Dziś jest:
Sobota, 20 stycznia 2018

Cały czas, kiedy astronauci byli w przestrzeni kosmicznej, nigdy nie byli sami. Tam była stała obserwacja prowadzona przez obiekty UFO.
/Scott Carpenter - amerykański astronauta, uczestnik programu Merkury/

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Zagadka 'tajemniczego pojazdu na Marsie' wyjaśniona
Pt, 30 cze 2017 10:37 | komentarze: brak czytany: 1602x

W tym przypadku chodzi o metaliczny obiekt dostrzeżony przez jedną z kamer łazika Opportunity. Na zdjęciu z 348 dnia misji robota na Czerwonej Planecie faktycznie widać niezbyt "marsjański" z wyglądu obiekt. Zdjęcie pojawiało się w serwisie agencji i znikało, co tylko dodało tajemniczości sprawie.Za wyjaśnienie zagadki zabrał się m.in. serwis news.com.au. Zwrócił uwagę, że tę fotografię "statku kosmicznego.......

czytaj dalej

W tym przypadku chodzi o metaliczny obiekt dostrzeżony przez jedną z kamer łazika Opportunity. Na zdjęciu z 348 dnia misji robota na Czerwonej Planecie faktycznie widać niezbyt "marsjański" z wyglądu obiekt. Zdjęcie pojawiało się w serwisie agencji i znikało, co tylko dodało tajemniczości sprawie.


Za wyjaśnienie zagadki zabrał się m.in. serwis news.com.au. Zwrócił uwagę, że tę fotografię "statku kosmicznego" odróżnia od podobnych sensacyjnych odkryć dość dobra jakość. Jak się okazało, to jedna z serii oficjalnych fotografii pochodzących... aż ze stycznia 2005 roku. Po prostu niedawno ponownie wrzucono je na serwis poświęcony misji Opportunity.

Co znajduje się na zdjęciu? Krótkie śledztwo dało wyjaśnienie. Okazuje się, że to element lądownika na którym łazik dotarł na Marsa. Po prostu pod koniec pierwszego roku misji wrócił w miejsce, z którego wyruszył.




zwiń tekst

WODA POKRYJE TEN MÓJ CMENTARZYK... - niepokojąca przepowiednia Ojca Czesława Klimuszko
Czw, 29 cze 2017 10:31 | komentarze: 9 czytany: 1995x

W Polsce mamy teraz dwa dni ogromnych upałów, które mogą być znakiem zapowiadającym to, co czeka Europę na skutek zmian klimatu. Jasnowidze od dawna ostrzegają, że klimat zmieni się na "tropikalny", ale mało osób pamięta, że jest także druga część tych przepowiedni mówiąca o tym, że Europa zostanie zalana przez morze. Takie słowa wypowiedział zakonnik o bardzo silnych możliwościach przepowiadania .......

czytaj dalej

W Polsce mamy teraz dwa dni ogromnych upałów, które mogą być znakiem zapowiadającym to, co czeka Europę na skutek zmian klimatu. Jasnowidze od dawna ostrzegają, że klimat zmieni się na "tropikalny", ale mało osób pamięta, że jest także druga część tych przepowiedni mówiąca o tym, że Europa zostanie zalana przez morze. Takie słowa wypowiedział zakonnik o bardzo silnych możliwościach przepowiadania przyszłości, czyli o. Czesław Klimuszko.


Znany jasnowidz, zielarz i uzdrowiciel, przez wiele lat żyjący w Elblągu i tu pochowany na cmentarzu Dębica, powiedział, że przyjdą czasy, kiedy klimat w Polsce zmieni się na „równikowy” i będą rosły u nas owoce południowe. Potem Europę zaleje woda. Ojciec Klimuszko przepowiadał: Tu, gdzie jesteśmy dziś, będzie morze. Woda pokryje mój cmentarzyk…

Poniżej: Grobowiec ojców Franciszkanów w tym O. Czesława Klimuszki (po prawej) przy kościele św. Pawła w Elblągu


 

Już po publikacji dostaliśmy ciekawy e-mail, który przedstawiamy w całości poniżej.

From: Jerzy [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, June 29, 2017 9:52 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Sny o wielkiej powodzi

 

Szanowni Państwo !

Chcę nawiązać do ostatnio zamieszczonego w dziale XXI piętro artykułu dotyczącego snów o kataklizmach . Wielokrotnie śniła mi się wielka powódź w moim mieście . Woda podnosiła się wolno ale systematycznie zakrywając budynki . Było to tak wyraziste że przerażało . Później wielokrotnie dążyłem aby sprzedać dom i się wyprowadzić na tereny położone wyżej . Nie udało się .

Gdy miałem te sny żona nie umiała pływać a we snach dopłynęła wpław do suchego lądu .Postanowiłem nauczyć żonę pływać co mi się udało . Mieszkam w Pruszczu Gdańskim na obrzeżach Żuław Gdańskich . Mój dom położony jest jakieś 15 m nad poziomem morza. Inna ciekawa historia .

Przed laty jeszcze za PRL-u gazety gdańskie pisały o wizjach ojca Czesława Klimuszki . Jedną z wizji jasnowidza była przepowiednia w której widział że mały cmentarz na którym go pochowają znajdzie się na stałe pod wodą .

Ojciec Klimuszko zmarł w 1980 roku i został pochowany na największym cmentarzu w Elblągu – Cmentarz Dębica . Myślałem wtedy że przepowiednia się nie sprawdziła .

Jakież było moje zdziwienie gdy po kilku latach odwiedzając groby swoich bliskich na cmentarzu Dębica stwierdziłem że nie ma grobu Ojca Klimuszki . Dowiedziałem się że został przeniesiony na mały przykościelny cmentarz obok kościoła Św. Pawła w Elblągu gdzie mieści się klasztor Franciszkanów. Miejsce to położone jest około 25 m nad poziomem morza . Lęk przed potopem na Żuławach pozostał .

Pozdrawiam stały czytelnik

Jerzy



zwiń tekst

IDZIE WOJNA, BEZPIECZNIE BĘDZIE W BUŁGARII, NA WĘGRZECH I W RUMUNII - zapowiada jasnowidz Krzysztof Jackowski
Wt, 27 cze 2017 08:32 | komentarze: 2 czytany: 2982x

Krzysztof Jackowski coraz częściej zamieszcza materiały wideo na swoim profilu na facebook`u, gdzie opowiada o swoich najnowszych wizjach dotyczących przyszłości. Tym razem znowu nawiązał do tzw. kryzysu migracyjnego w Europie. Interesujące jest to, że jego zdaniem bezpieczne kraje w czasie zbliżającej się wojny to "Węgry, Rumunia i Bułgaria". O jego najnowszym materiale z fb napisał serwis se.pl&.......

czytaj dalej

Krzysztof Jackowski coraz częściej zamieszcza materiały wideo na swoim profilu na facebook`u, gdzie opowiada o swoich najnowszych wizjach dotyczących przyszłości. Tym razem znowu nawiązał do tzw. kryzysu migracyjnego w Europie. Interesujące jest to, że jego zdaniem bezpieczne kraje w czasie zbliżającej się wojny to "Węgry, Rumunia i Bułgaria". O jego najnowszym materiale z fb napisał serwis se.pl




 

Poniżej materiał wideo z blogu jasnowidza.


