Dziś jest:
Środa, 20 stycznia 2021

Czy kiedyś przybędą nam z pomocą? Absolutnie nie, jeśli nie będziemy gotowi. Jako ludzkość - nie jednostki.
/Jim Maars, amerykański ekspert od zjawiska UFO/

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




ZJAWISKO ‘SŁUPÓW ŚWIETLNYCH’ NA PODHALU
Pt, 18 gru 2020 07:01 | komentarze: brak czytany: 1008x

W Białce Tatrzańskiej na Podhalu pojawiło się bardzo rzadkie, choć wyjaśnione naukowo zjawisko tzw. „świetlnych słupów”. To bardzo widowiskowe zjawisko ma związek z załamaniem otyczym powstających w małych cząsteczkach lodu, które znajdują się w powietrzu podczas mrozu.Autorką zdjęć tego zjawiska jest Weronika Ślęczek. Jak wyjaśnił Grzegorz Zawiślak, temperatura miejscami wynosiła -10 stopni Celsjusza.......

czytaj dalej

W Białce Tatrzańskiej na Podhalu pojawiło się bardzo rzadkie, choć wyjaśnione naukowo zjawisko tzw. „świetlnych słupów”. To bardzo widowiskowe zjawisko ma związek z załamaniem otyczym powstających w małych cząsteczkach lodu, które znajdują się w powietrzu podczas mrozu.







Autorką zdjęć tego zjawiska jest Weronika Ślęczek. Jak wyjaśnił Grzegorz Zawiślak, temperatura miejscami wynosiła -10 stopni Celsjusza. "Bardzo ważna była obecność mgły lodowej, która - jak wiemy - jest zbudowana z kryształków lodu. Stąd zjawisko trwało krótko i było bardzo lokalne" - tłumaczył łowca burz.




Słupy świetlne na Podhalu

"Słupy świetlne obserwujemy jako jasne filary, wyglądające jak kolumny światła skierowane do nieba lub z nieba w kierunku powierzchni Ziemi. Jest to zjawisko optyczne, które zachodzi, gdy naturalne lub sztuczne światło jest załamywane przez kryształki lodu" - wyjaśnia portal Polarpedia.eu.
Źródłem światła może Słońce („słupy słoneczne”), Księżyc („słupy księżycowe”), ale także latarnie uliczne. Słupy świetlne można zobaczyć o każdej porze dnia. Zjawisko to jest tak rzadko spotykane w regionach innych niż Arktyka, że w przeszłości było zgłaszane jako spotkania z UFO" - czytamy.

źródło: gazeta.pl

 


Poniżej fotografia do projektu ATLAS CHMUR. Niezwykła chmura nad Węgrowem.




zwiń tekst

WIELKA BRYTANIA: KORONAWIRUS ZACZĄŁ MUTOWAĆ
Wt, 15 gru 2020 11:00 | komentarze: 3 czytany: 1490x

Wielka Brytania poinformowała WHO o "nowym wariancie" koronawirusa. Wykryto już ponad tysiąc przypadków zakażeń. Brytyjczycy podkreślają, że nic nie wskazuje na to, by ów nowy wariant wirusa był problemem dla szczepionki.W Wielkiej Brytanii wykryto "nowy wariant" koronawirusa. Brytyjskie władze nie sprecyzowały, czym różni się ten rodzaj od znanego nam wirusa. Wiadomo jedynie, że do tej pory wykryto.......

czytaj dalej

Wielka Brytania poinformowała WHO o "nowym wariancie" koronawirusa. Wykryto już ponad tysiąc przypadków zakażeń. Brytyjczycy podkreślają, że nic nie wskazuje na to, by ów nowy wariant wirusa był problemem dla szczepionki.




W Wielkiej Brytanii wykryto "nowy wariant" koronawirusa. Brytyjskie władze nie sprecyzowały, czym różni się ten rodzaj od znanego nam wirusa. Wiadomo jedynie, że do tej pory wykryto ponad tysiąc przypadków zakażeń.

    Do tej pory zidentyfikowaliśmy ponad 1 tys. przypadków z tym wariantem, głównie w południowej Anglii, ale w sumie wykryto go w prawie 60 różnych jednostkach administracyjnych - powiedział Matt Hancock, brytyjski sekretarz zdrowia.

Wielka Brytania poinformowała o wszystkim WHO. W ciągu ostatniego tygodnia nastąpił gwałtowny wzrost liczby zakażeń koronawirusem w Londynie, Kent, częściach Essex i Hertfordshire.

    Nie wiemy, w jakim stopniu jest to spowodowane nowym wariantem, ale bez względu na przyczynę musimy podjąć szybkie i zdecydowane działania - podkreślił Hancock cytowany przez BBC.

Nic nie wskazuje na to, że nowy wariant koronawirusa może stanowić problem dla szczepionki. Naukowcy podkreślają, że wszystkie wirusy mutują, a większość zmian nie wpływa na charakter wywoływanych przez nie chorób.

From: [...]
Sent: Thursday, December 10, 2020 10:16 PM
To: studio.lab.nautilus
Subject: Atlas chmur

Witam. Natrafiłam na takie ciekawe zdjęcie chmur. Nie jestem pewien czy to fake,ale zdaje się być prawdziwym. Pozdrawiam.


I jeszcze ciekawostka z naszej poczty. W Szkocji jest legenda, że kiedy woda w tym wodospadzie zacznie płynąć z dołu do góry, to wtedy na świecie zajdzie wielka przemiana. I tak dokładnie dzieje się od lutego 2020.

Wodospad w Szkocji zwany Jenny's Lum odwrócił bieg wody, gdy silne wiatry Storm Ciara sprawiły, że woda jest wdmuchiwana w górę... Wszystko przez zmiany klimatu i silny wiatr od morza, który pojawił się wraz ze zmianą prądów morskich spowodowanej przez ocieplenie się temperatury oceanów.




zwiń tekst

INCYDENT W ROSWELL: kolejne potwierdzenie historii o katastrofie UFO
Nie, 13 gru 2020 08:09 | komentarze: brak czytany: 1242x

Incydent miał miejsce 2 lipca 1947, niedaleko Roswell w stanie Nowy Meksyk. Lokalna prasa szybko obwieściła, że doszło do rozbicia się statku należącego do istot pozaziemskich. Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych zdementowały te informacje, ogłaszając że była to katastrofa balonu meteorologicznego.W latach 90. Armia Stanów Zjednoczonych opublikowała dwa obszerne raporty, ujawniające prawdziwą naturę.......

czytaj dalej

Incydent miał miejsce 2 lipca 1947, niedaleko Roswell w stanie Nowy Meksyk. Lokalna prasa szybko obwieściła, że doszło do rozbicia się statku należącego do istot pozaziemskich. Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych zdementowały te informacje, ogłaszając że była to katastrofa balonu meteorologicznego.





W latach 90. Armia Stanów Zjednoczonych opublikowała dwa obszerne raporty, ujawniające prawdziwą naturę tajemniczego zdarzenia. Obiekt, który rozbił się w Nowym Meksyku, miał być balonem testowym używanym w ramach tajnego wojskowego Projektu Mogul.

O nowym wątku incydentu w Roswell z 1947 roku poinformował nasz czytelnik, a o sprawie napisał portal wp.pl



Witam serdecznie Fundację Nautilus !
Chciałbym przesłać materiał z Wirtualnej Polski z dnia 11.12.2020 r. pt. ,,Porażająca relacja z Roswell. Niewygodne fakty wyszły na jaw.
Pozdrawiam ( Orion_1957 )
 
Mimo Zimnej Wojny, tą sprawą żyła cała Ameryka. Wydarzenie stało się źródłem wielu słynnych teorii spiskowych. Po 73 latach wnuki oficera, który badał słynny "incydent z UFO", ujawniły fragment z jego prywatnego dziennika dotyczący tej sprawy - podaje "DailyMail".


