Dziś jest:
Wtorek, 21 stycznia 2020

Wszystko na świecie jest złudą, wszystko wydaje nam się inne, niż jest w istocie.
/Mikołaj Gogol — (tekst z jednego z listów pisarza)/

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




NASA: Australia płonie, ale skutki odczuje cały świat. Poruszające zdjęcia pokazujące skalę zniszczeń przez żywioł.
Śr, 15 sty 2020 06:54 | komentarze: brak czytany: 1083x

Satelity NASA analizują dym i chmury będące następstwem pożarów w Australii. Naukowcy podejrzewają, że konsekwencje tej klęski odczujemy na całym świecie.Pożary w Australii powodują nie tylko lokalne zniszczenia. Niespotykane wcześniej warunki, w tym palące ciepło w połączeniu z historyczną suchością, doprowadziły do powstania niezwykle dużej liczby zdarzeń pirokumulonimbusowych (pyrCbs).PyroCbs to.......

czytaj dalej

Satelity NASA analizują dym i chmury będące następstwem pożarów w Australii. Naukowcy podejrzewają, że konsekwencje tej klęski odczujemy na całym świecie.

Pożary w Australii powodują nie tylko lokalne zniszczenia. Niespotykane wcześniej warunki, w tym palące ciepło w połączeniu z historyczną suchością, doprowadziły do powstania niezwykle dużej liczby zdarzeń pirokumulonimbusowych (pyrCbs).




PyroCbs to zasadniczo burze z piorunami, jednak ich powstawanie ma związek z szalejącym ogniem w Australii. Powstają w wyniku unoszenia się popiołu, dymu i płonącego materiału przez gorące powietrze. Gdy te materiały się ochładzają, powstają chmury, które zachowują się jak tradycyjne burze z piorunami, ale bez towarzyszących opadów.




Te specyficzne burze doprowadzają do powstania kolejnych pożarów, ale jednocześnie PyroCbs przenoszą dym i popiół na wysokość ok. 16 km, do stratosfery. Będąc w stratosferze, dym może przemieszczać się tysiące kilometrów od swojego źródła, wpływając na warunki atmosferyczne na całym świecie.

Poniżej przerażające zdjęcia pokazujące Australię sprzed kataklizmu i po lub w trakcie - jest to niczym świat w czasie apokalipsy.










zwiń tekst

Czyżby tajne drony nowo utworzonych pod koniec 2019 United States Space Force?
Pon, 13 sty 2020 09:00 | komentarze: brak czytany: 963x

Dzień dobry, [...] W zeszłym roku pisałem Wam o białym podluznym obiekcie sfotografowanym przez mojego syna Marcina nad Wroclawiem. Obiekt mial forme białego walca bez zadnych innych elementów. Poruszal sie dosc szybko po prostej w kierunku wschodnim. Przesyłam zdjęcie jeszcze raz (to z widocznym fragmentem budynku).Ostatnio amerykanska marynarka wojenna potwierdzila, ze w 2004 i 2015 jej mysliwce.......

czytaj dalej

Dzień dobry, [...] W zeszłym roku pisałem Wam o białym podluznym obiekcie sfotografowanym przez mojego syna Marcina nad Wroclawiem. Obiekt mial forme białego walca bez zadnych innych elementów. Poruszal sie dosc szybko po prostej w kierunku wschodnim. Przesyłam zdjęcie jeszcze raz (to z widocznym fragmentem budynku).

Ostatnio amerykanska marynarka wojenna potwierdzila, ze w 2004 i 2015 jej mysliwce F/A-18 spotkaly w powietrzu bardzo podobne, wrecz chyba identyczne obiekty, które manewrowaly jakby przeczac znanym nam zasadom fizyki. Relacja personelu US Navy jest tutaj



Czyzby tajne drony nowo utworzonych pod koniec 2019 United States Space Force?

Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]






I jeszcze ciekawostka z naszego projektu "Otwarte Niebo".

Pasjonat UFO Christian Lambright zgłosił wniosek o udostępnienie nowych dokumentów na temat tej sprawy, w ramach Freedom of Information Act. Swój wniosek złożył on jeszcze w październiku. Poniżej odpowiedź, którą dostał na ten temat.



W odpowiedzi dostał informację, że mimo iż urzędnicy znaleźli dokumenty a nawet dodatkowe nagranie na interesujący go temat to nie mogą ich udostępnić, ponieważ są one zaklasyfikowane jako "ściśle tajne" a ich publikacja mogłaby zagrozić bezpieczeństwu narodowemu. Mężczyzna udostępnił otrzymany przez siebie dokument w sieci więc o ile nie udowodni się iż jest on fałszerstwem, to stanowi jasny dowód na istnienie nieznanych dotąd nagrań tego obiektu lub też czegoś o nawet większym znaczeniu dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.




zwiń tekst

TESS zaobserwował planetę, która obiega dwie gwiazdy. Odkrył ją stażysta trzeciego dnia w NASA
Pon, 13 sty 2020 05:15 | komentarze: brak czytany: 379x

Planeta nazwana TOI 1338 b odkryta została przez Wolfa Cukiera, ucznia szkoły średniej z Nowego Jorku, który trzy dni wcześniej rozpoczął wakacyjny staż w NASA. Cukier analizował sygnały gwiazd zmiennych zaćmieniowych zebrane przez Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS), teleskop kosmiczny wystrzelony przez NASA w kwietniu 2018 roku.Gwiazda zmienna zaćmieniowa to szczególny rodzaj obserwowalnej.......

czytaj dalej

Planeta nazwana TOI 1338 b odkryta została przez Wolfa Cukiera, ucznia szkoły średniej z Nowego Jorku, który trzy dni wcześniej rozpoczął wakacyjny staż w NASA. Cukier analizował sygnały gwiazd zmiennych zaćmieniowych zebrane przez Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS), teleskop kosmiczny wystrzelony przez NASA w kwietniu 2018 roku.




Gwiazda zmienna zaćmieniowa to szczególny rodzaj obserwowalnej gwiazdy, która wykazuje regularne zmiany swojej jasności. W rzeczywistości to układ dwóch obiegających się gwiazd, w którym (z perspektywy obserwatora) każdy ze składników co jakiś czas zasłania swojego towarzysza. W momencie tranzytu następuje wyraźny spadek jasności całego układu, który łatwo zauważyć można na wykresach.

