PRZYSZŁA W ŚRODKU NOCY I OSTRZEGŁA PRZED TRZĘSIENIEM ZIEMI. NIEPOKOJĄCA RELACJA ZE STAMBUŁU
Z poczty FN:
Witam serdecznie,
Od dawna chciałam do Pana napisać, ale jakoś nie miałam odwagi. Temat dziwny, raczej nie dzielę się tą opowieścią z innymi…
Na wstępie zaznaczę, że od przeszło 19 lat mieszkam w Stambule. To będzie miało kluczowe znaczenie w dalszej części opowieści. Zdarzenie miało miejsce jakoś 14 lat temu. Spróbuję w skrócie nakreślić sytuację.
Noc, kilka minut po północy. Jesteśmy z mężem w sypialni. Mąż siedzi w łóżku, ogląda jakiś film na laptopie, ma w uszach słuchawki. Ja kładę się obok i próbuję zasnąć. Pokój rozświetla tylko monitor laptopa. Nagle widzę, że zaczyna bujać się lampa sufitowa umieszczona nad naszym łóżkiem. W panice usiadłam na wpół leżąco. Byłam pewna, że to kolejne trzęsienie ziemi… Tu, w Stambule, niemal cały czas się trzęsie. Najłatwiej uchwycić to, patrząc na lampy, czy poruszają się, czy nie.
Nagle na lampie pojawia się postać, która nią huśta! Minęło tyle czasu, ale tego czegoś z lampy nie zapomnę nigdy. Czerwone, świdrujące, żarzące się oczy, trupia głowa przypominająca pysk wilka. To było przeraźliwie chude, nagie, wręcz jakby kawałki skóry na kościach, na głowie powyrywane strzępy włosów, długie, haczykowate palce z pazurami, coś jakby łapy jaszczurki.
Mnie wbiło w łóżko. Nie mogłam się poruszyć, mrugnąć okiem, wydobyć głosu, nawet złapać powietrza. Myślałam, że się uduszę. To tylko patrzyło na mnie z góry, tak ironicznie i prześmiewczo, jakby chciało powiedzieć: „I co, tego chciałaś?”.
Nie wydało żadnego dźwięku, natomiast przekazało telepatycznie, że będzie potężne trzęsienie ziemi, po czym nastąpił błysk i to z lampy teleportowało się do korytarza. Wtedy mogłam oszacować mniej więcej jego wzrost. To nie było duże, około 150 cm, może mniejsze.
Ze strachem myślałam tylko: „Boże, on idzie do pokoju mojego syna” (Dziś 18-latek, na tamten czas miał około 4 lata). Nagle poświata zgasła, bo od tej postaci biło takie ogniste światło. Wtedy dopiero mogłam się ruszyć. Wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do pokoju syna. Spał… Odetchnęłam z ulgą. Jeszcze w życiu tak się nie bałam jak wtedy, gdy to skręciło do pokoju dziecka.
Długo nie mogłam dojść do siebie. Zastanawiałam się, co się właściwie stało, czy coś mi się przyśniło, czy przysnęłam na sekundę? Pytam męża, czy też to widział, w końcu leżał obok mnie. Ten zdziwiony, o czym ja gadam, więc zdezorientowana poszłam spać.
Rano, gdy się obudziłam, nie mogłam otworzyć oczu. Były tak zaropiałe i sklejone. Po omacku udałam się do łazienki, by doprowadzić się do porządku. Dostałam zapalenia spojówek…
Pierwsze, co pomyślałam: czy to mogło mieć coś wspólnego ze zdarzeniem nocnym? To było tak odrażające i przerażające, że moje oczy tego nie wytrzymały?
Wspomniałam o tym koleżance i o tym, że to coś z lampy wspomniało o potężnym trzęsieniu ziemi. Następnego dnia ona mi pisze: „Ty czytałaś?”. Nie bardzo wiedziałam, co ona ma na myśli. Zapytałam, o czym? Wtedy powiedziała mi, że było ogromne trzęsienie ziemi i zginęło bardzo wiele ludzi. To było bodajże w Iranie. Wtedy zrobiło mi się strasznie nieswojo. Bo poczułam, że to na lampie chyba faktycznie mnie odwiedziło, a telepatyczne przesłanie o trzęsieniu miało być świadectwem w życiu realnym.
Dodam, że dzień wcześniej czytałam apokryf świętego Tomasza. Jestem wierząca, ale to jest wiara w jeden Absolut, a nie w Kościół na Ziemi. Mam nadzieję, że nic nie pominęłam. Mimo upływu czasu pamiętam każdą sekundę tego spotkania i towarzyszące im emocje strachu i bezradności, bycia niczym...

Komentarz FN:
Dziękujemy za zaufanie i tak dokładne opisanie swojej historii. To musiało być dla Pani przerażające doświadczenie.
Jednym z możliwych wyjaśnień jest paraliż przysenny lub stan na granicy snu i czuwania.
W takich chwilach człowiek może widzieć bardzo realistyczne postacie, odczuwać czyjąś obecność, odbierać różne komunikaty, a jednocześnie nie być w stanie się poruszyć ani wydobyć głosu. Część Pani relacji rzeczywiście pasuje do tego zjawiska. Nie ograniczalibyśmy jednak całej historii wyłącznie do tego wyjaśnienia. Szczególnie zastanawiający jest wątek trzęsienia ziemi. Z Pani relacji wynika, że otrzymała Pani ostrzeżenie o nadchodzącej katastrofie, zanim dowiedziała się o niej z wiadomości. Widzimy w tym wyraźny element jasnowidzenia. Również zapalenie spojówek, które pojawiło się następnego ranka, zapewne miało związek z ogromnym stresem i szokiem, jaki Pani przeżyła. Nie można więc wykluczyć, że rzeczywiście zetknęła się Pani z realną istotą pochodzącą z innego wymiaru. Mogło tak właśnie być.