Jesse Marcel był oficerem Sił Powietrznych Armii USA. W 1947 r. Badał słynną katastrofę w Roswell. Mowa o rozbiciu się tajemniczego latającego obiektu. Mówiono wtedy o statku należącym do istot pozaziemskich. Lokalna gazeta donosiła, że armia na ranczu przy Roswell (stan Nowy Meksyk) znalazła srebrne resztki latającego spodka. Marcel był pierwszy na miejscu. Miał zbadać tę sprawę. Zanotował w dzienniku, że widział wrak, który "nie był wykonany ludzkimi rękoma". Wojskowy miał twierdzić, że to fragmenty pozaziemskiego pojazdu, mówił też o wyrytym napisie "Obcy", ale przełożeni zabronili mu cokolwiek mówić. Tajemniczy incydent stał się najsłynniejszą sprawą dla ufologów, wokół której do dziś tworzy się kolejne teorie spiskowe. Armia USA od razu zdementowała tę sensację, podając, że doszło do katastrofy balonu meteorologicznego. Później, w latach 90. wojskowi ujawnili dwa raporty, w których ponownie wykazali, że rozpadł się testowy balon armii. Jesse Marcel zmarł w 1986 r. Jego wnuki twierdzą w rozmowie z "Daily Mail", że mężczyzna nigdy nie zmienił zdania o tym, co widział. Mają nadzieję, że pamiętnik dziadka pomoże wyjaśnić "prawdziwą historię" wydarzeń w Roswell z 1947 r.
 
https://wideo.wp.pl/incydent-w-roswell-nowe-szokujace-ustalenia-6585072559868033v


Rodzina wojskowego, który badał tajemniczy incydent w Roswell przerywa milczenie! Wnuki Jessego Marcela po latach ujawniają treść dzienników, które prowadził ich dziadek. Fragmenty tego tekstu nie pozostawiają wątpliwości co do tego, czy w 1947 roku na Ziemi doszło do katastrofy UFO.




"Niemożliwe do całkowitego zniszczenia szczątki, których nie wykonała ludzka ręka" - tak Jesse Marcel pisał w swoich tajnych dziennikach o tym, co zobaczył 8 lipca 1947 roku, gdy wezwano go do zbadania tajemniczego incydentu w Roswell. Marcel był oficerem służb wojskowych i był zobowiązany do dochowania wszelkiej tajemnicy. Lecz zanim w 1986 roku zmarł, powierzył ją swoim pamiętnikom odnalezionym po latach przez wnuki...

Dziś potomkowie oficera pokazali dziennikarzom "History Channel" te wstrząsające zapiski. Marcel pisał, że jest przekonany, iż resztek statku powietrznego, który rozbił się w Roswell, nie wykonali ludzie. Miały też być na nich napisy w nieznanym ludziom języku. Osobiście nie widział ciał kosmitów, ale to nie dowodzi, że ich tam nie było, ponieważ nie badał wszystkich szczątków zebranych z pustyni. Oficjalnie amerykańska armia utrzymywała wówczas, że w Roswell doszło do katastrofy balonu meteorologicznego.













Poniżej rozmowa wideo nagrana podczas pobytu ekipy FN w Roswell.

 



zwiń tekst

WARSZAWA: MODA NA STAWIANIE 'TAJEMNICZEGO MONOLITU Z FILMU ODYSEJA KOSMICZNA 2001' DOTARŁA NAD WISŁĘ
Pt, 11 gru 2020 09:26 | komentarze: 2 czytany: 1392x

Metalowy monolit, który  został ustawiony przez grupę artystów na pustyni w stanie Utah kilka dni później pojawił się wzgórzu w Rumunii, a teraz także w Warszawie nad Wisłą."Każda wycieczka nad Wisłę to niesamowita przygoda. Przekraczając rzekę przez Most Świętokrzyski na prawym brzegu z plaży wyłania się tajemnicza i nietypowa instalacja. Jeśli spędzacie czas aktywnie nad Wisłą nie umknie on.......

czytaj dalej

Metalowy monolit, który  został ustawiony przez grupę artystów na pustyni w stanie Utah kilka dni później pojawił się wzgórzu w Rumunii, a teraz także w Warszawie nad Wisłą.





"Każda wycieczka nad Wisłę to niesamowita przygoda. Przekraczając rzekę przez Most Świętokrzyski na prawym brzegu z plaży wyłania się tajemnicza i nietypowa instalacja. Jeśli spędzacie czas aktywnie nad Wisłą nie umknie on Waszej uwadze" – poinformowała w środę Dzielnica Wisła w mediach społecznościowych.

O tajemniczym monolicie zrobiło się głośno 18 listopada, kiedy Biuro Bezpieczeństwa Publicznego w Utah w Stanach Zjednoczonych, poinformowało o obiekcie, publikując przy tym zdjęcia konstrukcji na Facebooku. Monolit miał być zauważony po raz pierwszy przez biologa z Departamentu Ochrony Dzikiej Przyrody, liczącego owce z helikoptera.




Jednak niespełna dwa tygodnie później metalowa konstrukcja zniknęła z pustyni. Ostatni raz monolit w Utah widziany był 27 listopada. Wówczas uznano, że za zdemontowanie obiektu miała odpowiadać "niezidentyfikowana osoba lub grupa".

Monolit następnie widziany był w Piatra Neamt w Rumunii, gdzie turyści mieli okazję oglądać go zaledwie przez cztery dni, bo 1 grudnia także w niewyjaśnionych okolicznościach "zniknął".




Dzień później obiekt został zarejestrowany kolejny raz w Ameryce, tym razem w stanie Kalifornia.




Najwyraźniej moda dotarła do Polski. W środę 9 grudnia 2020 monolit pojawił się w stolicy naszego kraju. Konstrukcja stoi w Warszawie na plaży na prawym brzegu Wisły, tuż obok mostu Świętokrzyskiego. Nie wiadomo, jak długo monolit tam pozostanie.







Tajemniczy monolit, który pojawia się w coraz to innych miejscach świata, do złudzenia przypomina słynną konstrukcję z filmu "2001: Odyseja kosmiczna".





zwiń tekst

'LODOWE WŁOSY' W LESIE W OKOLICY WARCINA
Wt, 8 gru 2020 09:58 | komentarze: brak czytany: 1682x

Leśnicy z Warcina napotkali w lesie na ciekawe przyrodnicze zjawisko - tzw. lodowe włosy. Jeszcze niedawno nikt o tym nie słyszał. Jednak dzięki badaniom naukowców  jest hipoteza, jak powstają.W środę rano leśnicy z Warcina natknęli się na rzadkie i do niedawna niewyjaśnione zjawisko. To "lodowe włosy", niezwykle rzadko spotykane, które po raz pierwszy zostało zaobserwowane i opisane w 1918 roku.......

czytaj dalej

Leśnicy z Warcina napotkali w lesie na ciekawe przyrodnicze zjawisko - tzw. lodowe włosy. Jeszcze niedawno nikt o tym nie słyszał. Jednak dzięki badaniom naukowców  jest hipoteza, jak powstają.




W środę rano leśnicy z Warcina natknęli się na rzadkie i do niedawna niewyjaśnione zjawisko. To "lodowe włosy", niezwykle rzadko spotykane, które po raz pierwszy zostało zaobserwowane i opisane w 1918 roku.

- Do 2015 roku nikt nie wiedział, jak powstaje ten fenomen. Dzięki naukowcom z Niemiec i Szwajcarii udało się odkryć, że do powstawania lodowych włosów przyczynia się grzyb – Exidiopsis effusa, potocznie nazywany łojówką różowawą - wyjaśnia Kamil Szydłowski z Nadleśnictwa Warcino. - Lód powstaje w wyniku spowolnienia przez grzyby procesu krystalizacji. Co ciekawe, tego typu formacje lodowe można spotkać jedynie lokalnie na półkuli północnej – w tym w Polsce.

Lodowe włosy – jak powstają?