 



zwiń tekst

PIES CZEKA NA MIEJSCU, GDZIE PRAWDOPODOBNIE ZGINĄŁ JEGO WŁAŚCICIEL
Pon, 26 cze 2017 10:36 | komentarze: 1 czytany: 817x

Zawsze wzruszają nas sceny świadczące o tym, jak bardzo nasi "młodsi bracia" przywiązują się do swoich ludzkich przyjaciół. Kolejną historię o psie czekającym na swojego właściciela znaleźliśmy w Chinach. Zwierzak nie chciał opuścić gruzowiska po lawinie błotnej w Syczuanie. W wyniku tragedii zginęło co najmniej 25 osób, a pies prawdopodobnie poszukiwał swojego właściciela.Sugestywny widok zwierzęcia.......

czytaj dalej

Zawsze wzruszają nas sceny świadczące o tym, jak bardzo nasi "młodsi bracia" przywiązują się do swoich ludzkich przyjaciół. Kolejną historię o psie czekającym na swojego właściciela znaleźliśmy w Chinach. Zwierzak nie chciał opuścić gruzowiska po lawinie błotnej w Syczuanie.


W wyniku tragedii zginęło co najmniej 25 osób, a pies prawdopodobnie poszukiwał swojego właściciela.
Sugestywny widok zwierzęcia, stał się przedmiotem licznych komentarzy w sieciach społecznościowych. Komentatorzy podkreślali przywiązanie psa do człowieka. Część osób zaczęła też - przywołując tę historię - opowiadać się za zakazem sprzedaży psiego mięsa w Chinach, które jest przysmakiem miejscowej kuchni. Pojawiły się również propozycje adopcji psa.

Informacje o jednej z największych tego typu katastrof naturalnych w Chinach publikują jedynie media centralne - telewizja CCTV, agencja Xinhua oraz „Dziennik Ludowy”. I właśnie w telewizji CGTN pokazano kilkunastosekundowy materiał, w którym na gruzowisku siedzi biały pies, prawdopodobnie oczekujący na właściciela.



Do osunięcia się zbocza góry doszły po trwających kilka dni ulewnych opadach deszczu. Lawina błota i skał zasypała ponad 40 budynków. Za zaginione wciąż uznaje się 93 osoby.



zwiń tekst

STEPHEN HAWKING OSTRZEGA - ZA 100 LAT ZIEMI GROZI ZAGŁADA
Pon, 26 cze 2017 10:10 | komentarze: 1 czytany: 559x

- Jestem przekonany, że ludzie muszą opuścić Ziemię - mówi popularny brytyjski naukowiec Stephen Hawking. Jego zdaniem, zostało nam na tej planecie zaledwie 100 lat. W maju 2017 Stephen Hawking przedstawił dramatyczną prognozę, jeśli chodzi o losy ludzkości na Ziemi. Jego zdaniem zostało nam na tej planecie zaledwie 100 lat. Chodzi o zmiany klimatyczne, wywołane przeludnieniem, zagładę wielu gatunków.......

czytaj dalej

- Jestem przekonany, że ludzie muszą opuścić Ziemię - mówi popularny brytyjski naukowiec Stephen Hawking. Jego zdaniem, zostało nam na tej planecie zaledwie 100 lat. W maju 2017 Stephen Hawking przedstawił dramatyczną prognozę, jeśli chodzi o losy ludzkości na Ziemi. Jego zdaniem zostało nam na tej planecie zaledwie 100 lat. Chodzi o zmiany klimatyczne, wywołane przeludnieniem, zagładę wielu gatunków zwierząt, a także wyczerpaniem zasobów.




Hawking uważa też, że jedynym sposobem, aby przedłużyć istnienie ludzkości, jest znalezienie nowego domu, na innej planecie. Słynny brytyjski fizyk powtórzył swoją prognozę na Starmus International Festival w norweskim Trondheim.

- Jeśli ludzkość ma trwać kolejne miliony lat, nasza przyszłość leży w odważnym podążaniu tam, gdzie nikt jeszcze nie dotarł – wyjaśnił Hawking.

W jego opinii, powinniśmy dążyć do kolejnego lądowania na Księżycu do 2020 roku, a w ciągu następnych 30 lat zbudować bazę księżycową. Byłby to etap na drodze do wysłania ludzi na Marsa w 2025 roku.

- Nasza przestrzeń wyczerpuje się, jest to czas na poznanie innych układów słonecznych.  Jestem przekonany, że ludzie muszą opuścić Ziemię – dodał Hawking.

Naukowiec jest zdania, że sposobem na efektywne podróże międzygwiezdne może być okiełznanie promieni światła. Popchnąć statek kosmiczny mogłyby żagle świetlne.

Stephen Hawking ma częściowo rację w ocenie sytuacji, ale całkowicie się myli w kierunku, w którym powinna podążać ludzkość. Wielki fizyk słusznie podejrzewa, że nasza planeta leci w ciemną otchłań zagłady pchana dwoma czynnikami: rosnącym przeludnieniem i wyczerpywaniem się zasobów naturalnych. Myli się jednak zakładając, że stanie się to za 100 lat, gdyż według przekazów od obcych cywilizacji nasi naukowców zdecydowanie "przestrzelili" zasoby ropy naftowej, która powinna się skończyć już w okolicach 2050. Co to może oznaczać dla - być może - 12 miliardów ludzi na Ziemi? Można się tylko smutno uśmiechnąć...

I całkowita pomyłka Hawkinga z "ucieczką w kosmos". Ratunkiem jest tylko i wyłącznie wiedza duchowa, która może powstrzymać namnażanie się ludzi w tempie logarytmicznym, a także podejście "drapieżnicze" do życia, czyli wyciskanie ze wszystkiego wokół tyle, ile się tylko da, bo w końcu... "raz się żyje", a po nas choćby potop.

