
Dziś jest:
Wtorek, 15 września 2026
Bezinteresowna dobroć jest jedyną wartością absolutną.
/Zygmunt Mysłakowski/
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz
Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl
czytaj dalej 
Całun Turyński z niezwykłą dokładnością potwierdza kolejne fazy umierania Jezusa Chrystusa
/ten tekst został do nas przysłany przez czytelnika, a wcześniej został opublikowany na portalu http://wirtualnapolonia.com/

Zastanówmy się nad słowami św. Alfonsa Marii Liguori: „Gdyby ktoś cierpiał za przyjaciela obelgi i złe traktowanie, a później dowiedział się, że ów przyjaciel pytany o to, mówi: »Porozmawiajmy o czymś innym!«, jakże wielki ból sprawiłaby mu niepamięć niewdzięcznika! I wręcz przeciwnie, jakąż ulgę odczułby, upewniając się, że przyjaciel zapewnia o dawaniu świadectwa wiecznej wdzięczności, i że zawsze o tym pamięta wyrażając się o nim z czułością i wzruszeniem. Dlatego też wszyscy święci, zdając sobie sprawę z przyjemności jaką sprawia Jezusowi częste przywoływanie Jego Męki, troszczyli się o to, aby nieustannie rozważać cierpienia i obelgi, jakim był poddany nasz najukochańszy Odkupiciel w czasie swojego życia, a zwłaszcza w chwili śmierci”. (1)
Rozważanie Męki Chrystusowej było zawsze i jest nadal jedną z najważniejszych dróg prowadzących ku rozwojowi duchowemu i uświęceniu. Tymczasem dla nas, ludzi XXI wieku, staje się ono coraz trudniejsze głównie ze względu na naszą słabość.
„Piąta Ewangelia”
Czy to nie po to, aby wesprzeć nas w tej słabości Opatrzność Boża zachowała właśnie dla naszej epoki odkrycie skarbu zawartego w Całunie Turyńskim? Dopiero bowiem wraz z rozwojem nauki odkryte zostały cudowne znaki znajdujące się na nim: ślady korony cierniowej, pchnięcia włócznią, biczowania, a nawet znaki, które – jak można przypuszczać – zostały na nim odbite jako ślad zmartwychwstania Pana Jezusa.
Naukowcy, którzy długo badali tę świętą relikwię, uważają, że Całun Turyński jest bardziej kompletny i szczegółowy, jeśli chodzi o przedstawienie Męki Chrystusa, niż same Ewangelie. A także, że „żadne z odkryć dokonanych przez »zespół badający całun«, w ciągu trzech lat [badań i analiz], nie zawiera żadnej informacji, która stałaby w sprzeczności z treścią Ewangelii”.(2) Dlatego niektórzy zaczęli określać Całun Turyński mianem „Piątej Ewangelii” lub „Ewangelią dla XX wieku”.
Wybitny katolik, specjalista – chirurg i pisarz francuski dr Pierre Barbet, snuł w jednej ze swoich książek na temat Całunu takie rozważania: „Chirurg (w naszym wypadku, jakikolwiek czytelnik), który już rozważał cierpienia Męki Pańskiej, który postanowi zrekonstruować metodycznie wszystkie etapy tego męczeństwa trwającego noc i dzień, będzie mógł lepiej niż najbardziej wymowny kaznodzieja i lepiej niż najświętszy z ascetów (nie licząc tych, którzy mieli tego bezpośrednie wizje) wczuć się w męczeństwo Chrystusa”.(3)
I to właśnie uczynimy, opierając się na zeznaniach chirurgów, naukowców i specjalistów, którzy analizowali Całun, śledząc niektóre epizody Męki Chrystusa tak, jak nam to przedstawiają Ewangelie i Tradycja, i jak to zostało uwidocznione na Całunie Turyńskim.
Modlitwa w ogrodzie Getsemani
„Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię”. (Łk 22, 44)
Zwróćmy uwagę na to, iż jedyny ewangelista, który z precyzją i dokładnością specjalisty opowiada o tym wydarzeniu, był lekarzem (św. Łukasz). Hematidroza (wydzielanie krwawego potu) jest zjawiskiem rzadkim, ale dobrze opisanym. Pojawia się, według dr. Le Bec, w warunkach zupełnie wyjątkowych: wielkiego osłabienia fizycznego organizmu i towarzyszącego mu wstrząsu moralnego, pociągającego za sobą głębokie przeżycia i wielki strach.
Strach, przerażenie i wstrząs moralny osiągają tutaj swój szczyt. To właśnie to, co Łukasz określa słowem „agonia”, które po grecku oznacza walkę, udrękę, trwogę… Intensywne rozszerzenie podskórnych naczyń włoskowatych, które pod wpływem nacisku gwałtownie przechodzą do milionów gruczołów potowych. Krew miesza się z potem, a po jego wydzieleniu krzepnie na skórze. To właśnie ta mieszanina potu i skrzepów łącząc się, ścieka po całym ciele w wystarczającej ilości, aby spaść na ziemię.(4)
Prof. Giovanni Tamburelli, poddając komputerowej analizie trójwymiarowe zdjęcie oblicza postaci z Całunu, zauważył, że oprócz niezliczonych krwawień i małych skrzepów krwi, którymi jest ono naznaczone, wydaje się być całe pobrudzone krwią, tak jak mogła wyglądać twarz Pana Jezusa w chwilach agonii w Ogrodzie Oliwnym.
