Dziś jest:
Środa, 20 listopada 2019

Życie to puzzle. (...) Układamy je. Jeszcze brakuje tylu kawałków. Może nie widzimy, jaki obraz z nich powstanie. Prawdopodobnie nigdy nam się to nie uda, bo sami jesteśmy częścią tego obrazu.
Stefan Casta - Gra w śmierć

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Niezwykły przypadek po kradzieży kluczy
Pt, 21 wrz 2018 09:50 komentarze: brak czytany: 2121x

[...] Drogi Nautilusie, przeczytałam list od waszego czytelnika, który opisał niezwykły przypadek snu o zimie we wrześniu, który śnił się ostatnio trzem różnym osobom. Niezwykłe. Postanowiłam, że w kilku słowach również ja opiszę swój przypadek, również sprzed kilku dni. Niestety to co napiszę było dla nas bardzo przykre i zaczęło się od kradzieży naszych rzeczy osobistych w tym trzech kompletów kluczy.......

czytaj dalej

[...] Drogi Nautilusie, przeczytałam list od waszego czytelnika, który opisał niezwykły przypadek snu o zimie we wrześniu, który śnił się ostatnio trzem różnym osobom. Niezwykłe. Postanowiłam, że w kilku słowach również ja opiszę swój przypadek, również sprzed kilku dni.

Niestety to co napiszę było dla nas bardzo przykre i zaczęło się od kradzieży naszych rzeczy osobistych w tym trzech kompletów kluczy od trzech różnych lokali. Mając na uwadze, że wspomniane klucze znajdują się w rękach złodziei nie mogliśmy spokojnie przespać nocy i zachować spokój. Tak bardzo intensywnie myśleliśmy o wymianie zamków, że w efekcie wszystkie te zamki uległy zacięciu. Dosłownie. Nie można było normalnie otworzyć żadnego z nich (mamy dodatkowe komplety kluczy do tych zamków). Czy to jakiś zły omen czy po prostu przedziwny przypadek?

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Dwa sny - najnowsze historie przysłane do XXI PIĘTRA
Czw, 20 wrz 2018 09:40 komentarze: brak czytany: 1757x

Witam. Przeczytałem dzisiaj sen p.Pawła o katastrofie samolotu. Miałem podobny sen związany z katastrofą Sky Tower. Czy to przypadek czy może ostrzeżenie? Śniło mi się że na szczycie umieścili jakąś wielką metalową kulę i że po kilku dniach pojawił się potężny wiatr, który strącił tą kulę na ziemię powodując wielkie zniszczenia. Sam wieżowiec też uległ uszkodzeniu, zostało kompletnie zniszczonych .......

czytaj dalej

Witam. Przeczytałem dzisiaj sen p.Pawła o katastrofie samolotu. Miałem podobny sen związany z katastrofą Sky Tower. Czy to przypadek czy może ostrzeżenie?

Śniło mi się że na szczycie umieścili jakąś wielką metalową kulę i że po kilku dniach pojawił się potężny wiatr, który strącił tą kulę na ziemię powodując wielkie zniszczenia. Sam wieżowiec też uległ uszkodzeniu, zostało kompletnie zniszczonych 10 pięter. Pamiętam też wiadomość/komunikat że nikt nie zginął, ale że potrzebują chętnych do pomocy przy ewakuacji rannych. W następnej chwili gdy tylko pomyślałem o tym że też mógłbym pomóc przeniosłem się na miejsce i tak jakbym był w ciele ratownika i jego oczami widział ogrom zniszczeń. Po tym się zbudziłem.

Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]

[...] Droga redakcjo! Na wstępie wszystkich serdecznie pozdrawiam. Czytając ostatnie artykuły o dziwnych snach, postanowiłam opowiedzieć swój sen z dn. 11.09.2018. Może coś jest na rzeczy i powinniśmy się przygotowac na ewentualne zagrożenia (może trzeba by było więcej poczytać o Preppersach). Otóż byłam z dziećmi w swoim rodzinnym domu (ok.3 km oddalony od morza). Ktoś z rodziny zawołał wszystkich pokazując na niebo, widzieliśmy jakby dwa słońca obok siebie. Najpierw byłam zdziwiona, gdy jedno z nich zaczęło spadać powoli w dół.

Była godz. 5 wydaje mi się, że rano, ale słońce było na zachodzie, co wskazuje na popołudnie. Ziemia się zatrzesla, przyszła fala, która zalała jednopietrowy dom, byłam przerażona, nie wiedziałam co robić gdy woda w domu się podnosiła. Uciekać na zewnątrz czy czekać w środku, bo to drugie słońce mogło być bombą atomową. Miewam sny prorocze, które dotyczą mojej rodziny, znajomych i ich bliskich, np. ciąże wszystkie w rodzinie wysnilam zanim kobiety o tym wiedziały, niestety śmierć tez mi się sni i inne zdarzenia. Moja babcia też tak miała.

[...]


Dziękujemy za wszystkie historie, które przysyłacie do XXI PIĘTRA. I oczywiście pozdrawiamy sympatyków naszego działu XXI PIĘTRO.


 



zwiń tekst



Sen o dziwnej katastrofie samolotu
Wt, 18 wrz 2018 09:54 komentarze: brak czytany: 2077x

Dzień dobry, Chciałem się podzielić z Państwem pewnym snem, jaki miałem dzisiaj.Sami uznacie, czy warto publikować czy tylko odnotować. Może będziecie mieli podobne sygnały od innych.Dzisiaj śniło mi się, że jestem w mieście i widzę jak nade mną nisko przelatuje samolot. Był to jeden z większych modeli. I był zdecydowanie niżej niż powinien. Widziałem, że przeleciał nad pobliskimi budynkami a potem.......

czytaj dalej

Dzień dobry, Chciałem się podzielić z Państwem pewnym snem, jaki miałem dzisiaj.
Sami uznacie, czy warto publikować czy tylko odnotować. Może będziecie mieli podobne sygnały od innych.

Dzisiaj śniło mi się, że jestem w mieście i widzę jak nade mną nisko przelatuje samolot. Był to jeden z większych modeli. I był zdecydowanie niżej niż powinien. Widziałem, że przeleciał nad pobliskimi budynkami a potem zrobił nawrót i przeleciał koło mnie ponownie. Tym razem bardzo nisko, jakby chciał lądować albo miał problemy z silnikiem. Kierował się w stronę dużych wieżowców. Przed nimi próbował podnieść się do góry, ale skończyło się na tym, że uderzył w wieżowiec. Nie nosem, jak te samoloty z WTC, ale całym spodem. Sam samolot był ustawiony pionowo i przechylony lekko w prawo w pionowej osi. Moje pierwsze wrażenie: "Przecież to budynek gdzie miałem się przeprowadzić i mieszkać!". Dlatego we śnie sprawdziłem adres, zrobiłem najazd na tabliczkę z adresem: "Powstańców Śląskich". (jestem z Wrocławia; na tej ulicy mieści się najwyższy wieżowiec w Polsce: Sky Tower).