Przeglądałem dane dotyczące wszystkiego, co ochotnicy określili jako gwiazda zmienna zaćmieniowa, czyli system, w którym dwie gwiazdy krążą wokół siebie i z naszego punktu widzenia zaćmiewają się nawzajem. Po około trzech dniach mojego stażu zaobserwowałem sygnał z systemu podwójnego TOI 1338. Początkowo pomyślałem, że to zaćmienie gwiazd, ale moment zaćmienia nie był właściwy. Okazało się, że to planeta
- mówi Wolf Cukier cytowany w artykule NASA.



zwiń tekst

Tajemnica połączonych losów bliźniąt i... niezwykłe szczęście pewnego Chorwata
Czw, 9 sty 2020 19:28 | komentarze: 1 czytany: 1165x

Spotkanie po 39 latach dwójki rozdzielonych zaraz po urodzeniu bliźniąt z Ohio przyniosło zdecydowanie więcej zaskoczeń, niż można by sądzić. Zrodziło też wiele pytań - między innymi o to, w jakim stopniu życie człowieka kształtuje otoczenie, a w jaki inne czynniki. Okazało się bowiem, że - trafiwszy do zupełnie innych rodzin - obaj chłopcy zostali nazwani imieniem James. Na obu mówiono Jim, choć .......

czytaj dalej

Spotkanie po 39 latach dwójki rozdzielonych zaraz po urodzeniu bliźniąt z Ohio przyniosło zdecydowanie więcej zaskoczeń, niż można by sądzić. Zrodziło też wiele pytań - między innymi o to, w jakim stopniu życie człowieka kształtuje otoczenie, a w jaki inne czynniki. Okazało się bowiem, że - trafiwszy do zupełnie innych rodzin - obaj chłopcy zostali nazwani imieniem James. Na obu mówiono Jim, choć to akurat nic zaskakującego. Bardziej zaskakujące okazały się kolejne zrządzenia losu.

Obaj chłopcy mieli psa o imieniu Toy. Obaj wyróżniali się w mechanice i stolarstwie, obaj podjęli pracę w służbach publicznych. Obaj ożenili się z kobietami o imieniu Linda, z którymi następnie się rozwiedli, by ponownie poślubić… kobiety o imieniu Betty. Mieli synów. Jeden Jamesa Allana, drugi Jamesa Alana. Obaj dużo palili, jeździli chevroletami, a na wakacje wybierali się na tę samą plażę na Florydzie. W 1977 r. po raz pierwszy mężczyźni rozmawiali przez telefon, a w lutym 1979 roku doszło do ich długo wyczekiwanego i pod wieloma względami wyjątkowego spotkania.




 

Nauczyciel, który oszukał prawdopodobieństwo

Jeśliby uwierzyć rachunkowi prawdopodobieństwa, przypadkami, jakie spotkały Frane'a Selaka, można by obdarzyć parę milionów ludzi. Zresztą… najlepiej chyba wyjaśnia to fakt, że urodzony w 1929 roku chorwacki nauczyciel muzyki został okrzyknięty zarówno najszczęśliwszym, jak i najbardziej pechowym człowiekiem świata. Zaczęło się w 1962 roku, kiedy pociąg jadący z Sarajewa do Dubrownika wykoleił się i wpadł do skutej lodem rzeki. Zginęło wówczas 17 pasażerów, natomiast Selak - z hipotermią i złamaną ręką - zdołał dopłynąć do brzegu.

Rok później w samolocie, którym leciał Chorwat, doszło do awarii drzwi i nauczyciel został wyssany na zewnątrz. Wylądował w stogu siana, obudził się w szpitalu. W 1966 autobus z Selakiem na pokładzie wpadł do rzeki. W 1970 zapalił się jego samochód. Zdołał wysiąść tuż przed eksplozją. W 1973 doszło do identycznego pożaru, który Selak przypłacił wyłącznie… utratą włosów. W 1995 Selaka potrącił autobus, a w 1996, ratując się przed nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówką, zjechał z drogi i wyskoczył z auta, zanim stoczyło się w przepaść. Koniec przypadków? Prawie. W 2003, po raz pierwszy od czterdziestu lat, Frane Selak kupił los na loterię. Wygrał milion dolarów.


 


Wiadomość o tych dwóch niezwykłych historiach przysłał do nas czytelnik serwisu. Jego e-mail poniżej.

From: [...]
Sent: Tuesday, January 7, 2020 1:51 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Reinkarnacja - Życie duszy w kilku ciałach

Witam załogę :) jakiś czas temu dowiedziałem się o tym, że możemy jako dusza przebywać w więcej niż jednym ciele równocześnie. Intryguje mnie to. Czy macie jakieś informację jak rozpoznać swoje drugie ciało jeśli w ogóle dzielimy duszę z innym ciałem? Czy może dojść do spotkania? Czy są elementy wspólne np. w wyglądzie, zachowaniu, w charakterze, upodobaniach? Czy w poniższej historii możemy mieć z tym do czynienia?

Historia z joemonster.org:
https://m.joemonster.org/art/48929 punkt 4.

Spotkanie po 39 latach dwójki rozdzielonych zaraz po urodzeniu bliźniąt z Ohio przyniosło zdecydowanie więcej zaskoczeń, niż można by sądzić. Zrodziło też wiele pytań - między innymi o to, w jakim stopniu życie człowieka kształtuje otoczenie, a w jaki inne czynniki. Okazało się bowiem, że - trafiwszy do zupełnie innych rodzin - obaj chłopcy zostali nazwani imieniem James. Na obu mówiono Jim, choć to akurat nic zaskakującego. Bardziej zaskakujące okazały się kolejne zrządzenia losu.

Obaj chłopcy mieli psa o imieniu Toy. Obaj wyróżniali się w mechanice i stolarstwie, obaj podjęli pracę w służbach publicznych. Obaj ożenili się z kobietami o imieniu Linda, z którymi następnie się rozwiedli, by ponownie poślubić… kobiety o imieniu Betty. Mieli synów. Jeden Jamesa Allana, drugi Jamesa Alana. Obaj dużo palili, jeździli chevroletami, a na wakacje wybierali się na tę samą plażę na Florydzie. W 1977 r. po raz pierwszy mężczyźni rozmawiali przez telefon, a w lutym 1979 roku doszło do ich długo wyczekiwanego i pod wieloma względami wyjątkowego spotkania.


