Dziś jest:
Wtorek, 30 listopada 2021

Grozi wam zniszczenie całej waszej planety – bez żadnej drugiej szansy, jeżeli nie zaufacie tym, którzy chcą wam pomóc.
Thiaoouba Prophecy (1987 rok)

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Moja historia z autostopowieczem-widmem
Nie, 2 wrz 2018 08:45 komentarze: brak czytany: 3308x

[...] Witajcie!! Od jakiegoś czasu przeglądam Wasze strony ,ot tak z ciekawości. Kiedyś jako dziecko lubiłem opowiadania mojej babci i dziadka , którzy niektórych zjawisk ,napotkanych w swym zyciu nie potrafili wyjaśnic. Teraz sam przekazuję te historie swoim dzieciom , ale jest coś czego  doświadczyłem sam i nie potrafię ( jak wielu Waszych stałych odbiorców )wyjaśnic. Otóż jako mieszkaniec .......

czytaj dalej

[...] Witajcie!! Od jakiegoś czasu przeglądam Wasze strony ,ot tak z ciekawości. Kiedyś jako dziecko lubiłem opowiadania mojej babci i dziadka , którzy niektórych zjawisk ,napotkanych w swym zyciu nie potrafili wyjaśnic. Teraz sam przekazuję te historie swoim dzieciom , ale jest coś czego  doświadczyłem sam i nie potrafię ( jak wielu Waszych stałych odbiorców )wyjaśnic. Otóż jako mieszkaniec Kościerzyny ( Kaszuby ) dojeżdżałem do pracy , do Gdyni. Jeśli finanse nie pozwalały na jazdę samochodem ,
korzystałem z połączenia PKP.Samochodem zazwyczaj jeździłem sam ,zabierając ewentualnie po drodze jakiegoś autostopowicza.

Tym razem jechałem samochodem . Mogło byc po godz. 6:00 ( w pracy miałem się zjawic na 7:00 )niedziela rano , praktycznie żadnego ruchu na drodze krajowej K-20. Zapowiadał się słoneczny dzionek , byłem jakieś 13 km od
Kościerzyny na odcinku pomiędzy miejscowościami Kaliska i Kłobuczyno , po obu stronach szosy miałem stary las iglasty . Żadnego przystanku , budynku itp. W pewnym momencie minąłem stojącą na lewym poboczu kobietę w czerni. Miała na sobie długą czarną suknię , na głowie coś w rodzaju toczka i woalką okrytą twarz. Nie byłoby może w tym nic dziwnego , gdyby nie to ,że czarny welon falował na wietrze i był bardzo długi.

Na oko mógł miec ok. 10 metrów. Nawet się z cicha zaśmiałem z tego widoku , ale zbaraniałem momentalnie , bo w lusterku wstecznym widok się nie powtórzył. Natychmiast zwolniłem oglądając się za siebie po czym się zatrzymałem. Otworzyłem drzwi , wysiadłem i stwierdziłem że nikogo tam na poboczu nie ma. Ogłupiony trochę pojechałem dalej , tłumacząc to
sobie jako przestrogę , że jechałem za szybko . Teraz nie muszę już dojeżdżac , pracuję na miejscu i mogę już odchodzic na zasłużoną emeryturę. Przejeżdżając jednak tamtędy jestem w stanie bezbłędnie wskazac miejsce , w którym mnie to spotkało. Dowiedziałem sie też , że nieopodal tego miejsca zginęli dziadek z wnukiem . Wypadek ten miał szczególnie drastyczny przebieg , gdyż dziadek zginął jadąc motocyklem ( został potrącony przez samochód ) chłopiec który przybiegł na miejsce
uklęknął przy jego zwłokach i płakał . Zabiła go ciężarówka , która dośc szybko wjechała na miejsce tragedii. To mogłoby tłumaczyc czerń ( załoba ) w którą ubrana była ta postac na poboczu. Lecz to tylko moje
domniemywania. Pozdrawiam serdecznie


P.S.

Jestem policjantem , toteż nietrudno było ustalic mi fakt zaistnienia powyzej opisanego wypadku. To jedno właśnie jest pewne w całej tej historii . Znam osobiście naocznego świadka smierci tego chłopca . Nie zdążył zabrac dziecka z jezdni i jest to jego osobistą tragedią. Patrząc realnie na otaczajacą rzeczywistośc , zawsze staram się racjonalnie w sposób logiczny wyjasnic napotkane zjawisko. Tego jednak nie jestem w stanie zrozumiec.




zwiń tekst



Tamtej zimowej nocy on przyszedł wybrać nas na swoich rodziców
Sob, 1 wrz 2018 07:26 komentarze: 1 czytany: 3997x

[...] Witam chciałabym się podzielić z Państwem historią która przydarzyła mi się jakieś 3 lata temu. Jest ciekawa o tyle że swoje zakończenie ma w czasie obecnym. Mniej więcej trzy lata temu zaszłam w ciążę i poroniłam. Mieliśmy już dwójkę dzieci, dwie córki i bardzo pragnęliśmy mieć synka. Niestety ale nie udało się....Bardzo przeżyłam te sytuacje i byliśmy z mężem o krok od rozpadu małżeństwa. .......

czytaj dalej

[...] Witam chciałabym się podzielić z Państwem historią która przydarzyła mi się jakieś 3 lata temu. Jest ciekawa o tyle że swoje zakończenie ma w czasie obecnym. Mniej więcej trzy lata temu zaszłam w ciążę i poroniłam. Mieliśmy już dwójkę dzieci, dwie córki i bardzo pragnęliśmy mieć synka. Niestety ale nie udało się....

Bardzo przeżyłam te sytuacje i byliśmy z mężem o krok od rozpadu małżeństwa. Jakiś czas później ok roku była noc ok 1 w nocy obudzilam się bo młodsza córka była niespokojna a ja mam bardzo lekki sen i słyszę każdy szmer. Kiedy otworzyłam oczy a jest absolutnie pewna że już nie spałam zobaczyłam że przede mną stoi chłopiec ok dwuletni cóż mogę powiedzieć był śliczny miał blond włosy i ubrany był w letnie ubrania krótkie spodenki t-shirt a był środek zimy co najbardziej zwróciło moją uwagę dziecięca czapeczkę z daszkiem te czapeczkę zapamiętałam najlepiej niebiesko biała z daszkiem w krateczke pokój był oświetlony lpka więc widziałam to dość wyraźnie Chłopiec stał tak chwilę wpatrując się we mnie i był dosłownie na wyciągnięcie ręki a potem zniknął. Po prostu zniknął. Długo zastanawiam się nad tym co widziałam w końcu odpuściłam. Rok później dowiedziałam się że jestem w ciąży. Urodziłam chlopca

Jakiś czas później odwiedziła nas moja starsza siostra przyniosła prezent dla maluszka...czapeczkę z daszkiem dokładnie taka w jaka ubrany był chłopiec którego widziałam tamtej nocy. Jutro mój chłopczyk skończy dokladnie rok w [...] . Miarę jak rósł odnosiłam wrażenie że gdzieś widział podobne dziecko szukałam w reklamach i książkach o tematyce pielęgnacji dzieci ale nie pewnego dnia spojrzałam na niego i załapał skąd te twarz znam. Mój syn wygląda dokładnie tak jak chłopiec którego widziałam. Tamtej nocy. Nie mam pojęcia czy to co wtedy widziałam to wizja czy duch wiem za to że mam cudownego syna i najblizsza jest mi myśl że tamtej zimowej nocy on przyszedł nas wybrać na swoich rodziców

[dane do wiad. FN]

/historia nadesłana na pokład okrętu Nautilus 31 sierpnia 2018/


 



zwiń tekst



Miałem wcześniej koszmary ale nie takie jak ten sprzed kilku dni.
Pt, 31 sie 2018 12:32 komentarze: 1 czytany: 3129x

[...] Witam serdecznie załogę Nautilusa. Czytam Wasze wszystkie teksty, interesuję się poruszaną tutaj tematyką. Piszę ponieważ ostatnio miałem ciekawy sen, którym chciałbym się podzielić. Mówi się, że sny są odzwierciedleniem duszy a mnie tematyka snów i ich interpretacji szalenie interesuje, szczególnie dlatego, że często śnią mi się osoby zmarłe i zwierzęta, których nie ma już wśród żywych a z .......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie załogę Nautilusa. Czytam Wasze wszystkie teksty, interesuję się poruszaną tutaj tematyką. Piszę ponieważ ostatnio miałem ciekawy sen, którym chciałbym się podzielić. Mówi się, że sny są odzwierciedleniem duszy a mnie tematyka snów i ich interpretacji szalenie interesuje, szczególnie dlatego, że często śnią mi się osoby zmarłe i zwierzęta, których nie ma już wśród żywych a z którymi miałem szczególny kontakt.

Ale do rzeczy. Pomijając tematykę snu, przeżyłem coś niewyjaśnionego, o czym mówię na samym końcu listu a co dla mnie świadczy o istnieniu świata duchów.

Śniło mi się, że szedłem z drugą osobą przez znane mi miejsce w moim mieście, był tam taki większy dom, o którym wiedziałem, że mieszka jakiś mężczyzna. Potem z drugą osobą się rozdzieliłem i sen stał się mało przyjemny. Odczułem wrażenie, że ten facet mną steruje, a ja pomimo wysiłku nie potrafię iść dalej, a co więcej nie mam pojęcia co stało się z osobą, z którą przebywałem, pomimo tego, że ją wołałem. W pewnym momencie zrobiło się niebezpiecznie, gdy ów mężczyzna zaczął zapraszać mnie do podziemi. Ja próbowałem uciec ale jakbym zastygł w miejscu, nie mogłem wykonać ruchu i wiedziałem, że to sprawka tego gościa. Potem usłyszałem tylko głos w tle, żebym przemyślał wszystko na spokojnie i się nie szamotał. Obudziłem się zlany potem ale co najciekawsze, kiedy się obudziłem, zobaczyłem, że przed moim łóżkiem stoi męska postać (twarzy nie rozpoznałem), która wpatruje się we mnie, potem ta postać rozpłynęła się w powietrzu. To był pierwszy tego typu sen. Miałem wcześniej koszmary ale nie takie jak ten sprzed kilku dni. Pomimo wszystko nie czułem strachu, byłem tylko nieco zdziwiony.

Mam nadzieję, że mój list wnosi coś do archiwum wiedzy, która przez szerokie gremium jest wyśmiewana. Proszę moje nazwisko i adres email zachować dla siebie.

Pozdrawiam,
stały czytelnik forum.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Niezwykła nauczycielka
Czw, 30 sie 2018 08:52 komentarze: brak czytany: 3385x

[...] Dzień dobry Fundacjo:) Na wstępie jak zawsze wszystkiego dobrego. Dziś byłem u mojego dobrego kolegi porozmawiać ma on szerokie horyzonty na wszystko i konwersacja toczy sie nie tylko na temat "pieniedzy i co kto ma"Dzis rozmowa byla na temat zycia i reinkarnacji mamy takie samo zdanie ze ona jest istnieje i to nie wiara oraz na temat ludzi dlaczego jest tyle zła itp. Kolega ma na imię [tylko.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry Fundacjo:) Na wstępie jak zawsze wszystkiego dobrego. Dziś byłem u mojego dobrego kolegi porozmawiać ma on szerokie horyzonty na wszystko i konwersacja toczy sie nie tylko na temat "pieniedzy i co kto ma"
Dzis rozmowa byla na temat zycia i reinkarnacji mamy takie samo zdanie ze ona jest istnieje i to nie wiara oraz na temat ludzi dlaczego jest tyle zła itp. Kolega ma na imię [tylko do wiad. FN]

Opowiedział mi dziś historie ze szkoly która dotyczyła Pani ktora uczyla matematyki , mowił że któregoś dnia "ześwirowała" i kazała dzieciom wziąć krzesła i iść zabić dyrektora ot tak w jedej sekundzie podczas lekcji. Nie wiem jak dalej sie skonczyło ale otrzymała ksywkę "czarodziejka" ponieważ poźniej w sali lekcyjnej hmm nie wiem jak to opisać ale robiła coś w rodzaju seansu? miała coś w rodzaju wahadełka na nitce czy jakims sznureczku i trzymając owe wahadełko potrafiła powiedziec kto kim byl w poprzednim wcieleniu ,mojemu koledze powiedziała że jest to obecnie jego 4 inkarnacja ze wczesniej zyl w XI wieku jako jakiś książe a ostanim jego wcieleniem był prostytutka francuska ktora zginela w XVIIw podczas jakiejs wojny nie wiem chyba z Hiszpania???

Ps podczas kiedy mowial to mojemu koledze strasznie jej sie zmieniał głos zgrubiał i dostawała innych oczu....dodam jeszcze że należał on do subkultury deathmetal chyba tak to sie pisze miał na sobie kszulke z jakimiś trupimi czaszkami pentagramami wtedy kazała mu to sciagnac bo przyciaga to zlo i demony. Wiem że innym uczniom z klasy tez takie seanse robiła. Osobiscie podchodzę do tego z dystansem można zrzucic na chorbę,ale może coś w tym jest?Mowie konkretnie o tym przypadku poniewaz wiem ze sa na swiecie ludzie ktorzy potrafia takie cos powiedziec.

[dane do wiad. FN]

 



zwiń tekst



Z białej mgły wyłoniła się postać
Śr, 29 sie 2018 08:46 komentarze: 2 czytany: 3206x

Witam.   Mam w chwili obecnej 28 lat. Jestem zdrowa psychicznie, i nic w życiu mi nie dolegało. Moja historia ma zaczątek od około 15 roku życia. Nie wiem, do dziś próbuje znaleźć jakieś wytłumaczenia co do tego, co chcę opisać.Początki  były „niewinne” potem zmieniło się to w horror dla mnie. Gdy kładłam się chcąc spać, zasypiałam. Budziło mnie dziwne uczucie, że coś się stanie. .......

czytaj dalej

Witam.   Mam w chwili obecnej 28 lat. Jestem zdrowa psychicznie, i nic w życiu mi nie dolegało. Moja historia ma zaczątek od około 15 roku życia. Nie wiem, do dziś próbuje znaleźć jakieś wytłumaczenia co do tego, co chcę opisać.

Początki  były „niewinne” potem zmieniło się to w horror dla mnie. Gdy kładłam się chcąc spać, zasypiałam. Budziło mnie dziwne uczucie, że coś się stanie.  Leząc, widziałam jak z moich nóg wypływa energia (biała mgła) z której materializuje się jakaś postać. tak jakby budowała się od nóg w górę, czyli pojawiały się po kolei: tułów, ręce, niestety nigdy nie widziałam głowy tej postaci. Pojawiało się to w moim życiu co jakiś czas. Przestawiłam łóżko w inne miejsce iii…. Nie wiem dlaczego, ale budziłam się z nogami podniesionymi w górę.

Później…

Podczas mojego snu, na początku czułam jak paraliż obezwładnia moje ciało, a potem  lekkie podduszenie, czułam , że coś trzyma mnie za szyje i dusi. Trwało to około 10 min, w których nie mogłam się ruszyć, ani bronić.  Kończyło to się w ten sposób, że byłam bardzo wyczerpana, nie miałam siły nawet wstać z łóżka.  Następnego dnia czułam się dziwnie z tego powodu. 

Trwało to co noc, aż po pewnym czasie ucichło.

Powróciło znów pewnego dnia, lecz o większej sile.  Znów drętwienie całego ciała, i duszenie, z tymże, duszeniu towarzyszyła siła, która ciągnęła mnie z łóżka na przedpokój. Były to straszne męki.  Znów potarzało się to co noc. Jakaś siła – nie wiem jak to ująć, trzymała mnie za szyję, paraliżowała moje ciało, i z całej siły ciągnęła mnie z łóżka na podłogę. Pamiętam nawet, że kurczowo trzymałam się dolnego fragmentu drzwi, by się bronić. Próbowałam krzyczeć, ale bez skutku. Budziłam się ze strachu, i znów mnie ogarniało uczucie senności i zabawa się powtarzała  w kółko. Chciałam nie spać, ale nie mogłam. Znów zasypiałam w ciągu paru sekund- gdzie to jest bardzo dziwne, gdyż normalnie zaśnięcie trwa u mnie około godziny, nawet gdy jestem bardzo zmęczona. W tych momentach wiedziałam co się dzieje, wiedziałam jaki będzie ciąg dalszy. Z całych sił próbowałam nie zasnąć, tylko jedną nogę, potem drugą nogę wystawić za łóżko , wstać i pójść spać do łóżka mojej Mamy. Czułam jakbym lunatykowała.

Później przybył nowy element tego całego zdarzenia: podczas mojego snu, znów drętwienie ciała, duszenie. Otwierałam oczy i widziałam nad moją głową czarną elektryzująca kulę, która „obserwowała mnie”. Nie wiem co to było.  Widziałam ją może tylko z 5 razy, potem jej już nie było.

 Następnym razem, gdy spałam obudziło mnie przedziwne uczucie, że ktoś mnie obserwuje. Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam białą postać, stojącą w moim pokoju, smutną, to była moja Mama, która spała w pokoju obok. To trwało tylko chwilę. Moment.  Pobiegłam przerażona do łóżka Mamy, myśląc, że coś się stało. Na szczęście Mama spała.

 To są przykłady tylko, które mnie spotkały, podejrzewałam jakieś otępienie, ale po rozmowie z zaufanym księdzem, zalecił mi modlić się za zmarłych z rodziny. Skorzystałam także z usług psychologa, który stwierdził, że nie mam żadnych odchyleń od normy.

 Myślę, że punktem kulminacyjnym był dzień, w którym, zmęczona po nocce wróciłam z pracy. Mieszkałam wtedy w akademiku. Położyłam się spać, byłam sama w pokoju, koleżanki wyjechały do domów.  Mój sen był przedziwny. Otóż śniła mi się cała Apokalipsa. Wers po wersie.

Była to wizji o 7 pieczęciach, która kończyła się zagładą ziemi i wszelkiego zła.  Widziałam także jeźdźców : Zwycięzca, wojna, głód, i śmierć. Na niebie dwie kule, czerwone, które płonęły, a miedzy nimi był trójkąt, w  którym była światłość. Ta światłość do mnie przemawiała ukazując mi kataklizm na świecie. Brat zabijał brata, ludzie byli otępieni, domy w gruzach, wojna, czołgi, żołnierze, To było dla mnie straszne, wszystko obserwowałam – znajdowałam się nie na ziemi, tylko obserwowałam wszystko z boku. Płakałam. Nie mogłam w to uwierzyć, chciałam już się obudzić.

Ale ta światłość nadal do mnie przemawiała. Ukazywała mi wszystkie kataklizmy. Kazała mi się modlić do Matki Boskiej, która może to wszystko ocalić.  Zaczęłam mówić „Zdrowaś Mario…” , obudziłam się z tymi słowami w ustach. Co najdziwniejsze, nie wiem  dlaczego, ale drzwi od mojego pokoju były otwarte. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Siedziałam na łóżku, wzięłam do reki biblię i przeczytałam ze łzami całą Apokalipsę. Wers po wersie mi się dokładnie to samo śniło.

Później przyszedł do mnie do pokoju mój obecny narzeczony mówiąc mi, że Papież zmarł.

Tym bardziej mój sen zdał mi się dziwny.

Jestem osobą wierzącą, ale nie chodzę w każdą niedzielę do kościoła. Nie mówiłam nigdy o nich głośno, jedynie mama wie, oraz narzeczony.

 [dane do wiad. FN]

/poniżej zdjęcie z Archiwum FN przysłane przez jednego z naszych czytelników/




zwiń tekst



Moje spotkanie z UFO - rok 1986
Wt, 28 sie 2018 08:26 komentarze: brak czytany: 3380x

[...] Witam serdecznie, juz od dluzszego czasu zastanawialam sie, czy powinnam napisac do was i podzielic sie tym, co spotkalo mnie w dziecinstwie. I dzisiaj przez to, ze przez upaly nie spac, pisze do was....Krotko o mnie: mam 39 lat, od wielu lat mieszkam w Niemczech, z zawodu jestem Informatykiem i pracuje dla Urzedu Panstwowego w Niemczech. *************A teraz opowiem po krotce moja historia:.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie, juz od dluzszego czasu zastanawialam sie, czy powinnam napisac do was i podzielic sie tym, co spotkalo mnie w dziecinstwie. I dzisiaj przez to, ze przez upaly nie spac, pisze do was....

Krotko o mnie: mam 39 lat, od wielu lat mieszkam w Niemczech, z zawodu jestem Informatykiem i pracuje dla Urzedu Panstwowego w Niemczech.

*************
A teraz opowiem po krotce moja historia:

Zdarzenie to mialo miejsce w zimie ok 1986 roku. Z dwojka mojego mlodszego rodzenstwa i mama wracalismy wtedy wieczorem od babci do domu. Musialo byc ok godz. 20:00, bo wyszlismy zaraz po wiadomosciach wieczornych.
Moja babcia mieszkala na obrzezach naszego miasta - Zlotoryji na Dolnym Slasku. W kolo znajduja sie tam tylko pola, lasy I male jeziorko tzw. “Oczko”.

Idac do domu musielismy przejsc przez maly lasek, ktory nie byl wtedy jeszcze oswietlony. Po wyjsciu z niego jakos obrocilam sie za siebie I wtedy zobaczylam, ze po lewej stronie nad tym laskiem wisi jakas bardzo jaskrawa, biala kula. Co dziwne, kula ta mimo ze byla bardzo jasna, to nie razila w oczy. Z rozmiarow (z tamtego miejsca) przypominala  ksiezyc podczas pelni,ale byla od niego duzo jaskrawsza i wisiala maksymalnie jakies 3-4 metry nad drzewami. Chcialam to cos koniecznie z bliska zobaczyc I zaczelam prosic mame, zebysmy tam podeszli. Mama bardzo sie bala, I na poczatku nie chciala tam isc, ale tak ja mocno prosilismy, ze w koncu dala sie namowic I poszlismy tam.

Po dojsciu do tego miejsca, znajdowalismy sie moze w odleglosci ok 15-20 metrow od tej kuli. Dopiero z bliska widac bylo, ze wisiala ona nad polem z tylu tego lasku, I tym razem juz tylko jakies 5-7 metrow nad ziemia. Miala ona z tamtej odleglosci maksymalnie ok 0,5-1 metra srednicy I wisiala tam caly czas nieruchomo. Wpatrywalismy sie w nia gdzies ok 20 minut, az w koncu zaczelo nam byc zimno I nudno, bo nic sie nie dzialo. Chcielismy juz isc do domu, gdy nagle kula ta niesamowicie szybkim ruchem przemiescila sie pionowo w gore - na jakies 20 metrow, a nastepnie wolnym i plynnym ruchem zaczela sie od nas oddalac. Podczas tego zdarzenia, byla kompletna cisza. Nie bylo kompletnie nic slychac. Po jakims czasie kula ta zatrzymala sie I wyszedl z niej cienki, jakby laser - promien w strone ziemi. Wygladalo to tak, jakby ten promien czegos szukal, albo cos sprawdzal. Po chwili promien ten zniknal i kula ta znow bardzo wolnym i plynnym ruchem poleciala nad polami w strone innego lasku, ktory w linii prostej znajdowal sie ok 2 km od nas. Lasek ten jest dosc dobrze widoczny, bo w kolo niego sa same pola, i pozatym wtedy lezal tam snieg.

Kula ta wleciala za ten lasek, I po chwili wysunela sie przed niego w nasza strone, tylko ze tym razem nie byla to juz kula, tylko objekt latajacy - talerz, dookola ktorego swiecily kolorowe swiatelka. Nie wiem jak duzy mogl byc ten obiekt, ale moglismy z tamtej odleglosci (I przez to kolorowe oswietlenie) doskonale widziec jego ksztalt. Zaczelismy isc w jego strone. W pewnym momecie obiekt ten zaczal sie chowac za ten lasek. W momecie jak zaczynalismy sie wracac, wysuwal sie on spowrotem na przod. To bylo bardzo dziwne. W pewnym momecie moja mama nie miala juz cierpliwosci I chciala stamtad isc, ale ja nalegalam zebysmy do tego czegos podeszli. Mama byla troche zla na mnie I chyba tez sie bala, ale w koncu powiedziala, ze pojdziemy tam, ale najpierw musimy moja najmlodsza siostre (wtedy miala ona 3 albo 4 letka) do babci zaprowadzic.
Po powrocie,  nie bylo widac tam juz niczego.

Prawde mowiac czasami zastanawialam sie, czy moglo wtedy dojsc do czegos wiecej jak tylko obserwacji, ale jesli tak, to ani ja ani moje rodzenstwo i mama nic z tego nie pamietamy - chociaz czasami mialam przypuszczenia.
Bardzo chetnie porozmawialabym o tym z kims, kto sam mial podobne doswiadzenia.

Ps. Przepraszam za pismo, ale nie mialam mozliwosci pisania polskimi znakami na komputerze. Mam nadzieje, ze sie doczytacie. :) Prosilabym rowniez, gdybyscie Panstwo chcieli mojego E-Mail‘a gdzies pokazac, o zachowanie mojej anonimowosci.

Podrawiam goraco,
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Atak demona po zażyciu narkotyków
Pon, 27 sie 2018 11:57 komentarze: 1 czytany: 4590x

[...] Szanowna Fundacjo! Chciałem wam opowiedzieć o dziwnym wydarzeniu, którego byłem świadkiem jeszcze w podstawówce. Było wtedy popularne tzw. wąchanie kleju, co doprowadzało mózg do takiego stanu, że można było zobaczyć dziwne rzeczy. Ja tego bałem się wąchać, ale mój najlepszy kolega spróbował. To było w 1987 na Śląsku, w 9dane do wiad. FN]. Obserwowałem go przez chwilę, a potem wydarzyło się .......

czytaj dalej

[...] Szanowna Fundacjo! Chciałem wam opowiedzieć o dziwnym wydarzeniu, którego byłem świadkiem jeszcze w podstawówce. Było wtedy popularne tzw. wąchanie kleju, co doprowadzało mózg do takiego stanu, że można było zobaczyć dziwne rzeczy. Ja tego bałem się wąchać, ale mój najlepszy kolega spróbował. To było w 1987 na Śląsku, w 9dane do wiad. FN]. Obserwowałem go przez chwilę, a potem wydarzyło się coś niesłychanego. Zaczął turlać się po ziemi i wydawało mi się, że coś niewidzialnego go kopie. Krzyczał, abym mu pomógł i odgonił cyt. "tego ducha, co go atakuje".

Dwie rzeczy są w tym wszystkim niezwykłe. Pierwsza - miał siniaki po kopnięciach na całym ciele. Dwa - opowiadał potem, że zaczął słyszeć chrapliwy głos szepczący mu coś do ucha, że go zabije i że teraz "będziesz mój". To było tak przerażające, że ja bałem się z nim potem spotykać przez pół roku. Potem dowiedziałem się, że u niego w domu jakaś niewidzialna siła tłukła naczynia, przesuwała meble, a na poddaszu było słychać kroki, choć nikt tam nie był.