Potem dzwoniłem na policję by wezwać pomoc. Nie mogłem się dodzwonić. Jak usłyszałem pierwsze syreny, skomentowałem że zajęło im 10 minut by coś zrobić. Podszedłem też bliżej by nagrać film. Widziałem więcej niż chciałem: cały samolot wyglądał jakby ktoś wylał dużo czerwonego mięsa mielonego.
Dzień kiedy to się stało był ciepłym dniem. Sam byłem w długich spodniach i krótkim rękawku.

Obudziłem się o 4:10 i zapisałem sen.

Tak już poza snem, to mam przeczucie, że coś się stanie 22. września. Bardziej coś jak katasfrofa naturalna.

Pozdrawiam,

--
Paweł z Wrocławia




zwiń tekst



Dziecko rozmawia z 'kolegą duchem'
Pon, 17 wrz 2018 07:47 komentarze: brak czytany: 2377x

[...] Witam. Pisze w takiej sprawie. Mojej żony siostra ma 2 dzieci. Chłopczyka i dziewczynke. Kuba bo tak sie nazywa chlopak od jakiegos czasu ma "wymyslonego przyjaciela" bardzo często gada do siebie, rozmawia z kimś. Ostatnio nie tylko w czasie zabawy ale takze jak wykonuje codzienne czynnosci. No i wczoraj moja zona spytala sie go w końcu z kim tak gada...a on odparł że cyt. " ma kolege ducha .......

czytaj dalej

[...] Witam. Pisze w takiej sprawie. Mojej żony siostra ma 2 dzieci. Chłopczyka i dziewczynke. Kuba bo tak sie nazywa chlopak od jakiegos czasu ma "wymyslonego przyjaciela" bardzo często gada do siebie, rozmawia z kimś. Ostatnio nie tylko w czasie zabawy ale takze jak wykonuje codzienne czynnosci. No i wczoraj moja zona spytala sie go w końcu z kim tak gada...a on odparł że cyt. " ma kolege ducha i z nim rozmawia i ze ten kolega podpowiada mu jak postepowac i jak podejmowac dobre decyzje". Kuba wczoraj uciął trochę włosy młodszej siostrze i powiedział ze to ten kolega mu tak podpowiedział. Co o tym sądzicie? [...]

Dziękujemy za wszystkie historie, które przysyłacie na pokład okrętu Nautilus. Tylko część publikujemy w naszym dziale XXI PIĘTRO, ale wszystkie trafiają do naszego archiwum i wzbogacają naszą wiedzę o tematyce, którą zajmuje się Fundacja Nautilus. Sprawa "wymyślonego przyjaciela" jest bardzo dobrze udokumentowana i jest zbyt wiele relacji o tym, że dzieci mają dar widzenia duchów i niestety bardzo często się zdarza, że jakiś byt wykorzystuje to i staje się "wiernym towarzyszem dziecka". Na szczęście z wieku ok. 5-7 lat możliwość widzenia duchów u dzieci zanika, więc trzeba spokojnie poczekać.


Na koniec w naszym XXI PIĘTRZE jeszcze jedna historia z naszej ostatniej poczty.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Sunday, September 16, 2018 9:22 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: RE: Dzień dobry.

Łączność duchowa ze Zwierzętami po Ich śmierci.
Mojej Cioci umarła Suczka, po trzynastu latach życia. Ostatnio zachorowała poważnie, ale nikt, nawet Ciocia nie spodziewał się, że choroba przybierze tak poważny obrót i skończy się śmiercią Ukochanego Zwierzęcia.
Suczka odeszła parę dni temu. Odchodziła bez obecności bliskich Jej Osób. Kiedy wrócili do domu, nie żyła...
Wszyscy przeżywają do dnia dzisiejszego Jej śmierć.
Mną także wstrząsnęła ta wiadomość. Było mi smutno, że umierała sama, nie było nikogo przy Niej... Od dnia Jej odejścia do wczoraj, męczyła mnie myśl o samotnej śmierci Suczki. I dostałam od Niej taką odpowiedź:
"- Wiesz jak ciężko by mi było umierać, jakby nade mną płakali? Dlatego nie chciałam, żeby byli obecni przy mojej śmierci. Kochałam Ich."
Jestem spokojniejsza, bo wiem, że to była decyzja samej Suni. Jestem Jej także wdzięczna za odpowiedź na moje pytanie.
Pozdrawiam Załogę Nautilus. Czytelniczka.

 



zwiń tekst



Moja obserwacja UFO 28.07.2018r o godzinie 18.07
Sob, 15 wrz 2018 05:33 komentarze: brak czytany: 1488x

[...] Witam serdecznie , Nazywam się [dane do wiad. FN] lat 38 i na wstępie proszę o zachowanie anonimowości. Zdarzenie, o którym chciałbym opowiedzieć miało miejsce 28.07.2018r o godzinie 18.07 - wiem bo chwilę wcześniej patrzyłem na zegarek. Wspólnie z małżonką Agnieszką spędzaliśmy ten słoneczny wieczór na tarasie w ogrodzie za domem przy grillu z zimnym drinkiem i fajną muzyczką w tle. Wygodnie.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie , Nazywam się [dane do wiad. FN] lat 38 i na wstępie proszę o zachowanie anonimowości.
Zdarzenie, o którym chciałbym opowiedzieć miało miejsce 28.07.2018r o godzinie 18.07 - wiem bo chwilę wcześniej patrzyłem na zegarek.
Wspólnie z małżonką Agnieszką spędzaliśmy ten słoneczny wieczór na tarasie w ogrodzie za domem przy grillu z zimnym drinkiem i fajną muzyczką w tle.
Wygodnie siedząc na krześle kątem oka coś zauważyłem i odruchowo spojrzałem w górę. Na niebie dostrzegłem obiekt(rysunek po prawej) w kolorze prawie czarnego grafitu, na pewno metaliczny. Oniemiały z wrażenia aż wstałem z miejsca i podeszłem parę metrów przed siebie.
STANĄŁEM JAK WRYTY AŻ MI KOPARA OPADŁA!!!!!!!!!!
Obiekt unosił się w bezruchu na wysokości około 100m nad moją głową ale nie centralnie, może 10 stopni w dół. Po upływie jakiegoś niedługiego czasu, myślę że mniej niż 20 sekund obiekt powoli zmienił położenie(rysunek po lewej)



