Dziś jest:
Wtorek, 18 lutego 2020

Wiemy, że obcy interesują się wybranymi ludźmi i prowadzą nad nimi jakieś badania. Nie wiemy jednak, jakie i po co.
/Profesor David M. Jacobs/

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




DZIWNA WIZJA JASNOWIDZA KRZYSZTOFA JACKOWSKIEGO SPRZED PIĘCIU LAT: ludzie na ulicach... będą bali się oddychać!
Pt, 31 sty 2020 08:22 | komentarze: 5 czytany: 1698x

– To było kilka lat temu i szczerze mówiąc, zapomniałem już o tym dziwnym odczuciu. Przypomnieli mi kontaktujący się ze mną ludzie – zdradza w rozmowie z „Super Expressem” Krzysztof Jackowski. Jasnowidz z Człuchowa już 5 lat temu w jednej z wizji zobaczył wyraźnie, że ludzie w Polsce będą się bali oddychać. – Widziałem, że powietrze będzie budziło lęk – dodaje Jackowski.Poniżej link do tekstu w Superekspresie.......

czytaj dalej

– To było kilka lat temu i szczerze mówiąc, zapomniałem już o tym dziwnym odczuciu. Przypomnieli mi kontaktujący się ze mną ludzie – zdradza w rozmowie z „Super Expressem” Krzysztof Jackowski. Jasnowidz z Człuchowa już 5 lat temu w jednej z wizji zobaczył wyraźnie, że ludzie w Polsce będą się bali oddychać. – Widziałem, że powietrze będzie budziło lęk – dodaje Jackowski.

Poniżej link do tekstu w Superekspresie.

https://www.se.pl/wiadomosci/polityka/jasnowidz-krzysztof-jackowski-przewidzial-chinska-zaraze-bedziecie-sie-bali-oddychac-aa-cUbF-68tw-8g91.html






zwiń tekst

PO WYPADKU DROGOWYM ODZYSKAŁ WZROK - niezwykła historia mieszkańca Gorzowa Wielkopolskiego
Czw, 30 sty 2020 12:42 | komentarze: 3 czytany: 751x

Samochód potrącił niewidomego mieszkańca Gorzowa Wielkopolskiego. Ten odzyskał wzrokPan Janusz od ponad 20 lat był niewidomy. Pewnego razu wpadł pod samochód i uderzył głową w maskę auta. W szpitalu stopniowo zaczął odzyskiwać wzrok. Lekarze nie potrafią wytłumaczyć, jak do tego doszło.Mieszkaniec Gorzowa Wielkopolskiego przez ponad 20 lat nie widział na jedno oko. Drugim potrafił jedynie rozpoznać.......

czytaj dalej

Samochód potrącił niewidomego mieszkańca Gorzowa Wielkopolskiego. Ten odzyskał wzrok
Pan Janusz od ponad 20 lat był niewidomy. Pewnego razu wpadł pod samochód i uderzył głową w maskę auta. W szpitalu stopniowo zaczął odzyskiwać wzrok. Lekarze nie potrafią wytłumaczyć, jak do tego doszło.

Mieszkaniec Gorzowa Wielkopolskiego przez ponad 20 lat nie widział na jedno oko. Drugim potrafił jedynie rozpoznać kontury i mocne światło. Jego życie odmienił wypadek.



Pan Janusz został potrącony na przejściu dla pieszych przez samochód. Głową uderzył w maskę auta - opisuje historię mężczyzny portal polsatnews.pl.

Gorzowianin trafił do szpitala i zaczął stopniowo odzyskiwać wzrok. Najpierw w lewym oku, a potem w prawym. Po dwóch tygodniach widział wyraźnie nawet bez okularów.

Lekarze nie potrafią wytłumaczyć jak do tego doszło. Przypuszczają, że wpływ mogły na to mieć leki, które były mu podawane podczas leczenia ortopedycznego.

Życie mężczyzny się odmieniło. Znalazł nawet pracę i został ochroniarzem w szpitalu, gdzie trafił po wypadku.


 

źródło: polsatnews.pl



zwiń tekst

Bill Gates - niezwykłe słowa sprzed lat - czy przepowiedział wybuch epidemii koronawirusa?
Czw, 30 sty 2020 07:32 | komentarze: brak czytany: 718x

Bill Gates przewidywał wybuch wirusa w Chinach rok temu, zauważając, że 33 miliony ludzi na całym świecie może umrzeć w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. Założyciel Microsoftu ostrzegł, że nasza planeta jest zagrożona z powodu szybko rozprzestrzeniających się superpatogenów i powinniśmy się przygotować na wojnę z nimi.Przemawiając na konferencji w Massachusetts, Gates powiedział, że jest optymistą.......

czytaj dalej

Bill Gates przewidywał wybuch wirusa w Chinach rok temu, zauważając, że 33 miliony ludzi na całym świecie może umrzeć w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. Założyciel Microsoftu ostrzegł, że nasza planeta jest zagrożona z powodu szybko rozprzestrzeniających się superpatogenów i powinniśmy się przygotować na wojnę z nimi.




Przemawiając na konferencji w Massachusetts, Gates powiedział, że jest optymistą, ale jest jeden obszar, w którym świat "nie robi dużych postępów, a jest nim gotowość na pandemię" - przypomina  wystąpienie Gatesa sprzed roku "The Sun".

"W przypadku zagrożeń biologicznych nie ma poczucia natychmiastowej reakcji. Świat musi przygotować się na pandemię, tak jak przygotowuje się do wojny" - powiedział.

Podczas swojego przemówienia miliarder - filantrop przedstawił obszerne badanie, które pokazało, jak szybko może rozprzestrzenić się nowa choroba. To wyjaśnia, jak niepostrzeżenie wirus może rozprzestrzenić się na cały świat i zabić 33 miliony ludzi.

Rok później, kiedy stajemy w obliczu prawdziwego zagrożenia, liczba dotkniętych krajów prawie podwoiła się w ciągu jednej nocy. Wstępne badania dowodzą, że koronawirus został przekazany ludziom przez węże na targu rybnym w Wuhan.

