Dziś jest:
Wtorek, 1 grudnia 2020

Będę dostatecznie bogaty,jeśli zachowam dobre imię.
/Plaut (Titus Maccius Plautus/

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




NA ZIEMI SĄ 194 PAŃSTWA (193 NALEŻY DO ONZ). PADŁ JEDEN Z OSTATNICH BASTIONÓW MIEJSC 'BEZ PRZYPADKÓW KORONAWIRUSA'
Pt, 30 paź 2020 06:10 | komentarze: brak czytany: 1272x

To było jedno z ostatnich miejsc na świecie bez koronawirusa. Do dziś. Władze Wysp Marshalla poinformowały o wykryciu dwóch przypadków zakażenia. Dotyczą one dwojga pracowników bazy wojskowej USA. Odosobnionym wyspom udaje się jak dotąd uniknąć pandemii dzięki położeniu geograficznemu i zamknięciu granic, ale ma to swoje gospodarcze skutki.Wyspy Marshalla położone są na Oceanie Spokojnym, nieco na.......

czytaj dalej

To było jedno z ostatnich miejsc na świecie bez koronawirusa. Do dziś. Władze Wysp Marshalla poinformowały o wykryciu dwóch przypadków zakażenia. Dotyczą one dwojga pracowników bazy wojskowej USA. Odosobnionym wyspom udaje się jak dotąd uniknąć pandemii dzięki położeniu geograficznemu i zamknięciu granic, ale ma to swoje gospodarcze skutki.




Wyspy Marshalla położone są na Oceanie Spokojnym, nieco na północ od równika. To część regionu określanego mianem Mikronezji. Składa się z ponad 1200 wysepek (29 atoli oraz pięć pojedynczych wysp). To państwo niezależne, ale od lat 80. stowarzyszone ze Stanami Zjednoczonymi. To częścią Wysp Marshalla jest atol Bikini, gdzie Amerykanie po drugiej wojnie światowej przeprowadzali próby atomowe. Do tej pory mają na archipelagu swoją bazę wojskową.

Koronawirus dotarł na Wyspy Marshalla

I to dwoje amerykańskich wojskowych - 35-letnia kobieta i 46-letni mężczyzna - zakaziło się koronawirusem. Oboje przylecieli do bazy na atolu Kwajalein (największym w archipelagu) z Hawajów na pokładzie samolotu wojskowego. Od razu zostali objęci obowiązkową kwarantanną i rząd Wysp Marshalla zapewnia, że nie było możliwości, by wirus przedostał się do społeczeństwa wysp.

Wyspy Marshalla zdecydowały się zamknąć swoje granice na samym początku pandemii, w marcu. Ten stan niewiele zmienił się do dziś, latem dla niektórych granice otwarto, ale są to przede wszystkim osoby pracujące w amerykańskiej bazie wojskowej, która od razu po przylocie muszą przejść trzytygodniową kwarantannę na terenie tej bazy.

Gospodarka podpięta pod USA

"Nie będzie żadnych działań związanych z narodowym lockdownem, a biznes i rząd będą działać normalnie do odwołania" - stwierdziły władze Wysp w oficjalnym komunikacie. Szkoły i sklepy zostają zamknięte. Rząd prosi mieszkańców o zachowanie spokoju i pamiętanie o zasadach higieny i utrzymywania dystansu społecznego tam, gdzie jest to możliwe. Władze podkreśliły, że nie ma konieczności "paniki kupowania", ale jednocześnie powtórzyły zalecenie, by gospodarstwa domowe utrzymywały zapasy żywności wystarczające na 2-4 tygodnie.

Gospodarce Wysp Marshalla, podobnie jak innych wyspiarskich państw na Pacyfiku, nie pomaga jednak zamknięcie na zewnętrzny świat. Kraj ten uzależniony jest od wsparcia z USA, a amerykański rząd jest tam największym pracodawcą. W 2018 roku PKB Wysp Marshalla wyniósł nieco ponad 200 mln dolarów i wzrósł o 2,6 proc. rok do roku. Mieszkańcy Wysp (około 58 tys. ludzi) zajmują się rybołówstwem i rolnictwem na własne potrzeby. Na eksport produkowana jest olej z kopry (miąższu z orzechów palmy kokosowej), import wielu potrzebnych produktów znacznie przewyższa jednak eksport. Kraj nastawia się m.in. na turystykę.

źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

JUCELINO NOBREGA DA LUZ: PANDEMIA MA NAS NAUCZYĆ WIĘKSZEJ ŚWIADOMOŚCI
Śr, 28 paź 2020 08:56 | komentarze: 3 czytany: 1642x

Jeden z najsłynniejszych jasnowidzów na świecie Jucelino Nobrega da Luz o koronawirusie - pandemia służy temu, byśmy nabyli większej świadomości. Jucelino Nobrega da Luz jest uważany za jednego z najbardziej wiarygodnych i znanych jasnowidzów na świecie. Przewidział m.in. śmierć księżnej Diany w wypadku samochodowym, pożar katedry Notre Dame w Paryżu i ataki terrorystyczne na Sri Lance. Działa także.......

czytaj dalej

Jeden z najsłynniejszych jasnowidzów na świecie Jucelino Nobrega da Luz o koronawirusie - pandemia służy temu, byśmy nabyli większej świadomości. Jucelino Nobrega da Luz jest uważany za jednego z najbardziej wiarygodnych i znanych jasnowidzów na świecie. Przewidział m.in. śmierć księżnej Diany w wypadku samochodowym, pożar katedry Notre Dame w Paryżu i ataki terrorystyczne na Sri Lance. Działa także jako spirytystyczny uzdrowiciel, był duchowym doradcą wielu celebrytów, polityków i kreatorów mody. O swoim darze opowiadał w rozmowie z Dorotą Wellman.




Jucelino Nobrega da Luz - słynny jasnowidz

Jest częstym gościem programów telewizyjnych. Przewidział wiele ważnych dla świata wydarzeń, m.in. zamach na World Trade Center, tsunami w Azji, zamachy terrorystyczne w Madrycie i trzęsienie ziemi w Japonii.

- Ważniejsze przepowiednie dokumentuję u notariusza - podkreśla Jucelino Nobrega da Luz.

Wskazał też miejsce pobytu Osamy bin Ladena.

- Moim celem było zakończenie wojny w tamtym regionie, żeby nie ginęli tam ludzie. USA się z nami skontaktowały, przekazaliśmy im te informację i tak to się potoczyło - wspomina jasnowidz.

Wiele znanych osób zwraca się do niego z prośbą o przewidzenie ich przyszłości lub pomoc w sprawach zdrowotnych.

- Był u mnie Freddie Mercury, rozmawiałem z Elvisem Presleyem, ale ja się wybitnie tym nie szczycę. Cenię ich jako artystów, ale w mojej pracy są dla mnie jak każdy inny człowiek - mówi jasnowidz.

Skąd ma taki dar? Mężczyzna był badany przez psychologów i naukowców.

- Wierzę, że jest to jakiś dar, światło z wszechświata. Dar, ale też pewien ciężar i  ogromna odpowiedzialność, która na mnie spoczywa. Staram się ją wykorzystywać do zrobienia czegoś dobrego - zapewnia Jucelino Nobrega da Luz w rozmowie z Dorotą Wellman.

Jucelino Nobrega da Luz i jego przepowiednie

Pierwszą wizję miał w 1969 roku. Dotyczyła wypadku między samochodem i autokarem przewożącym 24 osoby. Doszło do niego w 1973 roku.

- To wszystko wydarza się tak, jakbym podróżował w czasie. Zwykle mam około 6 takich snów w tygodniu, wówczas mam uczucie, jakbym był w innym miejscu. Rozumiem też język, nawet, jeśli go naprawdę nie znam. Te sny, wizje przychodzą nocami - opowiada Jucelino Nobrega da Luz.  

Czy potrafi też uzdrawiać?

- Nie używamy słowa 'uzdrawiać', bo jest ciężkie i bardzo poważne. Proces, który stosuję, ma na celu pomóc danej osobie za pomocą energii, którą wykorzystuję. Następnie pokazuję, jak sama może ją wykorzystać. To działanie to jest proces - mówi Nobrega da Luz.

Części osób udaje się wyzdrowieć.

- Ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy wyłącznie dzięki temu. Zazwyczaj jest to minimum 60 procent przypadków, kiedy mamy skuteczność - dodaje słynny jasnowidz.

Jak dodaje, przeczuwa też śmierć człowieka.

   - Wtedy staram się takiej osobie pomóc, bo może jest to sytuacja, której jeszcze można zapobiec - udać się do lekarza albo poszukać jakiejś alternatywnej metody leczenia - wyjaśnił w wywiadzie.




Jasnowidz przewiduje katastrofy

Linie lotnicze po jego przepowiedniach zmieniały lot albo numer rejsu - żeby samolot nie wystartował i nikomu nic się nie stało.

- Pierwszy wypadek, który przewidziałem, miał niestety miejsce. Później linia lotnicza zareagowała i udało się zapobiec dwom kolejnym katastrofom, w jednym przypadku przez naprawienie samolotu

Kiedy skończy się pandemia?

Jego zdaniem, pandemia służy temu, byśmy nabyli większej świadomości.

- Już powinna się skończyć, ale - jak możemy zobaczyć na przykładzie Stanów Zjednoczonych, które nie wyciągają lekcji - to jeszcze potrwa - przewiduje Jucelino Nobrega da Luz.