Dopiero uświadomienie sobie przez ludzkość prawa karmy i istnienia wędrówki dusz zatrzymałoby upadek naszej planety i armagedon, którego właściwie jesteśmy teraz świadkami.



zwiń tekst

OBSERWACJA MAŁEGO PRZEDMIOTU PODCZAS MISJI ZAOPATRZENIOWEJ NA STACJĘ ISS
Czw, 22 cze 2017 10:05 | komentarze: 2 czytany: 1094x

3 czerwca wystartowała kolejna misja zaopatrzeniowa na Międzynarodową Stację Kosmiczną (jej oficjalne oznaczenie to SpaceX CRS-11), w trakcie której pełna zapasów kapsuła Dragon wystrzelona została na ISS na pokładzie rakiety Falcon 9.  W pewnym momencie startu uważni internauci dostrzegli obecność niezidentyfikowanego obiektu latającego.Poniżej film.Obiekt , który można obejrzeć na nagraniu .......

czytaj dalej

3 czerwca wystartowała kolejna misja zaopatrzeniowa na Międzynarodową Stację Kosmiczną (jej oficjalne oznaczenie to SpaceX CRS-11), w trakcie której pełna zapasów kapsuła Dragon wystrzelona została na ISS na pokładzie rakiety Falcon 9.  W pewnym momencie startu uważni internauci dostrzegli obecność niezidentyfikowanego obiektu latającego.



Poniżej film.

Obiekt , który można obejrzeć na nagraniu powyżej wymierzony został (w porównaniu do innych, widocznych elementów, których wymiary są znane) na około 20 centymetrów, a na pierwszy rzut oka wygląda on na suwmiarkę. Oczywiście takie wpadki się czasem zdarzają nawet w branży lotniczej i astronautycznej, i choć początkowo pojawiły się plotki, że to faktycznie był sprzęt pozostawiony przez nieuważnych inżynierów (co doprowadziło do zwolnienia dwójki z nich).

W mediach pojawiło się jednoznaczne wyjaśnienie, że jest to... kawałek lodu. Czy rzeczywiście? To musi ocenić każdy, kto zobaczył ten film.



zwiń tekst

NADCHODZI APOKALIPTYCZNA FALA UPAŁÓW - kolejne efekty ocieplania się klimatu przez działalność człowieka
Śr, 21 cze 2017 07:20 | komentarze: 4 czytany: 1369x

Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego w Honolulu, którzy wyniki swoich badań publikują w najnowszym wydaniu pisma "Nature Climate Change". Teza naukowców jest dramatyczna - ludzkość przekroczyła czerwoną linię i nawet natychmiastowe zaprzestanie używania paliw kopalnych nie powstrzyma zmian klimatu.Na podstawie metaanalizy blisko tysiąca publikacji dotyczących ok. 2 tys. przypadków.......

czytaj dalej

Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego w Honolulu, którzy wyniki swoich badań publikują w najnowszym wydaniu pisma "Nature Climate Change". Teza naukowców jest dramatyczna - ludzkość przekroczyła czerwoną linię i nawet natychmiastowe zaprzestanie używania paliw kopalnych nie powstrzyma zmian klimatu.




Na podstawie metaanalizy blisko tysiąca publikacji dotyczących ok. 2 tys. przypadków fal upałów, które zebrały śmiertelne żniwo od 1980 r., uczeni wyliczają, że już dziś ok. 30 proc. ludzkości jest narażone na co najmniej 20 upalnych dni w roku. Zagrożenie dotyczy 164 miast w 36 krajach. Najwięcej osób umiera z powodu upałów w państwach rozwiniętych położonych na średnich szerokościach geograficznych - albo przynajmniej z tych miejsc pochodzi najwięcej dostępnych danych. To m.in. Nowy Jork, Waszyngton, Los Angeles, Chicago, Toronto, Londyn, Pekin, Tokio, Sydney i Sao Paulo.

Czarny scenariusz dla klimatu

Zdaniem badaczy, nawet jeśli w najbliższych latach przestaniemy pompować w powietrze wariackie ilości gazów cieplarnianych (głównie dwutlenku węgla - w ub. roku ze wszystkich kominów, rur wydechowych, pól i lasów gospodarczych świata uleciało w sumie ok. 40 mld ton CO2), to i tak pod koniec wieku śmiertelne fale upałów zagrożą już 48 proc. ludzkości.

Jednak na to wcale się nie zanosi - mimo paryskiego porozumienia klimatycznego podpisanego w grudniu 2015 r., z którego ostatnio wycofały się zresztą USA, dużo bardziej prawdopodobny jest czarny scenariusz zwany "business as usual". Inaczej mówiąc, będziemy nadal beztrosko spalać paliwa kopalne i wysyłać do atmosfery coraz więcej dwutlenku węgla.

A to oznacza, jak piszą naukowcy, że w 2100 r. śmiertelne fale upałów zagrożą już 74 proc. ludzkości. Badacze przygotowali specjalną stronę internetową, na której można sprawdzić, jak w najbliższych i dalszych latach upały będą nawiedzać różne miasta na świecie (z Polski wyróżnili tylko Warszawę). Z jakiego powodu właśnie miasta? Bo zabetonowane i wyasfaltowane aglomeracje to tzw. wyspy ciepła, jest w nich średnio o kilka stopni cieplej niż na wsi. Nieprzypadkowo latem mieszczuchy chętnie uciekają na wieś (roślinność chłodzi powietrze), a najlepiej nad morze (woda chłodzi najskuteczniej).

A dlaczego fale upałów są śmiertelne?

Ludzki organizm ma granice tolerancji na ciepło. Żebyśmy sprawnie funkcjonowali, temperatura naszego ciała musi utrzymywać się w okolicy niecałych 37 st. C. Do osiągnięcia tej równowagi potrzebujemy ogromnych ilości energii, dzięki której zimą się ogrzewamy (kiedy jest nam zimno, robimy się też głodni, prawda?), a latem schładzamy. Ludzki organizm potrafi się ochłodzić przede wszystkim dlatego, że nasza skóra jest blisko o 2 st. chłodniejsza od średniej temperatury całego ciała. A kiedy to nie wystarczy, zaczynamy wypromieniowywać nadmiar energii za pomocą potu, który odparowując, pobiera od nas ciepło, a więc nas schładza - w podobny sposób działa zresztą lodówka.

Jednak jeśli jest bardzo gorąco, a do tego wilgotno, to nasza "klimatyzacja" najpierw nie nadąża (i czujemy dyskomfort), a potem w ogóle przestaje pomagać. W końcu, kiedy tzw. temperatura wilgotnego termometru osiąga wartość krytyczną, nie jesteśmy już w stanie się schłodzić. I umieramy.

Zatoka Perska w tym stuleciu może stać się zbyt upalna do życia. Potem cały glob.

Cóż to takiego "temperatura mokrego termometru"? Jest to najniższa temperatura, w której przy danej wilgotności i ciśnieniu powietrza można ochłodzić ciało za pomocą parowania. A zatem jeśli "temperatura mokrego termometru" osiągnie w jakimś miejscu na Ziemi 35 st. C, to żaden przebywający tam człowiek tego nie przetrwa.




