Dziś jest:
Sobota, 25 września 2021

Ludzkość z ogromną prędkością wykorzystuje to, co powstawało na Ziemi przez miliony lat. Przede wszystkim zasoby ropy naftowej i gazu. To zakończy się zagładą planety.
William Ryerson, The Population Institute

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




WIELKIE ZAPADLISKO W MEKSYKU - MOMENT POWSTANIA DZIURY ZOSTAŁ NAGRANY
Nie, 6 cze 2021 10:05 | komentarze: brak czytany: 1132x

W Santa María Zacatepec w Meksyku powstała ogromna dziura, która nadal się powiększa. Rodzina mieszkająca w pobliskim domu została ewakuowana. Istnieje duże ryzyko, że budynek zostanie wchłonięty przez zapadlisko.W ubiegłą sobotę rodzina Sánchez'ów usłyszała głośny huk. Na początku myśleli, że to uderzenie pioruna. Okazało się jednak, że zaledwie kilka metrów od ich domu na polu powstała ogromna dziura.......

czytaj dalej

W Santa María Zacatepec w Meksyku powstała ogromna dziura, która nadal się powiększa. Rodzina mieszkająca w pobliskim domu została ewakuowana. Istnieje duże ryzyko, że budynek zostanie wchłonięty przez zapadlisko.




W ubiegłą sobotę rodzina Sánchez'ów usłyszała głośny huk. Na początku myśleli, że to uderzenie pioruna. Okazało się jednak, że zaledwie kilka metrów od ich domu na polu powstała ogromna dziura, wypełniona wodą.

O godzinie szóstej usłyszeliśmy coś podobnego do grzmotu. Nie sądziliśmy, że to jest to (zapadlisko - red.) Potem teściowie to zauważyli. Gdy podeszłam bliżej, zobaczyła że ziemia "tonie" i bulgocze woda. Wpadłam w panikę - opowiedziała w rozmowie z mediami Magdalena Sánchez.








W ubiegłą sobotę rodzina Sánchez'ów usłyszała głośny huk. Na początku myśleli, że to uderzenie pioruna. Okazało się jednak, że zaledwie kilka metrów od ich domu na polu powstała ogromna dziura, wypełniona wodą.

- O godzinie szóstej usłyszeliśmy coś podobnego do grzmotu. Nie sądziliśmy, że to jest to (zapadlisko - red.) Potem teściowie to zauważyli. Gdy podeszłam bliżej, zobaczyła że ziemia "tonie" i bulgocze woda. Wpadłam w panikę - opowiedziała w rozmowie z mediami Magdalena Sánchez.






Zapadlisko ciągle się powiększało: w poniedziałek miało 60 metrów szerokości, we wtorek było to już 80 metrów. Dziura pochłaniała kolejne połacie ziemi, zbliżając się tym samym do domu Sánchez’ów. Członkowie rodziny zostali ewakuowani i obawiają się, że mogą zostać bez dachu nad głową.

- Nie mamy nic. Nie jesteśmy stąd. Nie mamy krewnych. Jesteśmy sami - powiedział mediom Heriberto Sanchez.

Zapadlisko przyciągnęło do Santa María Zacatepec tłumy gapiów. Zmusiło to służby do rozstawienia barykad.



Gubernator stanu Puebla Miguel Barbosa określił zaistniałą sytuację jako "kwestię ogromnego ryzyka".

- Będzie rosło, dopóki natura nie zdecyduje, kiedy woda przestanie wywierać presję - powiedział Barbosa.

- Ważne jest teraz bezpieczeństwo publiczne - zaznaczył, dodając, że władze wynagrodzą poszkodowanym wszystkie straty.

Śledczy ustalają, co spowodowało zapadnięcie się ziemi. Naukowcy wskazują, że wśród możliwych przyczyn powstania ogromnej dziury można wymienić zmianę zawartości wody w glebie lub też uskok geologiczny.




źródło: interia.pl


From: [...]
Sent: Monday, May 17, 2021 10:26 PM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Czy rekiny potrafią się ze sobą komunikować?

Witam,

Ta niezwykła kobieta od lat pływa wśród rekinów. Kiedy głęboko w paszczy jednego z nich zobaczyła chaczyk i żyłkę wędkarską bez wahania włożyła tam dłoń by wyciągnąć ustrojstwo



Kiedy już mu pomogła - nie tylko zaczął zachowywać się przyjaźnie wręcz domagając się pieszczot to jeszcze z czasem zaczęło do niej przypływać więcej rekinów z podobnymi problemami

Przy okazji polecam spojrzeć na pasję niejakiej Ocean Ramsey

https://www.instagram.com/p/CIULNZ7AyIB/

Te kobiety udowadniają że relacja człowieka ze zwierzętami może być pokojowa... nawet jeśli są to naturalne "maszyny do zabijania"

Pzdr



zwiń tekst

JESIEŃ, MOŻE PÓŹNA JESIEŃ... PAN KACZYŃSKI NA WIELKIM PLACU
Czw, 3 cze 2021 08:19 | komentarze: 4 czytany: 2789x

Jasnowidz Krzysztof Jackowski prowadzi wideo-blog w serwisie youtube. W ostatnim odcinku doszło do niespodziewanej sytuacji, która dotyczyła lidera PiS-u Jarosława Kaczyńskiego.Wygląda to przeważnie tak, że ludzie oglądający jasnowidza nie oczekują od niego historii o znalezionych zwłokach ludzi czy pieskach, a wręcz domagają się wizji o przyszłości. Krzysztof Jackowski te prośby spełnia, przez chwilę.......

czytaj dalej

Jasnowidz Krzysztof Jackowski prowadzi wideo-blog w serwisie youtube. W ostatnim odcinku doszło do niespodziewanej sytuacji, która dotyczyła lidera PiS-u Jarosława Kaczyńskiego.




Wygląda to przeważnie tak, że ludzie oglądający jasnowidza nie oczekują od niego historii o znalezionych zwłokach ludzi czy pieskach, a wręcz domagają się wizji o przyszłości. Krzysztof Jackowski te prośby spełnia, przez chwilę się koncentruje, po czym mówi, jakie ma odczucia. Co chwilę zastrzega się, że to nie oznacza, że tak się stanie, ale - cytat - "on tak czuje". I dokładnie taki przebieg miał odcinek wideo-bloga, który jasnowidz nagrał 2 czerwca. A jednak w pewnym momencie stało się coś nieoczekiwanego.

Około 19 minuty jasnowidz zaczął kręcić głową i powiedział zagadkowe słowa:

- Z wizjami o przyszłości jest tak, że jak skojarzy mi się jeden obraz, a nie powiem o nim, to robi się taki klin. On wraca i nic innego nie mogę poczuć. Tak teraz mam. Ale... jak mam wam to powiedzieć?

Przez dłuższą chwilę jasnowidz milczał, po czym stwierdził:

- Widzę... nie... dobra!

Wyraźnie nie chciał tego powiedzieć co , ale sprawa wróciła kilka minut później. Zaczął mówić o koronawirusie, o czwartej "groźnej fali", przed którą każdy będzie czuł respekt i lęk.

Ale sprawa powróciła ok. 25 minuty i 40 sekundy.

- Powiem coś... nie rozwinę tego dalej. Powiem coś takiego: jesień, może późna jesień. Pan  Kaczyński na dużym placu. To wszystko.

