Dziś jest:
Niedziela, 13 czerwca 2021

Negatywne skutki uboczne nowoczesności są znacznie większe niż chcieliśmy dostrzegać i trwałe. Homo sapiens chce obsesyjnie produkować i konsumować coraz więcej. By te obsesje realizować, musimy coraz więcej wykopywać z ziemi i więcej przetwarzać. Przyroda słabo sobie radzi z wytwarzaniem nowych minerałów i zajmuje jej to tysiące lat.
prof. Radosław Markowski, fragment wywiadu opublikowanego 11 czerwca 2021

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




NAUKOWCY: TEN WIRUS NIE TYLKO ZOSTANIE Z NAMI NA ZAWSZE, ALE DOPIERO SUPER-MUTACJE WSTRZĄSNĄ ZIEMIĄ
Czw, 10 cze 2021 18:25 | komentarze: 8 czytany: 1415x

Koronawirus potrafi mutować w stopniu zupełnie nieznanym nauce – kolejne wersje są groźniejsze od poprzednich, bardziej zaraźliwe i zabójcze. „Wkrótce nowe odmiany koronawirusa mogą sprawić, że powrócimy do punktu wyjścia z 2019 roku, kiedy wirus pojawił się w Wuhan” – ostrzegają naukowcy. /Reuters, Indie: bliscy zmarłego na Covid-19 podczas palenia zwłok/Tekst naukowców opublikowany w periodyku.......

czytaj dalej

Koronawirus potrafi mutować w stopniu zupełnie nieznanym nauce – kolejne wersje są groźniejsze od poprzednich, bardziej zaraźliwe i zabójcze. „Wkrótce nowe odmiany koronawirusa mogą sprawić, że powrócimy do punktu wyjścia z 2019 roku, kiedy wirus pojawił się w Wuhan” – ostrzegają naukowcy.

 

/Reuters, Indie: bliscy zmarłego na Covid-19 podczas palenia zwłok/

Tekst naukowców opublikowany w periodyku „Foreign Affairs” jest właśnie tłumaczony i publikowany na całym świecie. Artykuł został napisany przez epidemiologa Larry'ego Brillianta, eksperta ds. chorób zakaźnych Lisę Danzig, doradcę zdrowotnego Karen Oppenheimer, profesora Waltera Iana Lipkina, a także dr Agastyę Mondal i badacza szczepionek Rick`a Bright`a.

Zawiera on ostrzeżenie, że ludzkość nie docenia niezwykłej cechy koronawirusa, który cały czas błyskawicznie mutuje. Jedna z kolejnych mutacji może – to prawie pewne – znaleźć obejście do człowieka, które obecnie blokują szczepionki.

Wystarczy popatrzeć na najnowsze mutacje koronawirusa, który wydaje się mieć mechanizm przypominający sztuczną inteligencję, która wydaje się uczyć, jak najskuteczniej dotrzeć do organizmu człowieka.


 

Sześciu naukowców, lekarzy i ekspertów przedstawiło niepokojący scenariusz dla świata w publikacji „Foreign Affairs” pod tytułem „The Forever Virus”, ostrzegając, że Covid-19 „nie zniknie”, a odporność stadna jest „nieosiągalna”.

Powodów tego jest wiele. Przeważająca liczba krajów nie ma wystarczającej ilości szczepionek, a w pozostałych jest zbyt dużo ludzi,  którzy się nigdy nie zaszczepią.  To wystarczy, aby koronawirus mógł dalej mutować i osiągać coraz większą doskonałość w swojej drapieżniczości. Pojawienie się super-mutacji jest tylko kwestią tygodni, a nie miesięcy.



zwiń tekst

WALL STREET JOURNAL: TROP W SPRAWIE POCZĄTKÓW KORONAWIRUSA PROWADZI DO CHIŃSKIEJ KOPALNI
Śr, 9 cze 2021 06:16 | komentarze: brak czytany: 821x

Chiny. Nieznana choroba płuc zabiła 9 lat temu robotników w kopalni. Wysłano tam naukowców z Wuhan. Wall Street Journal uważa, że to jest miejsce, skąd mógł zacząć się problem z koronawirusem.Podczas gdy naukowcy na świecie rozważają kolejne kroki, by ustalić źródła pandemii SARS-CoV-2, prasa w USA pisze o opuszczonej kopalni miedzi w chińskiej prowincji Yunnan, gdzie w 2012 roku sześciu robotników.......

czytaj dalej

Chiny. Nieznana choroba płuc zabiła 9 lat temu robotników w kopalni. Wysłano tam naukowców z Wuhan. Wall Street Journal uważa, że to jest miejsce, skąd mógł zacząć się problem z koronawirusem.




Podczas gdy naukowcy na świecie rozważają kolejne kroki, by ustalić źródła pandemii SARS-CoV-2, prasa w USA pisze o opuszczonej kopalni miedzi w chińskiej prowincji Yunnan, gdzie w 2012 roku sześciu robotników zapadło na nieznaną chorobę płuc, a trzech z nich zmarło. Sprawę mieli wówczas wyjaśnić naukowcy z Wuhan.

Do kopalni wysłano wtedy naukowców z Wuhańskiego Instytutu Wirusologii (WIV), którzy zidentyfikowali nowe rodzaje koronawirusów atakujących nietoperze. Jeden z nich jest najbardziej podobny genetycznie do koronawirusa wywołującego COVID-19 spośród znanych obecnie patogenów - podał dziennik "Wall Street Journal".

Skąd pochodzi SARS-CoV-2? Trop prowadzi do kopalni w Tongguan

Sprawa kopalni w mieście Tongguan w powiecie Mojiang stała się punktem zaczepienia dla coraz częstszych apeli o przeprowadzenie skrupulatnego dochodzenia, by ustalić, czy koronawirus SARS-CoV-2 mógł wydostać się z laboratorium w Wuhanie w wyniku wypadku albo celowego działania - ocenił "WSJ".

Władze w Pekinie stanowczo zaprzeczają spekulacjom o możliwym wycieku z laboratorium. Twierdzą również, że koronawirus niekoniecznie pochodzi z Chin, lecz mógł przybyć do Wuhanu na sprowadzanych z zagranicy produktach spożywczych. Chińskie media nagłaśniają natomiast wszelkie badania sugerujące, że wirus był wcześniej obecny w innych miejscach świata.

Krytycy podają jednak w wątpliwość, czy chińskie władze dały naukowcom odwiedzającym Wuhan wystarczającą swobodę działania i dostęp do kluczowych danych. Spekulacje dotyczące kopalni w Tongguanie podsyca natomiast fakt, że - jak wynika z doniesień zachodniej prasy - lokalne władze zabraniają dostępu do tego miejsca.




W październiku 2020 roku, gdy kopalnię próbowała odwiedzić ekipa BBC, drogę w kilku miejscach zablokowano, między innymi zepsutą rzekomo ciężarówką. Reporterów śledzili policjanci w cywilu i inni urzędnicy. Amerykańska agencja AP pisała dwa miesiące później, że również naukowcy interesują się kopalnią, ponieważ „mogą tam być wskazówki na temat źródeł pandemii koronawirusa", ale "stała się ona czarną dziurą bez informacji z powodu politycznej wrażliwości i sekretności".

"WSJ" twierdzi, że jednemu z jego dziennikarzy udało się dotrzeć do zamkniętej kopalni na rowerze górskim, ale później został zatrzymany przez policję, która przesłuchiwała go przez pięć godzin i wykasowała zdjęcie wejścia do kopalni z jego telefonu. Okoliczni mieszkańcy powiedzieli, że urzędnicy zakazali im rozmawiania na temat kopalni z ludźmi z zewnątrz.

SARS-CoV-2 może pochodzić od nietoperzy z chińskiej kopalni? "Wall Street Journal" sprawdza każdy trop
Według danych z chińskich prac naukowych, które przytacza "WSJ", w kwietniu 2012 roku sześciu robotników oczyszczających szyb kopalni z odchodów nietoperzy zachorowało na nieznaną chorobę przypominającą zapalenie płuc. Mieli gorączkę i trudności z oddychaniem. Do połowy sierpnia tamtego roku trzech z nich zmarło, a badacze podejrzewali, że chorobę mogły wywołać koronawirusy.

W ciągu kolejnego roku naukowcy z wuhańskiego instytutu pobrali próbki od 276 nietoperzy i zidentyfikowali szereg nowych koronawirusów, w tym jeden, który nazwali RaBtCoV/4991. W lutym 2020 roku, po wybuchu pandemii koronawirusa, zespół pod kierunkiem dr Shi Zhengli WIV opisał w czasopiśmie "Nature" wirusa RaTG13 w 96,2 proc. podobnego genetycznie do SARS-CoV-2.

