Dziś jest:
Sobota, 15 sierpnia 2020

"Nie myśl o szczęściu. Nie przyjdzie - nie zrobi zawodu; przyjdzie - zrobi niespodziankę" B. Prus

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




DRAMATYCZNA PROGNOZA DLA ZIEMI - na uratowanie cywilizacji przed zagładą z powodu spalania kopalin może być za późno
Pt, 7 kwi 2017 21:43 | komentarze: 2 czytany: 2147x

Beztroskie spalanie paliw kopalnych doprowadzi klimat naszej planety do stanu, w jakim nie był od blisko pół miliarda lat, kiedy pierwsze zwierzęta wychodziły z oceanu na ląd - ostrzegają naukowcy. W najnowszym wydaniu tygodnika "Nature Communications" badacze z Wielkiej Brytanii i USA na zimno - bo językiem matematyki - kalkulują globalne ocieplenie i ryzyko, jakie niesie ono dla życia.Jak piszą, .......

czytaj dalej

Beztroskie spalanie paliw kopalnych doprowadzi klimat naszej planety do stanu, w jakim nie był od blisko pół miliarda lat, kiedy pierwsze zwierzęta wychodziły z oceanu na ląd - ostrzegają naukowcy. W najnowszym wydaniu tygodnika "Nature Communications" badacze z Wielkiej Brytanii i USA na zimno - bo językiem matematyki - kalkulują globalne ocieplenie i ryzyko, jakie niesie ono dla życia.




Jak piszą, Słońce świeci coraz mocniej, a jednocześnie w atmosferze naszej planety ostro przybywa gazów cieplarnianych. To sytuacja bez precedensu w badanym przez nich okresie z historii Ziemi. Atmosferyczne stężenie dwutlenku węgla - najważniejszego z gazów cieplarnianych - wynosi dziś przeszło 400 ppm (części na milion).




Gdybyśmy nabrali powietrza do wielkiej szklanej bańki i wypełniające ją atomy różnych gazów wyobrazili sobie jako kolorowe piłki, to wśród blisko miliona piłek reprezentujących azot czy tlen znaleźlibyśmy 400 czarnych symbolizujących dwutlenek węgla. Dzisiaj jest ich o blisko połowę więcej niż przed wybuchem rewolucji przemysłowej, kiedy stężenie CO2 w powietrzu wynosiło ok. 278 ppm.

Tak niewielki wzrost poziomu tego śladowego, wydawałoby się, gazu atmosferycznego już spowodował zwiększenie średniej temperatury Ziemi o blisko 1 st. C, a także związany z globalnym ociepleniem wzrost średniego poziomu morza o blisko 20 cm, wzrost ilości i intensywności ekstremalnych zjawisk pogodowych oraz coraz kwaśniejszy odczyn oceanu.
Jak było kiedyś, miliony lat temu, kiedy naszego gatunku nie było jeszcze na świecie?

W "Nature Communications" uczeni poddają metaanalizie 112 publikacji, a w nich 1,5 tys. danych dotyczących zmian stężenia dwutlenku węgla w powietrzu w ciągu ostatnich 420 mln lat. Najwyższy poziom CO2 w atmosferze, bo wynoszący aż ok. 2 tys. ppm, odnotowali 400 mln lat i 220-200 mln lat temu. Według niektórych badań w tym drugim okresie stężenie dwutlenku węgla w powietrzu mogło sięgać 3,7 tys. ppm, a nawet więcej. Z kolei ok. 300 mln lat i 80 mln lat temu poziom tego gazu cieplarnianego w atmosferze spadł do wartości podobnych jak w XIX w.

Z publikacji jasno widać, że stężenie CO2 w powietrzu wielokrotnie mocno się wahało. Wiemy, że odpowiadają za to czynniki naturalne - cykliczne zmiany orbity i osi Ziemi, erupcje wulkanów pompujące dwutlenek węgla do atmosfery, zmiany w przebiegu prądów morskich, rozwój życia, zmiany albedo Ziemi (tego, ile promieniowania słonecznego odbija ona w kosmos) oraz procesy usuwania CO2 z powietrza związane z wietrzeniem i wymywaniem skał przez opady atmosferyczne (razem z minerałami CO2 spływa do oceanu, gdzie zawarty w nim węgiel jest wbudowywany w organizmy morskie, a kiedy te umierają, opada na dno oceanu, a potem przez procesy geologiczne jest wciągany głębiej do skorupy ziemskiej).

Jak jednak piszą uczeni, w ciągu ostatnich 420 mln lat ilość CO2 w powietrzu spadała średnio o 3,4 ppm na milion lat.

    Badacze wyliczają, że od powstania Ziemi 4,567 mld lat temu jej nasłonecznienie zwiększyło się o 400 W/m kw. Dzisiaj wynosi 1 tys. 368 W/m kw. Jednak Ziemia znajduje się w strefie życia w naszym Układzie Słonecznym nie tylko z powodu padających na nią promieni słonecznych. Gdyby zabrakło pierzyny gazów cieplarnianych, które otulają naszą planetę, to jej średnia temperatura byłaby o 31 st. niższa. A więc Ziemia byłaby skuta lodem i raczej nie byłoby na niej życia widocznego gołym okiem.

W latach 1961-90 średnia temperatura naszej planety wyniosła 14 st. C. Dzisiaj jest o blisko 0,5 st. wyższa. Co roku, spalając węgiel, ropę i gaz, pompujemy w powietrze ok. 36 mld ton dwutlenku węgla, który przyroda dziesiątki milionów lat temu ukryła pod powierzchnią Ziemi. Około jednej czwartej pochłaniają rośliny lądowe, drugie tyle ocean, ale połowa zostaje w atmosferze na przeszło 100 lat. Siłą rzeczy stężenie CO2 w powietrzu jest coraz wyższe. Rośnie też poziom innych gazów cieplarnianych, np. pary wodnej, której zawsze jest w atmosferze więcej, kiedy... robi się ciepło (to jedno z klimatycznych sprzężeń zwrotnych). Do czego nas to wszystko - coraz grubsza pierzyna gazów cieplarnianych i coraz mocniej grzejące Słońce - doprowadzi?




Uczeni wyliczają, że jeśli nie ograniczymy spalania paliw kopalnych i będziemy wysyłać do atmosfery coraz więcej dwutlenku węgla (co na szczęście wcale nie jest nieuniknione), to w okolicy roku 2250 stężenie CO2 w atmosferze znowu osiągnie 2 tys. ppm. Jak to było 200 i 400 mln lat temu.