Według Światowej Organizacji Zdrowia prawie 3/4 potwierdzonych przypadków zgłoszono u osób w wieku powyżej 40 lat.


Poniżej symulacja globalnej pandemii.



zwiń tekst

Brytyjskie siły powietrze Royal Air Force zapowiadają stworzenie specjalnej strony internetowej z plikami o UFO
Śr, 29 sty 2020 08:40 | komentarze: brak czytany: 423x

Relacje zgromadzone przez brytyjską armię dotyczące zgłaszanych obserwacji UFO na niebie nad Wielką Brytanią zostaną opublikowane w Internecie. Powstanie specjalna strona, na której będzie można przejrzeć zgromadzone przez lata materiały. Projekt jest w fazie przygotowań.Raporty z obserwacji UFO zostaną opublikowane ponad dekadę po zamknięciu jednostki RAF ds. UFO. Oddział ten zlikwidowano w 2009 .......

czytaj dalej

Relacje zgromadzone przez brytyjską armię dotyczące zgłaszanych obserwacji UFO na niebie nad Wielką Brytanią zostaną opublikowane w Internecie. Powstanie specjalna strona, na której będzie można przejrzeć zgromadzone przez lata materiały. Projekt jest w fazie przygotowań.

Raporty z obserwacji UFO zostaną opublikowane ponad dekadę po zamknięciu jednostki RAF ds. UFO. Oddział ten zlikwidowano w 2009 r. Stwierdzono wtedy, że w ciągu ponad 50 lat, żaden raport nie wykazał zagrożenia jakichkolwiek istot pozaziemskich.

Wielka Brytania udostępni wyniki obserwacji UFO dla wszystkich. Dokumenty Royal Air Force zostały przekazane do Archiwum Narodowego. Powstanie specjalna strona, na której będzie można przejrzeć wszystkie materiały wideo, zdjęcia i raporty dotyczące obserwacji nieba.

 

    - Uznaliśmy, że lepiej byłoby opublikować te zapisy, niż kontynuować wysyłanie dokumentów do archiwów krajowych, dlatego chcemy umieścić je na specjalnej stronie internetowej gov.uk – powiedział Daily Mail rzecznik RAF.

Proces wydawania i przygotowania dokumentów jest obecnie w toku. Publikacja zaplanowana jest na pierwszy kwartał 2020 roku.

- Biorąc pod uwagę ogromne zainteresowanie tym tematem, cieszę się, że te pliki zostaną wydane i udostępnione online… Cieszę się, że opinia publiczna otrzyma wgląd w naszą pracę na tych prawdziwych plikach X – dodał badacz UFO z byłego Ministerstwa Obrony, Nick Pope.



zwiń tekst

Niezwykła siła przeznaczenia - kierowca z Iranu, któremu pomogli Polacy, mógł zginąć w katastrofie samolotu w Teheranie
Pon, 27 sty 2020 10:54 | komentarze: brak czytany: 1161x

Fardin Kazemi doświadczył niezwykłej siły przeznaczenia. Zawodowy kierowca, którego ciężarówka zepsuła się na początku grudnia pod Częstochową, odebrał nowy pojazd zakupiony dzięki zbiórce zorganizowanej przez Polaków. Jak się okazało, mężczyzna wracając z Iranu do Polski mógł zginąć w katastrofie samolotu ukraińskich linii lotniczych pod Teheranem. O sprawie powiadomił nas czytelnik serwisu. .......

czytaj dalej

Fardin Kazemi doświadczył niezwykłej siły przeznaczenia. Zawodowy kierowca, którego ciężarówka zepsuła się na początku grudnia pod Częstochową, odebrał nowy pojazd zakupiony dzięki zbiórce zorganizowanej przez Polaków. Jak się okazało, mężczyzna wracając z Iranu do Polski mógł zginąć w katastrofie samolotu ukraińskich linii lotniczych pod Teheranem.

 

O sprawie powiadomił nas czytelnik serwisu. To dość ciekawa historia, która pokazuje, że irański kierowca rzeczywiście otarł się o potężną siłę, jaką jest przeznaczenie.

 

From:

Sent: Wednesday, January 15, 2020 6:19 PM

To: Fundacja Nautilus

Subject: Ciąg dalszy historii z kierowcą z Iranu!

 

Szanowna Redakcjo Nautilusa.

Wprost niesamowity, ciąg dalszy historii z kierowcą z Iranu!

 http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25602202,kierowca-z-iranu-ktoremu-pomogli-polacy-mogl-zginac-w-katastrofie.html#s=BoxOpImg1

 Pozdrawiam serdecznie całą Załogę

[…]

 (dane do wiadomości Redakcji)


Irański kierowca Fardin Kazemi odebrał już kluczyki do ciężarówki, którą niebawem wróci do kraju. Zakupiono ją dzięki internetowej zbiórce, którą zorganizowali Polacy po tym, jak Kazemi utknął w Polsce na początku grudnia 2019 r. Na krajowej "jedynce" w Koziegłowach (Śląsk) zepsuła się jego ciężarówka International 9670 z 1988 r. Próba naprawienia silnika okazała się nieskuteczna - auto nie nadawało się już do jazdy.

 

Przy okazji dzisiejszej małej uroczystości współorganizator zbiórki poinformował, że Fardin był niedawno w Iranie, skąd wrócił do naszego kraju. Jej organizatorzy mogli wybrać, czy poleci on do Polski lotem 7 czy 8 stycznia, kolejno z przesiadką w Wiedniu lub w Kijowie. - W tym drugim przypadku wsiadłby do ukraińskiego samolotu, który został zestrzelony nad Iranem.

