Dziś jest:
Niedziela, 13 czerwca 2021

Negatywne skutki uboczne nowoczesności są znacznie większe niż chcieliśmy dostrzegać i trwałe. Homo sapiens chce obsesyjnie produkować i konsumować coraz więcej. By te obsesje realizować, musimy coraz więcej wykopywać z ziemi i więcej przetwarzać. Przyroda słabo sobie radzi z wytwarzaniem nowych minerałów i zajmuje jej to tysiące lat.
prof. Radosław Markowski, fragment wywiadu opublikowanego 11 czerwca 2021

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




BRAZYLIA: NIEZWYKŁA POMOC DLA CHORYCH NA COVID-19
Wt, 13 kwi 2021 20:11 | komentarze: 1 czytany: 1091x

Czas pandemii jest szczególnie trudny dla osób, które walczą z chorobą w szpitalach, odizolowane od bliskich. Brazylijskie pielęgniarki wpadły na pomysł, jak sprawić, żeby pacjenci poczuli choć imitację ludzkiego dotyku.Zdjęcie tego gestu opublikował dziennikarz Sadiq Bhat. Nazwał ten zabieg "ręką Boga", a zdjęcie wywołało wzruszenie w mediach społecznościowych - pisze "Hindustan Times".Rękawiczka.......

czytaj dalej

Czas pandemii jest szczególnie trudny dla osób, które walczą z chorobą w szpitalach, odizolowane od bliskich. Brazylijskie pielęgniarki wpadły na pomysł, jak sprawić, żeby pacjenci poczuli choć imitację ludzkiego dotyku.



Zdjęcie tego gestu opublikował dziennikarz Sadiq Bhat. Nazwał ten zabieg "ręką Boga", a zdjęcie wywołało wzruszenie w mediach społecznościowych - pisze "Hindustan Times".

Rękawiczka zamiast ludzkiej dłoni. Pomysł powstał w północnej części Rio de Janeiro
Lidiane Melo, pielęgniarka ze szpitala Ilha do Governador wpadła na ten pomysł po raz pierwszy w zeszłym roku, kiedy nie była w stanie zmierzyć saturacji pacjentki chorej na COVID-19 - pisze indianexpress.com.

- Jej ręka była bardzo zimna. Owinęłam ją bawełną i bandażem, ale nie zadziałało. Cyrkulacja nie uległa poprawie. Myślałam o włożeniu dłoni do ciepłej wody, ale ze względu na ryzyko zakażenia pomysł nie był dobry. Włożyłam więc ciepłą wodę do rękawiczek chirurgicznych i zawinęłam w to jej dłoń - powiedziała Lidiane Melo.

Koronawirus w Brazylii

Sytuacja epidemiologiczna w Brazylii wciąż jest tragiczna. Tylko w marcu zmarło tam 66 tysięcy osób. Eksperci od dawna apelują o to, aby wprowadzić lockdown i obostrzenia, ale prezydent Jair Bolsonaro wciąż się temu sprzeciwia. To właśnie jego obywatele obwiniają o kryzys, z jakim przyszło się mierzyć Brazylii. WHO poinformowało, że liczba zgonów chorych na COVID-19 w przeliczeniu na 100 tysięcy mieszkańców wynosi tam 7,9 i jest najwyższa na świecie. Przepełnione są zarówno szpitale, jak i cmentarze. Mimo to prezydent jest nieugięty. - Wolność jest bezcenna - mówi Bolsonaro.

źródło: Hindustan Times



zwiń tekst

STĘŻENIE DWUTLENKU WĘGLA NAJWYŻSZE OD 3,6 MILIONA LAT
Wt, 13 kwi 2021 02:46 | komentarze: 8 czytany: 1061x

"Działalność człowieka jest motorem zmian klimatycznych" - alarmują naukowcy z NOAA. Stężenie dwutlenku węgla w atmosferze jest najwyższe od 3,6 mln lat. Poziom CO2 i metanu w 2020 roku wzrastał mimo spowolnienia gospodarczego, wywołanego przez pandemię koronawirusa - informuje amerykańska Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA).Z danych, które przekazała instytucja rządowa NOAA wynika, .......

czytaj dalej

"Działalność człowieka jest motorem zmian klimatycznych" - alarmują naukowcy z NOAA. Stężenie dwutlenku węgla w atmosferze jest najwyższe od 3,6 mln lat. Poziom CO2 i metanu w 2020 roku wzrastał mimo spowolnienia gospodarczego, wywołanego przez pandemię koronawirusa - informuje amerykańska Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA).




Z danych, które przekazała instytucja rządowa NOAA wynika, że w 2020 roku średnie globalne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze wyniosło 412,5 ppm (części na milion). To oznacza wzrost o 2,6 ppm względem 2019 roku. Dane wskazują również, że był to piąty największy wzrost od 63 lat, czyli od momentu rozpoczęcia prowadzenia pomiarów w tym zakresie.

Według NOAA działalność człowieka odpowiada za zmiany klimatyczne

Pieter Tans, naukowiec z Global Monitoring Laboratory w NOAA zauważył, że spowolnienie gospodarcze zmniejszyło emisję dwutlenku węgla o około 7 proc. w 2020 roku. Jego zdaniem gdyby nie wybuch pandemii to zeszłoroczny wzrost stężenia CO2 byłby rekordowy.



Według Narodowej Służby Oceanicznej i Atmosferycznej, współczesne zanieczyszczenie atmosfery ziemskiej dwutlenkiem węgla można porównać do ciepłego okresu z połowy pilocenu sprzed 3,6 mln lat. Stężenie CO2 wynosiło wtedy od 380 do 450 ppm.

- Działalność człowieka jest motorem zmian klimatycznych. Jeśli chcemy złagodzić najgorsze skutki, należy świadomie skupić się na zmniejszeniu emisji z paliw kopalnych prawie do zera - a nawet wtedy będziemy musieli szukać sposobów dalszego usuwania gazów cieplarnianych z atmosfery - powiedział Colm Sweeney, zastępca dyrektora Global Monitoring Laboratory w NOAA.

Nie tylko dwutlenek węgla. Wzrost stężenia metanu najwyższy od 1983 roku

Badania wykazały również wzrost stężenia metanu, który jest znacznie mniej powszechny, ale jego potencjał w zatrzymywaniu ciepła na przestrzeni 100 lat jest 28 razy większy niż w przypadku dwutlenku węgla. Wstępna analiza NOAA wykazała, że wzrost atmosferycznego metanu w 2020 roku wyniósł 14,7 ppb (części na miliard), co jest "największym rocznym wzrostem odnotowanym od czasu rozpoczęcia systematycznych pomiarów w 1983 roku".

Wstępne szacunki opierają się na cotygodniowych pomiarach próbek powietrza, zebranych z około 40 lokalizacji na całym świecie i mogą być nieco zawyżone. Jednak mimo to, zeszłoroczny wzrost stężenia dwutlenku węgla i metanu w atmosferze prawdopodobnie pozostanie jednym z najwyższych w historii pomiarów - informuje NOAA.

źródło: gazeta.pl, BBC




zwiń tekst

MAŁPKA MAKAK Z CHIPEM W MÓZGU STERUJE PRZEBIEGIEM GRY KOMPUTEROWEJ - NIEZWYKŁY EKSPERYMENT ELONA MUSKA
Sob, 10 kwi 2021 20:20 | komentarze: 4 czytany: 1841x

Musk połączył mózg z komputerem. Zaczipowany makak kontroluje kursor w grze tylko za pomocą myśli. Firma Elona Muska Neuralink udostępniła wideo z udanego eksperymentu na ssaku naczelnym. Spełnia się wizja twórców science fiction. Makak też wygląda na zadowolonego.Trwające blisko 3,5 minut nagranie pokazuje makaka o imieniu Pager, który najpierw za pomocą joysticka porusza kursorem po ekranie, grając.......

czytaj dalej

Musk połączył mózg z komputerem. Zaczipowany makak kontroluje kursor w grze tylko za pomocą myśli. Firma Elona Muska Neuralink udostępniła wideo z udanego eksperymentu na ssaku naczelnym. Spełnia się wizja twórców science fiction. Makak też wygląda na zadowolonego.




Trwające blisko 3,5 minut nagranie pokazuje makaka o imieniu Pager, który najpierw za pomocą joysticka porusza kursorem po ekranie, grając w prostą grę i jednocześnie sącząc bananowe smoothie (to nagroda za naukę obsługi joysticka).

Lektor tłumaczy widzom, że Pager ma podłączone do obu półkul mózgu dwa chipy komputerowe, które bezprzewodowo wysyłają do komputera Neuralinku informacje o aktywności małpich neuronów podczas poruszania joystickiem (czerpią je dzięki przeszło dwóm tysiącom elektrod zanurzonym w korze ruchowej Pagera). Dzięki temu naukowcy i inżynierowie byli w stanie zmapować aktywność neuromotoryczną małpiego układu nerwowego i zakodować ją w programie do zdalnej kontroli kursora na ekranie.

W kolejnej części filmiku Pager nadal manipuluje joystickiem (ciągle ssąc bananowe smoothie), a przez to porusza kursorem, ale widzimy, że joystick jest odłączony od komputera.
Potem daje sobie świetnie radę już bez atrapy, grając w komputerowego ping-ponga (kto nie uwielbiał tej gry wideo w latach 80., niech pierwszy rzuci kamieniem!).

Według Elona Muska, który pochwalił się osiągnięciem swoich pracowników na Twitterze, technologia Neuralinku pomoże kiedyś osobom sparaliżowanym.



Żeby ogromne nakłady na tak zaawansowane i skomplikowane badania się zwróciły i przyniosły zysk - a to przecież dopiero ich faza niemowlęca - technologia Neuralinku musi trafić pod strzechy.

Twórcy science fiction już dawno przewidzieli zresztą świat, w którym ludzie będą podłączać się do świata wirtualnego za pomocą bezpośrednich interfejsów komputer - mózg (klawiatura, myszka, joystick - za jakiś czas to mogą być narzędzia z epoki kamienia łupanego). M.in. taką wizję zaprezentował w "Czarnych oceanach" i rozwinął w "Perfekcyjnej niedoskonałości" Jacek Dukaj. Trudno też nie wspomnieć "Matrixa", jednego z najlepszych filmów końcówki lat 90.

Wejście bezpośrednio umysłem do świata wirtualnego pozwoliłoby go odebrać wszystkimi zmysłami.

A może moglibyśmy też zyskać nowe zmysły, tak jak brytyjski uczony prof. Kevin Warwick, który uchodzi za jednego z pierwszych cyborgów świata. Z komputerem zgrał się za pomocą chipa i 100 elektrod podłączonych nie bezpośrednio do mózgu, ale do nerwu w przedramieniu. Dzięki temu podłączył sobie do układu nerwowego m.in. sonar i nauczył się za jego pomocą oceniać odległość.

Neuralink powstał dopiero w 2017 r.

W ub. roku firma Muska pokazała światu świnię, której bezpiecznie podłączono do mózgu chip komputerowy. Teraz przyszła pora na pochwalenie się pierwszym zaczipowanym ssakiem naczelnym.  Ludzie chętni do roli królika doświadczalnego Elona Muska też na pewno się znajdą.

źródło: gazeta.pl, BBC, CNN



zwiń tekst

KORONAWIRUS W BRAZYLII I WIELKI EKSPERYMENT PREZYDENTA BOLSONARO: NIE MA ŻADNYCH LOCKDOWN`ÓW I ZAKAZÓW
Czw, 8 kwi 2021 07:16 | komentarze: 10 czytany: 1718x

Nowy rekord zgonów z powodu koronawirusa w Brazylii przez wyjątkowo agresywną, brazylijską mutację koronawirusa. Liczba ofiar śmiertelnych jest już tak duża, że przestaje robić na opinii publicznej wrażenie. W Sao Paulo nie nadążają z grzebaniem zmarłych z powodu COVID-19.Brazylijskie media zaczynają wydania z czarnymi tytułami. "Znowu tragiczny rekord" – ogłasza portal G-1. Powód? W ciągu ostatnich.......

czytaj dalej

Nowy rekord zgonów z powodu koronawirusa w Brazylii przez wyjątkowo agresywną, brazylijską mutację koronawirusa. Liczba ofiar śmiertelnych jest już tak duża, że przestaje robić na opinii publicznej wrażenie. W Sao Paulo nie nadążają z grzebaniem zmarłych z powodu COVID-19.




Brazylijskie media zaczynają wydania z czarnymi tytułami. "Znowu tragiczny rekord" – ogłasza portal G-1. Powód? W ciągu ostatnich 24 godzin zmarło w Brazylii 4 211 osób, o kilkaset więcej niż w najgorszych dniach przed Wielkanocą. Zakaziło się kolejnych prawie 90 tysięcy osób. W sumie ofiar śmiertelnych jest ponad 337 tysięcy a zakażonych ponad 13 mln.

Szpitale pękają w szwach, zajętych jest ponad 90 procent łóżek na OIOM-ach. W ostatnich dniach co czwarty zmarły na COVID-19 na świecie przypada na Brazylię. W stanie Rio Grande do Sul umiera na koronawirusa więcej ludzi, niż się rodzi. Ponieważ już od ponad miesiąca (od końca lutego) co tydzień liczba zgonów bije rekordy, a Brazylijczycy żyją z epidemią już od roku, statystyki przestają robić wrażenie. Bardziej opinię publiczną poruszają obrazy z miast i stanów, gdzie oblężone są szpitale, kliniki oraz cmentarze.





Sao Paulo nie ma gdzie chować zmarłych

W największym stanie Sao Paulo nie starcza już czasu na grzebanie zmarłych. Na 22 cmentarzach od jutra zostanie wykopanych po 600 nowych grobów dziennie. Kondukty pogrzebowe suną w kolejkach, owinięte w materiał zwłoki wrzuca się do grobów, a trumny zabiera po nowych zmarłych.

Wiele pogrzebów odbywa się nocą, bo w ciągu dnia kolejki są za długie. Zmarli wożeni są na cmentarze jak popadnie, niekiedy szkolnymi busami. Władze Sao Paulo nakazały budowę pionowego cmentarza, gdzie będą grzebane urny z prochami skremowanych zmarłych. Ma pomieścić ich 26 tysięcy.

Ratusz Sao Paulo zawarł umowy z 6 prywatnymi krematoriami, by zwiększyć liczbę kremowanych zwłok do 50 dziennie w każdym. Dotąd w jedynym publicznym krematorium w mieście można spopielić tylko 49 zwłok dziennie.

W Brazylii będzie gorzej niż w USA

- Epidemia jest jak niekontrolowana reakcja łańcuchowa w reaktorze, jak biologiczna Fukushima – mówi profesor medycyny Miguel Nicolelis.

Specjaliści z Brazylii i USA przewidują, że za trzy miesiące liczba zmarłych w Brazylii przekroczy pół miliona i sięgnie 600 tysięcy. Wówczas kraj wyprzedzi w fatalnej statystyce USA, gdzie dotąd zmarło 555 tysięcy. Tyle że w Brazylii mieszka 210 mln ludzi, a w USA 333 mln.

- Kwiecień będzie tragiczny. Stopa reprodukcji i śmiertelności epidemii są bardzo wysokie, a szczepimy znacznie mniej ludzi, niż należałoby – mówi dr Margareth Dalcolmo z Fundacji Fiocruz.


Bolsonaro: żadnych lockdown`ów i innych głupot

Wskutek obstrukcji władz federalnych, zwłaszcza osobistej prezydenta Jaira Bolsonaro, Brazylia straciła mnóstwo czasu w walce z epidemią.

Nie podjęła na czas rokowań z koncernami produkującymi szczepionki w końcu ubiegłego roku i na początku bieżącego wskutek czego szczepienia ruszyły późno i chaotycznie. System ochrony zdrowia może teoretycznie zaszczepić dwa miliony osób dziennie, ale przez bałagan i opóźnienia z importem szczepionek szczepi tylko 1 mln. Do tej pory pierwszą dawkę dostało zaledwie 20 mln osób, znacznie mniej niż w innych krajach, np. w Chile, USA, Wielkiej Brytanii czy Izraelu.

Specjaliści epidemiolodzy alarmują, że lawiny epidemii nie da się zatrzymać inaczej niż przez radykalny lockdown przez co najmniej 2 tygodnie i gwałtowny przyrost szczepień.

Nie możemy czekać na zaszczepienie 70 procent ludności do końca roku. Musimy zaszczepić 150 mln osób do lipca – uważa dr Dalcolmo.

Ale wszystko rozbija się o opór prezydenta Jaira Bolsonaro, który co prawda od dwóch tygodni popiera szczepienia (wcześniej szydził, że zmienią one człowiekowi płeć lub zamienią go w krokodyla), ale nadal zwalcza izolację społeczną i lockdown gospodarki.

Prezydent nie traci rezonu, skarży w sądach ogłaszane w poszczególnych stanach obostrzenia sanitarne, a rodakom zaleca "pakiety profilaktyczne" (z hydroksychlorochiną), które lekarze odradzają z powodu nieskuteczności i ubocznych skutków. Jego minister gospodarki Paulo Guedes obiecał we wtorek, że "za trzy miesiące Brazylia wróci do normalności".

Brazylia to inna planeta

Zamknięcie kraju doradza Brazylii główny epidemiolog USA Anthony Fauci, swego czasu zwalczany przez prezydenta Donalda Trumpa. Ale wielu Brazylijczyków wciąż bojkotuje dystans społeczny, zakaz publicznych zgromadzeń i noszenie maseczek.

