Dziś jest:
Czwartek, 23 września 2021

"Szczęście nie jest ani dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie" E. Fromm

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




WARSZAWA: MODA NA STAWIANIE 'TAJEMNICZEGO MONOLITU Z FILMU ODYSEJA KOSMICZNA 2001' DOTARŁA NAD WISŁĘ
Pt, 11 gru 2020 09:26 | komentarze: 2 czytany: 2508x

Metalowy monolit, który  został ustawiony przez grupę artystów na pustyni w stanie Utah kilka dni później pojawił się wzgórzu w Rumunii, a teraz także w Warszawie nad Wisłą."Każda wycieczka nad Wisłę to niesamowita przygoda. Przekraczając rzekę przez Most Świętokrzyski na prawym brzegu z plaży wyłania się tajemnicza i nietypowa instalacja. Jeśli spędzacie czas aktywnie nad Wisłą nie umknie on.......

czytaj dalej

Metalowy monolit, który  został ustawiony przez grupę artystów na pustyni w stanie Utah kilka dni później pojawił się wzgórzu w Rumunii, a teraz także w Warszawie nad Wisłą.





"Każda wycieczka nad Wisłę to niesamowita przygoda. Przekraczając rzekę przez Most Świętokrzyski na prawym brzegu z plaży wyłania się tajemnicza i nietypowa instalacja. Jeśli spędzacie czas aktywnie nad Wisłą nie umknie on Waszej uwadze" – poinformowała w środę Dzielnica Wisła w mediach społecznościowych.

O tajemniczym monolicie zrobiło się głośno 18 listopada, kiedy Biuro Bezpieczeństwa Publicznego w Utah w Stanach Zjednoczonych, poinformowało o obiekcie, publikując przy tym zdjęcia konstrukcji na Facebooku. Monolit miał być zauważony po raz pierwszy przez biologa z Departamentu Ochrony Dzikiej Przyrody, liczącego owce z helikoptera.




Jednak niespełna dwa tygodnie później metalowa konstrukcja zniknęła z pustyni. Ostatni raz monolit w Utah widziany był 27 listopada. Wówczas uznano, że za zdemontowanie obiektu miała odpowiadać "niezidentyfikowana osoba lub grupa".

Monolit następnie widziany był w Piatra Neamt w Rumunii, gdzie turyści mieli okazję oglądać go zaledwie przez cztery dni, bo 1 grudnia także w niewyjaśnionych okolicznościach "zniknął".




Dzień później obiekt został zarejestrowany kolejny raz w Ameryce, tym razem w stanie Kalifornia.




Najwyraźniej moda dotarła do Polski. W środę 9 grudnia 2020 monolit pojawił się w stolicy naszego kraju. Konstrukcja stoi w Warszawie na plaży na prawym brzegu Wisły, tuż obok mostu Świętokrzyskiego. Nie wiadomo, jak długo monolit tam pozostanie.







Tajemniczy monolit, który pojawia się w coraz to innych miejscach świata, do złudzenia przypomina słynną konstrukcję z filmu "2001: Odyseja kosmiczna".





zwiń tekst

'LODOWE WŁOSY' W LESIE W OKOLICY WARCINA
Wt, 8 gru 2020 09:58 | komentarze: brak czytany: 2531x

Leśnicy z Warcina napotkali w lesie na ciekawe przyrodnicze zjawisko - tzw. lodowe włosy. Jeszcze niedawno nikt o tym nie słyszał. Jednak dzięki badaniom naukowców  jest hipoteza, jak powstają.W środę rano leśnicy z Warcina natknęli się na rzadkie i do niedawna niewyjaśnione zjawisko. To "lodowe włosy", niezwykle rzadko spotykane, które po raz pierwszy zostało zaobserwowane i opisane w 1918 roku.......

czytaj dalej

Leśnicy z Warcina napotkali w lesie na ciekawe przyrodnicze zjawisko - tzw. lodowe włosy. Jeszcze niedawno nikt o tym nie słyszał. Jednak dzięki badaniom naukowców  jest hipoteza, jak powstają.




W środę rano leśnicy z Warcina natknęli się na rzadkie i do niedawna niewyjaśnione zjawisko. To "lodowe włosy", niezwykle rzadko spotykane, które po raz pierwszy zostało zaobserwowane i opisane w 1918 roku.

- Do 2015 roku nikt nie wiedział, jak powstaje ten fenomen. Dzięki naukowcom z Niemiec i Szwajcarii udało się odkryć, że do powstawania lodowych włosów przyczynia się grzyb – Exidiopsis effusa, potocznie nazywany łojówką różowawą - wyjaśnia Kamil Szydłowski z Nadleśnictwa Warcino. - Lód powstaje w wyniku spowolnienia przez grzyby procesu krystalizacji. Co ciekawe, tego typu formacje lodowe można spotkać jedynie lokalnie na półkuli północnej – w tym w Polsce.

Lodowe włosy – jak powstają?

- Zjawisko to można zaobserwować na martwym drewnie – a najczęściej na suchych gałęziach bukowych. Warunkiem wystąpienia tego zjawiska jest obecność grzyba przy jednoczesnej dużej wilgotności powietrza i temperaturze poniżej zera. Obecność łojówki różowawej w martwym drewnie powoduje spowolnienie procesu krystalizacji. Woda zostaje delikatnie wypychana, tworząc formacje przypominające swym wyglądem włosy, czyli bardzo cienkie, podłużne kryształki lodu. Gdy dotykamy palcami "lodowe włosy" zaczynają się topić - wyjaśnia pan Kamil


- Wybierzcie się w mroźny poranek do lasu bukowego zwanego "buczyną" i szukajcie białych kryształków lodu - zachęca pan Kamil.





zwiń tekst

TAJEMNICZY MONOLIT W STANIE UTAH (USA) - ZAGADKA ROZWIĄZANA
Nie, 6 gru 2020 21:55 | komentarze: 1 czytany: 2069x

Już wiadomo, kto wykonał tajemniczy monolit. To grupa artystyczna "The Most Famous Artists", a samo ustawienie obelisku było happeningiem. Na odległym pustkowiu w stanie Utah w Stanach Zjednoczonych natknięto się na tajemniczy monolit. Wiele osób zastanawiało się, skąd wzięła się tam spektakularna instalacja. Teraz zagadka została rozwiązana.Pod koniec listopada urzędnicy liczący z helikoptera owce.......

czytaj dalej

Już wiadomo, kto wykonał tajemniczy monolit. To grupa artystyczna "The Most Famous Artists", a samo ustawienie obelisku było happeningiem.



Na odległym pustkowiu w stanie Utah w Stanach Zjednoczonych natknięto się na tajemniczy monolit. Wiele osób zastanawiało się, skąd wzięła się tam spektakularna instalacja. Teraz zagadka została rozwiązana.

Pod koniec listopada urzędnicy liczący z helikoptera owce na pustkowiu w odległej części stanu Utah zauważyli ukryty wśród skał dziwny obiekt. Konstrukcja o wysokości ok. 3 metrów wykonana była z jakiegoś rodzaju metalu o nieskazitelnym wręcz połysku i wydawała się być osadzona w ziemi. Nad pochodzeniem tajemniczego obiektu natychmiast zaczął się zastanawiać cały świat. Kilka dni później podobbna konstrukcja pojawiła się także w Rumunii i Kalifornii.




W mediach społecznościowych grupa "The Most Famous Artists" opublikowała zdjęcia, na których widać monolit w trakcie przygotowania. Choć artyści nie przyznali się wprost, że to oni są autorami instalacji i odpowiadają za jej umieszczenie w Utah, to wrzucone do sieci zdjęcia wyraźnie to sugerują.

- Ze względu na nielegalność pierwszej instalacji nie mogę wiele zdradzić. Mogę powiedzieć, że jesteśmy dobrze znani z tego rodzaju wyczynów kaskaderskich i obecnie oferujemy autentyczne przedmioty artystyczne w formie monolitów jako usługi - powiedział Matty Mo, założyciel grupy, w rozmowie z portalem Mashable.



Monolity, które zostały ulokowane w różnych miejscach na świecie, wzbudzając liczne zainteresowanie, są teraz na sprzedać. Za tę instalację artystyczną trzeba zapłacić ponad 60 tys. dolarów (prawie 24 tys. zł).