A ponieważ rośnie też nasłonecznienie, to już pod koniec tego wieku gorączka Ziemi może przypominać tę, jaką nasza planeta pamięta z początków eocenu, ok. 50 mln lat temu. Badania osadów morskich wskazują, że w epoce eoceńskiej było bardzo gorąco - średnia temperatura w tropikach mogła sięgać 40 st. C, a na biegunach - nawet 20 st.

    Badacze piszą, że gdybyśmy spalili wszystkie pokłady paliw kopalnych, które ciągle znajdują się pod ziemią, to pod koniec XXV w. stężenie dwutlenku węgla w atmosferze skoczyłoby aż do 5 tys. ppm - a więc do wartości, jakich życie nie doświadczyło od owych 420 mln lat, którymi zajmowali się uczeni. Naukowcy podkreślają, że górny limit gorąca, jaki mogą znieść żyjące dziś na Ziemi zwierzęta, to 40-50 st. C.

Półtora roku temu na łamach "Nature Climate Change" inna grupa uczonych ostrzegała, że globalne ocieplenie może niebezpiecznie podnieść krytyczną dla życia temperaturę mokrego termometru - a to od niej zależy, czy ludzki organizm jest w stanie się schłodzić w upalny dzień. Jak alarmowali naukowcy, najpierw - bo jeszcze w tym stuleciu - do życia przestanie nadawać się rejon Zatoki Perskiej.

źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

DZIEWCZYNKĘ WYCHOWYWAŁO STADO MAŁP - próbowały bronić jej przed ludźmi
Czw, 13 kwi 2017 02:58 | komentarze: brak czytany: 1515x

Indyjska policja próbuje zidentyfikować dziewczynkę (wiek ok. 10-12 lat), którą znaleziono w lesie, gdzie żyła w stadzie małp. Dziecko dopiero uczy się żyć wśród ludzi. Na dziewczynkę natrafili w lesie drwale, natychmiast zaalarmowali policję. Dziecko było nagie i wychudzone, nie potrafiło mówić. Jeden z funkcjonariuszy opowiadał, że dziewczynka bardzo dobrze czuła się w towarzystwie małp. Gdy drwale.......

czytaj dalej

Indyjska policja próbuje zidentyfikować dziewczynkę (wiek ok. 10-12 lat), którą znaleziono w lesie, gdzie żyła w stadzie małp. Dziecko dopiero uczy się żyć wśród ludzi. Na dziewczynkę natrafili w lesie drwale, natychmiast zaalarmowali policję. Dziecko było nagie i wychudzone, nie potrafiło mówić. Jeden z funkcjonariuszy opowiadał, że dziewczynka bardzo dobrze czuła się w towarzystwie małp. Gdy drwale próbowali się do niej zbliżyć, małpy ich odpędziły. Potrzebna była interwencja policji. Gdy jeden z policjantów zaczął wołać dziewczynkę, małpy rzuciły się na niego. Zdołał jednak chwycić dziecko i uciec radiowozem.





Dziewczynkę przewieziono do szpitala. Lekarze opowiadają, że zachowywała się jak zwierzę. Biegała na czworakach, jadła biorąc jedzenie ustami z podłogi. Po terapii zaczęła chodzić i jeść rękoma. - Wciąż nie potrafi mówić, ale rozumie, co się mówi do niej i nawet się uśmiecha - przyznaje jeden z lekarzy.

Z OSTATNIEJ CHWILI ...

Możemy mieć smutne wyjaśnienie tej historii.

Kilka dni temu media na świecie obiegła informacja o 10-letniej dziewczynce, odnalezionej w dżungli. Dziecko żyło na terenie rezerwatu przyrody Katarniaghat. Podejrzewano, że 10-latkę wychowywały małpy. Nie umiała bowiem ani mówić, ani chodzić. Służby medyczne wykluczyły jednak taką możliwość. Historia "Mowgli" - jak nazwano dziecko okazała się smutniejsza.

Eksperci uważają, dziewczynka prawdopodobnie został porzucona w rezerwacie przez rodziców. Dziecko jest niepełnosprawne intelektualnie i dlatego nie jest w stanie porozumiewać się z otoczeniem.

Lekarze, którzy badali Ehsaas (jak nazwano dziecko) uważają, iż nie mogła żyć z małpami od lat. Na ternie całego Katarniaghat rozmieszczone są kamery i strażnicy zauważyliby ją znacznie wcześniej.

Ehsaas znaleziono pod koniec stycznia. Początkowo dziewczynka nie chciała iść ze strażnikami, była nieufna i nie reagowała, gdy do niej mówili. Pracownicy rezerwatu nakłonili ją do wyjścia z kryjówki dając jej jedzenie.

Mała Hinduska przez dwa miesiąca przebywała w izolatce. W tym czasie była badana przez pediatrów i innych specjalistów. Stwierdzono, że poza niepełnosprawnością nic jej nie dolega.

Władze Bahraich próbowały odnaleźć jej rodziców, ale nikt nie zgłosił się do szpitala. Dziewczynkę umieszczono w końcu w domu dziecka. Pracownicy placówki nauczyli ją chodzić i jeść sztućcami. Ehsaas nadal jednak korzysta z pieluszek i nie mówi. Arun Chaudhary, który jest wolontariuszem w ośrodki, powiedział natomiast, że ich nowa podopieczna bardzo lubi towarzystwo innych dzieci.

Gdy zaczęła się z nimi bawić, po raz pierwszy zobaczyliśmy uśmiech na jej twarzy – relacjonował.



zwiń tekst

Szwajcarski alpinista mówi o niezwykłym przeżyciu, którego doświadcza podczas wspinaczki. Czy to OOBE?
Pt, 7 kwi 2017 21:06 | komentarze: brak czytany: 1466x

Na wywiad z tym człowiekiem zwrócił nam uwagę czytelnik serwisu FN. Ueli Steck to szwajcarski alpinista. Wsławił się w 2004 r., zdobywając szczyt Excalibur w Szwajcarii bez asekuracji.Ueli Steck (na powyższym zdjęciu w akcji, w czerwonym kasku) jest mistrzem świata wspinaczki bez asekuracjiNajbardziej zaciekawił nas poniższy fragment publikacji na jego temat:„Widzę siebie wspinającego się po ścianie.......

czytaj dalej

Na wywiad z tym człowiekiem zwrócił nam uwagę czytelnik serwisu FN. Ueli Steck to szwajcarski alpinista. Wsławił się w 2004 r., zdobywając szczyt Excalibur w Szwajcarii bez asekuracji.