W wielkich jak hale sportowe kościołach neoprotestanckich i katolickich wciąż odbywają się msze i religijne zgromadzenia, bo ich zamknięciu sprzeciwia się kler popierany przez Bolsonaro. O tym, czy kościoły mogą być zamykane decyzją gubernatorów stanowych, rozstrzyga właśnie sąd najwyższy w pełnym składzie, bo dotychczasowe orzeczenia sędziów są sprzeczne.

Na Amazonce w Manaus policja wtargnęła we wtorek wieczorem na luksusowy jacht, gdzie trwał masowy bankiet "lepszego" towarzystwa.

- Jesteśmy jedynym krajem, który nie wierzy w skuteczność lockdownu – mówi w telewizji "Globo" popularny popularyzator nauki Atila Iamarino. – Brazylia to jedna planeta, a Ziemia to inna.

źródło: gazeta. pl, CNN, BBC




zwiń tekst

SENATOR USA MARCO RUBIO: ZAJMIEMY SIĘ UFO PRZELATUJĄCYMI NAD BAZAMI WOJSKOWYMI US ARMY
Wt, 6 kwi 2021 05:43 | komentarze: brak czytany: 978x

Pierwsza ważna deklaracja amerykańskiego kongresmena w sprawie dziwnych przelotów UFO nad bazami wojskowymi USA. 'Musimy tę sprawę wyjaśnić' - twierdzi senator Marco Rubio.Senator USA Marco Rubio od dawna jest znany z tego, że bardzo nteresuje się zjawiskiem niezidentyfikowanych obiektów latających. W ostatmich tygodniach w mediach pojawiły się relacje żołnierzy opowiadające o przelotach tajemniczych.......

czytaj dalej

Pierwsza ważna deklaracja amerykańskiego kongresmena w sprawie dziwnych przelotów UFO nad bazami wojskowymi USA. 'Musimy tę sprawę wyjaśnić' - twierdzi senator Marco Rubio.





Senator USA Marco Rubio od dawna jest znany z tego, że bardzo nteresuje się zjawiskiem niezidentyfikowanych obiektów latających. W ostatmich tygodniach w mediach pojawiły się relacje żołnierzy opowiadające o przelotach tajemniczych 'dronów' nad bazami wojskowymi USA, a także okrętami wojennymi US NAVY. Te obiekty potrafią wykonywać manewry, które są poza zasięgiem wszelkich znanych dronów wojskowych.
 
O tę sprawę został zapytany amerykański senator z Florydy Marco Rubio, którego dziennikarze spotkali na lotnisku. Senator nie tylko wprost od lat mówi, że zjawisko UFO jest najważniejszym wyzwaniem, przed którym stanęła ludzkość, ale także podejmuje ten temat w senackiej komisji d/s wywiadu.

Senator Rubio obiecał, że nie zostawi tej sprawy bez echa.

- Musimy wiedzieć, co lata nad naszymi instalacjami wojskowymi - powiedział dziennikarzowi.

Nie wykluczył, że to mogą być drony szpiegowskie innego kraju, ale także uznał hipotezę o pozaziemskim ich pochodzeniu jako prawdopodobną.

/poniżej fotografia jednego z obiektów, który zawisł na bazą Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych/





zwiń tekst

MAŁY DRON INGENUITY PRZYGOTOWUJE SIĘ DO LOTU NAD MARSEM
Nie, 4 kwi 2021 11:07 | komentarze: brak czytany: 862x

Helikopter/dron Ingenuity jest już na powierzchni Marsa. Już wkrótce rozpocznie loty nad powierzchnią 'Czerwonej Planety. Niewielki Ingenuity w sobotę został postawiony na powierzchni Marsa przez łazik Perseverance. Ingenuity to maleństwo: waży ledwie 1,8 kg, jego korpus to kostka o krawędzi 20 cm, a rozpiętość łopat wykonanych z włókien węglowych wynosi 1,2 m. Drogę na Marsa przebył w postaci złożonej.......

czytaj dalej

Helikopter/dron Ingenuity jest już na powierzchni Marsa. Już wkrótce rozpocznie loty nad powierzchnią 'Czerwonej Planety.
Niewielki Ingenuity w sobotę został postawiony na powierzchni Marsa przez łazik Perseverance. Ingenuity to maleństwo: waży ledwie 1,8 kg, jego korpus to kostka o krawędzi 20 cm, a rozpiętość łopat wykonanych z włókien węglowych wynosi 1,2 m.




Drogę na Marsa przebył w postaci złożonej, podczepiony pod podwoziem łazika Perseverance. Potem przez kilka tygodni czekał, aż eksperci NASA znajdą dogodne miejsce do wykonania lotu. Naładował też do pełna sześć akumulatorów jonowo-litowych i sprawdził łącze komunikacyjne z łazikiem, który będzie jego stacją przekaźnikową. Wreszcie odrzucił osłonę, która go chroniła, i rozpoczął żmudną procedurę rozprostowywania swoich członków, bo był poskładany niczym japońskie origami.

W ostatnich dniach rozprostował więc swoje cztery nogi, a w Wielką Sobotę odczepił się od podbrzusza łazika Perseverance i stanął na powierzchni Marsa. Kilka godzin później Perseverance odjechał na bezpieczną odległość ok. 60 m i pozostawił go w pełnym  słońcu marsjańskiego popołudnia.

Od soboty helikopter Ingenuity jest zdany tylko na siebie.Ingenuity ma zademonstrować, że da się latać w bardzo rozrzedzonej marsjańskiej atmosferze. Tyle i aż tyle. Bo nigdy jeszcze nikt nie próbował takiego lotu nad powierzchnią obcej planety. Jeśli się uda, to w przyszłości podobne drony mogłyby być świetnymi zwiadowcami, zdolnymi zajrzeć tam, gdzie łaziki nie potrafią dojechać - np. wlatywać do głębokich kanionów i zawisnąć nad niedostępnymi rozpadlinami.

Najpierw helikopter musi jednak samodzielnie przetrwać pierwsze mroźne noce, kiedy temperatura może spaść do 90 stopni poniżej zera Celsjusza. Zespół nadzorujący eksperyment z Ingenuity niecierpliwie wyczekuje, czy helikopter to przeżyje i czy jego panel słoneczny działa zgodnie z oczekiwaniami.




Jeśli akumulatory będą się ładować i podgrzewać obwody elektryczne, to w ciągu tygodnia nastąpi historyczna próba (w zeszłą środę NASA wskazała na 11 kwietnia jako najbardziej prawdopodobną datę pierwszego lotu nad Marsem).

NASA planuje przeprowadzenie w sumie pięciu lotów, poczynając od pierwszego, 30-sekundowego, w czasie którego Ingenuity ma tylko wznieść się na wysokość 3 metrów, zawisnąć i powrócić na miejsce startu.



Żeby w rzadkiej atmosferze wytworzyć odpowiednią siłę nośną, jego wirnik będzie się obracać z prędkością nawet ponad 2500 obrotów na minutę, czyli więcej niż 40 razy na sekundę.

W kolejnych lotach helikopter będzie maksymalnie wznosić się na wysokość 5 m i przemieszczać nad całą wyznaczoną strefą lotu, która mierzy ok. 80 metrów długości i 30 metrów szerokości.




Ingenuity nie ma żadnych instrumentów naukowych. Ma tylko czarno-białe i kolorowe kamery, które mają mu pomagać w autonomicznej nawigacji. Dzięki nim także po raz pierwszy zobaczymy z lotu ptaka miejsce lądowania łazika Perseverance w kraterze Jezero.

Podczas każdego lotu śmigłowiec będzie działał samodzielnie. Nie sposób sterować nim (ani łazikiem Perseverance) zdalnie z Ziemi, bo obecnie sygnały radiowe między Ziemią a Marsem w jedną stronę lecą ponad 14 minut.

Jeśli eksperyment się powiedzie, Ingenuity utoruje drogę przyszłym dronom badawczym na innych globach. Na przykład NASA już opracowuje podobny śmigłowiec do lotów nad Tytanem (księżycem Saturna), który ma atmosferę gęstszą niż ziemska.

Po zakończeniu eksperymentów z helikopterem (mają trwać ok. miesiąca) Perseverance wyruszy zrealizować swój główny cel, jakim jest szukanie śladów życia na Marsie i zbieranie próbek skał, które zostaną w przyszłości sprowadzone na Ziemię.

