Dziś jest:
Poniedziałek, 2 listopada 2026

Bezinteresowna dobroć jest jedyną wartością absolutną.
/Zygmunt Mysłakowski/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW

Od lat żyję w lęku przed nocą
Nie, 10 gru 2023 21:57 | komentarze: brak czytany: 5386x

Od lat żyję w lęku przed nocą. Nie wtedy, jak dom jest wypełniony ludźmi – wówczas funkcjonuję normalnie, problem nie istnieje. Zaczyna się w momencie gdy wiem, że zostanę sama.

Jestem osobą racjonalnie myślącą, póki promienie słoneczne dochodzą do pomieszczeń w których przebywam. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej, śmieję się sama z siebie, że to głupie, dziecinne, irracjonalne. Mam w sobie ogrom odwagi i optymizmu do czasu aż zapadnie zmrok. Wtedy cały mój wigor gdzieś się ulatnia. Wszystko się zmienia. Czuje się jak w innej rzeczywistości, gdzie reguły panujące w ciągu dnia nie obowiązują. Nie ufam źródłom sztucznego światła, sprzętom zasilanym elektrycznie. Dlaczego? Chociażby dlatego, że w ostatnim miejscu zamieszkania, po kilku spokojnych latach, wracam któregoś dnia z pracy, w środku dnia i włącza się sam telewizor. O dziwo, nie zareagowałam jakoś histerycznie, wręcz potraktowałam to zupełnie naturalnie, bez zbędnych emocji. Nawet rozbawiło mnie to lekko. Włączyłeś się – powiedziałam sobie – aha dobrze, więc nadawaj. To był taki okres, kiedy wracałam do domu potwornie zmęczona, liczyłam każdy krok i miałam nadzieję, że starczy mi sił, żeby dojść do celu. W domu zawsze dopadał mnie taki przeraźliwy chłód, że trzęsłam się z zimna, dosłownie dygotałam. Co z tego, że na zewnątrz 30 stopniowy upał, skoro ja w polarze, pod kołdrą i kocem trzęsłam się z zimna 40 minut zanim zasnęłam.

Tak, bo to był mój rytuał – zapadałam w sen w ciągu dnia. Wtedy też znajomy elektronik – który był nieraz świadkiem jak telewizor się włącza, wyłącza, przełącza kanały, żyje własnym życiem – stwierdził, że póki to wszystko się dzieje jak jest włączony do gniazdka, to nie ma się czym przejmować, bo to mogą być zwykłe przepięcia. I na tym stanęło.
Ostatnio jak zostałam w domu sama, znowu zapaliło się światło na korytarzu, już w nowym mieszkaniu i popękały żarówki w pokoju. Zawsze staram się to racjonalnie wytłumaczyć i spokojnie do tego podejść, ale mogę tak zrobić póki mam włączoną pełną świadomość. Najbardziej boję się, że wybudzę się w środku nocy, „zobaczę coś i usłyszę” i zanim wszystko sobie racjonalnie przetłumaczę, doznam jakiegoś zawału albo wylewu.

Od dawna nie chce „nic widzieć i słyszeć”. Dlatego zapalam wszystkie światła, włączam dźwięk z różnych źródeł i staram się przeczekać do świtu. Nie dałoby się tak na dłuższą metę żyć, popadłabym w jakąś psychozę. Przecież trzeba pracować, mam odpowiedzialne zajęcie i muszę myśleć trzeźwo.

Co bym mogła zobaczyć albo usłyszeć? Na przykład to co moja babka i ciotka. W rodzinie nikt nic o tym nie wie, moi rodzice do tej pory nie wiedzą. Babka nikomu o tym nie mówi, przecież ludzie poczytają nas za wariatów. Nocowałam u nich pewnego lata, już jako dorosła osoba. Cisza, głucha noc. Śpimy z ciotką w jednym pokoju, nagle krzyk i hałas. Raban taki, że zerwał nas na równe nogi. Pobiegłyśmy z ciotką do kuchni, gdzie zastałyśmy naszą seniorkę, goniącą za kimś. Usłyszałam pytanie ciotki:

„Znowu przyszła?” Myślę – „Kto u diaska? W środku nocy? Po ciemku? Co się tutaj wyprawia?” Babka jak zwykle żadnej pary z ust. „Nic się nie stało, idziemy spać.” Ale jak zasnąć po takiej akcji, zwłaszcza, że widok zawsze spokojnej, twardej, zrównoważonej, chłodnej emocjonalnie babki – niepokoi. Głos się jej łamie i widać, że sama nie zaśnie do rana, bo po chwili w dłoni już dzierży swój modlitewnik i będzie klepać litanie przez następne godziny. Widzę po ciotce, że ta będzie bardziej skora do wyjaśnień. Dowiaduję się, że z różną regularnością nocami mają odwiedziny. Kobieca postać, jasna, wysoka, łagodna, rozświetlająca mrok. Przychodzi, żeby poinformować o przełomowych, ważnych wydarzeniach w rodzinie, w okolicy. Widują ją obydwie, chociaż nie zawsze w tym samym czasie. Przychodzi powitać nowych członków rodziny. Zastanawiały się kto to – wymyśliły, że ktoś z przodków. Ja nie jestem do tego przekonana. Zastanawiam się, czy owa postać tylko informuje, czy może manipuluje i kreuje tę rzeczywistość, o której mówi.

Sama ostatnio codziennie budziłam się z rozkazem na ustach, wypowiadanym na głos po wstaniu: „Zmień pracę”. I tak codziennie. Owszem, byłam zmęczona fizycznie i psychicznie, ale logicznie, racjonalnie myśląc zmiana pracy niewiele mogła zmienić, bo warunki pracy w moim zawodzie, wszędzie są podobne, a ja jednak zainwestowałam bardzo wiele wysiłku w to miejsce, więc wydało mi się to najzwyczajniej absurdalne i bezcelowe. Odepchnęłam od siebie siłą woli ten nakaz. I wtedy zdarzyło się coś bardzo dziwnego, bo zaczęli przychodzić do mnie inni ludzie i opowiadać swoje sny – a nigdy tego nie robili – z wielkim niepokojem pytali czy przypadkiem nie odchodzę, bo w snach informowałam ich, że odchodzę, zmieniam miejsce i przekazuję ich pod opiekę kogoś innego. To nie była jednostkowa sytuacja, tylko lawina. Zaznaczam, że nie pracuję w branży ezoterycznej, jakimś gabinecie psychoterapii.

Przychodzili zwyczajni ludzie z ulicy dzielić się swoimi snami. A potem jeszcze splot dziwacznych okoliczności sprawił, że, chcąc nie chcąc, zmieniłam pracę. Zdążyłam przed epidemią koronawirusa. Dodam, że w poprzednim miejscu pracy oprócz stałych obowiązków, miałam pod opieką bardzo wielu starszych podopiecznych z wielkiego, nie najlepiej zarządzanego DPS-u. Codziennie zastanawiam się jak oni przetrwają to wszystko. Nie mam złudzeń, że jest i będzie bardzo ciężko.

Czy to przypadek? Nie sądzę. Kto nas odwiedza i jaki w tym ma cel? Czemu mają służyć te manifestacje? I pytanie zasadnicze – czy warto dociekać?

[dane do wiad. FN] /e-mail dostaliśmy 2 maja 2020/







* Komentarze są chwilowo wyłączone.

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

[KONTAKT] To było w środku nocy. Przebudziłem się i podszedłem do okna. Zobaczyłem piękne, czyste niebo pełne gwiazd. Wśród nich coś się znacząco wyróżniało. Obiekt był optycznie wielkości gwiazdy. Najpierw poruszał się po linii falistej przez około 30 sekund, zmieniając kolory. Następnie zatrzymał się i wystrzelił z wielką prędkością w górę, pod kątem około 45 stopni względem wcześniejszego ruchu falistego, ale już bez zmiany kolorów...

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 28 lipca 2026 | Wracam do publikacji w Dzienniku Pokładowym mocnym akcentem. A zresztą... przeczytajcie sami!

czytaj dalej

FILM FN

Czasami wystarczy trochę częściej spoglądać w niebo

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.