W kolejnych tygodniach dr Shi i jej zespół wyjaśnili, że chodzi o tego samego wirusa, a nazwę zmieniono, by oddać w niej gatunek nietoperza i miejsce pobrania próbki. Później zaktualizowano również artykuł w czasopiśmie "Nature", dodając do niego informacje o chorych robotnikach. Pobrane od nich próbki przebadano ponownie i ustalono, że nie byli zakażeni koronawirusem wywołującym COVID-19 - zaznaczono.




W maju zespół Shi opublikował w internecie niepoddany jeszcze weryfikacji naukowej artykuł, w którym napisano, że koronawirusy znalezione w kopalni były tylko w 77,6 proc. podobne do SARS-CoV-2, a tylko jeden odcinek sekwencji genetycznej był podobny w 97,2 proc. "Choć pojawiają się spekulacje, że SARS-CoV-2 mógł powstać w wyniku wycieku RaTG13 z laboratorium, doświadczenia naukowe tego nie potwierdzają" - napisano.

Członkowie misji pod egidą WHO, którzy odwiedzili na początku 2021 roku laboratorium WIV, również ocenili, że nie jest to możliwe. Ich zdaniem RaTG13 jest genetycznie zbyt odległy od SARS-CoV-2, a ponadto nigdy nie został wyhodowany w chińskim laboratorium. "Oczywiście, że o tym rozmawialiśmy […] Z tego, co wiemy, istnieje tylko sekwencja, a nie wirus" - powiedział członek zespołu Peter Ben Embarek.

Część naukowców wnioskuje o przeprowadzenie niezależnego śledztwa w sprawie pochodzenia koronawirusa
Część naukowców wciąż wzywa jednak do zbadania zarówno hipotezy o przejściu koronawirusa na człowieka ze zwierząt w sposób naturalny, jak i tej o wycieku z laboratorium. Grupa uczonych z USA, Kanady, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii wystąpiła niedawno na łamach prestiżowego periodyku "Science" z apelem o przeprowadzenie przejrzystego i poddanego niezależnemu nadzorowi śledztwa w sprawie obu tych możliwości.

Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus ocenił po publikacji raportu z pierwszej misji w Wuhanie, że wszystkie hipotezy będą dalej rozważane i konieczne są dalsze badania również nad możliwością, że koronawirus uciekł z laboratorium. Decyzja w sprawie ewentualnej kolejnej misji badawczej w Chinach lub innym kraju nie została jak dotąd ogłoszona.

źródło: WSJ, gazeta.pl




zwiń tekst

PIŁKARZ AS ROMA CHRIS SMILLING: RAZEM Z ŻONĄ WIDZIELIŚMY UFO
Wt, 8 cze 2021 06:35 | komentarze: brak czytany: 603x

Odważne wyznanie piłkarza AS Roma o tym, że był świadkiem manifestacji UFO. Chris Smalling i jego żona Sam podzielili się w mediach społecznościowych szokującym wyznaniem. Oboje twierdzą, że ostatniej nocy byli świadkami lotu UFO.Swoim wyznaniem Chris Smalling i jego żona Sam podzielili się w mediach społecznościowych. Partnerka piłkarza AS Roma opisała ze szczegółami, jak wyglądał tajemniczy obiekt.......

czytaj dalej

Odważne wyznanie piłkarza AS Roma o tym, że był świadkiem manifestacji UFO. Chris Smalling i jego żona Sam podzielili się w mediach społecznościowych szokującym wyznaniem. Oboje twierdzą, że ostatniej nocy byli świadkami lotu UFO.




Swoim wyznaniem Chris Smalling i jego żona Sam podzielili się w mediach społecznościowych. Partnerka piłkarza AS Roma opisała ze szczegółami, jak wyglądał tajemniczy obiekt, który według nich był UFO.

"Był za mały, by był widoczny na filmie, gdy stał na niebie. Chris widział, jak obraca się z migającymi wokół światłami. Ja w tym momencie widziałam tylko zewnętrzne świata, ponieważ mój wzrok nie jest tak dobry" - relacjonowała Sam Smalling.

"To był masywny obiekt. Wyglądał jak dwa oddzielne prostokąty 3D obracające się wokół siebie ze słabymi światłami poruszającymi się wokół krawędzi" - zauważyła przez kilka sekund obserwacji partnerka piłkarza rzymskiego klubu.

Dodatkowo wyjaśniła fanom, że nie byli pod wpływem alkoholu czy innych środków. "Obiecuję, że nie byliśmy po grzybkach halucynogennych ani innych takich rzeczach. Widzieliśmy to" - zapewniła żona piłkarza.




Smalling w październiku ubiegłego roku przeniósł się z Manchesteru United do AS Roma. Włoski klub zapłacił za niego 15 milionów euro. Piłkarz dla rzymskiego klubu rozegrał 21 meczów, w których zaliczył jedną asystę.



zwiń tekst

KANADA: CHORZY ZACZYNAJĄ MIEĆ APOKALIPTYCZNE WIZJE
Nie, 6 cze 2021 11:53 | komentarze: 2 czytany: 1669x

Nieznana choroba atakująca mózg rozprzestrzenia się Kanadzie. Lekarze odnotowali już 48 przypadków schorzenia, a władze zapowiedziały dochodzenie w tej sprawie. Niektórzy pacjenci mają doświadczać apokaliptycznych wizji, w których widzą i słyszą zmarłych.Doniesienia o niespotykanym patogenie szerzącym się w kanadyjskiej prowincji Nowy Brunszwik obiegły media na początku roku. Choroba była początkowo.......

czytaj dalej

Nieznana choroba atakująca mózg rozprzestrzenia się Kanadzie. Lekarze odnotowali już 48 przypadków schorzenia, a władze zapowiedziały dochodzenie w tej sprawie. Niektórzy pacjenci mają doświadczać apokaliptycznych wizji, w których widzą i słyszą zmarłych.




Doniesienia o niespotykanym patogenie szerzącym się w kanadyjskiej prowincji Nowy Brunszwik obiegły media na początku roku. Choroba była początkowo utrzymywana w tajemnicy. W marcu dziennikarze "Guardiana" dotarli do notatki jednej z lokalnych agencji zdrowia, mówiącej o nietypowych objawach schorzenia, takich jak utrata pamięci czy atrofia mięśni.

Niezidentyfikowana choroba o podłożu neurologicznym powoduje także zaburzenia poznawcze. "New York Times" donosi, że u niektórych pacjentów zaobserwowano halucynacje. Osoby dotknięte schorzeniem miały doświadczać koszmarnych wizji w których widziały i słyszały zmarłych.

Nieznana choroba szerzy się w Kanadzie. Atakuje mózg i prowadzi do halucynacji

W tym tygodniu władze prowincji Nowy Brunszwik zintensyfikowały wysiłki, aby poznać nową chorobę. Wcześniej głównym celem placówek medycznych w kraju była walka z pandemią koronawirusa. Teraz powołano składającą się z ekspertów komisję, która ma odpowiedzieć na pytanie, co może być przyczyną niepokojącego schorzenia.

 Odkrycie potencjalnie nowej i nieznanej choroby jest przerażające. Mieszkańcy są zdezorientowani i zaniepokojeni – oceniła w czwartek konferencji prasowej minister zdrowia Nowego Brunszwiku Dorothy Shephard.

Przypadki nowego schorzenia potwierdzono jak dotąd tylko w Kanadzie. Choroba występuje wyłącznie w liczącej 770 tys. mieszkańców malowniczej prowincji Nowy Brunszwik. Najwięcej przypadków odnotowano na słabo zaludnionym obszarze na półwyspie Acadian.

   W tej chwili nie wiemy nic na temat tej choroby. Wszystkie możliwości są na stole. Przyjrzymy się każdej z nich. Mamy nadzieję, że nasze badania przyniosą efekt – powiedział przewodniczący nowo powołanej komisji dr Edouard Hendriks.

Lekarze przyznają, że nie potrafią wskazać, co może być przyczyną schorzenia. Nie wiedzą, jakich zaleceń powinni udzielić mieszkańcom, aby uchronić ich od infekcji. Badane są wszystkie możliwości, w tym zanieczyszczenie wody i pokarmu przez bakterie, wirusy czy priony.

Te ostatnie wywołują m.in. chorobę Creutzfeldta-Jakoba (CJD). Lekarze zauważyli, że objawy nowej infekcji mogą przypominać te występujące w przypadku CJD. Zlecone badania przesiewowe nie wykazały jednak związku między schorzeniami.

W celu rozwikłania zagadki urzędnicy przygotowali dla pacjentów oraz ich rodzin obszerny kwestionariusz. Jego wypełnienie może potrwać nawet 4 godziny. Otwarto również specjalną klinikę przeznaczoną do diagnozowania i leczenia podejrzanych przypadków.

 - Wciąż jestem w szoku. Nie otrzymałem żadnych informacji, jak radzić sobie z chorobą – twierdzi w rozmowie z telewizją CTV News Luc Leblanc, który zapadł na tajemnicze schorzenie.

