Dobry wieczór, Od pewnego czasu ogladam Pana Bernatowicza i pomyslalam, ze podziele sie tym, co nas spotkalo w 2018 roku. Nie jest to zwiazane z UFO, ale z niewyjasnionym zjawiskiem, na pewno z Istota nie z tego swiata.
Wszystko wydarzylo sie w Wielkiej Brytani, miejscowosc Luton. W 2018 roku, na poczatku mojej przygody w UK, mieszkalam w duzym domu wraz z moim mezem, siostra oraz naszym innym kolega. Mielismy 3 osobne sypialnie. Pamietam, ze tej nocy nie moglam zasnac, nie spalam, przerzucalam sie z boku na bok, moj maz spal obok.
Nagle poczulam obecnosc (czesto tak miewam), nie potrafilam zobaczyc tej istoty, ale jednoczesnie wiedzialam gdzie jest i czulam to jak ta istota wyglada. Byla w rogu pokoju, kucala na suficie, glowa w dol, patrzyla sie na nas. Potrafila chodzic po scianach i sufitach, nagle zaczela przemieszczac sie sufitem w nasza strone i w koncu skoczyla na mnie. Nie spalam, a nie moglam sie ruszyc, nie widzialam tej istoty, a mimo wszystko czulam jej obecnosc i ciezkosc na sobie.
Zaczelam czuc jak jej dlugie palce wbijaja sie w moj brzuch, nie czulam bolu, ale nie bylo to przyjemne. Nie moglam nic powiedziec, krzyknac, bylam sparalizowana. W tym samym czasie moj maz zaczal krzyczec przez sen i w tym momencie zjawa zniknela, a ja wzielam gleboki oddech i uspokoilam meza. Jeszcze chwile krzyczal, ze nie mogl oddychac, ani sie ruszyc, byl sparalizowany, po czym poszlismy oboje spac.
Nastepnego poranka, gdy wstalismy w kuchni siedziala juz moja siostra. Gdy tylko weszlismy, od razu powiedziala 'Boze, jaka mialam ciezka noc. Snilo mi sie, ze jakas ciemna zjawa wspinala sie po scianie domu i weszla przez okno do mojego pokoju' (my z mezem mielismy sypialnie na dole, siostra i kolega mieli swoje osobne sypialnie na gorze).
Siostra kontynuowala, gdy my z mezem wymienilismy spojrzenia. Mowi 'nie moglam sie ruszyc, krzyczalam we snie, a w rzeczywistosci nic sie nie dzialo, ale jakos sie wybudzilam.' Wlasnie zaczelismy jej opowiadac, ze mielismy podobna noc, gdy na dol zszedl nasz kolega i zapytal o czym tak z przejeciem rozmawiamy. Siostra powiedziala 'o koszmarach sennych', na co nasz wspollokator powiedzial 'ano, ja mialem dzisiaj koszmar w nocy, cos na mnie siedzialo i mnie dusilo, takie dlugie palce mialo, ze jedna dlonia oplotlo szyje i nie moglem ani sie ruszyc, ani oddychac, bylem sparalizowany.'
Co to bylo ? Zmora ? Zjawa ? Napewno nawiedzilo ten dom, nas. To nie mogl byc zbieg okolicznosci.
Pozdrawiam,
Za kazdym razem mam ciarki gdy to opowiadam,
J.
[dane do wiad. FN}

I jeszcze z komentarzy pod materiałami FN - sprawa dotyczy śmierci klinicznej:
