Dziś jest:
Sobota, 27 listopada 2021

'Żarty się skończyły... oni teraz się biorą za to na poważnie, bo widzą, co się dzieje na Ziemi. Już dotarło do nich, że nie jesteśmy sami' - tak sprawę zapowiedzi Pentagonu komentuje najsłynniejszy brytyjski badacz tego fenomenu Nick Pope.

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Powstaje replika Titanica. Pierwszy rejs zaplanowany jest na 2018 rok
Nie, 6 maj 2018 11:19 | komentarze: brak czytany: 5898x

Australijski multimilioner Clive Palmer od zawsze marzył, by stworzyć replikę słynnego transatlantyka. Teraz te marzenia stają się coraz bliższe. „Titanic II” już za dwa lata będzie mógł wypłynąć na pełne morze. Właśnie trwają pracę nad jego powstaniem.Nowy statek to niemal idealna kopia wycieczkowca, który zatonął 15 kwietnia 1912 roku. Będzie składał się z 9 pięter i ponad 800 kabin, które będą .......

czytaj dalej

Australijski multimilioner Clive Palmer od zawsze marzył, by stworzyć replikę słynnego transatlantyka. Teraz te marzenia stają się coraz bliższe. „Titanic II” już za dwa lata będzie mógł wypłynąć na pełne morze. Właśnie trwają pracę nad jego powstaniem.




Nowy statek to niemal idealna kopia wycieczkowca, który zatonął 15 kwietnia 1912 roku. Będzie składał się z 9 pięter i ponad 800 kabin, które będą w stanie pomieścić ponad 2 tys. pasażerów i 900 członków załogi.

Nowy Titanic będzie naszpikowany nowoczesną technologią. Będzie to statek na miarę XXI wieku – powiedział dziennikarzom Palmer.







Początkowo zakładano, że statek będzie gotowy już w 2016 roku. Jednak już teraz wiadomo, że ten termin ulegnie zmianie. Dziewiczy rejs „Titanica II” zaplanowano na 2018 rok. Statek wyruszy z Jiangsu w Chinach i popłynie do Dubaju.




Tragiczny rejs

W nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku, podczas swojego pierwszego rejsu z Southampton do Nowego Jorku, Titanic zderzył się z góra lodową i zatonął. Transatlantyk był jednym z największych i najbardziej luksusowych statków pasażerskich na świecie.

Jego budowa rozpoczęła się już w 1909 roku. Uczestniczyło w niej ponad 3 tysiące robotników. Samo wodowanie statku obserwowało ponad 10 tysięcy osób. Koszt budowy transatlantyka wyniósł 176 mln dolarów.

W chwili zderzenia z górą lodową na Titanicu znajdowało się ok. 2300 osób. Katastrofę przeżyło ok. 700 osób.   



zwiń tekst

Księżna Kamila twierdzi, że widziała ducha. Dlatego nie mogła mieszkać z księciem Karolem
Pt, 4 maj 2018 06:13 | komentarze: brak czytany: 4113x

Księżna Kornwalii, Kamila twierdzi, że widziała ducha w szkockiej posiadłości księcia Karola i była tak przerażona, że odmówiła zamieszkania w niej wraz ze swoim mężem.„Byłam dosłownie przerażona” - powiedziała księżna Kornwalii opisując swoje paranormalne doświadczenie w szkockiej rezydencji należącej do niej i do księcia Karola jeszcze przed jej remontem.Mało kto zapewne spodziewał się, że w dokumencie.......

czytaj dalej

Księżna Kornwalii, Kamila twierdzi, że widziała ducha w szkockiej posiadłości księcia Karola i była tak przerażona, że odmówiła zamieszkania w niej wraz ze swoim mężem.

Byłam dosłownie przerażona” - powiedziała księżna Kornwalii opisując swoje paranormalne doświadczenie w szkockiej rezydencji należącej do niej i do księcia Karola jeszcze przed jej remontem.

Mało kto zapewne spodziewał się, że w dokumencie telewizyjnym ITV znana ze swojego wyrafinowanego poczucia humoru księżna Kamila, opowie o tak „nieprawdopodobnej historii”, w której była niemal „ścigana przez ducha”.




Gdy, jeszcze przed remontem, który pochłonął 20 milionów funtów, szkockiej rezydencji pary pojawiła się w niej Kamila, spotkało ją nietypowe zjawisko. „Gdybyście zobaczyli tę posiadłość, kiedy po raz pierwszy widział ją książę, to po remoncie nie uwierzylibyście, że to ten sam dom. Był taki smutny, niezamieszkany i niekochany, i opuszczony. Miałam naprawdę dziwaczne uczucie w związku z nim – bez wątpienia był w nim duch” - powiedziała Kamila.

W czasie swojej pierwszej wizyty w posiadłości czuła ogromny opór przed tym, by do niej wejść. „Pamiętam, że, gdy po raz pierwszy wchodziłam po schodach, przeszłam do holu i pomyślałam, że nie mogę iść już dalej. Dosłownie zamarłam. Gdyby moje włosy mogły stanąć, to też by to zrobiły. Pamiętam, że gdy wychodziłam z domu, myślałam o tym, że już nie chcę do niego wracać i nie wróciłam przez kilka następnych lat” - dodała Kamila.

Gdy pojawiłam się w nim ponownie, był to już kompletnie inny dom, a cokolwiek w nim było, zniknęło. Cała posiadłość stała się przyjazna” - stwierdziła księżna. Niektórzy – mniej życzliwi Kamili widzowie – dzielili się swoimi podejrzeniami na Twitterze na temat tego, że owym "ścigającym duchem" mogła być Diana, pierwsza żona księcia Karola.



zwiń tekst

Nie przysługują mi żadne przywileje, a też pomagam ludziom - wywiad z Krzysztofem Jackowskim dla portalu natemat.pl
Czw, 3 maj 2018 14:00 | komentarze: 1 czytany: 4235x

W ostatnich miesiącach praktycznie wszystkie media ze słowem drukowanym i te "w sieci" publikują rozmowy z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim. O jego potędze i popularności świadczą kolejne artykuły z kroniki kryminalnej, gdzie zawsze pada sformułowanie "sprawę zajmuje się znany jasnowidz". Oczywiście praktycznie zawsze chodzi o Krzysztofa Jackowskiego.Poniżej przedrukowujemy tekst z portalu natemat.......

czytaj dalej

W ostatnich miesiącach praktycznie wszystkie media ze słowem drukowanym i te "w sieci" publikują rozmowy z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim. O jego potędze i popularności świadczą kolejne artykuły z kroniki kryminalnej, gdzie zawsze pada sformułowanie "sprawę zajmuje się znany jasnowidz". Oczywiście praktycznie zawsze chodzi o Krzysztofa Jackowskiego.

Poniżej przedrukowujemy tekst z portalu natemat.pl, który ukazał się kilkanaście dni temu. W wywiadzie Krzysztof Jackowski ciekawie opowiada o blaskach i cieniach bycia tak znanym polskim jasnowidzem.

Poniżej wywiad z Krzysztofem Jackowskim dla portalu natemat.pl




Profesor Tadeusz Tomaszewski w jednym z wywiadów stwierdził ostatnio, że "jasnowidze to przedsiębiorcy i nie powinni pomagać, bo żaden z nich nie jest w stanie rozwiązać sprawy"...

Totalnie nie wiem co mam powiedzieć, bo profesor Tomaszewski zaprzecza sam sobie. Ogólnie głupia sytuacja, ponieważ dane mi było poznać osobiście prof. Tomaszewskiego. Sam mnie zaprosił na UW na spotkanie pt. "Jak trwoga to do astrologa" w 2015 roku. Ale przede wszystkim trzeba zacząć od tego, na jakiej podstawie pan profesor wypowiedział te słowa!

A na jakiej? Jak pan myśli?

Na archaicznych danych z raportu Komendy Głównej Policji sprzed ponad 20 lat. Jak można ocenić np. obecny stan gospodarki powołując się na raport o stanie gospodarki naszego kraju sprzed 20 lat? No nie można. Ale tamten raport też był w gruncie rzeczy fikcją, ponieważ spotkałem się z osobami, które pisały prace magisterskie na temat jasnowidzenia i które chciały do niego dotrzeć, ale nie dotarły do niego, jakoby go nie było. Ale pan profesor nie musi się akurat odwoływać do raportu i posiada w tym temacie wiedzę o wiele głębszą. I dziwi mnie, że o tych faktach zapomniał.

Jak to?