źrródło: gazeta.pl, NASA



zwiń tekst

NAUKOWCY W SZOKU - KORONAWIRUS POTRAFI ZAINFEKOWAĆ MYSZY
Pt, 2 kwi 2021 16:35 | komentarze: 4 czytany: 1546x

Naukowcy odkryli, że nowe warianty wirusa - brazylijski i południowoafrykański - są w stanie replikować się u myszy. SARS-CoV-2 jak do tej pory, nie potrafi przeskakiwać z ludzi na myszy, z myszy na ludzi, ani między myszami. Niemniej jednak naukowców niepokoją nowe właściwości zmutowanego wirusa i to, jak łatwo może sobie znaleźć kolejnego żywiciela.Koronawirus  o wiele bardziej inteligentny.......

czytaj dalej

Naukowcy odkryli, że nowe warianty wirusa - brazylijski i południowoafrykański - są w stanie replikować się u myszy. SARS-CoV-2 jak do tej pory, nie potrafi przeskakiwać z ludzi na myszy, z myszy na ludzi, ani między myszami. Niemniej jednak naukowców niepokoją nowe właściwości zmutowanego wirusa i to, jak łatwo może sobie znaleźć kolejnego żywiciela.

Koronawirus  o wiele bardziej inteligentny niż przypuszczano

Patogeny często wykorzystują do namnażania się jakiś gatunek lub gatunki zwierząt jako żywicieli pośrednich, zanim przeskoczą na kolejne zwierzę albo na człowieka. Za główny rezerwuar koronawirusów uważa się nietoperze, ale wirus łatwo zakaża także norki, małpy, w tym małpy człekokształtne, duże koty i oczywiście ludzi. Najnowsze badania zrealizowane przez Instytut Pasteura w Paryżu wskazują na jeszcze jeden gatunek zwierząt, który może być wykorzystywany przez koronawirusa do replikacji. Są to myszy, gryzonie bardzo rozpowszechnione, w tym także w miastach.




Taka ekspansja ze strony koronawirusa wzbudziła niepokój badaczy, oznacza bowiem, że wirus ma ogromne możliwości adaptacyjne, zmienia się niezwykle szybko, a pojawiające się nowe warianty dość łatwo zyskują szersze właściwości.

Dwa nowe warianty wirusa skutecznie replikują się w drogach oddechowych myszy
Wykonane w laboratorium w Paryżu eksperymenty wykazały, że ani najstarszy znany nam wariant koronawirusa, tzw. wirus z Wuhan, ani dominujący dotychczas na świecie wariant B.1.1.7., nie infekują myszy. Co innego warianty B.1.351 oraz P1 (nazywane potocznie południowoafrykańskim i brazylijskim).

- Warianty B.1.351 i P.1 rozszerzają zakres gospodarzy dla SARS-CoV-2 na myszy - piszą naukowcy we wstępnym artykule opublikowanym na serwerze bioRxiv. Badania nie zostały jeszcze zrecenzowane.




Jedna z hipotez, dotyczących pochodzenia SARS-CoV-2 mówi, że rezerwuarem patogenu są nietoperze, a przeskoczył on na ludzi poprzez tzw. żywiciela pośredniego (nie wiadomo jeszcze jaki to był gatunek, wskazuje się m.in. na cywety). Eksperyment przeprowadzony w Instytucie Pasteura pokazuje, że myszy mogą zostać zainfekowane przez wariaty południowoafrykański i brazylijski, ale nie zauważono infekcji w realnym świecie, co sprawdzono, badając myszy żyjące na wolności. Ponadto - uspokajają naukowcy - wirus nie jest w stanie przeskakiwać z myszy ani na ludzi, ani na inne myszy.

Teraz jedynym gatunkiem, który może się zarazić SARS-CoV-2 od człowieka, a następnie ponownie "wrócić" do człowieka, są norki, czego doświadczyliśmy niedawno. Zakażone zwierzęta znaleziono m.in. na farmach w Danii. Ponadto są dowody, że wariant B.1.1.7 (najbardziej obecnie rozpowszechniony) może zakazić domowe psy i koty wywołując objawy podobne do COVID-19.

Koronawirus rozprzestrzeniający się na inny gatunek zwierząt budzi zaniepokojenie. Infekując nowe zwierzę, może tam przejść mutacje, które zmienią jego właściwości biologiczne. Powracając następnie do ludzi, jest w stanie zagrozić skuteczności szczepionek, ponieważ te zostały zaprojektowane tak, aby bronić nas przed pierwotnym wariantem wirusa.

Komentujący te badania naukowcy podkreślają, że SARS-CoV-2 jest bardziej nieprzewidywalny niż się spodziewano. Potrafi zainfekować wiele różnych gatunków zwierząt, co jest raczej niezwykłe.

- Musimy być ostrożni - mówi wirusolog Vincent Munster z National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID) - Wydaje się, że SARS-CoV-2 potrafi nas zaskoczyć bardziej niż jakikolwiek inny wcześniejszy wirus. Eksperci podkreślają, że musimy ściśle monitorować mutującego nieustannie wirusa oraz szczepić ludzi najszybciej jak się da.

Źródła: The New York Times, bioRxiv.org, gazeta.pl



zwiń tekst

DZIWNE KRĘGI NA MAPIE POGODOWEJ - 29 marca 2021
Wt, 30 mar 2021 11:03 | komentarze: 1 czytany: 1383x

[...] Witajcie! Dzielę się na gorąco dziwną obserwacją na mapie pogodowej zoom.earth. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie widziałem, choć oczywiście może to też być coś normalnego, łatwego do wytłumaczenia. Jednak mocno kojarzy mi się z tematem wzorów okręgów na ciele. Przesyłam zdjęcia w załączniku.Pozdrawiam serdecznie,[...]Witajcie ponownie - dosyłam printscreen oraz linkhttps://zoom.earth/#view=51.......

czytaj dalej

[...] Witajcie! Dzielę się na gorąco dziwną obserwacją na mapie pogodowej zoom.earth. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie widziałem, choć oczywiście może to też być coś normalnego, łatwego do wytłumaczenia. Jednak mocno kojarzy mi się z tematem wzorów okręgów na ciele. Przesyłam zdjęcia w załączniku.

Pozdrawiam serdecznie,

[...]






Witajcie ponownie - dosyłam printscreen oraz link

https://zoom.earth/#view=51.413,20.2356,8z/date=2021-03-29,17:15,+2

Pozdrawiam!


 

[...] Dzień dobry , [...] Proszę zwrócić uwagę na te zdjęcia, czy to normalne zjawiska? Te kształty łudząco przypominają wzory na ciałach o których niedawno pisaliście. Dziękuję za poświęcony czas!

Dzień dobry ponownie, proszę zwrócić uwagę na Warszawę oraz Rzeszów- na innych aplikacjach pogodowych też to można dostrzec- raz jeszcze dziękuję za Pana czas!

[...]













Witam,

odnośnie "dziwnych kręgów na mapie pogodowej" przesłanych do Państwa, wstawiam link do ciekawego artykułu na ten temat.

https://dobrapogoda24.pl/artykul/zjawisko-bright-band-jasne-pasmo

Krótko mówiąc są to zakłócenia radarów meteo związane z pogodą, radary znajdują się właśnie m.in. pod Warszawa czy w Rzeszowie.



zwiń tekst

TO NIE JEST WYGNIECIONY PIKTOGRAM W ZBOŻU, LECZ STADO OWIEC
Wt, 30 mar 2021 05:03 | komentarze: 4 czytany: 1439x

O bardzo ciekawym zjawisku poinformowali badacze zjawisk niewyjaśnionych z Wielkiej Brytanii. W pewnym momencie na polu zauważyli niezwykle regularny kształt, który okazał się... utworzony przez stado owiec. Z daleka wręcz do złudzenia przypomina kręgi zbożowe. This turned up in a field in Brighton UK today. O tym, że owce potrafią tworzyć bardzo regularne formacje wiadomo od dawna. .......

czytaj dalej

O bardzo ciekawym zjawisku poinformowali badacze zjawisk niewyjaśnionych z Wielkiej Brytanii. W pewnym momencie na polu zauważyli niezwykle regularny kształt, który okazał się... utworzony przez stado owiec. Z daleka wręcz do złudzenia przypomina kręgi zbożowe.




 

This turned up in a field in Brighton UK today.


 

O tym, że owce potrafią tworzyć bardzo regularne formacje wiadomo od dawna.

 

Poniżej cudowne zjawisko, które zostały nazwane "cyklonem reniferów". Film został nagrany w Murmańsku (Rosja).



zwiń tekst

CZY WIZJA JASNOWIDZA KRZYSZTOFA JACKOWSKIEGO O 'BLOKOWANYCH OKRĘTACH' SPEŁNIA SIĘ NA NASZYCH OCZACH?
Czw, 25 mar 2021 15:06 | komentarze: 13 czytany: 3285x

Przepowiednia Krzysztofa Jackowskiego o 'blokowanych okrętach' wydaje się właśnie spełniać.  W grudniu 2020 roku Krzysztof Jackowski miał wizję "okrętów blokowanych na cieśninie". Tymczasem właśnie teraz podano informację o tym, że ogromny kontenerowiec zmierzający z Chin do Holandii utknął na mieliźnie przepływając przez Kanał Sueski. Ogromna jednostka blokuje ruch, powstał wielki zator, tymczasem.......

czytaj dalej

Przepowiednia Krzysztofa Jackowskiego o 'blokowanych okrętach' wydaje się właśnie spełniać.  W grudniu 2020 roku Krzysztof Jackowski miał wizję "okrętów blokowanych na cieśninie". Tymczasem właśnie teraz podano informację o tym, że ogromny kontenerowiec zmierzający z Chin do Holandii utknął na mieliźnie przepływając przez Kanał Sueski. Ogromna jednostka blokuje ruch, powstał wielki zator, tymczasem sprawa dotyczy ważnego kanału, którym transportowana jest m.in. ropa i gaz.