(Źródło: mashable)


Pomysłodawcami jest grupa artystów "The Most Famous Artists".





zwiń tekst

TAJEMNICZY MONOLIT NA PUSTYNI UTAH: zniknął, pojawił się w Rumunii, po czym... zniknął ponownie.
Czw, 3 gru 2020 07:18 | komentarze: 4 czytany: 3311x

Nie wiadomo, kto go postawił na pustyni  i nie wiadomo, kto go zabrał- po 3,5-metrowym metalowym monolicie na pustyni w stanie Utah została jedynie podstawa. Podobny monolit zaobserwowano jednak w Rumunii. Konstrukcja stanęła niedaleko miejsca, w którym znajdowały się starożytne fortece dackie. Po kilku dniach jednak także ten monolit przepadł bez wieści.Przez kilka dni internauci i media z całego.......

czytaj dalej

Nie wiadomo, kto go postawił na pustyni  i nie wiadomo, kto go zabrał- po 3,5-metrowym metalowym monolicie na pustyni w stanie Utah została jedynie podstawa. Podobny monolit zaobserwowano jednak w Rumunii. Konstrukcja stanęła niedaleko miejsca, w którym znajdowały się starożytne fortece dackie. Po kilku dniach jednak także ten monolit przepadł bez wieści.



Przez kilka dni internauci i media z całego świata zastanawiały się nad tym, skąd na pustyni w Utah w Stanach Zjednoczonych wziął się 3,5 metrowy metalowy monolit. Po raz pierwszy wzmianka o niecodziennej konstrukcji pojawiła się 18 listopada. Zdjęcie przedstawiające obiekt udostępnili na Facebooku przedstawiciele Biura Bezpieczeństwo Publicznego w Utah. Monolit został wypatrzony z pokładu helikoptera, który używany jest przez Departament Ochrony Dzikiej Przyrody do liczenia owiec.

W serwisie FN została zamieszczona informacja, a raczej film pokazujący osoby, które go tam ustawiły.

Władze stanu poinformowały, że konstrukcja stoi w miejscu publicznym i jest nielegalna, "bez względu na to, z której planety pochodzi". Problem jednak rozwiązał się sam: monolit zniknął niecałe dwa tygodnie od odkrycia. Po metalowej konstrukcji została jedynie podstawa. Biuro Zagospodarowania Terenu poinformowało, że obiekt "został usunięty przez nieznaną osobę lub grupę".



Zniknął z USA, ale pojawił się w Rumunii

Monolit co prawda zniknął z pustyni w Utah, ale pojawił się w Europie. Konstrukcja niemal identyczna do tej ze Stanów pojawiła się w Rumunii, w okolicach miejsca, gdzie znajdowały się fortece dackie.



Na powierzchni monolitu znajdują się jednak rysy w kształcie pętelek.




- Monolit znajduje się na terenie prywatnym, ale nadal nie wiemy, kto jest właścicielem konstrukcji. Obiekt znajduje się na obszarze chronionym, na stanowisku archeologicznym. Do zainstalowania czegokolwiek w tym miejscu wymagana jest zgoda urzędników oraz Ministerstwa Kultury - powiedziała "Daily Mail" Rocsana Josanu z wydziału kultury okręgu Neamt.



zwiń tekst

ONZ: Pandemie to efekt intensywnej hodowli zwierząt
Śr, 25 lis 2020 08:55 | komentarze: 4 czytany: 2933x

Koronawirus to kolejna choroba po SARS czy MERS zapoczątkowana w wyniku intensywnej hodowli zwierząt. Aby uniknąć kolejnych, potrzebne jest nowe spojrzenie na temat zabijania zwierząt na całej planecie.Obecnie intensywna, przemysłowa hodowla zwierząt jest jednym z najbardziej ryzykownych zachowań człowieka - wynika z raportu ProVeg International ze wsparciem Programu Środowiskowego ONZ. Autorzy podają.......

czytaj dalej

Koronawirus to kolejna choroba po SARS czy MERS zapoczątkowana w wyniku intensywnej hodowli zwierząt. Aby uniknąć kolejnych, potrzebne jest nowe spojrzenie na temat zabijania zwierząt na całej planecie.


Obecnie intensywna, przemysłowa hodowla zwierząt jest jednym z najbardziej ryzykownych zachowań człowieka - wynika z raportu ProVeg International ze wsparciem Programu Środowiskowego ONZ. Autorzy podają, że istnieje zasadniczy i pomijany związek między rozwojem pandemii, takich jak COVID-19, a naszym systemem żywnościowym, opartym w dużej mierze na mięsie.

Nigdy wcześniej nie istniało tak wiele możliwości, aby patogeny mogły przenosić się z dzikich i domowych zwierząt na ludzi – mówi Musonda Mumba, szefowa Wydziału Ekosystemów Lądowych Programu Środowiskowego ONZ (UNEP).




W Danii trwa wybijanie kilkunastu milionów norek, ponieważ na fermach tych zwierząt wykryto nową mutację koronawirusa, który mógł ponownie przenieść się na ludzi.

- Ostatni incydent z Danii potwierdza tylko tezę, że mutacje wirusów w fermach przemysłowych będą się pojawiały, czasami w najmniej oczekiwanych momentach. Każda taka sytuacja to potencjalnie nowy kryzys, jakiego doświadczamy obecnie przy Covid-19 – mówi Patricia Homa, prezes ProVeg Polska.

Około 75 proc. wszystkich pojawiających się chorób zakaźnych ma charakter odzwierzęcy. Choroby takie SARS, MERS, Ebola, wścieklizna i niektóre formy grypy, są odpowiedzialne za około 2,5 miliarda przypadków choroby i 2,7 miliona zgonów rocznie na całym świecie. Chociaż początki takich ognisk są zazwyczaj związane z dzikimi zwierzętami, jak zakłada się w przypadku COVID-19, to jednak patogeny również przechodzą od dzikich zwierząt na zwierzęta hodowlane, zanim zostaną przeniesione na ludzi. Miało to miejsce w przypadku ostatnich zagrożeń pandemicznych, takich jak ptasia i świńska grypa.


- 60 proc. trapiących człowieka chorób zakaźnych ma charakter odzwierzęcy, a w wypadku nowych chorób wskaźnik ten rośnie do ok. 75 proc. Ingerencja w środowisko naturalne, jaka nasiliła się w ostatnich latach, zakłóciła równowagę przyrody tworząc dogodne warunki do rozprzestrzeniania się i powstawania patogenów (w tym koronawirusów) – mówi Maria Andrzejewska, dyrektor Centrum UNEP/GRID Warszawa.

Przepis na katastrofę jest zaskakująco prosty: jedno zwierzę, jedna mutacja, jeden człowiek i jeden punkt kontaktowy. Nie znamy jeszcze pełnej historii powstania COVID-19, ale nie ma żadnych wątpliwości co do świńskiej i ptasiej grypy.

- Wirusy te wyewoluowały na farmach przemysłowych, gdzie panują doskonałe warunki do ewolucji przenoszenia wirusów, a także do rozwoju oporności na środki przeciw drobnoustrojowe. Hodowle przemysłowe są doskonałym miejscem do wylęgania się przyszłych pandemii - mówi Jens Tuider dyrektor ProVeg International.

– Istnieje tak wiele powodów, aby odejść od masowej hodowli zwierząt – walka z kryzysem klimatycznym, ochrona środowiska, zwalczanie oporności na antybiotyki, ochrona naszego zdrowia i dobrostanu zwierząt. Ale łagodzenie ryzyka kolejnej pandemii, która może mieć jeszcze bardziej niszczycielskie skutki niż COVID-19, jest być może najbardziej przekonywującym powodem ze wszystkich – dodaje.

Raport powstał w następstwie szeregu opracowań zawierających podobne wnioski, opublikowanych przez Program Środowiskowy ONZ, Uniwersytet w Cambridge i WWF. Wśród organizacji pozarządowych, instytucji akademickich i środowiska naukowego panuje coraz większa zgodność co do tego, że światowy system żywnościowy musi się zmienić, jeśli mamy zapobiec przyszłym pandemiom.