Ueli Steck (na powyższym zdjęciu w akcji, w czerwonym kasku) jest mistrzem świata wspinaczki bez asekuracji


Najbardziej zaciekawił nas poniższy fragment publikacji na jego temat:

„Widzę siebie wspinającego się po ścianie, jakbym patrzył z helikoptera”

Ueli Steck opowiada, że podczas swoich samotnych wspinaczek jest tak bardzo skoncentrowany, że świadomość opuszcza jego ciało. Sam siebie widzi na ścianie, jakby się obserwował z helikoptera, w odległości wielu metrów.

To w niepokojący sposób przypomina „doświadczenia śmierci klinicznej”, w których pacjenci obserwują chirurgów skupionych nad ich własnym ciałem w stanie śmierci mózgu.

Temu zawdzięczam bardzo silne poczucie bezpieczeństwa” tłumaczy Ueli Steck. „Moje wspinające się ja działa pod mniejszą presją, gdyż musi tylko stosować się do wskazówek, których udzielam mu z zewnątrz”.

Wyjaśnia on, że w dzień wspinaczki znajduje się jakby w innym świecie, w stanie takiej hiperbystrości umysłu, że poza następnym krokiem i następnym chwytem nic więcej wokół niego nie istnieje. Ten stan hiperkoncentracji pozwala mu poradzić sobie z niesłychanymi trudnościami.

Po zakończeniu wspinaczki, powoli wychodzi z tego stanu i jeszcze przez wiele dni nie jest w stanie rozmawiać z kimkolwiek, w tym nawet ze swoimi najbliższymi.

Jak się przygotowuje?

Zanim rozpocznie wspinaczkę bez asekuracji, pięć razy wspina się na daną ścianę z zabezpieczeniem w postaci liny. Dzięki temu uczy się na pamięć wszystkich chwytów, całej skomplikowanej kolejności.

Celem jest wspiąć się z absolutną pewnością, że się nie poślizgnie, także w tych miejscach, gdzie poza odepchnięciem się nogą od skały, by wspinać się wyżej, nie ma możliwości innego chwytu.



zwiń tekst

PIES URATOWAŁ ŻYCIE MIESZKAŃCOM NIGERYJSKIEJ WIOSKI
Pt, 7 kwi 2017 20:52 | komentarze: brak czytany: 1116x

Mieszkańcy wioski w północno-wschodniej Nigerii długo będą wspominać bohaterskiego psa, który obronił ich przed samobójczym zamachem.Prawie wszyscy mieszkańcy wioski Belbelo w północno-wschodniej Nigerii w niedzielny poranek brali udział w uroczystości weselnej. Sytuację chciała wykorzystać nastoletnia terrorystka samobójczyni. Na drodze stanął jej... pies. Gdy kobieta zbliżała się do świętujących.......

czytaj dalej

Mieszkańcy wioski w północno-wschodniej Nigerii długo będą wspominać bohaterskiego psa, który obronił ich przed samobójczym zamachem.
Prawie wszyscy mieszkańcy wioski Belbelo w północno-wschodniej Nigerii w niedzielny poranek brali udział w uroczystości weselnej. Sytuację chciała wykorzystać nastoletnia terrorystka samobójczyni. Na drodze stanął jej... pies. Gdy kobieta zbliżała się do świętujących gości, zwierzę złapało ją zębami, wtedy rozpoczęła się szamotanina. Materiały wybuchowe eksplodowały, zabijając terrorystkę i psa. Nikomu z gości nic się nie stało.

Mieszkańcy są wdzięczni, że pies poświęcił życie, by ich uratować. Jak podaje "Telegraph", prawdopodobnie zwierzę należało do jednego z gości.

Wielonarodowe siły wyparły islamskich ekstremistów z Boko Haram z większości miast i wsi północnowschodniej Nigerii, ale terroryści uciekają się do samobójczych zamachów. Próba ataku na weselu nastąpiła niedługo po tym, jak trzech innych terrorystów wysadziło się w dwóch miejscach w okolicy.

żródło: "Telegraph"




zwiń tekst

AKTORKA RENA ROLSKA O PRZEPOWIEDNI I FILMIE 'Z ŻYCIA' - fragment audycji radiowej
Czw, 6 kwi 2017 08:28 | komentarze: brak czytany: 2075x

Szanowni Państwo! 1. Gościem niedzielnej (05.03.2017 r.) audycji z cyklu "Czas pogody", nadawanej co tydzień w radiowej Jedynce, była znana artystka pani Rena Rolska. Piszę o tym do Państwa, ponieważ treść przeprowadzonej z nią rozmowy na pewno zainteresuje Czytelników serwisu Fundacji.W opisie audycji napisano: "Na Saskiej Kępie mieszkałam tuż po wojnie, tam zaczęłam chodzić do gimnazjum im. Skłodowskiej.......

czytaj dalej

Szanowni Państwo! 1. Gościem niedzielnej (05.03.2017 r.) audycji z cyklu "Czas pogody", nadawanej co tydzień w radiowej Jedynce, była znana artystka pani Rena Rolska. Piszę o tym do Państwa, ponieważ treść przeprowadzonej z nią rozmowy na pewno zainteresuje Czytelników serwisu Fundacji.




W opisie audycji napisano:
"Na Saskiej Kępie mieszkałam tuż po wojnie, tam zaczęłam chodzić do gimnazjum im. Skłodowskiej - Curie. Jeden jedyny raz poszłam na wagary, do Parku Skaryszewskiego. Raptem pochodzi do nas Cyganka i proponuje, że nam powróży. I cóż ona mi powiedziała? Że będę miała dwóch mężów, a jeden będzie chodził w białym kitlu, że przede mną są deski sceniczne, że przeżyję katastrofę samochodową i będę miała dwoje dzieci. I proszę sobie wyobrazić, że się sprawdziło! Tylko z dziećmi nie, bo mam syna jedynaka - mówi. Opowiada też o szczegółach wypadku samochodowego i o tym, jak nauczyła się korzystać z Internetu, by móc kontaktować się z mieszkającym w USA synem."
Źródło: www.polskieradio.pl/7/5568/Artykul/1735305,Rena-Rolska-stare-piosenki-i-cyganska-przepowiednia




Dzięki dociekliwemu słuchaczowi i prowadzącemu program, który pozwolił na kontytuowanie wątku wypadku samochodowego, mogliśmy usłyszeć z ust pani Rolskiej bardzo ważne wyznanie:
"Prawdą jest to, że w momencie kiedy człowiek sobie myśli - >to nastała moja ostatnia godzina życia<, że taki szybki film z życia całego przesuwa się przez pamięć. Leci tak, jakby klatka po klatce szybciutko puszczane. Tak było ze mną. Pamiętam, że wszystko mi się przypomniało z życia mojego, co miało miejsce. Myślałam tak - >To koniec<. No i straciłam na chwilę przytomność, a potem ocknęłam się. A jednak żyję!"

Cała audycja dostępna jest na portalu Polskiego Radia (adres strony podałem wyżej).

od FN

Umieściliśmy przysłany fragment w naszym serwisie youtube.




2. Kilka dni przed opublikowaniem przez Fundację artykułu (https://nautilus.org.pl/artykuly,3322,maly-problem-matematyczny-z-teoria-ewolucji.html) poruszającego kwestię teorii ewolucji, natrafiłem na bardzo inny artykuł, który może być ciekawym uzupełnieniem tematu.

Fragment:
"Badania genetyczne i matematyczne wykazują, że zmiany w genach nie zachodzą na tyle często, by w czasie zaledwie miliona lat doprowadzić do powstania jakiegokolwiek organu, narządu lub tym bardziej systemu. Nowojorscy matematycy Rick Durrett i Deena Schmidt (Cornell University) na podstawie danych eksperymentalnych szacują, że w przypadku muszki owocówki (Drosophila) około 10 milionów pokoleń musiałoby minąć, by nastąpiła sekwencja dwóch mutacji prowadzących do „przełączenia” w genach z jednego miejsca wiązania czynnika transkrypcyjnego na drugi (artykuł pt. Waiting for Two Mutations: With Applications to Regulatory Sequence Evolution and the Limits of Darwinian Evolution, „Genetics”, 2008 November; 180(3): 1501-1509). Chyba nie muszę wykazywać, że jedna taka zmiana w genach jeszcze nie doprowadzi do powstania skomplikowanego aparatu wizyjnego…"
Źródło: https://milujciesie.org.pl/swiat-krzyczy-o-bogu.html

3. Od kilku dni podajecie wiadomość o tym, że naukowcom udało się zapisać dane na pojedynczym atomie. Warto więc przypomnieć słowa pana Krzysztofa Jackowskiego z grudniu 2016 r. - "W 2017 r. dojdzie do rewolucyjnego odkrycia naukowego. Zostanie wynaleziony nowy nośnik informacji."

4. Na koniec link do zdjęcia z poruszającym się obiektem orb (?).
http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/wiadomosci/starachowice/g/spozniony-dzien-kobiet-w-wielkiej-wsi,11875996,23008816/
https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/84/f3/58c57e528ad3f_p.jpg?1489349680

Serdecznie pozdrawiam
Rafał ze Starachowic




zwiń tekst

JASNOWIDZ KRZYSZTOF JACKOWSKI BOI SIĘ O ŻYCIE – z więzienia wychodzi człowiek, który mu groził
Śr, 5 kwi 2017 07:24 | komentarze: 7 czytany: 4160x

Bycie jasnowidzem (zwłaszcza najsłynniejszym w Polsce) oznacza nie tylko sławę i popularność, ale także ogromne zagrożenie i bardzo uciążliwe życie. Ciągłe obcowanie z rodzinami ludzi zamordowanych, zaginionych, które popełniły samobójstwo lub zginęły tragicznie to prawdziwy koszmar. Ten świat ludzkich tragedii wchodzi w życie prywatne jasnowidza i naprawdę trzeba mieć wielki szacunek dla tego człowieka.......

czytaj dalej

Bycie jasnowidzem (zwłaszcza najsłynniejszym w Polsce) oznacza nie tylko sławę i popularność, ale także ogromne zagrożenie i bardzo uciążliwe życie. Ciągłe obcowanie z rodzinami ludzi zamordowanych, zaginionych, które popełniły samobójstwo lub zginęły tragicznie to prawdziwy koszmar. Ten świat ludzkich tragedii wchodzi w życie prywatne jasnowidza i naprawdę trzeba mieć wielki szacunek dla tego człowieka, że jakoś sobie z tym radzi. Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że przez swoje wizje jasnowidz naraża się czasami na duże niebezpieczeństwo. W serwisie www.fakt24.pl Krzysztof Jackowski ujawnił, że jedna z dawnych spraw z lat 90-tych sprawia, że czuje ogromny niepokój. Z więzienia wkrótce wyjdzie na wolność człowiek, który groził, że może się zemścić za jego wizję sprzed lat.

W materiale wideo jasnowidz wystąpił przed murem Zakładu Karnego w Czarnem. Tam siedzi mężczyzna, który dostał wyrok więzienia za zamordowanie w bestialski sposób dwóch studentek.



Tuż po morderstwie do jasnowidza zgłosiła się rodzina jednej z zamordowanych z prośbą o pomoc. Krzysztof Jackowski bezbłędnie powiedział, że morderca pokroił zwłoki i rozrzucił się w różnych miejscach posesji. Ta wizja okazała się trafna, a wszystko potwierdziła policja.

Kilka lat później do jasnowidza zgłosił się więzień, który siedział w jednej celi ze skazanym w tej strasznej sprawie. Uprzedził jasnowidza, że grozi mu niebezpieczeństwo, gdyż ten człowiek zapowiedział zemstę. Krzysztof Jackowski zdecydował się wystąpić przed tym więzieniem wyraźnie wysyłając sygnał do mordercy, że wie o wszystkim.


- To nie ja zabiłem! Ja tylko wykonałem prawidłową wizję – te słowa Krzysztofa Jackowskiego pokazują, że sprawa naprawdę jest poważna. Skazany wkrótce wyjdzie na wolność.

Materiał wideo z wypowiedzią Krzysztofa Jackowskiego jest zamieszczony na stronie www.fakt24.pl

 http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/czy-jasnowidzowi-z-czluchowa-grozi-niebezpieczenstwo/t5n6yk1



zwiń tekst

Czy tygrysy tasmańskie żyją na ziemi?
Śr, 5 kwi 2017 06:51 | komentarze: 1 czytany: 2285x

Szacowane tempo wymierania gatunków zwierząt na Ziemi to jeden gatunek co 25 minut. Codziennie przestaje istnieć kilkadziesiąt niepowtarzalnych ptaków, ssaków, gadów, płazów i ryb. Większości nie uda nam się nawet zobaczyć. W tej chwili żyje już tylko mniej niż jeden procent spośród wszystkich gatunków zwierząt, jakie kiedykolwiek istniały.Potężne nielotne ptaki moa, znacznie wyższe od człowieka, .......

czytaj dalej

Szacowane tempo wymierania gatunków zwierząt na Ziemi to jeden gatunek co 25 minut. Codziennie przestaje istnieć kilkadziesiąt niepowtarzalnych ptaków, ssaków, gadów, płazów i ryb. Większości nie uda nam się nawet zobaczyć. W tej chwili żyje już tylko mniej niż jeden procent spośród wszystkich gatunków zwierząt, jakie kiedykolwiek istniały.

Potężne nielotne ptaki moa, znacznie wyższe od człowieka, można oglądać już tylko na nielicznych czarno-białych zdjęciach. Nawet na nich wyglądają niesamowicie. Po ptaku dodo, wytępionym jeszcze przed wynalezieniem fotografii, zostały tylko rysunki i wypchane eksponaty. Inaczej jest z wymarłą ropuszką pomarańczową, zwaną też ropuchą złocistą. Wystarczy wpisać jej nazwę w wyszukiwarkę, żeby zobaczyć wyraźne, kolorowe zdjęcie: zachwycające, kontrastowe ujęcie jaskrawej ropuszki na ciemnozielonym liściu. Szukamy dalej, ale fotografia okazuje się jedyną, a innych nie będzie. To chyba najjaskrawszy przykład zniknięcia.

Wymieranie całych gatunków jest procesem, który od początku towarzyszy życiu na naszej planecie. W tej chwili żyje już tylko mniej niż jeden procent spośród wszystkich gatunków zwierząt, jakie kiedykolwiek istniały na Ziemi. A przecież nadal jest ich sporo, nawet 8,5 miliona, z czego poznano zaledwie 14 procent lądowych i 9 procent morskich. Ziemskie organizmy nie wymierają z jednakową częstotliwością. Okresowo tempo znikania całych taksonów przyspiesza, przybierając katastrofalne rozmiary.

Wydaje się, że mamy dobre wiadomości przynajmniej w sprawie tygrysa tasmańskiego. Tak zwany tygrys tasmański, największy drapieżny torbacz współczesności, zniknął z powierzchni Ziemi, ponieważ za wybijanie jego osobników wypłacano nagrody pieniężne.


Choć wilki workowate są uznawane za wymarłe, wiele osób uważa, że kilku osobnikom udało się przetrwać w tropikalnej północnej części Queensland. Od lat 30. do teraz pojawiały się tysiące niepotwierdzonych informacji o pojawieniu się przedstawicieli poszukiwanego gatunku. Niektóre z nich pochodziły od lokalnych mieszkańców, inne od podróżnych, a jeszcze inne od strażników w parkach.

- Jeden z obserwatorów był wieloletnim pracownikiem Parku Narodowego Queensland, a drugi był częstym kempingowiczem i traperem w północnym Queensland - powiedział Laurence w oświadczeniu. - Wszystkie obserwacje domniemanych przedstawicieli Thylacine wystąpiły w nocy a w jednym przypadku cztery zwierzęta zaobserwowano w bliskiej odległości - około 20 stóp (sześciu metrów - przyp. red.) - w świetle reflektora - dodał.

Naukowcy sprawdzili wszelkie opisy pod względem koloru oczy, wielkości i kształtu ciała, a także zachowań zwierząt i wielu innych cech, które mogły występować także u innych zwierząt zamieszkujące północ stanu Queensland, takie jak psy dingo, likaony i dziki. To najprawdopodobniej jedno z największych naukowych poszukiwań tygrysów tasmańskich w ciągu ostatnich dziesięcioleci.

Fotopułapki rozmieszczone przez naukowców będą dokumentować wszystkie zbliżające się do nich zwierzęta, więc nawet jeśli nie uda się uchwycić tygrysa tasmańskiego, zebrane dane w przyszłości najprawdopodobniej posłużą do innych opracowań.

Źródło: IFL Science, csmonitor.com



zwiń tekst

ZDUMIEWAJĄCE ZACHOWANIA ZWIERZĄT – niezwykły rytuał indyków wokół… zabitego kota
Wt, 4 kwi 2017 10:08 | komentarze: 2 czytany: 3943x

Nasi „mniejsi bracia” mają zdumiewające rytuały, które czasami potrafią wprawić nas w bezgraniczne zdumienie. Ludzkie oczy są w stanie dojrzeć je tylko wtedy, kiedy taka osoba dostąpi „zaszczytu” zobaczenia takiego fenomenu. W naszym dziale FN24 chcemy pokazać niezwykłą scenę, którą zauważył mieszkaniec małej miejscowości na drodze wokół ciała martwego kota. Nagle na drogę weszły indyki i zaczęły… .......

czytaj dalej

Nasi „mniejsi bracia” mają zdumiewające rytuały, które czasami potrafią wprawić nas w bezgraniczne zdumienie. Ludzkie oczy są w stanie dojrzeć je tylko wtedy, kiedy taka osoba dostąpi „zaszczytu” zobaczenia takiego fenomenu. W naszym dziale FN24 chcemy pokazać niezwykłą scenę, którą zauważył mieszkaniec małej miejscowości na drodze wokół ciała martwego kota. Nagle na drogę weszły indyki i zaczęły… chodzić wokół niego w okręgu!


Trudno zrozumieć, dlaczego tak właśnie zaczęły się zachowywać i jaki sens miał tak dziwaczny rytuał. Nie spotkaliśmy się z czymś takim nigdy wcześniej. Poniżej film zamieszczony przez świadka w serwisie youtube.

Jedna z bardziej poruszających i absolutnie niewyjaśnionych scen z udziałem zwierząt miała miejsce wiele lat temu w latach 90-tych w Polsce. Jeden z pracowników nadleśnictwa w małej miejscowości w Bieszczadach jechał do domu leśną na wpół dziką drogą, kiedy nagle (z samochodu) dostrzegł poruszający serce widok.

Na dużej polanie stały obok siebie zwierzęta, która normalnie toczą ze sobą mordercze boje. Były wilki, sarny, jelenie, stały także zające i mniejsze stworzenia w tym jakiejś ptaki, których gatunków nie był w stanie rozpoznać. Na chwilę zatrzymał samochód i patrzył na ten zdumiewający fenomen, po czym ruszył ponownie w kierunku domu.