- Zjawisko to można zaobserwować na martwym drewnie – a najczęściej na suchych gałęziach bukowych. Warunkiem wystąpienia tego zjawiska jest obecność grzyba przy jednoczesnej dużej wilgotności powietrza i temperaturze poniżej zera. Obecność łojówki różowawej w martwym drewnie powoduje spowolnienie procesu krystalizacji. Woda zostaje delikatnie wypychana, tworząc formacje przypominające swym wyglądem włosy, czyli bardzo cienkie, podłużne kryształki lodu. Gdy dotykamy palcami "lodowe włosy" zaczynają się topić - wyjaśnia pan Kamil


- Wybierzcie się w mroźny poranek do lasu bukowego zwanego "buczyną" i szukajcie białych kryształków lodu - zachęca pan Kamil.





zwiń tekst

TAJEMNICZY MONOLIT W STANIE UTAH (USA) - ZAGADKA ROZWIĄZANA
Nie, 6 gru 2020 21:55 | komentarze: 1 czytany: 1198x

Już wiadomo, kto wykonał tajemniczy monolit. To grupa artystyczna "The Most Famous Artists", a samo ustawienie obelisku było happeningiem. Na odległym pustkowiu w stanie Utah w Stanach Zjednoczonych natknięto się na tajemniczy monolit. Wiele osób zastanawiało się, skąd wzięła się tam spektakularna instalacja. Teraz zagadka została rozwiązana.Pod koniec listopada urzędnicy liczący z helikoptera owce.......

czytaj dalej

Już wiadomo, kto wykonał tajemniczy monolit. To grupa artystyczna "The Most Famous Artists", a samo ustawienie obelisku było happeningiem.



Na odległym pustkowiu w stanie Utah w Stanach Zjednoczonych natknięto się na tajemniczy monolit. Wiele osób zastanawiało się, skąd wzięła się tam spektakularna instalacja. Teraz zagadka została rozwiązana.

Pod koniec listopada urzędnicy liczący z helikoptera owce na pustkowiu w odległej części stanu Utah zauważyli ukryty wśród skał dziwny obiekt. Konstrukcja o wysokości ok. 3 metrów wykonana była z jakiegoś rodzaju metalu o nieskazitelnym wręcz połysku i wydawała się być osadzona w ziemi. Nad pochodzeniem tajemniczego obiektu natychmiast zaczął się zastanawiać cały świat. Kilka dni później podobbna konstrukcja pojawiła się także w Rumunii i Kalifornii.




W mediach społecznościowych grupa "The Most Famous Artists" opublikowała zdjęcia, na których widać monolit w trakcie przygotowania. Choć artyści nie przyznali się wprost, że to oni są autorami instalacji i odpowiadają za jej umieszczenie w Utah, to wrzucone do sieci zdjęcia wyraźnie to sugerują.

- Ze względu na nielegalność pierwszej instalacji nie mogę wiele zdradzić. Mogę powiedzieć, że jesteśmy dobrze znani z tego rodzaju wyczynów kaskaderskich i obecnie oferujemy autentyczne przedmioty artystyczne w formie monolitów jako usługi - powiedział Matty Mo, założyciel grupy, w rozmowie z portalem Mashable.



Monolity, które zostały ulokowane w różnych miejscach na świecie, wzbudzając liczne zainteresowanie, są teraz na sprzedać. Za tę instalację artystyczną trzeba zapłacić ponad 60 tys. dolarów (prawie 24 tys. zł).

(Źródło: mashable)


Pomysłodawcami jest grupa artystów "The Most Famous Artists".





zwiń tekst

TAJEMNICZY MONOLIT NA PUSTYNI UTAH: zniknął, pojawił się w Rumunii, po czym... zniknął ponownie.
Czw, 3 gru 2020 07:18 | komentarze: 4 czytany: 2014x

Nie wiadomo, kto go postawił na pustyni  i nie wiadomo, kto go zabrał- po 3,5-metrowym metalowym monolicie na pustyni w stanie Utah została jedynie podstawa. Podobny monolit zaobserwowano jednak w Rumunii. Konstrukcja stanęła niedaleko miejsca, w którym znajdowały się starożytne fortece dackie. Po kilku dniach jednak także ten monolit przepadł bez wieści.Przez kilka dni internauci i media z całego.......

czytaj dalej

Nie wiadomo, kto go postawił na pustyni  i nie wiadomo, kto go zabrał- po 3,5-metrowym metalowym monolicie na pustyni w stanie Utah została jedynie podstawa. Podobny monolit zaobserwowano jednak w Rumunii. Konstrukcja stanęła niedaleko miejsca, w którym znajdowały się starożytne fortece dackie. Po kilku dniach jednak także ten monolit przepadł bez wieści.



Przez kilka dni internauci i media z całego świata zastanawiały się nad tym, skąd na pustyni w Utah w Stanach Zjednoczonych wziął się 3,5 metrowy metalowy monolit. Po raz pierwszy wzmianka o niecodziennej konstrukcji pojawiła się 18 listopada. Zdjęcie przedstawiające obiekt udostępnili na Facebooku przedstawiciele Biura Bezpieczeństwo Publicznego w Utah. Monolit został wypatrzony z pokładu helikoptera, który używany jest przez Departament Ochrony Dzikiej Przyrody do liczenia owiec.

W serwisie FN została zamieszczona informacja, a raczej film pokazujący osoby, które go tam ustawiły.

Władze stanu poinformowały, że konstrukcja stoi w miejscu publicznym i jest nielegalna, "bez względu na to, z której planety pochodzi". Problem jednak rozwiązał się sam: monolit zniknął niecałe dwa tygodnie od odkrycia. Po metalowej konstrukcji została jedynie podstawa. Biuro Zagospodarowania Terenu poinformowało, że obiekt "został usunięty przez nieznaną osobę lub grupę".



Zniknął z USA, ale pojawił się w Rumunii

Monolit co prawda zniknął z pustyni w Utah, ale pojawił się w Europie. Konstrukcja niemal identyczna do tej ze Stanów pojawiła się w Rumunii, w okolicach miejsca, gdzie znajdowały się fortece dackie.



Na powierzchni monolitu znajdują się jednak rysy w kształcie pętelek.




- Monolit znajduje się na terenie prywatnym, ale nadal nie wiemy, kto jest właścicielem konstrukcji. Obiekt znajduje się na obszarze chronionym, na stanowisku archeologicznym. Do zainstalowania czegokolwiek w tym miejscu wymagana jest zgoda urzędników oraz Ministerstwa Kultury - powiedziała "Daily Mail" Rocsana Josanu z wydziału kultury okręgu Neamt.



zwiń tekst

ONZ: Pandemie to efekt intensywnej hodowli zwierząt
Śr, 25 lis 2020 08:55 | komentarze: 4 czytany: 1888x

Koronawirus to kolejna choroba po SARS czy MERS zapoczątkowana w wyniku intensywnej hodowli zwierząt. Aby uniknąć kolejnych, potrzebne jest nowe spojrzenie na temat zabijania zwierząt na całej planecie.Obecnie intensywna, przemysłowa hodowla zwierząt jest jednym z najbardziej ryzykownych zachowań człowieka - wynika z raportu ProVeg International ze wsparciem Programu Środowiskowego ONZ. Autorzy podają.......

czytaj dalej

Koronawirus to kolejna choroba po SARS czy MERS zapoczątkowana w wyniku intensywnej hodowli zwierząt. Aby uniknąć kolejnych, potrzebne jest nowe spojrzenie na temat zabijania zwierząt na całej planecie.


Obecnie intensywna, przemysłowa hodowla zwierząt jest jednym z najbardziej ryzykownych zachowań człowieka - wynika z raportu ProVeg International ze wsparciem Programu Środowiskowego ONZ. Autorzy podają, że istnieje zasadniczy i pomijany związek między rozwojem pandemii, takich jak COVID-19, a naszym systemem żywnościowym, opartym w dużej mierze na mięsie.

Nigdy wcześniej nie istniało tak wiele możliwości, aby patogeny mogły przenosić się z dzikich i domowych zwierząt na ludzi – mówi Musonda Mumba, szefowa Wydziału Ekosystemów Lądowych Programu Środowiskowego ONZ (UNEP).




W Danii trwa wybijanie kilkunastu milionów norek, ponieważ na fermach tych zwierząt wykryto nową mutację koronawirusa, który mógł ponownie przenieść się na ludzi.