Irańczyk, którego ciężarówka zepsuła się w Polsce, mógł zginąć w katastrofie samolotu

Całą sytuację opisał współorganizator zbiórki Tomasz Doniec:

 - 21 grudnia zadecydowaliśmy wszyscy, że kupujemy bilet lotniczy dla Fardina, żeby poleciał do domu, spędził czas z rodziną. (...) Zastanawialiśmy się, którego dnia Fardin ma wrócić do Polski, 7 czy 8 stycznia. Ja zadecydowałem, że 7, żeby leciał do Polski przez Wiedeń. Reszta grupy mówiła: słuchaj, może niech on wróci 8 stycznia. Poleciałby wtedy tym samolotem, który został zestrzelony, bo bilety były do Kijowa. Bóg nad nim czuwa cały czas.


52-latek przyleciał więc do Polski wcześniejszym lotem. Dzięki zbiórce zorganizowanej w internecie udało się zakupić pojazd i naczepę. Amerykański tir International 9670 z 1988 roku ma zostać odrestaurowany i oddany Fardinowi.

 

Fardin Kazemi pracuje jako zawodowy kierowca od 28 lat, a dzięki międzynarodowym trasom w Polsce był ponad 40 razy. Niestety 3 grudnia jego pojazd zepsuł się na drodze krajowej numer 1 pod Częstochową. Dwa dni później losem Irańczyka zainteresowali się inni zawodowi kierowcy, którzy zorganizowali zbiórkę "Help International - Polski Kontyngent Pomocy Irańskiemu Kierowcy".



zwiń tekst

MICHAEL P. MASTERS: W POJAZDACH UFO SĄ LUDZIE Z PRZYSZŁOŚCI
Pt, 24 sty 2020 14:50 | komentarze: 4 czytany: 1538x

Michael P. Masters, doktor antropologii z Montany, specjalizujący się w anatomii ewolucyjnej człowieka, archeologii i biomedycynie, twierdzi, że domniemani kosmici to zwykli ludzie. Tyle że podróżujący w czasie.Jako przesłankę do postawienia swojej tezy Masters podał gwałtowne przyspieszenie w rozwoju nauki, technologii i inżynierii. W wywiadzie dla Space.com wyjaśnił, że relacje z porwań przez „kosmitów.......

czytaj dalej

Michael P. Masters, doktor antropologii z Montany, specjalizujący się w anatomii ewolucyjnej człowieka, archeologii i biomedycynie, twierdzi, że domniemani kosmici to zwykli ludzie. Tyle że podróżujący w czasie.

Jako przesłankę do postawienia swojej tezy Masters podał gwałtowne przyspieszenie w rozwoju nauki, technologii i inżynierii. W wywiadzie dla Space.com wyjaśnił, że relacje z porwań przez „kosmitów” mają głównie charakter naukowy. Już samo to sugeruje, że to przyszli antropologowie, historycy, lingwiści wracają do przeszłości, by uzyskać interesujące ich informacje.




Jego to nie dziwi, bo współcześni naukowcy też chętnie skorzystaliby podróży w czasie, by dowiedzieć się więcej o ewolucji.

A może także turyści? Bo z drugiej strony podróże w czasie mogą być w przyszłości dobrym biznesem, podkreśla naukowiec. W przyszłości na pewną żyją krezusi, którzy dużo zapłacą za to, by móc wrócić i obserwować swój ulubiony okres w historii. Za tym mają z kolei przemawiać prehistoryczne miejsca, popularne zarówno wśród domniemanych kosmitów, jak i dzisiejszych turystów: piramidy w Gizie, Machu Picchu. Masters dobrze je zna, bo kierował licznymi wykopaliskami archeologicznymi w Afryce, Francji i całych Stanach Zjednoczonych.




Kolejna przesłanka to relacje osób, które miały kontakt z UFO. Zwykle opisują one kosmitów jako dwunożnych, bezwłosych, podobnych do ludzi. Co więcej, potrafiących się dogadać w językach ziemskich, a przecież nic w tym dziwnego - już teraz dzięki elektronicznym translatorom każdy człowiek może się dogadać wszędzie. Do tego w większości relacji kosmici posiadają technologię, co prawda zaawansowaną, ale wyraźnie opartą na dzisiejszych osiągnięciach w tej dziedzinie.

Antropolog twierdzi, że dzięki kompleksowej analizie spójnych wzorców w ewolucji człowieka oraz za sprawą ostatnich postępów w fizycznym postrzeganiu czasu, powinniśmy zacząć rozważać tę możliwość w kontekście niewyjaśnionego do tej pory zjawiska.

żródło: PAP




zwiń tekst

Historyczny sukces SpaceX. Test ewakuacji statku Dragon zgodnie z planem
Śr, 22 sty 2020 11:53 | komentarze: brak czytany: 613x

SpaceX, firma, której właścicielem jest Elon Musk, przeprowadził bardzo ważny test. Sprawdził, czy system ewakuacyjny statku kosmicznego Dragon działa poprawnie. Wszystkie etapy testu - od startu rakiety po wodowanie Dragona - przebiegły bez zakłóceń.SpaceX, gigant, którego właścicielem jest Elon Musk, kojarzony z motoryzacyjną firmą Tesla, przeprowadził w niedzielę krytyczny test. Rakieta Falcon .......

czytaj dalej

SpaceX, firma, której właścicielem jest Elon Musk, przeprowadził bardzo ważny test. Sprawdził, czy system ewakuacyjny statku kosmicznego Dragon działa poprawnie. Wszystkie etapy testu - od startu rakiety po wodowanie Dragona - przebiegły bez zakłóceń.

SpaceX, gigant, którego właścicielem jest Elon Musk, kojarzony z motoryzacyjną firmą Tesla, przeprowadził w niedzielę krytyczny test. Rakieta Falcon 9 o godz. 16.30 polskiego czasu wzniosła się w powietrze z Centrum Kosmicznym im. Kennedy'ego na Florydzie, by po chwili ulec symulowanej awarii.



Specjaliści chcieli sprawdzić, czy prawidłowo zadziała system ewakuacji statku kosmicznego Dragon. Po 1,5 min. lotu uruchomiony został silnik SuperDraco, który oddzielił kapsułę od rakiety i oddalił ją. Następnie silniki manewrowe spowodowały wodowanie kapsuły w Oceanie Atlantyckim, skąd podejmie ją statek.