Nieprzypadkowo "temperatura mokrego termometru" nigdzie na Ziemi nie przekracza na razie 31 st. C - dzięki temu mogliśmy rozejść się prawie po całej kuli ziemskiej. Co prawda już dwa lata temu naukowcy ostrzegali w "Nature Climate Change", że pod koniec wieku z powodu jej znacznego wzrostu nie do życia staną się wilgotne rejony Zatoki Perskiej, ale na razie da się żyć prawie na całym świecie.

Jak piszą teraz uczeni, przy 100-procentowej wilgotności powietrza już temperatura 30 st. C może nas wykończyć. Z kolei przy zerowej wilgotności słupek rtęci musiałby przekroczyć 50 st. C. To osoby starsze lub z chorobami układu krwionośnego czy oddechowego. Dla nich każdy upalny dzień to śmiertelne zagrożenie.

Naukowcy wymieniają w swojej publikacji kilka takich przypadków. Np. falę upałów w Europie w 2003 r., która zabiła ok. 70 tys. ludzi. Albo tę z 2010 r., kiedy w Moskwie umarło 10 tys. osób. W 1995 r. upały, które nawiedziły Chicago, pochłonęły 700 ofiar.

Ale historia zna znacznie więcej takich przypadków. Wiosną 2015 r., kiedy subkontynent indyjski przez wiele dni smażył się w 45 st. C, w Indiach i Pakistanie zmarło kilka tysięcy ludzi. Znowu - głównie starszych i chorych.

Jak piszą uczeni, sami byli zaskoczeni, że w ciągu ostatnich dekad śmiertelne fale upałów były na świecie tak powszechne.

Polski klimat ekstremalny.

Ich zdaniem choć na średnich i wysokich szerokościach geograficznych Ziemia ogrzewa się najszybciej (np. Arktyka ociepla się 2-3 razy mocniej niż średnio cały świat), to w przyszłości na zabójcze upały najbardziej narażenie będą mieszkańcy tropików. A to dlatego, że rejony podzwrotnikowe są gorące i wilgotne przez cały rok.

W Polsce na nieznośne upały (kiedy temperatura maksymalna przekracza 30 st. C) możemy ponarzekać najwyżej latem. Dlatego wiele osób bardziej marudzi z powodu polskich chłodów niż upałów. Ale niesłusznie - choć wszystkie ekstremalne zjawiska pogodowe są niebezpieczne, to przez globalne ocieplenie liczba dni bardzo zimnych będzie maleć, a tych najgorętszych - rosnąć.

- Jeśli chodzi o fale upałów, to mamy do wyboru tylko dwie opcje - złą albo tragiczną - podsumowuje prof. Camilo Mora z Uniwersytetu Hawajskiego, główny autor najnowszej publikacji w "Nature Climate Change".

Według prognoz uczonych w wielomilionowym Nowym Jorku końca XXI w. aż przez 50 dni w roku będą panowały wilgoć i gorąco nie do wytrzymania. Witajcie w nowym, wspaniałym świecie.

źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

Rodzina w Wielkiej Brytanii w ogłoszeniu o pracy uprzedza: dom jest nawiedzony przez duchy.
Wt, 20 cze 2017 09:23 | komentarze: 1 czytany: 797x

Własny apartament, dobra pensja, miesiąc urlopu i wolne święta, a to wszystko w pięknym domu w Wielkiej Brytanii. Oferta pracy dla niani brzmi jak marzenie, ale jest drobny szczegół. Miejsce jest nawiedzone przez duchy.Szkocka rodzina oferuje ponad 57 tysięcy euro rocznie, czyli około 241 tysięcy złotych, za wykonywanie obowiązków opiekunki. Trzeba jedynie zapomnieć o fakcie, że dom prawdopodobnie.......

czytaj dalej

Własny apartament, dobra pensja, miesiąc urlopu i wolne święta, a to wszystko w pięknym domu w Wielkiej Brytanii. Oferta pracy dla niani brzmi jak marzenie, ale jest drobny szczegół. Miejsce jest nawiedzone przez duchy.

Szkocka rodzina oferuje ponad 57 tysięcy euro rocznie, czyli około 241 tysięcy złotych, za wykonywanie obowiązków opiekunki. Trzeba jedynie zapomnieć o fakcie, że dom prawdopodobnie jest nawiedzony, a duchy objawiają się wyłącznie obcym osobom.

Popularny serwis childcare.co.uk opublikował wyjątkowe ogłoszenie pracy. Rodzice mieszkający w małej wiosce Scottish Borders, poszukują doświadczonej niani dla swoich dzieci w wieku 5 i 6 lat. Jak sami przyznają, pomimo atrakcyjnych warunków umowy, ciężko jest znaleźć chętnego pracownika.

- Żyjemy w tym domu już prawie 10 lat. Oczywiście zostaliśmy poinformowani, że jest nawiedzony, ale i tak go kupiliśmy. W ciągu jednego roku pożegnaliśmy się z piątką opiekunek, każda z nich skarżyła się na zjawiska paranormalne. Sami nie spotkaliśmy się z żadną aktywnością duchów, która podobno objawia się pod naszą nieobecność. Z przyjemnością zapłacimy więcej niż trzeba, aby znaleźć odpowiednią osobę – czytamy w ogłoszeniu napisanym przez rodziców.




Demony straszą nianię

Jak informuje odditycentral.com, przyczyną trudności jest ciągła rotacja zatrudnionych ludzi. Nowe osoby przybywają i w ciągu kilku miesięcy uciekają z miejsca pracy. Wszystko przez dziwne dźwięki, ruszające się przedmioty i pękające szkło. Głównym powodem złożenia wypowiedzenia zawsze były niewyjaśnione zjawiska.

Rodzina robi co może i już powiększyła ofertę o wygodny pokój i osobną kuchnię, a także możliwość wzięcia 28 dni urlopu. Co więcej, niania nie musi pracować w różne święta. Wszystkie korzyści brzmią jak posada marzeń, którą każdy wziąłby w ciemno.

Ciekawostką jest fakt, że duchy zwiększają swoją aktywność podczas nieobecności właścicieli. Informacja o częstych wyjazdach rodziców nie jest więc pocieszająca. Praca małżeństwa wymaga opuszczania domu na kilka dni. A gdy szefostwa brak... dzieją się rzeczy znane z horrorów o nawiedzonych domach.