Wszystko to odbywało się totalnie bezdzwięcznie tak jakby otoczenie niczego nie było świadome.
Po zakończeniu manewru z podstawy obiektu dostrzegłem 2 błyski.
Połączenie niebieskiego i fioletowego światła wydobywające się z trzech zewnętrznych okręgów nie było mocne lecz trochę rażące, więc wielu szczegółów nie dostrzegłem. Mijający błysk pzerwał następny - o takiej samej sile lecz czerwony z wielkiego okręgu ze środka obiektu . Po upływie około 5 sekund sekwencja się powtórzyła.
Powoli obiekt zaczął się oddalać w górę i z niewielką prędkością pod kątem około 60 stopni na wysokości około 200m zmienił kurs i prosto przed siebie powoli przyspieszając odleciał. Sekwencyjne błyski następowały raz po raz aż do momentu gdy obiekt znikną w niedalekich kłębiastych chmurach gdzie zobaczyłem je ostatni raz.
Większą część tego zdarzenia widziała również moja żona.
W razie co jestem dostępny a to mój numer [dane do wiad. FN]
Pozdrawiam





zwiń tekst



Mój sen o katakliźmie
Sob, 15 wrz 2018 03:28 komentarze: brak czytany: 1348x

[...] Droga Fundacjo!  Jestem Waszym wieloletnim czytelnikiem. Nie napiszę nic zaskakującego jeśli powiem, jak jeden z wielu, że zmieniliście moje życie na lepsze i pomogliście z właściwym zdefiniowaniem systemu wartości.Bardzo rzadko śnię takie wyraziste sny ale jak już się pojawią to często się one spełniają. Zawsze opowiadam je żonie a potem po kilku tygodniach, miesiącach jak coś się wydarzy.......

czytaj dalej

[...] Droga Fundacjo!  Jestem Waszym wieloletnim czytelnikiem. Nie napiszę nic zaskakującego jeśli powiem, jak jeden z wielu, że zmieniliście moje życie na lepsze i pomogliście z właściwym zdefiniowaniem systemu wartości.

Bardzo rzadko śnię takie wyraziste sny ale jak już się pojawią to często się one spełniają. Zawsze opowiadam je żonie a potem po kilku tygodniach, miesiącach jak coś się wydarzy na świecie czy u nas w domu to przypominamy sobie o tym, że coś takiego śniłem. Dlatego pomyślałem, że napiszę do Was.

Chciałbym opisać Wam mój sen z nocy 11 na 12.09. Obudziłem się dokładnie o 6:00 i jak najszybciej go zapisałem. Cała akcja działa się jesienią bądź wiosną (t-shirt i długie spodnie) w  Kielcach. W samych Kielcach bywam rzadko - mieszkam ok 50km od tej miejscowości. Krajobraz tego miasta był gruzowiskiem, budynki popękane, wiele z nich w połowie zawalone tak, że były widoczne ich kondygnacje, ściany, ludzie stali w takich budynkach na krawędziach i byli ewakuowani. Drogi i ich nawierzchnia była popękana, jak po trzęsieniu ziemi, gdzieniegdzie szczeliny szerokie na 1m. Trasy były nieprzejezdne bądź ruch odbywał się wahadłowo. Ruchem kierowało wojsko jak i całą akcją ratunkowo - ewakuacyjną.

Widziałem na ulicach małe dzieci, brudne od pyłu, które były eskortowane przez żołnierzy (znalezione bez opieki). Wszędzie można było odczuć chaos, lament, smutek i strach. Miałem również wrażenie, że ludzie bardzo sobie pomagają i są bardzo solidarni w tej sytuacji. Czułem ogromny strach przed niebem, przed światłem z nieba, non stop sprawdzałem czy coś się nade mną nie pojawia, szukałem jasnych świateł przebijających się przez chmury. Patrzyłem na niebo zawsze w kierunku północno-zachodnim. Widziałem, że w oddali takie światła spadały na ziemię i miałem świadomość, że ktoś umarł. Byłem pewien, że nie jest to zagrożenie z powodu wojny/ataku innego państwa ale - kataklizm, armagedon, zagrożenie pozaziemskie.

Wiedziałem, że moje dziecko jest bezpieczne - jest ze swoją klasą w szkole a tam jest wojsko i pilnuje szkoły i dzieci. Szedłem po Kielcach szukając mojej żony, wiedziałem, że jest w jednym z budynków oddalonych ode mnie. Bałem się, czy ją znajdę, czy uda mi się tam dotrzeć. --- Chciałbym jeszcze raz wspomnieć, że non stop co 10 - 15 sek. sprawdzałem niebo, non stop szedłem w strachu, wiedziałem że w każdym momencie mogę umrzeć. Czułem również ogromny strach przed nadchodzącą nocą, czułem że ma się wydarzyć coś strasznego, chciałem zdążyć przed nocą --- Dotarłem do budynku w którym miała być żona ale był on w połowie zawalony. Żołnierz mnie powstrzymywał ale wszedłem na drugie piętro bo tam powinna być żona, doszedłem do krawędzi gdzie budynek się kończył (był zawalony) i nigdzie jej nie widziałem. Zacząłem tracić nadzieję, lamentowałem, łzy ciekły mi po policzkach.

Spojrzałem wtedy przez okno znów w stronę północno-zachodnim, widziałem światła jasne, żółte, przebijające się przez chmury. W tym momencie ukazały mi się dwie kobiety - były ogromne - tak jakby stały na ziemi ale głowami dosięgały chmur a największe budynki sięgały im do kolan. Było oddalone na tyle, że widziałem ich całą postać. Kobiety były piękne, jak bliźniaczki, włosy złote związane w kitkę. Ważne były ich stroje - jedna była ubrana w narodowy sportowy strój Polski - trochę podobny do siatkarek - przeważała czerwień z dodatkami bieli. Druga kobieta również miała taki strój ale w barwach Rosji. Cały niebieski z czerwonymi wstawkami. Nie mam wątpliwości co do określenia narodowości - po prostu to czułem.

Z mojej perspektywy kobieta Polka stała po lewej a Rosjanka po prawej stronie - ramię w ramię. W tym momencie kobiety jednocześnie upadły na kolana, łokcie położyły na ziemi a dłonie złożyły razem do modlitwy,głowy schowały między łokcie. Zaczęły się modlić do Boga i Maryi. Zrozumiałem to i natychmiast upadłem na kolana, przyjąłem tą samą pozycję do modlitwy. Modliłem się płacząc, prosiłem żebym odnalazł się z żoną i dziećmi, żebyśmy się znaleźli i przeżyli, łzy kapały mi na zieloną posadzkę. Do tej pory pamiętam tą zieloną posadzkę zalaną moimi łzami - Koniec snu.

 Droga Fundacjo - bardzo proszę o drobny komentarz, informację - co sądzicie o tym śnie, o takiej wizji jakiegoś "końca?"

Proszę o zachowanie mojego maila i nazwiska dla wiedzy FN.

 Z wyrazami szacunku,

[dane do wiad. FN], wiek 32 lata.


Dziękujemy za opis swojego snu, który zaprezentowaliśmy w dziale XXI PIĘTRO. Nazywamy tego typu relacje "snami o armagedonie i zniszczeniu", które są to nas przysyłane od samego początku "zbierania dziwnych historii" przez FN. Trudno ocenić, na ile jest to efekt faktycznych wizji jasnowidczych ujawniających się we snach czy zasugerowania naszej podświadomości przez media czy filmy katastroficzne.

Pytanie czytelnika dotyczyło dość osobliwego końca snu - akurat czegoś podobnego w naszym archiwum nie ma, choć zdarzają się jeszcze bardziej dramatyczne opisy. Trzeba jednak przyznać, że współczesne wydarzenia na świecie związane z co chwila uderzającymi huraganami dostarczają wiele obrazów, które zapadają w pamięć... Oto przykład z ostatnich godzin: huragan Florence uderzył w wybrzeże USA.
Wizualizacja pokazana w czwartek wieczorem przez Weather Channel pokazuje, jak wysoka może być fala sztormowa w Karolinie Północnej. Pierwszy etap to fala o wysokości około 3 stóp (niecały metr), która zaleje domy i ulice, ale nie będzie zagrażała życiu, kolejny będzie miał 6 stóp (ok. 1,8 m) i jest już niebezpieczny - będzie m.in. unosić samochody i wyrywać drzewa. Ostatni etap to fala uderzeniowa o wysokości nawet powyżej 9 stóp, czyli około 3 metrów. Fala będzie już nie tylko zalewać, ale może nawet przenosić domy. Tego typu obrazy są na tyle sugestywne, że mogą pojawić się także w snach.




zwiń tekst



W nocy z niedzieli na poniedziałek, miałam dziwny sen... czy Polskę czeka wczesny atak zimy?
Czw, 13 wrz 2018 03:14 komentarze: brak czytany: 2263x

Droga Fundacjo!  Właśnie przeczytałam artykuł od Czytelnika o śnie ze śniegiem, który śnił się trzem osobom.  Nie mogłam uwierzyć w to, co czytam.  W nocy z niedzieli na poniedziałek, miałam dziwny sen, który następnego dnia zrelacjonowałam mojej przyjaciółce na messengerze na Facebooku. Wysyłam Wam zrzut z rozmowy, z podświetlonym czasem, kiedy to napisałam - poniedziałek 21:46.......

czytaj dalej

Droga Fundacjo!  Właśnie przeczytałam artykuł od Czytelnika o śnie ze śniegiem, który śnił się trzem osobom.  Nie mogłam uwierzyć w to, co czytam.  W nocy z niedzieli na poniedziałek, miałam dziwny sen, który następnego dnia zrelacjonowałam mojej przyjaciółce na messengerze na Facebooku.

 Wysyłam Wam zrzut z rozmowy, z podświetlonym czasem, kiedy to napisałam - poniedziałek 21:46.  Jestem pewna, że to coś oznacza. Może nie dosłownie atak zimy, chociaż nie można tego wykluczyć. Ale raczej obstawiam jakąś symbolikę tych snów. I to raczej złowrogą.  Wyrażam zgodę na publikację mojego maila i zrzutu ekranu, proszę jedynie o nieujawnianie mojego adresu mailowego.  Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]



/link do XXI PIĘTRA i snów o "ataku zimy" poniżej/

https://www.nautilus.org.pl/xxi-pietro,780,10-wrzesnia-2018--trzy-rozne-osoby-i-trzy-prawie-takie-same-.html




zwiń tekst



Trzy różne osoby i trzy prawie takie same sny
Pon, 10 wrz 2018 14:05 komentarze: brak czytany: 2314x

[...] Szanowna Fundacjo,W  miniony  poniedziałek 3 września 2018 r. byłem tak zmęczony, że musiałem położyć się na krótką popołudniową drzemkę. Miałem sen, który był bardzo realistyczny, kolorowy, dynamiczny, z rozbudowaną fabułą. Zapamiętałem bardzo dobrze prawie wszystkie najważniejsze jego „sceny”, mógłbym je namalować, gdybym potrafił. Nie będę go opisywał szczegółowo. Napiszę tylko .......

czytaj dalej

[...] Szanowna Fundacjo,

W  miniony  poniedziałek 3 września 2018 r. byłem tak zmęczony, że musiałem położyć się na krótką popołudniową drzemkę. Miałem sen, który był bardzo realistyczny, kolorowy, dynamiczny, z rozbudowaną fabułą. Zapamiętałem bardzo dobrze prawie wszystkie najważniejsze jego „sceny”, mógłbym je namalować, gdybym potrafił. Nie będę go opisywał szczegółowo. Napiszę tylko o tym, co było głównym motywem, wydarzeniem, tematem tego snu.

W piękny, ciepły i słoneczny, jeszcze letni wrześniowy dzień, na moje miasto spadł pierwszy śnieg. Niespodziewany atak zimy sparaliżował życie mieszkańców, szczególnie kierowców, którzy nie byli na nią przygotowani (mieli letnie opony). Mokre i śliskie ulice sprawiły, że powrót do domów stał się nie lada wyzwaniem zarówno dla pieszych, jak i dla zmotoryzowanych. Jak to czasami w snach bywa, sytuacja była nieco absurdalna. Na ziemi leżał śnieg, a jednocześnie dzień był przepiękny, niebo błękitne, wokół bujna zieleń drzew, ludzie w letnich ubraniach. Wszyscy byli zdezorientowani patrząc na tę pogodową anomalię.

Po obudzeniu, nie wstając z łóżka i mając wciąż przed oczami obrazy ze snu, spisałem wszystko w formie notatki, którą nadal mam w swoim telefonie. Sen jak sen,  zwiastuje zapewne nadchodzące stany depresyjne, kłopoty zdrowotne lub po prostu wczesną zimę, która przyjdzie już we wrześniu – pomyślałem wtedy. Zapomniałbym o nim, gdyby nie to, co stało się 6 września.

Tego dnia koleżanka z pracy opowiedziała o porannych trudnościach ze wstaniem z łóżka. Przebudziła się na chwilę tuż przed usłyszeniem sygnału budzika, przyłożyła jeszcze na chwilę głowę do poduszki i zasnęła. Wtedy pojawił się sen - na nasze miasto, tonące jeszcze w soczystej zieleni, zaczęły spadać duże płatki śniegu, które pokryły ziemię warstwą białego puchu. We śnie zapytała swojego męża - jak dojedziemy samochodem do pracy? Trzeba odśnieżyć samochód, mamy letnie opony, na pewno się spóźnimy.

Wtedy momentalnie przypomniałem sobie swój sen z 3 września. Byłem zdziwiony tym, że dwóm obcym osobom śniło się prawie to samo w odstępie zaledwie kilkudziesięciu godzin. Ciekawy przypadek - pomyślałem. Ale to jeszcze nie koniec historii.

Również wczoraj, 6 września, wychodząc do pracy zauważyłem, że tata leżący jeszcze w łóżku zakrył się kołdrą tak, że wystawał mu tylko czubek głowy. Przecież może się udusić – pomyślałem i szybko odkryłem jego twarz. Przebudził się, mogłem więc spokojnie wyjść do pracy. Po powrocie do domu zganiłem ojca za to, że przykrywa kołdrą całą swoją twarz, gdy śpi. Gdybym tego nie zauważył, nie wiadomo jak by się to mogło skończyć. Ojciec zaczął się tłumaczyć i wyjaśnił, że nigdy tak nie robi. Być może był to odruch, miał bowiem sen, w którym... do naszego miasta, pomimo letniej wrześniowej aury, zawitała śnieżna zima! Podświadomie chciał ochronić się przed wyimaginowanym zimnem i prawdopodobnie dlatego zakrył się w ten sposób.

Trzy osoby, a prawie takie same sny, w tym dwa tego samego dnia. Nie wiedziałem i nie wiem, co o tym sądzić.

Serdecznie pozdrawiam
[dane do wiad. FN]
(dane i adres e-mail tylko do wiadomości Fundacji)




zwiń tekst



Mój kot przyszedł się pożegnać
Nie, 9 wrz 2018 02:39 komentarze: brak czytany: 2054x

[...] Witam. Chciałbym opisać jak mój kot się pożegnał. Mój ulubiony rudzielec niestety musiał zostać uśpiony w związku z powikłaniami po potrąceniu przez samochód. Leczenie nie rokowało nadziei, a utrzymywanie go przy życiu (i cierpieniu) nie miało sensu. Zawiozłem go do weterynarza po ostatni zastrzyk i tu zaczyna się niewyjaśnione. Wróciłem z martwym kotem, wyjąłem klatkę z samochodu i szykowałem.......

czytaj dalej

[...] Witam. Chciałbym opisać jak mój kot się pożegnał. Mój ulubiony rudzielec niestety musiał zostać uśpiony w związku z powikłaniami po potrąceniu przez samochód. Leczenie nie rokowało nadziei, a utrzymywanie go przy życiu (i cierpieniu) nie miało sensu. Zawiozłem go do weterynarza po ostatni zastrzyk i tu zaczyna się niewyjaśnione.

Wróciłem z martwym kotem, wyjąłem klatkę z samochodu i szykowałem się żeby go zakopać w ogrodzie. Gdy wszedłem do kuchni, to zauważyłem "pstrykanie" zapalników do gazu i to na wszystkich palnikach.

Zawołałem żonę i spytałem czy wie co się dzieje w kuchni? A ona na to: Niem wiem, to się stało jak przyjechałeś i dodała, że to pewnie kot się z nami żegna. Powiedziałem głośno coś w stylu "Już dobrze Rudy, uspokój się" i wtedy "pstrykanie" zrobiło się coraz słabsze, aż całkiem ustało. Dla mnie to wydarzenie jest ostatecznym dowodem, że zwierzęta mają duszę.

P.S.
Miałem podobne doświadczenie wcześniej z innym kotem, tylko że wtedy po śmierci kotka zaczęła mi mrugać żarówką (niepodłączoną do prądu)




zwiń tekst



W snach przewiduję śmierć innych osób
Pt, 7 wrz 2018 06:35 komentarze: 2 czytany: 1798x

[...] Witam Chciałem wam opowiedzieć o sytuacjach jakie zdarzają mi się dość często a mianowicie o snach w którym przewiduje śmierć. Może Wam się to wydać absurdalne ale muszę się tym z wami podzielić.Około dwóch lat temu przyjaciółka mojej rodziny zachorowała na raka(miała około45 lat).Lekarze nie wróżyli jej dobrze. jakiś miesiąc przed śmiercią, odwiedziła nas wraz ze swoją rodziną na mazurach, .......

czytaj dalej

[...] Witam Chciałem wam opowiedzieć o sytuacjach jakie zdarzają mi się dość często a mianowicie o snach w którym przewiduje śmierć. Może Wam się to wydać absurdalne ale muszę się tym z wami podzielić.

Około dwóch lat temu przyjaciółka mojej rodziny zachorowała na raka(miała około45 lat).Lekarze nie wróżyli jej dobrze. jakiś miesiąc przed śmiercią, odwiedziła nas wraz ze swoją rodziną na mazurach, spędziliśmy razem kilka dni. Po powrocie do domu miałem sen w którym widziałem dokładnie ich dom, za oknem stał jej płaczący ojciec, w oknach zawieszone były czarne firanki i wszystko wskazywało na to ze jest to stypa. Obraz tego domu i ludzi w nim przebywającym widziałem bardzo dokładnie z lotu ptaka, nic nie było za mgłą ani nic z tych rzeczy. Obudziłem sie rano dokładnie pamiętając ten sen, ale nie zdawałem sobie sprawy że coś się mogło tej nocy wydarzyć. Po paru godzinach dostałem wiadomość od rodziców, że Magda umarła dzisiejszej nocy. wtedy zdałem sobie sprawę że to właśnie jej śmierć widziałem.

Kolejny taki przypadek miał miejsce około pół roku później. U mojego brata był kolega z roku, chwile z nim pogadałem na różne błahe tematy. Wieczorem położyłem się spać jak zwykle, i znowu miałem sen. Śniła mi sie kobieta niesiona na noszach przez sanitariuszy, była ona martwa ale jakaś siła nie wiem jaka przekazywała mi informację że nie zginęła ona w wypadku(na co wskazywały ślady na jej ciele)ale została uduszona. Następnego dnia dowiedziałem się o dwóch przykrych rzeczach jakie miały miejsce tego dnia. Kolega mojego brata po powrocie do domu chciał wejść do łazienki, która była zamknięta od środka, kiedy już się do niej dostał zastał powieszonego na sznurku swojego ojca. Wieczorem zadzwonił do mnie mój kolega, że wracając ze sklepu potrącił na przejściu dla pieszych starszą kobietę która zmarła na miejscu.