Link do odcinka jego wideo-bloga z 2 czerwca 2021 poniżej:



 Zapraszamy do udziału w naszej ECHO-SONDZIE, która dotyczy jasnowidza z Człuchowa. Poniżej pytanie, które kierujemy do czytelników:

JASNOWIDZ KRZYSZTOF JACKOWSKI OD WIELU MIESIĘCY MÓWI O ZMIANIE SYTUACJI, DO KTÓREJ MA DOJŚĆ W WAKACJE. JEGO ZDANIEM WRÓCI PANDEMIA, ALE W TAKIEJ WERSJI, ŻE BĘDZIE WZBUDZAĆ W LUDZIACH AUTENTYCZNY STRACH. NA JESIENI BĘDĄ TAKŻE PROBLEMY Z PODSTAWOWYMI PRODUKTAMI, WSZYSCY WOKÓŁ BĘDĄ ROBILI ZAPASY. CZY WIERZYSZ MU, ŻE TAK SIĘ STANIE?

link do ECHO-SONDY FN poniżej:

https://www.nautilus.org.pl/echosonda,676,jasnowidz-krzysztof-jackowski-od-wielu-miesiecy-mowi-o-niezwyklej.html



zwiń tekst

WIELKA BRYTANIA: KORONAWIRUS ZOSTANIE Z NAMI NA STAŁE
Wt, 1 cze 2021 06:26 | komentarze: 2 czytany: 1645x

Koronawirus nie zniknie i nie stanie się jedynie mglistym wspomnieniem, lecz niczym grypa będzie się pojawiał i tworzył kolejne fale. Pokazuje to przykład sytuacji w Wielkiej Brytanii, o czym za chwilę. Okazało się, że ma jeszcze jedną ciekawą cechę - odmiana bardziej agresywna i bardziej niebezpieczna błyskawicznie wypiera te wcześniejsze. To sprawiło, że na Wyspach Brytyjskich króluje teraz indyjski.......

czytaj dalej

Koronawirus nie zniknie i nie stanie się jedynie mglistym wspomnieniem, lecz niczym grypa będzie się pojawiał i tworzył kolejne fale. Pokazuje to przykład sytuacji w Wielkiej Brytanii, o czym za chwilę. Okazało się, że ma jeszcze jedną ciekawą cechę - odmiana bardziej agresywna i bardziej niebezpieczna błyskawicznie wypiera te wcześniejsze. To sprawiło, że na Wyspach Brytyjskich króluje teraz indyjski wariant koronawirusa.


Wielka Brytania znów ma coraz większe problemy z koronawirusem. Żeby nie było wątpliwości - dane nie umywają się do dramatycznych statystyk z ostatnich miesięcy. Ale mimo wszystko na Wyspach notuje się najwięcej nowych zakażeń od blisko dwóch miesięcy. Dane wskazują na panoszący się indyjski wariant koronawirusa, pojawiające się obawy przed kolejną falą. Wszystko pomimo ponaddwukrotnie wyższego odsetka w pełni zaszczepionych osób niż w Polsce.

Liczba nowo wykrywanych przypadków koronawirusem w Wielkiej Brytanii przekroczyła w ostatnich dniach 3 tys. dziennie. Takie dane wydają się bardzo dobre z perspektywy fali z przełomu 2020 i 2021 r. - gdy dziennie przybywało nawet blisko 60 tys. nowych zakażonych.




Mimo wszystko jednak tych ponad 3 tys. nowych zakażeń na dzień to najwięcej od początków kwietnia. Po raz pierwszy od trzech miesięcy więcej przypadków koronawirusa (zarówno pod względem nominalnej liczby, jak i w przeliczeniu na milion mieszkańców) wykrywa się obecnie w Wielkiej Brytanii niż w Polsce.

Jak pokazuje dr Eric Feigl-Ding, amerykański epidemiolog, w górę poszła na Wyspach także liczba przyjęć do szpitali - o 72 proc. przez tydzień. Niepokojące wzrosty odnotowano także m.in. w liczbie zgonów.



Wielka Brytania jest o kilka długości przed Polską czy większością innych krajów Europy pod względem szczepień. W pełni zaszczepionych na Wyspach jest obecnie ponad 37 proc. populacji (licząc wszystkich mieszkańców - zarówno dzieci, jak i dorosłych), zaś w Polsce czy średnio w całej Unii Europejskiej to ok. 18 proc. Przynajmniej jedną dawkę przyjęło w Wielkiej Brytanii ok. 58 proc. mieszkańców, dla Polski podobny odsetek wynosi ok. 36 proc. (dla UE ok. 38 proc.).

Wielka Brytania w kleszczach indyjskiej mutacji

Ogniska koronawirusa pojawiły się m.in. w szkockim Glasgow i regionach na zachód od miasta, na północny zachód i wschód od Manchesteru (Bolton, Blackburn, Rossendale i Kirklees) czy w Bedford. W większości tych miejsc odnotowano kilkudziesięcioprocentowe wzrosty zakażeń tydzień do tygodnia. Część tych miast i regionów (np. Glasgow czy Manchester) to regiony, gdzie stosunkowo liczna jest także Polonia.

W Wielkiej Brytanii coraz śmielej panoszy się indyjska mutacja koronawirusa. Jak informował w zeszłym tygodniu brytyjski minister zdrowia Matt Hancock za "ponad połowę, a potencjalnie nawet trzy czwarte wszystkich nowych przypadków" odpowiada tzw. wariant indyjski (B.1.617.2). Rządowy raport, opublikowany w weekend, wskazuje wręcz na wykładniczy wzrost przypadków wywołanych tym wariantem w niektórych regionach oraz ponad 80-procentowy jego udział w łącznie liczby zakażeń.

W poniedziałek z kolei rządowy doradca Ravi Gupta mówił w BBC Radio 4, że w Wielkiej Brytanii zaczęła się trzecia fala koronawirusa.

- Oczywiście, liczba przypadków jest obecnie relatywnie niska. Wszystkie fale rozpoczynają się od małych liczb, a potem wybuchają. Kluczem jest to, że widzimy oznaki wczesnej fali. Prawdopodobnie zajmie jej więcej czasu niż poprzednim, aby urosła, bo mamy dość duży poziom "wyszczepienia" populacji. Naszym zmartwieniem jest jednak to, że do pewnego momentu może to wywoływać złudne poczucie bezpieczeństwa - mówił Gupta.




Niepokojące dane z Wielkiej Brytanii postawiły pod znakiem zapytania zaplanowany na 21 czerwca ostatni etap luzowania obostrzeń. Co więcej, w regionach z najgorszymi liczbami obowiązują nowe rządowe wytyczne dotyczące m.in. ograniczenia w podróżach czy pobytach wewnątrz lokali.

Na liczby z Wysp zareagowała już kilka dni temu Francja, wprowadzając wobec osób przybywających z Wielkiej Brytanii, obowiązek poddania się siedmiodniowej kwarantannie. Przepis ten wprowadzono, aby ograniczyć transmisję indyjskiego wariantu koronawirusa.

Mogą pojawiać się epidemie wyrównawcze

Przykład Wielkiej Brytanii jest dobrą lekcją pokory w praktyce. Nawet jeśli akcja szczepień w Polsce będzie postępowała (choć niestety jest z tym coraz gorzej) i unikniemy kolejnych fal zakażeń jak jesienią 2020 r. czy wiosną br., to stłumienie pandemii do cna to marzenie ściętej głowy.

- Jak w jakiejś grupie nie ma progu odporności populacyjnej, to tworzą się warunki do rozwoju epidemii. To jak z ogniem - gdy mamy odrobinę żaru, może z niego pojawić się pożar. Sam wirus nie ulegnie zagładzie. Pozbędziemy się problemu pandemii, czyli niekontrolowanego zarażania się osób i osiągniemy dzięki szczepieniom jakąś normalność, ale będą mogły pojawiać się tzw. epidemie wyrównawcze - mówił w rozmowie z Gazeta.pl Halik.

źródło: gazeta.pl, BBC



zwiń tekst

WIELKA BRYTANIA: NAUKOWCY CORAZ BARDZIEJ PRZEKONANI, ŻE WIRUS SARS-COV 2 WYCIEKŁ Z CHIŃSKIEGO LABOLATORIUM
Nie, 30 maj 2021 05:30 | komentarze: 3 czytany: 1435x

W brytyjskich mediach pojawiły się fragmenty najnowszych badań nad pochodzeniem koronawirusa. Prof. Angus Dalgleish i dr Birger Sørensen twierdzą, że mają dowody na obalenie teorii o odzwierzęcym pochodzeniu wirusa COVID-19. Zdaniem badaczy, naukowcy z Wuhan stworzyli wirusa w laboratorium, a następnie próbowali zatrzeć za sobą ślady, żeby wszystko wyglądało, jakby wirus wyewoluował naturalnie z nietoperzy.......

czytaj dalej

W brytyjskich mediach pojawiły się fragmenty najnowszych badań nad pochodzeniem koronawirusa. Prof. Angus Dalgleish i dr Birger Sørensen twierdzą, że mają dowody na obalenie teorii o odzwierzęcym pochodzeniu wirusa COVID-19. Zdaniem badaczy, naukowcy z Wuhan stworzyli wirusa w laboratorium, a następnie próbowali zatrzeć za sobą ślady, żeby wszystko wyglądało, jakby wirus wyewoluował naturalnie z nietoperzy.