41-letni mężczyzna cierpi na problemy z koncentracją i demencję. Swój stan określa jako "tykającą bombę". – Nie wiem, ile mam czasu – dodaje.

Tajemnicze neurologiczne dolegliwości dotknęły także 20-letnią studentkę Gabrielle Cormier. Uprawiająca łyżwiarstwo figurowe kobieta zmuszona była rzucić naukę. Ma problemy ze wzrokiem i poruszaniem się.

Nie mogę nawet czytać, a wielka szkoda, bo to uwielbiam. Nie mogę się ruszyć. Wcześniej byłam bardzo aktywna – podkreśla Cormier.

Mieszkańcy Nowego Brunszwiku są mocno sfrustrowani. Pojawiły się skargi na brak komunikacji i przejrzystości ze strony służby zdrowia. Miejscowi domagają się publicznych konferencji prasowych, na których raportowane będą postępy badań.

Lokalny neurolog dr Alier Marrero – który w 2015 roku jako pierwszy opisał chorobę – twierdzi, że może mieć ona podłoże depresyjne. Według lekarza pierwsze objawy schorzenia pojawiają się po około 18 czy nawet 36 miesiącach od infekcji. Marrero uważa, że ma do czynienia z całkowicie nowym patogenem.

    Od 2018 liczba zachorowań rośnie. Nie wiemy dlaczego i nie wiemy co to powoduje. Wiemy, że choroba się rozprzestrzenia – podkreśla.

Pierwszy przypadek tajemniczej choroby odnotowano w 2015 roku. Cztery lata później było ich już 11. W ubiegłym roku wykryto 24 zachorowania. Do tej pory w Kanadzie odnotowano łącznie 48 przypadków dziwnego schorzenia. Potwierdzono także sześć zgonów mających związek z chorobą.

źródło: https://www.o2.pl/informacje/pacjenci-slysza-i-widza-zmarlych-tajemnicza-choroba-atakuje-mozg-lekarze-bezradni-6647459222612544a



zwiń tekst

WIELKIE ZAPADLISKO W MEKSYKU - MOMENT POWSTANIA DZIURY ZOSTAŁ NAGRANY
Nie, 6 cze 2021 10:05 | komentarze: brak czytany: 747x

W Santa María Zacatepec w Meksyku powstała ogromna dziura, która nadal się powiększa. Rodzina mieszkająca w pobliskim domu została ewakuowana. Istnieje duże ryzyko, że budynek zostanie wchłonięty przez zapadlisko.W ubiegłą sobotę rodzina Sánchez'ów usłyszała głośny huk. Na początku myśleli, że to uderzenie pioruna. Okazało się jednak, że zaledwie kilka metrów od ich domu na polu powstała ogromna dziura.......

czytaj dalej

W Santa María Zacatepec w Meksyku powstała ogromna dziura, która nadal się powiększa. Rodzina mieszkająca w pobliskim domu została ewakuowana. Istnieje duże ryzyko, że budynek zostanie wchłonięty przez zapadlisko.




W ubiegłą sobotę rodzina Sánchez'ów usłyszała głośny huk. Na początku myśleli, że to uderzenie pioruna. Okazało się jednak, że zaledwie kilka metrów od ich domu na polu powstała ogromna dziura, wypełniona wodą.

O godzinie szóstej usłyszeliśmy coś podobnego do grzmotu. Nie sądziliśmy, że to jest to (zapadlisko - red.) Potem teściowie to zauważyli. Gdy podeszłam bliżej, zobaczyła że ziemia "tonie" i bulgocze woda. Wpadłam w panikę - opowiedziała w rozmowie z mediami Magdalena Sánchez.








W ubiegłą sobotę rodzina Sánchez'ów usłyszała głośny huk. Na początku myśleli, że to uderzenie pioruna. Okazało się jednak, że zaledwie kilka metrów od ich domu na polu powstała ogromna dziura, wypełniona wodą.

- O godzinie szóstej usłyszeliśmy coś podobnego do grzmotu. Nie sądziliśmy, że to jest to (zapadlisko - red.) Potem teściowie to zauważyli. Gdy podeszłam bliżej, zobaczyła że ziemia "tonie" i bulgocze woda. Wpadłam w panikę - opowiedziała w rozmowie z mediami Magdalena Sánchez.






Zapadlisko ciągle się powiększało: w poniedziałek miało 60 metrów szerokości, we wtorek było to już 80 metrów. Dziura pochłaniała kolejne połacie ziemi, zbliżając się tym samym do domu Sánchez’ów. Członkowie rodziny zostali ewakuowani i obawiają się, że mogą zostać bez dachu nad głową.

- Nie mamy nic. Nie jesteśmy stąd. Nie mamy krewnych. Jesteśmy sami - powiedział mediom Heriberto Sanchez.

Zapadlisko przyciągnęło do Santa María Zacatepec tłumy gapiów. Zmusiło to służby do rozstawienia barykad.



Gubernator stanu Puebla Miguel Barbosa określił zaistniałą sytuację jako "kwestię ogromnego ryzyka".

- Będzie rosło, dopóki natura nie zdecyduje, kiedy woda przestanie wywierać presję - powiedział Barbosa.

- Ważne jest teraz bezpieczeństwo publiczne - zaznaczył, dodając, że władze wynagrodzą poszkodowanym wszystkie straty.

Śledczy ustalają, co spowodowało zapadnięcie się ziemi. Naukowcy wskazują, że wśród możliwych przyczyn powstania ogromnej dziury można wymienić zmianę zawartości wody w glebie lub też uskok geologiczny.




źródło: interia.pl


From: [...]
Sent: Monday, May 17, 2021 10:26 PM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Czy rekiny potrafią się ze sobą komunikować?

Witam,

Ta niezwykła kobieta od lat pływa wśród rekinów. Kiedy głęboko w paszczy jednego z nich zobaczyła chaczyk i żyłkę wędkarską bez wahania włożyła tam dłoń by wyciągnąć ustrojstwo



Kiedy już mu pomogła - nie tylko zaczął zachowywać się przyjaźnie wręcz domagając się pieszczot to jeszcze z czasem zaczęło do niej przypływać więcej rekinów z podobnymi problemami

Przy okazji polecam spojrzeć na pasję niejakiej Ocean Ramsey

https://www.instagram.com/p/CIULNZ7AyIB/

Te kobiety udowadniają że relacja człowieka ze zwierzętami może być pokojowa... nawet jeśli są to naturalne "maszyny do zabijania"

Pzdr



zwiń tekst

JESIEŃ, MOŻE PÓŹNA JESIEŃ... PAN KACZYŃSKI NA WIELKIM PLACU
Czw, 3 cze 2021 08:19 | komentarze: 4 czytany: 2214x

Jasnowidz Krzysztof Jackowski prowadzi wideo-blog w serwisie youtube. W ostatnim odcinku doszło do niespodziewanej sytuacji, która dotyczyła lidera PiS-u Jarosława Kaczyńskiego.Wygląda to przeważnie tak, że ludzie oglądający jasnowidza nie oczekują od niego historii o znalezionych zwłokach ludzi czy pieskach, a wręcz domagają się wizji o przyszłości. Krzysztof Jackowski te prośby spełnia, przez chwilę.......

czytaj dalej

Jasnowidz Krzysztof Jackowski prowadzi wideo-blog w serwisie youtube. W ostatnim odcinku doszło do niespodziewanej sytuacji, która dotyczyła lidera PiS-u Jarosława Kaczyńskiego.




Wygląda to przeważnie tak, że ludzie oglądający jasnowidza nie oczekują od niego historii o znalezionych zwłokach ludzi czy pieskach, a wręcz domagają się wizji o przyszłości. Krzysztof Jackowski te prośby spełnia, przez chwilę się koncentruje, po czym mówi, jakie ma odczucia. Co chwilę zastrzega się, że to nie oznacza, że tak się stanie, ale - cytat - "on tak czuje". I dokładnie taki przebieg miał odcinek wideo-bloga, który jasnowidz nagrał 2 czerwca. A jednak w pewnym momencie stało się coś nieoczekiwanego.

Około 19 minuty jasnowidz zaczął kręcić głową i powiedział zagadkowe słowa:

- Z wizjami o przyszłości jest tak, że jak skojarzy mi się jeden obraz, a nie powiem o nim, to robi się taki klin. On wraca i nic innego nie mogę poczuć. Tak teraz mam. Ale... jak mam wam to powiedzieć?

Przez dłuższą chwilę jasnowidz milczał, po czym stwierdził:

- Widzę... nie... dobra!

Wyraźnie nie chciał tego powiedzieć co , ale sprawa wróciła kilka minut później. Zaczął mówić o koronawirusie, o czwartej "groźnej fali", przed którą każdy będzie czuł respekt i lęk.

Ale sprawa powróciła ok. 25 minuty i 40 sekundy.

