Dziś jest:
Piątek, 23 października 2026
Problemem naszego wieku nie jest bomba atomowa, lecz serce ludzkie.
/Albert Einstein/
Zachowany w kajucie.
Dodaj do interesującychNa pocztę Fundacji Nautilus napisał nasz czytelnik, który postanowił podzielić się dwiema obserwacjami niezidentyfikowanych obiektów latających. Pierwsza miała miejsce w latach 90., kiedy był nastolatkiem. Druga wydarzyła się wiele lat później, podczas podróży do pracy. Obie zapamiętał bardzo dokładnie, jednak dopiero teraz zdecydował się o nich opowiedzieć.
Było lato, około 1996 roku. Nasz czytelnik miał wtedy 14 lat. Pewnego wieczoru siedział z młodszym bratem na schodach przed domem. Chłopcy oglądali gwiazdy, korzystając z mapy nieba zamieszczonej w książce, którą starszy z nich otrzymał od wujka. W pewnym momencie zauważyli coś, czego zupełnie się nie spodziewali. „Nagle naszym oczom ukazał się przelatujący kompletnie bezszelestnie obiekt w kształcie prostokąta z zaokrąglonymi krótszymi bokami - o kształcie przypominającym po prostu Tic Taka”. Obiekt był bardzo ciemny, niemal czarny, i poruszał się na tle rozgwieżdżonego nieba. Przeleciał nad podwórkiem, a następnie zniknął za domem. Bracia natychmiast wybiegli na zewnątrz próbując ponownie go zobaczyć. Po chwili obiekt powrócił, jednak tym razem leciał w innym ustawieniu.
„Wtedy zobaczyliśmy, jak wraca, ale tym razem kierując się swoją szerokością na wprost (jak by leciał bokiem), wzdłuż ulicy, przez co przypominał spadochron”.
Według szacunków świadka obiekt znajdował się na wysokości około 40–50 metrów. Miał od 6 do 8 metrów długości i około 3–4 metrów szerokości. Kiedy kilka dni później opowiedział o wszystkim ojcu, ten zasugerował, że chłopcy mogli widzieć spadochroniarza. Czytelnik nie zgadza się jednak z takim wyjaśnieniem.
„Tylko że spadochrony nie latają chyba wzdłuż swojej osi podłużnej tak, jak ten obiekt zrobił nad naszym podwórkiem”.
Zwraca również uwagę, że na tak niewielkiej wysokości powinien dostrzec człowieka pod spadochronem. Tymczasem widział jedynie ciemny obiekt poruszający się w całkowitej ciszy.
Drugie zdarzenie miało miejsce około 2018-2019 roku. Nasz czytelnik pracował wówczas w firmie budowlanej. Pewnego ranka jechał z trzema kolegami busem na miejsce pracy. Kiedy samochód zbliżał się do budynku Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, zauważył po jego lewej stronie osobliwy obiekt. „W pewnej chwili dostrzegłem z lewej strony tego budynku chromowany, obustronnie wypukły obiekt”. Miał kształt gładkiego dysku, który z boku przypominał migdał o ostrych krawędziach. Nie było na nim widać żadnych dodatkowych elementów.
Jeszcze bardziej zastanawiający był sposób jego poruszania się. Obiekt wykonywał nagłe manewry, zmieniał kierunki lotu, unosił się i opadał pionowo. „Poruszał się dość chaotycznie w różnych kierunkach, bez żadnych przeszkód zmieniając wektory i wysokości swojego lotu”.
Zaskoczony czytelnik zapytał kolegów, czy również widzą to samo. Kierowca i pasażer siedzący z przodu odpowiedzieli, że niczego nie dostrzegają. Jednak mężczyzna siedzący obok niego na tylnej kanapie potwierdził obserwację.Obaj opisywali ruchy dysku w taki sam sposób. „Nie doszliśmy do porozumienia, jednak kolega obok dokładnie opisywał sposób i kierunek lotu obiektu, idealnie tak, jak ja to widziałem”. Po pewnym czasie obiekt zniknął za budynkiem i świadkowie stracili go z oczu.
W obu relacjach uwagę zwracają nietypowe cechy zaobserwowanych obiektów. W pierwszym przypadku był to bezszelestny lot dużej, ciemnej konstrukcji, która zmieniała ustawienie podczas przemieszczania się. W drugim – metaliczny dysk wykonujący gwałtowne manewry w powietrzu. Historie te mocno przemawiają za tym, że ich bohater miał do czynienia z obiektami UFO.
PoprzedniaWejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
Dziennik Pokładowy
FILM FN
Czasami wystarczy trochę częściej spoglądać w niebo
Archiwalne audycje FN
Najnowsze w serwisie