Spoliczkowanie w domu Annasza
„Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc: »Tak odpowiadasz arcykapłanowi?«” (J 18, 18,22)
Naukowcy, badając Całun, stwierdzili, że po prawej stronie twarzy, która została na nim odbita, widać duże stłuczenie, a chrząstka nosa została złamana i przesunięta w prawo.(5)
Dr Judica Cordiglia wyjaśnia, że złamanie chrząstki nosa i następujące po tym jego skrzywienie, które można zaobserwować na Całunie, spowodowane zostało uderzeniem zadanym kawałkiem krótkiego, walcowatego kija o średnicy od 4 do 5 cm.(6) Miało to spowodować obfity wypływ krwi, co da się zauważyć na Całunie, jako że wąsy są nasycone krwią, która spływa od nosa aż na brodę.(7) Nadto, w opinii językoznawców słowo używane przez św. Jana na określenie „spoliczkowania” można przetłumaczyć jako „uderzenie kijem”. Zgadzałoby się to z wnioskami, do których doszli naukowcy badający Całun. (8)
Obelgi i zniewagi cielesne
„I zaczęli Go pozdrawiać: »Witaj, Królu Żydowski!« Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd” (Mk 15, 18-19)
Przy pomocy nowoczesnej aparatury badawczej, można dostrzec na postaci z Całunu Turyńskiego „obrzęki w różnych częściach twarzy i ogromny ślad po plwocinie, który schodzi od wewnętrznego kącika prawego oka aż do dolnej części nosa”.(9) Ten „został zdeformowany przez złamanie chrząstki grzbietowej, całkiem blisko nasady nosa, która pozostała nienaruszona”.(10) Również „w okolicy oczu i na łukach brwiowych są rany i urazy takie same, jakie mogłyby powstać w wyniku uderzeń kijem lub pięścią. Prawa brew jest wyraźnie spuchnięta”.(11)
„Prawie na całej twarzy znajdują się zadrapania, ale przede wszystkim po prawej stronie, która jest również zdeformowana tak, jakby pod krwawymi otarciami naskórka znajdowały się także krwiaki. Obydwa łuki brwiowe prezentują owe, tak dobrze nam znane, rany pourazowe, które pojawiają się pod wpływem uderzenia kijem lub pięścią; kości łuków brwiowych przecinają skórę”.(12)
„Prawa strona twarzy jest znacznie spuchnięta. Obrzęk rozciąga się i zwiększa w bruździe znajdującej się pomiędzy nosem, policzkiem a ustami”.(13)
„Dlatego mamy przed sobą twarz, która była potwornie maltretowana uderzeniami kija, uderzeniami pięścią, policzkowana, opluwana. Wyraźne są też ślady wyrywania włosów na brodzie”.(14)
Profesor Giovanni Tamburelli, analizując trójwymiarowe zdjęcie Całunu, stwierdza: „Twarz ukazuje się pokryta rodzajem przerażającej krwawej maski, na widok której cierpienie Człowieka z Całunu wydaje się niesłychanie okrutne. Jest to coś niezwykle poruszającego”.(15)
Biczowanie
„Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować”. (J 19, 1)
„Całun daje nam obraz biczowania o wiele bardziej kompletny, dokładny i potworny: ponad 120 potrójnych ciosów, zadanych przez dwóch silnych mężczyzn, znajdujących się po obu bokach skazańca, doświadczonych w swoim rzemiośle, z których jeden był wyższy, a drugi nieco niższy; którzy pokrywają metodycznie kolejnymi uderzeniami całą powierzchnię jego ciała nie oszczędzając żadnego miejsca z wyjątkiem okolic serca”.(16)
Na całym ciele, przede wszystkim zaś na plecach, można zobaczyć identyczne ślady, jakie pozostawiało narzędzie, którego Rzymianie używali do biczowania skazańca (flagellum taxillatum), złożone z trzech odgałęzień zakończonych małymi metalowymi kulkami z wypukłościami i połączonych ze sobą specjalnym drutem. To narzędzie nie było używane w średniowieczu (część środowisk, odrzucających autentyczność Całunu Turyńskiego, twierdzi, że jest on „tworem ludzi średniowiecza” – przyp. red.), a znane jest w naszych czasach dopiero po tym, jak zostało znalezione podczas badań archeologicznych. Każde uderzenie flagellum taxillatum wyrywało kawałki skóry, powodując krwawienia.(17)
Badając kierunek tych krwawień i kierunek uderzeń ustalono, że Jezus w czasie biczowania znajdował się w pozycji pochylonej i był przywiązany do niskiego słupa. Prof. Pierluigi Bollone doliczył się ponad 600 ran na całym ciele Człowieka z Całunu i 120 śladów po biczu.(18)
„Urazy powstałe w wyniku biczowania odznaczają się takim realizmem, taką zgodnością z danymi archeologicznymi, i występują w takiej ilości, że stoją w wyraźnej sprzeczności z niezwykle ubogimi przedstawieniami artystów wszystkich czasów”.(19)
Koronowanie cierniem
„A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym”. (J 19, 2). Na Całunie „głowa ukazuje ponad 50 małych głębokich ran, które świadczą o obecności korony cierniowej. Większe plamy odpowiadają dokładnie miejscom, gdzie znajdowały się żyły i tętnice, co oddala możliwość fałszerstwa, ponieważ np. w średniowieczu nie znano krwioobiegu”.(20)
„Całun Turyński nie pozostawia tutaj cienia wątpliwości. Pozwala domyślać się istnienia korony w kształcie hełmu, która pokrywała całą głowę mężczyzny, od czoła aż do karku”.(21)
„W tej części głowy, pełnej zakończeń nerwowych i dużej ilości naczyń krwionośnych, ból spowodowany przez koronę, opierającą się o krzyż, a więc wbijającą się przy każdym ruchu, był na pewno nie do zniesienia”.(22)
„Na Całunie po prawej stronie czoła katowanego człowieka można zauważyć znaczny upływ krwi dosyć gęstej w kształcie cyfry „3”. „Wiadomo, że w tej części ciała, u wielu osób występuje dosyć duża żyła która przy wielkim wysiłku znacznie się rozszerza. Jeden z cierni prawdopodobnie przedziurawił tę żyłę – a badania anatomiczne potwierdzają tę tezę – powodując ciągłe krwawienie, nawet po wyciągnięciu przedmiotu, który spowodował ranę”.(23)
„Krwotoki spowodowane przez koronę cierniową, a następnie powstałe z nich skrzepy, są oczywiste” (24) i niemożliwe jest, aby mogły zostać wymyślone przez jakiegokolwiek śmiertelnika.