- Niestety jest mało prawdopodobne, aby była to ostatnia pandemia, z którą musi się zmierzyć to pokolenie. W tej chwili istnieją doskonałe warunki do rozprzestrzeniania się innego wirusa ze zwierząt na ludzi w wielu miejscach na całym świecie. Warunki te są tworzone przez nasz system żywnościowy pochodzenia zwierzęcego. Przyszła pandemia może być jeszcze gorsza, ponieważ może być bardziej zaraźliwa lub bardziej śmiertelna. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby temu zapobiec – mówi Laura Jane Smith, konsultant chorób układu oddechowego i chorób wewnętrznych w King's College Hospital.
Co roku na całym świecie ponad 75 miliardów zwierząt lądowych jest ubijanych na żywność. To 10 razy więcej niż liczba ludzi planecie. W dowolnym momencie na świecie żyje ponad 30 miliardów zwierząt hodowlanych, z których zdecydowana większość (82 proc.) to drób. Obecnie zwierzęta gospodarskie stanowią 60 proc. całej bio masy ssaków, a drób 70 proc. biomasy ptaków, a te liczby te stale rosną. Światowa produkcja mięsa, jaj, nabiału i owoców morza z zakładów intensywnej produkcji wzrośnie według prognoz o 15 proc. do 2028 r. Tymczasem ponad 70 proc. antybiotyków jest stosowanych w intensywnej hodowli zwierząt. Zastosowanie to drastycznie obniża skuteczność antybiotyków przeznaczonych dla ludzi. Malejąca skuteczność antybiotyków w leczeniu patogenów bakteryjnych zwiększa ogólne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwiększa obciążenie systemów opieki zdrowotnej, szczególnie w okresie pandemii. W przypadku grypy zakłada się, że infekcje bakteryjne przyczyniają się do nawet 50 proc. zgonów. Podczas pandemii świńskiej grypy w 2009 r. wzrosła liczba przypadków wtórnych zakażeń bakteryjnych, powodując do 55 proc. wszystkich zgonów.

Pandemia - tajemnica dzikich zwierząt
/polecamy materiał wideo, który trafił do Archiwum FN 24 listopada 2020/




Poniżej coś z serii "przysłane przez czytelników FN".


Chory na COVID-19 poseł PiS do Edyty Górniak: są wśród nas "aktorzy" odgrywający sceny śmierci

W "spektaklu" COVID-19 są nie tylko "statyści", ale wręcz "aktorzy" odgrywający sceny ataków duszności, śmierci i pakowania do worków – tak zmagający się z koronawirusem poseł PiS Jerzy Polaczek odniósł się do wypowiedzi Edyty Górniak na temat pandemii.




Edyta Górniak na swoich mediach społecznościowych ostatnio zabrała głos w sprawie pandemii. Piosenkarka wyraziła pogląd, iż w szpitalach nie leżą chorzy na COVID-19, ale statyści. Stwierdziła także, że Bill Gates poprzez szczepionki chce doprowadzić do depopulacji świata. Jej zdaniem najlepszymi środkami na koronawirusa miałyby być witamina D oraz oregano.

"Dziękuję Edycie Górniak za docenienie roli statystów w »spektaklu« chorzy na COVID-19" – napisał na Twitterze poseł Polaczek.

„Są wśród nas nie tylko statyści, ale wręcz aktorzy, którzy odgrywają sceny ataków duszenia się, niemożności zaczerpnięcia powietrza czy sceny śmierci i pakowania do worków. Zapraszamy Panią!” – dodał.



Edyta Górniak na swoich mediach społecznościowych ostatnio zabrała głos w sprawie pandemii. Piosenkarka wyraziła pogląd, iż w szpitalach nie leżą chorzy na COVID-19, ale statyści. Stwierdziła także, że Bill Gates poprzez szczepionki chce doprowadzić do depopulacji świata. Jej zdaniem najlepszymi środkami na koronawirusa miałyby być witamina D oraz oregano.


"Dziękuję Edycie Górniak za docenienie roli statystów w »spektaklu« chorzy na COVID-19" – napisał na Twitterze poseł Polaczek.

„Są wśród nas nie tylko statyści, ale wręcz aktorzy, którzy odgrywają sceny ataków duszenia się, niemożności zaczerpnięcia powietrza czy sceny śmierci i pakowania do worków. Zapraszamy Panią!” – dodał.

Polaczek - śląski poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister transportu - poinformował o zakażeniu koronawirusem w połowie października.

Na wypowiedź Górniak zareagował też m.in. hospitalizowany z powodu koronawirusa były Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz. "Pozdrawiam serdecznie ze szpitala Panią Edytę Górniak - »Statysta« Don Gisu. Ps. Nie życzę Pani, żeby musiała Pani zweryfikować swoje zdanie jako »statystka«. Nie jest to przyjemne i niestety nie wszyscy »statyści« wychodzą na własnych nogach ze szpitala...” – napisał w mediach społecznościowych Posobkiewicz. Don Gisu to jedno z jego wcieleń, gdy będąc szefem sanepidu nieszablonowo - nagrywając klipy - zachęcał do bycia dawcą narządów i tkanek, propagował szczepienia, edukował o szkodliwości palenia i dopalaczy.




Źródło: PAP


Zachęcamy do wzięcia udziału w naszej ECHO-SONDZIE

Edyta Górniak w mediach społecznościowych ostatnio zabrała głos w sprawie pandemii. Piosenkarka wyraziła pogląd, iż w szpitalach nie leżą chorzy na COVID-19, ale statyści. Stwierdziła także, że Bill Gates poprzez szczepionki chce doprowadzić do depopulacji świata. Jej zdaniem najlepszymi środkami na koronawirusa miałyby być witamina D oraz oregano. Jak oceniasz, jaki procent naszego społeczeństwa podziela poglądy divy polskiej piosenki?

70-90 procent
50-70 procent
30-50 procent
10-30 procent
mniej niż 10 procent

link do ECHO-SONDY

https://www.nautilus.org.pl/echosonda,644,edyta-gorniak-w-mediach-spolecznosciowych-ostatnio-zabrala-glos.html



zwiń tekst

WŁOCHY: KORONAWIRUS TRAFIŁ NA PÓŁWYSEP APENIŃSKI JUŻ WE WRZEŚNIU 2019
Pt, 20 lis 2020 08:36 | komentarze: brak czytany: 2681x

SARS-CoV-2 był obecny we Włoszech już we wrześniu 2019 roku - tak twierdzą włoscy badacze. Oznaczałoby to, że koronawirus, który stał się przyczyną pandemii, atakował na kilka miesięcy przed tym, gdy ujawniono pierwszy przypadek zakażenia na świecie.wiatowa Organizacja Zdrowia uznała, że nowy koronawirus i wywoływana przez niego choroba COVID-19 nie były znane przed grudniem 2019 roku, kiedy odnotowano.......

czytaj dalej

SARS-CoV-2 był obecny we Włoszech już we wrześniu 2019 roku - tak twierdzą włoscy badacze. Oznaczałoby to, że koronawirus, który stał się przyczyną pandemii, atakował na kilka miesięcy przed tym, gdy ujawniono pierwszy przypadek zakażenia na świecie.





wiatowa Organizacja Zdrowia uznała, że nowy koronawirus i wywoływana przez niego choroba COVID-19 nie były znane przed grudniem 2019 roku, kiedy odnotowano pierwszy przypadek zakażenia w mieście Wuhan w środkowych Chinach. We Włoszech pierwszy przypadek koronawirusa stwierdzono 21 lutego 2020 roku w małym miasteczku niedaleko Mediolanu, w regionie Lombardia na północy kraju. Włoscy naukowcy twierdzą jednak, że SARS-CoV-2 dotarł do Włoch znacznie wcześniej.

Odkrycie włoskich badaczy z Narodowego Instytutu Raka zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym Tumori Journal. Z artykułu pt. "Nieoczekiwane wykrycie przeciwciał SARS-CoV-2 w okresie przedpandemicznym we Włoszech" wynika, że 11,6 proc. z 959 zdrowych pacjentów biorących udział w badaniu przesiewowym w kierunku raka płuc między wrześniem 2019 r. a marcem 2020 r. rozwinęło przeciwciała koronawirusa na długo przed lutym 2020 roku. Do podobnych wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu w Sienie.

- Okazało się, że cztery przypadki z pierwszego tygodnia października 2019 roku były również pozytywne jeśli chodzi o przeciwciała koronawirusa, co oznacza, że osoby te zostały zakażone we wrześniu - powiedział w rozmowie z agencją Reuters współautor badania, Giovanni Apolone.

Warto dodać, że we Włoszech mieszka największa liczba Chińczyków z Wuham w całej Europie.

Koronawirus we Włoszech

Naukowcy w ostatnim kwartalne 2019 roku stwierdzili też wyższą niż zwykle liczbę przypadków ciężkiego zapalenia płuc i grypy w Lombardii. Z odkrycia włoskich badaczy wynika, że koronawirus krążył w populacji co najmniej kilka miesięcy przed odkryciem pierwszego przypadku w Wuhan - pisze Reuters.