- Powiem coś... nie rozwinę tego dalej. Powiem coś takiego: jesień, może późna jesień. Pan  Kaczyński na dużym placu. To wszystko.

Link do odcinka jego wideo-bloga z 2 czerwca 2021 poniżej:



 Zapraszamy do udziału w naszej ECHO-SONDZIE, która dotyczy jasnowidza z Człuchowa. Poniżej pytanie, które kierujemy do czytelników:

JASNOWIDZ KRZYSZTOF JACKOWSKI OD WIELU MIESIĘCY MÓWI O ZMIANIE SYTUACJI, DO KTÓREJ MA DOJŚĆ W WAKACJE. JEGO ZDANIEM WRÓCI PANDEMIA, ALE W TAKIEJ WERSJI, ŻE BĘDZIE WZBUDZAĆ W LUDZIACH AUTENTYCZNY STRACH. NA JESIENI BĘDĄ TAKŻE PROBLEMY Z PODSTAWOWYMI PRODUKTAMI, WSZYSCY WOKÓŁ BĘDĄ ROBILI ZAPASY. CZY WIERZYSZ MU, ŻE TAK SIĘ STANIE?

link do ECHO-SONDY FN poniżej:

https://www.nautilus.org.pl/echosonda,676,jasnowidz-krzysztof-jackowski-od-wielu-miesiecy-mowi-o-niezwyklej.html



zwiń tekst

WIELKA BRYTANIA: KORONAWIRUS ZOSTANIE Z NAMI NA STAŁE
Wt, 1 cze 2021 06:26 | komentarze: 2 czytany: 1264x

Koronawirus nie zniknie i nie stanie się jedynie mglistym wspomnieniem, lecz niczym grypa będzie się pojawiał i tworzył kolejne fale. Pokazuje to przykład sytuacji w Wielkiej Brytanii, o czym za chwilę. Okazało się, że ma jeszcze jedną ciekawą cechę - odmiana bardziej agresywna i bardziej niebezpieczna błyskawicznie wypiera te wcześniejsze. To sprawiło, że na Wyspach Brytyjskich króluje teraz indyjski.......

czytaj dalej

Koronawirus nie zniknie i nie stanie się jedynie mglistym wspomnieniem, lecz niczym grypa będzie się pojawiał i tworzył kolejne fale. Pokazuje to przykład sytuacji w Wielkiej Brytanii, o czym za chwilę. Okazało się, że ma jeszcze jedną ciekawą cechę - odmiana bardziej agresywna i bardziej niebezpieczna błyskawicznie wypiera te wcześniejsze. To sprawiło, że na Wyspach Brytyjskich króluje teraz indyjski wariant koronawirusa.


Wielka Brytania znów ma coraz większe problemy z koronawirusem. Żeby nie było wątpliwości - dane nie umywają się do dramatycznych statystyk z ostatnich miesięcy. Ale mimo wszystko na Wyspach notuje się najwięcej nowych zakażeń od blisko dwóch miesięcy. Dane wskazują na panoszący się indyjski wariant koronawirusa, pojawiające się obawy przed kolejną falą. Wszystko pomimo ponaddwukrotnie wyższego odsetka w pełni zaszczepionych osób niż w Polsce.

Liczba nowo wykrywanych przypadków koronawirusem w Wielkiej Brytanii przekroczyła w ostatnich dniach 3 tys. dziennie. Takie dane wydają się bardzo dobre z perspektywy fali z przełomu 2020 i 2021 r. - gdy dziennie przybywało nawet blisko 60 tys. nowych zakażonych.




Mimo wszystko jednak tych ponad 3 tys. nowych zakażeń na dzień to najwięcej od początków kwietnia. Po raz pierwszy od trzech miesięcy więcej przypadków koronawirusa (zarówno pod względem nominalnej liczby, jak i w przeliczeniu na milion mieszkańców) wykrywa się obecnie w Wielkiej Brytanii niż w Polsce.

Jak pokazuje dr Eric Feigl-Ding, amerykański epidemiolog, w górę poszła na Wyspach także liczba przyjęć do szpitali - o 72 proc. przez tydzień. Niepokojące wzrosty odnotowano także m.in. w liczbie zgonów.



Wielka Brytania jest o kilka długości przed Polską czy większością innych krajów Europy pod względem szczepień. W pełni zaszczepionych na Wyspach jest obecnie ponad 37 proc. populacji (licząc wszystkich mieszkańców - zarówno dzieci, jak i dorosłych), zaś w Polsce czy średnio w całej Unii Europejskiej to ok. 18 proc. Przynajmniej jedną dawkę przyjęło w Wielkiej Brytanii ok. 58 proc. mieszkańców, dla Polski podobny odsetek wynosi ok. 36 proc. (dla UE ok. 38 proc.).

Wielka Brytania w kleszczach indyjskiej mutacji

Ogniska koronawirusa pojawiły się m.in. w szkockim Glasgow i regionach na zachód od miasta, na północny zachód i wschód od Manchesteru (Bolton, Blackburn, Rossendale i Kirklees) czy w Bedford. W większości tych miejsc odnotowano kilkudziesięcioprocentowe wzrosty zakażeń tydzień do tygodnia. Część tych miast i regionów (np. Glasgow czy Manchester) to regiony, gdzie stosunkowo liczna jest także Polonia.

W Wielkiej Brytanii coraz śmielej panoszy się indyjska mutacja koronawirusa. Jak informował w zeszłym tygodniu brytyjski minister zdrowia Matt Hancock za "ponad połowę, a potencjalnie nawet trzy czwarte wszystkich nowych przypadków" odpowiada tzw. wariant indyjski (B.1.617.2). Rządowy raport, opublikowany w weekend, wskazuje wręcz na wykładniczy wzrost przypadków wywołanych tym wariantem w niektórych regionach oraz ponad 80-procentowy jego udział w łącznie liczby zakażeń.

W poniedziałek z kolei rządowy doradca Ravi Gupta mówił w BBC Radio 4, że w Wielkiej Brytanii zaczęła się trzecia fala koronawirusa.

- Oczywiście, liczba przypadków jest obecnie relatywnie niska. Wszystkie fale rozpoczynają się od małych liczb, a potem wybuchają. Kluczem jest to, że widzimy oznaki wczesnej fali. Prawdopodobnie zajmie jej więcej czasu niż poprzednim, aby urosła, bo mamy dość duży poziom "wyszczepienia" populacji. Naszym zmartwieniem jest jednak to, że do pewnego momentu może to wywoływać złudne poczucie bezpieczeństwa - mówił Gupta.




Niepokojące dane z Wielkiej Brytanii postawiły pod znakiem zapytania zaplanowany na 21 czerwca ostatni etap luzowania obostrzeń. Co więcej, w regionach z najgorszymi liczbami obowiązują nowe rządowe wytyczne dotyczące m.in. ograniczenia w podróżach czy pobytach wewnątrz lokali.

Na liczby z Wysp zareagowała już kilka dni temu Francja, wprowadzając wobec osób przybywających z Wielkiej Brytanii, obowiązek poddania się siedmiodniowej kwarantannie. Przepis ten wprowadzono, aby ograniczyć transmisję indyjskiego wariantu koronawirusa.

Mogą pojawiać się epidemie wyrównawcze

Przykład Wielkiej Brytanii jest dobrą lekcją pokory w praktyce. Nawet jeśli akcja szczepień w Polsce będzie postępowała (choć niestety jest z tym coraz gorzej) i unikniemy kolejnych fal zakażeń jak jesienią 2020 r. czy wiosną br., to stłumienie pandemii do cna to marzenie ściętej głowy.

- Jak w jakiejś grupie nie ma progu odporności populacyjnej, to tworzą się warunki do rozwoju epidemii. To jak z ogniem - gdy mamy odrobinę żaru, może z niego pojawić się pożar. Sam wirus nie ulegnie zagładzie. Pozbędziemy się problemu pandemii, czyli niekontrolowanego zarażania się osób i osiągniemy dzięki szczepieniom jakąś normalność, ale będą mogły pojawiać się tzw. epidemie wyrównawcze - mówił w rozmowie z Gazeta.pl Halik.

źródło: gazeta.pl, BBC



zwiń tekst

WIELKA BRYTANIA: NAUKOWCY CORAZ BARDZIEJ PRZEKONANI, ŻE WIRUS SARS-COV 2 WYCIEKŁ Z CHIŃSKIEGO LABOLATORIUM
Nie, 30 maj 2021 05:30 | komentarze: 3 czytany: 1074x

W brytyjskich mediach pojawiły się fragmenty najnowszych badań nad pochodzeniem koronawirusa. Prof. Angus Dalgleish i dr Birger Sørensen twierdzą, że mają dowody na obalenie teorii o odzwierzęcym pochodzeniu wirusa COVID-19. Zdaniem badaczy, naukowcy z Wuhan stworzyli wirusa w laboratorium, a następnie próbowali zatrzeć za sobą ślady, żeby wszystko wyglądało, jakby wirus wyewoluował naturalnie z nietoperzy.......

czytaj dalej

W brytyjskich mediach pojawiły się fragmenty najnowszych badań nad pochodzeniem koronawirusa. Prof. Angus Dalgleish i dr Birger Sørensen twierdzą, że mają dowody na obalenie teorii o odzwierzęcym pochodzeniu wirusa COVID-19. Zdaniem badaczy, naukowcy z Wuhan stworzyli wirusa w laboratorium, a następnie próbowali zatrzeć za sobą ślady, żeby wszystko wyglądało, jakby wirus wyewoluował naturalnie z nietoperzy.