Do prac badawczych dotarło Daily Mail. Brytyjski tabloid opublikował fragmenty wspomnianych badań, z których wynika, że ich autorzy mają dowody na potwierdzenie tezy, że koronawirus SARS-CoV-2 został sztucznie zmodyfikowany w laboratorium. Badacze uważają, że te przesłanki były przez rok ignorowane przez innych przedstawicieli świata nauki i polityki.

Autorami badań są profesor onkologii Angus Dalgleish oraz dr Birger Sørensen, wirusolog i prezes firmy farmaceutycznej Immunor, która stworzyła szczepionkę na COVID-19 o nazwie Biovacc-19.

SARS-CoV-2 nie ma "naturalnego przodka"

Dalgleish i Sørensen twierdzą, że SARS-CoV-2 "ponad wszelką wątpliwość" został stworzony w laboratorium. Badacze uważają, że znaleźli dowody na to, że naukowcy z Wuhan wzięli naturalny "kręgosłup" koronawirusa, znaleziony u chińskich nietoperzy jaskiniowych i włożyli do niego nowy element, zmieniając go w ten sposób w śmiercionośny i wysoce zaraźliwy SARS-CoV-2.

Prof. Dalgleish ocenił, że odkrycie manipulacji laboratoryjnej przy koronawirusie "musi rozpocząć szeroką dyskusję, czy takie eksperymenty są moralnie dopuszczalne". - Ze względu na szeroki wpływ społeczny, tych decyzji nie można pozostawić samym naukowcom - mówił ekspert na łamach brytyjskiej prasy.

Kluczową wskazówką domniemanej manipulacji ma być zdaniem naukowców rząd czterech aminokwasów, które znaleźli na kolcu SARS-CoV-2.

- Prawa fizyki oznaczają, że nie można mieć czterech dodatnio naładowanych aminokwasów pod rząd. Jedynym sposobem, w jaki możesz to uzyskać, jest sztuczna produkcja - stwierdził prof. Dalgleish w rozmowie z Daily Mail.

źródło: Daily Mail




zwiń tekst

WALL STREET JOURNAL: TRZECH CHIŃSKICH NAUKOWCÓW ZARAŻONYCH KORONAWIRUSEM W LISTOPADZIE 2019 ROKU
Wt, 25 maj 2021 05:19 | komentarze: brak czytany: 1795x

Trzech naukowców z chińskiego Instytutu Wirusologii w Wuhan (WIV) trafiło do szpitala z objawami zakażenia koronawirusem już w listopadzie 2019 roku - donosi "Wall Street Journal" powołując się na raport amerykańskiego wywiadu. Ustalenia te mogą zintensyfikować dochodzenie mające ustalić, czy wirus SARS-CoV-2 wydostał się z tamtejszego laboratorium, czemu zaprzeczają władze w Pekinie."Wielu epidemiologów.......

czytaj dalej

Trzech naukowców z chińskiego Instytutu Wirusologii w Wuhan (WIV) trafiło do szpitala z objawami zakażenia koronawirusem już w listopadzie 2019 roku - donosi "Wall Street Journal" powołując się na raport amerykańskiego wywiadu. Ustalenia te mogą zintensyfikować dochodzenie mające ustalić, czy wirus SARS-CoV-2 wydostał się z tamtejszego laboratorium, czemu zaprzeczają władze w Pekinie.



"Wielu epidemiologów i wirusologów uważa, że wirus SARS-CoV-2, który doprowadził do pandemii, po raz pierwszy pojawił się około listopada 2019 roku wokół Wuhan. Pekin utrzymuje, że pierwszy potwierdzony przypadek dotknął mężczyznę, który zachorował 8 grudnia 2019 r. Instytut Wuhan nie udostępnił nieprzetworzonych danych, dokumentów na temat bezpieczeństwa i zapisów laboratoryjnych dotyczących obszernych badań związanych z koronawirusem u nietoperzy, które wielu ekspertów uważa za najbardziej prawdopodobne źródło wirusa" - pisze "Wall Street Journal".

"WSJ" powołuje się na nieujawniony raport wywiadu USA w sprawie epidemii koronawirusa

Dziennik powiadomił o przypadku trzech naukowców w niedzielę, odnosząc się do nieujawnionego wcześniej raportu wywiadu amerykańskiego. Zdaniem gazety wiadomość o tym może wzmocnić apele o zbadanie faktycznego źródła pochodzenia wirusa.

"WSJ" zwraca uwagę, że szczegóły raportu wykraczają poza informacje Departamentu Stanu z ostatnich dni administracji Trumpa, iż naukowcy zachorowali jesienią 2019 roku "z objawami charakterystycznymi dla COVID-19", jak też choroby sezonowej. Dokument nie wyszczególnił m.in. liczby badaczy.




Ekipa Trumpa wysunęła wówczas podejrzenie, że wirus mógł wydostać się z chińskiego laboratorium. Pekin zaprzeczał.

Informacja nowojorskiego dziennika o raporcie wywiadu USA pojawiła się w przeddzień spotkania Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która ma powrócić do dochodzenia na temat genezy COVID-19.

Koronawirus "uciekł" z laboratorium? Chiny zaprzeczają

Rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA nie skomentowała tekstu w "WSJ". Przyznała, że administracja Bidena nadal ma poważne pytania dotyczące początków COVID-19 w Chinach i chce to ustalić w sposób wolny od upolitycznienia we współdziałaniu z WHO i specjalistami z różnych krajów.

- Nie zamierzamy wydawać oświadczeń, które przesądzają o trwających badaniach WHO nad źródłem SARS-CoV-2, ale jasno stwierdziliśmy, że solidne i technicznie wiarygodne teorie powinny być dokładnie ocenione przez międzynarodowych ekspertów - powiedziała rzeczniczka, którą cytuje "WSJ".




Jak przypomina gazeta, władze w Pekinie twierdziły, że wirus mógł pochodzić spoza Chin, w tym z laboratorium w bazie wojskowej Fort Detrick w Maryland. Wezwały też WHO do zbadania wczesnych ognisk COVID w innych krajach.

"Większość naukowców twierdzi, że nie zauważyła nic potwierdzającego sugestię, że wirus pochodzi z amerykańskiego laboratorium wojskowego, a Biały Dom zaznaczył, że nie ma wiarygodnych powodów, aby to badać" - pisze "WSJ".

Jak dodaje gazeta, USA, Norwegia, Kanada, Wielka Brytania i inne kraje w marcu wyraziły obawy dotyczące prowadzonego przez WHO badania o pochodzeniu COVID-19, wezwały do dalszego śledztwa i pełnego dostępu do wszystkich istotnych danych dotyczących ludzi, zwierząt itp. na temat wczesnych etapów epidemii. Waszyngton chciałby rozszerzenia współpracy i przejrzystości ze strony Pekinu.

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych akcentowało w niedzielę, że zespół pod przewodnictwem WHO uznał, po lutowej wizycie w instytucie wirusologii, wyciek z laboratorium za bardzo mało prawdopodobny.

"Stany Zjednoczone wciąż forsują teorię wycieku z laboratorium. Czy to rzeczywiście dotyczy śledzenia źródła, czy stanowi próbę odwrócenia uwagi?" - stwierdziło chińskie ministerstwo w odpowiedzi na prośbę "WSJ" o komentarz.

Agencja Reutera na podstawie informacji niezidentyfikowanego badacza informowała w lutym, że Chiny odmówiły zespołowi WHO przekazania nieprzetworzonych danych na temat wczesnych przypadków COVID-19. Potencjalnie komplikuje to ustalenie początków epidemii.