Odpowiadając na pytanie czytelnika - nie mamy podobnych przypadków w naszym archiwum.



zwiń tekst

FRB 180814.J0422+73 - sygnał radiowy oznaczony tym skrótem dotarł do Ziemi
Czw, 9 sty 2020 10:34 | komentarze: brak czytany: 848x

Odebrano sygnał radiowy z kosmosu. Przebył 1,5 mld lat świetlnych. To drugi taki impuls pozaziemski - podaje CNN. Odebrano go latem 2018 r. Nosi nazwę FRB 180814.J0422+73. Poprzedni został odkryty w 2015 r. przez radioteleskop Arecibo i oznaczono jako FRB 121102. Zarejestrowane wówczas krótkie i powtarzające się fale radiowe na Ziemię dotarły z tego samego miejsca. Odkrycia dokonał radioteleskop wykorzystywany.......

czytaj dalej

Odebrano sygnał radiowy z kosmosu. Przebył 1,5 mld lat świetlnych. To drugi taki impuls pozaziemski - podaje CNN. Odebrano go latem 2018 r. Nosi nazwę FRB 180814.J0422+73. Poprzedni został odkryty w 2015 r. przez radioteleskop Arecibo i oznaczono jako FRB 121102. Zarejestrowane wówczas krótkie i powtarzające się fale radiowe na Ziemię dotarły z tego samego miejsca. Odkrycia dokonał radioteleskop wykorzystywany w ramach programu CHIME.




Sensacyjną informację podano w trakcie 233. posiedzenia Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego w Seattle.

Na razie naukowcy nie znają źródła pochodzenia impulsu. Szansa na to pojawi się dopiero, gdy będą się one powtarzać. Dwa dotychczasowe sygnały mają różną częstotliwość, co może świadczyć, że mają różne źródła. Jedna z hipotez mówi, że mogą być pozostałościami po supernowej lub supermasywnej czarnej dziurze.


źródło: https://www.focus.pl/



zwiń tekst

Ziemią zakołysały fale grawitacyjne po zderzeniu gwiazd neutronowych.
Śr, 8 sty 2020 20:56 | komentarze: brak czytany: 797x

Astrofizycy dopiero po raz drugi są świadkami zderzenia gwiazd neutronowych. Dzięki takim kataklizmom w kosmosie tworzą się najcięższe znane nam pierwiastki chemiczne, m.in. złoto, ołów czy platyna. Przebieg tej kolizji zdziwił naukowców.Z analizy amplitudy i zmian częstotliwości fal grawitacyjnych wynika, że zderzyły się dwie gwiazdy neutronowe, które spiralnie okrążały się po coraz ciaśniejszej .......

czytaj dalej

Astrofizycy dopiero po raz drugi są świadkami zderzenia gwiazd neutronowych. Dzięki takim kataklizmom w kosmosie tworzą się najcięższe znane nam pierwiastki chemiczne, m.in. złoto, ołów czy platyna. Przebieg tej kolizji zdziwił naukowców.

Z analizy amplitudy i zmian częstotliwości fal grawitacyjnych wynika, że zderzyły się dwie gwiazdy neutronowe, które spiralnie okrążały się po coraz ciaśniejszej orbicie. Nastąpiło to w odległości od 300 do 700 mln lat świetlnych do Ziemi.

Symulacja zderzenia gwiazd neutronowych (u dołu ekranu - przebieg emitowanych w tym czasie fal grawitacyjnych, które zostały zarejestrowane przez detektor LIGO):




Gwiazdy neutronowe to gęste jądra zwykłych gwiazd, które eksplodowały i odrzuciły w kosmos swoje zewnętrzne warstwy. Po takich eksplozjach pozostają rozpalone kule o niewielkiej średnicy kilkunastu kilometrów, które są zbudowane z najgęstszej materii znanej nauce.

Ich zewnętrzna skorupa prawdopodobnie zbudowana jest z jonów żelaza, ale w środku już nie ma atomów, bo te musiały ulec zmiażdżeniu. Pozostały jedynie neutrony, ciasno ułożone - jeden obok drugiego - niczym jabłka w koszyku. Stąd się wzięła nazwa tych niewielkich, ale bardzo ciężkich gwiazd.

Łyżeczka takiej materii ważyłaby na Ziemi około miliarda ton, ma gęstość sto bilionów razy większą niż ołów! Prawdopodobnie.

Tego się spodziewamy, ale na dobrą sprawę to są tylko spekulacje. Nie wiemy, jaki jest rozkład i skład materii we wnętrzu tych gwiazd - naukowcy niecierpliwie czekają na wszelkie informacje na ich temat. Bezcenne są zwłaszcza  informacje związane z kataklizmami, w których te obiekty ulegają zderzeniu, skruszeniu i destrukcji. Bo wtedy można "zajrzeć" do ich wnętrza.

Astrofizycy wyśledzili zderzenie dwóch gwiazd neutronowych. To najcenniejsze odkrycie w dziejach świata!

Niestety, nie udało się dojrzeć z Ziemi błysku kuli ognia po kolizji GW190425 (w żadnym zakresie fal elektromagnetycznych) ani też błysku promieniowania jądrowego gamma, tak jak w przypadku pierwszego zarejestrowanego w dziejach zderzenia takich gwiazd w 2017 roku. Blask eksplozji dostrzegło wtedy i obserwowało aż 70 naziemnych obserwatoriów. Oszacowano, że około jednej setnej masy obu zderzających się gwiazd zostało wyrzucone w przestrzeń kosmiczną, w tym m.in. ogromna ilość złota odpowiadająca masie 30 planet takich jak Ziemia! (Nie tylko całe złoto, ale także srebro, ołów czy uran wydobywane dziś na Ziemi pochodzą z podobnych kosmicznych katastrof).

Tym razem jednak gwiazdowa katastrofa przebiegała "po ciemku". Nie udało się precyzyjnie zlokalizować zdarzenia na niebie, co wynika z tego, że fale grawitacyjne zanotował tylko jeden z detektorów LIGO (drugi - w Hanford - był w tym czasie wyłączony, a europejski detektor Virgo nie dał rady, bo ma nieco gorsze parametry). Teleskopy miały więc do przeszukiwania spory obszar nieba.

Poza tym z dużym prawdopodobieństwem obie gwiazdy i większość ich szczątków zniknęły w czarnej dziurze, która zaraz potem utworzyła się w tym miejscu.

Jednym słowem: rozbłysk, który się z tym wiązał, był tak odległy i słaby, że umknął ziemskim teleskopom. A towarzyszący mu krótki wysokoenergetyczny błysk gamma mógł celować w inne strony kosmosu niż Ziemia, dlatego nie został wyłapany przez nasze satelity.

Na razie wszystko, co mamy, to fale grawitacyjne, które zostały wzbudzone przez tę kolizję.

Zagadek jest dużo więcej. Z analizy sygnału GW190425 wiadomo, że łączna masa dwóch gwiazd neutronowych, które się połączyły, wynosiła przed zderzeniem ok. 3,5 masy Słońca. To więcej, niż spodziewali się astrofizycy, bo w naszej Galaktyce układy podwójne gwiazd neutronowych (znamy ich 17) mają masy w przedziale od 2,5 do 2,9 masy Słońca.

- Nasze podniecenie wywołane jest tym, że zobaczyliśmy coś innego, coś dziwniejszego niż to, co do tej pory widzieliśmy - komentuje prof. Michał Bejger, profesor w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika w Warszawie. Jest członkiem polskiej grupy naukowców Polgraw, która bierze udział w analizie fal grawitacyjnych.

Ta większa masa sugeruje, że układ, który wyemitował sygnał GW190425, mógł powstać inaczej niż  układy gwiazd neutronowych znane z naszego galaktycznego sąsiedztwa.

źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

Brytyjska astronautka Helen Sharman: UFO istnieje, a obcy mogą żyć teraz na Ziemi
Wt, 7 sty 2020 20:48 | komentarze: brak czytany: 1020x

Helen Sharman, pierwsza brytyjska astronautka, twierdzi, że kosmici istnieją. Chemiczka, która w 1991 roku, brała udział w misji na stację Mir, powiedziała również, że możliwe, że są obecnie na Ziemi.Czy istnieje życie w kosmosie? To jedno z pytań, które najbardziej nurtują ludzkość, odkąd zaczęliśmy interesować się tym, co poza naszą planetą. Na to pytanie odpowiedziała dr Helen Sharman, pierwsza.......

czytaj dalej

Helen Sharman, pierwsza brytyjska astronautka, twierdzi, że kosmici istnieją. Chemiczka, która w 1991 roku, brała udział w misji na stację Mir, powiedziała również, że możliwe, że są obecnie na Ziemi.

Czy istnieje życie w kosmosie? To jedno z pytań, które najbardziej nurtują ludzkość, odkąd zaczęliśmy interesować się tym, co poza naszą planetą. Na to pytanie odpowiedziała dr Helen Sharman, pierwsza Brytyjka, która poleciała w kosmos. Chemiczka brała udział w rosyjskiej misji na stację Mir, która obywał się w ramach „Projektu Juno”. Sharman, która była też pierwszą kobietą w kosmosie, która nie pochodziła z USA lub Związku Radzieckiego, była w przestrzeni kosmicznej przez 8 dni.
Kosmici mogą być wśród nas




Odznaczona m.in. Orderem Imperium Brytyjskiego i rosyjskim Orderem Przyjaźni, chemiczka udzieliła ostatnio wywiadu magazynowi Observer. Pada w nim kilka zdań, które, mimo że brzmią bardzo sensacyjnie, to po wysłuchaniu argumentów, już tak sensacyjne nie są. Przede wszystkim, Brytyjka zapytana, czy kosmici istnieją, powiedziała, że jest to tym przekonana. Jej zdaniem, w kosmosie musi istnieć cała masa różnych form życia. Kosmici definiowani są więc jako jakaś forma życia, a nie inteligenta rasa znana nam głównie z powieści i filmów sci-fi. Drugą tezą, która wybija się z wywiadu, jest twierdzenie, że jakieś, kosmiczne formy życia, mogą być w tym momencie wśród nas. Chemiczka podkreśla bowiem, że kosmici wcale nie muszą być zbudowani z węgla i azotu tak jak ludzie. Równie dobrze mogą być dla nas zupełnie niewidoczni.
Pierwszy Brytyjczyk w kosmosie

Helen Sharman wyraziła także swoje zniesmaczenie faktem, że ciągle musi być nazywana pierwszą Brytyjką w kosmosie, mimo że de facto jest pierwszą osobą z Wielkiej Brytanii. Gdyby jednak pisano, że pierwszy obywatel Wielkiej Brytanii, to ludzie automatycznie zakładaliby, że był to mężczyzna.




zwiń tekst

Niebo apokalipsy nad Nową Zelandią
Wt, 7 sty 2020 07:31 | komentarze: brak czytany: 768x

W Nowej Zelandii ludzie dzwonią na policję. Alarmują ws. "apokaliptycznego" nieba. W niedzielę niebo nad Auckland przybrało niepokojącą, ciemnopomarańczową barwę. Powodem jest dym z pożarów w Australii, który - mimo dużej odległości - dotarł do Nowej Zelandii. Niektórzy kolor nieba nazywają wręcz "apokaliptycznym". Część Nowozelandczyków o sprawie alarmuje policję, innym, co widać na zdjęciach, zjawisko.......

czytaj dalej

W Nowej Zelandii ludzie dzwonią na policję. Alarmują ws. "apokaliptycznego" nieba. W niedzielę niebo nad Auckland przybrało niepokojącą, ciemnopomarańczową barwę. Powodem jest dym z pożarów w Australii, który - mimo dużej odległości - dotarł do Nowej Zelandii. Niektórzy kolor nieba nazywają wręcz "apokaliptycznym". Część Nowozelandczyków o sprawie alarmuje policję, innym, co widać na zdjęciach, zjawisko nie przeszkadza zajmować się codziennymi sprawami.

Niszczycielskie pożary w Australii nie ustają. Ich ofiarami padło już 25 osób, ogień objął ponad 8 milionów hektarów. Żywioł zniszczył tysiące budynków, niektóre miejscowości pozbawił prądu i spowodował utrudnienia w łączności telefonicznej.