Do prac badawczych dotarło Daily Mail. Brytyjski tabloid opublikował fragmenty wspomnianych badań, z których wynika, że ich autorzy mają dowody na potwierdzenie tezy, że koronawirus SARS-CoV-2 został sztucznie zmodyfikowany w laboratorium. Badacze uważają, że te przesłanki były przez rok ignorowane przez innych przedstawicieli świata nauki i polityki.

Autorami badań są profesor onkologii Angus Dalgleish oraz dr Birger Sørensen, wirusolog i prezes firmy farmaceutycznej Immunor, która stworzyła szczepionkę na COVID-19 o nazwie Biovacc-19.

SARS-CoV-2 nie ma "naturalnego przodka"

Dalgleish i Sørensen twierdzą, że SARS-CoV-2 "ponad wszelką wątpliwość" został stworzony w laboratorium. Badacze uważają, że znaleźli dowody na to, że naukowcy z Wuhan wzięli naturalny "kręgosłup" koronawirusa, znaleziony u chińskich nietoperzy jaskiniowych i włożyli do niego nowy element, zmieniając go w ten sposób w śmiercionośny i wysoce zaraźliwy SARS-CoV-2.

Prof. Dalgleish ocenił, że odkrycie manipulacji laboratoryjnej przy koronawirusie "musi rozpocząć szeroką dyskusję, czy takie eksperymenty są moralnie dopuszczalne". - Ze względu na szeroki wpływ społeczny, tych decyzji nie można pozostawić samym naukowcom - mówił ekspert na łamach brytyjskiej prasy.

Kluczową wskazówką domniemanej manipulacji ma być zdaniem naukowców rząd czterech aminokwasów, które znaleźli na kolcu SARS-CoV-2.

- Prawa fizyki oznaczają, że nie można mieć czterech dodatnio naładowanych aminokwasów pod rząd. Jedynym sposobem, w jaki możesz to uzyskać, jest sztuczna produkcja - stwierdził prof. Dalgleish w rozmowie z Daily Mail.

źródło: Daily Mail




zwiń tekst

WALL STREET JOURNAL: TRZECH CHIŃSKICH NAUKOWCÓW ZARAŻONYCH KORONAWIRUSEM W LISTOPADZIE 2019 ROKU
Wt, 25 maj 2021 05:19 | komentarze: brak czytany: 1379x

Trzech naukowców z chińskiego Instytutu Wirusologii w Wuhan (WIV) trafiło do szpitala z objawami zakażenia koronawirusem już w listopadzie 2019 roku - donosi "Wall Street Journal" powołując się na raport amerykańskiego wywiadu. Ustalenia te mogą zintensyfikować dochodzenie mające ustalić, czy wirus SARS-CoV-2 wydostał się z tamtejszego laboratorium, czemu zaprzeczają władze w Pekinie."Wielu epidemiologów.......

czytaj dalej

Trzech naukowców z chińskiego Instytutu Wirusologii w Wuhan (WIV) trafiło do szpitala z objawami zakażenia koronawirusem już w listopadzie 2019 roku - donosi "Wall Street Journal" powołując się na raport amerykańskiego wywiadu. Ustalenia te mogą zintensyfikować dochodzenie mające ustalić, czy wirus SARS-CoV-2 wydostał się z tamtejszego laboratorium, czemu zaprzeczają władze w Pekinie.



"Wielu epidemiologów i wirusologów uważa, że wirus SARS-CoV-2, który doprowadził do pandemii, po raz pierwszy pojawił się około listopada 2019 roku wokół Wuhan. Pekin utrzymuje, że pierwszy potwierdzony przypadek dotknął mężczyznę, który zachorował 8 grudnia 2019 r. Instytut Wuhan nie udostępnił nieprzetworzonych danych, dokumentów na temat bezpieczeństwa i zapisów laboratoryjnych dotyczących obszernych badań związanych z koronawirusem u nietoperzy, które wielu ekspertów uważa za najbardziej prawdopodobne źródło wirusa" - pisze "Wall Street Journal".

"WSJ" powołuje się na nieujawniony raport wywiadu USA w sprawie epidemii koronawirusa

Dziennik powiadomił o przypadku trzech naukowców w niedzielę, odnosząc się do nieujawnionego wcześniej raportu wywiadu amerykańskiego. Zdaniem gazety wiadomość o tym może wzmocnić apele o zbadanie faktycznego źródła pochodzenia wirusa.

"WSJ" zwraca uwagę, że szczegóły raportu wykraczają poza informacje Departamentu Stanu z ostatnich dni administracji Trumpa, iż naukowcy zachorowali jesienią 2019 roku "z objawami charakterystycznymi dla COVID-19", jak też choroby sezonowej. Dokument nie wyszczególnił m.in. liczby badaczy.




Ekipa Trumpa wysunęła wówczas podejrzenie, że wirus mógł wydostać się z chińskiego laboratorium. Pekin zaprzeczał.

Informacja nowojorskiego dziennika o raporcie wywiadu USA pojawiła się w przeddzień spotkania Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która ma powrócić do dochodzenia na temat genezy COVID-19.

Koronawirus "uciekł" z laboratorium? Chiny zaprzeczają

Rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA nie skomentowała tekstu w "WSJ". Przyznała, że administracja Bidena nadal ma poważne pytania dotyczące początków COVID-19 w Chinach i chce to ustalić w sposób wolny od upolitycznienia we współdziałaniu z WHO i specjalistami z różnych krajów.

- Nie zamierzamy wydawać oświadczeń, które przesądzają o trwających badaniach WHO nad źródłem SARS-CoV-2, ale jasno stwierdziliśmy, że solidne i technicznie wiarygodne teorie powinny być dokładnie ocenione przez międzynarodowych ekspertów - powiedziała rzeczniczka, którą cytuje "WSJ".




Jak przypomina gazeta, władze w Pekinie twierdziły, że wirus mógł pochodzić spoza Chin, w tym z laboratorium w bazie wojskowej Fort Detrick w Maryland. Wezwały też WHO do zbadania wczesnych ognisk COVID w innych krajach.

"Większość naukowców twierdzi, że nie zauważyła nic potwierdzającego sugestię, że wirus pochodzi z amerykańskiego laboratorium wojskowego, a Biały Dom zaznaczył, że nie ma wiarygodnych powodów, aby to badać" - pisze "WSJ".

Jak dodaje gazeta, USA, Norwegia, Kanada, Wielka Brytania i inne kraje w marcu wyraziły obawy dotyczące prowadzonego przez WHO badania o pochodzeniu COVID-19, wezwały do dalszego śledztwa i pełnego dostępu do wszystkich istotnych danych dotyczących ludzi, zwierząt itp. na temat wczesnych etapów epidemii. Waszyngton chciałby rozszerzenia współpracy i przejrzystości ze strony Pekinu.

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych akcentowało w niedzielę, że zespół pod przewodnictwem WHO uznał, po lutowej wizycie w instytucie wirusologii, wyciek z laboratorium za bardzo mało prawdopodobny.

"Stany Zjednoczone wciąż forsują teorię wycieku z laboratorium. Czy to rzeczywiście dotyczy śledzenia źródła, czy stanowi próbę odwrócenia uwagi?" - stwierdziło chińskie ministerstwo w odpowiedzi na prośbę "WSJ" o komentarz.

Agencja Reutera na podstawie informacji niezidentyfikowanego badacza informowała w lutym, że Chiny odmówiły zespołowi WHO przekazania nieprzetworzonych danych na temat wczesnych przypadków COVID-19. Potencjalnie komplikuje to ustalenie początków epidemii.

(PAP).




zwiń tekst

ARGENTYNA: COVID-19 SPARALIŻOWAŁ SZPITALE
Sob, 22 maj 2021 07:03 | komentarze: 1 czytany: 1200x

Władze Argentyny wprowadzają ścisły lockdown. "Najgorszy moment od początku pandemii". Począwszy od soboty władze Argentyny nakładają pierwszy ścisły lockdown w tym roku z powodu rosnącego poziomu zakażeń koronawirusem i rosnącej liczby zgonów w związku z COVID-19. Blokada ma potrwać do końca maja.Wśród wprowadzonych środków znalazły się: ograniczone przemieszczanie się, zawieszenie aktywności społecznej.......

czytaj dalej

Władze Argentyny wprowadzają ścisły lockdown. "Najgorszy moment od początku pandemii". Począwszy od soboty władze Argentyny nakładają pierwszy ścisły lockdown w tym roku z powodu rosnącego poziomu zakażeń koronawirusem i rosnącej liczby zgonów w związku z COVID-19. Blokada ma potrwać do końca maja.

Wśród wprowadzonych środków znalazły się: ograniczone przemieszczanie się, zawieszenie aktywności społecznej, biznesowej, edukacyjnej, religijnej i sportowej. Wyłączeni z tego będą pracownicy wykonujący kluczowe prace - podaje agencja AP.

Wśród wprowadzonych środków znalazły się: ograniczone przemieszczanie się, zawieszenie aktywności społecznej, biznesowej, edukacyjnej, religijnej i sportowej. Wyłączeni z tego będą pracownicy wykonujący kluczowe prace - podaje agencja AP.



Lockdown w Argentynie. We wtorek odnotowano najwyższe przyrosty zakażeń i zgonów od początku pandemii

"Jesteśmy w najgorszym momencie od początku pandemii - ocenił prezydent Alberto Fernandez w telewizyjnym przesłaniu w czwartek.

- Obserwujemy najwyższą liczbę zachorowań i zgonów. Musimy poważnie potraktować tę krytyczną sytuację".

Na początku pandemii Argentyna nałożyła jedną z najdłuższych na świecie kwarantann między marcem a lipcem 2020 r. Negatywny wpływ, jaki miało to zamknięcie na gospodarkę i nastrój w społeczeństwie pozostawił rządowi niewielkie pole manewru - zauważa AP. Ale kombinacja niedoboru szczepionek i bardziej zakaźnych odmian wirusa sprawiła, że argentyński sektor zdrowia znów znalazł się na skraju załamania.

We wtorek w Argentynie przekroczony został dotychczasowy najwyższy wskaźnik zgonów powiązanych z COVID-19 - było ich 744. Z kolei w środę potwierdzono największą jak dotąd liczbę nowych przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2 - 39 652. W kolejnych dwóch dniach przyrosty zakażeń i zgonów utrzymywały się na podobnym poziomie. W sumie w Argentynie potwierdzono dotąd 3,4 mln przypadków koronawirusa. Zmarło ponad 72 tys. pacjentów.

Fernandez zapowiedział, że po 31 maja ograniczenia pandemiczne powrócą do obecnego poziomu: godzina policyjna od 20 do 6 rano oraz zakaz aktywności społecznej, rekreacyjnej i handlowej w zamkniętych pomieszczeniach. Ponadto w weekend 5-6 czerwca obowiązywać będzie ścisły lockdown.

źródło: Polska Agencja Prasowa




zwiń tekst

NOWE MOŻLIWOŚCI SPARALIŻOWANIA ŚWIATA: SZEF NAJWIĘKSZEGO RUROCIĄGU W USA PRZYZNAJE, ŻE JEGO FIRMA ZAPŁACIŁA OKUP HAKEROM
Pt, 21 maj 2021 07:08 | komentarze: 5 czytany: 1024x

- Wiem, że to kontrowersyjna decyzja - powiedział Joseph Blount, szef operatora rurociągu Colonial Pipeline. Zdecydował on, że zaatakowana przez hakerów firma spełni ich żądania, by przywrócić do pracy największy rurociąg w Stanach Zjednoczonych. Zapłacono okup wysokości 4,4 mln dolarów.W ubiegły czwartek największym amerykańskim rurociągiem Colonial Pipeline znów zaczęło płynąć paliwo. Rurociąg był.......

czytaj dalej

- Wiem, że to kontrowersyjna decyzja - powiedział Joseph Blount, szef operatora rurociągu Colonial Pipeline. Zdecydował on, że zaatakowana przez hakerów firma spełni ich żądania, by przywrócić do pracy największy rurociąg w Stanach Zjednoczonych. Zapłacono okup wysokości 4,4 mln dolarów.

W ubiegły czwartek największym amerykańskim rurociągiem Colonial Pipeline znów zaczęło płynąć paliwo. Rurociąg był zamknięty przez prawie tydzień w wyniku cyberataku gangu hakerów, co doprowadziło do paniki wśród kierowców i braku benzyny w tysiącach amerykańskich stacji.




Teraz Joseph Blount, prezes firmy, która jest operatorem rurociągu, po raz pierwszy przyznał, że uruchomiono go po zapłaceniu okupu hakerom. W rozmowie z "Wall Street Journal" powiedział, że już pierwszego dnia ataku na system informatyczny rurociągu zdał sobie sprawę, że firma będzie musiała spełnić żądania odpowiedzialnych za atak. Żądali oni okupu w zamian za usunięcie złośliwego oprogramowania i przywrócenie funkcjonowania systemu.

Blount stwierdził, że firma nie wiedziała, jak mocno atak naruszył jej systemu i jak długo potrwałoby ich przywracane. Dlatego, biorąc pod uwagę znaczenie rurociągu, zdecydowano się zapłacić hakerom 4,4 mln dolarów.

- Wiem, że to kontrowersyjna decyzja i nie było to dla mnie łatwe. Nie było dla mnie komfortowe wysyłać pieniądze do tych ludzi - powiedział Blount. W takich sytuacjach służby zazwyczaj odradzają spełnianie żądań hakerów, gdyż może to zachęcać do kolejnych ataków.




Najważniejszy rurociąg na wschodzie USA

Colonial Pipeline wraz z odnogami liczy 9 tysięcy kilometrów i dostarcza paliwo z rafinerii w Teksasie aż po Nowy Jork. Rurociągiem przepływa 45 procent benzyny i oleju napędowego dostarczanego na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Po zatrzymaniu jego pracy dostawy paliwa zostały zakłócone a wielu kierowców, nie wiedząc, jak długo potrwa przerwa, wpadło w panikę. Pod stacjami benzynowymi ustawiły się długie kolejki, na wielu zabrakło benzyny. W Karolinie Północnej aż w 65 procent stacji skończyło się paliwo, w Georgii i Wirginii w ponad 40 procent.

Według FBI cyberataku na system informatyczny obsługujący rurociąg dokonała grupa pod nazwą DarkSide, która zażądała okupu. Colonial Pieline początkowo odmawiała odpowiedzi na pytanie, czy spełniła żądania hakerów.




zwiń tekst

BYŁY PREZYDENT BARACK OBAMA O UFO: NIESTETY, WSZYSTKIEGO NIE MOGĘ POWIEDZIEĆ...
Czw, 20 maj 2021 08:07 | komentarze: brak czytany: 1276x

W mediach jest cytowana najnowsza wypowiedź Baracka Obamy, 44. prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki o UFO. Prezydent pojawił się ostatnio w rozrywkowym programie Late Late Show prowadzonym przez Jamesa Cordena.Reggie Watts, członek zespołu muzycznego zapewniającego oprawę programu, postanowił skorzystać z okazji i spytać byłego już prezydenta o UFO.- Jeżeli chodzi o obcych, są pewne rzeczy, których.......

czytaj dalej

W mediach jest cytowana najnowsza wypowiedź Baracka Obamy, 44. prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki o UFO. Prezydent pojawił się ostatnio w rozrywkowym programie Late Late Show prowadzonym przez Jamesa Cordena.

Reggie Watts, członek zespołu muzycznego zapewniającego oprawę programu, postanowił skorzystać z okazji i spytać byłego już prezydenta o UFO.

- Jeżeli chodzi o obcych, są pewne rzeczy, których niestety nie mogę powiedzieć publicznie     - powiedział  Barack Obama.

Rozwijając temat chwilę później, przyznał, że faktycznie po objęciu urzędu spytał swoich urzędników, czy Stany Zjednoczone prowadzą badania nad obcymi, ale niestety uzyskał odpowiedź negatywną. Zastrzegł jednocześnie, że w zasobach służb faktycznie są nagrania, na których widać obiekty, których jak dotąd nie udało się zidentyfikować. Nie znamy bowiem obiektów, które mogą poruszać się lub zmieniać trajektorię lotu w taki sposób, jak to zarejestrowano.




Shaq O’Neal widział UFO w 1997 roku. Jest tego pewny

Shaquille O’Neal to legenda koszykarskiej ligi NBA. Sportowiec wyznał w znanym amerykańskim show, że widział niezidentyfikowany obiekt latający wiele lat temu i jest o tym przekonany.

Shaquille O’Neal wziął udział w talk-show Jimmy Kimmel Live Monday Night, gdzie jednym z tematów było UFO. Podczas rozmowy z prowadzącym wspomniał, że w 1997 roku będąc w miejscowości Madera (Kalifornia, USA) widział statek obcych.




Według gwiazdora NBA, przed jego oczami pojawił się kręcący spodek z jasnymi światłami, który szybko wzbił się w powietrze. Wspominał, że nie był jedynym świadkiem wydarzenia. Tamtego wieczoru był na podwójnej randce z przyjaciółmi.