Wiosną 2020 roku Włochy były jednym krajów, które zostały najciężej dotknięte przez koronawirusa. Od początku epidemii wirusem SARS-CoV-2 zakaziło się 1,18 mln mieszkańców tego kraju, a 45 229 z nich zmarło.

 



zwiń tekst

ASTEROIDA APOPHIS ZACZĘŁA REALNIE ZAGRAŻAĆ ZIEMI - NIEOCZEKIWANIE PRZYSPIESZYŁA
Pt, 13 lis 2020 06:22 | komentarze: 9 czytany: 3645x

Asteroida Apophis zwana "bogiem chaosu" przyspieszyła. Obiekt ma ok. 325 metrów szerokości i kwalifikowany jest jako trzecie najwyższe zagrożenie w Technicznej Skali Ryzyka Uderzenia Palermo. Jej zderzenie z Ziemią spowodowałoby eksplozję o sile równej 880 mln ton trotylu. Naukowcy podkreślają, że ryzyko zderzenia ciągle istnieje.Asteroida Apophis zwana "bogiem chaosu" przyspieszyła z powodu niejednorodnego.......

czytaj dalej

Asteroida Apophis zwana "bogiem chaosu" przyspieszyła. Obiekt ma ok. 325 metrów szerokości i kwalifikowany jest jako trzecie najwyższe zagrożenie w Technicznej Skali Ryzyka Uderzenia Palermo. Jej zderzenie z Ziemią spowodowałoby eksplozję o sile równej 880 mln ton trotylu. Naukowcy podkreślają, że ryzyko zderzenia ciągle istnieje.




Asteroida Apophis zwana "bogiem chaosu" przyspieszyła z powodu niejednorodnego promieniowania - podali astronomowie z University of Hawai. Gigantyczny obiekt jest pod stałą obserwacją naukowców.

Asteroida doznała tzw. efektu Jarowskiego, polegającego na tym, że wirujące planetoidy pod wpływem światła słonecznego wypromieniowują energię, która działa niczym silniki odrzutowe. Pierwsze spotkanie z asteroidą będzie miało miejsce w 2029 roku. Wówczas minie ona naszą planetę w odległości ponad 30 000 km. Jednak kolejne spotkanie może okazać się dla nas katastrofalnie.

Asteroida Apophis przyspieszyła. Naukowcy twierdzą, że może zderzyć się z Ziemią

Asteroida Apophis ma ok. 325 metrów szerokości. Wiadomo, że siła z jaką uderzyłaby w Ziemię byłaby równa wybuchowi 880 milionów ton TNT. Do zderzenia z Ziemią może dojść już 12 kwietnia 2068 roku.



Nowe obserwacje, które uzyskaliśmy za pomocą teleskopu Subaru na początku tego roku, były wystarczająco dobre, aby ujawnić przyspieszenie Apophisa. Pokazują, że asteroida oddala się od orbity czysto grawitacyjnej o około 170 metrów rocznie, co wystarczy, aby utrzymać scenariusz zderzenia z Ziemią w 2068 r. - mówi Dave Tholen.

Obliczenia te klasyfikują asteroidę Apophis jako trzecie najwyższe zagrożenie w Technicznej Skali Ryzyka Uderzenia Palermo. Pod tym względem wyprzedza ją jedynie asteroida (29075) 1950 DA oraz asteroida Bennu.



Jakie jest realne ryzyko zderzenia asteroidy z Ziemią? Zdaniem naukowców obecnie to 1 do 150 000. Przy 29075 (1950 DA) ryzyko szacuje się na 1 do 8 300, a w przypadku Bennu na 1 do 2 700 - podaje magazyn "Focus".

Źródło: RadioZET.pl/ Focus/ National Geographic
 



zwiń tekst

ROSJA: WIELE RZEK I STRUMYKÓW ZABARWIŁO SIĘ NA CZERWONO
Czw, 12 lis 2020 05:15 | komentarze: brak czytany: 2973x

O sprawie piszą popularne światowe media. W środkowej Rosji ludzie od kilku dni obserwują ciekawe zjawisko: rzeki i strumyki mają jasną, czerwoną barwę. Przeważnie tego typu zjawisko tłumaczy się tym, że doszło do skażenia lub naruszenia podziemnych pokładów, w których znajdują się np. związki żelaza. Tym razem jest niezwykłe, że takie zjawisko jest na tak dużym obszarze.Poniżej zdjęcia pokazujące.......

czytaj dalej

O sprawie piszą popularne światowe media. W środkowej Rosji ludzie od kilku dni obserwują ciekawe zjawisko: rzeki i strumyki mają jasną, czerwoną barwę. Przeważnie tego typu zjawisko tłumaczy się tym, że doszło do skażenia lub naruszenia podziemnych pokładów, w których znajdują się np. związki żelaza. Tym razem jest niezwykłe, że takie zjawisko jest na tak dużym obszarze.

Poniżej zdjęcia pokazujące, jak wygląda ten fenomen.




...i to samo zjawisko na krótkim filmie.

 



zwiń tekst

KORONAWIRUS W SZWECJI - ZA KILKA DNI OSTATECZNIE RUNIE MIT 'SZWEDZKIEGO MODELU'
Wt, 10 lis 2020 07:04 | komentarze: 4 czytany: 2751x

Szwecja, która w pandemii obrała własną drogę postępowania, właśnie odnotowuje narastającą falę infekcji. Wciąż nie ma tu prawie żadnych nakazów, a jedynie zalecenia. Ostatnie dni pokazują, że Szwecja wkroczyła właśnie na drogę prowadzącą ku epidemicznej katastrofie.„Sytuacja rozwija się szybko w złym kierunku” - napisał w czwartek (5.11.2020) na Facebooku premier Szwecji Stefan Löfven. „Mamy więcej.......

czytaj dalej

Szwecja, która w pandemii obrała własną drogę postępowania, właśnie odnotowuje narastającą falę infekcji. Wciąż nie ma tu prawie żadnych nakazów, a jedynie zalecenia. Ostatnie dni pokazują, że Szwecja wkroczyła właśnie na drogę prowadzącą ku epidemicznej katastrofie.




Sytuacja rozwija się szybko w złym kierunku” - napisał w czwartek (5.11.2020) na Facebooku premier Szwecji Stefan Löfven. „Mamy więcej infekcji, więcej zgonów. Sytuacja jest poważna”. Był to jego pierwszy post od czasu, gdy szef rządu sam skierował się na profilaktyczną samoizolację: ktoś w jego otoczeniu miał kontakt z osobą, u której wynik testu na obecność koronawirusa był pozytywny.




Stefan Löfven swoją kwarantanną wykracza jednak daleko poza sytuację prawną, za którą sam jest odpowiedzialny: osoby kontaktowe drugiego stopnia nie są poddawane kwarantannie w prawie żadnym kraju na świecie; zwłaszcza nie w Szwecji. Ten skandynawski kraj prawie całkowicie zrezygnował z jakichkolwiek nakazów, tylko stara się opanować pandemię zaleceniami odnośnie postępowania: „Jeśli zostanie potwierdzone zakażenie koronawirusem, należy pozostać w domu przez co najmniej siedem dni od rozwinięcia się choroby”, zaleca Urząd ds. Zdrowia na swojej stronie internetowej. Na pytanie, czy należy postępować zgodnie z zaleceniami, odpowiada „tak i nie”.

Urząd ds. Zdrowia wraz ze swoim naczelnym epidemiologiem Andersem Tegnellem stanowi centrum dowodzenia w walce z pandemią; w Skandynawii takie eksperckie instytucje zawsze miały duży wpływ na politykę.

Odosobniona krytyka

Podobnie jak w całej Europie, Szwecja również przeżywa w tych tygodniach drugą falę pandemii koronawirusa; w środę zarejestrowano kolejny wysoki poziom 4497 dziennych nowych infekcji, co jak na 10-cio milionową Szwecję jest liczbą zawrotną. Kraj wciąż jednak kategorycznie obstaje przy swojej słynnej na cały świat „specjalnej drodze” zwalczania pandemii. Filozofia, która za tym stoi: jeśli odwołujesz się do zdrowego rozsądku ludzi, zamiast zmuszać ich do restrykcji, akceptacja tego sposobu postępowania jest na dłuższą metę wyższa.




