TO NIE BYŁ PRZYPADEK. DO DZIŚ JESTEM WDZIĘCZNY
Witam,
Ostatnio spotkała mnie historia może dla Pana mało spektakularna, ale chciałem się nią podzielić. Dodam jeszcze, że o Sai Babie dowiedziałem się właśnie od Pana. Pewnego dnia wybrałem się do ubezpieczyciela, aby wykupić ubezpieczenie na walkę, ale to akurat mniej ważne. Na ścianie u tego pana zauważyłem obraz przedstawiający Sai Babę. Bardzo mocno przykuło to moją uwagę i miałem ogromną chęć zapytać z ciekawości, dlaczego akurat ma na ścianie Sai Babę. Niestety nie miałem na tyle odwagi i po prostu wyszedłem.
Tego samego dnia, jadąc samochodem z dzieckiem, coś mnie tknęło, żeby włączyć sobie i posłuchać czegoś o Sai Babie. Minęła może minuta lub dwie. Jechałem za autem, które poruszało się bardzo wolno. Miałem już ochotę je wyprzedzić, ale ostatecznie zostałem za nim. Nagle, kiedy mijałem się z ciężarówką, pomiędzy nami z ogromną prędkością przejechał motocykl - dosłownie między ciężarówką a moim autem, które też nie jest małe.
Uznałem, że to nie był przypadek i że właśnie to uchroniło mnie, moje dziecko i motocyklistę od katastrofy. Nie jestem teraz żadnym wyznawcą Sai Baby, ale na znak wdzięczności ustawiłem sobie jego zdjęcie na tapecie telefonu, żeby chociaż takim małym gestem podziękować.