Wydarzenie miało miejsce, gdy Shaq wraz z drużyną Los Angeles Lakers zmierzał do North Valley w Nowym Meksyku. Jak utrzymuje, UFO zobaczył wracając z imprezy filmowej Hollywood, która odbywała się w Maderze. Z obaw przed oceną innych, koszykarz nie wyjawił nikomu prawdy o zdarzeniu aż do teraz.



zwiń tekst

Wyspa Wielkanocna. Badania nad rdzenną ludnością mogą pomóc w kolonizacji Marsa.
Pon, 17 maj 2021 00:01 | komentarze: 1 czytany: 1128x

Antropolodzy badają rdzenną ludność Wyspy Wielkanocnej. Ich zdaniem wiedza na temat sposobów przetrwania ludu Rapa Nui w całkowitej izolacji, może w przyszłości pomóc kolonistom Marsa. Carl Lipo i Robert DiNapoli, antropolodzy z Uniwersytetu Binghamton badają, w jaki sposób wzorce społeczności Rapa Nui, rdzennej ludności Wyspy Wielkanocnej, pozwoliły im przetrwać w całkowitej izolacji. Ich zdaniem.......

czytaj dalej

Antropolodzy badają rdzenną ludność Wyspy Wielkanocnej. Ich zdaniem wiedza na temat sposobów przetrwania ludu Rapa Nui w całkowitej izolacji, może w przyszłości pomóc kolonistom Marsa. Carl Lipo i Robert DiNapoli, antropolodzy z Uniwersytetu Binghamton badają, w jaki sposób wzorce społeczności Rapa Nui, rdzennej ludności Wyspy Wielkanocnej, pozwoliły im przetrwać w całkowitej izolacji. Ich zdaniem, przyszli koloniści Marsa mogą podzielić doświadczenia mieszkańców wyspy, więc badania tej społeczności mogą pomóc im przetrwać w kosmosie. Swoje odkrycia opublikowali, wraz z innymi naukowcami, w magazynie "PLOS ONE".

- Ciekawą rzeczą w Wyspie Wielkanocnej jest to, że jest to świetne studium przypadku tego, co dzieje się z człowiekiem w absolutnej izolacji - powiedział Lipo w rozmowie z portalem BingUNews.




Wyspa Wielkanocna jest niewielka - ma kształt trójkąta i około 24 kilometrów długości i 11 kilometrów szerokości (w najszerszym punkcie). Jest to jedno miejsc na ziemi, które jest najbardziej oddalone od innych ludzkich osad. Mieszkańców wyspy od najbliższych sąsiadów dzieli około 1600 kilometrów. Mimo braku kontaktu z innymi kulturami, społeczność Rapa Nui przetrwała od XII-XIII w., a więc od początków osadnictwa.

Pierwsze kontakty z europejskimi kolonizatorami doprowadziły do zdziesiątkowania populacji wyspy. Przyczyniły się do tego choroby zakaźne, ale też porwania mieszkańców do pracy niewolniczej. W 1877 roku populacja Wyspy Wielkanocnej liczyła zaledwie 111 osób. Mimo tego udało im się zachować własny język i tradycje. Niestety utracono umiejętność odczytywania pisma rongorongo.

- Powiedzmy, że mój tata zmarł, zanim był w stanie nauczyć mnie jakiejś ważnej techniki i jest jedyną osobą, która wie, jak to zrobić - powiedział DiNapoli. - Może to mieć negatywny wpływ na małą, odizolowaną populację, której członkowie nigdy nie wejdą w interakcję z inną grupą ludzi, która mogłaby im ponownie przekazać te pomysły - wyjaśnił.

Badacze stworzyli modele pokazujące, że ta rdzenna społeczność zdołała przetrwać dzięki specyficznej strukturze społecznej. - Opierając się na modelowaniu symulacyjnym, wydaje się, że struktura populacji jest bardzo ważna dla napędzania i utrzymywania zmian w różnorodności kulturowej - powiedział DiNapoli. - Może to być ważny czynnik dla zmian historii ludzkości w ogóle - dodał.

Społeczność wyspy nie była monolitem, ale dzieliła się na wiele podgrup i klanów. Małe społeczności utrzymywały między sobą kulturową i fizyczną separację - co potwierdzają także znaleziska archeologiczne, a klany wytworzyły odrębną kulturę nawet wówczas, gdy były oddalone od siebie o 500 metrów. Według naukowców takie podgrupy dawały większą szansę na przetrwanie w izolacji, niż gdyby społeczność funkcjonowała razem w formie monolitu.

Źródło:  magazyn "PLOS ONE", gazeta.pl




zwiń tekst

'IRON DOME' CZYLI 'ŻELAZNA KOPUŁA' - JAK DZIAŁA CUD TECHNIKI WOJSKOWEJ BRONIĄCY IZRAEL PRZED POCISKAMI?
Nie, 16 maj 2021 05:59 | komentarze: 3 czytany: 1083x

Konflikt izraelsko-palestyński znów przybiera na sile. W kierunku Izraela wystrzelono w ostatnich dniach setki pocisków i rakiet balistycznych. Jednak zaledwie kilka trafiło w cel. Resztę unieszkodliwił wyjątkowy system ochronny Iron Dome, czyli Żelazna Kopuła.Żelazna Kopuła to system obrony powietrznej Izraela, pierwotnie przeznaczony do przechwytywania i niszczenia rakiet krótkiego zasięgu, pocisków.......

czytaj dalej

Konflikt izraelsko-palestyński znów przybiera na sile. W kierunku Izraela wystrzelono w ostatnich dniach setki pocisków i rakiet balistycznych. Jednak zaledwie kilka trafiło w cel. Resztę unieszkodliwił wyjątkowy system ochronny Iron Dome, czyli Żelazna Kopuła.

Żelazna Kopuła to system obrony powietrznej Izraela, pierwotnie przeznaczony do przechwytywania i niszczenia rakiet krótkiego zasięgu, pocisków artyleryjskich i moździerzowych. Po modyfikacjach może zwalczać także samoloty, śmigłowce, pociski manewrujące, precyzyjną amunicję lotniczą oraz bezzałogowe statki powietrzne.


Żelazna Kopuła. Jak działa Iron Dome?

System opracowany przez Rafael Advanced Defense Systems składa się z trzech części: radaru, który wykrywa i śledzi rakietę, centrum dowodzenia uzbrojeniem Battle Management & Weapon Control (BMC) oraz baterii pocisków przechwytujących Tamir. W skład Kopuły wchodzą też dwa oddzielne systemy - David's Sling (Proca Dawida) i Arrow (Strzała), które mają wykrywać i likwidować zagrożenie średniego i dalekiego zasięgu, takie jak rakiety i bomby zrzucane podczas nalotów oraz pociski.



Oprogramowanie radaru jest w stanie błyskawiczne rozpoznać typ wystrzelonej rakiety oraz ocenić, czy pocisk stanowi zagrożenie. Pociski lecące w kierunku obszarów niezamieszkanych są przez system ignorowane. Powodem takiego postępowania są pieniądze. Koszt pocisku przechwytującego Tamir wynosi obecnie ok. 95 tys. dolarów.




Wszelkie zebrane informacje na temat zagrożenia trafiają do centrum dowodzenia uzbrojeniem (BMC). Tam znów do akcji wkraczają komputery i specjalistyczne oprogramowanie, które jest w stanie przygotować ponad 800 scenariuszy przejęcia dla pojedynczego pocisku i wybrać ten najlepszy.




Na końcu jednak to człowiek podejmuje decyzję i zatwierdza wystrzelenie każdego pocisku. I to on, gdy wróg wystrzeli więcej pocisków niż jest w stanie zniszczyć system ochronny, podejmuje decyzję, który obszar należy chronić w pierwszej kolejności.

Gdy decyzja zostanie podjęta, odpalone zostają rakiety Tamir. To pociski o wysokiej manewrowości, wykrywający cel za pomocą czujników elektrooptycznych.

Decyzja o skonstruowaniu zaawansowanego systemu ochrony zapadła po wojnie z libańskim Hezbollahem w 2006 roku, kiedy to 4000 rakiet spadło na północny Izrael, zabijając 44 osoby.



Został on opracowany w błyskawicznym tempie. Żelazną Kopułę użyto po raz pierwszy w marcu 2011 roku. Miesiąc później przechwyciła pierwszy pocisk: rakietę Grad wystrzeloną z Gazy.

Żelazna Kopuła. Spór o skuteczność

Po starciu Izraela z Hamasem w listopadzie 2012 r. Izraelscy urzędnicy stwierdzili, że system przechwycił 85 proc. rakiet wystrzelonych z Gazy.



