Witam chciałbym powiedzieć swoją historię z dzieciństwa. Będąc małym chłopcem mieszkałem razem z rodzicami rodzeństwem i dziadkami na wsi nieopodal starszej kobiety która była nasza sąsiadka. Dziadkowie mówili na nią ciotka Mańka a my jako dzieci czasem chodziliśmy za furtkę obserwując jak często paliła ogniska i różne inne prace z zielenią przy domu ta kobieta wykonywała.
Pamiętam że miałem w tym czasie może 4l5 lat czasem dostawaliśmy od niej po cukierku ale osoba te wydawała się dziwna i zamknięta w sobie. Co ciekawe mieszkała w starym drewnianym domu który zawsze budził u mnie poczucie niepokoju a sam dom został kiedyś uderzony piorunem co spowodowało pożar części domu ( przez okno wpadł piorun kulisty z tego co udało mi się dowiedzieć od dziadków )
Przechodząc do najważniejszej sprawy kiedy ta Pani umarła nie miała bliskiej rodziny a ja jako dziecko co wieczór miałem koszmarne sny z tą kobietą nie mogłem spać śniła mi się że stuka do okna że na mnie patrzy w milczeniu gdy leżę w łóżku często byłem sparaliżowany ze strachu. Po wielu takich snach moja babcia podpowiedziała mi ,,może się za nią pomódl" tak też zrobiłem o dziwo skończyły się koszmarne sny z nią a pewnego razu miałem niesamowity sen.
Śniło mi się ta sama straszna zwykle w snach babcia przypominająca zwykle typowa baba jage z wyobrażeń młodego chłopca tym razem promieniała szczęściem w śnie tym spacerowaliśmy chwilę po okolicy a jej słowa do tej pory są dla mnie jak świadectwo tego że żyjemy po śmierci powiedziała dosłownie bo nadal jako 32 letni mężczyzna dokładnie mogę zacytować ,, musiałam to zrobić przepraszam że cię straszylam ale to było jedyne wyjście potrzebowałam twoje modlitwy "
Dziękuje fundacji za waszą pracę chciałbym żeby to co napisałem pozostało anonimowe ( nie potrzebuje rozgłosu ) pisze to tylko dlatego żeby móc się z tym podzielić z państwem.
Pozdrawiam :)
[dane do wiad. FN]