- Ostatni incydent z Danii potwierdza tylko tezę, że mutacje wirusów w fermach przemysłowych będą się pojawiały, czasami w najmniej oczekiwanych momentach. Każda taka sytuacja to potencjalnie nowy kryzys, jakiego doświadczamy obecnie przy Covid-19 – mówi Patricia Homa, prezes ProVeg Polska.

Około 75 proc. wszystkich pojawiających się chorób zakaźnych ma charakter odzwierzęcy. Choroby takie SARS, MERS, Ebola, wścieklizna i niektóre formy grypy, są odpowiedzialne za około 2,5 miliarda przypadków choroby i 2,7 miliona zgonów rocznie na całym świecie. Chociaż początki takich ognisk są zazwyczaj związane z dzikimi zwierzętami, jak zakłada się w przypadku COVID-19, to jednak patogeny również przechodzą od dzikich zwierząt na zwierzęta hodowlane, zanim zostaną przeniesione na ludzi. Miało to miejsce w przypadku ostatnich zagrożeń pandemicznych, takich jak ptasia i świńska grypa.


- 60 proc. trapiących człowieka chorób zakaźnych ma charakter odzwierzęcy, a w wypadku nowych chorób wskaźnik ten rośnie do ok. 75 proc. Ingerencja w środowisko naturalne, jaka nasiliła się w ostatnich latach, zakłóciła równowagę przyrody tworząc dogodne warunki do rozprzestrzeniania się i powstawania patogenów (w tym koronawirusów) – mówi Maria Andrzejewska, dyrektor Centrum UNEP/GRID Warszawa.

Przepis na katastrofę jest zaskakująco prosty: jedno zwierzę, jedna mutacja, jeden człowiek i jeden punkt kontaktowy. Nie znamy jeszcze pełnej historii powstania COVID-19, ale nie ma żadnych wątpliwości co do świńskiej i ptasiej grypy.

- Wirusy te wyewoluowały na farmach przemysłowych, gdzie panują doskonałe warunki do ewolucji przenoszenia wirusów, a także do rozwoju oporności na środki przeciw drobnoustrojowe. Hodowle przemysłowe są doskonałym miejscem do wylęgania się przyszłych pandemii - mówi Jens Tuider dyrektor ProVeg International.

– Istnieje tak wiele powodów, aby odejść od masowej hodowli zwierząt – walka z kryzysem klimatycznym, ochrona środowiska, zwalczanie oporności na antybiotyki, ochrona naszego zdrowia i dobrostanu zwierząt. Ale łagodzenie ryzyka kolejnej pandemii, która może mieć jeszcze bardziej niszczycielskie skutki niż COVID-19, jest być może najbardziej przekonywującym powodem ze wszystkich – dodaje.

Raport powstał w następstwie szeregu opracowań zawierających podobne wnioski, opublikowanych przez Program Środowiskowy ONZ, Uniwersytet w Cambridge i WWF. Wśród organizacji pozarządowych, instytucji akademickich i środowiska naukowego panuje coraz większa zgodność co do tego, że światowy system żywnościowy musi się zmienić, jeśli mamy zapobiec przyszłym pandemiom.




- Niestety jest mało prawdopodobne, aby była to ostatnia pandemia, z którą musi się zmierzyć to pokolenie. W tej chwili istnieją doskonałe warunki do rozprzestrzeniania się innego wirusa ze zwierząt na ludzi w wielu miejscach na całym świecie. Warunki te są tworzone przez nasz system żywnościowy pochodzenia zwierzęcego. Przyszła pandemia może być jeszcze gorsza, ponieważ może być bardziej zaraźliwa lub bardziej śmiertelna. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby temu zapobiec – mówi Laura Jane Smith, konsultant chorób układu oddechowego i chorób wewnętrznych w King's College Hospital.
Co roku na całym świecie ponad 75 miliardów zwierząt lądowych jest ubijanych na żywność. To 10 razy więcej niż liczba ludzi planecie. W dowolnym momencie na świecie żyje ponad 30 miliardów zwierząt hodowlanych, z których zdecydowana większość (82 proc.) to drób. Obecnie zwierzęta gospodarskie stanowią 60 proc. całej bio masy ssaków, a drób 70 proc. biomasy ptaków, a te liczby te stale rosną. Światowa produkcja mięsa, jaj, nabiału i owoców morza z zakładów intensywnej produkcji wzrośnie według prognoz o 15 proc. do 2028 r. Tymczasem ponad 70 proc. antybiotyków jest stosowanych w intensywnej hodowli zwierząt. Zastosowanie to drastycznie obniża skuteczność antybiotyków przeznaczonych dla ludzi. Malejąca skuteczność antybiotyków w leczeniu patogenów bakteryjnych zwiększa ogólne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwiększa obciążenie systemów opieki zdrowotnej, szczególnie w okresie pandemii. W przypadku grypy zakłada się, że infekcje bakteryjne przyczyniają się do nawet 50 proc. zgonów. Podczas pandemii świńskiej grypy w 2009 r. wzrosła liczba przypadków wtórnych zakażeń bakteryjnych, powodując do 55 proc. wszystkich zgonów.

Pandemia - tajemnica dzikich zwierząt
/polecamy materiał wideo, który trafił do Archiwum FN 24 listopada 2020/




Poniżej coś z serii "przysłane przez czytelników FN".


Chory na COVID-19 poseł PiS do Edyty Górniak: są wśród nas "aktorzy" odgrywający sceny śmierci

W "spektaklu" COVID-19 są nie tylko "statyści", ale wręcz "aktorzy" odgrywający sceny ataków duszności, śmierci i pakowania do worków – tak zmagający się z koronawirusem poseł PiS Jerzy Polaczek odniósł się do wypowiedzi Edyty Górniak na temat pandemii.




Edyta Górniak na swoich mediach społecznościowych ostatnio zabrała głos w sprawie pandemii. Piosenkarka wyraziła pogląd, iż w szpitalach nie leżą chorzy na COVID-19, ale statyści. Stwierdziła także, że Bill Gates poprzez szczepionki chce doprowadzić do depopulacji świata. Jej zdaniem najlepszymi środkami na koronawirusa miałyby być witamina D oraz oregano.

"Dziękuję Edycie Górniak za docenienie roli statystów w »spektaklu« chorzy na COVID-19" – napisał na Twitterze poseł Polaczek.

„Są wśród nas nie tylko statyści, ale wręcz aktorzy, którzy odgrywają sceny ataków duszenia się, niemożności zaczerpnięcia powietrza czy sceny śmierci i pakowania do worków. Zapraszamy Panią!” – dodał.



Edyta Górniak na swoich mediach społecznościowych ostatnio zabrała głos w sprawie pandemii. Piosenkarka wyraziła pogląd, iż w szpitalach nie leżą chorzy na COVID-19, ale statyści. Stwierdziła także, że Bill Gates poprzez szczepionki chce doprowadzić do depopulacji świata. Jej zdaniem najlepszymi środkami na koronawirusa miałyby być witamina D oraz oregano.


"Dziękuję Edycie Górniak za docenienie roli statystów w »spektaklu« chorzy na COVID-19" – napisał na Twitterze poseł Polaczek.

„Są wśród nas nie tylko statyści, ale wręcz aktorzy, którzy odgrywają sceny ataków duszenia się, niemożności zaczerpnięcia powietrza czy sceny śmierci i pakowania do worków. Zapraszamy Panią!” – dodał.

Polaczek - śląski poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister transportu - poinformował o zakażeniu koronawirusem w połowie października.

Na wypowiedź Górniak zareagował też m.in. hospitalizowany z powodu koronawirusa były Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz. "Pozdrawiam serdecznie ze szpitala Panią Edytę Górniak - »Statysta« Don Gisu. Ps. Nie życzę Pani, żeby musiała Pani zweryfikować swoje zdanie jako »statystka«. Nie jest to przyjemne i niestety nie wszyscy »statyści« wychodzą na własnych nogach ze szpitala...” – napisał w mediach społecznościowych Posobkiewicz. Don Gisu to jedno z jego wcieleń, gdy będąc szefem sanepidu nieszablonowo - nagrywając klipy - zachęcał do bycia dawcą narządów i tkanek, propagował szczepienia, edukował o szkodliwości palenia i dopalaczy.