żródło: https://dziendobry.tvn.pl



Przepowiednia jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego: Dojdzie do rękoczynów, do dotkliwego pobicia policjantów. To będzie prowokacja.
- Pamiętajcie, że jeżeli w najbliższych godzinach, lub dniach rząd wprowadzi jakiś stan, oznacza to, że konsekwencje tego będą bardzo duże, daleko idące i od tego momentu zaczyna się coś bardzo poważnego nie tylko w Polsce, ale też na świecie. Coś, gdzie o czasie przed marcem, jaki przezywaliśmy, będzie tęsknić będziemy opowiadać sobie nawzajem, czym była wolność. Jesteśmy w przeddzień. - ostrzega Krzysztof Jackowski.



zwiń tekst

TO JESZCZE NIE JEST TO? POLEMIKA CZYTELNIKA SERWISU FN Z TEZĄ JANUSZA KORWINA-MIKKE
Nie, 25 paź 2020 14:04 | komentarze: 6 czytany: 2708x

Świat znalazł się obecnie w krytycznym punkcie pandemii koronawirusa - ostrzegł w piątek wieczorem szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus. Czy Janusz Korwin-Mikke nie miał racji oceniając siłę koronawirusa? Publikujemy ciekawą opinię naszego czytelnika."Jesteśmy w krytycznym momencie pandemii Covid-19, szczególnie na półkuli północnej" - podkreślił na konferencji prasowej.......

czytaj dalej

Świat znalazł się obecnie w krytycznym punkcie pandemii koronawirusa - ostrzegł w piątek wieczorem szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus. Czy Janusz Korwin-Mikke nie miał racji oceniając siłę koronawirusa? Publikujemy ciekawą opinię naszego czytelnika.




"Jesteśmy w krytycznym momencie pandemii Covid-19, szczególnie na półkuli północnej" - podkreślił na konferencji prasowej dyrektor generalny WHO. Dodał, że "najbliższe miesiące będą bardzo trudne, a niektóre kraje znalazły się na niebezpiecznym torze".
"Wzywamy przywódców do podjęcia natychmiastowych działań, aby zapobiec dalszym niepotrzebnym zgonom, załamaniu się podstawowego systemu opieki zdrowotnej i ponownemu zamknięciu szkół" - stwierdził Tedros Adhanom Ghebreyesus.



 "To nie są ćwiczenia"

"Powtarzam dzisiaj to, co mówiłem w już lutym: to nie są ćwiczenia" - podkreślił szef WHO.
Zakażenie koronawirusem stwierdzono dotychczas u ponad 39 mln ludzi na świecie, a około 1,1 mln osób zmarło. Wiele krajów wprowadza ponownie obostrzenia, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się Covid-19.


W tekście o koronawirusie jeszcze dwa ciekawe e-maile z "Poczty do FN". Jeden z nich dotyczy bardzo popularnej postaci w Polsce, czyli Janusza Korwina-Mikke.


 

 


[...]Witam FN,
Bardzo lubię odwiedzać wasz serwis i czytam sobie to i owo. Mam nietypowe hobby, bo od lat interesuje się modelami pozwalającymi odczytać przyszłość na podstawie ogólnie dostępnych danych. To jest bardzo zaawansowana matematyka, ale naprawdę rezultaty są czasami fantastycznie ciekawe. Teraz wiele ośrodków cybernetycznych wzięło na tapetę koronawirusa i słusznie, bo to jest najciekawsza historia globalna, jaka pojawiła się na świecie od czasów pierwszego człowieka na Ziemi. Kiedyś opublikowaliście post Janusza Korwina Mikke o koronawirusie, który w serwisie społecznościowym twitter 27 lutego 2020 postawił taką oto tezę: koronawirus był spodziewany i musiał się wcześniej czy później pojawić aby zmniejszyć liczbę ludzkości, ale - cyt. – „to jeszcze nie jest to”.
Otóż pozwolę sobie się z nim nie zgodzić.



Moim zdaniem koronawirus jak najbardziej może być tym czymś, czego spodziewał się Korwin Mikke. Mam jednak małą uwagę do jego tezy. Siła koronawirusa jest bowiem mordercza i nie polega na zabijaniu bezpośrednim (o wiele łatwiejszym do opanowania), ale pośrednim, czyli rozłożeniu na łopatki całego systemu opieki zdrowia, dzięki czemu ludzie zaczynają masowo umierać na wszystko inne. Efekt jest miażdżący i nikt nie jest w stanie zatrzymać pandemii.

Czytałem w waszym serwisie, że interesujące się wydaje pytanie: co jest na końcu drogi, na którą wkroczyła ludzkość wraz z pierwszym zarażonym w Wuhan? Odpowiedź na to pytanie daje bardzo ciekawa teoria, która została opublikowana we Francji przez bardzo silny, cybernetyczny think-tank, którego poczynania śledzę od 3 lat i przeważnie ich modele się sprawdzają. Zgodnie z ich prognozą w tego typu światowych procesach obraz końcowy jest identyczny jak obraz, który pojawia się na samym początku. Jest to pewien proces zamknięty z punktem A i B na początku i na końcu, z tym że stan A jest prawie identyczny jak stan B. Jaki jest ten punkt A? Całkowicie puste ulice, zero samochodów, zero życia na ulicach. Tam było tylko przez chwilę, kiedy prawie wszystkie kraje na świecie zrobiły całkowity lock-down. Obrazy były upiorne, wręcz przerażające.

 


Potem to się zmieniło, ludzie zaczęli żyć tak, jakby nie było żadnego zagrożenia. I od mniej więcej dwóch tygodni na świecie znowu coś się zmieniło – już bez żadnych wielkich nakazów rządów zmniejsza się mobilność ludzi, a rozłożenie na łopatki systemu szpitali przez koronawirusa doprowadza do tego, że wreszcie w górę wystrzeliła liczba ofiar koronawirusa, ale właśnie pośrednich, którzy umierają na skutek tego, że przestaje istnieć system opieki zdrowotnej.
Podsumowując: ten model zakłada, że na końcu przygody ludzkości z koronawirusem jest świat, który prawie całkowicie przestanie funkcjonować i będzie to świat bez samochodów, bez ludzi na ulicach, bez spalin, nowych wideoklipów i pełnych sklepów z drogimi ciuchami, gdyż nie będzie klientów, aby je kupić. Koronawirus zaczął od punktu A, ale zakończy punktem B, gdzie B będzie przypominał bardzo A.


 

To fascynujący model i jeśli okaże się prawdziwy, to wasze przewidywania co do koronawirusa jako hamulca ręcznego dla całej materialistycznej cywilizacji na Ziemi mogą okazać się prawdziwe. Pomyślałem, że napisze o tym do was, bo to jest interesująca wizja przyszłości, a przecież sporo o tym piszecie i słusznie, bo nie ma ciekawszego tematu od koronawirusa. Dodam tylko, że długość odcinka AB nie ma znaczenia - to może być 2-5 lat, a może być nawet 25 lat. Chodzi o punkt końcowy całej historii z koronawirusem.
Możecie zamieścić mój e-mail, tylko proszę nie podawajcie moich danych. Jestem pracownikiem […] i nie chce się ujawniać, bo mógłbym mieć kłopoty za publikowanie takich rzeczy.
Pozdrawiam cały pokład okrętu
[dane do wiad. FN]

/poniżej jeszcze jeden post Janusza Korwin-Mikkego o koronawirusie/




-----Original Message-----
From: [...]
Sent: Wednesday, October 21, 2020 4:06 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Głos wirusa!




Witam serdecznie jedyną w swoim rodzaju Fundację Nautilus. Natknęłam się w sieci na ciekawy przekaz pt. Głos wirusa! Myślę, że jest warty odsłuchania na stronach FN, ponieważ ma w sobie ciekawy przekaz dla ludzkości. Pozdrawiam serdecznie załogantka ania28261.

--

I jeszcze jeden list. Takie też się pojawiają.

[...] Dzień dobry, pracuję na onkologii. Na mocy ustawy covidowej dostałam możliwość zdawania egzaminu specjalizacyjnego na ostatnim roku specjalizacji, w związku z czym wzięłam urlop wychowawczy, oczywiście bezpłatny (jedyna możliwość, żeby pracodawca nie mógł odmówić mi wolnego) i zaczęłam się przygotowywać. W książkach siedziałam równo trzy miesiące. Często tak, że zaczynałam naukę o godz. 5-6, by kończyć nawet o godz. 1. Dzień w dzień to samo. W tym czasie mój mąż był matką, ojcem, sprzątaczką, kucharką i szoferem. Tak wyglądała nasza rzeczywistość między pierwszym a drugim egzaminem.

Kiedy raz wyszłam z mężem do kina, to czułam się jak wypuszczona z klatki. Wczoraj pierwszy raz od trzech miesięcy spędziłam czas z dziećmi i zauważyłam, że moje pięcioletnie dziecko ma tiki nerwowe. Konsultowałam go z dwoma znajomymi neurologami. Oboje potwierdzają, że przeszedł ogromny stres związany z moja nauką i tym, że nie spędzałam z nim czasu.

"Ten naród nie jest wart kolejnych łez moich dzieci i ich stresu biorącego się z mojej nieobecności"

O wielu łzach moich dzieci nie wspomnę, synek kilka razy potrafił się budzić w nocy ze szlochem i wołać "mama". Egzamin na szczęście udało mi się zdać. W marcu byłam gotowa pójść na front w razie potrzeby, jednak teraz, patrząc na to co się dzieje wokół - ruchy antycovidowe, cwaniactwo tych wszystkich ludzi, którzy nie noszą masek i narażają innych, opluwanie mnie i mojego środowiska - to wszystko sprawia, że choćby się waliło i paliło, ten naród nie jest wart kolejnych łez moich dzieci i ich stresu biorącego się z mojej nieobecności. Ich zszarganych nerwów i zdrowia. Płaczę nawet teraz, pisząc te słowa. Medycyna i pomaganie ludziom było moim ogromnym marzeniem i w najgorszych snach bym nie pomyślała, że przyjdzie dzień, kiedy będę zastanawiała się nad rezygnacją z zawodu.