(PAP).




zwiń tekst

ARGENTYNA: COVID-19 SPARALIŻOWAŁ SZPITALE
Sob, 22 maj 2021 07:03 | komentarze: 1 czytany: 1661x

Władze Argentyny wprowadzają ścisły lockdown. "Najgorszy moment od początku pandemii". Począwszy od soboty władze Argentyny nakładają pierwszy ścisły lockdown w tym roku z powodu rosnącego poziomu zakażeń koronawirusem i rosnącej liczby zgonów w związku z COVID-19. Blokada ma potrwać do końca maja.Wśród wprowadzonych środków znalazły się: ograniczone przemieszczanie się, zawieszenie aktywności społecznej.......

czytaj dalej

Władze Argentyny wprowadzają ścisły lockdown. "Najgorszy moment od początku pandemii". Począwszy od soboty władze Argentyny nakładają pierwszy ścisły lockdown w tym roku z powodu rosnącego poziomu zakażeń koronawirusem i rosnącej liczby zgonów w związku z COVID-19. Blokada ma potrwać do końca maja.

Wśród wprowadzonych środków znalazły się: ograniczone przemieszczanie się, zawieszenie aktywności społecznej, biznesowej, edukacyjnej, religijnej i sportowej. Wyłączeni z tego będą pracownicy wykonujący kluczowe prace - podaje agencja AP.

Wśród wprowadzonych środków znalazły się: ograniczone przemieszczanie się, zawieszenie aktywności społecznej, biznesowej, edukacyjnej, religijnej i sportowej. Wyłączeni z tego będą pracownicy wykonujący kluczowe prace - podaje agencja AP.



Lockdown w Argentynie. We wtorek odnotowano najwyższe przyrosty zakażeń i zgonów od początku pandemii

"Jesteśmy w najgorszym momencie od początku pandemii - ocenił prezydent Alberto Fernandez w telewizyjnym przesłaniu w czwartek.

- Obserwujemy najwyższą liczbę zachorowań i zgonów. Musimy poważnie potraktować tę krytyczną sytuację".

Na początku pandemii Argentyna nałożyła jedną z najdłuższych na świecie kwarantann między marcem a lipcem 2020 r. Negatywny wpływ, jaki miało to zamknięcie na gospodarkę i nastrój w społeczeństwie pozostawił rządowi niewielkie pole manewru - zauważa AP. Ale kombinacja niedoboru szczepionek i bardziej zakaźnych odmian wirusa sprawiła, że argentyński sektor zdrowia znów znalazł się na skraju załamania.

We wtorek w Argentynie przekroczony został dotychczasowy najwyższy wskaźnik zgonów powiązanych z COVID-19 - było ich 744. Z kolei w środę potwierdzono największą jak dotąd liczbę nowych przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2 - 39 652. W kolejnych dwóch dniach przyrosty zakażeń i zgonów utrzymywały się na podobnym poziomie. W sumie w Argentynie potwierdzono dotąd 3,4 mln przypadków koronawirusa. Zmarło ponad 72 tys. pacjentów.

Fernandez zapowiedział, że po 31 maja ograniczenia pandemiczne powrócą do obecnego poziomu: godzina policyjna od 20 do 6 rano oraz zakaz aktywności społecznej, rekreacyjnej i handlowej w zamkniętych pomieszczeniach. Ponadto w weekend 5-6 czerwca obowiązywać będzie ścisły lockdown.

źródło: Polska Agencja Prasowa




zwiń tekst

NOWE MOŻLIWOŚCI SPARALIŻOWANIA ŚWIATA: SZEF NAJWIĘKSZEGO RUROCIĄGU W USA PRZYZNAJE, ŻE JEGO FIRMA ZAPŁACIŁA OKUP HAKEROM
Pt, 21 maj 2021 07:08 | komentarze: 5 czytany: 1474x

- Wiem, że to kontrowersyjna decyzja - powiedział Joseph Blount, szef operatora rurociągu Colonial Pipeline. Zdecydował on, że zaatakowana przez hakerów firma spełni ich żądania, by przywrócić do pracy największy rurociąg w Stanach Zjednoczonych. Zapłacono okup wysokości 4,4 mln dolarów.W ubiegły czwartek największym amerykańskim rurociągiem Colonial Pipeline znów zaczęło płynąć paliwo. Rurociąg był.......

czytaj dalej

- Wiem, że to kontrowersyjna decyzja - powiedział Joseph Blount, szef operatora rurociągu Colonial Pipeline. Zdecydował on, że zaatakowana przez hakerów firma spełni ich żądania, by przywrócić do pracy największy rurociąg w Stanach Zjednoczonych. Zapłacono okup wysokości 4,4 mln dolarów.

W ubiegły czwartek największym amerykańskim rurociągiem Colonial Pipeline znów zaczęło płynąć paliwo. Rurociąg był zamknięty przez prawie tydzień w wyniku cyberataku gangu hakerów, co doprowadziło do paniki wśród kierowców i braku benzyny w tysiącach amerykańskich stacji.




Teraz Joseph Blount, prezes firmy, która jest operatorem rurociągu, po raz pierwszy przyznał, że uruchomiono go po zapłaceniu okupu hakerom. W rozmowie z "Wall Street Journal" powiedział, że już pierwszego dnia ataku na system informatyczny rurociągu zdał sobie sprawę, że firma będzie musiała spełnić żądania odpowiedzialnych za atak. Żądali oni okupu w zamian za usunięcie złośliwego oprogramowania i przywrócenie funkcjonowania systemu.

Blount stwierdził, że firma nie wiedziała, jak mocno atak naruszył jej systemu i jak długo potrwałoby ich przywracane. Dlatego, biorąc pod uwagę znaczenie rurociągu, zdecydowano się zapłacić hakerom 4,4 mln dolarów.

- Wiem, że to kontrowersyjna decyzja i nie było to dla mnie łatwe. Nie było dla mnie komfortowe wysyłać pieniądze do tych ludzi - powiedział Blount. W takich sytuacjach służby zazwyczaj odradzają spełnianie żądań hakerów, gdyż może to zachęcać do kolejnych ataków.




Najważniejszy rurociąg na wschodzie USA

Colonial Pipeline wraz z odnogami liczy 9 tysięcy kilometrów i dostarcza paliwo z rafinerii w Teksasie aż po Nowy Jork. Rurociągiem przepływa 45 procent benzyny i oleju napędowego dostarczanego na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Po zatrzymaniu jego pracy dostawy paliwa zostały zakłócone a wielu kierowców, nie wiedząc, jak długo potrwa przerwa, wpadło w panikę. Pod stacjami benzynowymi ustawiły się długie kolejki, na wielu zabrakło benzyny. W Karolinie Północnej aż w 65 procent stacji skończyło się paliwo, w Georgii i Wirginii w ponad 40 procent.

Według FBI cyberataku na system informatyczny obsługujący rurociąg dokonała grupa pod nazwą DarkSide, która zażądała okupu. Colonial Pieline początkowo odmawiała odpowiedzi na pytanie, czy spełniła żądania hakerów.




zwiń tekst

BYŁY PREZYDENT BARACK OBAMA O UFO: NIESTETY, WSZYSTKIEGO NIE MOGĘ POWIEDZIEĆ...
Czw, 20 maj 2021 08:07 | komentarze: brak czytany: 1743x

W mediach jest cytowana najnowsza wypowiedź Baracka Obamy, 44. prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki o UFO. Prezydent pojawił się ostatnio w rozrywkowym programie Late Late Show prowadzonym przez Jamesa Cordena.Reggie Watts, członek zespołu muzycznego zapewniającego oprawę programu, postanowił skorzystać z okazji i spytać byłego już prezydenta o UFO.- Jeżeli chodzi o obcych, są pewne rzeczy, których.......

czytaj dalej

W mediach jest cytowana najnowsza wypowiedź Baracka Obamy, 44. prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki o UFO. Prezydent pojawił się ostatnio w rozrywkowym programie Late Late Show prowadzonym przez Jamesa Cordena.

Reggie Watts, członek zespołu muzycznego zapewniającego oprawę programu, postanowił skorzystać z okazji i spytać byłego już prezydenta o UFO.

- Jeżeli chodzi o obcych, są pewne rzeczy, których niestety nie mogę powiedzieć publicznie     - powiedział  Barack Obama.