żródło: (childcare.co.uk).



zwiń tekst

SŁYNNYM ‘PILOTEM AWIONETKI’, KTÓRA BYŁA WIDZIANA W POBLIŻU UFO W PHOENIX BYŁ… AKTOR KURT RUSELL!
Sob, 17 cze 2017 11:18 | komentarze: 1 czytany: 1582x

Ta informacja lotem błyskawicy obiegła cały świat ludzi, którzy interesują się zjawiskiem UFO. Chodzi o wyznanie aktora Kurta Rusella i ujawnienie, że to on był pilotem tajemniczego małego  samolotu, z którego obserwowano słynną manifestację UFO w Phoenix w 1997 roku.13 marca 1997 r. w USA nad Phoenix doszło do jednej z najbardziej znanych manifestacji UFO w historii tego zjawiska. Świadków pojawienia.......

czytaj dalej

Ta informacja lotem błyskawicy obiegła cały świat ludzi, którzy interesują się zjawiskiem UFO. Chodzi o wyznanie aktora Kurta Rusella i ujawnienie, że to on był pilotem tajemniczego małego  samolotu, z którego obserwowano słynną manifestację UFO w Phoenix w 1997 roku.

13 marca 1997 r. w USA nad Phoenix doszło do jednej z najbardziej znanych manifestacji UFO w historii tego zjawiska. Świadków pojawienia się kilku obiektów na niebie było dziesiątki tysięcy, którzy masowo zgłaszali się do lokalnych mediów.


Nocą na niebie pojawiły się obiekty tworząc łuk o długości ocenianej na kilkanaście kilometrów. Nagrano wtedy wiele materiałów wideo, powstały setki zdjęć tej manifestacji. Sprawa trafiła do światowych mediów i do dziś jest znana jak „Phoenix Lights”.

Próbowano ośmieszyć tę manifestację UFO na wiele sposobów, ale najpopularniejsza stała się metoda „na wojskowe race”. W tamtym czasie miało rzekomo prowadzić jakieś ćwiczenia wojsko i jeden z samolotów wypuszczał właśnie wtedy race. Osoby znające się na tego typu operacjach stanowczo wykluczyły, aby to było trafne wyjaśnienie tego, co stało się na niebie na Phoenix.

W dwudziestą rocznicę tych wydarzeń okazało się, że wśród świadków pojawienia się UFO był także ówczesny gubernator amerykańskiego stanu Arizona, Fife Symington.


Jedna zagadka wciąż była nierozwiązana. Nad Phoenix tego wieczoru podczas manifestacji UFO była widziana awionetka, z której ktoś oglądał obiekty UFO. Po latach zagadka została wyjaśniona - pilotem okazał się Kurt Rusell, bardzo znany aktor z Holywood.


Tak ten moment opisał aktor w BBC:

Leciałem z moim synem, aby ten mógł się spotkać ze swoją dziewczyną. Podchodziliśmy do lądowania i nagle zobaczyłem sześć świateł unoszących się ponad lotniskiem i tworzących jednocześnie literę "V". Oliver [syn Kurta Russella - przyp.red.] powiedział do mnie - a ja na niego patrzę i jednocześnie pilotuję, zostało nam może z pół mili - "Tato, co to za światła?". Wtedy wyrwałem się z tej zadumy i odpowiedziałem: "Nie wiem czym one są", a on zaczął się martwić, czy jesteśmy w tym miejscu bezpieczni. Uspokoiłem go jednak słowami: "Tak, jesteśmy bezpieczni. Zgłoszę tylko to do odpowiednich służb". I tak też zrobiłem, uprzednio nagrywając co nieco.

Russell zaznaczył także, że po tym incydencie nie rozmyślał już zbytnio o zaobserwowanych obiektach UFO, lecz po kilku latach sobie o niej przypomniał. Jego żona oglądała bowiem pewien program w telewizji poświęcony Światłom w Phoenix i tak sprawa rozpoczęła się od nowa, a Kurt Russell - jak opisywał w programie - czuł się jak Richard Dreyfuss w Bliskich Spotkaniach Trzeciego Stopnia Stevena Spielberga. Moment, w którym aktor opowiada o tym incydencie jest poniżej w materiale w serwisie youtube.

 



zwiń tekst

KRZYSZTOF JACKOWSKI ODEGRAŁ KLUCZOWĄ ROLĘ W ZNALEZIENIU MORDERCÓW, KTÓRZY POPEŁNILI ZBRODNIĘ W BĘDZINIE - mówi były policjant
Czw, 15 cze 2017 23:21 | komentarze: 2 czytany: 1107x

Bardzo ciekawa publikacja ukazała się w serwisie Fakt24. Były policjant Edward Adamek, przed laty naczelnik sekcji kryminalnej w Będzinie mówi jednoznacznie - pomoc jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego okazała się kluczowa dla sprawy. Chodzi o morderstwo, do którego doszło 12 lat temu. Krzysztof Jackowski wskazał miejsce, gdzie policja... znajdzie świadka kluczowego dla odpowiedzi na pytanie, kto stoi.......

czytaj dalej

Bardzo ciekawa publikacja ukazała się w serwisie Fakt24. Były policjant Edward Adamek, przed laty naczelnik sekcji kryminalnej w Będzinie mówi jednoznacznie - pomoc jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego okazała się kluczowa dla sprawy. Chodzi o morderstwo, do którego doszło 12 lat temu. Krzysztof Jackowski wskazał miejsce, gdzie policja... znajdzie świadka kluczowego dla odpowiedzi na pytanie, kto stoi za bestialskim morderstwem!

Sprawa została opisana w Fakt.pl

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/bedzin-krzysztof-jackowski-pomogl-policji-rozwiazac-sprawe-morderstwa/45ycfhd



W materiale wideo dla dziennikarzy Fakt24 Krzysztof Jackowski opowiada o swoim udziale w historii morderstwa z Będzina.


To była bardzo głośna sprawa - pisały o niej wtedy media.


Dopiero po wielu latach policjant Edward Adamek przyznaje - pomoc jasnowidza okazała się kluczowa.


Krzysztof Jackowski zaprezentował także podziękowanie, jakie wtedy otrzymał od policji w Będzinie.


Taka deklaracja jak byłego policjanta z Będzina raz na zawsze powinna zamknąć wszelkie dywagacje o tym, czy Krzysztof Jackowski pomagał policji w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Tego typu historii jak powyższa można cytować do rana i my dobrze wiemy, że policja wielokrotnie korzystała z pomocy Krzysztofa Jackowskiego. Smutne, że dopiero po zakończeniu kariery w policji znajdują się tacy, którzy mają odwagę publicznie powiedzieć:

- Tak, pomoc jasnowidza w tej sprawie okazała się kluczowa.



zwiń tekst

Legendarny inwestor: 'Nadchodzi największy kryzys naszych czasów'
Śr, 14 cze 2017 08:51 | komentarze: 9 czytany: 2079x

W programie "The Bottom Line" legendarny inwestor Jim Rogers rozmawiał z szefem amerykańskiej redakcji Business Insider Henry’m Blodgetem. Rogers prognozuje, że w ciągu kilku lat na rynku nastąpi kryzys, który jeszcze nie miał sobie równych. Co go wywoła?Jim Rogers to znany i ceniony w Stanach Zjednoczonych inwestor, który do swojego majątku doszedł dzięki inwestycjom w surowce. Poważany za oceanem.......

czytaj dalej

W programie "The Bottom Line" legendarny inwestor Jim Rogers rozmawiał z szefem amerykańskiej redakcji Business Insider Henry’m Blodgetem. Rogers prognozuje, że w ciągu kilku lat na rynku nastąpi kryzys, który jeszcze nie miał sobie równych. Co go wywoła?