[...]



zwiń tekst

WRACA SPRAWA 'SYNDROMU HAWAŃSKIEGO' - ROSJA I CHINY MAJĄ BROŃ WYKORZYSTUJĄCĄ MIKRODŹWIĘKI NISZCZĄCE MÓZG
Pt, 23 paź 2020 07:25 | komentarze: 2 czytany: 1345x

Byli pracownicy ambasady USA w Hawanie (Kuba) mają trwałe uszkodzenia mózgu, prawie nie wychodzą ze szpitali. Coraz więcej przemawia za tym, że zostali poddani eksperymentowi z nową bronią, którą już posiada armia rosyjska za pomocą mikrofal.Głośna swojego czasu sprawa niewyjaśnionych ataków na mózgi amerykańskich dyplomatów i pracowników wywiadu ma być tuszowana przez Waszyngton. Raport ze szczegółowego.......

czytaj dalej

Byli pracownicy ambasady USA w Hawanie (Kuba) mają trwałe uszkodzenia mózgu, prawie nie wychodzą ze szpitali. Coraz więcej przemawia za tym, że zostali poddani eksperymentowi z nową bronią, którą już posiada armia rosyjska za pomocą mikrofal.

Głośna swojego czasu sprawa niewyjaśnionych ataków na mózgi amerykańskich dyplomatów i pracowników wywiadu ma być tuszowana przez Waszyngton. Raport ze szczegółowego badania poszkodowanych został schowany do szuflady.




Niejasne postępowanie władz federalnych w tej sprawie opisał dziennik "New York Times", bazując na rozmowach z kilkoma osobami pod nazwiskiem oraz około 30 anonimowymi. Wniosek dziennikarskiego śledztwa jest taki, że władze w Waszyngtonie celowo ukrywają prawdziwą skalę tajemniczych ataków.

Nie tylko Kuba i Chiny

Dotychczas głośno było o niewytłumaczalnych urazach mózgu u dyplomatów, którzy pracowali w amerykańskiej ambasadzie w Hawanie. Poszkodowani opisywali dziwne dźwięki, nie wiadomo skąd dochodzące, zawroty i bóle głowy, zaniki pamięci, problemy z widzeniem oraz słuchem. Okazało się, że niektórzy mieli uszkodzenia mózgu. Ich przypadłość nazwano "syndromem hawańskim". Oficjalnie nie wskazano przyczyny - ani winnych - wydarzeń z lat 2016-17. Choć Donald Trump podczas jednego ze swoich wystąpień twierdził, że winni są Kubańczycy. Personel ambasady zredukowano do minimum i wydalono dwóch kubańskich dyplomatów z USA.

Podobne symptomy zaczęli zgłaszać na początku 2018 roku dyplomaci z konsulatu w chińskim mieście Guangzhou. Czterech ewakuowano do USA na badania. Jednym z nich był Mark Lenzi, który jest głównym rozmówcą dziennikarzy "NYT". Jest on głęboko niezadowolony z tego, jak Departament Stanu i szerzej władze USA, traktują tą sprawę. To on, jako pierwszy, miał zgłaszać problemy. Opisuje, że razem z żoną, będąc w swoim mieszkaniu, słyszeli dziwne dźwięki, jakby ktoś rozsypywał szklane kulki w mieszkaniu nad nimi. Doświadczali zawrotów i bólów głowy, cierpieli na bezsenność, a ich dzieci budziły się z krwią cieknącą z nosów. Początkowo składali to na karb zanieczyszczenia powietrza, ale z czasem doszli do wniosku, że to może być coś na wzór tego, co się działo w Hawanie.

W efekcie z Guangzhou również ewakuowano kilkanaście osób. Początkowo potwierdzono, że to czego doświadczyli, jest zbieżne z doświadczeniami osób poszkodowanych w Hawanie. Później zmieniono jednak narrację. Oficjalnie dyplomaci z Chin nie byli ofiarami "ataku", ale mają niesprecyzowane "problemy zdrowotne" i nie mają obrażeń mózgu. Nie wszczęto oficjalnego śledztwa. Nikomu nic nie zarzucono. Lenzi twierdzi, że jego samego, jak i jego kolegów i koleżanki, zostawiono samych sobie, początkowo odmawiając nawet płatnego urlopu zdrowotnego.

Oficjalnie więcej tego rodzaju przypadków nie było. Dziennikarze "NYT" twierdzą jednak, że były. Podobne doświadczenia miały się przytrafić szeregowi ważnych oficerów CIA podczas misji zagranicznych. Jednym z nich ma być Marc Polymeropoulus, który uważa, że w grudniu 2017 roku, w Moskwie, doświadczył tego rodzaju niewytłumaczalnego ataku. Bezpośrednio po nim miał silne zaburzenia równowagi. Później zaczęły się silne migreny, które zmusiły 48-latka do przejścia na przedwczesną emeryturę.

Oceny naukowców nie wzięte pod uwagę, lub schowane do szuflady

Według rozmówców "NYT" Waszyngton celowo wycisza aferę. Ma to robić, ponieważ nie chce zaszkodzić relacjom z Chinami i Rosją, oraz zaprzeczyć narracji, że winę za pierwszą serię ataków ponoszą Kubańczycy. Jednym z dowodów na potwierdzenie tuszowania, ma być historia badań specjalnego zespołu z uniwersytetu stanu Pensylwania, który zajmował się ofiarami ataków z Kuby i Chin. To tam, w szpitalu uniwersyteckim, badano i leczono 44 osoby ewakuowane z Hawany i 15 z Guangzhou. Lekarze po ponad roku prac uznali, że w mózgach tych osób, są widoczne zmiany i uszkodzenia. Mają one taki charakter, jakby pacjenci doznali długotrwałego wstrząsu mózgu. Nie ma mowy o jakiejś chorobie psychicznej. Wszystkie uszkodzenia wskazują, że są one spowodowane przez siłę zewnętrzną. Lekarze uznali, że mogły to być mikrofale, ale nie byli tego w stanie jednoznacznie potwierdzić.

"NYT" pisze, że zespół ze szpitala uniwersyteckiego odmówił ujawniania szczegółów swoich prac. Lekarze stwierdzili jednak, że Departament Stanu nie otrzymał dokładnych wyników badań w tomografach, więc nie wiedzą na jakiej podstawie stwierdzono, iż dyplomaci ewakuowani z Guangzhou nie doznali obrażeń mózgu. Jednym z przebadanych w uniwersyteckim szpitalu był Robyn Garfield. Twierdzi on, że lekarze powiedzieli mu, iż ma uszkodzenia mózgu takie same, jak dyplomaci ewakuowani z Hawany. Departament Stanu miał jednak stwierdzić, że są one wynikiem urazu doznanego 17 lat wcześniej podczas meczu baseballu w liceum. - W ocenie mojej i moich kolegów, wygląda to tak, jakby władze nie chciały słyszeć o żadnych dodatkowych przypadkach z Chin. Niezależnie od ustaleń medycznych - twierdzi mężczyzna.

Co więcej, Narodowa Akademia Nauk przeprowadziła swoje dodatkowe i niezależne dochodzenie w tej sprawie. Raport został przekazany Departamentowi Stanu w sierpniu. Nie został opublikowany. - Nie rozumiemy, dlaczego tak się stało. Jest to dla nas bardzo frustrujące i zniechęcające - stwierdził doktor David Relman, profesor Uniwersytetu Stanforda, który przewodził komitetowi badającemu sprawy poszkodowanych dyplomatów i oficerów.




Broń, albo narzędzie szpiegowskie

W amerykańskiej dyplomacji i służbach ma panować natomiast przekonanie, że za zagadkowymi atakami stoją Rosjanie. Według rozmówców "NYT" Rosja ma "doświadczenia w broni powodującej uszkodzenia mózgu". Za najbardziej prawdopodobne rozwiązanie uznawane są fale mikrofalowe. Nie, tak jak początkowo sugerowano, jakaś niesprecyzowana broń soniczna. Publicznie nie wiadomo nic na temat broni mikrofalowej, zdolnej powodować tego rodzaju obrażenia. Wiadomo jednak, że w odpowiednich warunkach fale mikrofalowe mogą być odbierane przez mózg jako dziwne dźwięki i że mogą wpływać na inne jego funkcje, w skrajnych wypadkach, prowadząc do uszkodzenia systemu nerwowego.

Allan Frey, amerykański naukowiec, który jako pierwszy odkrył możliwość odbierania mikrofal przez ludzki mózg, twierdzi, że w latach 70. został zaproszony do ZSRR. Oficjalnie w celu wygłoszenia kilku wykładów na temat swoich odkryć. Przy okazji miał mu jednak zostać zaprezentowany fragment programu badawczego radzieckiego wojska, mającego na celu użycie mikrofali jako broni. Potencjalnie do wpływania na zachowanie ofiary, lub uszkodzenia jej układu nerwowego. Amerykanie publicznie informowali, że ich ambasada w Moskwie była bombardowana promieniowaniem mikrofalowym od końca lat 50. do końca 70. Dochodzenie i eksperymenty w USA wykazały, że nie powinno ono było spowodować uszczerbku na zdrowiu pracowników ambasady. Przyjęto, że była to jakaś próba szpiegowania sytuacji wewnątrz budynku.