Rozwijając temat chwilę później, przyznał, że faktycznie po objęciu urzędu spytał swoich urzędników, czy Stany Zjednoczone prowadzą badania nad obcymi, ale niestety uzyskał odpowiedź negatywną. Zastrzegł jednocześnie, że w zasobach służb faktycznie są nagrania, na których widać obiekty, których jak dotąd nie udało się zidentyfikować. Nie znamy bowiem obiektów, które mogą poruszać się lub zmieniać trajektorię lotu w taki sposób, jak to zarejestrowano.




Shaq O’Neal widział UFO w 1997 roku. Jest tego pewny

Shaquille O’Neal to legenda koszykarskiej ligi NBA. Sportowiec wyznał w znanym amerykańskim show, że widział niezidentyfikowany obiekt latający wiele lat temu i jest o tym przekonany.

Shaquille O’Neal wziął udział w talk-show Jimmy Kimmel Live Monday Night, gdzie jednym z tematów było UFO. Podczas rozmowy z prowadzącym wspomniał, że w 1997 roku będąc w miejscowości Madera (Kalifornia, USA) widział statek obcych.




Według gwiazdora NBA, przed jego oczami pojawił się kręcący spodek z jasnymi światłami, który szybko wzbił się w powietrze. Wspominał, że nie był jedynym świadkiem wydarzenia. Tamtego wieczoru był na podwójnej randce z przyjaciółmi.

Wydarzenie miało miejsce, gdy Shaq wraz z drużyną Los Angeles Lakers zmierzał do North Valley w Nowym Meksyku. Jak utrzymuje, UFO zobaczył wracając z imprezy filmowej Hollywood, która odbywała się w Maderze. Z obaw przed oceną innych, koszykarz nie wyjawił nikomu prawdy o zdarzeniu aż do teraz.



zwiń tekst

Wyspa Wielkanocna. Badania nad rdzenną ludnością mogą pomóc w kolonizacji Marsa.
Pon, 17 maj 2021 00:01 | komentarze: 1 czytany: 1431x

Antropolodzy badają rdzenną ludność Wyspy Wielkanocnej. Ich zdaniem wiedza na temat sposobów przetrwania ludu Rapa Nui w całkowitej izolacji, może w przyszłości pomóc kolonistom Marsa. Carl Lipo i Robert DiNapoli, antropolodzy z Uniwersytetu Binghamton badają, w jaki sposób wzorce społeczności Rapa Nui, rdzennej ludności Wyspy Wielkanocnej, pozwoliły im przetrwać w całkowitej izolacji. Ich zdaniem.......

czytaj dalej

Antropolodzy badają rdzenną ludność Wyspy Wielkanocnej. Ich zdaniem wiedza na temat sposobów przetrwania ludu Rapa Nui w całkowitej izolacji, może w przyszłości pomóc kolonistom Marsa. Carl Lipo i Robert DiNapoli, antropolodzy z Uniwersytetu Binghamton badają, w jaki sposób wzorce społeczności Rapa Nui, rdzennej ludności Wyspy Wielkanocnej, pozwoliły im przetrwać w całkowitej izolacji. Ich zdaniem, przyszli koloniści Marsa mogą podzielić doświadczenia mieszkańców wyspy, więc badania tej społeczności mogą pomóc im przetrwać w kosmosie. Swoje odkrycia opublikowali, wraz z innymi naukowcami, w magazynie "PLOS ONE".

- Ciekawą rzeczą w Wyspie Wielkanocnej jest to, że jest to świetne studium przypadku tego, co dzieje się z człowiekiem w absolutnej izolacji - powiedział Lipo w rozmowie z portalem BingUNews.




Wyspa Wielkanocna jest niewielka - ma kształt trójkąta i około 24 kilometrów długości i 11 kilometrów szerokości (w najszerszym punkcie). Jest to jedno miejsc na ziemi, które jest najbardziej oddalone od innych ludzkich osad. Mieszkańców wyspy od najbliższych sąsiadów dzieli około 1600 kilometrów. Mimo braku kontaktu z innymi kulturami, społeczność Rapa Nui przetrwała od XII-XIII w., a więc od początków osadnictwa.

Pierwsze kontakty z europejskimi kolonizatorami doprowadziły do zdziesiątkowania populacji wyspy. Przyczyniły się do tego choroby zakaźne, ale też porwania mieszkańców do pracy niewolniczej. W 1877 roku populacja Wyspy Wielkanocnej liczyła zaledwie 111 osób. Mimo tego udało im się zachować własny język i tradycje. Niestety utracono umiejętność odczytywania pisma rongorongo.

- Powiedzmy, że mój tata zmarł, zanim był w stanie nauczyć mnie jakiejś ważnej techniki i jest jedyną osobą, która wie, jak to zrobić - powiedział DiNapoli. - Może to mieć negatywny wpływ na małą, odizolowaną populację, której członkowie nigdy nie wejdą w interakcję z inną grupą ludzi, która mogłaby im ponownie przekazać te pomysły - wyjaśnił.

Badacze stworzyli modele pokazujące, że ta rdzenna społeczność zdołała przetrwać dzięki specyficznej strukturze społecznej. - Opierając się na modelowaniu symulacyjnym, wydaje się, że struktura populacji jest bardzo ważna dla napędzania i utrzymywania zmian w różnorodności kulturowej - powiedział DiNapoli. - Może to być ważny czynnik dla zmian historii ludzkości w ogóle - dodał.

Społeczność wyspy nie była monolitem, ale dzieliła się na wiele podgrup i klanów. Małe społeczności utrzymywały między sobą kulturową i fizyczną separację - co potwierdzają także znaleziska archeologiczne, a klany wytworzyły odrębną kulturę nawet wówczas, gdy były oddalone od siebie o 500 metrów. Według naukowców takie podgrupy dawały większą szansę na przetrwanie w izolacji, niż gdyby społeczność funkcjonowała razem w formie monolitu.

Źródło:  magazyn "PLOS ONE", gazeta.pl




zwiń tekst

'IRON DOME' CZYLI 'ŻELAZNA KOPUŁA' - JAK DZIAŁA CUD TECHNIKI WOJSKOWEJ BRONIĄCY IZRAEL PRZED POCISKAMI?
Nie, 16 maj 2021 05:59 | komentarze: 3 czytany: 1474x

Konflikt izraelsko-palestyński znów przybiera na sile. W kierunku Izraela wystrzelono w ostatnich dniach setki pocisków i rakiet balistycznych. Jednak zaledwie kilka trafiło w cel. Resztę unieszkodliwił wyjątkowy system ochronny Iron Dome, czyli Żelazna Kopuła.Żelazna Kopuła to system obrony powietrznej Izraela, pierwotnie przeznaczony do przechwytywania i niszczenia rakiet krótkiego zasięgu, pocisków.......

czytaj dalej

Konflikt izraelsko-palestyński znów przybiera na sile. W kierunku Izraela wystrzelono w ostatnich dniach setki pocisków i rakiet balistycznych. Jednak zaledwie kilka trafiło w cel. Resztę unieszkodliwił wyjątkowy system ochronny Iron Dome, czyli Żelazna Kopuła.

Żelazna Kopuła to system obrony powietrznej Izraela, pierwotnie przeznaczony do przechwytywania i niszczenia rakiet krótkiego zasięgu, pocisków artyleryjskich i moździerzowych. Po modyfikacjach może zwalczać także samoloty, śmigłowce, pociski manewrujące, precyzyjną amunicję lotniczą oraz bezzałogowe statki powietrzne.


Żelazna Kopuła. Jak działa Iron Dome?

System opracowany przez Rafael Advanced Defense Systems składa się z trzech części: radaru, który wykrywa i śledzi rakietę, centrum dowodzenia uzbrojeniem Battle Management & Weapon Control (BMC) oraz baterii pocisków przechwytujących Tamir. W skład Kopuły wchodzą też dwa oddzielne systemy - David's Sling (Proca Dawida) i Arrow (Strzała), które mają wykrywać i likwidować zagrożenie średniego i dalekiego zasięgu, takie jak rakiety i bomby zrzucane podczas nalotów oraz pociski.



Oprogramowanie radaru jest w stanie błyskawiczne rozpoznać typ wystrzelonej rakiety oraz ocenić, czy pocisk stanowi zagrożenie. Pociski lecące w kierunku obszarów niezamieszkanych są przez system ignorowane. Powodem takiego postępowania są pieniądze. Koszt pocisku przechwytującego Tamir wynosi obecnie ok. 95 tys. dolarów.