Czy macie jakieś wyjaśnienie na sny które nawiedzają mnie kiedy śpie? Ja niesety nie umiem znaleźć na to wytłumaczenia.
Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

 

/poniżej z najnowszej poczty do FN/


Witam
Własnie "wpadłam" na Wasz program z 2-go lipca i jedno zdanie przypomniało mi coś z dzieciństwa.
Pewnie w porównaniu z posiadanymi przez Was materiałami to nic nadzwyczajnego i mało interesującego ale chciałam się tym podzielić.
...To był początek lat 80-ych , dla mnie początek szkoły podstawowej - ktoś z mojej klasy przyniósł do szkoły długopis, którym oczywiście nie omieszkał się pochwalić. Na pierwszy rzut oka przypominał on zwykły długopis kolorowy ale w miejscu tych - nie wiem jak to nazwać -przełączników kolorów , były jedynie kolorowe kółeczka, których nie można było ani przesunąć ani wcisnąć, ale kolory się zmieniały na ten pożądany - bez dotykania, tylko przy pomocy wzroku.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Co prawda nie pamiętam swojego poprzedniego cielesnego życia ale te chwile pomiędzy jednym stanem a obecnym.
Czw, 6 wrz 2018 09:48 komentarze: 1 czytany: 1826x

Dobry wieczór, piszę w sprawie audycji którą znalazłam w internecie Nautilusa w radiu Zet, która była na temat reinkarnacji. W wspomnianej audycji była mowa o chłopczyku który pamięta zdarzenia przed swoim teraźniejszym życiem ale w miarę dorastania zapomina zdarzenia. Piszę abyście wiedzieli i nie szufladkowali, że jest to rzecz przyczynowo skutkowa, iż w miarę dorastania zapomina się o  zdarzeniach.......

czytaj dalej

Dobry wieczór, piszę w sprawie audycji którą znalazłam w internecie Nautilusa w radiu Zet, która była na temat reinkarnacji.
W wspomnianej audycji była mowa o chłopczyku który pamięta zdarzenia przed swoim teraźniejszym życiem ale w miarę dorastania zapomina zdarzenia. Piszę abyście wiedzieli i nie szufladkowali, że jest to rzecz przyczynowo skutkowa, iż w miarę dorastania zapomina się o  zdarzeniach sprzed życia przeszłego.

W moim przypadku pamięć z tamtych zdarzeń dobrze się zachowała a mam już 21 lat. Co prawda nie pamiętam swojego poprzedniego cielesnego życia ale te chwile pomiędzy jednym stanem a obecnym. Może też dlatego że jest to krótsze wspomnienie nie zapomniałam go, a może dlatego że jak byłam u wróżki to mówiła, że "też mam jakieś zdolności". U mnie, w przeciwieństwie do wspomnień chłopczyka, nie pamiętam aby ktoś mnie kierował i dawał opcje do wybrania. Pamiętam za to, że przebywając bardzo przyjemnej białej (w którym jednocześnie wielokolorowej strefie) stwierdziłam, że jest wspaniale ale już czas.

Szybko przeniknęłam do ziemi i byłam w locie w którym zbliżałam się do celu. A było nim moje obecne ciało, tzn widziałam ulicę i kobietę z wózkiem a ja leciałam do ciała w wózku. Jakieś 4 metry przed celem film mi się urwał i przez chwilę widziałam czerń a potem już byłam w swoim ciele i stałam przed rodzicami pytając się, dokładnie to mówiąc "Gdzie ja jestem? Kim ja jestem?". Po czym patrząc ze zdziwieniem pomiędzy sobą,  zaczęli się z tego śmiać, więc stwierdziłam, że nie warto o tym rozmawiać, ponieważ miałam przeczucie jakby byli, trudno to powiedzieć, nieświadomi i bardziej słabi ode mnie.

Ciekawe jest jeszcze to, że w dzieciństwie miałam częste zaniki pamięci ale ukrywałam je bez problemów przed rodzicami, którzy nie za bardzo skupiali się na mnie (w sensie rozmowach ze mną). Twierdziłam, że nie warto z nimi o tym rozmawiać, ponieważ nie wierzyli mi nawet jak mówiłam, że przeżyłam OOBE. później zaniki pamięci ustały a kiedy zaczęłam wchodzić w wiek dorastania zniknęły także przeżycia związane z OOBE, z czego akurat byłam bardzo szczęśliwa bo były dla mnie bardzo stresujące. Dopiero od jakiegoś roku może półtorej znowu zapadam w stany OOBE ale ciągle się  na tyle stresuję, że nie chcę wyjść z ciała.

Mam nadzieję, że moja zdarzenie będzie małym krokiem na przód w państwa badaniach,
pozdrawiam serdecznie

[daae do wiad. FN]




zwiń tekst



Co tak córeczko wcześnie wstałaś i wszystkich budzisz idąc po schodach?
Śr, 5 wrz 2018 02:30 komentarze: 11 czytany: 2273x

Już kilka razy przesyłałam do was opisy swoich przeżyć. Dziś przeczytałam wpis jednego z internautów o nawiedzonym domu. Znam taki jeden dom, a jest to dom moich rodziców. Kupili go kilkanaście lat temu w katastrofalnym stanie ( w zasadzie były gołe mury i ziemia). Wyremontowali od podstaw i zamieszkali. Początkowo był spokój. Później, w tym domu miało miejsce kilka niezwykłych zdarzeń. Nie jestem.......

czytaj dalej

Już kilka razy przesyłałam do was opisy swoich przeżyć. Dziś przeczytałam wpis jednego z internautów o nawiedzonym domu. Znam taki jeden dom, a jest to dom moich rodziców. Kupili go kilkanaście lat temu w katastrofalnym stanie ( w zasadzie były gołe mury i ziemia). Wyremontowali od podstaw i zamieszkali. Początkowo był spokój. Później, w tym domu miało miejsce kilka niezwykłych zdarzeń. Nie jestem w stanie opisać wszystkich, ponieważ zajęłoby to zbyt wiele miejsca. Opiszę tylko kilka najbardziej dziwnych zjawisk, które spotkały mnie, moją córkę i kilku innych członków rodziny. Początkowo, w niektórych miejscach domu dziwną atmosferę wyczuwałam tylko ja (jestem medium, ale moim zdaniem dość słabym) i oczywiście były drwiny ze strony braci i rodziców, że wymyślam.

Podczas pierwszej wizyty mojej Ś.P. babci (która również była medium), w świeżo wyremontowanym domu babcia widziała kilka duchów. Gdy szła spać widziała kobietę w czarnej sukience i kapeluszu z woalką, wychodzącą z jednej ściany i wchodzącą w drugą ścianę. W wysuniętej części domu (wyposażonej w drzwi balkonowe) widziała wchodzących do pokoju żołnierzy. I powiem tylko tyle, że wszyscy się z babci śmiali, a ja jej również nie dowierzałam, bo choć sama wyczuwałam jakąś dziwną atmosferę, to jednak osobiście nic nie widziałam. Finał tej historii miał miejsce dopiero po ośmiu latach, gdy (też już Ś.P.) sąsiad opowiadał, o tym, że w czasie wojny, w domu moich rodziców mieszkała kobieta- wdowa, z synami. W żałobie chodziła w czarnej sukni i charakterystycznym, czarnym kapeluszu z woalką.

