Dziś jest:
Poniedziałek, 2 listopada 2026

Bezinteresowna dobroć jest jedyną wartością absolutną.
/Zygmunt Mysłakowski/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW

KIEDY TRACIŁAM ODDECH, WYDARZYŁO SIĘ COŚ NIEZWYKŁEGO
Nie, 13 wrz 2026 07:20 | komentarze: brak czytany: 1411x

Z poczty FN:


Dzień dobry Panie Robercie,

jeśli chciałby Pan usłyszeć niewytłumaczalną historię (na pewno mniej spektakularną aniżeli UFO, ale dla mnie niezwykłą) to raczę jedynym w moim życiu wydarzeniem, którego wyjaśnić nie jestem w stanie do dziś dnia.

Miałam wtedy 19 lat i to były moje pierwsze wakacje zarobkowe w Niemczech. Później już co roku wyjeżdżałam na wakacje do Niemiec, aby zarobić pieniądze na nadchodzący rok akademicki. Ale wracając do tych konkretnych wakacji - zatrudniłam się na 2 miesiące we włoskiej kawiarni w Bawarii jako kelnerka. Właściciele lokalu zapewniali mi mieszkanie pracownicze oraz wyżywienie. Gdy wiec nie pracowałam spędzałam czas w mieszkaniu, gdzie byłam jedyną lokatorką. Do tej pory bardzo nie lubiłam kawy (na chwile zbaczam z głównego wątku, ale ten fakt jest dość istotny dla sprawy) - podczas pracy w kawiarni natomiast posmakowała mi ona tak bardzo, że praktycznie mało kiedy piłam cokolwiek innego. Zatem z osoby w ogóle nie zainteresowanej kawą, zmieniłam się w osobę nadużywającą. I tak funkcjonowałam przez 2-3 tygodnie. Aż pewnego dnia w nocy (ale świtało już) obudził mnie bardzo silny, ciężki do zniesienia ból w klatce piersiowej. Miałam poczucie jakby mi ktoś zgniatał klatkę imadłem. Nie mogłam złapać oddechu i pamiętam jak przez myśl przeszło mi, że umieram. Byłam w domu sama, drzwi zamknięte na klucz - nikt nie miał szans udzielić mi pomocy. Straciłam nadzieję. Czułam już, że powoli zaczynam tracić przytomność, brak tlenu i ten ból w klatce powoli zabierały mnie na druga stronę, czułam jak tracę przytomność. Łóżko, na którym leżałam było dosunięte do ściany, a ja leżałam twarzą w stronę tej ściany, nie mogąc zrobić dosłownie nic. Ten ból mnie obezwładnił, byłam bezsilna. I wtedy wydarzyło się coś, czego nie mogę wytłumaczyć do dziś dnia. Leżałam pogodzona już z tym, że z tego łóżka nie wstanę kiedy to poczułam FIZYCZNIE (żadnych odgłosów przy tym nie słyszałam, nic też nie widziałam) jakby za moimi plecami ktoś usiadł na materacu. Dosłownie poczułam fizycznie jak materac się ugina, jak ktoś za mną siada. Proszę sobie wyobrazić moje przerażenie… Wiedziałam, że jestem w domu sama, nikt oprócz właścicieli restauracji mnie w tym mieście nie znał, a ci mieszkali w innej części miasta, nikt nie miał kluczy. I wydarzyła się wtedy rzecz niezwykła - w momencie kiedy poczułam, że ktoś za mną siada, imadło w mojej klatce piersiowej puściło… złapałam z powrotem oddech. Od tego momentu nie czułam już żadnego bólu, żadnego ściskania. Zostałam tylko ze swoim przerażeniem… Leżałam sparaliżowana strachem nie mogąc się odwrócić… Bałam się to zrobić. Oddychałam najciszej jak potrafiłam, nie ruszałam się - mimo, iż wiedziałam, że moje ciało wróciło do sprawności i gdybym chciała mogłabym od razu wstać z łóżka. Strach przed tym, co zobaczę jak się odwrócę po prostu mnie sparaliżował, zatonęłam w nim. Leżałam tak z twarzą obróconą do ściany 2, może 3 godziny. Ale przyszedł moment, w którym w końcu musiałam się odwrócić… Już dosyć długo było jasno - nie znałam dokładnej godziny, ale wiedziałam, że muszę zbierać się do pracy. Najpierw delikatnie ręką sięgnęłam za siebie - nic nie poczułam. Jedynie materac, a na nim NIC. Nabrałam wiec odwagi żeby się odwrócić ciałem i spojrzeć za siebie - za mną nie było oczywiście nikogo. Nadal przestraszona przeszukałam całe mieszkanie - nikogo nie było w środku, drzwi natomiast były zamknięte na klucz od środka, tak jak je zostawiłam dzień wcześniej.

Do tej pory nie mogę sobie wytłumaczyć do czego wtedy doszło. Pod kątem medycznym mogę podejrzewać, że nie będąc w ogóle przyzwyczajoną do kofeiny, a później pijąc ją niemalże litrami moje serce mogło odmówić mi posłuszeństwa. Podejrzewam, że mogłam mieć zawał albo coś w jego rodzaju. Nie znam się, nie jestem lekarzem, na pewno coś fizycznie w moim ciele nie zagrało. Co natomiast wydarzyło się za moimi plecami i sprawiło, że ścisk w klatce ustąpił - tego nie wiem i nie jestem sobie w stanie tego wytłumaczyć.


 






* Komentarze są chwilowo wyłączone.

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

[KONTAKT] To było w środku nocy. Przebudziłem się i podszedłem do okna. Zobaczyłem piękne, czyste niebo pełne gwiazd. Wśród nich coś się znacząco wyróżniało. Obiekt był optycznie wielkości gwiazdy. Najpierw poruszał się po linii falistej przez około 30 sekund, zmieniając kolory. Następnie zatrzymał się i wystrzelił z wielką prędkością w górę, pod kątem około 45 stopni względem wcześniejszego ruchu falistego, ale już bez zmiany kolorów...

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 28 lipca 2026 | Wracam do publikacji w Dzienniku Pokładowym mocnym akcentem. A zresztą... przeczytajcie sami!

czytaj dalej

FILM FN

Czasami wystarczy trochę częściej spoglądać w niebo

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.