Wszelkie zebrane informacje na temat zagrożenia trafiają do centrum dowodzenia uzbrojeniem (BMC). Tam znów do akcji wkraczają komputery i specjalistyczne oprogramowanie, które jest w stanie przygotować ponad 800 scenariuszy przejęcia dla pojedynczego pocisku i wybrać ten najlepszy.




Na końcu jednak to człowiek podejmuje decyzję i zatwierdza wystrzelenie każdego pocisku. I to on, gdy wróg wystrzeli więcej pocisków niż jest w stanie zniszczyć system ochronny, podejmuje decyzję, który obszar należy chronić w pierwszej kolejności.

Gdy decyzja zostanie podjęta, odpalone zostają rakiety Tamir. To pociski o wysokiej manewrowości, wykrywający cel za pomocą czujników elektrooptycznych.

Decyzja o skonstruowaniu zaawansowanego systemu ochrony zapadła po wojnie z libańskim Hezbollahem w 2006 roku, kiedy to 4000 rakiet spadło na północny Izrael, zabijając 44 osoby.



Został on opracowany w błyskawicznym tempie. Żelazną Kopułę użyto po raz pierwszy w marcu 2011 roku. Miesiąc później przechwyciła pierwszy pocisk: rakietę Grad wystrzeloną z Gazy.

Żelazna Kopuła. Spór o skuteczność

Po starciu Izraela z Hamasem w listopadzie 2012 r. Izraelscy urzędnicy stwierdzili, że system przechwycił 85 proc. rakiet wystrzelonych z Gazy.



Żelazna Kopuła sprawdza się także w obecnym konflikcie z Palestyną. - Ponad 1050 rakiet zostało wystrzelonych od poniedziałku ze Strefy Gazy w kierunku Izraela, z czego 850 przechwyciła tarcza antyrakietowa lub spadło na Izrael, a 200 spadło po stronie palestyńskiej - poinformował w środę rzecznik izraelskiej armii Jonathan Conricus.



Część izraelskich komentatorów wskazuje, że większość rakiet jest niewidoczna gołym okiem, gdy znajdują się na niebie. Ich zdaniem rozpowszechniane nagrania eksplozji w powietrzu, które mają dowodzić zniszczenia wrogich pocisków, mogą być w rzeczywistości uwiecznieniem samozniszczenia Tamirów.





Jednak inni analitycy twierdzą, że "nie ma wątpliwości”, że system działa. Mark Thompson ekspert do spraw obronności magazynu "Time" stwierdził, że "brak izraelskich ofiar sugeruje, iż Żelazna Kopuła jest najskuteczniejszym, najbardziej przetestowanym systemem chroniącym przed pociskami, jaki świat kiedykolwiek widział".




Wady Żelaznej Kopuły

Analitycy i eksperci zwracają uwagę na fakt, że tarcza dała izraelskim politykom poczucie nietykalności. To stwarza - jak twierdzi magazyn "The Week" - polityczne zagrożenie, bowiem pozwala im prowadzić politykę "zarządzania konfliktem", zamiast szukać możliwości zawarcia trwałego pokoju.

"Żelazna Kopuła zmieniła kalkulacje polityczne Izraela w sposób, którego jeszcze nie pojmujemy” - powiedział "The Economist" były wysoki izraelski urzędnik. "Pozwala Izraelowi oprzeć się wewnętrznemu naciskowi publicznemu i wojskowemu w celu szybkiego zakończenia konfliktu i kontynuować bombardowanie Strefy Gazy” - tłumaczył.

Źródło: "The Week", newsweek.com, bbc.com




zwiń tekst

INDIE: UBOCZNY EFEKT KORONAWIRUSA - OZDROWIEŃCY UMIERAJĄ LUB TRACĄ WZROK
Wt, 11 maj 2021 07:27 | komentarze: 5 czytany: 3340x

Kiedy wyjątkowo śmiercionośna druga fala epidemii COVID-19 nawiedza Indie, lekarze zgłaszają coraz więcej przypadków mukormykozy wśród powracających do zdrowia i ozdrowieńców. Wskaźnik śmiertelności tej grzybicy to aż 50 procent.Czym jest mukormykoza? To rzadka infekcja spowodowana ekspozycją na grzyba rzędu Mucorales, który powszechnie występuje w glebie, roślinach, oborniku oraz rozkładających się.......

czytaj dalej

Kiedy wyjątkowo śmiercionośna druga fala epidemii COVID-19 nawiedza Indie, lekarze zgłaszają coraz więcej przypadków mukormykozy wśród powracających do zdrowia i ozdrowieńców. Wskaźnik śmiertelności tej grzybicy to aż 50 procent.

Czym jest mukormykoza? To rzadka infekcja spowodowana ekspozycją na grzyba rzędu Mucorales, który powszechnie występuje w glebie, roślinach, oborniku oraz rozkładających się owocach i warzywach.

- Jest wszechobecny, znajduje się nawet w nosie zdrowych ludzi - tłumaczył doktor Akshay Nair, chirurg i okulista z Bombaju.

Mucorales może zagrażać życiu osób chorych na cukrzycę lub z silnie obniżoną odpornością, takich jak pacjenci z nowotworami lub z HIV/AIDS.

Objawami tej infekcji są zatkany i krwawiący nos, obrzęk i ból oka, opadanie powiek, gorsze widzenie, aż wreszcie całkowita utrata wzroku. Na skórze wokół nosa mogą pojawiać się czarne plamy.

Lekarze twierdzą, że większość pacjentów zgłasza się za późno, gdy już straci wzrok, a wtedy trzeba usunąć oko, aby infekcja nie dotarła do mózgu. W niektórych przypadkach, jak mówili medycy z Indii, pacjenci stracili wzrok w obu oczach. W takiej sytuacji lekarz musi chirurgicznie usunąć kość szczęki, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się infekcji.

Wysoki wskaźnik śmiertelności

Doktor Nair uważa, że mukormykoza, której ogólny wskaźnik śmiertelności wynosi 50 procent, może być wywołana przez stosowanie sterydów ratujących życie ciężko i krytycznie chorych pacjentów z COVID-19. Sterydy zmniejszają stany zapalne w płucach i pomagają w powstrzymaniu niektórych uszkodzeń wywołanych koronawirusem, ale jednocześnie zmniejszają odporność ludzi i podnoszą poziom cukru we krwi. To powoduje, że chorzy na COVID-19 są bardziej podatni na tę rzadką chorobę.

- Cukrzyca obniża odporność organizmu, a koronawirus ją zaostrza, a wtedy sterydy, które pomagają zwalczać COVID-19, działają jak paliwo na ogień - mówi dr Nair.

Lekarz, który pracuje w trzech szpitalach w Bombaju, jednym z najbardziej dotkniętych drugą falą choroby miast, mówi, że w kwietniu widział już około 40 pacjentów cierpiących na infekcję grzybiczą. Wielu z nich było diabetykami, którzy wyleczyli się z COVID-19 w domu.

Między grudniem a lutym zaledwie sześciu jego kolegów w pięciu miastach - Bombaju, Bangalore, Hajdarabadzie, Delhi i Pune - zgłosiło 58 przypadków takiej infekcji. Większość pacjentów zachorowała na mukormykozę między 12. a 15. dniem po wyzdrowieniu z COVID-19.





"Tak właśnie działa ta choroba"

Doktor Akshay Nair niedawno operował 25-letnią kobietę, która trzy tygodnie wcześniej przeszła COVID-19. Pomagał mu jego kolega po fachu, który za pomocą rurki włożonej pacjentce w nos usuwał jej tkankę zainfekowaną przez grzyby z rzędu Mucorales. Ta agresywna infekcja atakuje nos, oko, a czasem także mózg. Po zakończeniu pierwszej części operacji doktor Nair przeprowadzi trzygodzinny zabieg usunięcia oka pacjentki.