Jednak jeden z rozmówców "NYT", pokazał dziennikarzom już w 2018 roku dokument, wydany mu w 2014 roku przez Narodową Agencję Bezpieczeństwa. Jest on potwierdzeniem, że amerykańskie służby wiedzą o możliwości istnienia broni, która może zostać użyta do "zalania mikrofalami" mieszkania osoby, będącej celem. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do uszkodzeń układu nerwowego, lub wręcz śmierci. Służba nie potwierdziła jednak, czy taka broń na pewno istnieje i kto ją może mieć.

Według informatorów "NYT", kierownictwo Departamentu Stanu i CIA mają nie być dostateczne przekonane co do winy Rosjan i faktu użycia przez nich broni mikrofalowej. W ich ocenie jest za mało dowodów, aby otwarcie formułować oskarżenia. - Oni wiedzą dokładnie, kto jest za to wszystko odpowiedzialny. Nie jest to ani Kuba, ani Chiny, tylko inne państwo, z którym sekretarz stanu i prezydent nie chcą obecnie konfrontacji - twierdzi Lenzi.



zwiń tekst

KORONAWIRUS - trzy scenariusze dla Polski amerykańskiego ośrodka prognoz medycznych Institute for Health Metrics and Evaluation (IHME)
Sob, 17 paź 2020 02:39 | komentarze: 6 czytany: 2571x

Ostatnie informacje płynące z praktycznie wszystkich krajów świata pokazują, że bez jakiegoś przełomowego leku lub skutecznej szczepionki drugiej fali wirusa nie da się powstrzymać. Warto zobaczyć, jakie scenariusze przyszłych wydarzeń wynikają z modeli matematycznych. Jak dotąd okazały się one niezwykle skuteczne i trafne, gdyż precyzyjnie przedstawiły wydarzenia związane z letnim, pozornym wyciszeniem.......

czytaj dalej

Ostatnie informacje płynące z praktycznie wszystkich krajów świata pokazują, że bez jakiegoś przełomowego leku lub skutecznej szczepionki drugiej fali wirusa nie da się powstrzymać. Warto zobaczyć, jakie scenariusze przyszłych wydarzeń wynikają z modeli matematycznych. Jak dotąd okazały się one niezwykle skuteczne i trafne, gdyż precyzyjnie przedstawiły wydarzenia związane z letnim, pozornym wyciszeniem pandemii i ponownym, zwielokrotnionym uderzeniem pandemii w październiku.


Jednym z najlepszych ośrodków matematycznych posiadającym odpowiednie możliwości obliczeniowe do badań operacyjnych dla tak dużej populacji jest amerykański Instytut Pomiarów i Oceny Zdrowia (Institute for Health Metrics and Evaluation - IHME) działający przy Uniwersytecie w Waszyngtonie. Prognozy opublikowane kilka miesięcy temu przez IHME okazały się zadziwiająco trafne i dokładnie wskazały okres kilku dni w październiku, kiedy pojawi się nagły wzrost liczby osób zarażonych w poszczególnych regionach świata.  Regularnie publikuje on przewidywania związane z rozwojem pandemii. Pojawiły się właśnie najnowsze prognozy obliczone o dane ostatniego skoku zachorowań na Covid-19. Warto się im przyjrzeć, gdyż takie modele zachowania się koronawirusa zostały przez komputery IHME policzone dla wszystkich krajów świata, w tym dla Polski.

Krytyczny grudzień: może zabraknąć respiratorów, nawet 500 zgonów dziennie

Najnowsza prognoza zakłada trzy scenariusze: w pierwszym ograniczenia są nakładane na sześć tygodni, gdy dzienna liczba zgonów osiągnie osiem na milion mieszkańców. Drugi to scenariusz, w którym rząd łagodzi obostrzenia. Trzeci – sytuacja, w której obok powrotu obostrzeń, gdy liczba zgonów dziennie osiągnie osiem na milion, powszechne jest używanie maseczek, a ludzie są zdyscyplinowani – w miejscach publicznych nosi je 95 proc. obywateli. Przewidywania dotyczą również naszego kraju.

Koronawirus. Jakie są prognozy dla Polski?

W pierwszym scenariuszu, czyli okresowych obostrzeń, ale bez ścisłego pilnowania nakazu zasłaniania twarzy, średnia dzienna liczba zgonów w Polsce mogłaby w połowie grudnia przekraczać 500, a potem spadać. Ale obostrzenia mogłyby zmniejszyć tę liczbę do około 200 w styczniu. Gdyby ich nie było i rząd nie decydował się na łagodzenie obostrzeń, w grudniu mielibyśmy również w okolicach 500-600 zgonów, ale w połowie stycznia moglibyśmy mieć średnio już nawet 1700 zgonów dziennie. Najlepszym wyjściem jest scenariusz trzeci – utrzymywanie obostrzeń i jednoczesna dyscyplina w noszeniu maseczek: to średnio 100 zgonów dziennie w grudniu i 150-200 w styczniu.




Według najbardziej optymistycznych prognoz instytutu łączna liczba zgonów od początku pandemii może sięgnąć na koniec stycznia 7,5-24 tys. osób (średnio 15 tys.), w nieco gorszym – 25-39 tys. (średnio 30 tys.); w sytuacji gdyby nie było żadnych obostrzeń – to 40-146 tys. zgonów (średnio 86,5 tys.).

Szacunkowa liczba zakażeń

W najgorszym scenariuszu dzienna liczba zakażonych może sięgać pod koniec stycznia średnio 280 tys. osób. UWAGA: instytut wlicza w te szacunki osoby zakażane każdego dnia, również te, które nie zostały przetestowane, stąd liczba ta niekoniecznie będzie widoczna w danych publikowanych przez resort zdrowia.

Na 14 października IHME szacuje liczbę nowych zakażeń na ok. 14 tys. dziennie. Gdyby jednak obostrzenia były wdrażane konsekwentnie, to od grudniowego szczytu (średnio 80 tys. zakażeń dziennie) liczba zakażeń miałaby szansę spadać. A gdybyśmy obok obostrzeń konsekwentnie stosowali się do nakazu noszenia maseczek, liczba zakażeń miałaby szansę utrzymać się również w grudniu na poziomie 13 tys. osób, rosnąc powoli do około 30 tys. w styczniu.





Czy wystarczy łóżek i respiratorów?

Kluczowa będzie pierwsza połowa grudnia. Instytut szacuje całkowitą pojemność polskiej służby zdrowia na 56,5 tys. łóżek, jednocześnie oceniając, że w najgorszym momencie liczba potrzebnych miejsc tylko dla pacjentów z COVID-19 może się zbliżać do 50 tys. Dużo gorzej jest, jeśli chodzi o prognozy dotyczące łóżek na intensywnej terapii – możliwości to ok. 4 tys., a potrzeby w grudniu mogą sięgać 5,7 tys. Potrzeby dotyczące respiratorów mogą również sięgać 5 tys. urządzeń.




Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz mówił w środę, że na pacjentów z COVID-19 czeka 14 tys. łóżek i 1020 respiratorów. Ta ostatnia liczba zmienia się z dnia na dzień. Przed kilkoma dniami słyszeliśmy od premiera o prawie 900 respiratorach, później wiceminister zdrowia Waldemar Kraska mówił o 838 respiratorach. A Agencja Rezerw Materiałowych informowała, że w magazynach ma obecnie zapas około 1,5 tys. respiratorów, choć – jak podkreśla – dokładna liczba chroniona jest tajemnicą państwową.

"Stoimy w obliczu śmiertelnego grudnia"

W opublikowanej na początku września prognozie eksperci instytutu oceniali, że do 1 stycznia dzięki takim środkom jak noszenie masek i dystans społeczny może zostać uratowanych prawie 770 tys. istnień ludzkich na całym świecie. Stoimy w obliczu śmiertelnego grudnia, szczególnie w Europie, Azji Środkowej i USA. Nauka jest jasna, a dowody niepodważalne: noszenie masek, dystans społeczny i ograniczenie spotkań towarzyskich są niezbędne, aby zapobiec przenoszeniu wirusa – mówił dr Christopher Murray, dyrektor IHME.

Instytut ostrzega, że liczba zgonów spodziewana do 1 stycznia to na całym świecie 2,8 miliona, a dzienna liczba zgonów w grudniu może sięgać nawet 30 tys.

Instytut stworzył trzy scenariusze:

„Najgorszy przypadek”, w którym używanie maski utrzymuje się na obecnym poziomie, a rządy nadal łagodzą wymogi dotyczące dystansu społecznego, może doprowadzić do 4 mln zgonów ogółem do końca roku.

„Najlepszy przypadek” to 2 mln zgonów ogółem. Zakłada, że użycie maski jest prawie powszechne, a rządy nakładają wymogi dotyczące dystansu społecznego, gdy ich dzienna śmiertelność przekracza osiem na milion

Z kolei „najbardziej prawdopodobny” scenariusz zakłada użycie maseczek przy jednoczesnym łagodzeniu restrykcji. Ten może spowodować około 2,8 miliona zgonów ogółem.

Ludzie na półkuli północnej muszą być szczególnie czujni, gdy zbliża się zima, ponieważ koronawirus, podobnie jak zapalenie płuc, będzie bardziej rozpowszechniony w zimnym klimacie – ostrzega Murray.