Trzy upadki
„Jezus upada po raz pierwszy… Jezus upada po raz drugi… Jezus upada po raz trzeci”. (Droga Krzyżowa, Stacja III, VII i IX)
Ewangelie nie wspominają o tych trzech upadkach, których doświadczył Pan Jezus w drodze na Kalwarię, ale przekazuje nam to Tradycja. Dlatego zostały one włączone do Drogi Krzyżowej.
Te upadki „potwierdza w wyraźny sposób Całun. Człowiek z Całunu ma kolana zranione w wyniku gwałtownego upadku na kamieniste podłoże. Lewe kolano jest brudne od ziemi zmieszanej z krwią. Zadrapania znajdujące się na nosie również są zabrudzone kawałkami ziemi – znak, że twarz Jezusa uderzyła o nią gwałtownie. (…) Nie mogąc zamortyzować siły upadku rękami, przywiązanymi do poprzeczki, którą Chrystus niósł na barkach, głowa Jezusa musiała nieuchronnie uderzać z całej siły o kamieniste podłoże; poprzeczka napierała na głowę silnie uderzając w kark, przykryty cierniami. Łatwo zrozumieć dlaczego na wizerunku z Całunu kark pojawia się tak straszliwie zmasakrowany.(25)
Ukrzyżowanie
„Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa” (J 19, 18)
Najpierw zdjęli z Niego szaty. Musiało to spowodować straszliwy ból, ponieważ tkanina tuniki zaschła na ranach Boskiego ciała, przyklejając się do niego. Czasami, w podobnym wypadku, aby zdjąć tkaninę przyklejoną do bardzo poranionego ciała, konieczne jest zastosowanie ogólnego znieczulenia. „Ale dlaczego tak dotkliwy i okropny ból nie prowadzi w tym przypadku do omdlenia? To dlatego, że cały czas On [Jezus] panuje nad swoim męczeństwem, a nawet nim kieruje”.(26)
Później rzucili go na ziemię, ciągnąc go za ramiona, aby je przybić do poprzeczki krzyża.
Gdzie zostały umieszczone gwoździe? Nie na środku dłoni, jak to zazwyczaj widać na rozpowszechnionej ikonografii. Badania specjalistów udowodniły bowiem, że to miejsce było zbyt słabe, żeby wytrzymać ciężar ciała dorosłego człowieka. Zatem gdzie? Między dłonią a przedramieniem, w miejscu znanym w anatomii pod nazwą „szczelina Destota” (nadgarstek). „W tym miejscu gwóźdź wchodzi z większą łatwością, nie łamiąc żadnej kości, i utrzymuje się łatwo i pewnie na miejscu. (…) Oglądając Całun, możemy zauważyć, że wielki skrzep krwi odpowiadający ranie ramienia znajduje się dokładnie w okolicy tego miejsca”.(27)
Przebijając miejsce znajdujące się między dłonią a przedramieniem, gwóźdź powodował „ból nie do opisania, przenikliwy, który promieniował na palce, wznosił się jak ognisty język aż do łopatki i przenikał do mózgu. Dobrze wiadomo, że najbardziej nieznośny ból jakiego człowiek może doświadczyć, powstaje w wyniku zranienia jednego z większych splotów nerwowych. Jezus będzie to znosił jeszcze przez trzy godziny”.(28)
Następnie kat i jego pomocnik podnieśli poprzeczkę z przybitym do niej Jezusem, aby ją umieścić na palu, czyli na pionowym drzewcu krzyża. Zadawało to Ukrzyżowanemu niewypowiedziany ból.
Podczas gdy Jezus wisiał na krzyżu, utrzymując się tylko dzięki przybitym do niego rękom, oprawcy zaczęli przybijać jego stopy do drzewca krzyża. Przebili lewą stopę w taki sposób, że główka gwoździa wyszła na podeszwie stopy; układając ją później na grzbiecie prawej stopy w taki sposób, aby gwóźdź również ją przebił, i wreszcie przymocowując obie, jedna na drugiej, do drzewca krzyża.
„Powieszenie za ręce powoduje u ukrzyżowanych zespół kontrakcji, które stopniowo przechodzą w skurcze mięśni. Dosięga ono w końcu mięśni odpowiadających za oddychanie, uniemożliwiając wydech. Katowani, nie mogąc opróżnić płuc, umierają przez uduszenie”.(29)
Śmierć
„Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha”. (Łk 23, 46)
„Obserwując ślady na Całunie widzimy, że na wizerunku mięśnie klatki piersiowej są zwarte w spazmie, przepona jest uniesiona i zaznacza się we wklęsłości brzucha. Jest to obraz typowy dla gwałtownego zwarcia mięśni, spowodowanego duszeniem się i gwałtowną chęcią oddychania”.(30)
„Nigdy nie mógłbym uwierzyć ani nawet wyobrazić sobie, że ukrzyżowanie jest tak niemiłosierne i okrutne, jak pozwala nam to zrozumieć Całun Turyński swoim niemym a zarazem niezwykle wymownym językiem. (…) Ukrzyżowanie przewyższa pod względem okrucieństwa wszystko, co tylko możemy sobie wyobrazić”.(31)
Zakończenie
W obliczu tego wszystkiego, co udało nam się przedstawić, można zrozumieć przenikliwy komentarz prof. Plinia Correi de Oliveira:
„Całun Turyński jest nieustającym cudem. Pan Jezus dokonał wspaniałego aktu miłosierdzia, zwłaszcza jak na nasze czasy, pozwalając, aby zdjęcie ukazało jego Boskie oblicze”.