- Ten test to jedna z tych rzeczy, które pozwolą nam przetestować cały system kompleksowo - wyjaśnił Benji Reed odpowiedzialny w SpaceX za loty załogowe.



Space X zniszczył własną rakietę. By loty w kosmos były bezpieczne

W wyniku testu rakieta Falcona 9 została zniszczona. Czwarty lot w kosmos był jej ostatnim.

Jak informuje spacex.com.pl, stopień rakiety brał wcześniej udział w misjach Bangabandhu Satellite1 (w maju 2018 r.), Merah Putih (w sierpniu 2018 r.) oraz Spaceflight SSO-A: SmallSat Express (w grudniu 2018 r.).
10 minut, które może zmienić losy ludzkości

Cały, zakończony powodzeniem test, trwał ok. 10 minut. Jego powodzenie może przybliżyć nową erę w historii podboju kosmosu. Możliwe bowiem, że już w marcu Falcon zabierze na pokładzie Dragona dwójkę astronautów.

Pierwszymi ludźmi, których Space X ma szansę zabrać na pokład międzynarodowej stacji kosmicznej są Bob Behnken i Doug Hurley - informuje SpacFlight Now.




zwiń tekst

NASA: Australia płonie, ale skutki odczuje cały świat. Poruszające zdjęcia pokazujące skalę zniszczeń przez żywioł.
Śr, 15 sty 2020 06:54 | komentarze: brak czytany: 1408x

Satelity NASA analizują dym i chmury będące następstwem pożarów w Australii. Naukowcy podejrzewają, że konsekwencje tej klęski odczujemy na całym świecie.Pożary w Australii powodują nie tylko lokalne zniszczenia. Niespotykane wcześniej warunki, w tym palące ciepło w połączeniu z historyczną suchością, doprowadziły do powstania niezwykle dużej liczby zdarzeń pirokumulonimbusowych (pyrCbs).PyroCbs to.......

czytaj dalej

Satelity NASA analizują dym i chmury będące następstwem pożarów w Australii. Naukowcy podejrzewają, że konsekwencje tej klęski odczujemy na całym świecie.

Pożary w Australii powodują nie tylko lokalne zniszczenia. Niespotykane wcześniej warunki, w tym palące ciepło w połączeniu z historyczną suchością, doprowadziły do powstania niezwykle dużej liczby zdarzeń pirokumulonimbusowych (pyrCbs).




PyroCbs to zasadniczo burze z piorunami, jednak ich powstawanie ma związek z szalejącym ogniem w Australii. Powstają w wyniku unoszenia się popiołu, dymu i płonącego materiału przez gorące powietrze. Gdy te materiały się ochładzają, powstają chmury, które zachowują się jak tradycyjne burze z piorunami, ale bez towarzyszących opadów.




Te specyficzne burze doprowadzają do powstania kolejnych pożarów, ale jednocześnie PyroCbs przenoszą dym i popiół na wysokość ok. 16 km, do stratosfery. Będąc w stratosferze, dym może przemieszczać się tysiące kilometrów od swojego źródła, wpływając na warunki atmosferyczne na całym świecie.

Poniżej przerażające zdjęcia pokazujące Australię sprzed kataklizmu i po lub w trakcie - jest to niczym świat w czasie apokalipsy.










zwiń tekst

Czyżby tajne drony nowo utworzonych pod koniec 2019 United States Space Force?
Pon, 13 sty 2020 09:00 | komentarze: brak czytany: 1297x

Dzień dobry, [...] W zeszłym roku pisałem Wam o białym podluznym obiekcie sfotografowanym przez mojego syna Marcina nad Wroclawiem. Obiekt mial forme białego walca bez zadnych innych elementów. Poruszal sie dosc szybko po prostej w kierunku wschodnim. Przesyłam zdjęcie jeszcze raz (to z widocznym fragmentem budynku).Ostatnio amerykanska marynarka wojenna potwierdzila, ze w 2004 i 2015 jej mysliwce.......

czytaj dalej

Dzień dobry, [...] W zeszłym roku pisałem Wam o białym podluznym obiekcie sfotografowanym przez mojego syna Marcina nad Wroclawiem. Obiekt mial forme białego walca bez zadnych innych elementów. Poruszal sie dosc szybko po prostej w kierunku wschodnim. Przesyłam zdjęcie jeszcze raz (to z widocznym fragmentem budynku).

Ostatnio amerykanska marynarka wojenna potwierdzila, ze w 2004 i 2015 jej mysliwce F/A-18 spotkaly w powietrzu bardzo podobne, wrecz chyba identyczne obiekty, które manewrowaly jakby przeczac znanym nam zasadom fizyki. Relacja personelu US Navy jest tutaj



Czyzby tajne drony nowo utworzonych pod koniec 2019 United States Space Force?

Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]






I jeszcze ciekawostka z naszego projektu "Otwarte Niebo".

Pasjonat UFO Christian Lambright zgłosił wniosek o udostępnienie nowych dokumentów na temat tej sprawy, w ramach Freedom of Information Act. Swój wniosek złożył on jeszcze w październiku. Poniżej odpowiedź, którą dostał na ten temat.