Zgodnie z najbardziej prawdopodobnymi scenariuszami IHME krajami o najwyższej łącznej liczbie zgonów na mieszkańca byłyby Holandia i Hiszpania. Instytut przestrzega przed stosowaniem tak zwanej strategii odporności populacyjnej; ocenia, że scenariusz, w którym przywódcy pozwalają na przenoszenie się koronawirusa, “ignoruje naukę i etykę oraz pozwala na miliony zgonów, których można było uniknąć”.

źródło: gazeta.pl


 

I jeszcze jedna ważna wiadomość dotycząca najnowszych informacji z ośrodków naukowych o koronawirusie, które warto zaprezentować w naszym dziale FN24 monitorującym publikacje w mediach.



Zidentyfikowanie mechanizmów molekularnych wspólnych dla trzech najgroźniejszych koronawirusów SARS-CoV-2, SARS i MERS otwiera drogę do opracowania skutecznych leków. Jeśli to się uda, przydadzą się teraz oraz w przyszłości, gdy zagrożą nam nowe epidemie.

Nareszcie ze świata nauki płyną jakieś pozytywne wieści na temat naszych szans w starciu z koronawirusami. Wśród ludzkich koronawirusów trzy najniebezpieczniejsze - czyli SARS, SARS-CoV-2 i MERS - mają pewne typowe cechy, które możemy teraz wykorzystać - dowodzą badacze.

Wspólne słabe strony śmiertelnych koronawirusów

Wirusy często używają wspólnych szlaków i procesów komórkowych. Zespół badawczy, składający się z 200 naukowców z sześciu krajów, zidentyfikował podobieństwa między koronawirusami wywołującymi najgroźniejsze infekcje układu oddechowego i znalazł kilka  procesów komórkowych oraz białek, które wydają się dobrym "celem" dla leków na te trzy wirusy razem.

- SARS-CoV-2 jest blisko spokrewniony z bardziej jeszcze śmiercionośnymi, choć mniej zaraźliwymi koronawirusami, które zaatakowały ludzi w ostatnich dwudziestu latach, czyli z SARS i MERS. Teraz naukowcy przeprowadzili analizę porównawczą interakcji wirus - ludzkie białko -białko wirusowe i analizę lokalizacji białek dla wszystkich trzech wirusów - czytamy w czasopiśmie "Science", które opublikowało wyniki badań.

Okazuje się, że te trzy koronawirusy są do siebie podobne w kilku newralgicznych punktach. Już wcześniej zidentyfikowano ponad 300 białek w komórkach gospodarza, które mogą wchodzić w interakcje z białkami SARS-CoV-2. Teraz dokładnie przebadano każde z nich. Naukowcy skoncentrowali się na sprawdzeniu, w jakim stopniu każde z tych białek jest w stanie zahamować (albo przyspieszyć) tempo namnażania się wirusa.

- Zidentyfikowaliśmy co najmniej 20 ludzkich genów, które odpowiadają za produkcję takich białek i wyraźnie wpływają na ilość wirusa replikującego się w zakażonych komórkach - mówi Christopher Basler, profesor Instytutu Nauk Biomedycznych (Institute of Biomedical Sciences) na Uniwersytecie Stanowym w Georgii.

Te białka mogą stać się celem interwencji medycznych, jak określają to naukowcy. - Na przykład jeśli białko komórkowe wyraźnie sprzyja namnażaniu się wirusa, można pacjentowi podać lek, który je hamuje. W efekcie mamy możliwość spowolnienia infekcji - tłumaczą badacze.

Jednym z takich związków jest Tom70, mitochondrialne białko wpływające zarówno na SARS, jak i SARS-CoV-2 (mitochondria zbudowane są z ponad 1000 różnych białek opowiadających za ich morfologię, a także biorących czynny udział w prowadzonych przez nie procesach życiowych).



Jest sposób na lekooporność

Naukowcy przeanalizowali ponadto dokumentację medyczną około 750 tysięcy pacjentów z COVID-19. Celem było zidentyfikowanie leków czy procedur medycznych, które okazały się najskuteczniejsze. Te terapie farmaceutyczne powinny stać się przedmiotem dalszych badań molekularnych i klinicznych - postulują badacze.

- Tradycyjne leki przeciwwirusowe celują w enzymy wirusa, które jednak często podlegają mutacjom, a tym samym sprzyjają powstawaniu lekooporności patogenów. Celowanie w białka gospodarza, których używa wirus do replikacji, jest strategią, która nie tylko omija problem lekooporności, ale może pomóc w znalezieniu leków o szerokim spektrum działania i na całe rodziny wirusów - czytamy w magazynie "Science".


Źródła: MedicalXpress.com, Science, Georgia State University



zwiń tekst

UFO NAD WASZYNGTONEM – na ekranie przekazu telewizyjnego ze stolicy USA zauważono niezwykłą manifestację świetlną
Wt, 13 paź 2020 07:05 | komentarze: brak czytany: 1194x

Bardzo często się zdarza, że podczas przekazów telewizyjnych w stacjach informacyjnych można zauważyć coś ciekawego na niebie. Tak było także tym razem podczas transmisji on-line z Waszyngtonu. Na niebie były widoczne czerwone i białe światła ułożone w bardzo osobliwy sposób, które nieregularnie zapalały się i gasły. Jedyny ślad po tym wydarzeniu to zdjęcia ekranu telewizora wykonane telefonem komórkowym.......

czytaj dalej

Bardzo często się zdarza, że podczas przekazów telewizyjnych w stacjach informacyjnych można zauważyć coś ciekawego na niebie. Tak było także tym razem podczas transmisji on-line z Waszyngtonu. Na niebie były widoczne czerwone i białe światła ułożone w bardzo osobliwy sposób, które nieregularnie zapalały się i gasły. Jedyny ślad po tym wydarzeniu to zdjęcia ekranu telewizora wykonane telefonem komórkowym.



Mamy także zapis wideo – plik MP4 został zamieniony do postaci animacji GIF.




zwiń tekst

Kamera monitoringu nagrała niezwykłe zjawisko w Głogowie. Film z 2016 przypomniał lokalny głogowski serwis.
Czw, 8 paź 2020 08:02 | komentarze: brak czytany: 2043x

Do tego zdarzenia doszło w 2016 roku. Kamera monitoringu zarejestrowała dziwną poświatę, która przemierza podwórko i znika w drzwiach. Panie Małgorzata i Ewa, będące wówczas pracownicami Oberży były przekonane, że to byt sprawiający im od dawna kłopoty. Ducha nazwały Andrzej. Z ich relacji wynikało, że zjawa potrafiła włączyć urządzenia w kuchni, a nawet trzasnąć drzwiami.Wszystkie pracownice Oberży.......

czytaj dalej

Do tego zdarzenia doszło w 2016 roku. Kamera monitoringu zarejestrowała dziwną poświatę, która przemierza podwórko i znika w drzwiach. Panie Małgorzata i Ewa, będące wówczas pracownicami Oberży były przekonane, że to byt sprawiający im od dawna kłopoty. Ducha nazwały Andrzej. Z ich relacji wynikało, że zjawa potrafiła włączyć urządzenia w kuchni, a nawet trzasnąć drzwiami.






Wszystkie pracownice Oberży wiedziały, że w pobliżu kopalnianego szybu dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Kobiety, które pracowały na nocnej zmianie, szczególnie doświadczały zjawisk paranormalnych. Zjawisk, których nie da się w żaden sposób wytłumaczyć. Według relacji kobiet mogło mieć to związek ze śmiercią właściciela znajdującej się niedaleko stacji paliw. Mężczyzna został tam zamordowany. Nagranie, na którym widać zjawę pokazuje miejsce, gdzie był parkowany jego samochód.

Okolice stacji to jedno. Do dziwnych zjawisk dochodziło również w kopalnianym barze. Ten z kolei od Oberży dzieli jedynie kilkadziesiąt metrów. Poniżej film zmieniony do postaci animacji GIF.






zwiń tekst

PIŁKARZ AS ROMA POWIEDZIAŁ SŁOWA, KTÓRE WYPROWADZIŁY KOBIETĘ ZE ŚPIĄCZKI
Pon, 5 paź 2020 10:06 | komentarze: brak czytany: 1484x

Głos byłego kapitana włoskiej Romy Francesco Totti wyprowadził Włoszkę z dziewięciomiesięcznej śpiączki – pisze Repubblica. Według gazety, dwudziestoletnia piłkarka rzymskiego Lazio Ilenia Matilli była w śpiączce po wypadku samochodowym.Krewni Matilli pozwolili jej odsłuchać hymnu Romy, której dziewczyna kibicowała. Totti dowiedział się o sytuacji i nagrała dla fanki specjalną wiadomość wideo.- „Ilenia.......

czytaj dalej

Głos byłego kapitana włoskiej Romy Francesco Totti wyprowadził Włoszkę z dziewięciomiesięcznej śpiączki – pisze Repubblica. Według gazety, dwudziestoletnia piłkarka rzymskiego Lazio Ilenia Matilli była w śpiączce po wypadku samochodowym.




Krewni Matilli pozwolili jej odsłuchać hymnu Romy, której dziewczyna kibicowała. Totti dowiedział się o sytuacji i nagrała dla fanki specjalną wiadomość wideo.

- „Ilenia, nie poddawaj się, wszyscy jesteśmy z tobą” - powiedział piłkarz.

W rezultacie Matilli zaczęła wychodzić ze śpiączki. Jej pierwszym pragnieniem było spotkanie z Totti. 28 września br. piłkarz przybył do szpitala.

- „Uśmiechnęła się, przytuliła mnie i zaczęła płakać. Gdybym wiedział, że jest to możliwe, zrobiłbym to dużo wcześniej ”- powiedział sportowiec.