Jedną z krytyków tej drogi od samego początku była Lena Einhorn: 66-letnia reżyserka, pisarka i była wirusolog, która opublikowała wraz z 21 osobami o podobnym nastawieniu obszerną i naukowo podbudowaną krytykę szwedzkiego zarządzania pandemią. W rozmowie z DW Lena Einhorn podkreśla, że, podobnie jak wiosną, Szwecja jest ponownie bardziej dotknięta infekcjami niż kraje sąsiednie: „Różnica wynika z tego, że wszystkie kraje mają inne ograniczenia niż my”. Dania właśnie przeszła na system podobny do sygnalizacji świetlnej, z daleko idącymi ograniczeniami w życiu publicznym, Norwegia nałożyła obowiązek pracy zdalnej w obszarach zagrożonych.

Szwedzi bez maseczek

Istotna różnica jest natychmiast zauważalna w przestrzeni publicznej, mówi Lena Einhorn: „Gdy idzie się ulicami Sztokholmu lub wchodzi do sklepu, nikt tam nie nosi maseczki! W środkach publicznego transportu od czasu do czasu można zobaczyć ludzi w maseczkach. Noszenie maski jest wręcz uważane za naruszanie tabu”.



Na początku pandemii nie było jeszcze takiej pewności, ale teraz zostało już naukowo udowodnione, że rozprzestrzenianie się koronawirusa można ograniczyć w dużej mierze przez ochronę ust i nosa. W Norwegii, Finlandii i Danii maski są na porządku dziennym, zaznacza Lena Einhorn: „Oni też późno zdobyli się na ten krok, ale teraz wszystkie inne kraje skandynawskie używają maseczek. Jest tylko kilka krajów, które nadal się bez nich obywają, a Szwecja jest jednym z nich ”.

Pięć faz szwedzkiej szczególnej drogi

Lena Einhorn nie spodziewa się, żeby Szwecja zasadniczo zmieniła swoją strategię w najbliższej przyszłości. Krytyczne pytania na konferencjach prasowych padały głównie od zagranicznych dziennikarzy, za granicą bowiem podejście do szwedzkiej strategii epidemiologicznej zmieniało się kilkakrotnie od początku pandemii.

„Na początku wszyscy mówili: „ Wow, może oni mają rację”- wyjaśnia Lena Einhorn. „Wtedy w Szwecji było coraz więcej zgonów, staliśmy się potworami, wszyscy myśleli, że Szwecja oszalała”. W pewnym momencie Szwecja była krajem o najwyższym wskaźniku śmiertelności na świecie, ponieważ umierało tam bardzo wielu seniorów. Gdzie indziej osoby starsze były skuteczniej chronione przed infekcją.

Potem nadeszła kolejna faza, mówi Lena Einhorn: „Latem, gdy następowało mniej zgonów, Szwecja ponownie stała się rajem na ziemi. Potem, gdy jesienią liczba infekcji rosła w wielu krajach i pojawił się opór przeciwko nowej blokadzie, Szwecja stała się idolem liberalizmu. Ale sytuacja znów się odwróciła, od kiedy także tu liczba infekcji rośnie”. Szwedzkie społeczeństwo jednak w dalszym ciągu darzy niesłabnącym poparciem urzędy zdrowia i epidemiologa Andersa Tegnella.

W sąsiednich krajach rządy prędzej czy później odchodziły od zaleceń swoich specjalistycznych instytucji i coraz częściej zamiast zaleceń wydawały nakazy. Szwedzki rząd natomiast nie mógł sobie na to pozwolić, uważa Einhorn: „Nasz rząd ma bardzo niewielkie poparcie i dopóki Urząd ds. Zdrowia cieszy się zaufaniem ludzi, rząd nie będzie się sprzeciwiał jego zaleceniom”.

I tak, w środku drugiej fali pandemii, szwedzki rząd nadal stawia na dobrowolność wszelkich działań. W piątek, pierwszego dnia swojej kwarantanny, premier Löfven napisał na Facebooku: „Bądźcie na bieżąco i stosujcie się do rad”.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.



zwiń tekst

KORONAWIRUS - W LISTOPADZIE W CAŁYM KRAJU LAWINOWO ROŚNIE LICZBA ZGONÓW I JEST CORAZ WIĘKSZY PROBLEM Z POGRZEBAMI
Nie, 8 lis 2020 21:16 | komentarze: 2 czytany: 2148x

Nawet dwa tygodnie trzeba czekać na pochówek zmarłego w Krakowie. Liczba pochówków wzrosła na tyle, że krakowscy urzędnicy chcą zatrudnić dodatkowych grabarzy. W ostatnich tygodniach na terenie Polski rejestrowano nawet o połowę więcej zgonów, niż w porównywalnym okresie w minionym roku. We wszystkich wskażnikach widoczny jest lawinowy przyrost liczby zgonów w porównaniu do 2019 roku.- Winny jest .......

czytaj dalej

Nawet dwa tygodnie trzeba czekać na pochówek zmarłego w Krakowie. Liczba pochówków wzrosła na tyle, że krakowscy urzędnicy chcą zatrudnić dodatkowych grabarzy. W ostatnich tygodniach na terenie Polski rejestrowano nawet o połowę więcej zgonów, niż w porównywalnym okresie w minionym roku. We wszystkich wskażnikach widoczny jest lawinowy przyrost liczby zgonów w porównaniu do 2019 roku.

- Winny jest nie tylko koronawirus, ale i gorszy dostęp do opieki zdrowotnej spowodowany epidemią. Będzie tylko gorzej - komentują medycy.




Statystki w Polsce są naprawdę poruszające. Od 31 sierpnia, a więc od końcówki wakacji, do dnia 1 listopada, w kraju zarejestrowano 84 054 zgony. W porównywalnym okresie 2019 roku zgonów było 68 203. To oznacza różnicę na poziomie 15 851 zgonów, przekładającą się na przyrost liczby zgonów o ponad 23 proc.

W tygodniach wrześniowych różnice były widoczne, ale nie dramatyczne. Umierało o około 500-800 osób więcej, jak przed rokiem.

Krzywa zgonów wystrzeliła jednak w październiku. Widać to statystykach dla poszczególnych tygodni:

    41. tydzień 2020 roku (5-11 października) - 9 190 zgonów; w tym samym tygodniu w 2019 roku - 7 853 zgony (+ 1 337)
    42. tydzień 2020 r. (12-18 października) - 10 208; w 2019 r. - 7 836 (+2 372)
    43. tydzień 2020 r. (19-25 października) - 12 244; w 2019 r. - 7 657 (+4 587)
    44. tydzień 2020 r. (26 października - 1 listopada) - 12 257; w 2019 r. - 7 678 (+4 579)

- Przyczyną jest nie tylko koronawirus, ale i związany z epidemią utrudniony dostęp do opieki zdrowotnej - mówi doktor Dariusz Łątka z oddziału neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.

    - Chorujący odkładają wizyty, do tego dochodzi przesuwanie czasu zabiegów. Czasami o kilka miesięcy, czasem o kilka tygodni. Ale nawet tych kilka tygodni wystarczy, że pacjent nie doczeka zabiegu i umrze. Takie sytuacje miały miejsce także na naszym oddziale - wskazuje.




NIE DAJEMY RADY, DOSZLIŚMY DO ŚCIANY! - alarmują grabarze

W kaplicy cmentarza Rakowickiego w Krakowie od kilku tygodni od poniedziałku do piątku pogrzeb za pogrzebem. Jak zwracają uwagę właściciele domów pogrzebowych, coraz więcej osób decyduje się na kremację. Zakłady pogrzebowe notują coraz większy ruch. - W okolicach od marca do kwietnia liczba tych pogrzebów w ostatnim okresie zdecydowanie wzrosła - mówi Adam Gawlik z zakładu pogrzebowego "Epitafium".




Skutki COVID-19

- Zleceń jest dużo, jest co robić, że tak to ujmę, covid wziął się w garść i po prostu go widać - stwierdził jeden z pracowników zakładu.

Wzrost śmiertelności obserwuje się w całym kraju. Od 12 do 18 października urzędy stanu cywilnego wystawiły aż 10101 aktów zgonu. W samym tylko Krakowie w poprzednim miesiącu zanotowano 1100 zgonów. To o 300 więcej niż w październiku ubiegłego roku.

- Nasi kapelani, którzy są na cmentarzach i odpowiadają za te pochówki, często nie wychodzą z kaplicy, gdyż pogrzeb po pogrzebie odprawiają - wyjaśnił Łukasz Michelczewski, rzecznik prasowy krakowskiej Kurii.