„Jest on takim cudem, takim dowodem istnienia Naszego Pana Jezusa Chrystusa, takim dowodem Jego zmartwychwstania i dowodem na to, w co wierzymy, że można byłoby sobie życzyć, aby we wszystkich środowiskach religijnych częściej mówiło się o Całunie Turyńskim”.
„Jest w Nim majestat i godność Człowieka-Boga, które przejawiają się w bólu i poniżeniu, z łagodnością baranka, ale i z dumą lwa”.
„Zachęcałbym wszystkich do posiadania pięknej reprodukcji Całunu Turyńskiego i przechowywania jej między swoimi pobożnymi przedmiotami, aby ją kontemplować, podziwiać i rozważać nad tym wizerunkiem, ponieważ jest ono jak zdjęcie Naszego Pana Jezusa Chrystusa. I to zdjęcie przypomina nam o pewnych epizodach znajdujących się w Ewangelii, które dają nam pojęcie o wielkości Naszego Odkupiciela”.(32)
Plinio Maria Solimeo
„Przymierze z Maryją”, nr 9, 2003
Przypisy:
(1) Św. Alfons Maria de Liguori, Rozważania nad Męką Pańską, Dzieła Ascetyczne, B.A.C., Madryt, 1970, t. I, str. 201-202.
(2) Dr John H. Heller, członek zespołu STURP (Projekt Badań nad Całunem Turyńskim), w „Całun Turyński”, Wyd. José Olympio, RJ, 2 wyd., 1986, str. 215
(3) Dr Pierre Barbet, Męczeństwo Chrystusa według chirurga, Wydawnictwo Loyola, SP, Dziewiąte wydanie, 2000, str. 193.
(4) Idem, str. 195.
(5) O. Manuel Solé, SJ, Całun Pana, Wydawnictwo Loyola, SP, 1993, str. 266
(6) Idem, str. 267
(7) Akta II Congr., str. 180, w Solé, id. ib.
(8) Dr Pierre Barbet, op. cit., str. 97; Solé, 267.
(9) Pe. Manuel Solé, op. cit.
(10) Dr Pierre Barbet, op. cit., str.193.
(11) ACI Digital, Święty Całun turyński, Internet, str. 6.
(12) Dr Pierre Barbet, op. cit., str. 97.
(13) Dr Rudolf W. Hynek, Co ujawnia Całun turyński?, str. 23. Apud O. Manuel Solé, str. 169.
(14) O. Manuel Solé, op. cit., str. 169.
(15) Idem, ib.
(16) Idem, str. 268.
(17) Cfr. ACI, id., ib.
(18) O. Manuel Solé, op. cit., ib.; ACI, str. 6.
(19) Dr Pierre Barbet, op. cit., str. 188.
(20) ACI, id. ib.
(21) O. Manuel Solé, op. cit., str. 270.
(22) Julio Marvisón Preney, Całun turyński: Cudowne Fałszerstwo?, Wyd. Mercuryo, SP, 1998, str. 40.
(23) Evaldo Alves d’Assumpçăo, Całun turyński – Ewangelia dla Wieku XX, Wydawnictwo Loyola, SP, trzecie wydanie, 1992, str. 55.
(24) Dr Pierre Barbet, op.cit., str. 188.
(25) O. Manuel Solé, op. cit., str. 274.
(26) Dr Pierre Barbet, op. cit., str. 203.
(27) E. A. Assumpçăo, op. cit., str. 59.
(28) Dr. Pierre Barbet, op. cit., str. 203.
(29) Idem, str. 113.
(30) E. A. Assumpçăo, op. cit., str. 61.
(31) Dr. Rudolf Hynek, op. cit., str. 51, apud O. Manuel Solé, str. 211.
(32) Konferencja wygłoszona dla członków i współpracowników TFP w 28-4-84; Archiwum TFP, tekst bez autoryzacji.
czytaj dalej 
Jeden z naszych czytelników zaproponował obejrzenie filmu, który bardzo nam się podoba i który... dobrze znamy, czyli...
Polecam film który fajnie przedstawia zagadnienie przeznaczenia, reinkarnacji oraz dokąd zmierzamy. Bardzo pozytywny i lekki w odbiorze.
Polecam
Niebiańska przepowiednia
Pozdrawiam
https://www.youtube.com/watch?v=Iirka1TCqKM
czytaj dalej 
Polskie media obiegła ciekawa informacja, a raczej film. Przedstawia psa, który pojawia się nagle na autostradzie. Jego wtargnięcie jest jednak na tyle niezwykłe, że niektórzy mówią wręcz o teleportacji.

Nietypowe nagranie wykonano w Meksyku. Link poniżej!
https://www.youtube.com/watch?v=h2JykeEC__4
czytaj dalej 
Trzydziestoczteroletnia mieszkanka Santiago w Chile, Cecilia Carrasco doznała szoku w wyniku upadku spowodowanego przez nieznaną siłę. Kamery nagrały moment, kiedy kobieta pada nagle na podłogę w biurze swojego adwokata. Zdarzenie miało miejsce 27 grudnia 2014 r.
Na opublikowanym nagraniu widać, jak Cecylia Carrasco w towarzystwie innej kobiety przechodzi koło recepcji kancelarii prawnej i nagle, nie uderzona przez nikogo upada na podłogę.
„Widziałam kiedyś film o kobiecie, którą prześladują duchy. Nie mogę uwierzyć, że to samo przytrafiło się mnie. Nie wiem, dlaczego okazałam się dla nich interesująca” – powiedziała Cecylia Carrasco.