- Będę usuwał jej oko, aby uratować jej życie. Tak właśnie działa ta choroba - powiedział w rozmowie z BBC lekarz.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy ruchliwy szpital Sion w Bombaju odnotował 24 przypadki infekcji grzybiczej w porównaniu z sześcioma przypadkami w roku - podała dr Renuki Bradoo, szefowa szpitalnego oddziału otolaryngologii. Jedenaście z nich musiało stracić oko, a sześć z nich zmarło. Większość jej pacjentów to diabetycy w średnim wieku, którzy zostali dosłownie "powaleni" przez grzyba dwa tygodnie po przejściu COVID-19. - Mamy już od dwóch do trzech takich przypadków tygodniowo. To koszmar w środku pandemii - powiedziała w rozmowie z BBC.

Źródło: BBC



From: [...]
Sent: Monday, May 10, 2021 1:19 PM
To: Fundacja NAUTILUS
Subject: Bezpośrednio z Indii info o C19

 

Witam,

Oglądam kanał tego człowieka. Powinien być wam też znany. Ostatnio przeszedł covida i ciekawie opowiada co się dzieje w Indiach. Możecie udostępnić link na stronie ku przestrodze, dla sceptyków?

Zajmuje sie badaniem starożytnych indyjskich świątyń itp. głosi tezę starożytnych astronautów i pod tym kątem wszystko analizuje.

Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst

RIZWAN VIRK (MIT, USA) - BADANIE FENOMENU UFO KLUCZEM DO POSTĘPU W NAUCE
Pt, 7 maj 2021 07:13 | komentarze: 2 czytany: 1521x

Zdaniem Rizwana Virka, absolwenta MIT i założyciela Play Labs na MIT, badania UFO, czyli niezidentyfikowanych obiektów latających, mogłyby potencjalnie zmienić podejście do nauki. Byłyby doskonałą okazją do osiągnięcia znacznego postępu w przemyśle i technologii.Na łamach serwisu NBC News Rizwan Virk wyjaśnił, dlaczego badania UFO powinny być poważnie traktowane przez środowisko akademickie, które.......

czytaj dalej

Zdaniem Rizwana Virka, absolwenta MIT i założyciela Play Labs na MIT, badania UFO, czyli niezidentyfikowanych obiektów latających, mogłyby potencjalnie zmienić podejście do nauki. Byłyby doskonałą okazją do osiągnięcia znacznego postępu w przemyśle i technologii.




Na łamach serwisu NBC News Rizwan Virk wyjaśnił, dlaczego badania UFO powinny być poważnie traktowane przez środowisko akademickie, które do tej pory doniesienia o niezidentyfikowanych obiektach latających traktowało jako temat tabu.
Badanie UFO może pomóc w rozwoju nauki i technologii

Virk jest zdania, że badanie UFO może potencjalnie przedefiniować "całą naukę" i "doprowadzić do nowego zrozumienia naszego miejsca we Wszechświecie i nowych postępów w materiałoznawstwie, biologii, fizyce kwantowej, kosmologii i naukach społecznych".

Warto zaznaczyć, że naukowiec nie chce udowadniać istnienia UFO. Zamierza natomiast "zachęcić naukowców i liderów branży do odrzucenia uprzedzeń i do świadomego śledztwa w celu ustalenia, kto lub co je stworzyło i jak działa".

Virk uważa również, że osoby zaangażowane w zgłębianie wiedzy na temat niezidentyfikowanych obiektów latających mogą osiągnąć z tego bardzo duże korzyści. Wspomina o perspektywach otrzymania nagród Nobla i odkryciach nowych praw fizyki. Jego zdaniem cena podjęcia takich działań może być wysoka ze względu na stosunek nauki do UFO. Trzeba więc zaryzykować to, że dla niektórych zostanie się pośmiewiskiem.

Temat UFO w ostatnich latach zaczął być poważniej traktowany przez wojsko USA. Niedawno pisaliśmy, że Pentagon opublikował nagrania przedstawiające niezidentyfikowane obiekty latające i potwierdził ich autentyczność. Filmy trafiły do sieci już w 2020 roku, jednak dopiero teraz wojsko zdecydowało się na ich oficjalną publikację.

W USA powstała też specjalna grupa zadaniowa, która ma ponownie zweryfikować wspomniane nagrania pochodzące z pokładów amerykańskich samolotów wojskowych i w czerwcu przedstawić Kongresowi raport w tej sprawie. Amerykanie chcą m.in. ustalić, czy UFO może stanowić zagrożenie militarne.

źródło: wp.pl



zwiń tekst

USA. CIA bada 'niewyjaśnione incydenty zdrowotne' w pobliżu Białego Domu. Przypominają syndrom hawański
Czw, 6 maj 2021 06:28 | komentarze: brak czytany: 1656x

Federalne agencje w Waszyngtonie badają co najmniej dwa niewyjaśnione incydenty zdrowotne, które dotknęły urzędników administracji prezydenta. Oba miały miejsce w USA, w tym jeden w pobliżu Białego Domu. Objawy, na które skarżyli się amerykańscy urzędnicy, wydają się podobne do symptomów tajemniczych, niewidzialnych ataków uznawanych za tzw. syndrom hawański.W USA trwa dochodzenie w sprawie tzw. niewyjaśnionych.......

czytaj dalej

Federalne agencje w Waszyngtonie badają co najmniej dwa niewyjaśnione incydenty zdrowotne, które dotknęły urzędników administracji prezydenta. Oba miały miejsce w USA, w tym jeden w pobliżu Białego Domu. Objawy, na które skarżyli się amerykańscy urzędnicy, wydają się podobne do symptomów tajemniczych, niewidzialnych ataków uznawanych za tzw. syndrom hawański.




W USA trwa dochodzenie w sprawie tzw. niewyjaśnionych incydentów zdrowotnych. Dwóch amerykańskich urzędników pracujących w rejonie Waszyngtonu i Białego Domu doświadczyło nagłych objawów podobnych do syndromu hawańskiego, którego doświadczyli amerykańscy dyplomaci i szpiedzy w 2016 r. na Kubie.

Objawy syndromu hawańskiego to m.in. zawroty głowy, bezsenność, nudności, utrata pamięci, a nawet trwałe uszkodzenia mózgu. Ich przyczyna są infradźwięki (o częstotliwości niższej od słyszalnej) emitowane przez tzw. broń soniczną.




Ukierunkowane ataki energetyczne w pobliżu Białego Domu - trwa dochodzenie

Jak podaje "The Guardian", rozpoczęto kolejne dochodzenie w sprawie incydentów przypominających syndrom hawański. Tym razem jednak do niepokojących zdarzeń doszło w USA. Jeden przypadek miał miejsce w Białym Domu, a dokładniej w pobliżu tzw. Elipsy, czyli dużego trawnika znajdującego się po południowej stronie rezydencji. Jeden z urzędników Rady Bezpieczeństwa Narodowego, który znalazł się na tym terenie, niespodziewanie zachorował.

Do drugiego incydentu miało dojść w Arlington na przedmieściach Waszyngtonu. W 2019 r., gdy urzędniczka Białego Domu wyprowadzała psa, minęła zaparkowaną furgonetkę, z której wyszedł mężczyzna. Chwilę później jej zwierzę zaczęło się dziwnie zachowywać i kulić - również kobieta zaczęła odczuwać silne w dzwonienie w uszach, ból głowy oraz mrowienie z boku twarzy.

- Zdrowie i dobre samopoczucie amerykańskich urzędników państwowych jest priorytetem dla administracji prezydenta Bidena. Bardzo poważnie podchodzimy do wszystkich zgłoszeń incydentów zdrowotnych naszych pracowników - powiedziała portalowi thehill.com Jen Psaki, rzeczniczka Białego Domu.

Jak się okazuje, CIA powołała grupę zadaniową w grudniu 2020 r., a nowy dyrektor CIA, William Burns, wyznaczył specjalnego urzędnika do koordynowania zarówno opieki nad poszkodowanymi, jak i do badania źródeł ataków.

- Biały Dom ściśle współpracuje z departamentami i agencjami rządowymi, których celem jest zajęcie się niewyjaśnionymi incydentami zdrowotnymi i zapewnienie bezpieczeństwa Amerykanom służącym swojemu krajowi na całym świecie. Nadal oceniamy zgłoszone incydenty i musimy chronić prywatność osób poszkodowanych, dlatego też w tej chwili nie możemy podać ani potwierdzić innych szczegółów - dodała rzeczniczka Białego Domu.