Jim Rogers to znany i ceniony w Stanach Zjednoczonych inwestor, który do swojego majątku doszedł dzięki inwestycjom w surowce. Poważany za oceanem, w Polsce jest głównie znany dzięki swoim książkom ekonomicznym. Jak będą wyglądały globalne rynki w kolejnych miesiącach? Dlaczego czeka nas wielki kryzys, jakiego jeszcze nie widzieliśmy? Prezentujemy transkrypcję rozmowy szefa amerykańskiego Business Insidera, Henry'ego Blodgeta, oraz Jimego Rogersa.


Henry Blodget, szef Business Insider: Jedną z twoich cech jako inwestora, którą zawsze podziwiałem, jest to, że nigdy nie mówisz, co powinno być. Wyobrażasz sobie, co się stanie, a potem w odpowiedni sposób postępujesz. Co się zatem będzie działo z rynkiem giełdowym w najbliższej przyszłości?

Jim Rogers: Na samym początku mojej kariery inwestora nauczyłem się jednego - lepiej nie inwestować w to, w co się chce, ale lepiej obstawić to, co się dzieje. W przeciwnym razie dawno bym zbankrutował. A co się stanie? Będzie się działo to, co się dzieje teraz. Niektóre amerykański akcje zmienią się w bańki. Bo bańki pojawią się na pewno. Potem bańki pękną i tego musimy się obawiać. Bardzo. Ale, Henry, dla ciebie to dobrą wiadomość. Bo ktoś będzie musiał o tym mówić i pisać, więc masz pewną robotę. Szczęściarz z ciebie.

No tak, w czasie kryzysów oglądalność rośnie, ale spada, kiedy wszyscy wymazują je z pamięci, więc w sumie nikt tego nie chce. No więc kiedy to się stanie?

Pod koniec tego roku albo w przyszłym.

A co będzie zapalnikiem?

No cóż, to bardzo ciekawe, ponieważ takie rzeczy zawsze zaczynają się w miejscach, na które akurat nie patrzymy. W 2007 roku zbankrutowała Islandia. Ludzie mówili: "Islandia? To kraj? Oni mają rynek?". I nagle Islandia zbankrutowała. A potem Bear Stearns zbankrutował. I Lehman Brothers. Runęły kostki domina. Zawsze zaczyna się w miejscu, na które nikt nie patrzy.

O jakiej skali kryzysu rozmawiamy?

To będzie największy kryzys za naszego życia.

Przeżyłem już parę potężnych kryzysów.

Ale ten będzie największy, a jestem od ciebie starszy. To naprawdę będzie poważna sprawa. W Stanach miewamy problemy finansowe średnio co cztery do siedmiu lat, licząc od powstania republiki. A od ostatniego kryzysu minęło ponad osiem lat. To najdłuższy lub drugi pod względem długości okres spokoju, więc kryzys nadchodzi. Jak wiesz, w 2008 roku mieliśmy problem z powodu zadłużenia. Ale w porównaniu z obecnym tamte zadłużenie to była pestka.

W 2008 roku Chińczycy mieli bardzo dużo oszczędności na czarną godzinę. No i ta czarna godzina nastąpiła. Zaczęli te pieniądze wydawać. Teraz nawet Chińczycy są zadłużeni i ten dług jest dużo większy. Biuro Rezerwy Federalnej, czyli amerykański bank centralny, ma sumę bilansową pięciokrotnie wyższą niż w roku 2008. To będzie najgorszy kryzys w twoim życiu – i w moim także. Lepiej zacząć się bać.

Boję się.

To dobrze.

Czy ktoś może nas uratować?

Będą próbować. Najpierw podniosą stopy procentowe. A jak sprawy zaczną wyglądać naprawdę źle, to ludzie zaczną krzyczeć: "Musicie mnie uratować. To zachodnia cywilizacja. I zaraz upadnie." A Fed, który składa się z urzędników i polityków, powie: "No dobra, trzeba coś zrobić." Spróbują, ale to nie zadziała. Zaczną się zamieszki, ale na to też nic nie poradzą.
Jesteśmy w sytuacji, kiedy zachodnia cywilizacja już zdaje się być na skraju przepaści, mimo wzrostów na rynkach. Bardzo często niepokoje na rynkach finansowych pociągają za sobą niepokoje polityczne.

Jak będzie tym razem?

I dlatego właśnie przeniosłem się do Azji. Dlatego moje dzieci mówią po mandaryńsku. Upadną rządy. Tym razem upadną też kraje. Ostatnim razem upadła Islandia. Upadną i inni. Takich przypadków zobaczymy więcej. Rozpadną się partie. Znikną organizacje, które istniały od bardzo dawna – na przykład bank Lehman Brothers istniał ponad 150 lat, czyli od zawsze. Takich sytuacji zobaczymy dużo więcej – od muzeów i szpitali po uniwersytety i firmy finansowe.

**********

Fragmenty rozmowy można zobaczyć poniżej:



zwiń tekst

AKTOR JARED LETO MIESZKA W NAWIEDZONYM DOMU
Nie, 11 cze 2017 13:22 | komentarze: brak czytany: 1138x

Odtwórca Jokera z „Legionu samobójców”ujawnił, że w jego domu jest duch. Wiadomość lotem błyskawicy obiegła światowe media. Lider 30 Seconds to Mars będzie potrzebował pomocy egozrcysty. W rozmowie przeprowadzonej przez ES Magazine, zdobywca Oskara za najlepszą drugoplanową rolę w filmie „Witaj w klubie” z 2013 roku, wyznał, że jego dom w Hollywood Hills mogą zamieszkiwać duchy. Z tego powodu już .......

czytaj dalej

Odtwórca Jokera z „Legionu samobójców”ujawnił, że w jego domu jest duch. Wiadomość lotem błyskawicy obiegła światowe media. Lider 30 Seconds to Mars będzie potrzebował pomocy egozrcysty. W rozmowie przeprowadzonej przez ES Magazine, zdobywca Oskara za najlepszą drugoplanową rolę w filmie „Witaj w klubie” z 2013 roku, wyznał, że jego dom w Hollywood Hills mogą zamieszkiwać duchy. Z tego powodu już niektórzy pracownicy postanowili odejść z pracy.