Dym z Australii dotarł do Nowej Zelandii i zmienił niebo na pomarańczowe.

Skutki pożarów odczuwane są też w Nowej Zelandii. Kilka dni temu informowaliśmy o tamtejszych lodowcach, które z powodu pyłów przybrały karmelowy odcień. W niedzielę skutki pożarów odczuli mieszkańcy położonego na północnym zachodzie Auckland. Mieszkańcy największego miasta Nowej Zelandii w niedzielę rano spostrzegli, że niebo przybrało żółty lub pomarańczowy, a nawet rdzawy odcień.

Widać to choćby na fotografiach reportera China Xinhua News. W mediach społecznościowych ten kolor często nazywany jest "apokaliptycznym". To wrażenie potęguje fakt, że na wielu zdjęciach widzimy Nowozelandczyków w bardzo "zwyczajnych" okolicznościach, jak choćby biegaczka na fotografii chińskiej agencji.




Na jednej z fotografii AP News widzimy natomiast ćwiczące na tle pomarańczowego nieba tenisistki. Elias Visontay, dziennikarz z Australii opublikował z kolei zdjęcia z wycieczki w Waitakere (należącym do aglomeracji Auckland). "Dym z pożarów lasów w Australii zmienił kolor nieba w pomarańczowy i bardzo ciemny. Zdjęcie zrobione o 3 po południu czasu lokalnego" - napisał reporter.




Pomarańczowy odcień zaniepokoił jednak część mieszkańców Auckland, bo, jak opisuje portal Nzherald.co.nz, policja zanotowała w związku z tym wiele zgłoszeń. Nowozelandzkie służby zaapelowały do mieszkańców, by ci zachowali spokój i nie alarmowali w sprawie "niesamowitych odcieni" nieba. Również minister zdrowia Nowej Zelandii wypowiadał się o zjawisku w uspokajającym tonie. Podkreślił, że poziom zanieczyszczeń w powietrzu obecnie jest "stosunkowo niski" i nie powinien mieć poważniejszych konsekwencji dla zdrowia.

Poniżej poruszająca fotografia płonącej Australii widzianej z komosu (wiele zdjęć pożarów zostało nałożonych na siebie).




zwiń tekst

Iran. Atak hakerów na USA. Przerobili Donalda Trumpa.
Pon, 6 sty 2020 11:13 | komentarze: brak czytany: 907x

Grupa hakerska określająca się mianem Iran Cyber Security Group Hackers przejęła jedną ze stron rządowych USA. Atak na witrynę ma być początkiem zemsty Irańczyków na Stanach Zjednoczonych za zabicie generała i dowódcy elitarnej jednostki Al-Kuds, Kasema Sulejmaniego.Strona rządowa USA została zaatakowana w sobotę wieczorem. Hakerzy włamali się na amerykańskie serwery, a następnie umieścili na portalu.......

czytaj dalej

Grupa hakerska określająca się mianem Iran Cyber Security Group Hackers przejęła jedną ze stron rządowych USA. Atak na witrynę ma być początkiem zemsty Irańczyków na Stanach Zjednoczonych za zabicie generała i dowódcy elitarnej jednostki Al-Kuds, Kasema Sulejmaniego.

Strona rządowa USA została zaatakowana w sobotę wieczorem. Hakerzy włamali się na amerykańskie serwery, a następnie umieścili na portalu FDLP wizerunek najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Aliego Chamenei.

Dostało się Donaldowi Trumpowi. Cyberwłamywacze dodali także specjalną grafikę, na której znalazła się podobizna prezydenta Stanów Zjednoczonych, otrzymującego cios pięścią w twarz. Dodatkowo z ust amerykańskiego przywódcy spływają stróżki krwi, a w jego kierunku lecą pociski rakietowe.




Irańczycy grożą Amerykanom. W zamieszczonym pod zdjęciem Trumpa komunikacie hakerzy zapowiedzieli zemstę, jaka zostanie wymierzona osobom odpowiedzialnym za śmierć najważniejszego irańskiego dowódcy Kasema Sulejmaniego.

Wraz z jego odejściem i Bożą mocą jego praca i kierunki działań nie ustaną, a zemsta czeka tych przestępców, którzy skazili swoje brudne ręce jego krwią oraz krwią innych męczenników – napisali w oświadczeniu hakerzy z Iran Cyber Security Group Hackers.

Ataków może być więcej. Opublikowany na amerykańskiej stronie rządowej komunikat kończy się przesłaniem, w którym hakerzy zapewniają władze w Waszyngtonie, że przejęcie witryny FDLP (Federal Depository Library Program - witryny służącej publicznemu udostępnianiu publikacji rządowych) to dopiero początek.

To tylko niewielka część zdolności cybernetycznych Iranu! – piszą cyberprzestępcy.

Do zabicia Kasejma Sulejmaniego doszło w czwartek. Irański generał i jedna z najważniejszych osób w całym kraju została zabita na lotnisku w Bagdadzie. Atak przeprowadzony został przez armię Stanów Zjednoczonych na rozkaz Donalda Trumpa. Prezydent USA zapewnił w piątek, że Stany Zjednoczone nie dążą do eskalacji konfliktu z Iranem.

Aby zrozumieć skalę niebezpiecznej sytuacji, która powstała w Iranie po zabiciu Kasema Sulejmaniego wystarczy zobaczyć, jak wyglądał jego pogrzeb (film z samolotu).

Władze irańskie wyznaczyły nagrodę w wysokości 80 mln. dolarów za głowę Donalda Trumpa
Informację o zbiórce ogłosili organizatorzy żałobnego pochodu w Meszhed, który odbył się po sprowadzeniu ciała gen. Kasema Sulejmaniego do Iranu. Padła też groźba ataku na Biały Dom. "Jeśli każdy z nas odda po dolarze, uzbieramy 80 mln za jego głowę" - grzmiał głos skierowany do tłumu żałobników.

- Iran ma 80 milionów mieszkańców. W oparciu o ludność Iranu chcemy zebrać więc 80 mln dol. (ponad 300 mln zł), co będzie nagrodą dla tych, którzy zbliżą się do prezydenta Trumpa - relacjonuje reporter NBC News z Iranu.

