Dziś jest:
Czwartek, 12 marca 2026
'Nautilus' składa się z dwóch kadłubów: wewnętrznego i zewnętrznego, połączonych ze sobą sztabami w kształcie litery T, co pozwala mu na rozwijanie olbrzymich szybkości.
/Juliusz Verne - ur. 8 lutego 1828 w Nantes, zm. 24 marca 1905 w Amiens)
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz
Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl
Zachowany w kajucie.
Dodaj do interesującychŻyjemy w czasach, w których maszyny potrafią słuchać nas godzinami, odpowiadać z pozorną czułością, pamiętać każdy szczegół naszych opowieści i nigdy nie powiedzieć, że mają dość. Nigdy nie zasną, nie zachorują ani się nie obrażą. Dla wielu osób to właśnie one stały się pierwszymi powiernikami najgłębszych lęków i największych radości. W takiej rzeczywistości naturalnie nasuwa się pytanie: czy oddając serce algorytmowi, nie oddajemy jednocześnie czegoś, co jest nieodwracalnie ludzkie?
Sztuczna inteligencja potrafi bardzo dobrze symulować bliskość. Jest zawsze dostępna, uważna i dopasowana do naszego nastroju. Brakuje jej jednak tego, co pojawia się wyłącznie między ludźmi: nieporozumień, przerw w rozmowie, chwil, gdy ktoś nie odpowiada od razu. To właśnie te momenty sprawiają, że więź staje się czymś więcej niż uprzejmą, przyjemną wymianą zdań. Zachwyt nad AI bywa więc złudny - a jego konsekwencje nierzadko bywają rozczarowujące.
Naukowe badania z ostatnich dwóch lat rysują obraz jednocześnie pocieszający i niepokojący. Osoby intensywnie korzystające z tzw. AI-towarzyszy w krótkim okresie (3–6 miesięcy) deklarują wyraźny spadek poczucia samotności. Po roku częściej jednak mówią o narastającej pustce w relacjach z żywymi ludźmi. Im dłużej sztuczna inteligencja pełni rolę głównego powiernika emocji, tym silniejsze stają się nierealistyczne oczekiwania wobec relacji międzyludzkich: ciągłej dostępności, braku konfliktów i perfekcyjnego dopasowania. Młodzi dorośli, którzy regularnie prowadzą głębokie rozmowy z AI, statystycznie rzadziej inicjują trudne - choć rozwojowe - rozmowy z przyjaciółmi i bliskimi.
Aby lepiej zrozumieć te mechanizmy, warto sięgnąć do konkretnych danych. Według sondażu Pew Research Center z września 2025 roku, przeprowadzonego na próbie ponad 5000 dorosłych Amerykanów, 50% respondentów uważa, że sztuczna inteligencja pogorszy zdolność ludzi do budowania znaczących relacji, podczas gdy jedynie 5% spodziewa się poprawy. Wśród osób poniżej 30. roku życia odsetek ten rośnie do 58%. Z kolei badania Stanforda z 2025 roku, analizujące relacje młodych dorosłych z chatbotami takimi jak Replika, pokazują, że choć użytkownicy deklarują wysoki poziom samotności, jednocześnie odczuwają emocjonalne wsparcie ze strony AI - 3% z nich przyznało, że chatbot tymczasowo powstrzymał ich myśli samobójcze.
Długofalowo jednak relacje te sprzyjają zależności emocjonalnej i osłabieniu potrzeby kontaktów społecznych, szczególnie wśród kobiet. Podobne wnioski płyną z analiz APA z początku 2026 roku, opartych na badaniach Harvard Business School, które wskazują, że choć interakcje z AI łagodzą samotność dzięki symulowanej empatii, ich nadmiar wiąże się z erozją umiejętności społecznych i rosnącą preferencją dla relacji cyfrowych - zwłaszcza u mężczyzn unikających konfliktów. Innymi słowy: sztuczna inteligencja potrafi przynieść szybką ulgę emocjonalną, ale często płacimy za nią długoterminowym spłyceniem ludzkich więzi.
Tu wyraźnie rysują się dwie drogi. Pierwsza prowadzi w cień - gdy zaczynamy traktować AI jako substytut, a nie narzędzie, stopniowo tracimy zdolność znoszenia niedoskonałości drugiego człowieka. Zaczynamy porównywać ludzi do maszyn, które nigdy nie są zmęczone, rozdrażnione ani rozkojarzone. A przecież to właśnie w zetknięciu z cudzą niedoskonałością najczęściej dojrzewamy. Druga droga prowadzi ku światłu. Sztuczna inteligencja może stać się precyzyjnym, ale łagodnym lustrem. Może pomóc nazwać uczucia, które jeszcze nie mają słów. Może być bezpieczną przystanią do przećwiczenia trudnych rozmów. Może też towarzyszyć osobom, które z powodu choroby, traumy lub długotrwałej samotności przez długi czas nie mają dostępu do żywego słuchającego.
Kluczowe pytanie nie brzmi więc: „czy AI zabierze nam duszę relacji?”, lecz raczej: czy pozwolimy jej stać się naszym głównym rozmówcą, czy potraktujemy ją jako drogę do lepszego spotkania z drugim człowiekiem?
Zdarza się, że zarówno w rozwoju duchowym, jak i w życiu codziennym zbyt mocno przywiązujemy się do własnych wyobrażeń, tracąc kontakt z tym, co realne. Dlatego czasem potrzebne jest zatrzymanie, by znów spotkać się z rzeczywistością taką, jaka jest. Być może w epoce AI potrzebujemy podobnej praktyki. Odłóżmy telefon, wyłączmy ekran, usiądźmy w ciszy z drugim człowiekiem - nawet jeśli będzie niezręczna, nawet jeśli nie będziemy wiedzieć, co powiedzieć. To w tej prostej, nieidealnej przestrzeni rodzi się coś, czego żadna sieć neuronowa nie jest w stanie odtworzyć: prawdziwa, ludzka dusza relacji.

PoprzedniaWejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Dziennik Pokładowy
FILM FN
Prawdziwe nagranie czy AI? UFO 2026 |
Archiwalne audycje FN
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie