotykany dotychczas, wykorzystać wszystkie narzędzia: medyczne i matematyczne, ale również behawioralne - powiedział w jednym z wywiadów David Halpern, szef rządowego zespołu Behavioral Insights Team i członek komitetu zarządzającego reakcją na epidemię. Modele w dużej mierze polegają na tym, co ludzie będą robić. Czy ludzie będą stosować się do instrukcji, i w jakim stopniu? Jeśli dzieci nie pójdą do szkoły, co się stanie? – dodaje.

Wyjaśnia, że ubocznym skutkiem tego będzie to, że dzieci więcej czasu spędzać będą z dziadkami, czyli osobami, które jako grupę najbardziej narażoną, rząd właśnie chce ochronić. Podobnie jest z wydarzeniami sportowymi – zamknięcie stadionów oznacza, że więcej ludzi będzie się gromadzić w pubach czy innych zamkniętych pomieszczeniach, gdzie ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa jest wyższe niż na wolnym powietrzu.

Włoscy lekarze z Lombardii uważają podejście Brytyjczyków za wielki błąd.

- Oni myślą, że to kolejna grypa, na którą się uodpornią i tyle. Tymczasem ten wirus to zabójca, o jakim im się nie nawet nie śniło. Błyskawicznie zablokują im się szpitale ze względu na liczbę osób wymagających do przeżycia respiratora. Już tylko ten drobny fakt spowoduje lawinę wydarzeń, którą my już obserwowaliśmy we Włoszech i wiemy, co ona oznacza. Ludzie ponownie zarażają się koronawirusem, nie dostrzegliśmy żadnej zwiększonej odporności, a wręcz przeciwnie. Współczujemy tym nacjom europejskim, których rodacy pracują na Wyspach Brytyjskich, bo to oznacza, że ich walka z chorobą nie przebiegnie tak jak w Chinach, ale jest skazana na porażkę - mówił jeden z lekarzy w wywiadzie dla BBC.

Tymczasem bardzo znani włoscy lekarze przez koronawirusa zaczęli umierać.

W wyniku zakażenia koronawirusem w szpitalu we włoskim Como zmarł Roberto Stella, szef stowarzyszenia lekarzy prowincji Varese – podały włoskie media. "Jego śmierć reprezentuje krzyk wszystkich naszych kolegów, którzy nadal nie są wyposażeni w odpowiedni sprzęt, by chronić samych siebie" – napisano w piątkowym oświadczeniu włoskiej federacji lekarzy.

67-letni Stella, lekarz rodzinny z miasta Busto Arsizio, w najbardziej dotkniętym koronawirusem regionie Włoch, Lombardii, trafił do szpitala, po tym gdy zakaził się wirusem od jednego z pacjentów.



Taktyka obrana przez Brytyjczyków wobec koronawirusa oznacza dość ważne wnioski dla Polski. Skoro na Wyspach Brytyjskich pracuje 2 miliony naszych obywateli to oznacza, że będziemy mieli stały i potężny napływ zarażonych do naszego kraju wynikający z tego, że ludzie muszą odwiedzać rodziny. W tej sytuacji wszelkie próby powstrzymania ekspansji wirusa w Polsce mogą okazać się ekstremalnie trudne, o ile w ogóle możliwe.

 

źródła: https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/6461881,koronawirus-wielka-brytania-walka-z-koronawirusem-brytyjczycy-wyspy-brytyjskie-epidemia.html

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,173952,25792272,80-proc-populacji.html#s=BoxMMt2



I jeszcze poruszający obrazek z Włoch.

Koronawirus. Przybywa nekrologów. Bergamo to "miasto duchów"

Gazeta z Bergamo opublikowała 10 stron nekrologów. - To jest miasto duchów - mówi grający w miejscowym klubie Atalanta piłkarz Robin Gosens.

To jest obrazek bardziej dosadny niż jakiekolwiek słowa. Lokalna gazeta "L'eco di Bergamo" w wydaniu z 9 lutego umieściła 1,5 strony poświęconej nekrologom. W numerze z 13 marca nekrologi zajmują już 10 stron. Wideo przedstawiające porównanie obu numerów rozchodzi się po sieci w zawrotnym tempie. Bergamo w okręgu Lombardia na północy Włoch jest jednym z miast najbardziej dotkniętych pandemią koronawirusa.

W piłkę, w klubie Atalanta gra tam niemiecki piłkarz Robin Gosens. - To drastyczne, ale prawdziwe. Żyjemy w mieście duchów - mówi teraz dla ZDF. - Możemy wychodzić z domu, tylko wtedy gdy jest to konieczne. A jeśli już zdarzy nam się wyjść, to tylko w maskach i ochronnych rękawiczkach - dodaje.

I mówi, że jeszcze 10 dni temu wszystko wyglądało normalnie. Można było wyjść do restauracji, gdziekolwiek się chciało. - I teoretycznie, można było się zarazić.




Komentarze (1)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Pon, 16 mar 2020 18:00 | ocena: + 1

sunflower85 | Załogant

Dlatego tak ważna teraz jest promowana akcja #zostanwdomu; przerwanie łańcucha zarażeń pozwoli na kontorolowany nadzór i leczenie zainfekowanych osób.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z  POCZTY DO FN: [...] Witam FN! Jeśli chodzi o detonacje ładunków nuklearnych przez Koreę Północną co się nie podoba USA to podejrzewam że tu pasuje historia z pogranicza - oddaj to moje..  Przyczyna jest prosta - kończy się materiał rozszczepialny na Ziemi do którego USA wystawia swoje żądania a Kim Dzong Un się po prostu bawi jak dziecko i wyładowuje swój arsenał. A oddać nie chce - woli zdetonować go w bunkrach i górach.. Gdy się skończy materiał rozszczepialny to wojna nuklearna...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 26 lis 2020 03:00 | Witam, 23.11.2020 nad Białołęką na wysokości osiedla Regaty był widoczny bardzo duży obiekt tuż nad chmurami. Obiekt widziała moja partnerka oraz jeszcze jeden sąsiad podczas spaceru z psami.Jak na razie odnalazłem jeszcze jedną osobę która widziała ten obiekt 15 min później już szybko lecący. Wstępnie oceniamy że obiekt mógł mieć kilkaset metrów długości. Był bardzo dużyProszę popytajcie czy ktoś na Białołęce 23.11.2020 koło godziny 23.15 czegoś nie widział.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS - bestialskie polowania i zjadanie dzikich zwierząt kluczem do zrozumienia tajemnicy pandemii koronawirusa

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.