Drugą rewelacją, którą powiedział nam sąsiad był fakt, że jej synowie służyli w wojsku - jeden w niemieckim, drugi w polskim i jeden drugiego postrzelił w tej części domu, w której babcia widziała żołnierzy. Ale, jak już wspomniała wcześniej, to tylko jedna z wielu historii. Innym wydarzeniem, równie dziwnym były zapalone światła w całym domu (dom ma piętro i kilka pokoi). Gdy wróciłam do domu, z córką widziałyśmy, że we wszystkich oknach palą się światła. Zadowolone, że wszyscy już wrócili wysiadłyśmy z samochodu i poszłyśmy do domu. Nikt nie otwierał, więc wyjęłam klucze i otworzyłam drzwi. Po otworzeniu drzwi zgasło światło w przedpokoju, ale paliło się nadal w salonie i kuchni.

Otworzyłam drzwi do salonu i w tym momencie wszystkie światła zgasły (kliknęło SAMYCH 7 pstryczków w dwóch pomieszczeniach). Szczerze powiedziawszy, nawet mnie to nie wystraszyło, a rozbawiło. Weszłam do salonu i zapytałam, kto sobie jaja ze mnie robi. Moja córeczka jednak solidnie się wystraszyła. Musiałam ją przytulić i uspokoić. Jak się okazało, w domu, na piętrze był mój brat, razem ze swoją ówczesną partnerką i zapierali się, że nie zapalali świateł w domu. Chcę zaznaczyć również, że nie ma możliwości aby zgasił światła i uciekł do góry, ponieważ schody na piętro są bezpośrednio przy wejściu. Z tych zapalonych świateł śmiali się wszyscy, moi rodzice, bracia, a nikt nie uwierzył. Do czasu... Moi rodzice byli sami w domu, mama robiła śniadanie, ojciec brał prysznic.

Między kuchnią, a łazienką jest korytarzyk i są dwie pary drzwi. Ojciec usłyszał pukanie do drzwi, gdy siedział w wanie i myślał, że mama chce wejść do łazienki. Mama usłyszała pukanie do drzwi od strony kuchni i myślała, że tato puka, żeby przyniosła mu majtki. Poszła do pokoju po majtki i wlazła do łazienki, mówiąc : -Masz gacie, które chciałeś :). Ojciec natomiast zdziwiony zapytał, po co pukała do łazienki, a jeszcze podobno mówił, że nie jest zamknięte i może wejść... Było to dość zabawne, ale właśnie wtedy, w końcu mi uwierzyli (po kilku latach) i nawet się wystraszyli. Ogólnie duchy w tym domu nigdy nie wyrządziły nikomu krzywdy, a te historyjki w większości przypadków były zabawne.

Kiedyś, w jeden z weekendów, nocując u rodziców, w niedzielę rano słyszałam czajnik w kuchni, przekładanie talerzy, gotującą się wodę i zamykanie szafek. Przekonana, że ktoś robi śniadanie zeszłam na dół, do kuchni, aby na sępa załapać się na kawę z kanapką. Jakaż była moja mina, gdy w kuchni czajnik zimny, nikogo nie było, a mama po chwili przyszła do kuchni, mówiąc "Co tak córeczko wcześnie wstałaś i wszystkich budzisz idąc po schodach?". Historii było więcej, może je kiedyś jeszcze opiszę. Ale chcę powiedzieć jedno, że nie należy bać się duchów, które przebywają w takich miejscach. To po prostu ludzie, tacy jak my, którzy już odeszli do innego wymiaru. Należy się za nich modlić, lub dać na mszę. To zawsze pomaga. Pozdrawiam czytelników Nautilusa.




zwiń tekst



Po prostu zaczęto do niego mówić, np. 'Dlaczego, nas straszysz? Przecież dbamy o ten dom!
Wt, 4 wrz 2018 08:36 komentarze: brak czytany: 1879x

Witam. Po przeczytaniu artykułu "Nawiedzone Domy" postanowiłem opisać wam historię którą opowiedziała sąsiadka mojej ciotki. Kilka lat temu kupiła ona dom, w którym zmarł jego poprzedni właściciel. Z opowieści mojej ciotki wynikało, iż był to człowiek bardzo zżyty z tym miejscem ponieważ własnymi rękami go budował i wykończał. Po śmierci właściciela szybko dom sprzedano, a głównym tego powodem był.......

czytaj dalej

Witam. Po przeczytaniu artykułu "Nawiedzone Domy" postanowiłem opisać wam historię którą opowiedziała sąsiadka mojej ciotki. Kilka lat temu kupiła ona dom, w którym zmarł jego poprzedni właściciel. Z opowieści mojej ciotki wynikało, iż był to człowiek bardzo zżyty z tym miejscem ponieważ własnymi rękami go budował i wykończał. Po śmierci właściciela szybko dom sprzedano, a głównym tego powodem był perfekcyjny stan budynku.

Z zawodu jestem architektem i muszę przyznać, iż naprawdę w wykończenie tego domu włożono wiele solidnej pracy i pieniędzy. Z opowieści kobiety która teraz zamieszkuje to miejsce wynika iż stary właściciel wcale nie opuścił tego domu. Wiele razy np. odkurzacz którym kobieta odkurza dom samoistnie się wyłączył, lub drzwi zatrzasnęły się z hukiem kiedy w domu była tylko jedna osoba. Niby to zwykła historia nawiedzonego domu, ale mnie osobiście bardzo zdziwiło w jaki sposób ta rodzina radzi sobie z duchem.

Po prostu zaczęto do niego mówić, np. "Dlaczego, nas straszysz? przecież dbamy o ten dom," lub "dlaczego wyłączyłeś mi odkurzacz, chcesz aby twój dom był brudny?" Apogeum wszystkich tych manifestacji ducha nastąpiło gdy planowano rozbudować drewniany taras który był zbyt mały do potrzeb domowników. Podobno w okresie tym aktywność ducha wzmogła do tego stopnia iż chciano ten dom sprzedać, lecz po zaniechaniu planu rozbudowy wszystko wróciło do 'normy'. Osobiście słyszałem kiedy kobieta o tym opowiadała i jestem przekonany iż nie miała ona żadnych podstaw by kłamać. To dzieję się tam naprawdę, ale wam o tym chyba pisać nie muszę. Pozdrawiam serdecznie całą Fundację.

Rafał





zwiń tekst



I w momencie śmierci stanął zegar...
Pon, 3 wrz 2018 10:47 komentarze: 1 czytany: 1891x

[...] Witam Fundację! Czytam wasze forum już od kilku lat ale do tej pory się nie udzielałem. Zaciekawił mnie ten artykuł ponieważ w mojej rodzinie też mam taką historię. Gdy w 2004 roku zmarł mój dziadek w momencie śmierci zegar (wskazówkowy) w salonie zatrzymał się mimo że miał nowe baterie. Następnego dnia o godzinie jego śmierci zabił zegar w jego pokoju który od kilku lat był nie nakręcany. Na.......

czytaj dalej

[...] Witam Fundację! Czytam wasze forum już od kilku lat ale do tej pory się nie udzielałem. Zaciekawił mnie ten artykuł ponieważ w mojej rodzinie też mam taką historię. Gdy w 2004 roku zmarł mój dziadek w momencie śmierci zegar (wskazówkowy) w salonie zatrzymał się mimo że miał nowe baterie. Następnego dnia o godzinie jego śmierci zabił zegar w jego pokoju który od kilku lat był nie nakręcany. Na marginesie dodam że gdy tak wsłuchiwałem się w rodzinne historie, stwierdziłem że podczas każdej śmierci w mojej rodzinie działy się dziwne rzeczy.


