Z poczty FN:
Witam serdecznie.
Spotkała mnie taka historia. Opowiem konkretnie.
Mój syn, 2-latek, był jakiś czas temu chory i miał kilka dni gorączkę, więc co kilka godzin podawałam mu leki, żeby tę gorączkę zbić. W ostatni dzień tego przeziębienia dałam synowi o 21:00 na noc leki przeciwgorączkowe i sama poszłam też spać.
Nagle, jakoś około 1:00 w nocy, COŚ lub KTOŚ z całej siły krzyknął mi do ucha: „WSTAWAJ!”. Oczywiście zerwałam się z łóżka jak szalona i przerażona, i od razu zobaczyłam, co z synem… a on 40 stopni gorączki. Nie wiem, co to było. Mieszkam sama, ale ten głos, byt, co mi wykrzyczał „WSTAWAJ” do ucha, to nie był sen, bo nic mi się nawet nie śniło.
Można opublikować mój mail.

Komentarz FN:
Dziękujemy za podzielenie się tą historią. Tego typu doświadczenia trudno jednoznacznie wyjaśnić. Z jednej strony można przypuszczać, że zadziałała bardzo silna intuicja matki - nawet podczas snu nasza podświadomość potrafi wychwycić sygnały, których na co dzień nie rejestrujemy w pełni świadomie. Z drugiej strony można też spojrzeć na to jako na formę ostrzeżenia lub duchowego impulsu, który pojawił się dokładnie wtedy, gdy był potrzebny.
To z pewnością jedno z tych doświadczeń, które trudno uznać za zwykły przypadek.