W Krakowie zaczyna brakować grabarzy. Miasto planuje zatrudnić dwie dodatkowe osoby.

- Wirus także nie wybiera i boimy się, że może zaatakować też grabarzy, a jednak ta ciągłość pochówków musi być zachowana - mówi Dariusz Nowak, rzecznik krakowskiego magistratu. Czas oczekiwania na pogrzeb w stolicy małopolski znacząco się wydłużył.

By pochować zmarłego, trzeba oczekiwać około dwóch tygodni. Wcześniej było to kilka dni. - One były w ciągu kilku dni, do tygodnia maksymalnie. W tej chwili te pochówki będą w przeciągu dwóch tygodni - wyjaśnia Nowak. Aby skrócić czas, pogrzeby odbywać się będą także w soboty.  

Odczuwają to także żałobnicy. Jeden z żałobników - mieszkaniec Krakowa - czekał, jak mówi, więcej niż 10 dni, by móc pochować zmarłą osobę.

- Ja tak to odczuwam, że ten niepokój zniknie dopiero wtedy, kiedy ta osoba znajdzie swoje miejsce na cmentarzu - podkreśla kolejny z żałobników. Przyznaje, że ten czas oczekiwania dla bliskich zmarłego jest bolesny.

- Myślę, że to koszmar, no już sama strata jest głębokim przeżyciem - powiedziała jedna z kobiet. Dodała, że "czy to pandemia, czy nie, śmierć jest jednakowa".

Inne będzie pożegnanie zmarłego. W sobotę weszły w życie kolejne obostrzenia. Zgodnie z nimi w kościele i kaplicy cmentarnej na 15 m2 będzie mogła przebywać jedna osoba.




Poniżej ciekawostka z poczty do FN - regał, który po śmierci można przekształcić w trumnę.











zwiń tekst

TO APEL MÓJ BYŚ NIE CZEKAŁ, ŻE BĘDZIE BEZOBJAWOWO... - aktor Artur Barciś o swoim doświadczeniu z zakażeniem się koronawirusem
Nie, 8 lis 2020 03:13 | komentarze: 1 czytany: 2601x

Artur Barciś zakażony koronawirusem. Ma wszystkie możliwe objawy. "Mdłości, ból mięśni, głowy i ręce jak z waty". Aktor poinformował o zakażeniu COVID-19 w nietypowy sposób. Zamieścił w sieci nagranie, na którym recytuje autorski wiersz opisujący przebieg choroby.Koronawirus rozprzestrzenia się w zawrotnym tempie. W środę Mateusz Morawiecki ogłosił nowe obostrzenia, które zaczną obowiązywać od soboty.......

czytaj dalej

Artur Barciś zakażony koronawirusem. Ma wszystkie możliwe objawy. "Mdłości, ból mięśni, głowy i ręce jak z waty". Aktor poinformował o zakażeniu COVID-19 w nietypowy sposób. Zamieścił w sieci nagranie, na którym recytuje autorski wiersz opisujący przebieg choroby.




Koronawirus rozprzestrzenia się w zawrotnym tempie. W środę Mateusz Morawiecki ogłosił nowe obostrzenia, które zaczną obowiązywać od soboty. Zgodnie z kolejnymi restrykcjami, szkoły przechodzą w całości na zdalny tryb pracy, kina i teatry zostają zamknięte, a imprezy odwołane. Zarządzenia poruszyły środowisko artystyczne, a na ich temat mocno wypowiedział się np. mąż Barbary Kurdej-Szatan, Rafał.

Artur Barciś ma koronawirusa. Napisał wiersz o przebiegu choroby

Gwiazdy chętnie poruszają w sieci temat pandemii, a niektóre z nich relacjonują przebieg choroby. Do grona osób zmagających się z COVID-19 dołączył Artur Barciś, znany z roli w serialach "Miodowe Lata" i "Ranczo". Aktor poinformował o chorobie za pośrednictwem filmu na YouTubie. W krótkim materiale wyrecytował autorski wiersz poświęcony patogenowi o znamiennym tytule "Obcy".

Myślisz, że Cię to ominie, że Ciebie to nie dotyczy.

Nie ma go w twojej rodzinie, nie ma go w Twojej okolicy.

Nagle niespodziewanie czujesz, że coś się nie zgadza.

Że nie smakuje śniadanie, czy Twoje ciało Cię zdradza.

Powoli, metodycznie, jak bardzo sprawny mechanizm.

Wysyła swoje wytyczne, przejmując już Twój organizm - słyszymy na nagraniu.

Aktor opisał symptomy choroby, a także zaznaczył, że nie ma na nią lekarstwa:

Powiem Ci, co Cię czeka, doświadczam tego codziennie.

Nie, nie ma na niego lekarstwa, zmierzysz się z nim samodzielnie.

Kaszel z rana do nocy, potem od nocy do rana.

Będziesz się zwijał z niemocy, osłabniesz od niewyspania.

Gorączka Cię mokrym kocem rozbije na tysiąc drgawek.

A suchy kaszel jak z procy, odbierze wiarę w poprawę.

Mdłości, ból mięśni, głowy, nogi i ręce jak z waty.

Obcy się wybrał na łowy i wali do Ciebie z armaty.

Opis przebiegu COVID-19 i reakcji organizmu na wirusa jest bardzo przejmujący. Barciś wskazuje także na społeczne konsekwencje zarażenia koronawirusem:

I będzie się bawił długo, nie licz, że Cię porzuci.

Dziś ty jesteś jego sługą, masz tańczyć, jak Ci zanuci.

Więc będziesz robił, co każe. Zwiniesz się w rogu pokoju,

a on Ci wtedy pokaże, w jakim jest dzisiaj nastroju.

Samotność dobije Cię z boku, choć masz przyjaciół, rodzinę.

Nikt Cię nie wyrwie z rynsztoku ani na jedną godzinę.

 

Swój wiersz zakończył wymowną sentencją:

Nie zwierzam się, by narzekać, nie chcę współczucia nad głową.

To apel mój byś nie czekał, że będzie bezobjawowo.



Źródło: gazeta.pl

 

I jeszcze jedna relacja o doświadczeniach z COVID-19 (tym razem ze szpitala zamieszczonej w portalu społecznościowym.






zwiń tekst

21 GRUDNIA 2020 - TO BĘDZIE PIERWSZE TAKIE USTAWIENIE PLANET OD 400 LAT
Pt, 6 lis 2020 02:22 | komentarze: brak czytany: 3251x

Wielka koniunkcja Jowisza i Saturna będzie miała miejsce 21 grudnia 2020. To nie lada gratka dla amatorów astronomii. Jowisz i Saturn zbliża się do siebie i na niebie będziemy mogli podziwiać niezwykłe zjawisko. Ostatni raz można było je podziwiać w. 1623 roku, czyli 400 lat temu.Koniunkcja Jowisza i Saturna Co to jest koniunkcja? Astronomowie używają tego terminu do opisania spotkania czy też zbliżenia.......

czytaj dalej

Wielka koniunkcja Jowisza i Saturna będzie miała miejsce 21 grudnia 2020. To nie lada gratka dla amatorów astronomii. Jowisz i Saturn zbliża się do siebie i na niebie będziemy mogli podziwiać niezwykłe zjawisko. Ostatni raz można było je podziwiać w. 1623 roku, czyli 400 lat temu.




Koniunkcja Jowisza i Saturna

Co to jest koniunkcja? Astronomowie używają tego terminu do opisania spotkania czy też zbliżenia się planet lub innych obiektów na niebie. Przy zbliżeniu się Jowisza i Saturna mówimy o wielkiej koniunkcji. To w końcu dwie największe planety naszego Układu Słonecznego.

Poprzednia koniunkcja Jowisza i Saturna miała miejsce 28 maja 2000 roku. Jednak nie była ona tak bliska jak ta, która jest zapowiadana na 21 grudnia. W tak bliskim układzie planety nie były od 400 lat. Koniunkcja, która nastąpi za kilka tygodni będzie wyjątkowa, bo odległość między tymi planetami będzie wynosić zaledwie jedną dziesiątą stopnia.