 Zwierzęta obserwowały go uważnie, ale nie reagowały. Widok tych różnych zwierząt stojących obok siebie był tak poruszający, że ten człowiek nie mógł tej nocy zasnąć. Nad ranem na terenach lasu rozpętała się apokaliptyczna burza, a część lasu została praktycznie zrównana z ziemią przez gigantyczną wichurę lub trąbę powietrzną, o czym pisały media w całej Polsce.

Świadek tego wydarzenia opowiadał potem lokalnej gazecie, że jest przekonany, że miał okazję jako jeden z nielicznych ludzi na świecie zobaczyć coś wykraczającego poza ludzką wyobraźnię.

- Wyglądało to tak, jakby wszystkie zwierzęta zebrały się na naradę wobec zbliżającej się apokalipsy - powiedział dziennikarzom. Ta historia jest w Archiwum FN i mimo upływu lat - cały czas nie możemy o niej zapomnieć...

 



zwiń tekst

DZIWNY DŹWIĘK PRZYPOMINAJĄCY TZW. TAJEMNICZE ODGŁOSY SŁYSZANE NA CAŁYM ŚWIECIE - relacja z Grójca z 28 marca 2017
Pon, 3 kwi 2017 08:04 | komentarze: brak czytany: 2092x

Dźwięki przypominają to, co powstaje podczas pracy potężnej stacji wysokiego napięcia - przejmująca, niska wibracja. Problem w tym, że tam gdzie są słyszane nie ma... żadnych tego typu obiektów. Najnowsza relacja o tego typu dźwięku dotarła do nas kilkadziesiąt godzin temu.28 marca 2017 roku między godziną 23:30 a 24 w Grójcu (Mazowsze) byłem świadkiem 10 sekundowej fali dźwiękowej podobnej do tych.......

czytaj dalej

Dźwięki przypominają to, co powstaje podczas pracy potężnej stacji wysokiego napięcia - przejmująca, niska wibracja. Problem w tym, że tam gdzie są słyszane nie ma... żadnych tego typu obiektów. Najnowsza relacja o tego typu dźwięku dotarła do nas kilkadziesiąt godzin temu.

28 marca 2017 roku między godziną 23:30 a 24 w Grójcu (Mazowsze) byłem świadkiem 10 sekundowej fali dźwiękowej podobnej do tych słyszanych w różnych regionach świata/Polski. Nie wiem czy można to łączyć z tamtymi falami dźwiękowymi. Nie posiadam żadnego materiału dowodowego oprócz mojego całkowitego przekonania. Czasem nad regionem, w którym mieszkam słychać latające samoloty. Na początku myślałem, że dźwięk jest właśnie z tego źródła. Po chwili był bardzo głośny i przypominał dźwięk silników samolotowych podczas lądowania,był jednak zbyt głośny jak na jakąkolwiek maszynę latającą tym bardziej, że nie ma w tym mieście ani jego okolicy żadnego lotniska/pasa startowego. Dźwięk zaczął po chwili szybko zmieniać częstotliwości. Bardzo się zaniepokoiłem jednak nie mogłem w żaden sposób ustalić jego źródła, żyję tu od ponad 10 lat i nigdy nie doświadczyłem niczego podobnego. Piszę tą wiadomość bardziej jako ciekawostkę oraz kolejny dowód. Pozdrawiam.


Tego typu dźwięki są słyszane na całym świecie.



zwiń tekst

DUCHY KAZAŁY MI TO ZROBIĆ! - dramatyczna historia z Izraela
Pt, 31 mar 2017 09:32 | komentarze: 1 czytany: 2327x

Policja w Izraelu zatrzymała mężczyznę, który został zauważony na ulicach miasta Tyberiada, kiedy szedł zalany krwią z odciętą głową swojej żony. Funkcjonariuszy poinformowali przerażeni przechodnie. Ciało kobiety bez głowy, ze śladami podpalenia znaleziono na ulicy Nachmani, po której wcześniej przechadzał się mężczyzna.Zdjęcie: The Jerusalem PostPolicjanci zatrzymali 34-letniego Efraima Goldsteina.......

czytaj dalej

Policja w Izraelu zatrzymała mężczyznę, który został zauważony na ulicach miasta Tyberiada, kiedy szedł zalany krwią z odciętą głową swojej żony. Funkcjonariuszy poinformowali przerażeni przechodnie. Ciało kobiety bez głowy, ze śladami podpalenia znaleziono na ulicy Nachmani, po której wcześniej przechadzał się mężczyzna.


Zdjęcie: The Jerusalem Post

Policjanci zatrzymali 34-letniego Efraima Goldsteina, który jest podejrzany o zamordowanie swojej byłej żony, 33-letniej Adele. Po zabójstwie 34-latek próbował spalić ciało byłej żony. Wcześniej odciął kobiecie głowę i nosił ją po jednej z głównych ulic Tyberiady. Para poznała się, kiedy Adele emigrowała z Mołdawii w 1991 roku. Byli po rozwodzie. Nie mieli dzieci.

Świadkowie zdarzenia byli w szoku. Nie mogli pojąć co się dzieje i dlaczego mężczyzna został oblany tak dużą ilością krwi. Funkcjonariusze zaalarmowani przez przechodniów zatrzymali mężczyznę. Sąd zdecydował, że Goldstein trafi do aresztu i zostanie zbadany przez biegłych psychiatrów.

Podejrzany o morderstwo 34-latek został zatrzymany w środę, 29 marca. Adwokat Efraim Dimr, który reprezentuje go przed sądem, powiedział dziennikarzom, że "boski duch" kazał mu zabić byłą żonę. Mężczyzna twierdzi, że ten sam duch powiedział mu, że przyczyny tego zachowania może zdradzić po ośmiu dniach, kiedy "cud zostanie ujawniony". Pełnomocnik 34-latka przyznaje, że nie wygląda on na świadomego swoich czynów i i potrzebuje "dokładnych badań psychiatrycznych". Adwokat dodał, że 34-latek już wcześniej leczył się psychiatrycznie.