Zapewniam, że historia jest prawdziwa.

[dane do wiad. FN]

Od dawna twierdzimy, że środki halucynogenne to nie "pobudzenie mózgu do majaków", tylko otwarcie na oścież drzwi dla wszelkich bytów czyhających na okazję, aby przejąć panowanie nad człowiekiem. Poprzez nasz kanał facebooka dostaliśmy film, który - kto wie - być może pokazuje bardzo podobną sytuację.

[...] Czy ten człowiek po zażyciu dopalaczy jest atakowany przez coś lub kogoś? Czytając wasze artykuły ostrzegaliście wiele razy, że może zostać usunięta ,,bariera ochronna'' człowieka.
Wyraźnie widać na filmie, że jest atakowany
9 lipca 16:20



zwiń tekst



Zobaczyłam tam coś... jakiś zarys człowieka!
Nie, 26 sie 2018 10:19 komentarze: 5 czytany: 3266x

[...] Dobry wieczór, długo zastanawiałam się czy do Państwa napisać aż do dnia dzisiejszego. Chciałam podzielić się moją historią a raczej historią, która dotyczy domu należącego do mojej rodziny. Zanim opisze historie, wiem od męża, że takich spraw macie tysiące i jeśli uznacie, że  nie  jest warta uwagi to z góry przepraszam ale chociaż jest  mi lżej, że w końcu zebrałam się na odwagę.......

czytaj dalej

[...] Dobry wieczór, długo zastanawiałam się czy do Państwa napisać aż do dnia dzisiejszego. Chciałam podzielić się moją historią a raczej historią, która dotyczy domu należącego do mojej rodziny. Zanim opisze historie, wiem od męża, że takich spraw macie tysiące i jeśli uznacie, że  nie  jest warta uwagi to z góry przepraszam ale chociaż jest  mi lżej, że w końcu zebrałam się na odwagę.

Zacznę od początku: Dom o którym mowa należy do mojej rodziny od 1935 roku, pobudował go mój pradziadek, który został spalony w 1945 jako żołnierz  AK w więźniu w Radogoszczu. Podczas  II wojny światowej w  tym domu znajdowała się siedziba  gestapo. Z opowieści babci wiem, że  katowali i zabijali tam ludzi Niemcy, oczywiście wyrzucili moja  prababcie oraz Jej syna ( mojego dziadka). Po wojnie wrócili  do swojego domu. 

Wszystko byłoby pięknie  i ta historia mogłaby się skończyć  ale nie w 1998 ( miałam wtedy 8 lat ) zobaczyłam tam coś a raczej nie  wiem co to było czy zarys  człowieka czy raczej chmura białego niczego, słyszałam jak ktoś chodzi  po schodach i czuć było obecność tylko nie wiem czego a  może kogo, od tamtego czasu nie chciałam spędzać wakacji w tym domu ( dom należał do moich dziadków, nocował tam tylko podczas wakacji) po kilku  latach znowu tam spałam i znowu to samo tylko tym razem  bez poświaty, powiedziałam o tym mojej mamie bo byłam już  większa więc uznałam, ze nie zrobi ze mnie wariatki.

Mama powiedziała, że ma podobne  odczucia. Podzieliłam się również tym z  moim bratem, który również przyznał, że  boi się  tam spać bo nie  czuje się  tam dobrze.Od  15 lat ta nie spałam, po śmierci dziadka i babci dom stoi pusty. Moja  mama  postanowiła sprzedać nieruchomość  ale  boi się ze to coś pójdzie  ale przejdzie do Nas ( mieszkamy w innym mieście ) przyszły właściciel chce zburzyć dom i postawić  jakieś magazyny. Dzisiaj mama poprosiła, żebym zrobiła zdjęcia domu na  pamiątkę i zobaczyłam to, zobaczyłam to dopiero po zrobieniu zdjęcia ( dlatego napisałam -mąż mnie  poprosił bo się przestraszył ) a  może to światło ? może zle zrobiłam zdjęcie? choć nie  robiłam pod słońce to jednak chciałabym żebyście powiedzieli mi że  to przypadek ze nie muszę się bać.