Żelazna Kopuła sprawdza się także w obecnym konflikcie z Palestyną. - Ponad 1050 rakiet zostało wystrzelonych od poniedziałku ze Strefy Gazy w kierunku Izraela, z czego 850 przechwyciła tarcza antyrakietowa lub spadło na Izrael, a 200 spadło po stronie palestyńskiej - poinformował w środę rzecznik izraelskiej armii Jonathan Conricus.



Część izraelskich komentatorów wskazuje, że większość rakiet jest niewidoczna gołym okiem, gdy znajdują się na niebie. Ich zdaniem rozpowszechniane nagrania eksplozji w powietrzu, które mają dowodzić zniszczenia wrogich pocisków, mogą być w rzeczywistości uwiecznieniem samozniszczenia Tamirów.





Jednak inni analitycy twierdzą, że "nie ma wątpliwości”, że system działa. Mark Thompson ekspert do spraw obronności magazynu "Time" stwierdził, że "brak izraelskich ofiar sugeruje, iż Żelazna Kopuła jest najskuteczniejszym, najbardziej przetestowanym systemem chroniącym przed pociskami, jaki świat kiedykolwiek widział".




Wady Żelaznej Kopuły

Analitycy i eksperci zwracają uwagę na fakt, że tarcza dała izraelskim politykom poczucie nietykalności. To stwarza - jak twierdzi magazyn "The Week" - polityczne zagrożenie, bowiem pozwala im prowadzić politykę "zarządzania konfliktem", zamiast szukać możliwości zawarcia trwałego pokoju.

"Żelazna Kopuła zmieniła kalkulacje polityczne Izraela w sposób, którego jeszcze nie pojmujemy” - powiedział "The Economist" były wysoki izraelski urzędnik. "Pozwala Izraelowi oprzeć się wewnętrznemu naciskowi publicznemu i wojskowemu w celu szybkiego zakończenia konfliktu i kontynuować bombardowanie Strefy Gazy” - tłumaczył.

Źródło: "The Week", newsweek.com, bbc.com




zwiń tekst

INDIE: UBOCZNY EFEKT KORONAWIRUSA - OZDROWIEŃCY UMIERAJĄ LUB TRACĄ WZROK
Wt, 11 maj 2021 07:27 | komentarze: 5 czytany: 2808x

Kiedy wyjątkowo śmiercionośna druga fala epidemii COVID-19 nawiedza Indie, lekarze zgłaszają coraz więcej przypadków mukormykozy wśród powracających do zdrowia i ozdrowieńców. Wskaźnik śmiertelności tej grzybicy to aż 50 procent.Czym jest mukormykoza? To rzadka infekcja spowodowana ekspozycją na grzyba rzędu Mucorales, który powszechnie występuje w glebie, roślinach, oborniku oraz rozkładających się.......

czytaj dalej

Kiedy wyjątkowo śmiercionośna druga fala epidemii COVID-19 nawiedza Indie, lekarze zgłaszają coraz więcej przypadków mukormykozy wśród powracających do zdrowia i ozdrowieńców. Wskaźnik śmiertelności tej grzybicy to aż 50 procent.

Czym jest mukormykoza? To rzadka infekcja spowodowana ekspozycją na grzyba rzędu Mucorales, który powszechnie występuje w glebie, roślinach, oborniku oraz rozkładających się owocach i warzywach.

- Jest wszechobecny, znajduje się nawet w nosie zdrowych ludzi - tłumaczył doktor Akshay Nair, chirurg i okulista z Bombaju.

Mucorales może zagrażać życiu osób chorych na cukrzycę lub z silnie obniżoną odpornością, takich jak pacjenci z nowotworami lub z HIV/AIDS.

Objawami tej infekcji są zatkany i krwawiący nos, obrzęk i ból oka, opadanie powiek, gorsze widzenie, aż wreszcie całkowita utrata wzroku. Na skórze wokół nosa mogą pojawiać się czarne plamy.

Lekarze twierdzą, że większość pacjentów zgłasza się za późno, gdy już straci wzrok, a wtedy trzeba usunąć oko, aby infekcja nie dotarła do mózgu. W niektórych przypadkach, jak mówili medycy z Indii, pacjenci stracili wzrok w obu oczach. W takiej sytuacji lekarz musi chirurgicznie usunąć kość szczęki, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się infekcji.

Wysoki wskaźnik śmiertelności

Doktor Nair uważa, że mukormykoza, której ogólny wskaźnik śmiertelności wynosi 50 procent, może być wywołana przez stosowanie sterydów ratujących życie ciężko i krytycznie chorych pacjentów z COVID-19. Sterydy zmniejszają stany zapalne w płucach i pomagają w powstrzymaniu niektórych uszkodzeń wywołanych koronawirusem, ale jednocześnie zmniejszają odporność ludzi i podnoszą poziom cukru we krwi. To powoduje, że chorzy na COVID-19 są bardziej podatni na tę rzadką chorobę.

- Cukrzyca obniża odporność organizmu, a koronawirus ją zaostrza, a wtedy sterydy, które pomagają zwalczać COVID-19, działają jak paliwo na ogień - mówi dr Nair.

Lekarz, który pracuje w trzech szpitalach w Bombaju, jednym z najbardziej dotkniętych drugą falą choroby miast, mówi, że w kwietniu widział już około 40 pacjentów cierpiących na infekcję grzybiczą. Wielu z nich było diabetykami, którzy wyleczyli się z COVID-19 w domu.

Między grudniem a lutym zaledwie sześciu jego kolegów w pięciu miastach - Bombaju, Bangalore, Hajdarabadzie, Delhi i Pune - zgłosiło 58 przypadków takiej infekcji. Większość pacjentów zachorowała na mukormykozę między 12. a 15. dniem po wyzdrowieniu z COVID-19.





"Tak właśnie działa ta choroba"

Doktor Akshay Nair niedawno operował 25-letnią kobietę, która trzy tygodnie wcześniej przeszła COVID-19. Pomagał mu jego kolega po fachu, który za pomocą rurki włożonej pacjentce w nos usuwał jej tkankę zainfekowaną przez grzyby z rzędu Mucorales. Ta agresywna infekcja atakuje nos, oko, a czasem także mózg. Po zakończeniu pierwszej części operacji doktor Nair przeprowadzi trzygodzinny zabieg usunięcia oka pacjentki.

- Będę usuwał jej oko, aby uratować jej życie. Tak właśnie działa ta choroba - powiedział w rozmowie z BBC lekarz.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy ruchliwy szpital Sion w Bombaju odnotował 24 przypadki infekcji grzybiczej w porównaniu z sześcioma przypadkami w roku - podała dr Renuki Bradoo, szefowa szpitalnego oddziału otolaryngologii. Jedenaście z nich musiało stracić oko, a sześć z nich zmarło. Większość jej pacjentów to diabetycy w średnim wieku, którzy zostali dosłownie "powaleni" przez grzyba dwa tygodnie po przejściu COVID-19. - Mamy już od dwóch do trzech takich przypadków tygodniowo. To koszmar w środku pandemii - powiedziała w rozmowie z BBC.

Źródło: BBC



From: [...]
Sent: Monday, May 10, 2021 1:19 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Bezpośrednio z Indii info o C19

 

Witam,

Oglądam kanał tego człowieka. Powinien być wam też znany. Ostatnio przeszedł covida i ciekawie opowiada co się dzieje w Indiach. Możecie udostępnić link na stronie ku przestrodze, dla sceptyków?

Zajmuje sie badaniem starożytnych indyjskich świątyń itp. głosi tezę starożytnych astronautów i pod tym kątem wszystko analizuje.

Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 50 58
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 58

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

13  czerwca 2021: [...]  Dzisiaj wgrywany nowe oprogramowanie do naszego teleskopu - pogoda nie będzie sprzyjała wieczornej obserwacji, ale będzie już przygotowany do sezonu letniego [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 3 cze 2021 17:49 | Dziś 2 czerwca o godz. 20.45 od południowej strony Polanicy Zdroju w kierunku na Duszniki przelatywał powoli i cicho duży kulisty obiekt o metalicznej powierzchni od której odbijało sie swiatło zachodzacego słońca. Czy ktoś widział tez ten obiekt , bo w Polanicy jest teraz sporo turystów. Wiadomośc tą otrzymałem od kolezanki która obserwowała ten obiekt z okna swego mieszkania.

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 7 czerwca 2021 | Kiedyś do Pabla Picassa przyszedł młody człowiek mówiąc, że on także chce być wielkim malarzem jak Picasso, też tak potrafi malować i chce kilku lekcji „od mistrza”. Picasso postawił przed nim wazon z kwiatami i poprosił, żeby namalował go najbardziej realistycznie, jak tylko potrafi – bez żadnych uproszczeń, pojedynczych linii czy abstrakcyjnych symboli znanych z obrazów Pabla Picassa. Wyjaśnił mu...

czytaj dalej

FILM FN

ŻYCIE, ŚMIERĆ I REINKARNACJA - film z Archiwum FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.