Na całym świecie są ludzie, których powszechnie uważa się za "chorych psychicznie", którzy opowiadają o "głosach słyszanych wewnątrz głowy". Psychiatria jest tą dziedziną medycyny, która oparta jest jedynie na podejrzeniach i zawiera więcej pytań niż odpowiedzi. Nikt oczywiście o zdrowych zmysłach nigdy nie zada głośno pytania, czy na przykład wśród dziesiątek milionów ludzi na całym świecie dotkniętych schizofrenią nie ma takich, którzy mogą naprawdę być opętani przez niewidzialne i bardzo złe istoty, które - wiemy o tym dobrze - potrafią opanować ludzki umysł. Czy tak jest w tym przypadku? Trudno ocenić. Na pewno historia trafia do naszego archiwum, gdzie jest potężny zbiór podobnych tragicznych zdarzeń z terenu Polski.



zwiń tekst

MAŁY HUMANOID? - niezwykłe zdarzenie sfilmowane z kamery umieszczonej na motocyklu
Czw, 30 mar 2017 12:09 | komentarze: 1 czytany: 2070x

Scena przedstawia przejazd grupy kilku motorów przez las. Nagle na małej polanie widać coś, co porusza się na dwóch nogach, jest bardzo małego wzrostu i zaczyna uciekać. Motocykliści ruszają w pogoń, ale mała istota nagle skręca i znika w wysokiej trawie. Oczywiście zawsze można podejrzewać inscenizację, ale... nagranie wygląda dość naturalnie.Oto kilka screenów z tego materiału.Poniżej materiał zamieszczony.......

czytaj dalej

Scena przedstawia przejazd grupy kilku motorów przez las. Nagle na małej polanie widać coś, co porusza się na dwóch nogach, jest bardzo małego wzrostu i zaczyna uciekać. Motocykliści ruszają w pogoń, ale mała istota nagle skręca i znika w wysokiej trawie. Oczywiście zawsze można podejrzewać inscenizację, ale... nagranie wygląda dość naturalnie.

Oto kilka screenów z tego materiału.





Poniżej materiał zamieszczony w serwisie youtube.



zwiń tekst

CZY DZIENNIKARZ PAWEŁ ZARZECZNY PRZEWIDZIAŁ SWOJĄ ŚMIERĆ? - zagadkowe słowa wypowiedziane w ostatnim felietonie
Wt, 28 mar 2017 10:17 | komentarze: 1 czytany: 2836x

25 marca 2017 zmarł Paweł Zarzeczny, polski dziennikarz sportowy specjalizujący się w tematyce piłkarskiej. Jego śmierć wiąże się z dość osobliwą historią i słowami, które wypowiedział w ostatnim swoim felietonie. Zwrócili nam na to uwagę nasi czytelnicy.Witam szanownie cała ekipę Nautilusa. Czy człowiek może przewidzieć własną śmierć? Takie pytanie retoryczne nasunęło mi się gdy dowiedziałem się .......

czytaj dalej

25 marca 2017 zmarł Paweł Zarzeczny, polski dziennikarz sportowy specjalizujący się w tematyce piłkarskiej. Jego śmierć wiąże się z dość osobliwą historią i słowami, które wypowiedział w ostatnim swoim felietonie. Zwrócili nam na to uwagę nasi czytelnicy.

Witam szanownie cała ekipę Nautilusa.

Czy człowiek może przewidzieć własną śmierć? Takie pytanie retoryczne nasunęło mi się gdy dowiedziałem się o śmierci dziennikarza sportowego Pawła Zarzecznego. Ta smutna wiadomość dotarła w sobotnie przedpołudnie a przyczyną śmierci był zawał serca. W pierwszej chwili obok uczucia smutku pojawiła się konsternacja ponieważ w jubileuszowym 500 odcinku swojego programu "one Man show" pan Paweł mówił że to może jego ostatni odcinek. Jego autorski przegląd prasy sportowej ukazywał się od poniedziałku do piątku i właśnie ten odcinek był nagrany na dzień przed śmiercią. Co od razu rzuciło mi się w oczy to fakt że często miał kłopoty wypowiadając kolejne zdania. Ciężko łapał oddech czego we wcześniejszych odcinkach nie było. Specjalnie włączyłem archiwalny odcinek sprzed ok. tygodnia gdzie pomimo swojej nadwagi i nie prowadzenia się zbyt zdrowo zawsze tryskał witalnością. Chyba przeczuwał swoją śmierć.

Podobną historię mam z nieżyjącą już babcia. W roku 2011 była po operacji która sparalizowała ja od pasa w dół. W połowie października tegoż roku odbyło się wesele mojej kuzynki mieszkającej w domu gdzie po operacji mieszkała babcia u swojej córki a mojej cioci. Codziennie spędzałem przy niej po kilka godzin dziennie i bardzo często mówiła że chciałaby jeszcze doczekać wesela wnuczki. Jej prośba została wysluchana i w dobrej jak na tak chorą osobę kondycji uczestniczyła w weselu. Jednak zaledwie po kilku dniach jej stan gwałtownie się pogorszył w skutek czego niedługo później zmarła. Wierzę że wymodlila sobie to aby dotrwała do tej uroczystości. Czy znane są państwu podobne historię?


Oczywiście znamy takie historie, ale powróćmy jeszcze na chwilę do śmierci Pawła Zarzecznego.

"Ten nieszczęsny pięćsetny odcinek, prawdopodobnie jeden z ostatnich, bo czekają Powązki i Bródno. Ciekawe czy Aleja Zasłużonych"


Więcej na ten temat:

http://www.wykop.pl/ramka/3667199/czy-da-sie-przeczuc-wlasna-smierc-przyklad-pawla-zarzecznego/




zwiń tekst

ZBIOROWA HIPNOZA? - masowe zasłabnięcie uczniów w szkole w Bytowie
Nie, 26 mar 2017 20:49 | komentarze: 1 czytany: 2165x

Takie historie zdarzają się na całym świecie i nikt tego nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć. Pierwsza myśl - pewnie był jakiś gaz, ale... straż pożarna i policja stanowczo to wykluczają. Mowa o tzw. masowych zasłabnięciach uczniów w szkołach. Właśnie mieliśmy takie wydarzenie w szkole w Bytowie. Informację podało Radio Gdańsk.http://radiogdansk.pl/wiadomosci/item/58445-masowe-zaslabniecie-dzieci.......

czytaj dalej

Takie historie zdarzają się na całym świecie i nikt tego nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć. Pierwsza myśl - pewnie był jakiś gaz, ale... straż pożarna i policja stanowczo to wykluczają. Mowa o tzw. masowych zasłabnięciach uczniów w szkołach. Właśnie mieliśmy takie wydarzenie w szkole w Bytowie. Informację podało Radio Gdańsk.

http://radiogdansk.pl/wiadomosci/item/58445-masowe-zaslabniecie-dzieci-w-szkole-w-bytowie-uczniowie-sa-w-szpitalu




 Masowe zasłabnięcie dzieci w szkole w Bytowie. Uczniowie trafili do szpitala

Rzecznik policji w Bytowie aspirant Michał Gawroński potwierdził, że co najmniej kilkunastu uczniów poczuło się źle. Skarżyli się na nudności, bóle głowy, wymioty, łzawienie i drżenie rąk.