Pracownicy szpitala, do którego została przewieziona stwierdzili uszkodzenie czaszki. Lekarze sceptycznie odnieśli się do słów pacjentki, uznając, że mogła ona doznać tej kontuzji po upadku i uderzeniu głową o podłogę. Jednakże medycy nie potrafią wyjaśnić zagadkowego nagrania z miejsca zdarzenia.
https://www.youtube.com/watch?x-yt-cl=85114404&x-yt-ts=1422579428&v=3sLadWHiEgk
czytaj dalej 
czytaj dalej 
...Radość właścicieli psów i kotów, którzy już widzieli swoje zwierzęta na rajskich polanach, okazała się przedwczesna. Wbrew temu, co podały media na całym świecie, św. Piotr nie otworzy przed zwierzętami niebiańskiej bramy. Papież Franciszek niczego takiego nie obiecał. Słowa głowy Kościoła zostały źle zrozumiane.
Dla miłośników zwierząt to była najważniejsza wiadomość tygodnia. Gdzież tam tygodnia! Dla wierzących posiadaczy psów i kotów to mogła być najważniejsza wiadomość dekady. Tym bardziej że została zgrabnie przez media opisana. Towarzyszyła jej wzruszająca, łapiąca za serce historia.
Oto papież Franciszek podczas audiencji generalnej pociesza chłopca. Chłopiec jest smutny, bo zdechł jego ukochany pies. - Pewnego dnia zobaczymy nasze zwierzęta podczas ponownego przyjścia Chrystusa. Niebo jest otwarte dla wszystkich stworzeń bożych - miał powiedzieć chłopcu papież.
Papież Franciszek jest jak św. Franciszek
Deklaracja była rewolucyjna. Według katolickiej doktryny zwierzęta nie mogą pójść do nieba, bo nie mają duszy. Ale papież Franciszek przyzwyczaił już dziennikarzy do mniejszych i większych "rewolucji". Dlatego otworzenie bram niebieskich przed zwierzętami mało kogo zaskoczyło. Domniemane słowa papieża obiegły media na całym świecie. Doniesienia opublikowało też wiele polskich serwisów. Teksty zbierały tysiące lajków na Facebooku.
"Papież Franciszek dał już nadzieję homoseksualistom, rozwodnikom i zwolennikom teorii Wielkiego Wybuchu. Teraz przyszedł czas na miłośników zwierząt i wegan" - opisywał "The New York Times".
Christine Gutleben, dyrektor Humane Society, największej amerykańskiej grupy obrońców zwierząt, już porównywał papieża Franciszka ze znanym z miłości do zwierząt św. Franciszkiem. - Papieskie imię nie zostało wybrane bez przyczyny - mówił. Problem w tym, że Franciszek nie wpuścił zwierząt do nieba. Nie pocieszał nawet żadnego chłopca.
W sobotę nadzieję rozwiał zastępca rzecznika Watykanu ksiądz Ciro Benedettini. W rozmowie z agencją Reuters przypomniał zasadę, którą powinni się kierować dziennikarze. - Fundamentalna zasada nakazuje wszystko sprawdzić dwa razy. W tym przypadku została złamana - mówił.
Przecież papież niczego takiego nie mówił
Benedettini opowiadał, że w piątek odebrał wiele telefonów od zagranicznych dziennikarzy, którzy dopytywali go o pozagrobowe życie zwierząt. Był zaskoczony, bo nie przypominał sobie, aby papież się w tej sprawie wypowiadał. Po sprawdzeniu okazało się, że papież podobnych słów nie wypowiedział, a na pewno nie w takim kontekście.
Źródłem pomyłki okazał się artykuł we włoskim dzienniku "Corriere della Sera" z 27 listopada. Opowiadał o audiencji u papieża, która miała miejsce dzień wcześniej. Podczas spotkania Franciszek mówił o "przemianie wszelkiego stworzenia w nowe niebo i nową ziemię". Przywoływał słowa papieża Pawła VI sprzed kilkudziesięciu lat. To zmarły w 1978 roku papież powiedział, podobno pocieszając dziecko: "Pewnego dnia zobaczymy nasze zwierzęta w wieczności Chrystusowej". Ale żadna deklaracja otwarcia nieba dla zwierząt nie padła.
Włoski dziennik przytoczył w relacji słowa Pawła VI, poprawnie opisując, kto jest ich autorem. Tyle że swój tekst zatytułował: "Papież i zwierzęta: Raj jest otwarty dla wszystkich stworzeń". To wystarczyło.
Papież jest w duchowej harmonii ze stworzeniem
Część mediów, m.in. "The New York Times" czy "Independent", przyznała się do błędu. Inne, jak np. CNN, zmieniły tylko treść swoich tekstów, pisząc na przykład, że "nie jest jasne, co papież dokładnie miał na myśli". Rzeczywiście nie wiadomo, co Franciszek myśli na temat zwierząt. Rzadko się na ten temat wypowiadał. Według rzecznika Watykanu z wypowiedzi i gestów Franciszka można jednak wysnuć wniosek: "To oczywiste, że papież jest w duchowej harmonii z całym stworzeniem".
Ks. Benedettini poinformował, że papież przygotowuje encyklikę, która w części będzie dotyczyła środowiska. I przypomniał zadowolenie papieża, gdy przed rokiem bezdomny Polak, Czech i Słowak odwiedzili go wraz ze swoim psem. Przed rokiem papież pozwolił także młodej Włoszce, aby położyła mu na ramionach baranka, tak jak je noszą pasterze. - Papież mówił raz kapłanom, że dobrzy pasterze powinni znać nie tylko imiona swoich parafian, ale także imiona ich psów - mówił Benedettini.