W odpowiedzi dostał informację, że mimo iż urzędnicy znaleźli dokumenty a nawet dodatkowe nagranie na interesujący go temat to nie mogą ich udostępnić, ponieważ są one zaklasyfikowane jako "ściśle tajne" a ich publikacja mogłaby zagrozić bezpieczeństwu narodowemu. Mężczyzna udostępnił otrzymany przez siebie dokument w sieci więc o ile nie udowodni się iż jest on fałszerstwem, to stanowi jasny dowód na istnienie nieznanych dotąd nagrań tego obiektu lub też czegoś o nawet większym znaczeniu dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.




zwiń tekst

TESS zaobserwował planetę, która obiega dwie gwiazdy. Odkrył ją stażysta trzeciego dnia w NASA
Pon, 13 sty 2020 05:15 | komentarze: brak czytany: 573x

Planeta nazwana TOI 1338 b odkryta została przez Wolfa Cukiera, ucznia szkoły średniej z Nowego Jorku, który trzy dni wcześniej rozpoczął wakacyjny staż w NASA. Cukier analizował sygnały gwiazd zmiennych zaćmieniowych zebrane przez Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS), teleskop kosmiczny wystrzelony przez NASA w kwietniu 2018 roku.Gwiazda zmienna zaćmieniowa to szczególny rodzaj obserwowalnej.......

czytaj dalej

Planeta nazwana TOI 1338 b odkryta została przez Wolfa Cukiera, ucznia szkoły średniej z Nowego Jorku, który trzy dni wcześniej rozpoczął wakacyjny staż w NASA. Cukier analizował sygnały gwiazd zmiennych zaćmieniowych zebrane przez Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS), teleskop kosmiczny wystrzelony przez NASA w kwietniu 2018 roku.




Gwiazda zmienna zaćmieniowa to szczególny rodzaj obserwowalnej gwiazdy, która wykazuje regularne zmiany swojej jasności. W rzeczywistości to układ dwóch obiegających się gwiazd, w którym (z perspektywy obserwatora) każdy ze składników co jakiś czas zasłania swojego towarzysza. W momencie tranzytu następuje wyraźny spadek jasności całego układu, który łatwo zauważyć można na wykresach.

Przeglądałem dane dotyczące wszystkiego, co ochotnicy określili jako gwiazda zmienna zaćmieniowa, czyli system, w którym dwie gwiazdy krążą wokół siebie i z naszego punktu widzenia zaćmiewają się nawzajem. Po około trzech dniach mojego stażu zaobserwowałem sygnał z systemu podwójnego TOI 1338. Początkowo pomyślałem, że to zaćmienie gwiazd, ale moment zaćmienia nie był właściwy. Okazało się, że to planeta
- mówi Wolf Cukier cytowany w artykule NASA.



zwiń tekst

Tajemnica połączonych losów bliźniąt i... niezwykłe szczęście pewnego Chorwata
Czw, 9 sty 2020 19:28 | komentarze: 1 czytany: 1377x

Spotkanie po 39 latach dwójki rozdzielonych zaraz po urodzeniu bliźniąt z Ohio przyniosło zdecydowanie więcej zaskoczeń, niż można by sądzić. Zrodziło też wiele pytań - między innymi o to, w jakim stopniu życie człowieka kształtuje otoczenie, a w jaki inne czynniki. Okazało się bowiem, że - trafiwszy do zupełnie innych rodzin - obaj chłopcy zostali nazwani imieniem James. Na obu mówiono Jim, choć .......

czytaj dalej

Spotkanie po 39 latach dwójki rozdzielonych zaraz po urodzeniu bliźniąt z Ohio przyniosło zdecydowanie więcej zaskoczeń, niż można by sądzić. Zrodziło też wiele pytań - między innymi o to, w jakim stopniu życie człowieka kształtuje otoczenie, a w jaki inne czynniki. Okazało się bowiem, że - trafiwszy do zupełnie innych rodzin - obaj chłopcy zostali nazwani imieniem James. Na obu mówiono Jim, choć to akurat nic zaskakującego. Bardziej zaskakujące okazały się kolejne zrządzenia losu.

Obaj chłopcy mieli psa o imieniu Toy. Obaj wyróżniali się w mechanice i stolarstwie, obaj podjęli pracę w służbach publicznych. Obaj ożenili się z kobietami o imieniu Linda, z którymi następnie się rozwiedli, by ponownie poślubić… kobiety o imieniu Betty. Mieli synów. Jeden Jamesa Allana, drugi Jamesa Alana. Obaj dużo palili, jeździli chevroletami, a na wakacje wybierali się na tę samą plażę na Florydzie. W 1977 r. po raz pierwszy mężczyźni rozmawiali przez telefon, a w lutym 1979 roku doszło do ich długo wyczekiwanego i pod wieloma względami wyjątkowego spotkania.




 

Nauczyciel, który oszukał prawdopodobieństwo

Jeśliby uwierzyć rachunkowi prawdopodobieństwa, przypadkami, jakie spotkały Frane'a Selaka, można by obdarzyć parę milionów ludzi. Zresztą… najlepiej chyba wyjaśnia to fakt, że urodzony w 1929 roku chorwacki nauczyciel muzyki został okrzyknięty zarówno najszczęśliwszym, jak i najbardziej pechowym człowiekiem świata. Zaczęło się w 1962 roku, kiedy pociąg jadący z Sarajewa do Dubrownika wykoleił się i wpadł do skutej lodem rzeki. Zginęło wówczas 17 pasażerów, natomiast Selak - z hipotermią i złamaną ręką - zdołał dopłynąć do brzegu.

Rok później w samolocie, którym leciał Chorwat, doszło do awarii drzwi i nauczyciel został wyssany na zewnątrz. Wylądował w stogu siana, obudził się w szpitalu. W 1966 autobus z Selakiem na pokładzie wpadł do rzeki. W 1970 zapalił się jego samochód. Zdołał wysiąść tuż przed eksplozją. W 1973 doszło do identycznego pożaru, który Selak przypłacił wyłącznie… utratą włosów. W 1995 Selaka potrącił autobus, a w 1996, ratując się przed nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówką, zjechał z drogi i wyskoczył z auta, zanim stoczyło się w przepaść. Koniec przypadków? Prawie. W 2003, po raz pierwszy od czterdziestu lat, Frane Selak kupił los na loterię. Wygrał milion dolarów.


 


Wiadomość o tych dwóch niezwykłych historiach przysłał do nas czytelnik serwisu. Jego e-mail poniżej.