Irańczycy grożą również atakiem na Biały Dom. - Możemy zaatakować sam Biały Dom, możemy odpowiedzieć im na amerykańskiej ziemi. Mamy moc i, jeśli bóg pozwoli, odpowiemy w odpowiednim czasie - powiedział, cytowany przez irańską agencję informacyjną ILNA, irański deputowany Abutorabi.




zwiń tekst

AUSTRALIA: MILIARDY ZWIERZĄT GINĄ W PŁOMIENIACH – ŚWIAT U PROGU KLIMATYCZNEGO SAMOBÓJSTWA
Nie, 5 sty 2020 10:22 | komentarze: brak czytany: 800x

Od września 2019 r. spłonęło już prawie 60 mln ha lasów, zarośli i pól. To niemal tyle co powierzchnia Litwy, a więcej niż np. Słowacji czy Danii. Mieszkańcy południowo-wschodniej części kraju walczą o przetrwanie, w dwóch stanach (Victorii, gdzie leży m.in. Melbourne, i Nowej Południowej Walii z Sydney) obowiązuje stan wyjątkowy, a wojsko i strażacy prowadzą ewakuację i przyznają, że nie są w stanie.......

czytaj dalej

Od września 2019 r. spłonęło już prawie 60 mln ha lasów, zarośli i pól. To niemal tyle co powierzchnia Litwy, a więcej niż np. Słowacji czy Danii. Mieszkańcy południowo-wschodniej części kraju walczą o przetrwanie, w dwóch stanach (Victorii, gdzie leży m.in. Melbourne, i Nowej Południowej Walii z Sydney) obowiązuje stan wyjątkowy, a wojsko i strażacy prowadzą ewakuację i przyznają, że nie są w stanie ugasić rozprzestrzeniających się pożarów. Potwierdzono śmierć 23 osób, ale to raczej nie koniec, bo dziesiątki są zaginione. Tylko w Nowej Południowej Walii i Victorii jest ok. 200 niezależnych pożarów. W pierwszym z nich (o powierzchni dwa i pół razy większej od Polski) spłonęło już 30 proc. lasów.
Tak wielkie liczby są trudne do ogarnięcia, a pożary strawiły już sześciokrotnie więcej terenów niż te w Amazonii w 2019 r., o których mówił cały świat. Mogło w nich zginąć prawie 500 mln zwierząt, liczne gatunki być może całkowicie wyginęły (koale – wbrew doniesieniom – jeszcze nie, choć populacja jest dziesiątkowana), a kolejne będą cierpiały przez utratę pożywienia i terenów lęgowych.



W dziesiątkach miast na wybrzeżu i w interiorze uwięzieni są ludzie, często bez elektryczności, dostaw wody i paliwa. Niektóre miasta po prostu zniknęły z mapy, jak Balmoral w Nowej Południowej Walii, gdzie spłonęło ponad tysiąc domów. Pożary nie oszczędzają przybrzeżnych wysp. Spłonęła m.in. połowa Wyspy Kangurów w Australii Południowej, znanej z unikalnej fauny i gatunków niewystępujących nigdzie indziej.

Skala katastrofy jest bez precedensu. Powierzchnia pożarów już niemal dwukrotnie przebiła poprzedni rekord z 1974 r. (wtedy względnie niegroźne pożary dotyczyły buszu w interiorze, wyjątkowo bujnego po obfitej porze deszczowej). Liczba ofiar wciąż jest relatywnie niska, co świadczy o sprawności służb ratunkowych (choć statystyki wciąż, niestety, rosną), ale liczba ta nie oddaje skali zniszczenia majątku i przyrody.

Co jest powodem całkowitej dewastacji Ziemi przez człowieka? Naszym zdaniem brak wiedzy duchowej, a dokładniej przekonanie, że człowiek żyje tylko raz, a potem „śmierć i chyc do raju na wieczną labę”. Brak świadomości, że jest reinkarnacja doprowadza świat do szaleństwa. Jest o tym w naszym „Dzienniku Pokładowym”:

https://www.nautilus.org.pl/dziennik,190,26-grudnia-2019--zegnaj-ziemio-witamy-w-raju.html


 

I na koniec jeszcze ciekawostka: do Polski właśnie przyleciał bocian! Spacerującego po łące bociana zobaczyła 2 stycznia mieszkanka wsi Ryńskie niedaleko Ostródy (woj. warmińsko-mazurskie). Nie wiadomo, skąd wziął się pierwszy największy zwiastun wiosny w Polsce, tym bardziej, że w grudniu w okolicach nie było żadnego bociana.
„Normalnie od wiosny do jesieni są u nas bociany, mają swoje gniazda i spacerują po łące. Jednak w styczniu to pierwszy raz się zdarzyło” – opowiedziała mieszkanka gminy Ostróda, która na dowód swoich słów opublikowała zdjęcie.
Ptak pojawił się na łące w czwartek rano. Bocian nie wyglądał na chorego i chodził sobie wokół studni w miejscowości Ryńskie. Zapewne szukał pożywienia. Ptaki bardzo często żerują w tym miesiącu, ale w normalnym sezonie między kwietniem a sierpniem. Bocian we wsi o tej porze roku pojawił się po raz pierwszy.
/zdjęcie wykonane przez mieszkańców poniżej/




zwiń tekst

PRZELOT OBIEKTU UFO NAD MIEJSCEM TRAGICZNEGO ATAKU ISLAMISTÓW
Śr, 1 sty 2020 10:20 | komentarze: brak czytany: 1198x

Nasz czytelnik zauważył tajemniczy obiekt na filmie przedstawiającym jeden z ataków islamskich bojowników, który jest znany jako incydent w The Niger Ambush. UFO zostaje namierzone przez układ naprowadzający układu FLIR. Widać go tylko przez kilka sekund, ale nie wygląda ani na pocisk (zbyt mała prędkość), ani na drona (kształt). -----Original Message----- From: […] Sent: Wednesday, January 1.......

czytaj dalej

Nasz czytelnik zauważył tajemniczy obiekt na filmie przedstawiającym jeden z ataków islamskich bojowników, który jest znany jako incydent w The Niger Ambush. UFO zostaje namierzone przez układ naprowadzający układu FLIR. Widać go tylko przez kilka sekund, ale nie wygląda ani na pocisk (zbyt mała prędkość), ani na drona (kształt).