Nie potrzebuję papieża, aby poznać duszę zwierząt
„Ostatni papieże różnie wypowiadali się o potencjalnej duchowości zwierząt. W 1990 roku Jan Paweł II dał do zrozumienia, że zwierzęta mają duszę, ponieważ zostały stworzone z oddechu Boga. W 2008 roku papież Benedykt XVI zdenerwował niektórych miłośników zwierząt, mówiąc, że tylko ludzie »zostali powołani do wieczności «” - informuje Reuters.
Do sprawy w zupełnie inny sposób podszedł brytyjski "Guardian". W niedzielę opublikował komentarz napisany przez Kimberlee Auerbach.
"Nie potrzebuję papieża, aby powiedział mi, że zwierzęta mają duszę. Mam psa i wiem to już od dawna" - pisze autorka.
Żródło: http://wyborcza.pl/1,75477,17131065,Rzecznik_Watykanu__Zwierzeta_nie_pojda_do_nieba__To.html#ixzz3OQhAeD2v
czytaj dalej 
...Wyciekło nagranie przygotowane przez CNN na wypadek końca świata.
Co jakiś czas pojawiają się informacje na temat ewentualnego końca świata. CNN jest również przygotowany na taką ewentualność. Jak informuje telegraph.co.uk, w sieci przedwcześnie pojawiło się nagranie na tę sytuację. Wszystko za sprawą byłego stażysty.
Stażysta w CNN, oprócz typowych obowiązków, przeglądał także archiwa stacji. Tam natrafił na wideo przygotowane na ewentualny koniec.
Na nagraniu orkiestra gra utwór "Nearer, My God, to Thee" ("Być bliżej ciebie chcę" - red.). Piosenka ta była najprawdopodobniej grana przez orkiestrę na Titanicu, kiedy statek tonął.
Jak podaje telegraph.co.uk, nagranie zostało przygotowane pod kątem telewizorów z lat 80. Wykonano je w rozdzielczości 4:3. Nagranie jest słabej jakości, kamera się trzęsie, jest też bardzo słaba jakość dźwięku. Michael Ballaban przyznał, że opublikował ten film bez konkretnych powodów.
https://www.youtube.com/watch?v=dwvHJ7Zhxwo
czytaj dalej 
...Wyciekło nagranie przygotowane przez CNN na wypadek końca świata.
Co jakiś czas pojawiają się informacje na temat ewentualnego końca świata. CNN jest również przygotowany na taką ewentualność. Jak informuje telegraph.co.uk, w sieci przedwcześnie pojawiło się nagranie na tę sytuację. Wszystko za sprawą byłego stażysty.
Stażysta w CNN, oprócz typowych obowiązków, przeglądał także archiwa stacji. Tam natrafił na wideo przygotowane na ewentualny koniec.
Na nagraniu orkiestra gra utwór "Nearer, My God, to Thee" ("Być bliżej ciebie chcę" - red.). Piosenka ta była najprawdopodobniej grana przez orkiestrę na Titanicu, kiedy statek tonął.
Jak podaje telegraph.co.uk, nagranie zostało przygotowane pod kątem telewizorów z lat 80. Wykonano je w rozdzielczości 4:3. Nagranie jest słabej jakości, kamera się trzęsie, jest też bardzo słaba jakość dźwięku. Michael Ballaban przyznał, że opublikował ten film bez konkretnych powodów.
<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube.com/embed/dwvHJ7Zhxwo" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
czytaj dalej 
O sprawie napisały rosyjskie media, w tym portal oane.ws
http://oane.ws/news/2014/11/23/rossiyskie_uchenye_nashli_kamen_s_mikrochipom_vozrastom_250_mln_let
Chodzi o kamień, w którym rzekomo znajduje się fragment mikroprocesora. Zdjęcie przedrukowaujemy poniżej:
Rosyjscy naukowcy uważają, że kamień z "mikroprocesorem" ma przynajmniej 250 mln lat. Jak podają rosyjskie media, naukowcy z Rostowa nad Donem dokonali niezwykłego odkrycia. Odnaleźli kamień z zatopionym wewnątrz mikroczipem. Według wstępnych ustaleń wiek znaleziska szacowany jest na 250 milionów lat. Ma to oznaczać, że na Ziemi istniała kiedyś nieznana rozwinięta cywilizacja. Artefakt odnaleziono w lecie 2013 roku. Kamień zawiera coś, co jest uważane za nieznany rodzaj mikroczipa. Sugeruje to istnienie na Ziemi jakiejś innej, bardziej zaawansowanej w porównaniu do naszej, cywilizacji. Szacowany wiek znaleziska jest na tyle szokujący, że niektórzy nie wierzą w to, co rzekomo odnaleziono.
Odnalezienie kamienia z mikroczipem zawdzięczamy szczęściu lokalnego rybaka Wiktora Morozowa z Labinska. To on przekazał go do badań specjalistom. Naukowcy z Politechniki Nowoczerkaskiej i Politechniki Południowej, podobno studiowali odkrycie i stwierdzili, że kamień zawiera na ślady technologii mikroprocesorowej, której zasady działania nie da się rozpoznać.
czytaj dalej 
Nasz kolega latem patrolując pola wokół Emilcina nagrywał wszystko na wideo. Dopiero teraz zauważył ciekawe wygniecenie, które może być legiem (naturalnym wygnieceniem przez wiatr), ale mimo wszystko jest... warte zaprezentowania. Oto jego krótki raport:
...zrobiłem zrzut z dość długiego filmu.Z lewej strony widać tak jakby dolny zarys ufo odgnieciony w zbożu. Nie widać śladów dojścia ludzi,zwierząt-więc tak myślę że to może być miejsce odgniecione dolną częścią obiektu.Film z 19.7.14 ,czyli szkoda że dopiero teraz miałem czas pooglądać filmy z wakacji pod kątem niezwykłości.Można było dotrzeć w to miejsce -poszukać śladów podpór,kulek ferrytu.Teraz juz dawno po żniwach i z bliska już tego nie zbadamy.Co o tym myslicie?