From: [...]
Sent: Tuesday, January 7, 2020 1:51 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Reinkarnacja - Życie duszy w kilku ciałach

Witam załogę :) jakiś czas temu dowiedziałem się o tym, że możemy jako dusza przebywać w więcej niż jednym ciele równocześnie. Intryguje mnie to. Czy macie jakieś informację jak rozpoznać swoje drugie ciało jeśli w ogóle dzielimy duszę z innym ciałem? Czy może dojść do spotkania? Czy są elementy wspólne np. w wyglądzie, zachowaniu, w charakterze, upodobaniach? Czy w poniższej historii możemy mieć z tym do czynienia?

Historia z joemonster.org:
https://m.joemonster.org/art/48929 punkt 4.

Spotkanie po 39 latach dwójki rozdzielonych zaraz po urodzeniu bliźniąt z Ohio przyniosło zdecydowanie więcej zaskoczeń, niż można by sądzić. Zrodziło też wiele pytań - między innymi o to, w jakim stopniu życie człowieka kształtuje otoczenie, a w jaki inne czynniki. Okazało się bowiem, że - trafiwszy do zupełnie innych rodzin - obaj chłopcy zostali nazwani imieniem James. Na obu mówiono Jim, choć to akurat nic zaskakującego. Bardziej zaskakujące okazały się kolejne zrządzenia losu.

Obaj chłopcy mieli psa o imieniu Toy. Obaj wyróżniali się w mechanice i stolarstwie, obaj podjęli pracę w służbach publicznych. Obaj ożenili się z kobietami o imieniu Linda, z którymi następnie się rozwiedli, by ponownie poślubić… kobiety o imieniu Betty. Mieli synów. Jeden Jamesa Allana, drugi Jamesa Alana. Obaj dużo palili, jeździli chevroletami, a na wakacje wybierali się na tę samą plażę na Florydzie. W 1977 r. po raz pierwszy mężczyźni rozmawiali przez telefon, a w lutym 1979 roku doszło do ich długo wyczekiwanego i pod wieloma względami wyjątkowego spotkania.


Odpowiadając na pytanie czytelnika - nie mamy podobnych przypadków w naszym archiwum.



zwiń tekst

FRB 180814.J0422+73 - sygnał radiowy oznaczony tym skrótem dotarł do Ziemi
Czw, 9 sty 2020 10:34 | komentarze: brak czytany: 1002x

Odebrano sygnał radiowy z kosmosu. Przebył 1,5 mld lat świetlnych. To drugi taki impuls pozaziemski - podaje CNN. Odebrano go latem 2018 r. Nosi nazwę FRB 180814.J0422+73. Poprzedni został odkryty w 2015 r. przez radioteleskop Arecibo i oznaczono jako FRB 121102. Zarejestrowane wówczas krótkie i powtarzające się fale radiowe na Ziemię dotarły z tego samego miejsca. Odkrycia dokonał radioteleskop wykorzystywany.......

czytaj dalej

Odebrano sygnał radiowy z kosmosu. Przebył 1,5 mld lat świetlnych. To drugi taki impuls pozaziemski - podaje CNN. Odebrano go latem 2018 r. Nosi nazwę FRB 180814.J0422+73. Poprzedni został odkryty w 2015 r. przez radioteleskop Arecibo i oznaczono jako FRB 121102. Zarejestrowane wówczas krótkie i powtarzające się fale radiowe na Ziemię dotarły z tego samego miejsca. Odkrycia dokonał radioteleskop wykorzystywany w ramach programu CHIME.




Sensacyjną informację podano w trakcie 233. posiedzenia Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego w Seattle.

Na razie naukowcy nie znają źródła pochodzenia impulsu. Szansa na to pojawi się dopiero, gdy będą się one powtarzać. Dwa dotychczasowe sygnały mają różną częstotliwość, co może świadczyć, że mają różne źródła. Jedna z hipotez mówi, że mogą być pozostałościami po supernowej lub supermasywnej czarnej dziurze.


źródło: https://www.focus.pl/



zwiń tekst

Ziemią zakołysały fale grawitacyjne po zderzeniu gwiazd neutronowych.
Śr, 8 sty 2020 20:56 | komentarze: brak czytany: 981x

Astrofizycy dopiero po raz drugi są świadkami zderzenia gwiazd neutronowych. Dzięki takim kataklizmom w kosmosie tworzą się najcięższe znane nam pierwiastki chemiczne, m.in. złoto, ołów czy platyna. Przebieg tej kolizji zdziwił naukowców.Z analizy amplitudy i zmian częstotliwości fal grawitacyjnych wynika, że zderzyły się dwie gwiazdy neutronowe, które spiralnie okrążały się po coraz ciaśniejszej .......

czytaj dalej

Astrofizycy dopiero po raz drugi są świadkami zderzenia gwiazd neutronowych. Dzięki takim kataklizmom w kosmosie tworzą się najcięższe znane nam pierwiastki chemiczne, m.in. złoto, ołów czy platyna. Przebieg tej kolizji zdziwił naukowców.

Z analizy amplitudy i zmian częstotliwości fal grawitacyjnych wynika, że zderzyły się dwie gwiazdy neutronowe, które spiralnie okrążały się po coraz ciaśniejszej orbicie. Nastąpiło to w odległości od 300 do 700 mln lat świetlnych do Ziemi.

Symulacja zderzenia gwiazd neutronowych (u dołu ekranu - przebieg emitowanych w tym czasie fal grawitacyjnych, które zostały zarejestrowane przez detektor LIGO):




Gwiazdy neutronowe to gęste jądra zwykłych gwiazd, które eksplodowały i odrzuciły w kosmos swoje zewnętrzne warstwy. Po takich eksplozjach pozostają rozpalone kule o niewielkiej średnicy kilkunastu kilometrów, które są zbudowane z najgęstszej materii znanej nauce.

Ich zewnętrzna skorupa prawdopodobnie zbudowana jest z jonów żelaza, ale w środku już nie ma atomów, bo te musiały ulec zmiażdżeniu. Pozostały jedynie neutrony, ciasno ułożone - jeden obok drugiego - niczym jabłka w koszyku. Stąd się wzięła nazwa tych niewielkich, ale bardzo ciężkich gwiazd.