Źródło: PAP


Zachęcamy do wzięcia udziału w naszej ECHO-SONDZIE

Edyta Górniak w mediach społecznościowych ostatnio zabrała głos w sprawie pandemii. Piosenkarka wyraziła pogląd, iż w szpitalach nie leżą chorzy na COVID-19, ale statyści. Stwierdziła także, że Bill Gates poprzez szczepionki chce doprowadzić do depopulacji świata. Jej zdaniem najlepszymi środkami na koronawirusa miałyby być witamina D oraz oregano. Jak oceniasz, jaki procent naszego społeczeństwa podziela poglądy divy polskiej piosenki?

70-90 procent
50-70 procent
30-50 procent
10-30 procent
mniej niż 10 procent

link do ECHO-SONDY

https://www.nautilus.org.pl/echosonda,644,edyta-gorniak-w-mediach-spolecznosciowych-ostatnio-zabrala-glos.html



zwiń tekst

WŁOCHY: KORONAWIRUS TRAFIŁ NA PÓŁWYSEP APENIŃSKI JUŻ WE WRZEŚNIU 2019
Pt, 20 lis 2020 08:36 | komentarze: brak czytany: 1626x

SARS-CoV-2 był obecny we Włoszech już we wrześniu 2019 roku - tak twierdzą włoscy badacze. Oznaczałoby to, że koronawirus, który stał się przyczyną pandemii, atakował na kilka miesięcy przed tym, gdy ujawniono pierwszy przypadek zakażenia na świecie.wiatowa Organizacja Zdrowia uznała, że nowy koronawirus i wywoływana przez niego choroba COVID-19 nie były znane przed grudniem 2019 roku, kiedy odnotowano.......

czytaj dalej

SARS-CoV-2 był obecny we Włoszech już we wrześniu 2019 roku - tak twierdzą włoscy badacze. Oznaczałoby to, że koronawirus, który stał się przyczyną pandemii, atakował na kilka miesięcy przed tym, gdy ujawniono pierwszy przypadek zakażenia na świecie.





wiatowa Organizacja Zdrowia uznała, że nowy koronawirus i wywoływana przez niego choroba COVID-19 nie były znane przed grudniem 2019 roku, kiedy odnotowano pierwszy przypadek zakażenia w mieście Wuhan w środkowych Chinach. We Włoszech pierwszy przypadek koronawirusa stwierdzono 21 lutego 2020 roku w małym miasteczku niedaleko Mediolanu, w regionie Lombardia na północy kraju. Włoscy naukowcy twierdzą jednak, że SARS-CoV-2 dotarł do Włoch znacznie wcześniej.

Odkrycie włoskich badaczy z Narodowego Instytutu Raka zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym Tumori Journal. Z artykułu pt. "Nieoczekiwane wykrycie przeciwciał SARS-CoV-2 w okresie przedpandemicznym we Włoszech" wynika, że 11,6 proc. z 959 zdrowych pacjentów biorących udział w badaniu przesiewowym w kierunku raka płuc między wrześniem 2019 r. a marcem 2020 r. rozwinęło przeciwciała koronawirusa na długo przed lutym 2020 roku. Do podobnych wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu w Sienie.

- Okazało się, że cztery przypadki z pierwszego tygodnia października 2019 roku były również pozytywne jeśli chodzi o przeciwciała koronawirusa, co oznacza, że osoby te zostały zakażone we wrześniu - powiedział w rozmowie z agencją Reuters współautor badania, Giovanni Apolone.

Warto dodać, że we Włoszech mieszka największa liczba Chińczyków z Wuham w całej Europie.

Koronawirus we Włoszech

Naukowcy w ostatnim kwartalne 2019 roku stwierdzili też wyższą niż zwykle liczbę przypadków ciężkiego zapalenia płuc i grypy w Lombardii. Z odkrycia włoskich badaczy wynika, że koronawirus krążył w populacji co najmniej kilka miesięcy przed odkryciem pierwszego przypadku w Wuhan - pisze Reuters.

Wiosną 2020 roku Włochy były jednym krajów, które zostały najciężej dotknięte przez koronawirusa. Od początku epidemii wirusem SARS-CoV-2 zakaziło się 1,18 mln mieszkańców tego kraju, a 45 229 z nich zmarło.

 



zwiń tekst

ASTEROIDA APOPHIS ZACZĘŁA REALNIE ZAGRAŻAĆ ZIEMI - NIEOCZEKIWANIE PRZYSPIESZYŁA
Pt, 13 lis 2020 06:22 | komentarze: 9 czytany: 2768x

Asteroida Apophis zwana "bogiem chaosu" przyspieszyła. Obiekt ma ok. 325 metrów szerokości i kwalifikowany jest jako trzecie najwyższe zagrożenie w Technicznej Skali Ryzyka Uderzenia Palermo. Jej zderzenie z Ziemią spowodowałoby eksplozję o sile równej 880 mln ton trotylu. Naukowcy podkreślają, że ryzyko zderzenia ciągle istnieje.Asteroida Apophis zwana "bogiem chaosu" przyspieszyła z powodu niejednorodnego.......

czytaj dalej

Asteroida Apophis zwana "bogiem chaosu" przyspieszyła. Obiekt ma ok. 325 metrów szerokości i kwalifikowany jest jako trzecie najwyższe zagrożenie w Technicznej Skali Ryzyka Uderzenia Palermo. Jej zderzenie z Ziemią spowodowałoby eksplozję o sile równej 880 mln ton trotylu. Naukowcy podkreślają, że ryzyko zderzenia ciągle istnieje.




Asteroida Apophis zwana "bogiem chaosu" przyspieszyła z powodu niejednorodnego promieniowania - podali astronomowie z University of Hawai. Gigantyczny obiekt jest pod stałą obserwacją naukowców.

Asteroida doznała tzw. efektu Jarowskiego, polegającego na tym, że wirujące planetoidy pod wpływem światła słonecznego wypromieniowują energię, która działa niczym silniki odrzutowe. Pierwsze spotkanie z asteroidą będzie miało miejsce w 2029 roku. Wówczas minie ona naszą planetę w odległości ponad 30 000 km. Jednak kolejne spotkanie może okazać się dla nas katastrofalnie.

Asteroida Apophis przyspieszyła. Naukowcy twierdzą, że może zderzyć się z Ziemią

Asteroida Apophis ma ok. 325 metrów szerokości. Wiadomo, że siła z jaką uderzyłaby w Ziemię byłaby równa wybuchowi 880 milionów ton TNT. Do zderzenia z Ziemią może dojść już 12 kwietnia 2068 roku.



Nowe obserwacje, które uzyskaliśmy za pomocą teleskopu Subaru na początku tego roku, były wystarczająco dobre, aby ujawnić przyspieszenie Apophisa. Pokazują, że asteroida oddala się od orbity czysto grawitacyjnej o około 170 metrów rocznie, co wystarczy, aby utrzymać scenariusz zderzenia z Ziemią w 2068 r. - mówi Dave Tholen.

Obliczenia te klasyfikują asteroidę Apophis jako trzecie najwyższe zagrożenie w Technicznej Skali Ryzyka Uderzenia Palermo. Pod tym względem wyprzedza ją jedynie asteroida (29075) 1950 DA oraz asteroida Bennu.



Jakie jest realne ryzyko zderzenia asteroidy z Ziemią? Zdaniem naukowców obecnie to 1 do 150 000. Przy 29075 (1950 DA) ryzyko szacuje się na 1 do 8 300, a w przypadku Bennu na 1 do 2 700 - podaje magazyn "Focus".