Miejsce jest na południe od polanki Wolskiego ok 1 kilometra-tam latamy pokosiaczyć-brak drutów,mało drzew i można bezpiecznie latać na kilku metrach.Tak zwana SLK-Strefa Lotów Koszących.Miejsce jest bezludne -cała strefa ,nikt tam nie chodzi ,a ludzie są tylko w czasie pracy w polu,sadzie.Miejsce idealne do dyskretnego parkowania ufo,szczególnie nocą.

czytaj dalej 
Rosyjscy naukowcy złożyli sensacyjne oświadczenie - przed pojawieniem się człowieka na Ziemi istniała superrozwinięta cywilizacja. Do takiego wniosku doszli badacze z obwodu rostowskiego i Kraju Krasnodarskiego po unikatowym znalezisku mieszkańca z miasta Łabinsk.
Podczas połowu ryb Wiktor Morozow znalazł nieznany mu kamień, w którego środku znajdował się mikrochip - podaje periodyk „Mir Nowostiej”. Po analizie znaleziska specjaliści wywnioskowali, że należy do bardziej rozwiniętej niż ludzkość cywilizacji, która zamieszkiwała Ziemię przed nami. Unikatowe znalezisko zachowało się z pradawnych czasów dzięki umieszczeniu w kamieniu - wyjaśniają naukowcy.
W laboratorium Nowoczerkasskiej Politechniki w obwodzie rostowskim Katedra Geologii przeprowadziła ekspertyzę w zakresie ustalenia wieku znaleziska. Okazało się, że niezwykły kamień liczy około 250 mln lat. Ten fakt stanowi dowód istnienia na Ziemi superrozwiniętej cywilizacji na długo przed pojawieniem się człowieka pierwotnego. Prawdopodobnie osiągnięcie jej poziomu jest dla nas możliwe tylko w dalekiej przyszłości.
Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru/news/2014_11_25/Naukowcy-udowodnili-supercywilizacja-istniala-na-Ziemi-przed-ludzkoscia-2686/
czytaj dalej 
...Naukowcy badają tajemniczy posąg z Syberii. Czy zakodowano na nim przesłanie dla współczesnego człowieka?
Odkryty w 1894 roku drewniany posąg jest dwa razy starszy niż egipskie piramidy i zawiera tajemnicze przesłanie. Jego sekrety mają przybliżyć naukowcy z Niemiec, którzy zostali poproszeni o zbadanie starożytnego idola - poinformował "Siberian Times" na swoich stronach internetowych. Naukowcy wierzą, że rzeźba zawiera zaszyfrowane przesłanie dla współczesnego człowieka.
Ten starożytny przykład ludzkiej kreatywności został odkryty w XIX wieku w torfowisku na głębokości ok. czterech metrów w okolicach miasta Kirowgrad w południowej części pasma gór Ural. Znaleziony został w kilku częściach na terenie kopalni złota. Wywodzi się z okresu kultury szigirskiej.
Posąg ma wysokość niemal trzech metrów, choć badacze twierdzą, że pierwotnie miał ponad pięć metrów. Niestety nie wszystkie części udało się odnaleźć. Niektóre z nich uległy zniszczeniu, ale zostały uwiecznione na rysunkach. Naukowcy twierdzą, że statua liczy 9,5 tys. lat.
Obecnie znalezisko znajduje się w Muzeum Historii w Jekaterynburgu. Problemy finansowe nie pozwoliły niestety na dokładniejsze badanie posągu.
Badanie tego postumentu to jak spełnienie marzeń. W całej Europie nie ma takiego okazu - powiedział profesor Thomas Terberger. Jak na razie wiadomo, że rzeźba została wykonana z modrzewia, który liczy 159 lat.
Posąg szigirski ma siedem twarzy. Badacze wierzą, że ornamenty, którymi jest pokryty, zawierają zaszyfrowane przesłanie oraz wiedzę, którą ludzkość straciła. Z kolei - jak podaje "The Daily Mail" - rosyjscy eksperci twierdzą, że zakodowane informacje dotyczą stworzenia świata i że jest to przesłanie od starożytnych dla współczesnego człowieka.
Pracownicy muzeum, gdzie aktualnie znajduje się znalezisko, uważają, że posąg był pewnego rodzaju drogowskazem. Ornamenty odczytują oni jako detale tej starożytnej mapy. Linie proste i strzałki wskazywać mają drogę i ilość dni, które trzeba przeznaczyć, by dotrzeć do celu. Niektóre z nich mają wskazywać drogę wodną, inne ukształtowanie terenu.
Rezultaty badań niemieckich naukowców mają być znane pod koniec lutego, najdalej w marcu przyszłego roku.


czytaj dalej 
...Nasz czytelnik polecił wszystkim wykład o "Strategii Szatana" autorstwa księdza Piotra Glasa. Nawet mając dystans do tego typu wykładów można posłuchać i dowiedzieć się wielu ciekawy rzeczy. Ksiądz Glas atakuje tzw. szeroką ławą zaliczając chyba nawet takich ludzi jak nas do obozu, który zwalcza, ale... wybaczamy mu ten błąd wynikający z niewiedzy. I polecamy te materiały do uważnego obejrzenia, gdyż zagrożenie ze strony niewidzialnych i demonicznych istot jest oczywiście realnym problemem współczesnego świata.
[...]