Zjawisko będzie widoczne gołym okiem. Jowisz jest jaśniejszy niż jakakolwiek gwiazda. Saturn nie jest aż tak jasny jak Jowisz, ale za to jest jaśniejszy niż gwiazdy i świeci złotym blaskiem. Dodatkowo, w odróżnieniu od mieniących się gwiazd, Jowisz i Saturn świecą równomiernie. Już w grudniu po zachodzie Słońca obie planety będzie można łatwo zauważyć na niebie.




Warto wiedzieć, że Saturn, szósta planeta oddalona od Słońca, jest najdalszą i najwolniej poruszającą się. Z tego powodu, aby ją zauważyć nie potrzebujemy teleskopu, jest widoczna gołym okiem. Natomiast Jowisz, piąta planeta oddalona od Słońca, jest po Saturnie drugą najwolniejszą jasną planetą. Ich koniunkcje są niezwykle rzadkie. Powolne ruchy utrudniają spotkanie. Saturn potrzebuje bowiem prawie 30 lat, by okrążyć Słońce, a Jowisz 12 lat. Oznacza to, że co 20 lat Jowisz dogania Saturna widzianego z Ziemi.

Koniunkcja Jowisza i Saturna – kiedy następna?

Następna, równie bliska koniunkcja Jowisza i Saturna ma nastąpić dopiero w marcu 2080 roku. Warto więc przygotować się na tę najbliższą, która będzie miała miejsce – przypomnijmy – 21 grudnia 2020 roku.




zwiń tekst

INDIE: NAUKOWCY ZDUMIENI PRZEBIEGIEM COVID-19 U HINDUSÓW
Śr, 4 lis 2020 08:03 | komentarze: 2 czytany: 2601x

Indyjscy naukowcy szukają odpowiedzi na pytanie, co może stać za niższą śmiertelnością COVID-19 w ich kraju. Jedna z koncepcji nawiązuje do "teorii higienicznej".Zanieczyszczenie powietrza, ograniczony dostęp do czystej wody, życie w zatłoczonych domach i dzielnicach - taka jest codzienność wielu milionów mieszkańców Indii. To powoduje, że Hindusi cierpią na takie choroby jak schorzenia serca, przewlekłe.......

czytaj dalej

Indyjscy naukowcy szukają odpowiedzi na pytanie, co może stać za niższą śmiertelnością COVID-19 w ich kraju. Jedna z koncepcji nawiązuje do "teorii higienicznej".




Zanieczyszczenie powietrza, ograniczony dostęp do czystej wody, życie w zatłoczonych domach i dzielnicach - taka jest codzienność wielu milionów mieszkańców Indii. To powoduje, że Hindusi cierpią na takie choroby jak schorzenia serca, przewlekłe choroby układu oddechowego, rak oraz cukrzyca, jak pokazują rządowe raporty oraz analizy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Tylko z powodu zanieczyszczenie powietrza umiera w Indiach co roku ponad milion osób.

Badania prowadzone wspólnie przez UNICEF oraz WHO pokazały, że prawie trzy miliardy ludzi na świecie (40 procent światowej populacji) nie ma podstawowych urządzeń do mycia rąk. To niemal wyłącznie mieszkańcy krajów rozwijających się. Stąd obawa, że pandemia COVID-19 będzie siała spustoszenie przede wszystkim w najbiedniejszych krajach świata.

Rzeczywiście, liczba zakażonych osób Indiach jest ogromna. Ten subkontynent zamieszkuje jedna szósta populacji świata. Także jedna szósta zgłoszonych przypadków COVID-19 to obywatele Indii. Do tej pory odnotowano tam niemal 8,3 mln zakażeń (drugie miejsce po Stanach Zjednoczonych) i 123 097 zgonów (trzecie miejsce po USA i Brazylii).

Jednak tym, co zadziwia ekspertów w Indiach, jest stosunkowo niski współczynnik śmiertelności, który wynosi poniżej dwóch procent (chodzi o wskaźnik CFR, czyli odsetek potwierdzonych przypadków choroby, które okazały się śmiertelne). To dziś jeden z najniższych na świecie wskaźników śmiertelności. Zatem czy Hindusi są odporniejsi na COVID-19? - zastanawiają się indyjscy eksperci.



"Teoria higieniczna"

Indyjski naukowcy opublikowali ostatnio dwa badania, w których przedstawili kilka hipotez na temat możliwych przyczyn niższej śmiertelności COVID-19 w biedniejszych krajach. Badania nie zostały jeszcze zrecenzowane, a można się z nimi zapoznać na serwerze medRxiv.

Naukowcy sugerują, że paradoksalnie to właśnie niski poziom higieny, brak czystej wody pitnej i trudne warunki życia ratują przed ciężkim przebiegiem COVID-19. Tłumaczą to tym, że ponieważ ludzie mieszkający w tak trudnych warunkach byli od dzieciństwa wystawieni na różne infekcje, ich układ immunologiczny mocniej zareagował także na koronawirusa. W efekcie rzadziej doświadczają ciężkiego COVID-19.

Pierwsze badanie zostało zrealizowane przez naukowców z National Centre for Cell Science (Pune, Indie). Przeanalizowano tam dane ze 106 krajów, w tym dane demograficzne, częstość występowania chorób zakaźnych i niezakaźnych, status szczepień BCG, parametry sanitarne itp. Naukowcy zauważyli, że najwyższa śmiertelność powodu COVID-19 dotyczy krajów o wysokich dochodach, takich jak Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania, Francja i USA.

Natomiast drugie badanie prowadzone w Tanda Medical College (Indie) podniosło problem mikrobiomu i jego wpływu na całościowe zdrowie człowieka. - Dane z 122 krajów, w tym z 80 najbogatszych, pokazują, że śmiertelność COVID-19 jest niższa w krajach, w których ludzie są bardziej narażeni na różne drobnoustroje, w tym bakterie gram-ujemne - twierdzą autorzy tego badania. Te groźne dla zdrowia bakterie wytwarzają jednak pewne białko, które ma działanie przeciwwirusowe.

źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

NA ZIEMI SĄ 194 PAŃSTWA (193 NALEŻY DO ONZ). PADŁ JEDEN Z OSTATNICH BASTIONÓW MIEJSC 'BEZ PRZYPADKÓW KORONAWIRUSA'
Pt, 30 paź 2020 06:10 | komentarze: brak czytany: 2179x

To było jedno z ostatnich miejsc na świecie bez koronawirusa. Do dziś. Władze Wysp Marshalla poinformowały o wykryciu dwóch przypadków zakażenia. Dotyczą one dwojga pracowników bazy wojskowej USA. Odosobnionym wyspom udaje się jak dotąd uniknąć pandemii dzięki położeniu geograficznemu i zamknięciu granic, ale ma to swoje gospodarcze skutki.Wyspy Marshalla położone są na Oceanie Spokojnym, nieco na.......

czytaj dalej

To było jedno z ostatnich miejsc na świecie bez koronawirusa. Do dziś. Władze Wysp Marshalla poinformowały o wykryciu dwóch przypadków zakażenia. Dotyczą one dwojga pracowników bazy wojskowej USA. Odosobnionym wyspom udaje się jak dotąd uniknąć pandemii dzięki położeniu geograficznemu i zamknięciu granic, ale ma to swoje gospodarcze skutki.




Wyspy Marshalla położone są na Oceanie Spokojnym, nieco na północ od równika. To część regionu określanego mianem Mikronezji. Składa się z ponad 1200 wysepek (29 atoli oraz pięć pojedynczych wysp). To państwo niezależne, ale od lat 80. stowarzyszone ze Stanami Zjednoczonymi. To częścią Wysp Marshalla jest atol Bikini, gdzie Amerykanie po drugiej wojnie światowej przeprowadzali próby atomowe. Do tej pory mają na archipelagu swoją bazę wojskową.

Koronawirus dotarł na Wyspy Marshalla

I to dwoje amerykańskich wojskowych - 35-letnia kobieta i 46-letni mężczyzna - zakaziło się koronawirusem. Oboje przylecieli do bazy na atolu Kwajalein (największym w archipelagu) z Hawajów na pokładzie samolotu wojskowego. Od razu zostali objęci obowiązkową kwarantanną i rząd Wysp Marshalla zapewnia, że nie było możliwości, by wirus przedostał się do społeczeństwa wysp.

Wyspy Marshalla zdecydowały się zamknąć swoje granice na samym początku pandemii, w marcu. Ten stan niewiele zmienił się do dziś, latem dla niektórych granice otwarto, ale są to przede wszystkim osoby pracujące w amerykańskiej bazie wojskowej, która od razu po przylocie muszą przejść trzytygodniową kwarantannę na terenie tej bazy.