Totti przez całą swoją karierę bronił barw Romy. Włoch zdobył 250 bramek w 619 meczach. W barwach Romy pomocnik został dziewięciokrotnie wicemistrzem kraju. Zdobył złoto w Serie A. Jako członek reprezentacji Włoch Totti został mistrzem świata w 2006 roku. Karierę zakończył w 2017 roku.




zwiń tekst

ZAGADKA SKUTECZNOŚCI EKSPANSJI KORONAWIRUSASA - znieczulanie ludzi
Nie, 4 paź 2020 06:58 | komentarze: 4 czytany: 1608x

Naukowcy z University of Arizona Health Sciences mają hipotezę dotyczącą możliwych przyczyn "sukcesu" koronawirusa, który rozprzestrzenia się w dużym stopniu za pośrednictwem osób, które nie odczuwają żadnych objawów. Wyniki ich badań, opublikowane na łamach czasopisma "Pain" wskazują na to, że wirus może blokować jeden z istotnych receptorów bólu i w ten sposób znieczulać zakażone osoby. To sprawia.......

czytaj dalej

Naukowcy z University of Arizona Health Sciences mają hipotezę dotyczącą możliwych przyczyn "sukcesu" koronawirusa, który rozprzestrzenia się w dużym stopniu za pośrednictwem osób, które nie odczuwają żadnych objawów. Wyniki ich badań, opublikowane na łamach czasopisma "Pain" wskazują na to, że wirus może blokować jeden z istotnych receptorów bólu i w ten sposób znieczulać zakażone osoby. To sprawia, że nie zdają sobie sprawy z infekcji.

Odkrycie może wyjaśnić, dlaczego blisko połowa osób zakażonych koronawirusem ma łagodne objawy lub przechodzi zakażenie zupełnie bezobjawowo, równoczesnie w niekontrolowany sposób rozsiewając wirusa.

- To wydaje się dość logiczne, że przyczyną niesłabnącego rozprzestrzeniania się Covid-19 jest fakt, że we wczesnej fazie infekcji chorzy nie czują żadnego dyskomfortu, bo ból jest stłumiony - mówi współautor pracy, dr Rajesh Khanna.




Masz wirusa, ale nie czujesz się źle, bo nie czujesz żadnego bólu. Jeśli uda nam się potwierdzić, że to uśmierzające ból działanie SARS-Cov-2 sprawia, że może się tak szybko rozprzestrzeniać, to będzie miało kluczowe znaczenie - przyznaje naukowiec.

Autorzy pracy stawiają tezę, że białka powierzchniowe koronawirusa wiążą się z jednym z istotnych receptorów, który odpowiada za odczuwanie bólu i blokują go, uniemożliwiając przekazywanie sygnału. Dość szybko po nastaniu pandemii naukowcy przekonali się, że koronawirus wykorzystuje do ataku na komórki receptor ACE2, czyli enzym konwertazy angiotensyny 2. W lipcu jednak ukazały się dwie prace wskazujące na to, że białko powierzchniowe SARS-Cov-2 wiąże się też z innym receptorem, neuropiliną-1.  

Te prace zwróciły naszą uwagę, ponieważ od 15 lat w naszym laboratorium badamy dotyczące odczuwania bólu mechanizmy, związane z neuropiliną. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy białko powierzchniowe SARS-CoV-2 nie ma wpływu na bodźce bólowe
tłumaczy dr Khanna

Nasze ciało odczuwa ból na różne sposoby. Jeden z nich wiąże się z aktywnością białka VEGF-A, czyli czynnika wzrostu śródbłonka naczyniowego. Białko to ma kluczowe znaczenie dla procesu tworzenia się naczyń krwionośnych. Znane jest też jego znaczenie np. w chorobach nowotworowych i reumatoidalnym zapaleniu stawów. Gdy VEGF-A wiąże się z neuropiliną, uruchamia proces prowadzący do nadpobudliwości neuronów i bólu. Grupa dr Khanny odkryła, że białko koronawirusa przyłącza się do neuropiliny dokładnie w tym samym miejscu co VEGF-A.

Seria eksperymentów na szczurach pokazała, że faktycznie białko otoczki wirusa SARS-CoV-2 może całkowicie zablokować mechanizm wywoływany przez połączenie VEGF-A z neuropiliną.




- Niezależnie od tego, czy zastosowaliśmy białko otoczki koronawirusa w dużej, czy bardzo małej dawce, ból ustępował całkowicie - dodaje dr Khanna. To może potwierdzać, że koronawirus ma działanie uśmierzające. Grupa dr Khanny wraz zespołem immunologów i wirusologów z University Arizona Health Sciences będzie teraz kontynuować badania znaczenia neuropiliny dla rozprzestrzeniania Covid-19.

Mechanizm ten według naukowców z  University Arizona Health Sciences przypomina działanie kleszcza, który najpierw wprowadza pod skórę człowieka środek znieeczulający. To sprawia, że zaatakowana osoba nie ma szans poczuć, że została zaatakowana przez kleszcza.


I jeszcze z naszej "poczty do FN".






zwiń tekst

INDIE: kluczem do zrozumienia działania koronawirusa okazały się badania dzieci
Pt, 2 paź 2020 05:48 | komentarze: brak czytany: 1440x

Znaleziono poważne dowody na to, że dzieci się zakażają i przenoszą wirusa dalej. Naukowcy byli także zaskoczeni spadającą śmiertelnością z powodu COVID-19 wśród osób po 65 roku życia. Potwierdziło się ponadto kilka ważnych hipotez na temat epidemii.Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley przeanalizowali dane z Indii dotyczące niemal 85 tys. osób oraz prawie 600 tys. tzw. kontaktów (czyli.......

czytaj dalej

Znaleziono poważne dowody na to, że dzieci się zakażają i przenoszą wirusa dalej. Naukowcy byli także zaskoczeni spadającą śmiertelnością z powodu COVID-19 wśród osób po 65 roku życia. Potwierdziło się ponadto kilka ważnych hipotez na temat epidemii.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley przeanalizowali dane z Indii dotyczące niemal 85 tys. osób oraz prawie 600 tys. tzw. kontaktów (czyli osób, które miały styczność z zakażonymi. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie "Science").




Co nowego wiemy o COVID-19 dzięki danym z Indii?

Badania przyniosły mocne dowody, że dzieci w każdym wieku mogą się zakazić i przenieść dalej koronawirusa. Zauważono, że wirus przenosi się między dziećmi, ale nie wiadomo jeszcze, w jakim stopniu młodzi ludzie zakażają dorosłe osoby.

Potwierdziła się także powszechnie przyjęta teza, że za rozpalenie epidemii odpowiedzialna jest stosunkowo niewielka grupa ludzi. Wykazano, że 71 procent zakażonych nie zainfekowało nikogo. Natomiast tylko 5 procent zakażonych odpowiada za 80 procent infekcji.

Tym, co zaskoczyło naukowców, była spadająca liczba zgonów wśród osób powyżej 65 roku życia (w bogatszych krajach umieralność na COVID-19 wzrasta wraz z wiekiem). Tłumaczy się to tym, że w Indiach tylko zamożni ludzie są w stanie zapewnić sobie wysokiej jakości opiekę medyczną i żyją dłużej, natomiast średnia długość życia w uboższych warstwach społecznych jest średnio o 10 lat niższa. Ogólny wskaźnik śmiertelności w Indiach utrzymuje się na poziomie 2 procent.

W Indiach przeciętny czas pobytu pacjenta z COVID-19 w szpitalu przed śmiercią wynosi pięć dni, w Stanach Zjednoczonych są to dwa tygodnie, w innych krajach nawet osiem tygodni, co dobitnie świadczy o możliwościach służby zdrowia. Ponadto Hindusi często cierpią na cukrzycę, nadciśnienie, zły ogólny stan zdrowia.




W uboższych krajach robi wrażenie sama liczba chorych na COVID-19, ale w porównaniu liczbą z mieszkańców nadal jest ona niższa niż dla przykładu w Hiszpanii, Francji, czy Stanach Zjednoczonych. A liczba zgonów nie przekroczyła 100 tys., co wydaje się niezwykłe - piszą eksperci na łamach "The New York Times".

- Indie to miejsce, w którym można się spodziewać, że taka choroba jak COVID-19 będzie się szybko rozprzestrzeniać, przynajmniej w starszych grupach wiekowych. Nie widzimy jednak, aby tak było - mówi dr Krutika Kuppalli z Uniwersytetu Medycznego Karoliny Południowej.

Pierwszymi ofiarami koronawirusa w Indiach byli starsi mężczyźni, którzy zakazili młodsze osoby - odkryli badacze. Ale zauważono też tendencję do przenoszenia infekcji raczej na osoby swojej płci i w swoim wieku, co wynika zapewne z tego, że trzymamy się zwykle w podobnych grupach wiekowych.



Ważne wnioski dla krajów mniej zamożnych

Indie zamieszkuje 1,3 mld ludzi. W tym bardzo gęsto zaludnionym kraju koronawirus ma "ułatwione zadanie". Do tej pory Indie zgłosiły 6,3 mln zakażeń oraz niemal 97 tys. zgonów. To drugi kraj na świecie po Stanach Zjednoczonych, w którym jest tak rekordowa liczba przypadków. Stąd też ogromna liczba danych epidemiologicznych, które mogą teraz wykorzystać naukowcy dla lepszego poznania przyczyn i przebiegu COVID-19.