Źródło: RadioZET.pl/ Focus/ National Geographic
 



zwiń tekst

ROSJA: WIELE RZEK I STRUMYKÓW ZABARWIŁO SIĘ NA CZERWONO
Czw, 12 lis 2020 05:15 | komentarze: brak czytany: 1838x

O sprawie piszą popularne światowe media. W środkowej Rosji ludzie od kilku dni obserwują ciekawe zjawisko: rzeki i strumyki mają jasną, czerwoną barwę. Przeważnie tego typu zjawisko tłumaczy się tym, że doszło do skażenia lub naruszenia podziemnych pokładów, w których znajdują się np. związki żelaza. Tym razem jest niezwykłe, że takie zjawisko jest na tak dużym obszarze.Poniżej zdjęcia pokazujące.......

czytaj dalej

O sprawie piszą popularne światowe media. W środkowej Rosji ludzie od kilku dni obserwują ciekawe zjawisko: rzeki i strumyki mają jasną, czerwoną barwę. Przeważnie tego typu zjawisko tłumaczy się tym, że doszło do skażenia lub naruszenia podziemnych pokładów, w których znajdują się np. związki żelaza. Tym razem jest niezwykłe, że takie zjawisko jest na tak dużym obszarze.

Poniżej zdjęcia pokazujące, jak wygląda ten fenomen.




...i to samo zjawisko na krótkim filmie.

 



zwiń tekst

KORONAWIRUS W SZWECJI - ZA KILKA DNI OSTATECZNIE RUNIE MIT 'SZWEDZKIEGO MODELU'
Wt, 10 lis 2020 07:04 | komentarze: 6 czytany: 2013x

Szwecja, która w pandemii obrała własną drogę postępowania, właśnie odnotowuje narastającą falę infekcji. Wciąż nie ma tu prawie żadnych nakazów, a jedynie zalecenia. Ostatnie dni pokazują, że Szwecja wkroczyła właśnie na drogę prowadzącą ku epidemicznej katastrofie.„Sytuacja rozwija się szybko w złym kierunku” - napisał w czwartek (5.11.2020) na Facebooku premier Szwecji Stefan Löfven. „Mamy więcej.......

czytaj dalej

Szwecja, która w pandemii obrała własną drogę postępowania, właśnie odnotowuje narastającą falę infekcji. Wciąż nie ma tu prawie żadnych nakazów, a jedynie zalecenia. Ostatnie dni pokazują, że Szwecja wkroczyła właśnie na drogę prowadzącą ku epidemicznej katastrofie.




Sytuacja rozwija się szybko w złym kierunku” - napisał w czwartek (5.11.2020) na Facebooku premier Szwecji Stefan Löfven. „Mamy więcej infekcji, więcej zgonów. Sytuacja jest poważna”. Był to jego pierwszy post od czasu, gdy szef rządu sam skierował się na profilaktyczną samoizolację: ktoś w jego otoczeniu miał kontakt z osobą, u której wynik testu na obecność koronawirusa był pozytywny.




Stefan Löfven swoją kwarantanną wykracza jednak daleko poza sytuację prawną, za którą sam jest odpowiedzialny: osoby kontaktowe drugiego stopnia nie są poddawane kwarantannie w prawie żadnym kraju na świecie; zwłaszcza nie w Szwecji. Ten skandynawski kraj prawie całkowicie zrezygnował z jakichkolwiek nakazów, tylko stara się opanować pandemię zaleceniami odnośnie postępowania: „Jeśli zostanie potwierdzone zakażenie koronawirusem, należy pozostać w domu przez co najmniej siedem dni od rozwinięcia się choroby”, zaleca Urząd ds. Zdrowia na swojej stronie internetowej. Na pytanie, czy należy postępować zgodnie z zaleceniami, odpowiada „tak i nie”.

Urząd ds. Zdrowia wraz ze swoim naczelnym epidemiologiem Andersem Tegnellem stanowi centrum dowodzenia w walce z pandemią; w Skandynawii takie eksperckie instytucje zawsze miały duży wpływ na politykę.

Odosobniona krytyka

Podobnie jak w całej Europie, Szwecja również przeżywa w tych tygodniach drugą falę pandemii koronawirusa; w środę zarejestrowano kolejny wysoki poziom 4497 dziennych nowych infekcji, co jak na 10-cio milionową Szwecję jest liczbą zawrotną. Kraj wciąż jednak kategorycznie obstaje przy swojej słynnej na cały świat „specjalnej drodze” zwalczania pandemii. Filozofia, która za tym stoi: jeśli odwołujesz się do zdrowego rozsądku ludzi, zamiast zmuszać ich do restrykcji, akceptacja tego sposobu postępowania jest na dłuższą metę wyższa.




Jedną z krytyków tej drogi od samego początku była Lena Einhorn: 66-letnia reżyserka, pisarka i była wirusolog, która opublikowała wraz z 21 osobami o podobnym nastawieniu obszerną i naukowo podbudowaną krytykę szwedzkiego zarządzania pandemią. W rozmowie z DW Lena Einhorn podkreśla, że, podobnie jak wiosną, Szwecja jest ponownie bardziej dotknięta infekcjami niż kraje sąsiednie: „Różnica wynika z tego, że wszystkie kraje mają inne ograniczenia niż my”. Dania właśnie przeszła na system podobny do sygnalizacji świetlnej, z daleko idącymi ograniczeniami w życiu publicznym, Norwegia nałożyła obowiązek pracy zdalnej w obszarach zagrożonych.

Szwedzi bez maseczek

Istotna różnica jest natychmiast zauważalna w przestrzeni publicznej, mówi Lena Einhorn: „Gdy idzie się ulicami Sztokholmu lub wchodzi do sklepu, nikt tam nie nosi maseczki! W środkach publicznego transportu od czasu do czasu można zobaczyć ludzi w maseczkach. Noszenie maski jest wręcz uważane za naruszanie tabu”.



Na początku pandemii nie było jeszcze takiej pewności, ale teraz zostało już naukowo udowodnione, że rozprzestrzenianie się koronawirusa można ograniczyć w dużej mierze przez ochronę ust i nosa. W Norwegii, Finlandii i Danii maski są na porządku dziennym, zaznacza Lena Einhorn: „Oni też późno zdobyli się na ten krok, ale teraz wszystkie inne kraje skandynawskie używają maseczek. Jest tylko kilka krajów, które nadal się bez nich obywają, a Szwecja jest jednym z nich ”.

Pięć faz szwedzkiej szczególnej drogi

Lena Einhorn nie spodziewa się, żeby Szwecja zasadniczo zmieniła swoją strategię w najbliższej przyszłości. Krytyczne pytania na konferencjach prasowych padały głównie od zagranicznych dziennikarzy, za granicą bowiem podejście do szwedzkiej strategii epidemiologicznej zmieniało się kilkakrotnie od początku pandemii.

„Na początku wszyscy mówili: „ Wow, może oni mają rację”- wyjaśnia Lena Einhorn. „Wtedy w Szwecji było coraz więcej zgonów, staliśmy się potworami, wszyscy myśleli, że Szwecja oszalała”. W pewnym momencie Szwecja była krajem o najwyższym wskaźniku śmiertelności na świecie, ponieważ umierało tam bardzo wielu seniorów. Gdzie indziej osoby starsze były skuteczniej chronione przed infekcją.

Potem nadeszła kolejna faza, mówi Lena Einhorn: „Latem, gdy następowało mniej zgonów, Szwecja ponownie stała się rajem na ziemi. Potem, gdy jesienią liczba infekcji rosła w wielu krajach i pojawił się opór przeciwko nowej blokadzie, Szwecja stała się idolem liberalizmu. Ale sytuacja znów się odwróciła, od kiedy także tu liczba infekcji rośnie”. Szwedzkie społeczeństwo jednak w dalszym ciągu darzy niesłabnącym poparciem urzędy zdrowia i epidemiologa Andersa Tegnella.

W sąsiednich krajach rządy prędzej czy później odchodziły od zaleceń swoich specjalistycznych instytucji i coraz częściej zamiast zaleceń wydawały nakazy. Szwedzki rząd natomiast nie mógł sobie na to pozwolić, uważa Einhorn: „Nasz rząd ma bardzo niewielkie poparcie i dopóki Urząd ds. Zdrowia cieszy się zaufaniem ludzi, rząd nie będzie się sprzeciwiał jego zaleceniom”.