Gospodarka podpięta pod USA

"Nie będzie żadnych działań związanych z narodowym lockdownem, a biznes i rząd będą działać normalnie do odwołania" - stwierdziły władze Wysp w oficjalnym komunikacie. Szkoły i sklepy zostają zamknięte. Rząd prosi mieszkańców o zachowanie spokoju i pamiętanie o zasadach higieny i utrzymywania dystansu społecznego tam, gdzie jest to możliwe. Władze podkreśliły, że nie ma konieczności "paniki kupowania", ale jednocześnie powtórzyły zalecenie, by gospodarstwa domowe utrzymywały zapasy żywności wystarczające na 2-4 tygodnie.

Gospodarce Wysp Marshalla, podobnie jak innych wyspiarskich państw na Pacyfiku, nie pomaga jednak zamknięcie na zewnętrzny świat. Kraj ten uzależniony jest od wsparcia z USA, a amerykański rząd jest tam największym pracodawcą. W 2018 roku PKB Wysp Marshalla wyniósł nieco ponad 200 mln dolarów i wzrósł o 2,6 proc. rok do roku. Mieszkańcy Wysp (około 58 tys. ludzi) zajmują się rybołówstwem i rolnictwem na własne potrzeby. Na eksport produkowana jest olej z kopry (miąższu z orzechów palmy kokosowej), import wielu potrzebnych produktów znacznie przewyższa jednak eksport. Kraj nastawia się m.in. na turystykę.

źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

JUCELINO NOBREGA DA LUZ: PANDEMIA MA NAS NAUCZYĆ WIĘKSZEJ ŚWIADOMOŚCI
Śr, 28 paź 2020 08:56 | komentarze: 2 czytany: 3006x

Jeden z najsłynniejszych jasnowidzów na świecie Jucelino Nobrega da Luz o koronawirusie - pandemia służy temu, byśmy nabyli większej świadomości. Jucelino Nobrega da Luz jest uważany za jednego z najbardziej wiarygodnych i znanych jasnowidzów na świecie. Przewidział m.in. śmierć księżnej Diany w wypadku samochodowym, pożar katedry Notre Dame w Paryżu i ataki terrorystyczne na Sri Lance. Działa także.......

czytaj dalej

Jeden z najsłynniejszych jasnowidzów na świecie Jucelino Nobrega da Luz o koronawirusie - pandemia służy temu, byśmy nabyli większej świadomości. Jucelino Nobrega da Luz jest uważany za jednego z najbardziej wiarygodnych i znanych jasnowidzów na świecie. Przewidział m.in. śmierć księżnej Diany w wypadku samochodowym, pożar katedry Notre Dame w Paryżu i ataki terrorystyczne na Sri Lance. Działa także jako spirytystyczny uzdrowiciel, był duchowym doradcą wielu celebrytów, polityków i kreatorów mody. O swoim darze opowiadał w rozmowie z Dorotą Wellman.




Jucelino Nobrega da Luz - słynny jasnowidz

Jest częstym gościem programów telewizyjnych. Przewidział wiele ważnych dla świata wydarzeń, m.in. zamach na World Trade Center, tsunami w Azji, zamachy terrorystyczne w Madrycie i trzęsienie ziemi w Japonii.

- Ważniejsze przepowiednie dokumentuję u notariusza - podkreśla Jucelino Nobrega da Luz.

Wskazał też miejsce pobytu Osamy bin Ladena.

- Moim celem było zakończenie wojny w tamtym regionie, żeby nie ginęli tam ludzie. USA się z nami skontaktowały, przekazaliśmy im te informację i tak to się potoczyło - wspomina jasnowidz.

Wiele znanych osób zwraca się do niego z prośbą o przewidzenie ich przyszłości lub pomoc w sprawach zdrowotnych.

- Był u mnie Freddie Mercury, rozmawiałem z Elvisem Presleyem, ale ja się wybitnie tym nie szczycę. Cenię ich jako artystów, ale w mojej pracy są dla mnie jak każdy inny człowiek - mówi jasnowidz.

Skąd ma taki dar? Mężczyzna był badany przez psychologów i naukowców.

- Wierzę, że jest to jakiś dar, światło z wszechświata. Dar, ale też pewien ciężar i  ogromna odpowiedzialność, która na mnie spoczywa. Staram się ją wykorzystywać do zrobienia czegoś dobrego - zapewnia Jucelino Nobrega da Luz w rozmowie z Dorotą Wellman.

Jucelino Nobrega da Luz i jego przepowiednie

Pierwszą wizję miał w 1969 roku. Dotyczyła wypadku między samochodem i autokarem przewożącym 24 osoby. Doszło do niego w 1973 roku.

- To wszystko wydarza się tak, jakbym podróżował w czasie. Zwykle mam około 6 takich snów w tygodniu, wówczas mam uczucie, jakbym był w innym miejscu. Rozumiem też język, nawet, jeśli go naprawdę nie znam. Te sny, wizje przychodzą nocami - opowiada Jucelino Nobrega da Luz.  

Czy potrafi też uzdrawiać?

- Nie używamy słowa 'uzdrawiać', bo jest ciężkie i bardzo poważne. Proces, który stosuję, ma na celu pomóc danej osobie za pomocą energii, którą wykorzystuję. Następnie pokazuję, jak sama może ją wykorzystać. To działanie to jest proces - mówi Nobrega da Luz.

Części osób udaje się wyzdrowieć.

- Ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy wyłącznie dzięki temu. Zazwyczaj jest to minimum 60 procent przypadków, kiedy mamy skuteczność - dodaje słynny jasnowidz.

Jak dodaje, przeczuwa też śmierć człowieka.

   - Wtedy staram się takiej osobie pomóc, bo może jest to sytuacja, której jeszcze można zapobiec - udać się do lekarza albo poszukać jakiejś alternatywnej metody leczenia - wyjaśnił w wywiadzie.




Jasnowidz przewiduje katastrofy

Linie lotnicze po jego przepowiedniach zmieniały lot albo numer rejsu - żeby samolot nie wystartował i nikomu nic się nie stało.

- Pierwszy wypadek, który przewidziałem, miał niestety miejsce. Później linia lotnicza zareagowała i udało się zapobiec dwom kolejnym katastrofom, w jednym przypadku przez naprawienie samolotu

Kiedy skończy się pandemia?

Jego zdaniem, pandemia służy temu, byśmy nabyli większej świadomości.

- Już powinna się skończyć, ale - jak możemy zobaczyć na przykładzie Stanów Zjednoczonych, które nie wyciągają lekcji - to jeszcze potrwa - przewiduje Jucelino Nobrega da Luz.

żródło: https://dziendobry.tvn.pl



Przepowiednia jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego: Dojdzie do rękoczynów, do dotkliwego pobicia policjantów. To będzie prowokacja.
- Pamiętajcie, że jeżeli w najbliższych godzinach, lub dniach rząd wprowadzi jakiś stan, oznacza to, że konsekwencje tego będą bardzo duże, daleko idące i od tego momentu zaczyna się coś bardzo poważnego nie tylko w Polsce, ale też na świecie. Coś, gdzie o czasie przed marcem, jaki przezywaliśmy, będzie tęsknić będziemy opowiadać sobie nawzajem, czym była wolność. Jesteśmy w przeddzień. - ostrzega Krzysztof Jackowski.



zwiń tekst

STRONA
1 6 7 8 9 10 11 12 50 61
Strona 9 / 61

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

23 września: [...] Koniec krótkiego wyjazdu - wieczorem w czwartek znowu będziemy na pokładzie okrętu Nautilus.[...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 19 wrz 2021 08:33 | Dzień dobry, W dniu 10.09.2021 około godziny 22 nad miejscowością Klecin nagrałem dziwna kule która poruszała się bardzo nienaturalnie Od strony południowej Klecin 7

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 10 sierpnia 2021 | Historia występu tzw. „badaczy UFO” w nieistniejącym od wielu lat programie „Rozmowy w Toku” pokazuje wiele aspektów czegoś, z czym spotykam się od wielu lat, co mnie zaskoczyło i wprawiło w bezgraniczne zdumienie. Z upływem lat przekonuję się, że jest to niestety typowo rodzima przypadłość oparta na wszystkich ciemnych demonach polskiej duszy: zawiści, zazdrości, kompleksach...

czytaj dalej

FILM FN

EMILCIN, POMNIK UFO I... AGENT 'OBCYCH'! ;-)

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.