Łyżeczka takiej materii ważyłaby na Ziemi około miliarda ton, ma gęstość sto bilionów razy większą niż ołów! Prawdopodobnie.

Tego się spodziewamy, ale na dobrą sprawę to są tylko spekulacje. Nie wiemy, jaki jest rozkład i skład materii we wnętrzu tych gwiazd - naukowcy niecierpliwie czekają na wszelkie informacje na ich temat. Bezcenne są zwłaszcza  informacje związane z kataklizmami, w których te obiekty ulegają zderzeniu, skruszeniu i destrukcji. Bo wtedy można "zajrzeć" do ich wnętrza.

Astrofizycy wyśledzili zderzenie dwóch gwiazd neutronowych. To najcenniejsze odkrycie w dziejach świata!

Niestety, nie udało się dojrzeć z Ziemi błysku kuli ognia po kolizji GW190425 (w żadnym zakresie fal elektromagnetycznych) ani też błysku promieniowania jądrowego gamma, tak jak w przypadku pierwszego zarejestrowanego w dziejach zderzenia takich gwiazd w 2017 roku. Blask eksplozji dostrzegło wtedy i obserwowało aż 70 naziemnych obserwatoriów. Oszacowano, że około jednej setnej masy obu zderzających się gwiazd zostało wyrzucone w przestrzeń kosmiczną, w tym m.in. ogromna ilość złota odpowiadająca masie 30 planet takich jak Ziemia! (Nie tylko całe złoto, ale także srebro, ołów czy uran wydobywane dziś na Ziemi pochodzą z podobnych kosmicznych katastrof).

Tym razem jednak gwiazdowa katastrofa przebiegała "po ciemku". Nie udało się precyzyjnie zlokalizować zdarzenia na niebie, co wynika z tego, że fale grawitacyjne zanotował tylko jeden z detektorów LIGO (drugi - w Hanford - był w tym czasie wyłączony, a europejski detektor Virgo nie dał rady, bo ma nieco gorsze parametry). Teleskopy miały więc do przeszukiwania spory obszar nieba.

Poza tym z dużym prawdopodobieństwem obie gwiazdy i większość ich szczątków zniknęły w czarnej dziurze, która zaraz potem utworzyła się w tym miejscu.

Jednym słowem: rozbłysk, który się z tym wiązał, był tak odległy i słaby, że umknął ziemskim teleskopom. A towarzyszący mu krótki wysokoenergetyczny błysk gamma mógł celować w inne strony kosmosu niż Ziemia, dlatego nie został wyłapany przez nasze satelity.

Na razie wszystko, co mamy, to fale grawitacyjne, które zostały wzbudzone przez tę kolizję.

Zagadek jest dużo więcej. Z analizy sygnału GW190425 wiadomo, że łączna masa dwóch gwiazd neutronowych, które się połączyły, wynosiła przed zderzeniem ok. 3,5 masy Słońca. To więcej, niż spodziewali się astrofizycy, bo w naszej Galaktyce układy podwójne gwiazd neutronowych (znamy ich 17) mają masy w przedziale od 2,5 do 2,9 masy Słońca.

- Nasze podniecenie wywołane jest tym, że zobaczyliśmy coś innego, coś dziwniejszego niż to, co do tej pory widzieliśmy - komentuje prof. Michał Bejger, profesor w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika w Warszawie. Jest członkiem polskiej grupy naukowców Polgraw, która bierze udział w analizie fal grawitacyjnych.

Ta większa masa sugeruje, że układ, który wyemitował sygnał GW190425, mógł powstać inaczej niż  układy gwiazd neutronowych znane z naszego galaktycznego sąsiedztwa.

źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

Brytyjska astronautka Helen Sharman: UFO istnieje, a obcy mogą żyć teraz na Ziemi
Wt, 7 sty 2020 20:48 | komentarze: brak czytany: 1143x

Helen Sharman, pierwsza brytyjska astronautka, twierdzi, że kosmici istnieją. Chemiczka, która w 1991 roku, brała udział w misji na stację Mir, powiedziała również, że możliwe, że są obecnie na Ziemi.Czy istnieje życie w kosmosie? To jedno z pytań, które najbardziej nurtują ludzkość, odkąd zaczęliśmy interesować się tym, co poza naszą planetą. Na to pytanie odpowiedziała dr Helen Sharman, pierwsza.......

czytaj dalej

Helen Sharman, pierwsza brytyjska astronautka, twierdzi, że kosmici istnieją. Chemiczka, która w 1991 roku, brała udział w misji na stację Mir, powiedziała również, że możliwe, że są obecnie na Ziemi.

Czy istnieje życie w kosmosie? To jedno z pytań, które najbardziej nurtują ludzkość, odkąd zaczęliśmy interesować się tym, co poza naszą planetą. Na to pytanie odpowiedziała dr Helen Sharman, pierwsza Brytyjka, która poleciała w kosmos. Chemiczka brała udział w rosyjskiej misji na stację Mir, która obywał się w ramach „Projektu Juno”. Sharman, która była też pierwszą kobietą w kosmosie, która nie pochodziła z USA lub Związku Radzieckiego, była w przestrzeni kosmicznej przez 8 dni.
Kosmici mogą być wśród nas




Odznaczona m.in. Orderem Imperium Brytyjskiego i rosyjskim Orderem Przyjaźni, chemiczka udzieliła ostatnio wywiadu magazynowi Observer. Pada w nim kilka zdań, które, mimo że brzmią bardzo sensacyjnie, to po wysłuchaniu argumentów, już tak sensacyjne nie są. Przede wszystkim, Brytyjka zapytana, czy kosmici istnieją, powiedziała, że jest to tym przekonana. Jej zdaniem, w kosmosie musi istnieć cała masa różnych form życia. Kosmici definiowani są więc jako jakaś forma życia, a nie inteligenta rasa znana nam głównie z powieści i filmów sci-fi. Drugą tezą, która wybija się z wywiadu, jest twierdzenie, że jakieś, kosmiczne formy życia, mogą być w tym momencie wśród nas. Chemiczka podkreśla bowiem, że kosmici wcale nie muszą być zbudowani z węgla i azotu tak jak ludzie. Równie dobrze mogą być dla nas zupełnie niewidoczni.
Pierwszy Brytyjczyk w kosmosie