Fala tajemniczych urazów mózgu, czyli syndrom hawański

W 2016 roku na Kubie doszło do niepokojących incydentów, które spowodowały u amerykańskich oficerów CIA oraz dyplomatów m.in. urazy mózgu. National Academy of Scientists uznało, że przyczyną było prawdopodobnie użycie tzw. broni sonicznej, która emituje infradźwięki (znacznie niższe od słyszalnych), mogące powodować zawroty głowy, bezsenność, nudności, utratę pamięci, a nawet trwałe uszkodzenia mózgu. Lekarze zatrudnieni przez Departament Stanu powiedzieli, że skany mózgu 21 osób wykazały zmiany strukturalne w mózgu, które nie zostały zidentyfikowane ani powiązane z żadnym znanym zaburzeniem.

Władze USA zdecydowały wówczas, że w sierpniu 2017 r. z terytorium Kuby wyjedzie część personelu ambasady amerykańskiej w Hawanie. Personel dyplomatyczny USA stacjonujący w Rosji oraz w Chinach zgłosił podobne, niewyjaśnione incydenty. Chociaż nie ma zgody co do tego, co powoduje objawy, w jednym z badań sponsorowanych przez Departament Stanu wykazano, że jednak prawdopodobnie były one wynikiem ataków energii mikrofalowej.








zwiń tekst

USA: NIEZWYKŁE ZACHOWANIE PTAKÓW
Śr, 5 maj 2021 07:15 | komentarze: brak czytany: 1551x

Ogromna liczba ptaków wdarła się przez kominy do domów. Naukowcy nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego to robią. Czy to efekt zmian pola magnetycznego Ziemi, które dezorientuje ptaki?  Strażacy ze stanu Kalifornia przetarli oczy ze zdumienia, gdy odkryli, że w kominie w mieście Montecito utknęło około tysiąca niewielkich ptaków. Co ciekawe, podobna sytuacja zdarzyła się kilka dni wcześniej, ale .......

czytaj dalej

Ogromna liczba ptaków wdarła się przez kominy do domów. Naukowcy nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego to robią. Czy to efekt zmian pola magnetycznego Ziemi, które dezorientuje ptaki?  Strażacy ze stanu Kalifornia przetarli oczy ze zdumienia, gdy odkryli, że w kominie w mieście Montecito utknęło około tysiąca niewielkich ptaków. Co ciekawe, podobna sytuacja zdarzyła się kilka dni wcześniej, ale w innym mieście.




W ostatnim czasie w stanie Kalifornia duża liczba ptaków wdarła się do dwóch budynków mieszkalnych przez kominy.

Jak donoszą lokalne media, właściciel jednego z domów w mieście Torrance przekazał, że dwa tygodnie temu w środę przez kilka dni znajdowało się u niego ponad 800 ptaków. Zwierzęta latały dosłownie wszędzie i trudno było je powstrzymać.

- To trudno wytłumaczyć - powiedział właściciel. - Jeśli nie zobaczysz tego na własne oczy, nigdy w to nie uwierzysz - dodał. Podobnie było w innej miejscowości

Zaledwie kilka dni później, 25 kwietnia w miejscowości Montecito, kilka godzin jazdy na północ od Torrance, doszło do podobnej sytuacji. W niedzielę wieczorem miejscowa straż pożarna otrzymała wezwanie do domu, w którym około tysiąca ptaków z rodziny jerzykowatych utknęło w kominie domu. Strażacy zamieścili film z akcji, na którym widać zgromadzone ptaki.




"Strażacy liczyli, że ptaki przez noc same wylecą i odetkają komin" - napisano w komunikacie prasowym straży pożarnej w Montecito. Jednak takie samo wezwanie pojawiło się też kolejnego dnia. "Nadal tam siedziały" - podali strażacy.

Do pomocy postanowiono wezwać pracowników służb zajmujących się ochroną zwierząt. Ci przez cały poniedziałek próbowali opracować sposób na wypuszczenie ptaków na zewnątrz. Ostatecznie zwierzęta wydostały się na powietrze przez tylne drzwi domu.

Nie wiadomo, jaki był powód gościny tak ogromnej liczby ptaków, jednak jerzyki znane są z tego, że lubią zagnieżdżać się w okolicach kominów.



 


zwiń tekst

HOLANDIA: NAJBARDZIEJ ZACIEKŁA OSOBA NEGUJĄCA ISTNIENIE KORONAWIRUSA W CIĘŻKIM STANIE TRAFIŁA DO SZPITALA Z COVID-19
Pon, 3 maj 2021 04:35 | komentarze: brak czytany: 1436x

Popularna w Holandii artystka Rachel Velberg, kwestionująca szkodliwość koronawirusa, trafiła w stanie ciężkim do szpitala z powodu Covid-19. Obecnie twierdzi, że "wirus to nie żart".Jeszcze niedawno MC Boogshe, to pseudonim artystki Rachel Velberg, aktywnie udzielała się w ruchu kwestionującym szkodliwość koronawirusa. Uczestniczyła w antyrządowych protestach przeciwko obostrzeniom wprowadzonym w.......

czytaj dalej

Popularna w Holandii artystka Rachel Velberg, kwestionująca szkodliwość koronawirusa, trafiła w stanie ciężkim do szpitala z powodu Covid-19. Obecnie twierdzi, że "wirus to nie żart".




Jeszcze niedawno MC Boogshe, to pseudonim artystki Rachel Velberg, aktywnie udzielała się w ruchu kwestionującym szkodliwość koronawirusa. Uczestniczyła w antyrządowych protestach przeciwko obostrzeniom wprowadzonym w związku z pandemią, była szczególnie aktywna w mediach społecznościowych.

Jak informują niderlandzkie media, w zeszłym tygodniu trafiła w stanie ciężkim do szpitala. Miała problemy z oddychaniem.

Velberg, która jeszcze niedawno uważała, że koronawirus to tylko "niegroźna grypa", obecnie twierdzi, że "wirus to nie żart". Poinformowała swoich fanów na Instagram Stories, że czuje się już lepiej i niedługo trafi do domu.



Tymczasem, jak informuje dziennik "Algemeen Dagblad", coraz więcej ludzi młodych zakażonych koronawirusem trafia do szpitala. "Nie tylko obniża się średni wiek pacjentów z Covid-19, ale także w wartościach bezwzględnych nastąpił znaczny wzrost liczby ciężko chorych młodych ludzi, którzy wymagają hospitalizacji" - czytamy w artykule.

Wzrost liczby młodych pacjentów występuje zarówno na oddziałach intensywnej terapii, jak i na zwykłych oddziałach. Eksperci, cytowani przez dziennik, podkreślają, że konieczne jest przyspieszenie procesu szczepień ludzi młodych.

Dziennik "Metro" poinformował również w sobotę o decyzji rządu w sprawie dalszego luzowania obostrzeń. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom od 11 maja nie zostaną otwarte siłownie i muzea. "Obłożenie szpitali jest ciągle zbyt duże" - napisał na Twitterze minister zdrowia Hugo de Jonge.

Z Amsterdamu Andrzej Pawluszek (PAP), źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 5 6 7 50 61
Strona 4 / 61

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

23 września: [...] Koniec krótkiego wyjazdu - wieczorem w czwartek znowu będziemy na pokładzie okrętu Nautilus.[...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 19 wrz 2021 08:33 | Dzień dobry, W dniu 10.09.2021 około godziny 22 nad miejscowością Klecin nagrałem dziwna kule która poruszała się bardzo nienaturalnie Od strony południowej Klecin 7

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 10 sierpnia 2021 | Historia występu tzw. „badaczy UFO” w nieistniejącym od wielu lat programie „Rozmowy w Toku” pokazuje wiele aspektów czegoś, z czym spotykam się od wielu lat, co mnie zaskoczyło i wprawiło w bezgraniczne zdumienie. Z upływem lat przekonuję się, że jest to niestety typowo rodzima przypadłość oparta na wszystkich ciemnych demonach polskiej duszy: zawiści, zazdrości, kompleksach...

czytaj dalej

FILM FN

EMILCIN, POMNIK UFO I... AGENT 'OBCYCH'! ;-)

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.