Pozdrawiam!
[dane do wiad. FN]


I jeszcze jedna historia - tym razem zupełnie nieprawdopodobna, bo zegar ruszył... do tyłu!


[...] Witam serdecznie sytuacja miała miejsce w marcu tego Roku otóż zmarła mojej żony ciocia parę minut po zgodnie jest nagrane jak sekundnik tel zaczął iść do tyłu jest 3 minuty filmu więcej informacji i jak udostępnić ten filmu proszę o kontakt tel [do wiad. FN]  pozdrawiam serdecznie i proszę pozdrowić ode mnie Pana[...]  uwielbiam jego audycje do usłyszenia mam nadzieje




zwiń tekst



Moja historia z autostopowieczem-widmem
Nie, 2 wrz 2018 08:45 komentarze: brak czytany: 1863x

[...] Witajcie!! Od jakiegoś czasu przeglądam Wasze strony ,ot tak z ciekawości. Kiedyś jako dziecko lubiłem opowiadania mojej babci i dziadka , którzy niektórych zjawisk ,napotkanych w swym zyciu nie potrafili wyjaśnic. Teraz sam przekazuję te historie swoim dzieciom , ale jest coś czego  doświadczyłem sam i nie potrafię ( jak wielu Waszych stałych odbiorców )wyjaśnic. Otóż jako mieszkaniec .......

czytaj dalej

[...] Witajcie!! Od jakiegoś czasu przeglądam Wasze strony ,ot tak z ciekawości. Kiedyś jako dziecko lubiłem opowiadania mojej babci i dziadka , którzy niektórych zjawisk ,napotkanych w swym zyciu nie potrafili wyjaśnic. Teraz sam przekazuję te historie swoim dzieciom , ale jest coś czego  doświadczyłem sam i nie potrafię ( jak wielu Waszych stałych odbiorców )wyjaśnic. Otóż jako mieszkaniec Kościerzyny ( Kaszuby ) dojeżdżałem do pracy , do Gdyni. Jeśli finanse nie pozwalały na jazdę samochodem ,
korzystałem z połączenia PKP.Samochodem zazwyczaj jeździłem sam ,zabierając ewentualnie po drodze jakiegoś autostopowicza.

Tym razem jechałem samochodem . Mogło byc po godz. 6:00 ( w pracy miałem się zjawic na 7:00 )niedziela rano , praktycznie żadnego ruchu na drodze krajowej K-20. Zapowiadał się słoneczny dzionek , byłem jakieś 13 km od
Kościerzyny na odcinku pomiędzy miejscowościami Kaliska i Kłobuczyno , po obu stronach szosy miałem stary las iglasty . Żadnego przystanku , budynku itp. W pewnym momencie minąłem stojącą na lewym poboczu kobietę w czerni. Miała na sobie długą czarną suknię , na głowie coś w rodzaju toczka i woalką okrytą twarz. Nie byłoby może w tym nic dziwnego , gdyby nie to ,że czarny welon falował na wietrze i był bardzo długi.

Na oko mógł miec ok. 10 metrów. Nawet się z cicha zaśmiałem z tego widoku , ale zbaraniałem momentalnie , bo w lusterku wstecznym widok się nie powtórzył. Natychmiast zwolniłem oglądając się za siebie po czym się zatrzymałem. Otworzyłem drzwi , wysiadłem i stwierdziłem że nikogo tam na poboczu nie ma. Ogłupiony trochę pojechałem dalej , tłumacząc to
sobie jako przestrogę , że jechałem za szybko . Teraz nie muszę już dojeżdżac , pracuję na miejscu i mogę już odchodzic na zasłużoną emeryturę. Przejeżdżając jednak tamtędy jestem w stanie bezbłędnie wskazac miejsce , w którym mnie to spotkało. Dowiedziałem sie też , że nieopodal tego miejsca zginęli dziadek z wnukiem . Wypadek ten miał szczególnie drastyczny przebieg , gdyż dziadek zginął jadąc motocyklem ( został potrącony przez samochód ) chłopiec który przybiegł na miejsce
uklęknął przy jego zwłokach i płakał . Zabiła go ciężarówka , która dośc szybko wjechała na miejsce tragedii. To mogłoby tłumaczyc czerń ( załoba ) w którą ubrana była ta postac na poboczu. Lecz to tylko moje
domniemywania. Pozdrawiam serdecznie


P.S.

Jestem policjantem , toteż nietrudno było ustalic mi fakt zaistnienia powyzej opisanego wypadku. To jedno właśnie jest pewne w całej tej historii . Znam osobiście naocznego świadka smierci tego chłopca . Nie zdążył zabrac dziecka z jezdni i jest to jego osobistą tragedią. Patrząc realnie na otaczajacą rzeczywistośc , zawsze staram się racjonalnie w sposób logiczny wyjasnic napotkane zjawisko. Tego jednak nie jestem w stanie zrozumiec.




zwiń tekst



STRONA
1 14 15 16 17 18 19 20 50 66
Strona 17 / 66

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Zapraszamy do najnowszego Live-Czatu FN! Przedstawimy najnowsze informacje w sprawie kilku wybranych naszych projektów, a także postaramy się odpowiedzieć na wybrane pytania naszych sympatyków. Do usłyszenia 1 grudnia o godz. 10.00 rano !

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

[...] Droga Fundacjo, [...] przyjmijcie proszę najszczersze życzenia wszelkiej pomyślności. Życzę Wam, abyście mieli w nadmiarze czasu, tak abyście mogli zrealizować wszystkie projekty, jakie tylko chcecie! Życzę, aby serwery, na których są Wasze strony internetowe, nigdy się nie psuły. Szczerze Wam życzę, aby w Waszym otoczeniu były same życzliwe osoby, a może raczej same życzliwe istoty :). Mam nadzieję, że Wasza przygoda na pokładzie Nautilusa będzie dla Was zawsze źródłem życiowej satysfakcji...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 8 lis 2019 08:51 | [wiadomość dostaliśmy 7 listopada 2019] godzina około 17;20 przedmieście Jarocina dwa białe światła na niebie działo się coś może co mogło by to wytłumaczyć ? 4 świadków punkty znikły w dosłownie jednej chwili masakra proszę o kontakt co to mogło być może dostaliście podobne zgłoszenie ??

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

UFO NA BARLINKIEM - 24 czerwca 2019

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.