Sent: Sunday, November 23, 2014 9:23 AM
To: nautilus@nautilus. org. pl
Subject: Ks. Piotr Glas, egzorcysta - Strategie działania szatana
Ciekawy cykl.
http://www.parafiamaryi.pl/component/webplayer/video/14.html
Ciekawe świadectwo tego samego księdza na temat Medjugorje:
http://www.youtube.com/watch?v=oqt-WOWpVT0
Pozdrawiam,
JR
czytaj dalej 
...Dość ciekawa historia, która została opisana w wiadomości na naszej stronie facebook`a. Oto tekst:
21 listopada 20:19
Witam
Chciałam Wam opisać pewne zjawisko. Od jakiś 3-4 miesięcy obserwuję "dokładnie w tym samym miejscu" wyładowania atmosferyczne. Niezależnie od pogody, (a obecnie od 2-3 tygodni w Krakowie jest ciągle mgła nad ranem i wieczorami ) uderza od 1-3 piorunów nad budynkiem 13 piętrowym. Ani przed ani po uderzeniu nie słychać grzmotu. Od 30 lat pierwszy raz zaobserwowałam takie zjawisko , po przeciwnej stronie od kilku lat stoi budynek 17 piętrowy i tam nic się nie dzieje. Budynek nad którym uderzają pioruny to biurowiec znany jako " Biprostal", zawsze było tam mnóstwo dziwnych przekaźników, nadajników,urządzeń.
Dodam tylko,że nie tylko ja widzę codziennie pioruny, mój mąż i mama też to na potwierdzenie ,że nie jestem wariatem ,co to może być? Ps: Nie wydaje się to być nawet zestaw lamp błyskowych przy robieniu panoramy Krakowa ( szczególnie ,że jej znaczną część zasłaniałby wspomniany wcześniej 17 sto piętrowiec) , najprawdopodobniej nie ma wstępu na Biprostal ze względu na przynajmniej jedną udaną próbę samobójczą.
Pozdrawiam Ps2 : zapewne Państwa odpowiedź okaże się oczywista.
OD FN
Witamy! Dziekujemy za informację. Być może rozczarujemy Panią, ale... nie mamy podobnej relacji w swoim archiwum. Pioruny, które nie dają grzmotu? Regularnie uderzają w ten sam budynek? Naprawdę jesteśmy bezradni...Hmm... Proszę kiedyś wykonać jakieś zdjęcia lub film pokazujący to zjawisko. Bardzo ciekawe. Pzdr. FN
czytaj dalej 
...Katastrofa na Uralu. Część wsi dosłownie zapadła się pod ziemię
Do olbrzymiej katastrofy doszło w regionie Perm w centralnej Rosji, gdzie prawdopodobnie w wyniku spiętrzenia podziemnych gazów w pobliżu kopalni potażu nastąpił wybuch. W jego wyniku wody podziemne ruszyły wartkim strumieniem i doprowadziły do "wessania" olbrzymich pokładów ziemi. W środku wsi położonej 3,5 km od kopalni powstała ogromna dziura o głębokości kilkuset metrów. Prawdopodobnie pochłonęła kilka domów i być może ludzi w nich żyjących.
Do katastrofy doszło w środowy wieczór, jednak w ciągu dwóch dni, jakie upłynęły od katastrofy, władze konsorcjum Uralkali - właściciela kopalni - nie wydały oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, stwierdzając jedynie, że na miejscu pracują geolodzy, a kopalnia zaprzestała działalności.
Ogromna dziura w środku wsi
W środowy wieczór, nieopodal kopalni Solikamsk-2 leżącej w regionie permskim, około 1000 kilometrów na wschód od Moskwy, doszło do gwałtownego osunięcia się ziemi. Powstał potężny lej, który - jak można wnioskować ze zdjęć - pochłonął kilka domów, bo powstał w środku jednej z syberyjskich wsi.
Rosyjskie władze, ani władze konsorcjum nie informują o ewentualnych ofiarach. Wiadomo jedynie, że 1300 górników pracujących w kopalni pozostało w domach, a ta decyzją rady nadzorczej Uralkali wstrzymała prace.
Wybuch, woda, wessana ziemia
Lej powstał prawdopodobnie w wyniku spiętrzenia gazów i wybuchu kilkaset metrów pod powierzchnią ziemi. W kopalni Solikamsk-2 wydobywa się potaż, rodzaj soli potasowej wykorzystywanej w produkcji nawozów sztucznych, a także do produkcji wybielaczy i mydła. W okolicach kopalń, w których wydobywa się potaż, takie spiętrzenia gazów są bardzo częste. Potaż to zanieczyszczona forma węglanu potasu.
Do katastrofy w pobliżu kopalni na Uralu doszło najprawdopodobniej w skutek wybuchu spiętrzonych gazów. Te doprowadziły do nagłego zachwiania równowagi w przepływach wód podziemnych. Wraz z nimi zaczęły się przemieszczać wielkie pokłady ziemi, a woda, szukając dla siebie ujścia, wymywała korytarze na głębokości ok. 500 metrów. W miejscu, w którym pojawił się lej, ziemia musiała być bardziej niestabilna i została "wessana".
Dziura ma wymiary 20 na 30 metrów i głębokość ok. 400 metrów.
Solikamsk-2 to jedna z największych kopalni potażu na świecie. Konsorcjum Uralkali, którego właściciele są blisko powiązani z Kremlem, to jedni z głównych graczy na rynku potażu na świecie. Uralkali ma wierzycieli m.in. w Kanadzie. Od lat funkcjonuje dzięki olbrzymim kredytom i do końca roku miała wypłacić wierzycielom prawie 2 mld dol. Akcje konsorcjum staniały od czwartku o 28 proc. i prognozowany jest dalszy spadek ich cen.


Jeżeli sytuacja się nie wyjaśni, a górnicy nie wrócą szybko do pracy, efekt katastrofy mogą odczuć konsumenci na całym świecie. Odbije się to na cenach środków chemicznych używanych w domach oraz w rolnictwie.
Wejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Dziennik Pokładowy
FILM FN
Archiwalne audycje FN
rozwiń playlistę
zwiń playlistę
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie
Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.


Rejestracja