I tak, w środku drugiej fali pandemii, szwedzki rząd nadal stawia na dobrowolność wszelkich działań. W piątek, pierwszego dnia swojej kwarantanny, premier Löfven napisał na Facebooku: „Bądźcie na bieżąco i stosujcie się do rad”.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.



zwiń tekst

KORONAWIRUS - W LISTOPADZIE W CAŁYM KRAJU LAWINOWO ROŚNIE LICZBA ZGONÓW I JEST CORAZ WIĘKSZY PROBLEM Z POGRZEBAMI
Nie, 8 lis 2020 21:16 | komentarze: 2 czytany: 1450x

Nawet dwa tygodnie trzeba czekać na pochówek zmarłego w Krakowie. Liczba pochówków wzrosła na tyle, że krakowscy urzędnicy chcą zatrudnić dodatkowych grabarzy. W ostatnich tygodniach na terenie Polski rejestrowano nawet o połowę więcej zgonów, niż w porównywalnym okresie w minionym roku. We wszystkich wskażnikach widoczny jest lawinowy przyrost liczby zgonów w porównaniu do 2019 roku.- Winny jest .......

czytaj dalej

Nawet dwa tygodnie trzeba czekać na pochówek zmarłego w Krakowie. Liczba pochówków wzrosła na tyle, że krakowscy urzędnicy chcą zatrudnić dodatkowych grabarzy. W ostatnich tygodniach na terenie Polski rejestrowano nawet o połowę więcej zgonów, niż w porównywalnym okresie w minionym roku. We wszystkich wskażnikach widoczny jest lawinowy przyrost liczby zgonów w porównaniu do 2019 roku.

- Winny jest nie tylko koronawirus, ale i gorszy dostęp do opieki zdrowotnej spowodowany epidemią. Będzie tylko gorzej - komentują medycy.




Statystki w Polsce są naprawdę poruszające. Od 31 sierpnia, a więc od końcówki wakacji, do dnia 1 listopada, w kraju zarejestrowano 84 054 zgony. W porównywalnym okresie 2019 roku zgonów było 68 203. To oznacza różnicę na poziomie 15 851 zgonów, przekładającą się na przyrost liczby zgonów o ponad 23 proc.

W tygodniach wrześniowych różnice były widoczne, ale nie dramatyczne. Umierało o około 500-800 osób więcej, jak przed rokiem.

Krzywa zgonów wystrzeliła jednak w październiku. Widać to statystykach dla poszczególnych tygodni:

    41. tydzień 2020 roku (5-11 października) - 9 190 zgonów; w tym samym tygodniu w 2019 roku - 7 853 zgony (+ 1 337)
    42. tydzień 2020 r. (12-18 października) - 10 208; w 2019 r. - 7 836 (+2 372)
    43. tydzień 2020 r. (19-25 października) - 12 244; w 2019 r. - 7 657 (+4 587)
    44. tydzień 2020 r. (26 października - 1 listopada) - 12 257; w 2019 r. - 7 678 (+4 579)

- Przyczyną jest nie tylko koronawirus, ale i związany z epidemią utrudniony dostęp do opieki zdrowotnej - mówi doktor Dariusz Łątka z oddziału neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.

    - Chorujący odkładają wizyty, do tego dochodzi przesuwanie czasu zabiegów. Czasami o kilka miesięcy, czasem o kilka tygodni. Ale nawet tych kilka tygodni wystarczy, że pacjent nie doczeka zabiegu i umrze. Takie sytuacje miały miejsce także na naszym oddziale - wskazuje.




NIE DAJEMY RADY, DOSZLIŚMY DO ŚCIANY! - alarmują grabarze

W kaplicy cmentarza Rakowickiego w Krakowie od kilku tygodni od poniedziałku do piątku pogrzeb za pogrzebem. Jak zwracają uwagę właściciele domów pogrzebowych, coraz więcej osób decyduje się na kremację. Zakłady pogrzebowe notują coraz większy ruch. - W okolicach od marca do kwietnia liczba tych pogrzebów w ostatnim okresie zdecydowanie wzrosła - mówi Adam Gawlik z zakładu pogrzebowego "Epitafium".




Skutki COVID-19

- Zleceń jest dużo, jest co robić, że tak to ujmę, covid wziął się w garść i po prostu go widać - stwierdził jeden z pracowników zakładu.

Wzrost śmiertelności obserwuje się w całym kraju. Od 12 do 18 października urzędy stanu cywilnego wystawiły aż 10101 aktów zgonu. W samym tylko Krakowie w poprzednim miesiącu zanotowano 1100 zgonów. To o 300 więcej niż w październiku ubiegłego roku.

- Nasi kapelani, którzy są na cmentarzach i odpowiadają za te pochówki, często nie wychodzą z kaplicy, gdyż pogrzeb po pogrzebie odprawiają - wyjaśnił Łukasz Michelczewski, rzecznik prasowy krakowskiej Kurii.




W Krakowie zaczyna brakować grabarzy. Miasto planuje zatrudnić dwie dodatkowe osoby.

- Wirus także nie wybiera i boimy się, że może zaatakować też grabarzy, a jednak ta ciągłość pochówków musi być zachowana - mówi Dariusz Nowak, rzecznik krakowskiego magistratu. Czas oczekiwania na pogrzeb w stolicy małopolski znacząco się wydłużył.

By pochować zmarłego, trzeba oczekiwać około dwóch tygodni. Wcześniej było to kilka dni. - One były w ciągu kilku dni, do tygodnia maksymalnie. W tej chwili te pochówki będą w przeciągu dwóch tygodni - wyjaśnia Nowak. Aby skrócić czas, pogrzeby odbywać się będą także w soboty.  

Odczuwają to także żałobnicy. Jeden z żałobników - mieszkaniec Krakowa - czekał, jak mówi, więcej niż 10 dni, by móc pochować zmarłą osobę.

- Ja tak to odczuwam, że ten niepokój zniknie dopiero wtedy, kiedy ta osoba znajdzie swoje miejsce na cmentarzu - podkreśla kolejny z żałobników. Przyznaje, że ten czas oczekiwania dla bliskich zmarłego jest bolesny.

- Myślę, że to koszmar, no już sama strata jest głębokim przeżyciem - powiedziała jedna z kobiet. Dodała, że "czy to pandemia, czy nie, śmierć jest jednakowa".

Inne będzie pożegnanie zmarłego. W sobotę weszły w życie kolejne obostrzenia. Zgodnie z nimi w kościele i kaplicy cmentarnej na 15 m2 będzie mogła przebywać jedna osoba.




Poniżej ciekawostka z poczty do FN - regał, który po śmierci można przekształcić w trumnę.











zwiń tekst

TO APEL MÓJ BYŚ NIE CZEKAŁ, ŻE BĘDZIE BEZOBJAWOWO... - aktor Artur Barciś o swoim doświadczeniu z zakażeniem się koronawirusem
Nie, 8 lis 2020 03:13 | komentarze: 1 czytany: 1667x

Artur Barciś zakażony koronawirusem. Ma wszystkie możliwe objawy. "Mdłości, ból mięśni, głowy i ręce jak z waty". Aktor poinformował o zakażeniu COVID-19 w nietypowy sposób. Zamieścił w sieci nagranie, na którym recytuje autorski wiersz opisujący przebieg choroby.Koronawirus rozprzestrzenia się w zawrotnym tempie. W środę Mateusz Morawiecki ogłosił nowe obostrzenia, które zaczną obowiązywać od soboty.......

czytaj dalej

Artur Barciś zakażony koronawirusem. Ma wszystkie możliwe objawy. "Mdłości, ból mięśni, głowy i ręce jak z waty". Aktor poinformował o zakażeniu COVID-19 w nietypowy sposób. Zamieścił w sieci nagranie, na którym recytuje autorski wiersz opisujący przebieg choroby.