- Bóg wie, co robiono w tym domu. Moja gospodyni widziała duchy, a majster zwolnił się po zobaczeniu jednego.




Rezydencja została wybudowana w latach 40. XX wieku i do końca lat 60. służyła jako wojskowe studio filmowe, gdzie poza różnymi tajnymi projektami, mała armia reżyserów oraz fotografów zajmowała się tworzeniem filmów dokumentalnych z testami bomby atomowej. Aktor dał za nią 5 milionów dolarów w 2015 roku. Jednak nie wydaje się szczególnie przerażony doniesieniami swoich pracowników:

 - Dobrze się tam czuję. Jest to mój azyl. Mieszkam na wzgórzu, więc przez mój dom przechodzi bryza. Z tego powodu ciężko jest go zostawić.




zwiń tekst

DLACZEGO LUDZIE NIE WIDZĄ 'OBCYCH ISTOT'?
Pt, 9 cze 2017 05:21 | komentarze: 10 czytany: 1566x

Filozofowie Anders Sandberg z Uniwersytetu w Oksfordzie (Wielka Brytania), Stewart Armstrong i Milan Serkavik z Instytutu Przyszłości Człowieka (Serbia) oświadczyli we wspólnej publikacji przedrukowanej przez media na całym świecie, że ludzie na razie znajdują się na niewystarczająco wysokim poziomie rozwoju, aby zobaczyć "obcych". Według naukowców, w kosmosie istnieje wiele pozaziemskich cywilizacji.......

czytaj dalej

Filozofowie Anders Sandberg z Uniwersytetu w Oksfordzie (Wielka Brytania), Stewart Armstrong i Milan Serkavik z Instytutu Przyszłości Człowieka (Serbia) oświadczyli we wspólnej publikacji przedrukowanej przez media na całym świecie, że ludzie na razie znajdują się na niewystarczająco wysokim poziomie rozwoju, aby zobaczyć "obcych".
Według naukowców, w kosmosie istnieje wiele pozaziemskich cywilizacji. Armstrong i Serkavik zakładają, że ludzkość nie może zobaczyć objawów działalności cywilizacji pozaziemskich dlatego, że kosmici są dla ludzi bardzo często po prostu niewidoczni.
Teoria jest dziełem międzynarodowej grupy naukowców. Nad jej stworzeniem pracowało trzech ekspertów z Instytutu Przyszłości Człowieka na Uniwersytecie Oksfordzkim: Anders Sandberg, Stuart Armstrong oraz Milan Cirkovic. Twierdzą oni, że ludzkość może znajdować się na niedostatecznie zaawansowanym stadium rozwoju, aby zobaczyć swych kosmicznych sąsiadów. W przeciwieństwie do pozaziemskich istot.

Swoją koncepcję opisali na łamach naukowego czasopisma "Journal of the British Interplanetary Society".




zwiń tekst

FALE GRAWITACYJNE ZAOBSERWOWANE JUŻ PO RAZ TRZECI!
Nie, 4 cze 2017 18:16 | komentarze: 2 czytany: 621x

Obserwatorium LIGO (Laser Interferometer Gravitational-wave Observatory) po raz trzeci zarejestrowało fale grawitacyjne, zmarszczki czasoprzestrzeni, tym samym mamy kolejne potwierdzenie, że faktycznie jesteśmy świadkami powstania nowego działu astronomii, który nie do poznania odmieni naszą wiedzę i sposób badania Wszechświata.Astronomowie potwierdzają, że jak w przypadku dwóch pierwszych obserwacji.......

czytaj dalej

Obserwatorium LIGO (Laser Interferometer Gravitational-wave Observatory) po raz trzeci zarejestrowało fale grawitacyjne, zmarszczki czasoprzestrzeni, tym samym mamy kolejne potwierdzenie, że faktycznie jesteśmy świadkami powstania nowego działu astronomii, który nie do poznania odmieni naszą wiedzę i sposób badania Wszechświata.

Astronomowie potwierdzają, że jak w przypadku dwóch pierwszych obserwacji, fale te powstały w procesie łączenia dwóch czarnych dziur w jedną. Analiza zebranych danych wskazuje, że nowe ciało powstałe w procesie formowania ma masę równą 49 naszych dziennych gwiazd. Nowo powstała w procesie łączenia czarna dziura charakteryzuje się masą 49 mas Słońca. Dwie wcześniej odkryte połączone czarne dziury miały w pierwszym przypadku 62, a w drugim 21 mas Słońca.

Najnowsza detekcja miała miejsca w trakcie obecnie trwającego cyklu obserwacji, który rozpoczął się 30 listopada 2016 roku i będzie trwał do końca lata. Oznaczona została symbolem GW170104 i miała miejsce 4 stycznia 2017 roku. Praca naukowa na ten temat została opublikowana w periodyku Physical Review Letters.

"Mamy kolejne potwierdzenie istnienia czarnych dziur o masie gwiazdowej większych niż 20 mas Słońca. To obiekty, o których istnieniu nie wiedzieliśmy przed odkryciem ich przez LIGO" – powiedział David Shoemaker z MIT, nowo wybrany rzecznik projektu LSC (LIGO Scientific Collaboration), zespołu ponad 1000 naukowców z całego świata, którzy prowadzą badania w LIGO oraz europejskim projekcie Virgo.

Szczegóły wszystkich trzech detekcji fal grawitacyjnych. Fot. LSC.

"To wprost niesamowite, że ludzie są w stanie odtworzyć historię i przetestować ją w przypadku tak ekstremalnych wydarzeń, które miały miejsce miliardy lat temu i miliony lat świetlnych od nas. Cały zespół naukowców LIGO i Virgo pracowało nad wyjaśnieniem tego zjawiska" – dodał Shoemaker.

Obserwatorium LIGO jako pierwsze na świecie zarejestrowało fale grawitacyjne we wrześniu 2015 roku. Najnowsze odkrycie jednak jest najodleglejszym dotąd zarejestrowanym łączeniem czarnych dziur. Szacuje się, że zjawisko miało miejsce ok. 3 miliardy lat świetlnych od Ziemi. Poprzednie dwie fale grawitacyjne miały swoje źródło odpowiednio 1,3 i 1,4 mld lat świetlnych od nas.