Tę niezwykłą sytuację z wizją jasnowidza zauważył nasz czytelnik.


From: [...]
Sent: Wednesday, March 24, 2021 7:04 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Kanał Sueski

Witam,
Jackowski o tym wspominał, nie do wiary
Ale to właśnie się stało!!!
 
--
[..]

Kontenerowiec "Ever Given" płynący z Chin do Holandii utknął na mieliźnie przepływając przez Kanał Sueski. Taką pozornie niezbyt istotną wiadomość przekazano we wtorek.


Jednak z czasem sprawa okazała się bardziej poważna. Bo długi na 400 metrów i szeroki na 60 metrów tajwański statek kompletnie zablokował ruch wodny na Kanale Sueskim. To niezwykle ważny szlak komunikacyjny, płyną tamtędy każdego dnia statki wiozące między innymi ropę i gaz. Trwa akcja usuwania kontenerowca z mielizny, a tymczasem już setki okrętów i tankowców utknęły w morskim korku.


 

Wszystko to w ciekawy sposób przypomina... przepowiednię Krzysztofa Jackowskiego z grudnia ubiegłego roku!

Mówił o "okrętach blokowanych na cieśninie". Co dokładnie powiedział?

"Mam takie wrażenie, że pewna cieśnina na morzu będzie zablokowana kilkoma statkami. (...) Mam odczucie, że pierwszy etap konfliktu, to będzie uderzenie z powietrza na statki na morzu. Kojarzy mi się, że cieśnina zostanie przez kilka statków zablokowana, a pretensje o to będzie miało kilka państw. A jedno Państwo to zrobi i w którymś momencie z powierza, zostaną te statki zbombardowane i to będzie to początek konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie" - mówił Krzysztof Jackowski. Jasnowidz wiele razy mówił, ze po zarazie nastąpi poważny konflikt, który zacznie się na Bliskim Wschodzie.




zwiń tekst

WIELKA BRYTANIA: WIĘKSZOŚĆ ZA TYM, ABY W PRZYPADKU ATAKU OBCYCH NA ZIEMIĘ NA CZELE LUDZKOŚCI STANĄŁ ARNOLD SCHWARZENEGGER
Wt, 23 mar 2021 14:21 | komentarze: 2 czytany: 1386x

Stacja BLAZE TV postanowiła przeprowadzić badania na temat podejścia Brytyjczyków do UFO. Ponad połowa z 2 tys. ankietowanych stwierdziła, że wierzy w życie pozaziemskie. W pytaniu o to, kto powinien poprowadzić ludzkość w razie ataku kosmitów, wskazano natomiast Arnolda Schwarzeneggera.BLAZE TV szykuje się do rozpoczęcia swojego UFO Week (przez cały przyszły tydzień będzie nadawać programy i filmy.......

czytaj dalej

Stacja BLAZE TV postanowiła przeprowadzić badania na temat podejścia Brytyjczyków do UFO. Ponad połowa z 2 tys. ankietowanych stwierdziła, że wierzy w życie pozaziemskie. W pytaniu o to, kto powinien poprowadzić ludzkość w razie ataku kosmitów, wskazano natomiast Arnolda Schwarzeneggera.




BLAZE TV szykuje się do rozpoczęcia swojego UFO Week (przez cały przyszły tydzień będzie nadawać programy i filmy poświęcone przybyszom z kosmosu. Jak informuje portal Mirror, z tej okazji stacja postanowiła przeprowadzić ankietę wśród 2 tys. dorosłych osób. Zapytano ich m.in. o to, czy uważają, że istnieje życie pozaziemskie. 56 proc. badanych stwierdziło, że tak. Co więcej, ponad jedna na 10 osób (11 proc.) jest przekonana, że je widziała.

 Co jeśli jednak postanowią nas zaatakować? Kto nas poprowadzi w tej walce? Ankietowani chcieliby, żeby był to aktor, który na ekranie poradził sobie z tym zadaniem znakomicie.

Stacja przeprowadzająca ankietę zapytała, kto zdaniem badanych powinien dowodzić ludzkością w wypadku ataku kosmitów.

Z listy 20 celebrytów najczęściej wskazywano Arnolda Schwarzeneggera. Sam aktor skomentował to w swoich mediach społecznościowych:

Dziękuję za zaufanie, jakie we mnie pokładacie. Jestem gotowy służyć.

Brytyjczycy chcieliby, aby w razie ataku kosmitów liderem ludzkości został Arnold Schwarzenegger. Arnold Schwarzenegger dziękuje za zaufanie - oto jego wpis w mediach społecznościowych.



Na drugim miejscu znalazł się doświadczony w „Dniu Niepodległości” Will Smith, a na kolejnych pozycjach nie zabrakło Sir Davida Attenborough, Bruce’a Willisa czy Sigourney Weaver. Najciekawsze jednak jest to, że ósmy w tym wyścigu po przywództwo okazał się Donald Trump. Zdecydowanie przegonił obecnego prezydenta USA Joe Bidena, którego wskazano dopiero jako 20.

Pełna lista celebrytów typowanych do przywództwa w razie ataku obcych z kosmosu:

    Arnold Schwarzenegger
    Will Smith
    Sir David Attenborough
    Bruce Willis
    Tom Cruise
    Harrison Ford
    Sigourney Weaver
    Donald Trump
    Gillian Anderson
    Nicola Sturgeon
    Chris Pratt
    Boris Johnson
    Piers Morgan
    William Shatner
    Simon Pegg
    Tommy Lee Jones
    David Duchovny
    Mel Gibson
    Kamala Harris
    Joe Biden


Zapraszamy do udziału w naszej ECHO-SONDZIE.


https://www.nautilus.org.pl/echosonda,663,mijaja-kolejne-lata-a-obcy-z-innych-planet-i-innych-swiatow-.html



zwiń tekst

NOWA ZIEMIA: NAUKOWCY ZNALEŹLI PLANETĘ Z ATMOSFERĄ
Nie, 21 mar 2021 20:35 | komentarze: brak czytany: 1401x

GJ 1132 b to egzoplaneta znajdująca się w naszym kosmicznym sąsiedztwie, bo zaledwie ok. 40 lat świetlnych od Układu Słonecznego. Jest światem większym od Ziemi i wyjątkowo nieprzyjaznym dla istnienia jakiegokolwiek życia. Dla badaczy okazała się ona jednak wyjątkowo interesująca.Gazowy olbrzym, który zmniejsza się do rozmiarów Ziemi, a następnie częściowo odbudowuje swoją atmosferę. Astronomowie .......

czytaj dalej

GJ 1132 b to egzoplaneta znajdująca się w naszym kosmicznym sąsiedztwie, bo zaledwie ok. 40 lat świetlnych od Układu Słonecznego. Jest światem większym od Ziemi i wyjątkowo nieprzyjaznym dla istnienia jakiegokolwiek życia. Dla badaczy okazała się ona jednak wyjątkowo interesująca.

Gazowy olbrzym, który zmniejsza się do rozmiarów Ziemi, a następnie częściowo odbudowuje swoją atmosferę. Astronomowie podejrzewają, że właśnie taki los spotkał GJ 1132 b - egzoplanetę położoną w kosmicznym sąsiedztwie Układu Słonecznego.




Gorący neptun, który odbudował sobie atmosferę

Z początku naukowcy nie przywiązywali do GJ 1132 b większej uwagi, ponieważ planeta znajduje się wyjątkowo blisko gwiazdy macierzystej - czerwonego karła. Na tyle blisko, że rok na tej planecie trwa zaledwie 1,5 ziemskiego dnia i - podobnie, jak Księżyc do Ziemi - jest ona skierowana stale tą samą stroną w kierunku gwiazdy (obrót synchroniczny).

Zazwyczaj planety położone w tak niewielkiej odległości od gwiazdy są niezwykle gorące i raczej nieciekawe. Pozornie tak było i w tym przypadku. Nowe badania wykonane przez astronomów korzystających z Kosmicznego Teleskopu Hubble'e pokazały jednak, że GJ 1132 b to obiekt jedyny w swoim rodzaju.

Planeta powstała ok. 4,5 mld lat temu (podobnie, jak Ziemia) i początkowo była gazowym olbrzymem o średnicy wielokrotnie większej od średnicy naszej planety. Badania pokazały, że gdy GJ 1132 b trafiła na bardzo ciasną orbitę, utraciła swoją atmosferę z powodu silnego wiatru gwiazdowego czerwonego karła. W krótkim czasie po gazowym olbrzymie został skalisty rdzeń wielkości Ziemi.