Helen Sharman wyraziła także swoje zniesmaczenie faktem, że ciągle musi być nazywana pierwszą Brytyjką w kosmosie, mimo że de facto jest pierwszą osobą z Wielkiej Brytanii. Gdyby jednak pisano, że pierwszy obywatel Wielkiej Brytanii, to ludzie automatycznie zakładaliby, że był to mężczyzna.




zwiń tekst

Niebo apokalipsy nad Nową Zelandią
Wt, 7 sty 2020 07:31 | komentarze: brak czytany: 986x

W Nowej Zelandii ludzie dzwonią na policję. Alarmują ws. "apokaliptycznego" nieba. W niedzielę niebo nad Auckland przybrało niepokojącą, ciemnopomarańczową barwę. Powodem jest dym z pożarów w Australii, który - mimo dużej odległości - dotarł do Nowej Zelandii. Niektórzy kolor nieba nazywają wręcz "apokaliptycznym". Część Nowozelandczyków o sprawie alarmuje policję, innym, co widać na zdjęciach, zjawisko.......

czytaj dalej

W Nowej Zelandii ludzie dzwonią na policję. Alarmują ws. "apokaliptycznego" nieba. W niedzielę niebo nad Auckland przybrało niepokojącą, ciemnopomarańczową barwę. Powodem jest dym z pożarów w Australii, który - mimo dużej odległości - dotarł do Nowej Zelandii. Niektórzy kolor nieba nazywają wręcz "apokaliptycznym". Część Nowozelandczyków o sprawie alarmuje policję, innym, co widać na zdjęciach, zjawisko nie przeszkadza zajmować się codziennymi sprawami.

Niszczycielskie pożary w Australii nie ustają. Ich ofiarami padło już 25 osób, ogień objął ponad 8 milionów hektarów. Żywioł zniszczył tysiące budynków, niektóre miejscowości pozbawił prądu i spowodował utrudnienia w łączności telefonicznej.




Dym z Australii dotarł do Nowej Zelandii i zmienił niebo na pomarańczowe.

Skutki pożarów odczuwane są też w Nowej Zelandii. Kilka dni temu informowaliśmy o tamtejszych lodowcach, które z powodu pyłów przybrały karmelowy odcień. W niedzielę skutki pożarów odczuli mieszkańcy położonego na północnym zachodzie Auckland. Mieszkańcy największego miasta Nowej Zelandii w niedzielę rano spostrzegli, że niebo przybrało żółty lub pomarańczowy, a nawet rdzawy odcień.

Widać to choćby na fotografiach reportera China Xinhua News. W mediach społecznościowych ten kolor często nazywany jest "apokaliptycznym". To wrażenie potęguje fakt, że na wielu zdjęciach widzimy Nowozelandczyków w bardzo "zwyczajnych" okolicznościach, jak choćby biegaczka na fotografii chińskiej agencji.




Na jednej z fotografii AP News widzimy natomiast ćwiczące na tle pomarańczowego nieba tenisistki. Elias Visontay, dziennikarz z Australii opublikował z kolei zdjęcia z wycieczki w Waitakere (należącym do aglomeracji Auckland). "Dym z pożarów lasów w Australii zmienił kolor nieba w pomarańczowy i bardzo ciemny. Zdjęcie zrobione o 3 po południu czasu lokalnego" - napisał reporter.




Pomarańczowy odcień zaniepokoił jednak część mieszkańców Auckland, bo, jak opisuje portal Nzherald.co.nz, policja zanotowała w związku z tym wiele zgłoszeń. Nowozelandzkie służby zaapelowały do mieszkańców, by ci zachowali spokój i nie alarmowali w sprawie "niesamowitych odcieni" nieba. Również minister zdrowia Nowej Zelandii wypowiadał się o zjawisku w uspokajającym tonie. Podkreślił, że poziom zanieczyszczeń w powietrzu obecnie jest "stosunkowo niski" i nie powinien mieć poważniejszych konsekwencji dla zdrowia.

Poniżej poruszająca fotografia płonącej Australii widzianej z komosu (wiele zdjęć pożarów zostało nałożonych na siebie).




zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 5
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 5

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Pozdrawiamy wszystkich z Bazy FN! Trwają wiosenne prace (szybciej przyszła wiosna w tym roku!) związane ze sprzętem, naszą Bazą FN, pojazdem i archiwum.  Przygotowujemy się do operacji OTWARTE NIEBO z nowymi noktowizorami. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 10 luty 2020 08:59 | Dzień dobry,  Bardzo świeża obserwacja. Dzisiaj tj. 9 luty 2020 o godz. 18:20 w miejscowości Inwałd wracałem do domu ze spaceru. Szedłem poboczem koło drogi i w pewnym momencie dostrzegłem przemieszczający się obiekt. W pierwszej chwili pomyślałem że to jest zapewne samolot, ale szybko doszedłem do wniosku że to nie jest samolot. Obiekt nie migał światłami tak jak robią to samoloty lecz świecił jednolitym światłem koloru pomarańczowego. Przemieszczał się trochę wolniej niż latają samoloty...

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 26 grudnia 2019 | Tragedią naszej planety są religie, gdyż religia opiera się na wierze, a sprawy związane z duchowością są wiedzą. Ale i tak jest gorzej, gdyż dogmaty głównych religii są całkowicie fałszywe i przekonują ludzi, że Ziemia jest tylko przystankiem w drodze do raju.

czytaj dalej

FILM FN

KRZYSZTOF JACKOWSKI RZUCIŁ PALENIE!

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.