- Wnioski wyciągnięte z tych badań zdają się być szczególnie ważne dla biednych i średnio zamożnych krajów - piszą autorzy badań. Jak do tej pory większość danych na temat COVID-19 pochodziła z krajów zamożnych. To tam koncentrowała się uwaga uczonych. Ale to w najbiedniejszych krajach jest największa liczba chorych, a zatem można się spodziewać, że dane epidemiologiczne będą miały ogromną skalę i łatwiej jest zweryfikować różne hipotezy.

Źródła: Science, New York Times, gazeta.pl



zwiń tekst

KOŃ TROJAŃSKI W POSTACI NANOCZĄSTECZKI - nowy pomysł na walkę z rakiem
Wt, 29 wrz 2020 04:07 | komentarze: brak czytany: 1287x

Pomysł opiera się na nanocząsteczce, której - dzięki pewnemu fortelowi - udaje się wniknąć do wnętrza komórki rakowej. A tam, już bez użycia tradycyjnych leków, zapoczątkowuje proces autodestrukcji.Nowy eksperymentalny lek oparty na nanotechnologii, opracowany przez naukowców z Nanyang Technological University w Singapurze (NTU Singapur), jest dla komórek rakowych czymś w rodzaju "konia trojańskiego.......

czytaj dalej

Pomysł opiera się na nanocząsteczce, której - dzięki pewnemu fortelowi - udaje się wniknąć do wnętrza komórki rakowej. A tam, już bez użycia tradycyjnych leków, zapoczątkowuje proces autodestrukcji.




Nowy eksperymentalny lek oparty na nanotechnologii, opracowany przez naukowców z Nanyang Technological University w Singapurze (NTU Singapur), jest dla komórek rakowych czymś w rodzaju "konia trojańskiego" - jak określają go sami autorzy. Aby wniknąć do wnętrza komórek, nanocząstka "oszukuje", udając jeden ze składników, którym żywi się rak, po czym wywołuje proces samozniszczenia.

W tym pomyśle chodzi o to, żeby komórka rakowa nie zorientowała się w prawdziwej zawartości nanocząsteczki. Naukowcy pokryli maleńką cząsteczkę krzemionki aminokwasem o nazwie L-fenyloalanina. Jest to tzw. aminokwas egzogenny, czyli taki, który nie jest wytwarzany przez organizm, lecz dostarczany wraz z pożywieniem. L-fenyloalaniną "żywi się" także rak, jest mu niezbędna, aby mógł się rozrastać. Najwięcej tego aminokwasu dostarczamy organizmowi wraz z mięsem oraz produktami mlecznymi.




Jedna z metod walki z rakiem polega na "głodzeniu" komórek nowotworowych. Niektórzy naukowcy sugerują, że pozbawienie komórek rakowych "pożywienia", czyli także aminokwasów, może spowolnić ich rozrost. Stąd sugestia, że post lub specjalna bezbiałkowa dieta mogą być sposobem na raka. Ale z drugiej strony prowadzenie rygorystycznej diety nie zawsze jest możliwe i grozi niedożywieniem. Stąd pomysł, aby "zagłodzić" komórkę rakową nie szkodząc przy tym całemu organizmowi.

Nanocząsteczka "oszukuje" raka

Dzieje się tak, ponieważ cząsteczka krzemionki (związek uznany za bezpieczny dla ludzi) została dla niepoznaki pokryta aminokwasem. Jest ultramała, jej średnica wynosi 30 nanometrów (jest 30 tys. razy cieńsza niż ludzki włos - wyjaśniają naukowcy). Nazwali ją nanoskopowy porowaty aminokwas naśladujący fenyloalaninę, w skrócie Nano-pPAAM (ang. Nanoscopic phenylalanine Porous Amino Acid Mimic).

Autorzy badania podkreślają, że ich pomysł na lek jest odmienny od konwencjonalnego podejścia. Nanomateriał nie jest tutaj nośnikiem leku, lecz sam jest lekiem. Nano-pPAAM to nanoterapeutyk zamaskowany L-fenyloalaniną na zewnątrz - tłumaczą naukowcy. Aminokwas pomaga nanocząsteczce wniknąć do wnętrza komórki nowotworowej poprzez komórkę transportującą aminokwasy. Gdy już nanocząstka znajdzie się w środku, zapoczątkowuje proces autodestrukcji komórki rakowej poprzez stymulowanie wytwarzania nadmiernych ilości reaktywnych form tlenu (RTF). Dla zdrowych komórek Nano-pPAAM pozostaje obojętny.




Właściwości przeciwrakowe cząsteczek Nano-pPAAM przetestowano w laboratorium na myszach. Okazało się, że w przypadku raka piersi, skóry i żołądka zabiły 80 procent komórek nowotworowych. Podobne wyniki uzyskuje się po chemoterapii prowadzonej przy użyciu cisplatyny.

Częstym problemem w przypadku chemioterapii jest to, że komórki rakowe z czasem stają się oporne na działanie leków. Nano-pPAAM może być dobrą alternatywą. Naukowcy chcieliby jeszcze, aby ich nanolek był bardziej precyzyjny w celowaniu w określone typy raka i osiągnął wyższą skuteczność terapeutyczną. Myślą o łączeniu tej metody z innymi terapiami, takimi jak immunoterapia, która wykorzystuje układ odpornościowy chorego do walki z rakiem.

Badanie zostało opisane na łamach czasopisma "Small".

Źródła: gazeta.pl, ScienceAlert.com, NTU Singapure, Small



zwiń tekst

CZY NOWA ASTEROIDA 2020 SW JEST ZAGROŻENIEM DLA ZIEMI?
Śr, 23 wrz 2020 18:19 | komentarze: 5 czytany: 1366x

24 września kolejna asteroida przeleci bardzo blisko Ziemi. Jej tor lotu przebiega zaledwie 27 tys. km od naszej planety.Centrum Studiów nad Obiektami Bliskimi Ziemi (CNEOS) NASA poinformowało, że zaledwie kilka dni temu Gianluca Masi z projektu Virtual Telescope odkrył zbliżającą się do Ziemi asteroidę. Z danych Centrum Studiów nad Obiektami Bliskimi Ziemi (CNEOS) NASA wynika, że 2020 SW, bo tym .......

czytaj dalej

24 września kolejna asteroida przeleci bardzo blisko Ziemi. Jej tor lotu przebiega zaledwie 27 tys. km od naszej planety.
Centrum Studiów nad Obiektami Bliskimi Ziemi (CNEOS) NASA poinformowało, że zaledwie kilka dni temu Gianluca Masi z projektu Virtual Telescope odkrył zbliżającą się do Ziemi asteroidę. Z danych Centrum Studiów nad Obiektami Bliskimi Ziemi (CNEOS) NASA wynika, że 2020 SW, bo tym mianem określono asteroidę, zbliży się do naszej Planety na odległość zaledwie 26,9 tys. kilometrów. Będzie to miało miejsce około godziny 13:18 czasu polskiego. Na tak niewielką odległość w tym roku nie zbliży się żadna inna znana naukowcom asteroida. Średnica 2020 SW wynosi około 4,3-9,7 metra, a Ziemię minie z prędkością 28 tys. km/h. 


Asteroidy co kilka tygodni przelatują blisko Ziemi. Ostatni raz o podobnym zjawisku NASA poinformowała na początku września w kontekście asteroidy 2011 ES4 odkrytej 2 marca 2011 roku. Mająca od 22 do 49 metrów średnicy przeleciała ona w bezpiecznej odległości ok. 123 tys. kilometrów. Do kolejnej takiej sytuacji dojdzie już w czwartek 24 września.
Z powodu stosunkowo niewielkich rozmiarów asteroida nie zagrażałaby Ziemi, nawet gdyby leciała w jej kierunku.

- Asteroida rozpadłaby się w atmosferze prawie całkowicie w pył, ale prawdopodobnie towarzyszyłby temu deszcz małych meteorytów - powiedział w rozmowie z  "Newsweekiem" dyrektor CNEOS Paul Chodas.

Inna rzecz jest warta uwagi. Ziemskie systemy monitorowania nieba i kosmosu wyłapują asteroidy dosłownie w ostatniej chwili. Jest złudzeniem wielu ludzi, że gdyby coś było, co zagraża Ziemi, to dawno byłoby opisane i byłyby do tego linki w sieci.

Projekt Virtual Telescope będzie śledził asteroidę na żywo za pomocą zaawansowanych, zdalnie sterowanych teleskopów we Włoszech. Przelot asteroidy będzie transmitowany na żywo pod adresem poniżej:

https://youtu.be/C1aUUpZ4MQg

źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

CHINY: TYSIĄCE LUDZI POWAŻNIE CHORYCH NA NOWĄ CHOROBĘ ZAKAŹNĄ BRUCELOZĘ
Wt, 22 wrz 2020 06:46 | komentarze: 1 czytany: 1854x

Nowa epidemia w Chinach? Wszystko przez wyciek z fabryki szczepionki . Tysiące chorych na brucelozę zapełniają lokalne szpitale, gdzie powstało ognisko choroby.Polska Agencja Prasowa podaje, że władze miasta Lanzhou, stolicy prowincji Gansu w północno-zachodnich Chinach, potwierdziły, że wskutek wydostania się w ubiegłym roku bakterii brucelozy z należącego do tej firmy zakładu farmaceutycznego, przeciwciała.......

czytaj dalej

Nowa epidemia w Chinach? Wszystko przez wyciek z fabryki szczepionki . Tysiące chorych na brucelozę zapełniają lokalne szpitale, gdzie powstało ognisko choroby.


Polska Agencja Prasowa podaje, że władze miasta Lanzhou, stolicy prowincji Gansu w północno-zachodnich Chinach, potwierdziły, że wskutek wydostania się w ubiegłym roku bakterii brucelozy z należącego do tej firmy zakładu farmaceutycznego, przeciwciała przeciw tej odzwierzęcej chorobie wykryto u 3245 okolicznych mieszkańców.

W grudniu 2019 roku władze po raz pierwszy poinformowały o wycieku. Według Caixin brak szybkiej diagnozy uniemożliwił skuteczną terapię tysiącom osób, pozostawiając je z chronicznym i trudnym do zwalczenia schorzeniem.

Jak podaje PAP, bruceloza, znana również m.in. jako gorączka maltańska, gorączka gibraltarska i gorączka Rio Grande, zwykle atakuje owce, bydło, trzodę chlewną i psy. Człowiek może się nią zakazić poprzez kontakt z zainfekowanymi tkankami zwierzęcymi lub spożycie niepasteryzowanego nabiału. Nie ma dowodów na możliwość przenoszenia bakterii z człowieka na człowieka.




Jak twierdzi chiński portal Caixin chroniczna bruceloza u ludzi jest trudna do wyleczenia i powoduje m.in. osłabienie, bóle mięśni i długotrwałą gorączkę. Choroba rzadko bywa śmiertelna, ale uciążliwe objawy mogą się utrzymywać miesiącami, a nawet latami. Może też prowadzić do problemów z płodnością.

Portal opisuje zakład w Lanzhou jako ważny ośrodek produkcji szczepionek przeciw chorobom zwierzęcym akredytowany przez ministerstwo rolnictwa. Według lokalnych władz bakteria brucelozy wydostała się z zakładu, ponieważ latem 2019 roku używano w nim przeterminowanych środków odkażających.

Linia produkcyjna szczepionki przeciw brucelozie w zakładzie w Lanzhou została zamknięta w grudniu 2019 roku, a miesiąc później fabryka utraciła licencję na produkcję tego specyfiku. W lutym firma ogłosiła, że osiem osób zostało dyscyplinarnie ukaranych za wyciek, szef zakładu otrzymał upomnienie, a jego zastępca stracił pracę.

Władze medyczne w Lanzhou obiecały we wtorek, że będą nadzorować wypłatę odszkodowań przez zakład farmaceutyczny, co ma się rozpocząć w październiku i być prowadzone partiami.   

źródło: PAP

Zapraszamy do udziału w naszej najnowszej ECHO-SONDZIE

 NAJWIĘKSI JASNOWIDZE NA ŚWIECIE ZAPOWIADALI, ŻE W 2020 Z CHIN NADEJDĄ KOLEJNE ŚWIATOWE PANDEMIE PO KORONAWIRUSIE.W CHINACH ROŚNIE LICZBA ZAKAŻONYCH ZAKAŹNĄ CHOROBĄ PODOBNĄ DO KORONAWIRUSA - BRUCELOZĄ. CZY WIERZYSZ, ŻE BRUCELOZA STANOWI ZAGROŻENIE DLA ŚWIATA?


    TAK     

    NIE     

    NIE MAM ZDANIA NA TEN TEMAT     

/link do ECHO-SONDY FN/

https://www.nautilus.org.pl/echosonda,628,najwieksi-jasnowidze-na-swiecie-zapowiadali-ze-w-2020-z-chin.html




zwiń tekst

CZY NA DAWNYM POLU BITWY SFILMOWANO DUCHY ŻOŁNIERZY?
Nie, 20 wrz 2020 07:00 | komentarze: 9 czytany: 1587x

46-letni Greg Yuelling, kierownik sklepu z New Jersey, wraz z rodziną odwiedził historyczne miejsce bitwy w Gettysburgu w stanie Pensylwania. Wieczorem 2 września pojechali tam jako turyści. - Chcieliśmy dowiedzieć się więcej o historii wojny secesyjnej i zobaczyć dawne pole bitwy - wyjaśnia mężczyzna. Dostali jednak więcej, niż się spodziewali. Udało im się bowiem nagrać filmik, który wydaje się .......

czytaj dalej

46-letni Greg Yuelling, kierownik sklepu z New Jersey, wraz z rodziną odwiedził historyczne miejsce bitwy w Gettysburgu w stanie Pensylwania. Wieczorem 2 września pojechali tam jako turyści. - Chcieliśmy dowiedzieć się więcej o historii wojny secesyjnej i zobaczyć dawne pole bitwy - wyjaśnia mężczyzna. Dostali jednak więcej, niż się spodziewali. Udało im się bowiem nagrać filmik, który wydaje się pokazywać dwie zjawy biegnące po pustej i czarnej jak smoła drodze.




Cały przebieg wydarzeń Greg opisał w rozmowie z "The Sun". - Jechaliśmy tamtędy w nocy i zaczęliśmy słyszeć hałasy. Ja słyszałem je po lewej, a wujek po prawej. Wokół była mgła, ale bardzo dziwna. Znajdowała się tylko w jednym miejscu, nie rozproszona - wspomina mężczyzna. - Potem zobaczyliśmy te kształty poruszające się w ciemności. Były wielkości ludzi. Jeden z nich przebiegł przez armatę. To było dziwne, straszne, szalone… Wujek tak się przestraszył, że podniósł szybę - opowiada.

Dodaje, że to wydarzenie było naprawdę ekscytujące, ale zostawiło w nim "dziwne, złowieszcze uczucie". - Jakby coś mówiło mi, żebym tam wrócił. Nie mogłem zasnąć, ale byłem zbyt przerażony, by pojechać tam ponownie - podsumowuje Amerykanin.

Bitwa pod Gettysburgiem rozegrała się między siłami Unii i Konfederacji podczas wojny secesyjnej w lipcu 1863 roku. Szacuje się, że w trzydniowej bitwie zginęło od 46 tys. do 51 tys. ludzi. Od tego czasu miejsce to zostało nazwane jednym z najbardziej nawiedzonych w Ameryce. Greg wyjaśnia, że do tej pory zwykł kwestionować wszelkie opowieści o duchach i zawsze był bardzo sceptyczny, ale „teraz wierzy we wszystko”.



(źródło: Fakt.pl, New York Post, The Sun)



zwiń tekst

JAPOŃSKIE DOWÓDZTWO WOJSKA PRZEKAZAŁO ŻOŁNIERZOM INSTRUKCJE NA WYPADEK OBSERWACJI UFO
Czw, 17 wrz 2020 07:23 | komentarze: brak czytany: 963x

Japońska armia wydała oficjalne oświadczenie i instrukcje w związku z tym, co robić, kiedy na niebie pojawi się niezidentyfikowany obiekt latający czyli UFO. Jak można przeczytać w tekście "obiekty niewiadomego pochodzenia mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju".Japońscy żołnierze otrzymali rozkaz, aby przygotować nową strategię zachowania się podczas napotkania niezidentyfikowanych obiektów.......

czytaj dalej

Japońska armia wydała oficjalne oświadczenie i instrukcje w związku z tym, co robić, kiedy na niebie pojawi się niezidentyfikowany obiekt latający czyli UFO. Jak można przeczytać w tekście "obiekty niewiadomego pochodzenia mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju".




Japońscy żołnierze otrzymali rozkaz, aby przygotować nową strategię zachowania się podczas napotkania niezidentyfikowanych obiektów latających, także tych - cytat - "spoza naszej planety".

Armia wydała oficjalne instrukcje na temat tego jak obserwować, nagrywać, kontrolować i raportować przypadki natknięcia się na niezidentyfikowane obiekty w przestrzeni powietrznej. Jak donosi "Sky News", wojsko przyznaje, że spodziewa się nie tylko pojazdów z innych krajów, ale także "niewyjaśnionych zjawisk na niebie".

Powagi sytuacji dodaje fakt, że instrukcje popłynęły z biura samego Taro Kono, Ministra Obrony Japonii. W piśmie zwraca on uwagę na fakt, iż nawet Amerykanie stosunkowo niedawno powołali do życia Unidentified Aerial Phenomena Task Force, jednostkę zajmującą się reagowaniem na pojawienie się latających obiektów i innych zagadkowych zjawisk na niebie.




zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 46
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 46

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

JASNOWIDZ K. JACKOWSKI O PRZYSZŁOŚCI: ... 'Mamy drugą połowę listopada i uważam, że mamy czas bardzo nabrzmiały, który to czas może niebawem być jeszcze bardziej nabrzmiały i niebezpieczny. Święta Bożego Narodzenia mogą być nie do końca dla nas miłe. Wchodzimy w drugą fazę tego, co zapowiadałem od kilku lat. Wchodzimy w fazę próby poważnego konfliktu na świecie (...) Jak mi się kojarzy Polska w tej sytuacji? Pewna grupa kilka państw jest zainteresowana wywołaniem konfliktu. Niestety Polska jest...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 26 lis 2020 03:00 | Witam, 23.11.2020 nad Białołęką na wysokości osiedla Regaty był widoczny bardzo duży obiekt tuż nad chmurami. Obiekt widziała moja partnerka oraz jeszcze jeden sąsiad podczas spaceru z psami.Jak na razie odnalazłem jeszcze jedną osobę która widziała ten obiekt 15 min później już szybko lecący. Wstępnie oceniamy że obiekt mógł mieć kilkaset metrów długości. Był bardzo dużyProszę popytajcie czy ktoś na Białołęce 23.11.2020 koło godziny 23.15 czegoś nie widział.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS - bestialskie polowania i zjadanie dzikich zwierząt kluczem do zrozumienia tajemnicy pandemii koronawirusa

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.