 

Ku zaskoczeniu autorów badania GJ 1132 b nie jest już takim światem pozbawionym gazowej otoczki.  Połączenie bezpośrednich obserwacji i symulacji komputerowych pokazało, że planeta częściowo odbudowała swoją atmosferę - teraz ma gęstość podobną do Ziemi i jest od niej niewiele większa.

Badacze podejrzewają, że obecna atmosfera jest znacznie cieńsza od poprzedniej i składa się głównie z wodoru, cyjanowodoru, metanu, amoniaku i mgiełki węglowodorowej. Nowa otoczka gazowa powstała poprzez aktywny wulkanizm GJ 1132 b - w wyniku ciągłego wydostawania się magmy i gazów z wnętrza planety.

To pierwsza taka planeta pozasłoneczna. Jest aktywna tektonicznie

Niezwykle intensywna aktywność pobliskiej gwiazdy oczywiście ciągle wywiewa część gazu w przestrzeń kosmiczną, jednak zdaniem autorów badania, jest on stale uzupełniany przez gaz wydostający się z wnętrza planety Co więcej - jak twierdzi Paul Rimmer z Uniwersytetu Cambridge - dzięki temu atmosfera GJ 1132 b jest "oknem na geologię innego świata" (potencjalnie pozwoli zbadać nam jej skład chemiczny).

Badacze sugerują nawet, że atmosfera GJ 1132 b jest podobnej grubości jak ziemska, a przy powierzchniach obu planet panuje podobne ciśnienie atmosferyczne. Wykluczają jednak na GJ 1132 b istnienie wulkanów, takich jak na Ziemi czy na Marsie.



Praca wskazuje, że powierzchnię planety tworzy niezwykle rozgrzana i bardzo cienka (ma mieć kilkaset stóp, 1 m to ok. 3,3 stopy) skorupa, która poddawana jest stałym siłom pływowym gwiazdy macierzystej i potencjalnie innej pobliskiej planety. Z tego powodu jest mocno popękana i to właśnie z tych szczelin stale wydobywają się gazy utrzymujące nową atmosferę.

Jak podkreślają badacze, nowych danych dotyczących GJ 1132 b powinien dostarczyć nadchodzący Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który być może będzie w stanie wskazać gorące punkty na powierzchni planety.

źródło: gazeta.pl




zwiń tekst

OBIEKT UFO NAD ARIZONĄ - marzec 2021
Nie, 21 mar 2021 09:18 | komentarze: brak czytany: 893x

Bardzo ciekawej obserwacji UFO dokonała dwójka Amerykanów Kristian Noel (50 l. ) i Kelly Dees (49 l.), którzy podróżowali drogą wiodącą przez pustynię w Arizonie. Dostrzegli ciemny obiekt, który na wysokości kilkuset metrów wyraźnie przez chwilę im towarzyszył. Miał on wielkość dużego samochodu ciężarowego.Jeden z mężczyzn nagrał dziwny obiekt swoim telefonem komórkowym, a nagranie trafiło do światowych.......

czytaj dalej

Bardzo ciekawej obserwacji UFO dokonała dwójka Amerykanów Kristian Noel (50 l. ) i Kelly Dees (49 l.), którzy podróżowali drogą wiodącą przez pustynię w Arizonie. Dostrzegli ciemny obiekt, który na wysokości kilkuset metrów wyraźnie przez chwilę im towarzyszył. Miał on wielkość dużego samochodu ciężarowego.




Jeden z mężczyzn nagrał dziwny obiekt swoim telefonem komórkowym, a nagranie trafiło do światowych mediów.

Trójkątny obiekt  był został obserwowany 13 marca 2021 na niebie Wielkiej Brytanii.  Tego samego dnia byli świadkowie w USA, którzy go zauważyli

UFO uwiecznione na zdjęciach przez naocznego świadka w Stanach Zjednoczonych, zostało dostrzeżone nad miastem Woodstock, w stanie Georgia.

8 marca 2021 roku nad Buenos Aires (Argentyna) była burza. Na nagraniu widać, że był tam jeszcze jakiś obiekt, którego nie widać było gołym okiem.

 

 

 OBSERWACJA DZIWNEGO ŚWIATŁA NA OCEANIE INDYJSKIM

„12 marca 2021 roku, gdy nasz statek znajdował się na Oceanie Indyjskim w kierunku Bangladeszu, około godziny 20:00 widzieliśmy na nocnym niebie przez 20 minut tajemniczy pokaz świetlny”.

"Nasz trzeci asystent zadzwonił do mnie i poinformował mnie o tym, a także poprosił, abym przyniósł aparat, żeby zarejestrować ten moment. Minutę później poszedłem na mostek. Na mostku zgromadzeni byli inni ludzie, w tym nasz kapitan i główny mechanik”.
 
„Wszyscy widzieliśmy to samo. Kapitan pierwszy zauważył światło. Po 2 - 3 minutach oglądaliśmy już pierwsze zdjęcia i nagrania. Nasz kapitan powiedział, że początkowo, gdy to ujrzał, obiekt był mniejszy i znacznie jaśniejszy”.

 „Zacząłem kręcić w zwolnionym tempie w odstępach 1s i wykonałem około 400 zdjęć. Widać, że wszystkie obiekty świecą i rozszerzają się w zwolnionym tempie, co było łatwo widoczne gołym okiem w nocy”.

 „Po zniknięciu światła sprawdziłem położenie naszego statku (szerokość, długość, czas UTC). Rozmawialiśmy o tym, ale nikt nie wiedział, co to jest i nigdy wcześniej nie widział takiego światła”.



zwiń tekst

RAPORT NAUKOWCÓW Z COLUMBIA UNIVERSITY: ZA CHWILĘ WYBUCHNĄ KOLEJNE ŚWIATOWE PANDEMIE ODZWIERZĘCE
Wt, 16 mar 2021 08:51 | komentarze: 3 czytany: 2128x

Jedzenie przez ludzi mięsa dzikich i egzotycznych zwierząt w Azji i Afryce jest niczym zabawa z tykającą bombą. 'Czeka nas kolejna pandemia' - nie mają wątpliwości naukowcy z Columbia University.Był chłodny, zimowy poranek. Do pracy na fermie drobiu w południowej Rosji nie stawiło się siedmiu pracowników. Zachorowali, mieli dolegliwości typowe dla grypy. Objawy były łagodne, jak poinformowała Anna.......

czytaj dalej

Jedzenie przez ludzi mięsa dzikich i egzotycznych zwierząt w Azji i Afryce jest niczym zabawa z tykającą bombą. 'Czeka nas kolejna pandemia' - nie mają wątpliwości naukowcy z Columbia University.




Był chłodny, zimowy poranek. Do pracy na fermie drobiu w południowej Rosji nie stawiło się siedmiu pracowników. Zachorowali, mieli dolegliwości typowe dla grypy. Objawy były łagodne, jak poinformowała Anna Popowa, szefowa Rospotrebnadzoru, agencji odpowiedzialnej m.in. za kontrolę sanitarną w Rosji, ale z niewiadomych powodów wszystkich pracowników poddano dokładnym badaniom. Z pobranego wymazu wyizolowano materiał genetyczny wirusa i okazało się, że jest to nowy szczep ptasiej grypy H5N8. Odkrycie, o którym rosyjskie służby poinformowały w połowie lutego, jest o tyle niepokojące, że ogniska wirusa H5N8 wykryto już na fermach drobiu w Japonii, Chinach i Korei Południowej, a także w Wielkiej Brytanii. Ale tam chorowały tylko ptaki.

Dotychczas ludzie zarażali się podtypami ptasiej i świńskiej grypy, takimi jak H5N1 i H7N9. A podtyp H5N8 uważano za niegroźny dla ludzi. Teraz okazuje się, że wirus ten pokonał barierę międzygatunkową, ale na razie przenosi się tylko z ptaków na ludzi, a nie między ludźmi. Naukowcy ostrzegają, że H5N8 może jednak pokonać także tę barierę. Wirusy grypy mutują bowiem bardzo szybko i już wiele razy wywołały pandemię.

Drugim wirusem, przed którym ostrzegają naukowcy, jest Nipah. Zdaniem ekspertów WHO ma on „potencjał pandemiczny”. Oznacza to, że może wywołać następną pandemię, a co więcej pandemia ta byłaby dużo groźniejsza niż obecna. Wirus Nipah powoduje ostrą niewydolność układu oddechowego i zapalenie mózgu, a choroba nim wywołana jest 40-75 razy bardziej śmiertelna niż COVID-19. (Śmiertelność z powodu COVID-19 wynosi ok. 1 proc.).