Ewakuacja gimnazjum w Przejazdowie. Uczniowie źle się czuli, siedmioro z nich w szpitalu

- 23 uczniów już odwieziono do szpitala, ale osób skarżących się na złe samopoczucie jest coraz więcej. W pobliżu szkoły zorganizowano punkt medyczny, wszystko jest pod kontrolą - dodaje rzecznik policji w Bytowie.




Na miejscu była także straż pożarna ze specjalistycznym sprzętem do wykrywania zagrożeń np. tlenkiem węgla. Strażacy nie stwierdzili żadnego przekroczenia norm substancji groźnych dla życia i zdrowia uczniów. Szkoła była wietrzona, tego dnia lekcji już nie było. Łącznie w szkole były 262 osoby, poszkodowani zostali wyłącznie uczniowie.



zwiń tekst

NAWIEDZONY SZPITAL W ARGENTYNIE - duch przesunął stół, czy jest to żart pracowników szpitala?
Sob, 18 mar 2017 17:16 | komentarze: brak czytany: 2463x

Film został zarejestrowany przez system monitoringu na dziedzińcu szpitala w Rosario w Argentynie. Widać na nim szpitalne nosze do przewożenia ciężko chorych pacjentów, które same jeżdżą do przodu i do tyłu. Nagranie trafiło do sieci. Wykluczono wiatr, gdyż rośliny na filmie pozostają nieruchome.Przedstawiciele szpitala zaniepokojeni rosnącym rozgłosem w mediach oświadczyli, że to był tylko żart pracowników.......

czytaj dalej

Film został zarejestrowany przez system monitoringu na dziedzińcu szpitala w Rosario w Argentynie. Widać na nim szpitalne nosze do przewożenia ciężko chorych pacjentów, które same jeżdżą do przodu i do tyłu. Nagranie trafiło do sieci. Wykluczono wiatr, gdyż rośliny na filmie pozostają nieruchome.


Przedstawiciele szpitala zaniepokojeni rosnącym rozgłosem w mediach oświadczyli, że to był tylko żart pracowników, którzy wykorzystali specjalne liny i dzięki temu stworzyli iluzję.

W argentyńskich mediach występują świadkowie twierdzący, że w tym szpitalu od dawna dochodzi do dziwnych zjawisk, a oświadczenie szpitala nie ma nic wspólnego z prawdą, gdyż celem tego było uspokojenie sytuacji, aby nie wystraszyć przyszłych pacjentów i nie doprowadzić do bankructwa jednostki.

Poniżej film, który trafił do sieci.



Źródo: thesun.co.uk



zwiń tekst

DUCHY OSÓB ZAMORDOWANYCH PRZY UŻYCIU STRZELB WINCHESTER`A NĘKAJĄ RODZINĘ TWÓRCY BRONI - ruszyły zdjęcia do filmu
Pt, 17 mar 2017 11:10 | komentarze: 1 czytany: 2813x

Wytwórnia CBS Films ogłosiła, że ruszyły zdjęcia do thrillera pt. Winchester opowiadającym o legendarnej i tajemniczej posiadłości, która do dziś uznawana jest za najbardziej nawiedzone miejsce na Ziemi. Zdjęcia do filmu najpierw są kręcone w Melbourne, w Australii, a później ekipa filmowa przeniesie się do prawdziwego domu Winchesterów, który znajduje się w San Jose, w stanie Kalifornia.Winchester.......

czytaj dalej

Wytwórnia CBS Films ogłosiła, że ruszyły zdjęcia do thrillera pt. Winchester opowiadającym o legendarnej i tajemniczej posiadłości, która do dziś uznawana jest za najbardziej nawiedzone miejsce na Ziemi. Zdjęcia do filmu najpierw są kręcone w Melbourne, w Australii, a później ekipa filmowa przeniesie się do prawdziwego domu Winchesterów, który znajduje się w San Jose, w stanie Kalifornia.




Winchester opowie o posiadłości Sary Winchester - wdowie po Williamie Winchesterze, syna słynnego Olivera Winchestera. Kobieta jest przekonana, że nawiedzana jest przez duchy ludzi, którzy zginęli z karabinów powtarzalnych, wyprodukowanych przez jej teścia. Po nagłej śmierci męża i dziecka kobieta rzuca się w wir budowy ogromnego domu zaprojektowanego tak, aby chronił ją od złych duchów. Jednak gdy sceptyczny psychiatra z San Francisco, Eric Price zostaje wysłany do posiadłości, aby ocenić stan umysłu kobiety, odkrywa, że Sara wcale nie jest szalona.


Obsada: Helen Mirren jako Sara Winchester, Jason Clarke (Everest, Terminator: Genisys) jako Eric Price, Sarah Snook (Projektantka), Angus Sampson (Naznaczony).

Reżyserami filmu są Michael i Peter Spierig (Daybreakers - Świt), którzy sporządzili również scenariusz. Jeszcze nie wiadomo, kiedy produkcja trafi do kin.

Źródło: comingsoon.net / Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe




zwiń tekst

STRONA
1 42 43 44 45 46 47 48 50
Strona 45 / 50

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Poleca,y lekturę najnowszego wpisu w dziale FN24 o nowych, nieznanych efektach zarażenia koronawirusem. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 8 sie 2020 20:40 | Witam serdecznie Fundację Nautilus !  W dniu dzisiejszym tj. 08.08.2020 r. o godz. 22.05 na rozgwieżdżonym niebie można było zaobserwować przelot białego światła które sunęło bezszelestnie z zachodu w kierunku wschodnim. Światło to przesuwało się wolno i dość nisko - niżej jak satelity które możemy dostrzec na niebie. Światło to obserwowałem przez około 15 sekund na terenie Pragi Południe w Warszawie. [...]

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 maja 2020 | Miałem zabawne spotkanie z moim wiernym słuchaczem sprzed lat. Wtedy młodym chłopakiem, a dziś poważnym panem z rodziną, dziećmi i siwiejącymi skroniami. Dopiero patrząc na niego zobaczyłem dyskretny urok upływu czasu, który dotyczy przecież każdego z nas. Zadał mi ciekawe pytanie... Panie Robercie, jak można utrzymać pasję przez tyle lat? Przecież reszta pasjonatów panu podobnych dawno odpadła od...

czytaj dalej

FILM FN

DZIWNY OBIEKT NAD STARYM MIASTEM W ZAMOŚCIU - 2 sierpnia 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.