Szanowny Panie Robercie,
od pewnego czasu z dużym zainteresowaniem oglądam Pana podcasty oraz przeczytałem Pana książkę. Szczególnie poruszyły mnie opowieści dotyczące Sai Baby i relacje ludzi, którzy opisywali niezwykłe zbiegi okoliczności po szczerej modlitwie lub prośbie skierowanej do Niego. Szczególnie zapadła mi w pamięć historia opowiedziana przez Pana w Radiu Z i pocztówce. Przyznam, że podchodziłem do takich historii z dużym dystansem. Nie uważałem się za osobę wierzącą w tego typu zjawiska, ale postanowiłem zrobić pewien eksperyment.
Od kilku miesięcy próbowałem sprzedać swoje mieszkanie. Mimo wielu wyświetleń ogłoszenia i kilku zapytań nie było osoby, która naprawdę chciałaby je kupić. Zaczynałem już tracić nadzieję, że uda się je sprzedać w rozsądnej cenie i w rozsądnym czasie.
Którejś nocy zwróciłem się do Sai Baby z prostą, szczerą prośbą płynącą z serca. Poprosiłem jedynie o pomoc w sprzedaży mieszkania, jeśli rzeczywiście może mi pomóc.
Następnego ranka wydarzyło się coś, co bardzo mnie zaskoczyło. Otrzymałem wiadomość SMS od kobiety zainteresowanej kupnem mojego mieszkania. Umówiliśmy się na spotkanie i od pierwszych minut bardzo dobrze nam się rozmawiało. Okazało się, że mieszkamy w tym samym bloku, mamy podobne pasje związane ze sportem i aktywnym stylem życia, a rozmowa przebiegała tak, jakbyśmy znali się od dawna.
Jeszcze bardziej zdziwiło mnie to, co powiedziała podczas spotkania. Przyznała, że od dłuższego czasu szukała mieszkania właśnie w naszym bloku. Regularnie przeglądała ogłoszenia, ale nic odpowiedniego się nie pojawiało. W końcu pogodziła się z myślą, że chyba nie uda jej się tutaj nic kupić i praktycznie zrezygnowała z dalszych poszukiwań. Kilka dni przed naszym kontaktem kolega powiedział jej, żeby jeszcze raz zajrzała do ogłoszeń, bo może pojawiło się coś nowego. Wtedy trafiła na moje mieszkanie i napisała do mnie wiadomość. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ktoś może powiedzieć, iż był to zwykły zbieg okoliczności. Być może właśnie tak było. Jednak zbieżność czasu, okoliczności i całej tej historii zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nie potrafię tego jednoznacznie wyjaśnić, ale sprawiło to, że zacząłem patrzeć na podobne relacje z dużo większą otwartością.
Nie piszę tego, aby kogokolwiek przekonywać. Chciałem jedynie podzielić się swoim doświadczeniem, ponieważ to właśnie Pana audycje i opowieści skłoniły mnie do wykonania tego prostego gestu - szczerej prośby płynącej z serca. Dziękuję za Pana pracę i za wszystkie historie, które skłaniają do refleksji. Niezależnie od tego, jak każdy z nas interpretuje takie wydarzenia, moje doświadczenie pozostanie czymś, czego długo nie zapomnę.

Komentarz FN:
Dziękujemy za podzielenie się tą niezwykłą historią. W Fundacji Nautilus od lat obserwujemy, jak pozornie przypadkowe zdarzenia potrafią układać się w zaskakująco precyzyjną całość. Trudno uwierzyć, że wszystko jest wyłącznie dziełem przypadku. Historia Sai Baby wielokrotnie pokazuje, że jego moc potrafi nas zaskoczyć właśnie wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. Być może również w tym przypadku otrzymana odpowiedź przyszła dokładnie w momencie, w którym miała nadejść.