Nipah pokonał już barierę gatunkową – z nietoperzy przeskoczył na ludzi i może być przenoszony poprzez skażoną żywność lub bezpośrednio między ludźmi. Po raz pierwszy zarazili się nim w 1999 r. hodowcy świń w Malezji. Zachorowało około 300 osób, a zmarło sto. Potem wirus zaczął wędrować po Azji. Pojawił się w Indiach, Bangladeszu, Kambodży, Indonezji, Tajlandii i na Filipinach. Dotarł też do Ghany i Madagaskaru. Od 2001 r. prawie każdego roku stwierdzane są ogniska tego wirusa. Naukowców intryguje, dlaczego to właśnie Nipah zainfekował ludzi, a nie 50 innych wirusów, które odkryto u tamtejszych nietoperzy. Co jest w nim wyjątkowego, że stał się ludzkim patogenem?
Takich wirusów, które mają potencjał pandemiczny, naukowcy naliczyli już co najmniej kilkanaście. Ich zdaniem jest tylko kwestią czasu, który z nich zmieni się do tego stopnia, że zacznie bez trudu przenosić się z człowieka na człowieka i tym samym opanuje cały świat.

Zderzenie ludzi z naturą

Pandemie nie są niczym nowym i co pewien czas dziesiątkowały ludzkość. Z około 400 pojawiających się chorób zakaźnych, które zostały zidentyfikowane od 1940 r., ponad 60 proc. pochodzi od zwierząt. Dżumę dymieniczą roznosiły szczury żyjące w miastach lub wszy odzieżowe, jak wynika z najnowszych badań prowadzonych na Université d'Aix-Marseille. Wirus HIV wywołujący AIDS pochodzi od małp, eboli przeskoczył na ludzi z nietoperzy, a grypy hiszpanki z 1918 r. ma swoje początki u ptaków.

Ostatnio jednak niebezpiecznie rośnie tempo pojawiania się nowych chorób zakaźnych, przede wszystkim przenoszonych ze zwierząt na ludzi. Powodów jest kilka. Niszczymy siedliska fauny i flory na potrzeby pól uprawnych i miast, polujemy na dzikie zwierzęta i handlujemy nimi, odpoczywamy w lasach i wędrujemy przez niegdyś niedostępne jaskinie, a im częściej to robimy, tym większe jest prawdopodobieństwo rozprzestrzeniania się zarazków i większe ryzyko, że któryś z nich pokona barierę gatunkową. „Jeżeli spojrzeć na świat z punktu widzenia głodnego wirusa albo bakterii, to miliardy naszych ciał stanowią dla nich wspaniałe żerowisko, zwłaszcza w miejscach w niedawnej przeszłości zamieszkiwanych przez o połowę mniej ludzi. W ciągu mniej więcej 25 lat jako gatunek podwoiliśmy swoją liczebność. Stanowimy zatem doskonały cel dla każdego organizmu, który może się przystosować do inwazji na nas” – pisał historyk William H. McNeill, autor m.in. książki „Plagues and peoples” (Plagi i ludzie).




Zagrozić nam mogą nie tylko wirusy i bakterie, ale także grzyby, priony, robaki i protisty (które dawniej mylnie nazywano pierwotniakami), ale naukowcy są zgodni, że najwięcej problemów przysparzają nam wirusy, których na świecie jest 1,67 mln, z czego aż połowa może przeskoczyć na ludzi i nas zarazić. Szacunki te naukowcy oparli na modelach matematycznych, ale zagrożenie jest oczywiste. Dotychczas opisano zaledwie 263 wirusy, które mogą infekować ludzi. Oznacza to, że prawie nic nie wiemy o 99,96 proc. potencjalnych zagrożeń pandemicznych.

Najgroźniejsze są wirusy, które przeskoczyły ze zwierząt na człowieka, bo to one wywołały najbardziej niszczycielskie pandemie na świecie. One też zdają się mieć największy potencjał pandemiczny. Rozwijają się szybko, są odporne na antybiotyki, potrafią być nieuchwytne, mają bardzo prostą budowę, a wywoływane przez nie choroby często charakteryzują się niezwykle wysokimi wskaźnikami śmiertelności.

Gorączki krwotoczne

Eksperci WHO wytypowali niedawno wirusy o największym potencjale pandemicznym. Na pierwszym miejscu umieścili Nipah, bo na wywołaną przez niego chorobę nie ma szczepień. Wirus jest bardzo śmiertelny, a w Azji wywołał już kilka epidemii.
Na dalszych miejscach znalazły się wirusy powodujące gorączki krwotoczne. Jednym z nich jest Marburg, który należy do tej samej rodziny wirusów co ebola, wywołuje podobne objawy i rozprzestrzenia się w podobny sposób – poprzez kontakt z krwią, płynami ustrojowymi lub tkankami zakażonych osób. Marburg jest niezwykle śmiercionośny, zabija aż 88 proc. zakażonych ludzi. W czasie epidemii w 2005 r. w Angoli doprowadził do śmierci 90 proc. zakażonych. Przeciwko Marburgowi nie ma żadnej ochrony, w odróżnieniu od eboli, przeciwko której jest już szczepionka.
Mniej śmiertelny niż Marburg jest wirus Lassa, który także wywołuje gorączkę krwotoczną. Zabija 1-15 proc. zakażonych. Eksperci przypuszczają, że rocznie dochodzi od 100 tys. do 300 tys. zakażeń gorączką Lassa, a ok. 5 tys. osób umiera. Epidemie wywołane Lassą pojawiają się regularnie w kilku krajach Afryki Zachodniej i trwają dłużej niż epidemie ebola i Marburg, które wybuchają sporadyczne i szybko znikają.

Koronawirusy górą

Simon Anthony, epidemiolog z Columbia University, szukając odpowiedzi na pytanie, które wirusy najprawdopodobniej przeskoczą ze zwierząt na ludzi, już przed laty skupił się na koronawirusach. Wtedy nikt nie uważał tych zarazków za duży problem. Nastawienie uczonych zmieniło się dopiero w 2003 r., gdy w południowych Chinach pojawił się SARS, zwany dziś SARS-CoV-1 (zespół ostrej niewydolności oddechowej). Wirus zaraził prawie 8,1 tys. ludzi w 26 krajach i uśmiercił 774 osoby.
Wtedy też naukowcy ostrzegali, że koronawirusy szybko mutują i w każdej chwili może pojawić się wariant, który przeskoczy ze zwierzęcia na człowieka i będzie przenosił się wśród ludzi. Łatwość powstawania nowych wariantów koronawirusa wynika stąd, że ssaki są nosicielami wielu szczepów. A gdy różne wirusy spotkają się w jednym organizmie, mogą wymienić się fragmentami genomu i dać początek nowemu wariantowi, nierzadko bardziej groźnemu niż poprzednicy. Z badań naukowców z Uniwersytetu w Liverpoolu wynika, że gatunków ssaków, w których może dojść do mieszania się koronawirusów, jest ponad 40 razy więcej, niż wcześniej przypuszczano.



W lutym 2019 r. Linfa Wang z Duke-NUS Medical School w Singapurze opublikowała w czasopiśmie „Current Opinion in Virology” listę wirusów, które najprawdopodobniej przeskoczą z nietoperzy na ludzi, bezpośrednio lub przez pośredniego żywiciela, i wywołają pandemię. Na szczycie listy umieściła koronawirusy, ponieważ zarazki te rozprzestrzeniają się łatwo, głównie drogą kropelkową. Ponadto często ulegają mutacjom, które mogą przekształcić łagodny szczep w złośliwy patogen. Przystosowują się do wielu żywicieli, w tym świń, gryzoni, krów, wielbłądów – z których każdy może stać się pośrednikiem między nietoperzami a nami.

SARS-CoV-2 wciąż krąży w przyrodzie i powstają nowe jego warianty. Choć niektóre z nich, np. wariant brytyjski, przenoszą się wśród ludzi dużo łatwiej niż wcześniejsze wersje, to chronią przed nimi dostępne dziś szczepionki. Jest więc nadzieja, że nad koronawirusem uda się nam zapanować, ale zagrożenie może przyjść z zupełnie innej strony. Przeciwko SARS-CoV-2, jak i przeciwko wszystkim innym wirusom, nie działają antybiotyki. Leki te są przydatne jedyne u tych chorych na COVID-19, u których dochodzi do infekcji bakteryjnych powodujących zapalenie płuc. Szacuje się, że takich ciężko chorych pacjentów jest 10 proc.