Nature / Fot. LSC
Źródło: http://www.geekweek.pl/aktualnosci/30397/obserwatorium-ligo-juz-po-raz-trzeci-rejestruje-fale-grawitacyjne



zwiń tekst

NASA UJAWNIŁA SZCZEGÓŁY MISJI DOTKNIĘCIA SŁOŃCA
Czw, 1 cze 2017 19:25 | komentarze: 1 czytany: 562x

Od setek lat astronomowie badają naszą dzienną gwiazdę przez teleskopy z bardzo daleka, czyli z powierzchni Ziemi. Ale ich odwiecznym marzeniem było zbadanie jej z bardzo bliska. Czy jest to w ogóle możliwe? Przecież gigantyczna temperatura i promieniowanie skutecznie zniszczyłoby instrumenty pomiarowe.Plany wysłania sondy kosmicznej na Słońce, w misję zbadania korony słonecznej, zostały po raz pierwszy.......

czytaj dalej

Od setek lat astronomowie badają naszą dzienną gwiazdę przez teleskopy z bardzo daleka, czyli z powierzchni Ziemi. Ale ich odwiecznym marzeniem było zbadanie jej z bardzo bliska. Czy jest to w ogóle możliwe? Przecież gigantyczna temperatura i promieniowanie skutecznie zniszczyłoby instrumenty pomiarowe.

Plany wysłania sondy kosmicznej na Słońce, w misję zbadania korony słonecznej, zostały po raz pierwszy zaproponowane w 1958 roku. Wielokrotnie przedstawiane projekty nie doczekały się jednak realizacji ze względów technicznych i gigantycznych kosztów. Właśnie się to zmieniło, a dzięki temu już niedługo ludzkość będzie mogła zobaczyć naszą dzienną gwiazdę tak, jak jeszcze nigdy w historii nie miała okazji.

Będzie to misja niezwykle ważna, ponieważ naszą najbliższą gwiazdę badamy dokładnie dopiero od kilku dekad, a im więcej o niej wiemy, tym mniej rozumiemy. Misja "dotknięcia Słońca" od NASA będzie niezwykle trudna, ale zarazem ma być właśnie przełomem w badaniach nad naszą dzienną gwiazdą.

Agencja ujawniła, na zorganizowanej wczoraj konferencji, że jedna z najbardziej niezwykłych misji w historii podboju kosmosu, która do tej pory nosiła nazwę Solar Probe Plus została zmieniona na Parker Solar Probe na cześć astrofizyka Eugene’a Parkera. Zmianę ogłoszono podczas specjalnej ceremonii. Miała ona miejsce na Uniwersytecie w Chicago, gdzie Parker jest emerytowanym profesorem astronomii i astrofizyki.

Parker w 1958 roku, w trakcie swojej pracy w Instytucie Enrico Fermiego, opublikował na łamach Astrophysical Journal artykuł pt. Dynamics of the interplanetary gas and magnetic fields. Parker zasugerował w nim, że ze Słońca bezustannie z dużą prędkością ucieka mnóstwo materii, która ma niebagatelny wpływ na planety i przestrzeń kosmiczną wewnątrz Układu Słonecznego. Dziś to zjawisko znane jest jako wiatr słoneczny.

Praca Parkera stanowi dla NASA niejako podstawę naszej wiedzy o interakcjach zachodzących między gwiazdami, a krążącymi wokół nich planetami. Dlatego rada zdecydowała się nazwać sondę jego imieniem. Co ciekawe, to pierwszy raz w historii, kiedy agencja nazwała sondę na część żyjącego naukowca. To świadectwo tego, jak istotne są jego badania, które stanowią fundament nowej dziedziny badań.

Sonda Parker Solar Probe, jak zapewnia kierownik misji Lika Guhathakurta, będzie odporna na wysoką temperaturę dochodzącą do 2000 stopni i silne promieniowanie, dzięki zastosowaniu specjalnych karbonowych materiałów kompozytowych. Rozpoczęcie misji planowane jest na lipiec 2018 roku, czyli w obecnym minimum aktywności Słońca. Ma to na celu zmniejszenie prawdopodobieństwa uszkodzenia urządzenia, do którego mogłoby dojść, gdyby nastąpi wyjątkowo silny rozbłysk z plamy słonecznej.

Sonda zbliży się na rekordową odległość zaledwie 6 milionów kilometrów od Słońca, gdzie panuje temperatura nie mniejsza niż 1500 stopni Celsjusza. Przypomnijmy, że średnia odległość naszej planety od Słońca to 149,6 milionów kilometrów. Osiągnie przy tym też rekordową prędkość, bo aż 200 kilometrów na sekundę.

"Po raz pierwszy odwiedzimy żyjącą i oddychającą gwiazdę. Będziemy ją w stanie dotknąć, posmakować i poczuć jej zapach" - powiedziała Lika Guhathakurta, podekscytowana kierująca programem.

Sonda Parker Solar Probe odpowie na kilka zagadek, które od dziesiątek lat spędzają sen z powiek astronomów. Po pierwsze, dlaczego korona słoneczna jest o wiele gorętsza niż powierzchnia. Ma ona temperaturę ok. 5,5 tysiąca stopni Celsjusza, natomiast atmosfera osiąga aż 2 miliony stopni Celsjusza. 

Po drugie, co nadaje tak wielkie prędkości i siłę wiatru słonecznemu, który jest też odpowiedzialny za powstawanie zorzy polarnej na Ziemi. I trzecie, misja powinna pozwolić na ustalenie mechanizmów związanych z emitowaniem przez Słońce cząstek o wysokiej energii, które stanowią poważne zagrożenie dla astronautów przebywających na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, w statkach kosmicznych czy na spacerach, a w przyszłości na powierzchni Księżyca.

Space.com / Fot. NASA

Źródło: http://www.geekweek.pl/aktualnosci/30384/nasa-ujawnila-szczegoly-misji-dotkniecia-slonca



zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 5 6 7 8 9
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 9

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Jasnowidz Jackowski uderza w policję. Tragiczną śmiercią trzech nastolatek i dwóch mężczyzn z Tryńczy żyła cała Polska. W odnalezieniu ich ciał pomógł Krzysztof Jackowski. Słynny jasnowidz zarzuca policji kłamstwo i marginalizowanie jego udziału w sprawie.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 13 sty 2018 11:52 | W amerykańskim stanie Kalifornia mieszkańcy stali się świadkami pojawienia się trzech małych obiektów obok innego dużego UFO. Miało to miejsce w grudniu 2017. Piszemy o tym w serwisie www.emilcin.com w dziale ŚWIAT ... ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 14 stycznia 2018 | Brawo "my"! Kolejny sukces w „nadrabianiu zaległości” – znowu serwisy FN są aktualne, a poczta całkowicie czysta, czyli wszystkie e-maile i listy doczekały się odpowiedzi. Cała maszyneria Fundacji Nautilus wymaga absolutnej precyzji i ciężkiej, systematycznej pracy. I nie znosi błędów! Odpuścisz sobie na kilka dni? Natychmiast powstaje zator, który trzeba usuwać tygodniami.

czytaj dalej

FILM FN

DWUNASTA ROCZNICA OBSERWACJI UFO W ZDANACH - FN 2018

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.