Dziś jest:
Niedziela, 9 sierpnia 2020

Fakty przemawiające za realnym istnieniem latających spodków są bardziej jednoznaczne niż te potrzebne do skazania kryminalistów.
/Stanton T. Friedman (1934-2019/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Nocny gość
Pt, 5 kwi 2019 04:47 | komentarze: brak czytany: 2105x

[...] Już kilka razy do Państwa pisywałam, m. in. w związku ze śmiercią mojej Ś.P. babci. Babcia była medium, ja również nim jestem (i moja córka). Ostatnio przydarzyłam mi się niezbyt miła historia, związana z pewnym nocnym gościem. Ale zacznę od początku. W zeszłym roku, na koniec stycznia umarła moja kochana babcia. W tym samym roku, w sierpniu zmarł mężczyzna, który pomieszkiwał u sąsiada za ścianą. Sąsiad, u którego pomieszkiwał to alkoholik (nieelegancko mówiąc), nie pracujący, na rencie, opieka płaciła mu czynsz... Od pewnego czasu mieszkał u niego zmarły już mężczyzna. Jak łatwo się domyśleć - razem imprezowali do wczesnego rana. Niejednokrotnie zza ściany słychać było głośne gadanie i muzykę, a na klatce trzaskania drzwiami. Dodatkowo jeszcze odwiedzali ich inni koledzy od wódeczki - tak to niestety wyglądało z perspektywy mojej i innych sąsiadów.

Wszyscy mieszkańcy kamienicy mieli tego dość... Któregoś dnia (było to chyba w lipcu, lub czerwcu) spotkałam ich obydwu na klatce schodowej, gdy targali do domu taczkę z uzbieranym złomem. Byłam strasznie zła, za nocne odgłosy i nieelegancko głównemu "najemcy" zwróciłam uwagę, że mój mąż idzie do pracy o piątej rano, podczas, gdy oni hałasują do drugiej. A dodatkowo (przy jego lokatorze) powiedziałam, czy musi przechowywać u siebie lokalnych meneli... W sierpniu pod kamienicą stała karetka - lokator mojego sąsiada dostał zawału i umarł w mieszkaniu. Sąsiad znowu mieszkał sam, ale w październiku dostał eksmisję na wyremontowane mieszkanie socjalne w innej części miasta, a zdewastowane mieszkanie zostało wystawione na sprzedaż. No i, krótko mówiąc, kupiłam je ja z mężem ( obecnie je remontujemy). No i teraz zmierzam do właściwej części historii.

Około dwóch miesięcy temu, zaraz po transakcji kupna mieszkania, w środku nocy coś zrzuciło mi poduszkę z łóżka. Później coś hałasowało obok telewizora (mąż był na nocce w pracy). Myślałam, że to kot, ale kot spał zamknięty w pokoju u córki. Zwaliłam to na jednorazowy przypadek i poszłam dalej spać. Jakieś dwa tygodnie później (mąż miał wolne i spał ze mną w łóżku), około drugiej rano miałam strasznie nieprzyjemny sen, w którym coś zapalało i gasiło światła u mnie w domu. Przebudziłam się zlana potem, ale zobaczyłam że wszystko w porządku i poszłam dalej spać. Niecałe 20 minut później obudziły mnie kroki obok łóżka, widziałam uchylonym okiem, że idzie do kuchni, później trzaska drzwiami do łazienki, następnie pali światło w kuchni, a następnie włazi do pokoju i kładzie coś obok telewizora - myślałam że mąż....

Wkurzona, że hałasuje, widząc że stoi nad łóżkiem sięgnęłam pod poduszkę po swój telefon. Zaświeciłam go, pytając "Co łazisz i hałasujesz, kurczę?" i oświetlając go okazało się, że nikogo nad łóżkiem nie ma. Myślałam, że dostanę zawału, bo mąż CHRAPAŁ obok mnie. Wstałam, poszłam do kuchni zapaliłam światło, a po zapaleniu światła, kot śpiący na ławce w kuchni (ma różne miejsca do spania, jak się mu zachce) podniósł łebek i do mnie "miau", lekko poruszył ogonem wyrwany ze snu i pytająco patrzy na mnie, bo po co go budzę. Ale to jeszcze nic... Napiłam się wody i roztrzęsiona wzięłam kota na ręce, międzyczasie położyłam obok telewizora komórkę (zablokowaną).