 

-----Original Message-----
From: […]
Sent: Wednesday, January 1, 2020 10:22 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: UFO na nagraniu The Niger Ambush?

 

W tej analizie przebiegu wydarzeń z The Niger Ambush (zgnielo tam 4 zolnierzy amerykankich i 5 nigerskich (nie myslic z "nigeryjskich" - tacy sa w sasiednim kraju) oraz nie do konca wiadoma liczba islamistow) w ok.

19:39 widac przez kilka sekund jakis obiekt, ktory moze byc UFO, nawet FLIR go automatycznie namierza na moment:



 



zwiń tekst

Gorąca plama na Pacyfiku. Naukowcy zaniepokojeni niespodziewanym wzrostem temperatury.
Sob, 28 gru 2019 07:06 | komentarze: brak czytany: 1351x

Naukowcy zaniepokojeni są gorącą plamą na Pacyfiku. Gorąca woda zajmuje obszar czterokrotnie większy niż powierzchnia Nowej Zelandii, w pobliżu której się znajduje. Plama zwróciła uwagę naukowców, ponieważ nastąpił tam największy wzrost temperatury, nieporównywalny do średniego ocieplenia występującego na planecie.Gorąca plama na Oceanie Spokojnym buduje się od kilku tygodni w pobliżu Wysp Chatham.......

czytaj dalej

Naukowcy zaniepokojeni są gorącą plamą na Pacyfiku. Gorąca woda zajmuje obszar czterokrotnie większy niż powierzchnia Nowej Zelandii, w pobliżu której się znajduje. Plama zwróciła uwagę naukowców, ponieważ nastąpił tam największy wzrost temperatury, nieporównywalny do średniego ocieplenia występującego na planecie.
Gorąca plama na Oceanie Spokojnym buduje się od kilku tygodni w pobliżu Wysp Chatham należących do Nowej Zelandii. To obszar wody, której temperatura jest wyższa od przeciętnej w tej części oceanu. Jak podkreśla James Renwick, klimatolog z Uniwersytetu Victorii w Wellington: "W tym momencie, to największa łata powyżej średniego ocieplenia na planecie. Normalnie temperatura wynosi tam około 15 stopni Celsjusza, obecnie jest tam 20 stopni". W artykule The Guardian naukowiec tłumaczy, że pojawianie się cieplejszych mas wodnych w okolicach Nowej Zelandii nie jest niespotykane, jednak tak duży wzrost temperatury - o około 5 stopni - jest dużym zaskoczeniem.

Skąd wzięła się gorąca plama?

Reinwick twierdzi, że gorąca plama może mieć związek z emisją gazów cieplarnianych, ale wskazuje także na naturalne przyczyny wynikające ze zmieniającej się pogodowej dynamiki. Według niego, na pojawienie się gorącej oceanicznej plamy mógł wpłynąć brak wiatrów, które mogłyby schłodzić powierzchnię wody, w połączeniu z wysokim ciśnieniem. Jeśli woda ociepli się także głębiej, może to mieć zły wpływ na wodną faunę i florę.




Według Światowej Organizacji Meteorologicznej ostatnie dziesięciolecie było najgorętszym zarejestrowanym zarówno dla wód, jak i lądów. W związku z przyjmowaniem dwutlenku węgla z atmosfery, woda w oceanach i morzach stała się bardziej kwaśna. Wiele wskazuje także na to, że 2019 rok zostanie uznany za jeden z trzech najgorętszych w historii pomiarów.

źródło: gazeta.pl, The Guardian



zwiń tekst

Teleskop Hubble'a (NASA) uchwycił galaktykę przypominającą ‘Latający spodek’
Czw, 26 gru 2019 20:31 | komentarze: brak czytany: 882x

Słynny Teleskop Kosmiczny Hubble'a National Aeronautics And Space Administration (NASA) właśnie wykrył ciekawy obiekt w dalekim kosmosie. Zdjęcie zrobione przez teleskop Hubble'a pokazuje galaktykę znaną jako IC 2051. Agencja kosmiczna poinformowała w swoim poście na blogu, że galaktyka ta znajduje się w gwiazdozbiorze Mensy i prawdopodobnie znajduje się w odległości około 85 milionów lat świetlnych.......

czytaj dalej

Słynny Teleskop Kosmiczny Hubble'a National Aeronautics And Space Administration (NASA) właśnie wykrył ciekawy obiekt w dalekim kosmosie. Zdjęcie zrobione przez teleskop Hubble'a pokazuje galaktykę znaną jako IC 2051. Agencja kosmiczna poinformowała w swoim poście na blogu, że galaktyka ta znajduje się w gwiazdozbiorze Mensy i prawdopodobnie znajduje się w odległości około 85 milionów lat świetlnych od naszej Ziemi.

Zdjęcie tej galaktyki jest o tyle zabawne, że przypomina latające spodki dobrze znane ze zdjęć UFO.

NASA napisała na swoim blogu:

„Galaktyki spiralne, takie jak IC 2051 przypominają latające spodki; zawierają cienki, płaski dysk z masywnym wybrzuszeniem gwiazd pośrodku, który sięga powyżej i poniżej dysku. Uważa się, że te wybrzuszenia odgrywają kluczową rolę w rozwoju galaktyk i determinują wzrost supermasywnych czarnych dziur znajdujących się w centrach większości spiral ”.

 Nowo wykryta galaktyka może umożliwić naukowcom zebranie większej ilości informacji dotyczących struktury i składu ciał wszechświata co pozwoli poznać mechanizm formowania się materii.

 

 

Na koniec jeszcze ciekawostka z naszej poczty do FN.

 

From: [...]
Sent: Wednesday, December 25, 2019 9:54 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: rakiety kosmiczne - wyobrażenia z 1925 roku

Podsyłam kolejny ciekawy materiał znaleziony w starej prasie.
Jak ludzie w 1925 roku, wyobrażali sobie podróże kosmiczne.