Koronawirus rozprzestrzenia się w zawrotnym tempie. W środę Mateusz Morawiecki ogłosił nowe obostrzenia, które zaczną obowiązywać od soboty. Zgodnie z kolejnymi restrykcjami, szkoły przechodzą w całości na zdalny tryb pracy, kina i teatry zostają zamknięte, a imprezy odwołane. Zarządzenia poruszyły środowisko artystyczne, a na ich temat mocno wypowiedział się np. mąż Barbary Kurdej-Szatan, Rafał.

Artur Barciś ma koronawirusa. Napisał wiersz o przebiegu choroby

Gwiazdy chętnie poruszają w sieci temat pandemii, a niektóre z nich relacjonują przebieg choroby. Do grona osób zmagających się z COVID-19 dołączył Artur Barciś, znany z roli w serialach "Miodowe Lata" i "Ranczo". Aktor poinformował o chorobie za pośrednictwem filmu na YouTubie. W krótkim materiale wyrecytował autorski wiersz poświęcony patogenowi o znamiennym tytule "Obcy".

Myślisz, że Cię to ominie, że Ciebie to nie dotyczy.

Nie ma go w twojej rodzinie, nie ma go w Twojej okolicy.

Nagle niespodziewanie czujesz, że coś się nie zgadza.

Że nie smakuje śniadanie, czy Twoje ciało Cię zdradza.

Powoli, metodycznie, jak bardzo sprawny mechanizm.

Wysyła swoje wytyczne, przejmując już Twój organizm - słyszymy na nagraniu.

Aktor opisał symptomy choroby, a także zaznaczył, że nie ma na nią lekarstwa:

Powiem Ci, co Cię czeka, doświadczam tego codziennie.

Nie, nie ma na niego lekarstwa, zmierzysz się z nim samodzielnie.

Kaszel z rana do nocy, potem od nocy do rana.

Będziesz się zwijał z niemocy, osłabniesz od niewyspania.

Gorączka Cię mokrym kocem rozbije na tysiąc drgawek.

A suchy kaszel jak z procy, odbierze wiarę w poprawę.

Mdłości, ból mięśni, głowy, nogi i ręce jak z waty.

Obcy się wybrał na łowy i wali do Ciebie z armaty.

Opis przebiegu COVID-19 i reakcji organizmu na wirusa jest bardzo przejmujący. Barciś wskazuje także na społeczne konsekwencje zarażenia koronawirusem:

I będzie się bawił długo, nie licz, że Cię porzuci.

Dziś ty jesteś jego sługą, masz tańczyć, jak Ci zanuci.

Więc będziesz robił, co każe. Zwiniesz się w rogu pokoju,

a on Ci wtedy pokaże, w jakim jest dzisiaj nastroju.

Samotność dobije Cię z boku, choć masz przyjaciół, rodzinę.

Nikt Cię nie wyrwie z rynsztoku ani na jedną godzinę.

 

Swój wiersz zakończył wymowną sentencją:

Nie zwierzam się, by narzekać, nie chcę współczucia nad głową.

To apel mój byś nie czekał, że będzie bezobjawowo.



Źródło: gazeta.pl

 

I jeszcze jedna relacja o doświadczeniach z COVID-19 (tym razem ze szpitala zamieszczonej w portalu społecznościowym.






zwiń tekst

21 GRUDNIA 2020 - TO BĘDZIE PIERWSZE TAKIE USTAWIENIE PLANET OD 400 LAT
Pt, 6 lis 2020 02:22 | komentarze: brak czytany: 2164x

Wielka koniunkcja Jowisza i Saturna będzie miała miejsce 21 grudnia 2020. To nie lada gratka dla amatorów astronomii. Jowisz i Saturn zbliża się do siebie i na niebie będziemy mogli podziwiać niezwykłe zjawisko. Ostatni raz można było je podziwiać w. 1623 roku, czyli 400 lat temu.Koniunkcja Jowisza i Saturna Co to jest koniunkcja? Astronomowie używają tego terminu do opisania spotkania czy też zbliżenia.......

czytaj dalej

Wielka koniunkcja Jowisza i Saturna będzie miała miejsce 21 grudnia 2020. To nie lada gratka dla amatorów astronomii. Jowisz i Saturn zbliża się do siebie i na niebie będziemy mogli podziwiać niezwykłe zjawisko. Ostatni raz można było je podziwiać w. 1623 roku, czyli 400 lat temu.




Koniunkcja Jowisza i Saturna

Co to jest koniunkcja? Astronomowie używają tego terminu do opisania spotkania czy też zbliżenia się planet lub innych obiektów na niebie. Przy zbliżeniu się Jowisza i Saturna mówimy o wielkiej koniunkcji. To w końcu dwie największe planety naszego Układu Słonecznego.

Poprzednia koniunkcja Jowisza i Saturna miała miejsce 28 maja 2000 roku. Jednak nie była ona tak bliska jak ta, która jest zapowiadana na 21 grudnia. W tak bliskim układzie planety nie były od 400 lat. Koniunkcja, która nastąpi za kilka tygodni będzie wyjątkowa, bo odległość między tymi planetami będzie wynosić zaledwie jedną dziesiątą stopnia.



Zjawisko będzie widoczne gołym okiem. Jowisz jest jaśniejszy niż jakakolwiek gwiazda. Saturn nie jest aż tak jasny jak Jowisz, ale za to jest jaśniejszy niż gwiazdy i świeci złotym blaskiem. Dodatkowo, w odróżnieniu od mieniących się gwiazd, Jowisz i Saturn świecą równomiernie. Już w grudniu po zachodzie Słońca obie planety będzie można łatwo zauważyć na niebie.




Warto wiedzieć, że Saturn, szósta planeta oddalona od Słońca, jest najdalszą i najwolniej poruszającą się. Z tego powodu, aby ją zauważyć nie potrzebujemy teleskopu, jest widoczna gołym okiem. Natomiast Jowisz, piąta planeta oddalona od Słońca, jest po Saturnie drugą najwolniejszą jasną planetą. Ich koniunkcje są niezwykle rzadkie. Powolne ruchy utrudniają spotkanie. Saturn potrzebuje bowiem prawie 30 lat, by okrążyć Słońce, a Jowisz 12 lat. Oznacza to, że co 20 lat Jowisz dogania Saturna widzianego z Ziemi.

Koniunkcja Jowisza i Saturna – kiedy następna?

Następna, równie bliska koniunkcja Jowisza i Saturna ma nastąpić dopiero w marcu 2080 roku. Warto więc przygotować się na tę najbliższą, która będzie miała miejsce – przypomnijmy – 21 grudnia 2020 roku.




zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 5 50 54
Strona 2 / 54

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Wygląda na to, że w Brazylii pojawiły się aż dwa nowe warianty koronawirusa, który - jak się wydaje - zmutował w obrębie białka kolca. Na razie dostępne są tylko informacje na temat sekwencji genomu, natomiast nie wiadomo jeszcze, co te zmiany oznaczają jeśli chodzi o zakaźność, patogeniczność oraz skuteczność szczepionki czy testów diagnostycznych. Więcej o tym w dziale FN24 - zapraszamy do lektury! [....]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 12 sty 2021 05:38 | 29 grudnia 2020 nad Nowym Sączem jeden z naszych czytelników zauważył na niebie bardzo ciekawe zjawisko. Bardzo wysoko na jasnym, bezchmurnym niebie poruszały się dwie białe kule. Oba obiekty były w bliskiej odległości i na kolejnych zdjęciach wykonanych przez świadka obserwacji widać, że poruszają się zachowując taką samą pozycję.

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 19 stycznia 2021 | Witam - Panie i Panowie… jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Takimi słowami ostatnio rozpocząłem wirtualny wykład w sieci (mała fucha na boku) dla pracowników jednej z firm w ramach ‘szkoleń w sieci’. W zasadzie zabrzmiało to jak żart, bo przecież ktoś na naszej planecie musi być bardziej szczęśliwy niż ja, ale potem już po zakończeniu wykładu zacząłem długo o tym myśleć i doszedłem do...

czytaj dalej

FILM FN

JASNOWIDZ KRZYSZTOF JACKOWSKI W NAJNOWSZYM TELEDYSKU GRUPY KOKON 'WIDZĘ JASNO'

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.