Na Uniwersytecie Warszawskim powstała praca dyplomowa pt. "Parapsychologia w pracy śledczej na przykładzie współpracy polskiej policji z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim", wykonana pod kierunkiem prof. dr hab. Tadeusza Tomaszewskiego. Ciekawą sprawą jest recenzja, wystawiona przez pana profesora, który stwierdził w niej, że "praca jest uzupełniona dokumentami dowodzącymi zasług Krzysztofa Jackowskiego w pomocy w wykrywaniu przestępstw" oraz, że "praca jest jednym z nielicznych opracowań omawiających i wspierających korzystanie z pomocy jasnowidzów w pracy śledczej".
W pracy tej zawarto opisy 10 spraw poświadczonych dokumentami policyjnymi dotyczącymi mojej współpracy i wyników tej współpracy z policją! A to tylko część posiadanych przeze mnie dokumentów.
 
Ale przecież pozytywne wyniki współpracy policji z jasnowidzem "można wytłumaczyć błędem statystycznym". To mocny argument profesora.

Profesor uogólnia kryminalistykę do statystyk tak, jak to robi policja. Czymże jest statystyka? Policja na 100 proc. spraw kryminalnych wyjaśnia 45 proc. I to jest statystyka. Nie można oceniać ogólnikowo w przypadku jednostki. Czyli jeżeli ja mam dokumenty na kilkaset spraw, które wyjaśniłem w swoim życiu, są to sprawy z imienia i z nazwiska, to jak się ma ta statystyka i słowa profesora w stosunku do mnie? Nijak, one są wręcz nieprawdziwe.

I ma pan to wszystko potwierdzone przez policję?

Tak, a student pana profesora, pan Janoszka, kilka tych dokumentów, na których oparł swoją prace dyplomową o mojej współpracy z policją, wysłał do Komendy Głównej Policji, żeby oceniła ich prawdziwość. Bo przecież ogólnie się mówi, że policja nigdy z jasnowidza nie korzystała i nigdy jej nie pomógł żaden jasnowidz, więc chciał sprawdzić jak to jest oficjalnie. A tutaj student dostaje taką odpowiedź, że w tych przypadkach: "korzystano – z pozytywnym wynikiem – z pomocy Pana Jackowskiego".

Ma pan żal?

Ja bym nie miał pretensji, gdyby jakikolwiek inny profesor w ten sposób się wypowiedział, bo każdy ma prawo w coś nie wierzyć. Każdy ma prawo głosić swoje poglądy na różny temat, a zwłaszcza na taki, gdzie nauka nie ma jeszcze przetartych szlaków w kierunku udowodnienia jakiegoś zagadnienia. Ja to rozumiem. Ale przypadku prof. Tomaszewskiego jest inaczej. On na pewno te dokumenty czytał przy okazji recenzowania pracy i w ocenie uznał za autentyczne. Więc dziwią mnie jego słowa, wypowiadane na łamach gazety. Ale nie mam żalu.
 
Odwołując się do wspomnianej już tej czystej statystyki, to w ilu sprawach pan uczestniczył i w ilu pan pomógł?

Jest tego dużo, kilkaset, nie liczyłem, ale powyżej 500 spraw wyjaśnionych. To są odnalezione zwłoki, zaginieni ludzie, sprawcy zabójstw…
 
Policja często wypiera się współpracy z jasnowidzami, ale jednak to nie odstrasza ludzi, którzy zgłaszają się do pana.

Mówimy tu zagadnieniu bardzo niezwykłym i skomplikowanym. W Warszawie w ubiegłym roku zaginął 79-letni Mariusz F. Policja szukała go 10 dni. Bezskutecznie. Po tym czasie otrzymałem pocztą rzeczy tego zaginionego. Czapkę i zdjęcie. Jeszcze tego samego dnia wskazałem rodzinie na mapie ulicę Podobną w Warszawie. Kiedy pojechali w to miejsce i zajrzeli za słupy betonowe, które tam leżały, znaleźli ciało 79-latka. Przez 10 dni ludzie chodzili tamtędy chodnikiem i nikt tego człowieka nie zauważył. Jedno wskazanie zrobiłem. Jak to jest możliwe, że w takim molochu, jak Warszawa, wskazuję ulicę i mówię, że na tej ulicy między kilkoma betonowymi słupami, leżącymi płasko, a murem, leży ten poszukiwany mężczyzna? Jak pana zdaniem jest to możliwe, że coś takiego można powiedzieć i to się okazuje prawdą?

Rodzina wezwała policję i prokuraturę. Prawdopodobnie na policji jej członkowie musieli zeznać, że Jackowski kazał im tam pojechać. To jest jeden z wielu przypadków. Czy pan profesor jest w stanie wytłumaczyć naukowo jak to jest możliwe? Bo ja mówię panu o fakcie, na który mam fizyczne dowody. To zakończyło akcję poszukiwawczą. Profesor jest człowiekiem nauki i powinien operować faktami i jeżeli potrafi udowodnić mi, że to nie ja wskazałem miejsce, gdzie leżało ciało tego wspomnianego 79-latka, a jest to sprawa jedna z wielu. Niech mnie skompromituje, proszę bardzo, niech zgłosi to na policję, że ja się powołuję na to, że te zwłoki zostały znalezione dzięki mojemu wskazaniu. Nie zrobi tego, bo policja nie będzie w stanie temu zaprzeczyć. Mówimy o faktach.

W jakiej brał pan ostatnio udział sprawie, po której rzeczywiście można było powiedzieć, że udało się dzięki pana pomocy?

W Tryńczy w sprawie zaginięcia piątki młodych ludzi. Trzy ciała dziewczyn, dwa ciała mężczyzn. To było na przełomie świąt i sylwestra. Policja z Tryńczy szukała ich dniami i nocami. Wszyscy byli pewni, że żyją, że uciekli. Matka jednej z dziewczyn wysłała mi zdjęcia swojej córki i nawet mówiła przez telefon: "proszę pana, one gdzieś uciekły na sylwestra, do dużego miasta na sylwestrowe zabawy, chcemy wiedzieć gdzie i je znaleźć". Podszedłem więc do tej misji w sposób jednoznaczny, że dziewczyny po prostu uciekły. Ale krótko potem miałem pierwsze poczucie, że one nie żyją, że są w rzece, że jechali jakimś małym autem.

Kierowca nie chciał jechać oczywistą drogą z jakichś względów i zjechał od mostu w dół, na drogę, która idzie od mostu do mostu, taki odcinek kilkuset metrów. Od razu miałem takie skojarzenie, że oni są tam w tym aucie, przechyleni i się nie ruszają. Wziąłem mapę. Pierwsze co zrobiłem, to znalazłem tą drogę, między mostami, nad Wisłą. Te dwa mosty łączy poprzeczna droga polna, która idzie wzdłuż rzeki. Określiłem to miejsce. Dzwonię do rodziny i mówię "proszę panią, pani córka i dwie córki sąsiadów, moim zdaniem nie żyją, są w rzece, w tym punkcie, mapę do państwa już mailem przesłałem". Kobietę zamurowało. Oni o godzinie 22 pojechali tam i z tego miejsca dzwonili do mnie. Ale powiedziałem im, że nie ma co teraz tam kogokolwiek szukać, bo jest noc, nic tam nie znajdą, bo tam jest rzeka, to potrzeba sprzętu specjalistycznego.

I co było dalej?

Powiedziałem, żeby pojechali z tym na policję. Dotarli na posterunek, ale policja nie była chętna, żeby tam pojechać. Dopiero kiedy za tymi ludźmi wstawił się wójt gminy Tryńcza i powiedział, że żąda, aby tam pojechano, policjanci przystali się na prośbę rodziców. Na miejscu jeden z rodziców zauważył, że wyrwana jest na pewnym odcinku darń, dokładnie na prawym zboczu, przy rzece. Jak zobaczyła to policja, zaczęła wszystko grodzić, wezwała posiłki i sprawa skończyła się, jak się skończyła… Ale policja nie zająknęła się ani słowem o tym, że to po moim wskazaniu odnaleziono tych ludzi. Wspomniał o tym tylko wójt gminy Tryńcza w liście z podziękowaniami ludziom, którzy brali udział w poszukiwaniach. No i opisały to media.

No właśnie, bo profesor stwierdza we wspomnianym wywiadzie, że nawet "jeśli wskazówki jasnowidza okażą się pomocne w dwóch sprawach na sto, zapewne o tych dwóch sprawach zrobi się głośno. Zadbają o to sami jasnowidze, chwaląc się swoimi sukcesami".

No, a jakie mamy wyjście? Skoro policja neguje istnienie takiej pomocy? Skoro ludzie nauki negują tą pomoc? Ja też nie mam wyjścia. Po konflikcie z Komendą Główną Policji, z ówczesnym rzecznikiem, panem Sokołowskim, poszedł w Polskę cichy zakaz wystawiania mi zaświadczeń za pomoc w śledztwach, za trafne wskazania. To nagłośnienie sprawy w mediach jest dla mnie takim społecznym potwierdzeniem mojej pracy. To jest moje życie.

Właśnie, bo nie jest pan w mundurówce, a przecież pomaga jej pan…

Dokładnie! Mi nie przysługują żadne przywileje, a też pomagam ludziom. Profesor nazywa mnie przedsiębiorcą? Jakim przedsiębiorcą? Chyba od trupów! Nie mogę iść na wcześniejszą emeryturę, żyję skromnie… Jestem po operacji serca, mam sztuczną zastawkę i paradoksalnie, dzięki tej nauce i technice, która chce obalić moje wyniki pracy, żyję i mogę robić to co robię.

Tuż po operacji rozwiązał pan też jedną ze spraw…

Tak, zaginięcia młodej kobiety z dzieckiem pochodzących ze wsi pod Pasłękiem. Rzeczywiście byłem niedługo po operacji i dochodziłem do siebie. To był dla mnie ciężki okres, w którym zastanawiałem się nawet, czy ja jeszcze będę miał jakiekolwiek wizje. Było lato, rozmawiałem z sąsiadem przed domem, kiedy zadzwoniła do mnie moja córka. Poprosiła, żebym zobaczył w internecie, bo szukają młodej matki z jej 1,5 miesięcznym dzieckiem.

Poszedłem, zobaczyłem jej zdjęcie, ale pomyślałem sobie, że jutro się tym zajmę. Kiedy odszedłem od komputera miałem przeczucie, że kobieta żyje i jest koło podłużnego stawu, otoczonego gęsto trzcinami.

Wszedłem na "mapy", na miejscowość, z której była zaginiona i znalazłem ten staw. Zadzwoniłem do rodziny i powiedziałem o tym miejscu i, że ona tam jest. A to był czas, kiedy policja organizowała się w auli szkoły i zastanawiała się co zrobią z poszukiwaniami, bo zbliżała się noc. Rodzice powiedzieli funkcjonariuszom to tym, że przekazałem informację dot. miejsca, gdzie znajduje się ich córka. Ale policja była niechętna, żeby tam się udać. Zrobili to jednak rodzice, którzy znaleźli ją tam, gdzie powiedziałem.

Był już wieczór, kiedy matka zaginionej zadzwoniła do mnie. W słuchawce słychać było krzyki radości i płacz dziecka. Zapytałem: "odnaleźliście ją?" – Tak, panie, ona tu stała cały czas i patrzyła się, nikogo nie rozpoznaje, ale żyje – odpowiedziała szczęśliwa kobieta. Kilka dni później zadzwonił do mnie mąż zaginionej kobiety, który w czasie całego zamieszania, przebywał w Wielkiej Brytanii. Podziękował mi za uratowanie jego rodziny i dziecka. W tym momencie poczułem, że w jakimś procencie pomogłem uratować tym ludziom życie…

Jak pan myśli, czy podejście do jasnowidzów się zmieni?

Nie, myślę, że nie. Nie dziwię się policji, że nie wierzy w moje metody i umiejętności. I każdy ma prawo do swojego zdania, podobnie jak profesor. Ale żaden naukowiec nie zabierze mi mojej pracy. A profesor zachował się trochę jak dziecko w piaskownicy, kiedy zabiera łopatkę i wiaderko, a inne dziecko pyta go "dlaczego?". On wtedy odpowiada mu: "nie, bo nie".

Znany sceptyk, James Randi, oferuje 1 milion dolarów każdemu, kto w warunkach laboratoryjnych udowodni istnienie jasnowidztwa. Czy gdyby znalazło się finansowanie takiej wyprawy, podjąłby pan jego wyzwanie?

Rzeczywiście wielokrotnie metodą jasnowidzenia odnalazłem zaginione osoby, odnalazłem kilkaset ciał ludzkich, więc co ja mam jeszcze Randiemu udowadniać? Jeżeli jego deklaracje są prawdziwe, że wypłaci te pieniądze osobie, która udowodni zjawisko jasnowidzenia, to ja je udowodniłem setki razy. Jestem chyba jedynym jasnowidzem na świecie, którego osiągnięcia potwierdziła Komenda Główna Policji więc pan Randi, a raczej jego fundacja, powinna mi wypłacić ten milion dolarów, ale te pieniądze do niczego mi nie są w życiu potrzebne. Jestem skromnym człowiekiem, a jasnowidzenie to moja pasja i to mi wystarczy: ja i moje trupy.

źródło: http://natemat.pl/236621,jackowski-opowiada-o-jasnych-i-ciemnych-stronach-bycia-jasnowidzem



zwiń tekst

'Welt': Druga faza migracji z Afryki już się dawno zaczęła
Sob, 28 kwi 2018 04:10 | komentarze: 2 czytany: 5125x

Najnowsze sondaże w krajach afrykańskich wykazują, że nawet 3/4 mieszkańców chce emigrować. Portal Welt.de publikuje wyniki najnowszych sondaży przeprowadzonych w krajach afrykańskich, które wykazują, że nawet dwie trzecie ich mieszkańców myśli o emigracji. Impulsem do opuszczenia własnego kraju nie jest tylko bieda czy terror, ale także krewni i przyjaciele, którzy już są w Europie.Korespondent z.......

czytaj dalej

Najnowsze sondaże w krajach afrykańskich wykazują, że nawet 3/4 mieszkańców chce emigrować.

Portal Welt.de publikuje wyniki najnowszych sondaży przeprowadzonych w krajach afrykańskich, które wykazują, że nawet dwie trzecie ich mieszkańców myśli o emigracji. Impulsem do opuszczenia własnego kraju nie jest tylko bieda czy terror, ale także krewni i przyjaciele, którzy już są w Europie.


Korespondent z Tangeru Alfred Hackensberger opisuje sytuację ludzi, którzy zdecydowali się na emigrację. „Całymi dniami jadą przez pustynię, nie zawsze docierając do celu, są okradani lub sprzedawani jako niewolnicy. Ale kiedyś, po miesiącach czy nawet latach, udaje im się sforsować zasieki graniczne hiszpańskiej enklawy w Maroku albo przeprawić przez Morze Śródziemne do Europy. „Robimy wszystko, żeby dostać się do raju" – mówią ciężarne kobiety, młode pary czy samotni mężczyźni opuszczający Kamerun, Nigerię, Senegal czy Ghanę. W Maroku jest ich obecnie około 50 tys., w Libii ponad 400 tys.

Chcą pójść w ślady swoich pobratymców

Autor artykułu powołuje się na dane Eurostatu, z których wynika, że w latach 2014-2017 prawie milion osób pochodzących z krajów subsaharyjskich wystąpiło o azyl w Europie. „W Berlinie, Rzymie, Paryżu, Londynie oczy opinii publicznej są skierowane obecnie na muzułmańskich imigrantów, ale w rzeczywistości Afrykańczycy w statystykach migracji są znów na pierwszym miejscu”. I tak pozostanie, pisze portal "Die Welt", opierając się w tych twierdzeniach na aktualnych badaniach renomowanego amerykańskiego instytutu PEW, który przeprowadził badania w pięciu z 10 krajów subsaharyjskich i Tanzanii, skąd obecnie przybywa najwięcej afrykańskich migrantów do Europy.

Jak się szacuje, w Europie żyje obecnie 300 do 400 tys. Nigeryjczyków i Południowych Afrykańczyków, do tego 270 tys. Senegalczyków, 250 tys. imigrantów z Ghany i 180 tys. z Kenii. Trzy czwarte osób ankietowanych w Ghanie i Nigerii oraz połowa ankietowanych w Kenii, Tanzanii, Senegalu i RPA deklaruje chęć emigracji, najchętniej do Stanów Zjednoczonych albo Europy.

Część ankietowanych miała już konkretne plany: prawie 40 proc. osób pytanych w Senegalu, Ghanie i Nigerii chce emigrować w okresie następnych pięciu lat. W RPA i Kenii 20 proc. deklaruje taki cel, w Tanzanii 8 proc.




„Tykająca bomba”

Jak zaznacza autor artykułu, na pierwszy rzut oka liczby te niewiele mówią, ale w krajach subsaharyjskich żyje ogółem 1,1 mld ludzi. Jeżeli przyjąć, że tylko 10 proc. zdecyduje się na emigrację do Europy, daje to 110 mln osób. Do tego kraje te mają wysoki przyrost naturalny, rodziny mają niekiedy po siedmioro dzieci, a do roku 2050 wskaźnik ten ma się jeszcze podwoić. Prawie cały wzrost będzie miał miejsce w 51 krajach subsaharyjskich - stwierdziło amerykańskie Population Reference Bureau.

„Rozwój demograficzny jest tykającą bombą” – jak autor korespondencji cytuje Raula Mateusa Paula, ambasadora UE w stolicy Nigerii. „Jeżeli tego rozwoju się nie powstrzyma, może dojść do katastrofy”. Do tej pory nie zaowocowały wszelkie próby odstraszania ludzi przed migracją. „Kto nie ma pracy w Europie, ten jest po prostu leniwy i nie chce mu się pracować” – to o tym święcie przekonani są migranci czekający na okazję do emigracji w Maroku i Libii.

Jak zaznacza autor artykułu, złe warunki życia w Afryce są bardzo na rękę organizacjom terrorystycznym, jak Boko Haram czy Al Kaida, które wciąż znajdują nowych rekrutów w Afryce Północnej i Zachodniej, co dalej zagraża bezpieczeństwu i stabilizacji w tych krajach. Terror oraz inne konflikty wojskowe i polityczne doprowadziły do tego, że – jak wynika z pracy badawczej PEW –  w latach 2010-2016 prawie 9 mln Afrykańczyków opuściło swoje ojczyste strony, migrując wewnątrz swoich krajów. W tym samym czasie 2,3 mln Afrykańczyków uciekło do krajów sąsiedzkich.

Nowe impulsy do emigracji

Jak zaznacza korespondent „Die Welt”, Unia Europejska dalej stawia na prewencyjne przedsięwzięcia na rzecz bezpieczeństwa, aby powstrzymać ten napływ, ale już dawno rozpoczęła się druga faza migracji, na co wskazuje nowy raport PEW.

Wiele ankietowanych osób wyjaśniało, że ma przyjaciół i krewnych w Europie, którzy motywują ich do emigracji i wspierają finansowo. Trzeba pamiętać, że w roku 2017 w Europie żyło ogółem 4,15 migrantów, o 420 tys. więcej niż w roku 2010. Jak konkluduje autor artykułu, obecnie nie chodzi już tylko o brak perspektyw w ojczyźnie, ale także przyjacielskie i rodzinne więzy z krajami oddalonymi o wiele tysięcy kilometrów. Tylko poprzez rozbudowę infrastruktury i zamknięcie szlaków przemytu ludzi w krajach subsaharyjskich nie da się zwalczyć tego typu parcia na migrację. Unia Europejska być może osiąga w Afryce sukcesy, ale migracja z krajów subsaharyjskich znajdzie nowe drogi. Jest bowiem zbyt wielu ludzi, którzy chcą wyjechać i których nie da się po prostu powstrzymać” – konkluduje autor.



zwiń tekst

Czy rządy północnokoreańskiego dyktatora Kim Dzon Una dobiegają końca? Tak twierdzi najsłynniejszy brytyjski jasnowidz.
Czw, 26 kwi 2018 08:34 | komentarze: brak czytany: 4934x

Zamach na Papieża, ataki terrorystyczne i epidemie. To wszystko czeka nas w 2018 roku według człowieka, który przewidział Brexit i prezydenturę Donalda Trumpa. Craig Hamilton-Parker jest znany ze swojej przepowiedni dotyczącej Brexitu oraz objęcia władzy w Stanach Zjednoczonych przez Donalda Trumpa. Tym razem jasnowidz przewiduje, co czeka nas w 2018 roku.Pośród wielu wróżb, Parker ma dobrą wiadomość.......

czytaj dalej

Zamach na Papieża, ataki terrorystyczne i epidemie. To wszystko czeka nas w 2018 roku według człowieka, który przewidział Brexit i prezydenturę Donalda Trumpa.


Craig Hamilton-Parker jest znany ze swojej przepowiedni dotyczącej Brexitu oraz objęcia władzy w Stanach Zjednoczonych przez Donalda Trumpa. Tym razem jasnowidz przewiduje, co czeka nas w 2018 roku.

Pośród wielu wróżb, Parker ma dobrą wiadomość dla wszystkich tych, którzy są zaniepokojeni sytuacją panującą od lat na Półwyspie Koreańskim. Mężczyzna twierdzi, że już w tym roku nastąpi rozejm i połączenie Korei Północnej z Południową. Rządy Kim Dzong Una zostaną obalone. On sam zostanie zlikwidowany przez buntowników w szeregach partii komunistycznej.



Jasnowidz zapowiedział także atak na Papieża Franciszka. Jego zdaniem zakończy się on niepowodzeniem, a głowa Kościoła przeżyje. Hamilton-Parker informuje też o licznych atakach terrorystycznych oraz epidemiach, które wstrząsną światem w 2018 roku.



zwiń tekst

Irlandzki zamek jest nawiedzany przez ducha
Pt, 20 kwi 2018 12:03 | komentarze: 1 czytany: 5390x

Zamek pamięta czasy Henryka VIII. Clonony Castle pod Shannon może się spodziewać najazdu turystów, poszukiwaczy przygód i spirytualistów. W niedzielę, w publicznej stacji telewizyjnej RTE One, został wyemitowany program opowiadający o mrocznych tajemnicach zamczyska.Zdaniem właścicielki, byłej amerykańskiej baletnicy, Clonony Castle jest nawiedzany przez ducha średniowiecznego żołnierza. Rebecca Armstrong.......

czytaj dalej

Zamek pamięta czasy Henryka VIII. Clonony Castle pod Shannon może się spodziewać najazdu turystów, poszukiwaczy przygód i spirytualistów. W niedzielę, w publicznej stacji telewizyjnej RTE One, został wyemitowany program opowiadający o mrocznych tajemnicach zamczyska.




Zdaniem właścicielki, byłej amerykańskiej baletnicy, Clonony Castle jest nawiedzany przez ducha średniowiecznego żołnierza. Rebecca Armstrong twierdzi, że w ubiegłym roku widziała go na własne oczy.

Wiele osób widziało ducha spacerującego w pełnej zbroi po parapecie najwyższej kondygnacji. Zawsze otacza go bladozielona poświata. W ubiegłym roku zaprosiłam do zamku parapsychologa, któremu udało się go przywołać. Dzięki temu wiem, jak wygląda. Od tej pory go nie widywałam” - relacjonuje.

Zamek w hrabstwie Offaly został wzniesiony na początku XV wieku przez klan MacCoughlanów. Następnie podbił go król Anglii, Henryk VIII i podarował ojcu swojej przyszłej drugiej żony, Anny Boleyn.

Po bezskutecznych staraniach o męskiego następcę tronu, Henryk zaczął romansować z Jane Seymour, a Annę kazał w 1536 roku ściąć mieczem.

Podobny wyrok zapadł na jej bracie, kuzynie i bratowej. Jej dwie bratanice, Mary i Elizabeth zostały dla bezpieczeństwa odesłane do Irlandii. Resztę życia spędziły w rodowym zamku. Choć były paniami i miały na usługi całą wieś, brakowało im przyjaciół. Czuły się lepsze od Irlandczyków, a angielska arystokracja nie zadawała się z nimi w obawie przed gniewem Henryka. Jedna z nich zmarła ze starości, a druga popełniła samobójstwo, skacząc z wieży” - opowiadała w nowej serii RTE, zatytułowanej „Creedon's Shannon”.

Armstrong poinformowała, iż grób sióstr nadal istnieje poza zamkowymi murami.

Obecna właścicielka przywróciła posiadłość do jej dawnej świętości.



zwiń tekst

OGROMNY KŁOPOT Z UFO LUDZI O POGLĄDACH NACJONALISTYCZNO- KATOLICKICH – kilka refleksji po wywiadzie o UFO w TVP INFO
Czw, 19 kwi 2018 09:03 | komentarze: 9 czytany: 6622x

W programie telewizji nadającej praktycznie wyłącznie przekaz zgodny z rządowym ‘kursem nacjonalistyczno-katolickim’ nagle pojawia się temat UFO i… jest naprawdę zabawnie.W telewizji TVP INFO stałym komentatorem jest dziennikarz-podróżnik Wojciech Cejrowski, którego poglądy można określić jako mieszankę skrajnego nacjonalizmu i radykalnego katolicyzmu. Od lat „w czambuł” potępia wszelką wiarę w tzw.......

czytaj dalej

W programie telewizji nadającej praktycznie wyłącznie przekaz zgodny z rządowym ‘kursem nacjonalistyczno-katolickim’ nagle pojawia się temat UFO i… jest naprawdę zabawnie.

W telewizji TVP INFO stałym komentatorem jest dziennikarz-podróżnik Wojciech Cejrowski, którego poglądy można określić jako mieszankę skrajnego nacjonalizmu i radykalnego katolicyzmu. Od lat „w czambuł” potępia wszelką wiarę w tzw. „zjawiska niewyjaśnione”. Jest Jezus, jest Maryja, a reszta to „mamidła szatańskie”. W programie „Minęła 20” został zapytany przez dziennikarza o sprawę związaną ze słynną manifestacją UFO, której kulisy ujawniła armia amerykańska. Pisaliśmy o tym w serwisie.

https://www.nautilus.org.pl/archiwum-filmow,703,ufo-nagrane-z-samolotu-super-hornet.html

 

Chodzi o nagranie opublikowane przez Pentagon, na którym amerykańscy wojskowi śledzą obiekt latający. Nagranie przedstawia lot, który w 2014 roku wykonały dwa myśliwce F/A-18 Super Hornet u wybrzeży San Diego. Na nagraniu widać niezidentyfikowany obracający się obiekt latający na wysokości 24 km nad ziemią.

/poniżej z tłumaczeniem/

Ale wróćmy do tego, co działo się w TVP INFO. Oto zapis całej rozmowy z Wojciechem Cejrowskim.



ONI MAJĄ NAPRAWDĘ DUŻY KŁOPOT – rozmowa na pokładzie okrętu Nautilus

Oglądałeś ten materiał?

Tak.

I jaka była twoja reakcja?

Nie byłem w stanie powstrzymać się od śmiechu… Widać było, jak ogromny kłopot stanowi to zjawisko dla ludzi o takich poglądach jak Cejrowski. Powód jest prosty.

Jaki?

Istnienie UFO rozbija w pył jego pogląd na świat. Stąd usilne sprowadzanie UFO to „tajnych projektów amerykańskich wojskowych geniuszy”. Założenie, że gdzieś tam w pieczarach pod strefą 51 ukryły się największe umysły przekupione przez pieniądze US ARMY i klecą latające spodki jest równie głupie i naiwne, jak ta cała ideologia współczesnego nacjonalizmu. Tymczasem UFO jest widywane od tysięcy lat i są to pojazdy na takim poziomie technologicznym, o jakim mogą marzyć wszystkie laboratoria wojskowe naszej planety pomnożone razy sto miliardów.

Nie wierzysz w tajne projekty amerykańskie?

Nie wierzę w projekty zakładające idiotyzmy. Zbyt dużo razy byłem w Stanach Zjednoczonych i zbyt wiele razy rozmawiałem z ludźmi zajmującymi się UFO za oceanem, żeby kupować „bajki o genialnych trepach-geniuszach-wynalazcach”. Oczywiście są tzw. czarne projekty pracujące nad nowymi technologiami, ale ma się to tak do zjawiska UFO jak pięść do nosa, czyli nijak. Zebrany przez ostatnie 25 lat materiał przez FN dosłownie krzyczy: UFO to pojazdy obcych cywilizacji odwiedzających Ziemię. Nie żadne „drony” i „latające magnetyczne wagony sklecone w wojskowych barakach”, ale pojazdy technologicznie wyprzedzające nasze samoloty typu „stealh” o miliony lat świetlnych.

Wróćmy do tego wywiadu, którego udzielił Wojciech Cejrowski. Co ciebie najbardziej rozbawiło?

Jego bezradność i na siłę sprowadzanie UFO do poziomu „kolejnego, bardziej zaawansowanego niewidzialnego bombowca B-2”. Ja się jemu nie dziwię, gdyż jego poglądy są całkowicie błędne. Wiem coś o tym, bo kiedyś jako młode szczenię także wydawało mi się, że tzw. nacjonalizm w sumie nie jest taki zły. Potem z upływem lat i zdobywania wiedzy zrozumiałem, że to największy błąd ludzkości, który zawsze prowadzi do wojen, rozlewu krwi i wypalonej ziemi. Czym innym jest patriotyzm, a czym innym nacjonalizm – ten ostatni jest chorobą ludzkości, która niestety znowu wraca w wielkim stylu. Ale wróćmy na chwilę do tego, dlaczego dla ludzi o poglądach w stylu „pana WC” temat UFO zawsze musi być opluty, wyśmiany i zatłuczony pałką „wojskowych technologii”…

No właśnie. Gdzie twoim zdaniem jest zagrożenie?

Wszyscy znamy poglądy tego pana. Jezus, Maryja, Częstochowa – reszta to „syf sekciarski i bujdy na resorach”. Moja droga do zbawienia jest jedynie słuszna, a reszta to „frajerzy, którzy tkwią w błędzie” i ja się cieszę z tego. Tymczasem do tego systemu postrzegania świata wystarczy wsadzić drobiazg w postaci „wędrówki dusz” który przecież wiemy że jest bezdyskusyjnym faktem, aby ta cała nacjonalistyczno-katolicka piramida rozleciała się w pył! /śmiech/ Bo skoro ty dzisiaj możesz być Polakiem, w następnym wcieleniu Żydem, a jeszcze następnym Marokańczykiem, to znaczy, że wiedza duchowa rozbija nacjonalizm w pył. UFO… czy wiesz, jakie konsekwencje ma przyjęcie faktu, że Ziemia jest odwiedzana przez pozaziemskie cywilizacje?

Nie wiem. Jakie?

Jeśli jest życie na obcych planetach, to znaczy, że są tam żywe istoty. Skoro tak, to pewnie mają dusze podobną jak my. Jeśli przyjmiemy takie założenie, to oznacza, że nasz „Bóg” musi także monitorować ich zbawienie i za nie odpowiadać. Skoro tak, to należy przypuszczać, że oni też mają „swojego Zbawiciela”, bo „Zbawiciel, co oddał za nas życie na obcej planecie Ziemi” na pewno by nie zadowolił tamtej społeczności. Skoro tak, to pewnie oni też musieli mieć swojego „Jezusa Chrystusa”. A jeśli tak było, to znaczy, że postacie typu Jezus Chrystus nie pojawiają się „raz i wystarczy”, ale wiele razy. To z kolei oznacza, że być może taki Budda czy Kriszna byli podobnymi zawodnikami jak Jezus, co z kolei zmusza nas do przyjęcia wiary w „pojawianiu się na Ziemi potęg duchowych czyli Awatarów”. Ten drobny fakt prowadzi nas do reinkarnacji, o czym kiedyś obiecuję opowiedzieć, jak będę miał trochę więcej czasu… W każdym razie – nacjonalizm i wiara w „jedno życie, potem sąd i raj / piekło /czyściec” naprawdę zmusza do tak zabawnych postaw, jak ta, którą mieliśmy okazję oglądać w programie mediów rządowych.

Czy zgodzisz się kiedyś dłużej porozmawiać na temat nacjonalizmu? Bo to bardzo ciekawe.

Oczywiście.

Dziękuję za rozmowę.

/rozmowa odbyła się w Bazie FN 18 kwietnia 2018/



zwiń tekst

Jasnowidzenie to bzdura i ciemnogród, a jasnowidze to przedsiębiorcy i naciągacze - wywiad z kryminalistykiem w Dzienniku Gazecie Prawnej
Śr, 18 kwi 2018 09:09 | komentarze: brak czytany: 5541x

Śledzimy wszystkie publikacje o jasnowidzeniu, w tym oczywiście o Krzysztofie Jackowskim. O ciekawym wywiadzie poinformował nas autor książki, nad którą objęliśmy patronat czyli "Jasnowidz Na Policyjnym Etacie", czyli Krzysztof Janoszka.[...] Dzień dobry, ciekawe, że ten sam Profesor był promotorem mojej pracy o współpracy Policji z p. Jackowskim? Czy on jest ślepy na fakty i dowody??? PozdrawiamKrzysztof.......

czytaj dalej

Śledzimy wszystkie publikacje o jasnowidzeniu, w tym oczywiście o Krzysztofie Jackowskim. O ciekawym wywiadzie poinformował nas autor książki, nad którą objęliśmy patronat czyli "Jasnowidz Na Policyjnym Etacie", czyli Krzysztof Janoszka.


[...] Dzień dobry,

 ciekawe, że ten sam Profesor był promotorem mojej pracy o współpracy Policji z p. Jackowskim? Czy on jest ślepy na fakty i dowody???

 Pozdrawiam

Krzysztof Janoszka

 

Tadeusz Tomaszewski to profesor nauk prawnych, kierownik Katedry Kryminalistyki na Wydziale Prawa i Administracji UW, a wywiad został opublikowany w Dzienniku Gazecie Prawnej 17.04.2018. Zawiera on znane nam znakomicie tezy: jasnowidze "trafiają fartem", potem te rzeczy się nagłaśnia i tak robi się ludziom wodę z mózgu.

Mając za sobą 25 lat oglądania z bliska pracy Krzysztofa Jackowskiego można się tylko z zadumą uśmiechnąć i pokręcić głową nad tym, że nasz świat naukowy jest nadal na etapie negowania wiedzy, która jest kluczem do zrozumienia naszej rzeczywistości.

Całość tekstu poniżej:





 

Po tej publikacji dostaliśmy ciekawego e-maila:

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Wednesday, April 18, 2018 7:56 AM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Krzysztof Jackowski i sprawa Zietary

 

Witam Państwa!

 Przesyłam ciekawy artykuł dot. sprawy zniknięcia Jarosława Ziętary. Toczy się proces podejrzanego o zabójstwo. Ciekawe jest to, że sąd powołał na świadka Krzysztofa Jackowskiego, co oznacza, że wziął pod uwagę jego nadnaturalne zdolności, a informacje Jackowskiego uznał za prztatne...

https://www.kryminalnapolska.pl/2018/04/17/jasnowidz-w-procesie-gawronika-zietara-zostal-zamordowany-i-ukryty-w-stawie/

 To także odpowiedź na artykuł, który zamieścili Państwo na stronie Fundacji: "Jasnowidzenie to bzdura i ciemnogród, a jasnowidze to przedsiębiorcy i naciągacze".

https://www.nautilus.org.pl/news24,309,18-kwietnia-2018--jasnowidzenie-to-bzdura-i-ciemnogrod-a-jasnowidze.html

 Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]


"Podano mi jakąś rzecz zaginionego i zdjęcie. Ja sugerowałem, że człowiek ten jest zamordowany, określiłem, że jest czymś zawinięty i ukryty w stawie" - mówił przed sądem jasnowidz Krzysztof Jackowski, zeznając w sprawie dot. zaginięcia w latach 90. dziennikarza Jarosława Ziętary. Poznański sąd okręgowy kontynuował we wtorek proces byłego senatora Aleksandra Gawronika, oskarżonego o nakłanianie ochroniarzy spółki Elektromis do porwania, pozbawienia wolności, a następnie zabójstwa reportera "Gazety Poznańskiej". Już po rozprawie Krzysztof Jackowski przyznał w rozmowie z reporterem RMF FM, że "ta sprawa od pierwszego momentu zaczęła brzydko wyglądać".



zwiń tekst

Klucz do szczęścia? Oto kilka porad wielkiego Dalaj Lamy
Wt, 17 kwi 2018 08:21 | komentarze: brak czytany: 4825x

 Jeśli chodzi o temat szczęścia, mnisi tybetańscy stanowią naprawdę świetne źródło. Oto kilka cytatów Dalai Lamy,. 14-sty Dalai Lama urodził się jako Lhamo Dondrub w Tybecie 80 lat temu. Uciekł z domu podczas chińskiej okupacji Tybetu i szybko utworzył rząd na uchodźstwie.Mnich był duchowym przywódcą swego ludu i jego religii odkąd skończył 15 lat. Jest on także czołowym pisarzem i filozofem .......

czytaj dalej

 Jeśli chodzi o temat szczęścia, mnisi tybetańscy stanowią naprawdę świetne źródło. Oto kilka cytatów Dalai Lamy,. 14-sty Dalai Lama urodził się jako Lhamo Dondrub w Tybecie 80 lat temu. Uciekł z domu podczas chińskiej okupacji Tybetu i szybko utworzył rząd na uchodźstwie.

Mnich był duchowym przywódcą swego ludu i jego religii odkąd skończył 15 lat. Jest on także czołowym pisarzem i filozofem w ramach tybetańskiego buddyzmu. W roku 1989 otrzymał pokojową nagrodę Nobla i kontynuował swoją podróż po świecie głosząc słowa na temat współczucia, natury prawdy i szczęścia. Stanowi ważną postać dla załogi Okrętu Nautilus.















zwiń tekst

Ludzkość zrobiła śmietnik nawet na orbicie
Pon, 16 kwi 2018 08:33 | komentarze: brak czytany: 4730x

Na orbicie są tysiące aktywnych satelitów i kilkadziesiąt tysięcy dużych obiektów będących śmieciami. Są one niebezpieczne, ponieważ mogą wchodzić w kolizję z nowymi urządzeniami. W ten sposób generuje się gigantyczne koszty i ... pozostawia więcej odpadków. Obecnie każdy obiekt większy od 10 cm jest stale monitorowany. Czynne satelity mogą dzięki temu wykonać manewry unikowe, jednak ich obsługa jest.......

czytaj dalej

Na orbicie są tysiące aktywnych satelitów i kilkadziesiąt tysięcy dużych obiektów będących śmieciami. Są one niebezpieczne, ponieważ mogą wchodzić w kolizję z nowymi urządzeniami. W ten sposób generuje się gigantyczne koszty i ... pozostawia więcej odpadków. Obecnie każdy obiekt większy od 10 cm jest stale monitorowany. Czynne satelity mogą dzięki temu wykonać manewry unikowe, jednak ich obsługa jest bardzo kosztowna.




Stuart Grey, badacz z University College London stworzył mapę wszystkich śmieci, które krążą wokół naszej planety. Poniższe wideo uwzględnia "zaledwie" 20 tys. odpadów o wielkości piłki tenisowej. W rzeczywistości śmieci jest jeszcze więcej. Nawet te najmniejsze, pędzące z ogromną prędkością mogą spowodować uszkodzenie m.in. Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Na początku ery lotów w kosmos niewiele myślano o kosmicznych śmieciach pozostawionych na orbicie. Liczba odpadków rosła, najpierw stopniowo, a następnie bardzo szybko. Kosmiczny złom na orbicie powoduje poważne niebezpieczeństwo dla sztucznych satelitów.

Kosmiczny śmieć to każdy wykonany przez człowieka obiekt pozostający na orbicie, który nie jest już użyteczny. Do tej kategorii zaliczane są m.in. martwe satelity, części rakiet, śruby i inne przedmioty pozostałe po umieszczeniu obiektów badawczych w przestrzeni kosmicznej. Śmieciem kosmicznym była też rosyjska sonda Fobos-Grunt, która spadła dziś na Ziemię.

Wzrost odpadów kosmicznych stał się problemem ze względu na zagrożenie dla satelitów i statków kosmicznych. Bardzo duża prędkość obiektów na orbicieoznacza, że nawet bardzo małe ​​odłamki, nawet wielkości jednego centymetra, mogą poważnie uszkodzić lub zniszczyćsatelity.

Odpadki bardziej niebezpieczne od awarii

Jak się szacuje, ryzyko kolizji dużych obiektów na niskiejorbicie ziemskiej, czyli tej poniżej 2000 km wysokości,podwoiło się w ciągu ostatnich pięciu lat. Prawdopodobieństwo, że satelita pracujący na wysokościach od 800 do 900 km zostanie uderzony przez duży kawałek kosmicznego złomu, jest już rzędu kilku procent.

Kosmiczne śmieci stały się już równie poważnym zagrożeniem, jak awarie, jakim ulegają obiekty w przestrzeni kosmicznej. Te ostatnie łatwiej jest zminimalizować, bo technologia jest coraz bardziej nowoczesna i niezawodna. Dużo trudniej jest usunąć z orbity kosmiczne śmieci.

Orbita gęsta od śmieci

Badania przeprowadzone przez NASA wykazują, że ilość kosmicznego gruzu na niskiej orbicie Ziemi przekroczyła stankrytyczny. Oznacza to, że śmieci przybywa na niej szybciej, niż w naturalny sposób ich stamtąd ubywa (większość śmieci w końcu wpada w gęstsze warstwy atmosfery i tam płonie).

Ten kosmiczny śmietnik próbują uporządkować eksperci z centrów kosmicznych. Powstają też międzynarodowe Kosmiczne Komitety Koordynacyjne np. IADC powstały w 1990 r., które podejmują kroki prowadzące do zmniejszenia ilościzanieczyszczeń w przestrzeni kosmicznej. Jednym z wprowadzonych w życie pomysłów jest usuwanie z satelitówpozostałego paliwa, które mogłoby eksplodować, zwiększając ilość śmieci w kosmosie.

Celowo śmiecą

Wysiłki te w ostatnich latach poszły na marne. W 2007 i 2009 roku skokowo wzrosła ilość śmieci na orbicie. Najpierw za sprawą celowych działań chińskiej agencji kosmicznej, która na jednym ze swoich satelitów pogodwych, wówczas już nieaktywnym, przetestowała pocisk przystosowany do niszczenia satelitów.

W 2009 roku na orbicie przypadkowo zderzyły się amerykański i rosyjski satelita.



zwiń tekst

Czy to jest artefakt idealnie nadający się do 'Zakazanej Archeologii'?
Sob, 14 kwi 2018 08:44 | komentarze: 1 czytany: 5997x

Kilka lat temu ukazała się bardzo słynna książka "Zakazana archeologia: ukryta historia człowieka" autorówMichael A. Cremo, Richard L. Thompson.              Autorzy opisują w niej przykłady dziwnych znalezisk na całej kuli ziemskiej, które mogą świadczyć o tym, że przed tysiącami lub milionami lat na naszej planecie była zaawansowana.......

czytaj dalej

Kilka lat temu ukazała się bardzo słynna książka "Zakazana archeologia: ukryta historia człowieka" autorów
Michael A. Cremo, Richard L. Thompson.


             

Autorzy opisują w niej przykłady dziwnych znalezisk na całej kuli ziemskiej, które mogą świadczyć o tym, że przed tysiącami lub milionami lat na naszej planecie była zaawansowana technologicznie cywilizacja. Czy w Polsce znaleziono kamień, który zawiera w sobie "jakąś część urządzenia technicznego"? A może to zwykły twór natury?

From:  [dane do wiad. FN]
Sent: Saturday, April 14, 2018 8:06 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: niezwykły kamien
Importance: High

 

Czesc Zalogo,

Nie bede sie rozpisywal - widzieliście to?

http://www.wykop.pl/ramka/4257077/kosmiczny-kamien

Moze uznacie, ze warto zbadac temat :)

Pozdrawiam

Arek

    






zwiń tekst

DZIWNE ŚWIATŁA NAD OPOLEM 4 KWIETNIA 2018 - mamy zdjęcie!
Czw, 12 kwi 2018 09:00 | komentarze: brak czytany: 6804x

W naszym serwisie podaliśmy wiadomość o obserwacji dziwnych świateł nad Opolem, które można było zauważyć 4 kwietnia 2018. Poniżej treść wiadomości, którą dostaliśmy na pokładzie okrętu Nautilus.-----Original Message-----From: [dane do wiad. FN]Sent: Monday, April 9, 2018 10:29 PMTo: nautilus@nautilus.org.plSubject: Zapytanie o dziwne światła.Witam, chciałbym się dowiedzieć czy może dostali Państwo.......

czytaj dalej

W naszym serwisie podaliśmy wiadomość o obserwacji dziwnych świateł nad Opolem, które można było zauważyć 4 kwietnia 2018. Poniżej treść wiadomości, którą dostaliśmy na pokładzie okrętu Nautilus.

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Monday, April 9, 2018 10:29 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Zapytanie o dziwne światła.

Witam, chciałbym się dowiedzieć czy może dostali Państwo jakieś informacje na temat dziwnych świateł nad Opolem w województwie Opolskim.
Tak się złożyło że byłem w tym mieście 04.04.2018r. około godziny 21:30 wysoko nad miastem pojawiły się trzy światła które tak jakby do siebie mrugały. W pewnym momencie zapaliły się naraz trzy, potem w różnych kombinacjach się zaświecały i gasły. Obserwowałem to parę minut potem zniknęło. Macie możne na ten temat jakieś informacje?


Bardzo szybko dostaliśmy e-mail od osoby, która prawdopodobnie widziała to samo i- co więcej - zrobiła zdjęcie!

Witam. Przeczytałem właśnie zapytanie czytelnika odnośnie dziwnych świateł w rejonie Opola z dnia 04.04.2018r. Tak się złożyło iż podczas spaceru z psem w tym dniu zauważyłem światłełko z którego "wychodziły" po kolei trzy następne, przez chwilę świeciły, potem gasły. Działo się tak dwukrotnie. Udało mi się zrobić dwa zdjęcia, jedno zamazane, drugie zaś całkiem dobrej jakości. Dodam, że zdjęcie zrobiłem o godz. 21:48, czyli 18 minut po obserwacji w rejonie Opola, ja mieszkam 45 km od Opola. Postaram się przesłać Wam zdjęcie tego zjawiska. Pozdrawiam

/poniżej zdjęcie przysłane przez naszego czytelnika/


/powiększenie fragmentu zdjęcia poniżej/




zwiń tekst

Zniknął 5-tonowy głaz w parku w Turawie. Policja nie może wyjść ze zdziwienia: dlaczego nie ma śladów po pojazdach czy urządzeniach, dzięki którym go skradziono?
Wt, 10 kwi 2018 06:51 | komentarze: 1 czytany: 5985x

Ta informacja może być jedynie kolejną z 'kroniki kryminalnej'. Ot, ktoś ukradł duży głaz z parku, bo np. chciał go mieć u siebie w ogródku. Dziwne jest tylko to, że nie było ŻADNYCH ŚLADÓW PO PRACY URZĄDZENIAMI CZY MASZYNAMI... ZERO!Zwrócił uwagę na to nasz czytelnik:From: [dane do wiad. FN] Sent: Monday, April 9, 2018 3:19 PM To: nautilus@nautilus.org.pl Subject: zniknięcie 5 tonowego głazu w Turawie.......

czytaj dalej

Ta informacja może być jedynie kolejną z 'kroniki kryminalnej'. Ot, ktoś ukradł duży głaz z parku, bo np. chciał go mieć u siebie w ogródku. Dziwne jest tylko to, że nie było ŻADNYCH ŚLADÓW PO PRACY URZĄDZENIAMI CZY MASZYNAMI... ZERO!

Zwrócił uwagę na to nasz czytelnik:

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Monday, April 9, 2018 3:19 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: zniknięcie 5 tonowego głazu w Turawie

 Witam

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23245965,w-turawie-ktos-ukradl-wazacy-5-ton-kamien-mieszkancy-po-prostu.html#Z_MTstream

 Na pierwszy rzut oka wydaje się niczym szczególnym ale głaz ważył 5 ton a wokół nie ma sladów wykorzystania







Informacja o głazie ukazała się także w serwisie Radia Opole.

http://radio.opole.pl/100,233035,5-tonowy-glaz-zniknal-z-turawy-to-pomnik-przyrod&s=2&si=2&sp=2

Przepadł jak kamień w wodę. Nieożywiony pomnik przyrody wciąż poszukiwany
   
    
Skradziony kamień z Turawy wciąż nie został znaleziony. Głaz to nieożywiony pomnik przyrody, który zniknął w marcu. Złodzieja szuka policja.

- To był taki czerwonawy głaz. Rozbierali niedaleko policyjny ośrodek, mieli sprzęt, bo burzyli budynki. Ja nie widziałem, nic nie wiem. Olbrzymi był ten kamień. On nie był wykopany, kiedy jezioro robili, on już prędzej stał. Polak potrafi. Z tego, co słyszałam, jest przypuszczenie, że to ktoś, kto produkuje nagrobki. Nawet bym nie przypuszczała, że to jest jakaś odmiana czegoś, bo to taki zwykły normalny kamień - zaznaczają mieszkańcy Turawy.

Kamień znajdował się pomiędzy jeziorami dużym i średnim. Zniknął najprawdopodobniej w połowie marca. Został wydobyty podczas budowy zbiornika turawskiego w 1936 roku.

Jak dodaje Sławomir Kubicki, wicewójt Turawy, głaz przywędrował do Turawy wraz z lodowcem.

- Tego typu pomniki przyrody nie znajdują się w każdej miejscowości. Drugi raz jęzor lodowcowy ze Skandynawii takiego kamienia tutaj nie przepchnie. Nie ma śladów kradzieży, co jest zastanawiające. Ten kamień ważył od 3 do 5 ton. Nie da się go ot tak przenieść z miejsca na miejsce - mówi samorządowiec.

Sprawą zajmuje się policja w Ozimku. Kradzież pomnika przyrody jest przestępstwem. Grozi za to kara nawet do 5 lat więzienia. Głaz został uznany nieożywionym pomnikiem przyrody w 1955 roku.






zwiń tekst

VHST czyli Very High Speed Transit System
Sob, 7 kwi 2018 08:29 | komentarze: 1 czytany: 4389x

[Z POCZTY DO FN] Lata temu ludzie mówili ,że są w Stanach Zjednoczonych takie pociągi które jeżdżą pod ziemią z ogromnymi prędkościami, że to tajemnica armii , a same owe pociągi są magnetyczne i połączone z miastami pod ziemią . Wtedy ci ''racjonali'' pukali się w czoła i śmiali do rozpuku , oczywiście ''spiskowa teoria dziejów'' i takie tam różne dyskredytacje rozmówców , ludzie głoszący takie wersje.......

czytaj dalej

[Z POCZTY DO FN] Lata temu ludzie mówili ,że są w Stanach Zjednoczonych takie pociągi które jeżdżą pod ziemią z ogromnymi prędkościami, że to tajemnica armii , a same owe pociągi są magnetyczne i połączone z miastami pod ziemią . Wtedy ci ''racjonali'' pukali się w czoła i śmiali do rozpuku , oczywiście ''spiskowa teoria dziejów'' i takie tam różne dyskredytacje rozmówców , ludzie głoszący takie wersje o pociągach pod ziemią  w zasadzie ustępowali obawiając się ośmieszenia, ostracyzmu etc etc .
.
VHST czyli : Very High Speed Transit System , taka była nazwa operacyjna projektu , raczej już produktu . Faktem jest że to istnieje , ba ... Philip Schneider ujawnił istnienie miast pod ziemią , za co organizowano mu zamachy w sumie 7 na jego życie , za 8 razem się udało ! Materiały i wypowiedzi Phila znajdziecie na youtube , część się zachowała . Okazuje się ,że dziś nazywane ( wersja premiera Morawieckiego ) pociągi próżniowe , to raczej mało precyzyjna nazwa , elektromagnetyczne - prawidłowa- to rzekomo nowa technologia transportu która ma też dojechać do polski , no proszę  , coś co przez lata było głupotą okazuje się że nie jest !


Dziś nazywają to Hyperloop i co ciekawsze przykleili ową technoliogię - poszła do cywila - do rzekomego geniusza aby nie wymieniać jego nazwiska , to powiem że do pana co to swą firmę nazwał od nazwiska prawdziwego geniusza takiego który miał na imie Nikola . Poszukano ''słupa''  , który ma ładną  buźkę , jest elokwentny i tak ucywilizowano VHST , za wszystkim stoi funcacja C...  taki prezydent był w Stanach , a  jego żona próbowała też zasiąść na fotelu w białym domu .






.



Technologia VHST jest nawet dziś  szokująca , sposoby drążenia tuneli i szybkość ich drążenia !! W mediach ogólnych nurtów tego nie znajdziecie , nikt o tym nie mówi , a maszyny używane do tego drenażu szokują  swoją wielkością i napędem - atomowym - no proszę , jak to wychodzi ,że nic nie było , raptem wszystko jest , a obśmiewanych wcześniej ''wariatów'' nikt nie przeprosił za to że ich tak nazywano . V

HST pozwala z jednego brzegu stanów do drugiego przejechać  , prześliznąć się  w bezmała 30 minut !!!  2.5 macha !!! Teraz zaczyna się dopiero ciekawiej , bo... jak taką prędkość mogą znosić pasażerowie takiego pojazdu , przeciążenia  przy starcie i hamowaniu , mało kto by taki eksperyment wytrzymał , zatem jak to jest rozwiązane ? Odpowiedź jest banalnie prosta - WODA , urządzenie oparte na wodzie , to co mówili bracia H - Boris i Max , pracuje tak ,że może powodować przeciwsiłe , odwrotnie do przeciążenia , jazda takim wehikułem z takim urządzeniem nie różni się od jazdy zwykłym pociągiem !! Dwa - rezonans , efekt działania dokładnie taki sam , sposobów na pokonanie tak silnych przeciążeń jest w sumie 10 ! Teraz pytanie do zaciekawionych : skoro tunele  można drążyć  tak szybko , tak doskonale , tak dobrze , czy zatem nitki połączeń są tylko w USA , czy też może otaczają one cały glob ziemski ?
.
Mariusz
.
PS - Wisienka na tort na koniec - pomysłodawcą napędu , konstrukcji  był Polak !!! Nazwisko jest mi znane ilustracje posiadam !




zwiń tekst

Żart czy... przerażająca wizja NASA?
Śr, 4 kwi 2018 08:42 | komentarze: 18 czytany: 8875x

[...] Witam, jestem waszą stałą czytelniczką, ostatnio czytałam na waszej stronie informację, że Ziemię czeka w niedługim czasie uderzenie asteroidy w Atlantyk. Przypomniałam sobie, że mam w swoich zasobach zapisany link do bardzo interesującej mapy.Mapa ta została "wyhakowana" z komputerów NASA, tak przechwalał się mój znajomy, chciałam się z Wami nią podzielić i zapytać co o niej sądzicie. Jest .......

czytaj dalej

[...] Witam, jestem waszą stałą czytelniczką, ostatnio czytałam na waszej stronie informację, że Ziemię czeka w niedługim czasie uderzenie asteroidy w Atlantyk. Przypomniałam sobie, że mam w swoich zasobach zapisany link do bardzo interesującej mapy.

Mapa ta została "wyhakowana" z komputerów NASA, tak przechwalał się mój znajomy, chciałam się z Wami nią podzielić i zapytać co o niej sądzicie. Jest to mapa jakoby przedstawiająca populację ludzką na świecie po roku 2025, a więc znowu nie tak odlegle. Analizując mapę z moim mężem, który jest kapitanem żeglugi wielkiej, doszliśmy do wniosku, że tam gdzie ma zginąć najwięcej ludzi to są niższe tereny od tych, na których nie ma strat w ludziach. Reasumując ma to związek z nagłym podniesieniem się poziomu mórz na całym świecie.

Mam nadzieję, że zainteresowałam tematem bo mnie on bardzo intryguje, mapę dostała kilka lat temu.
Przypominam sobie również, że słuchając programu na żywo Pan [...] opowiadał o szczególnym spotkaniu w Stanach z obcą istotą z całą rodziną, która miała ostrzec ludzi przed jakąś katastrofą, która ma się wydarzyć na Atlantyku, Pan redaktor miał się czegoś więcej na ten temat dowiedzieć ale jak na razie nic u Was o tym nie znalazłam.
Pozdrawiam serdecznie
[dane do wiad. FN ]  dane proszę zachować dla siebie)


Mapa poniżej:

POPULACJA NA ZIEMI W 2025

/poniżej powiększenie fragmentu z Polską/


Dziękujemy za wiadomość. Informacje o zbliżającym się upadku dużego obiektu kosmicznego (asteroidy itp.) pojawiają się w tysiącach miejsc i źródeł. Oto przykład w filmie "UFO - DOWODY" - informację o upadku asteroidy na Ziemię przekazali obcy ludziom w Puerto Rico /w ok. 1h: 14 min : 40 sek./




zwiń tekst

STRONA
1 39 40 41 42 43 44 45 50 62
Strona 42 / 62

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

27 listopada://Afrykański wariant koronawirusa znany do tej pory jako B.1.1.529 otrzymał nazwę greckiej litery Omikron. WHO zakwalifikowała go jako wyjątkowo niebezpieczny. Kolejne kraje blokują połączenia z Afryką, gdzie wirus się pojawił.. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 21 lis 2021 12:40 | Dzień dobry, Wczoraj (20.11.2021) wraz z moim współlokatorem doswiadczylismy dziwnego zjawiska które pojawiło się nad krakowskim niebem. Koło godziny 22 zauważyliśmy niebieskie światło poruszające się na pułapie samolotowym bądź wyższym. Warto dodać ze obiekt poruszał się bardzo szybko następnie zatrzymał się i zawrócił równie szybko po czym zniknął. Później znów zauważyliśmy ten obiekt koło godziny 2:30 w nocy i jesteśmy w posiadaniu nagrania tegoż obiektu. Prosilibyśmy o analizę materiału...

Dziennik Pokładowy

Piątek, 19 listopada 2021 | Zgadzam się z Krzysztofem Jackowskim, że jesteśmy w przededniu wielkiej światowej wojny, choć widzę ją zupełnie gdzie indziej niż jasnowidz z Człuchowa i trochę inaczej. Moim zdaniem wybuchnie nie na Bliskim Wschodzie i nie w pobliżu tak znienawidzonego przez najsłynniejszego obywatela Człuchowa Izraela (którego cały czas nazywa małym państwem, którego nazwy nie wymieni), ale być może w dwóch punktach...

czytaj dalej

FILM FN

PRZELOT INTRYGUĄCEGO OBIEKTU UFO NAD FRANCJĄ - 16 listopada 2021

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.