Po wzięciu kota na ręce, zaczęłam go głaskać i starałam się uspokoić oraz zebrać myśli. W tym samym momencie z pokoju zaczęła grać muzyka - mój telefon włączył się sam. Tego było już za wiele- wzięłam telefon, wyłączyłam go, po czym zażyłam tabletkę na uspokojenie i poszłam spać. Rano mąż pytał co się działo, opowiedziałam mu o tym i to właściwie on zasugerował mi, że mógł nawiedzić nas zmarły współlokator byłego sąsiada. To nie koniec historii, postanowiłam działać. Poprosiłam męża, żeby zadzwonił do byłego sąsiada i zapytał, gdzie ten mężczyzna jest pochowany ( w międzyczasie okazało się, że nie był menelem, a emerytem, wyrzuconym z domu przez żonę i jako jedyny opłacał prąd byłemu sąsiadowi).

Oczywiście, były sąsiad, już z samego rana będąc w stanie "piwnym" nie potrafił wytłumaczyć dokładnie gdzie to jest... W końcu jednak powiedział o cmentarzu, przy jednym z kościołów w mieście. Po południu, po pracy najpierw pojechałam na grób mojej babci i poprosiłam ją, żeby zabrała ode mnie to coś, co przylazło w nocy, bo wiedziałam, że za drugim razem naprawdę mogę dostać jakiegoś zawału. Z grobu babci pojechałam autem pod wspomniany kościół. Okazało się, że w moim mieście są dwa kościoły o tej samej nazwie (różniącej się jedną literą). Poszukiwania na pierwszym cmentarzu spełzły na niczym (a pojechała ze mną córka i pomagała mi szukać).

Dopiero, pod drugim kościołem udało nam się znaleźć cmentarz i grób. I teraz najdziwniejsze - gdy podjechałam pod cmentarz to DOSŁOWNIE zrobił się porywisty wiatr z deszczem i miałam ogromne problemy, żeby zapalić świeczkę w zniczu. Zgasło mi chyba z 10 zapałek... Koniec końców, udało się. Pomodliłam się nad grobem i przeprosiłam za swoje słowa, oraz obiecałam, że od czasu do czasu przyjdę zapalić świeczkę. Gdy wróciłyśmy autem do domu deszcz nagle przestał padać, a wiatr przestał wiać. Było to bardzo dziwne.

Od tamtego momentu mam spokój i wczoraj byłam podziękować na grobie babci, za to że mi pomogła i zabrała tego nieproszonego gościa ode mnie. Dodatkowo jeszcze babcia często śni się mojej córeczce w chwilach dla niej trudnych (np. w szkole) i wtedy zawsze ją przytula i pociesza we śnie. Państwo czytający mogą mnie brać za niespełna rozumu, ale ja naprawdę wiem, że każdy z nas ma duszę, że umarli się nami opiekują, ale że również z tamtym światem nie ma żartów. Tak jak w tym przypadku.

[dane do wiad. FN]





Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Po czterech dniach nieprzerwanej pracy po kilkanaście godzin dziennie (!) mamy znowu pocztę on-line. Wszystkie e-maile dostały odpowiedź, a ważne informacje opisane trafiły do odpowiednich katalogów. Wszystkich czytelników prosimy o wyrozumiałość, gdyż ilość materiałów docierających w ostatnich tygodniach na pokład okrętu Nautilus (zwłaszcza z UFO) jest nieprawdopodobna. Musimy decydować się na bardzo duże kompromisy, gdyż inaczej nie damy rady czasowo redagować serwisów. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 20:40 | Witam serdecznie Fundację Nautilus !  W dniu dzisiejszym tj. 08.08.2020 r. o godz. 22.05 na rozgwieżdżonym niebie można było zaobserwować przelot białego światła które sunęło bezszelestnie z zachodu w kierunku wschodnim. Światło to przesuwało się wolno i dość nisko - niżej jak satelity które możemy dostrzec na niebie. Światło to obserwowałem przez około 15 sekund na terenie Pragi Południe w Warszawie. [...]

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 maja 2020 | Miałem zabawne spotkanie z moim wiernym słuchaczem sprzed lat. Wtedy młodym chłopakiem, a dziś poważnym panem z rodziną, dziećmi i siwiejącymi skroniami. Dopiero patrząc na niego zobaczyłem dyskretny urok upływu czasu, który dotyczy przecież każdego z nas. Zadał mi ciekawe pytanie... Panie Robercie, jak można utrzymać pasję przez tyle lat? Przecież reszta pasjonatów panu podobnych dawno odpadła od...

czytaj dalej

FILM FN

DZIWNY OBIEKT NAD STARYM MIASTEM W ZAMOŚCIU - 2 sierpnia 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.