Screen z Ilustrowany Kurier Codzienny nr 5 (1925) - domena publiczna

Pozdrawiam
[...]


screen dzięki uprzejmości Dariusz Grochal, redaktora 3D-Press, który w portalu prowadzi cykl artykułów "Przegląd Dawnych Gazet".


zwiń tekst

Chiny ocenzurują Biblię i Koran aby były zgodne z duchem socjalizmu
Śr, 25 gru 2019 16:43 | komentarze: brak czytany: 585x

Prześladowanie religii przez komunistyczne władze Chin weszło na kolejny etap. Tym razem chcą ocenzurować Biblię, Koran i inne religijne teksty tak, aby usunąć z nich wszelkie treści niezgodne z socjalizmem.Nie jest dla nikogo już tajemnicą, że rządzący Chinami komuniści prześladują religie. Najczęściej słyszy się o tym ostatnio w kontekście muzułmańskiej mniejszości Ujgurów, która pod pretekstem .......

czytaj dalej

Prześladowanie religii przez komunistyczne władze Chin weszło na kolejny etap. Tym razem chcą ocenzurować Biblię, Koran i inne religijne teksty tak, aby usunąć z nich wszelkie treści niezgodne z socjalizmem.

Nie jest dla nikogo już tajemnicą, że rządzący Chinami komuniści prześladują religie. Najczęściej słyszy się o tym ostatnio w kontekście muzułmańskiej mniejszości Ujgurów, która pod pretekstem walki z religijnym ekstremizmem i terroryzmem jest masowo zamykana w „obozach reedukacyjnych”. Sytuacja chrześcijan, zwłaszcza katolików, jest jednak niewiele lepsza. Chcąc podporządkować sobie chiński kościół, komuniści zamykają kolejne świątynie, a krnąbrni księża trafiają często do więzień pod sfingowanymi zarzutami.

Walka chińskich komunistów z religią weszła jednak na kolejny poziom i teraz jej ofiarą padną same święte teksty. Wyszło na jaw, że władze nakazały „ponowną ocenę” wszystkich tekstów religijnych, które zostały przetłumaczone na język chiński i znajdują się w oficjalnym obiegu – w ich decyzji nie padają nazwy konkretnych tekstów, ale dla wszystkich jest jasne, że chodzi o Biblię i Koran. Fragmenty, które zostaną uznane za niezgodne z poglądami Chińskiej Partii Komunistycznej, wartościami socjalizmu i postępem, zostaną przetłumaczone na nowo – tak, aby były zgodne – lub całkowicie usunięte.

Polecenie ocenzurowania świętych ksiąg zostało wydane w listopadzie na spotkaniu zorganizowanym przez Komitet Spraw Etnicznych i Religijnych, w którym wzięli udział eksperci od religii oraz przedstawiciele Komitetu Centralnego. W jego trakcie prowadzący Wang Yang, szef Chińskiej Ludowej Konferencji Konsultacji Politycznych stwierdził, że władze i autorytety religijne muszą słuchać instrukcji prezydenta Xi i interpretować nakazy religijne „zgodnie z podstawowymi wartościami socjalizmu” i „wymaganiami współczesności”.

Wezwał również zgromadzonych do budowy „systemu religijnego z chińskimi charakterystykami”, co jest nawiązaniem do „socjalizmu z chińskimi charakterystykami”, wprowadzonej przez Xi oficjalnej ideologii politycznej ChRL. Według francuskiego Le Figaro, które jako pierwsze doniosło wczoraj o tym zebraniu, zgromadzeni zgodzili się z jego żądaniem twierdząc, że „tego chce historia”. Mieli również stwierdzić, że ocenzurowanie tekstów religijnych powstrzyma „radykalne myśli” i „heretyckie idee” przed zniszczeniem ich kraju.

Źródło: Daily Mail




zwiń tekst

Diego Maradona: byłem porwany przez UFO
Sob, 21 gru 2019 15:09 | komentarze: 2 czytany: 1257x

Diego Maradona niejednokrotnie szokował już swoimi wypowiedziami i zachowaniem. Niedawno wyznał, że został porwany przez UFO. Wyznanie Maradony miało miejsce podczas wywiadu dla argentyńskiej telewizji TyC Sports. Spytany co sądzi na temat UFO, odpowiedział, że kiedyś został porwany przez kosmiczny statek.- Dlaczego miałbym zmyślać? Wyszedłem na drinka, a nie było mnie w domu trzy dni. Gdy wróciłem.......

czytaj dalej

Diego Maradona niejednokrotnie szokował już swoimi wypowiedziami i zachowaniem. Niedawno wyznał, że został porwany przez UFO. Wyznanie Maradony miało miejsce podczas wywiadu dla argentyńskiej telewizji TyC Sports. Spytany co sądzi na temat UFO, odpowiedział, że kiedyś został porwany przez kosmiczny statek.
- Dlaczego miałbym zmyślać? Wyszedłem na drinka, a nie było mnie w domu trzy dni. Gdy wróciłem odpowiedziałem, że porwało mnie UFO, ale nie mogę o tym opowiadać - twierdzi "Boski Diego".




Legendarny piłkarz w minioną środę zrezygnował z funkcji trenera argentyńskiej Gimnasii La Plata zaledwie po ośmiu meczach. W piątek jednak zmienił zdanie i powrócił na stanowisko.



zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 42
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 42

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] Dzien dobry. Byc moze ktos juz poruszał tę kwestię, chodzi o Pana Jackowskiego. Co jesli widzi On przyszlosc z innych wymiarow; swiatow rownoleglych? Pozdrawiam. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 13 sty 2020 09:40 | Miało to miejsce w Łodzi, w sobote w nocy, około 22. Niebo wyraznie, calkowicie zachmurzone, szedlem wtedy do sklepu. Poniżej chmur zobaczyłem światło, które wyglądało, jak planeta, lub gwiazda - z tym, ze duzo jasniejsze - nieruchome przez co najmniej minute. Po tej chwili przemieściło się szybko na niebie - trudno okreslić z jaką predkością, ze względu na wysokość - i po prostu zniknęło. Informuje i jednoczesnie pytam czy dostali Państwo inne relacje z obserwacji z tego obiektu - z pewnością...

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 26 grudnia 2019 | Tragedią naszej planety są religie, gdyż religia opiera się na wierze, a sprawy związane z duchowością są wiedzą. Ale i tak jest gorzej, gdyż dogmaty głównych religii są całkowicie fałszywe i przekonują ludzi, że Ziemia jest tylko przystankiem w drodze do raju.

czytaj dalej

FILM FN

Obraz 'Diabła' dostrzeżony w płomieniach jednego z pożarów w Australii

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.