Okazuje się jednak, że w wielu krajach antybiotyki są stosowane u ok. 70 proc. pacjentów z COVID-19, a tam, gdzie wprowadzono lockdown i konsultacje online, wzrosła także liczba recept wypisywanych na antybiotyki z różnych powodów. Lekarze pierwszego kontaktu nie badają bowiem pacjentów i często nie są do końca pewni swojej diagnozy, dlatego przepisują antybiotyk na wszelki wypadek, jako środek zapobiegawczy.
Nadużywanie antybiotyków już doprowadziło do tego, że pojawiły się szczepy, których nie jesteśmy w stanie zniszczyć żadnymi lekami. Bakterie oporne na antybiotyki mogą więc stać się przyczyną pandemii. Ale byłaby to inna pandemia niż ta, z którą dziś się zmagamy. Fala przetoczyłaby się wolniej, bo bakterie mają zwykle większe genomy niż wirusy i ewoluują wolniej, ale w miarę upływu czasu nabrałaby rozpędu. Przewlekłe infekcje prowadziłyby do śmierci chorych.




Polio i ospa

Nowe, groźne dla nas wirusy pojawiają się tam, gdzie zachodzi częsta interakcja między ludźmi i zwierzętami. Niedawne epidemie sugerują zatem, że następna zacznie się w Azji lub Afryce. Ale tak wcale nie musi być, bo na przykład wirus Schmallenberg, który powoduje samoistne poronienie u zakażonych zwierząt, głównie hodowlanych, pojawił się niedawno w Europie. A wirusy wenezuelskiego końskiego zapalenia mózgu i Mayaro już kilka razy powodowały epidemie w Ameryce Południowej i Środkowej. Nie można więc wykluczyć, że za którymś razem przeskoczą na człowieka i zaczną się rozprzestrzeniać między ludźmi.

Nie mamy też co liczyć na to, że wyeliminujemy z przyrody zagrażające nam wirusy. Udało się nam to co prawda z wirusem ospy prawdziwej, ale stało się tak tylko dlatego, że wirus ten zaraża jedynie ludzi – nie przebywa ani nie namnaża się poza organizmem człowieka. Nie miał się więc gdzie ukryć.

Podobnie jest z wirusem polio, który nękał ludzi przez tysiąclecia, powodując m.in. niedowład nóg. Wywołana nim choroba, zwana niekiedy chorobą Heinego-Medina lub porażeniem dziecięcym, w pierwszej połowie XX wieku przybrała postać groźnej epidemii, szerząc się zwłaszcza w Europie i Ameryce Północnej. W 1988 r. wprowadzony został światowy program zwalczania polio, który prawdopodobnie zakończy się sukcesem. Przeciwko wirusowi opracowano bowiem skuteczne szczepionki, które są niedrogie i dają trwałą odporność. Dzięki nim już udało się ograniczyć liczbę zachorowań o 99 proc. Ponadto wirus polio może rozwijać się tylko w organizmie człowieka. Nie jest on zatem zoonozą, czyli nie został przeniesiony ze zwierząt na ludzi. „A tylko patogeny zoonotyczne potrafią się ukrywać. I to właśnie sprawia, że są one tak interesujące, tak skomplikowane i przysparzają nam tak wielu kłopotów” – pisze David Quammen w książce „Zaraza. Najskuteczniejsi zabójcy naszych czasów”, która pod koniec marca ukaże się w Polsce.

źródło: gazeta.pl, BBC, CNN



zwiń tekst

PREZYDENT BRAZYLII: PRZESTAŃCIE Z TEGO WIRUSA ROBIĆ NIE WIADOMO CZEGO... PRACUJCIE NORMALNIE I TYLE
Czw, 11 mar 2021 08:10 | komentarze: 5 czytany: 2067x

Brazylia. Rekordowa liczba zgonów z powodu COVID-19. Bolsonaro: Przestańcie być maminsynkami. Brazylijska służba zdrowia jest na skraju upadku, szpitale mają już pełne obłożenie, chorych przybywa, ale prezydent Jair Bolsonaro nie planuje wprowadzenia narodowej kwarantanny. W środę 10 marca kraj osiągnął rekordową liczbę zgonów.Brazylia w środę zarejestrowała rekord zgonów spowodowanych COVID-19. Liczba.......

czytaj dalej

Brazylia. Rekordowa liczba zgonów z powodu COVID-19. Bolsonaro: Przestańcie być maminsynkami. Brazylijska służba zdrowia jest na skraju upadku, szpitale mają już pełne obłożenie, chorych przybywa, ale prezydent Jair Bolsonaro nie planuje wprowadzenia narodowej kwarantanny. W środę 10 marca kraj osiągnął rekordową liczbę zgonów.




Brazylia w środę zarejestrowała rekord zgonów spowodowanych COVID-19. Liczba ta wynosi 2286 osób, jak podało Ministerstwo Zdrowia. Całkowita liczba ofiar pandemii to 270 656 i jest to drugi najwyższy wskaźnik na świecie, zaraz po Stanach Zjednoczonych.

Nowy, zaraźliwy wariant. Władze Brazylii zaniepokojone

- Jesteśmy zaniepokojeni sytuacją w Brazylii. Stanowi trzeźwe przypomnienie o zagrożeniu, które się odnawia: obszary, które były mocno dotknięte przez wirusa w przeszłości, dziś nadal są podatne na infekcję - powiedziała Carissa Etienne, dyrektor Pan American Health Organization, jak donosi Reuters. PAHO wezwała do podjęcia bardziej radykalnych środków ochrony zdrowia publicznego.

W 22 z 26 stanów Brazylii obłożenie na OIOM przekroczyło 80 proc. Jak informuje "CNN", w stanie Rio Grande do Sul pacjenci muszą stać w kolejkach i czekać na łóżka, ponieważ obłożenie przekracza 103 proc. Sąsiedni stan Santa Catarina przekroczył już 99 proc. obłożenia. Służba zdrowia jest na skraju upadku, liczba przypadków rośnie w całym stanie.

Spełnił się najgorszy scenariusz. Lekarze: można było tego uniknąć
Lekarze twierdzą, że sytuacji, z jaką dziś mierzy się kraj, można było uniknąć, gdyby nie spotkania towarzyskie i brak lockdownu.

Sam prezydent Jair Bolsonaro nawoływał jednak ludzi do normalnego życia i "niepoddawania się panice", a pracownikom rolnym, którzy w zeszłym tygodniu wzięli udział w dużych imprezach, gratulował, że nie zostali w domu jak tchórze.

- Przestańcie być maminsynkami, wystarczy już jęków, jak długo będziecie płakać? Musimy stawić czoła problemom, z poszanowaniem dla osób starszych, chorych i z przewlekłymi chorobami. Ale co będzie z Brazylią, jeśli wszyscy się zatrzymamy?  - powiedział i dodał, że ma moc, by ogłosić narodowy lockdown, ale tego nie zrobi. Powiedział także, że nie ma sensu z tego wirusa robić "nie wiadomo czego" (w sensie nim się przejmować), trzeba normalnie pracować i tyle.





Chiński preparat Sinovac działa na brazylijską mutację

W poniedziałek Jair Bolsonaro, prezydent Brazylii, wziął udział w rozmowie video z przedstawicielami koncernu Pfizer i potwierdził kupno szczepionek. Bolsonaro wcześniej zlekceważył pogłoski o dużej transmisji nowej mutacji wirusa i zakwestionował pośpiech w prowadzeniu akcji szczepień, pisze Reuters.

Władze stanu Sao Paulo potwierdziły natomiast w środę na konferencji prasowej, że szczepionka przeciwko koronawirusowi, którą opracowała chińska firma Sinovac, jest skuteczna w walce z wariantem P1, z którym mierzy się Brazylia.

Jair Bolsonaro sam kilka miesięcy temu przeszedł koronawirusa w dość ciężkiej wersji. Starał się ten fakt ukryć, ale sprawa jego infekcji wyciekła do mediów.




zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 5 6 50 58
Strona 3 / 58

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

13  czerwca 2021: [...]  Dzisiaj wgrywany nowe oprogramowanie do naszego teleskopu - pogoda nie będzie sprzyjała wieczornej obserwacji, ale będzie już przygotowany do sezonu letniego [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 3 cze 2021 17:49 | Dziś 2 czerwca o godz. 20.45 od południowej strony Polanicy Zdroju w kierunku na Duszniki przelatywał powoli i cicho duży kulisty obiekt o metalicznej powierzchni od której odbijało sie swiatło zachodzacego słońca. Czy ktoś widział tez ten obiekt , bo w Polanicy jest teraz sporo turystów. Wiadomośc tą otrzymałem od kolezanki która obserwowała ten obiekt z okna swego mieszkania.

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 7 czerwca 2021 | Kiedyś do Pabla Picassa przyszedł młody człowiek mówiąc, że on także chce być wielkim malarzem jak Picasso, też tak potrafi malować i chce kilku lekcji „od mistrza”. Picasso postawił przed nim wazon z kwiatami i poprosił, żeby namalował go najbardziej realistycznie, jak tylko potrafi – bez żadnych uproszczeń, pojedynczych linii czy abstrakcyjnych symboli znanych z obrazów Pabla Picassa. Wyjaśnił mu...

czytaj dalej

FILM FN

ŻYCIE, ŚMIERĆ I REINKARNACJA - film z Archiwum FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.