Ponadto dodam, że  w  tym domu zmarła moja  prabacia ( chciała już iśc  do swojego męża) i na działce dostał wylewu mój dziadek który potem zmarł a babcia z  samotności a  może  przez  to co tam chodziło zwariowała podobno miała Alzheimera. Proszę o anonimowość.   Przepraszam za brak spójności ale gdy i tym pisze  ręce mi się trzęsą

[dane do wiad. FN]

Do wiadomości było dołączone zdjęcie - publikujemy je poniżej





zwiń tekst



Zdążyłem tylko pomyśleć: Boże... to koniec! - cudowne ocalenie
Pt, 24 sie 2018 13:33 komentarze: brak czytany: 3782x

[...] Dzień dobry, Przed chwilą oglądałem rozmowy z Krzysztofem Jackowskim Czecś 37 (byłem na granicy życia i śmierci) i pragne podzielic sie z Państwem moją historią (może nawet dwie),Był rok chyba 2002. Jechałem samochodem od mojego kolegi około godz 12 do siebie do pracy (początek marca). Bardzo mi siei spieszyło. Jechałem około 80 km/h. Na łuku drogi wjechałem w zaciecione miejsce gdzie znajdowała.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, Przed chwilą oglądałem rozmowy z Krzysztofem Jackowskim Czecś 37 (byłem na granicy życia i śmierci) i pragne podzielic sie z Państwem moją historią (może nawet dwie),

Był rok chyba 2002. Jechałem samochodem od mojego kolegi około godz 12 do siebie do pracy (początek marca). Bardzo mi siei spieszyło. Jechałem około 80 km/h. Na łuku drogi wjechałem w zaciecione miejsce gdzie znajdowała Si duża tafla lodu. Wpadłem w poślizg i straciłem panowanie nad samochodem. Waliłem prosto na drzewo. Zdążyłem tylko pomyślec „Boże to koniec” i w tym momencie samochód stanął w miejscu ,tak jakby ktoś małą zabawke złapał z góry reką a przed oczyma zobaczyłem tylko gestą mgłe. Po chwili wysiadłem z samochodu i poszedłem do przodu zobaczyc co się stało. Ledwo stałem na nogach, miekko w kolanach i lód na ulicy. Samochód był około 30m cm od drzewa. Nic, kompletnie nic się nie wydarzyło. Ocalałem.

Pare dni później, dokładnie w Wielką Sobote około godz 13 pojechałem do pracy aby przywieźc sobie stosowne dokumenty. W pewnym momencie przede mną samochód skrecał w lewo. Zatrzymałem sie, odruchowo spojrzałem w lusterko wsteczne i widze jak wali na mnie biały Ford Escort. Myśle sobie no tak nie byłem jeszcze” bity” wic czas najwyższy (jechałem wtedy Daewoo Espero, bez haka holowniczego z tyłu). Zaparłem się o kierownice. Usłyszałem huk i nic wecej, żadnych wstrząsów . Wysiadłem z samochodu aby zobaczyc co si wydarzyło i zdebiałem. Ford maske miał w harmonijke, rozbite reflektory, złamany zderzak w pół leżący na jezdni, rozbitą chłodnice z której wyciekał płyn. Z mojego samochodu nawet nie spadł kurz. Żadnego śladu, nic, po prostu nówka zabrudzona zwykłą jazdą.
Pzdr
[dane do wiad. FN]
Ps
Mój edytor nie pisze wszystkich znaków :-(

[...] Droga FN,

Piszę do Was wstrząśnięty tą historią z dziewczyną która zdawała na prawo jazdy i samochód jej stanął na przejeździe kolejowym. Piszą o tym m.in. tutaj.

http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23820149,wypadek-w-szaflarach-nagranie-z-kamery-monitoringu.html?disableRedirects=true

 

 

Kiedyś miałem dziwne wydarzenie. Miałem już wjechać na niestrzeżony przejazd, kiedy nagle poczułem ogromny ból ramienia. Tak silny, że tuż przed przejazdem zatrzymałem samochód. I wtedy przede mną przemknął pociąg. Gdyby nie ten nagły i dziwny ból (potem zniknął i nigdy nie powrócił) pewnie nie pisałbym do was.

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Babcia wróci. Zleci po drabince z chmurki i znów będzie dzidziusiem
Czw, 23 sie 2018 10:23 komentarze: 3 czytany: 3709x

[...] Dzień dobry, wczoraj rano zmarła moja babcia. Ostatnia żyjąca do tej pory babcia. Miała 90 lat. Prawdziwa, ciepła babcia. Przeżyła w czasie wojny obóz pracy w Niemczech i potworny głód. Stąd zawsze gdy się u niej zjawiałem zawsze pytała czy nie jestem głodny i czy czasem nie chciałbym coś zjeść. Będzie mi jej bardzo brakowało. W każdym bądź razie wczoraj po pracy gdy wróciliśmy z żoną i synem.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, wczoraj rano zmarła moja babcia. Ostatnia żyjąca do tej pory babcia. Miała 90 lat. Prawdziwa, ciepła babcia. Przeżyła w czasie wojny obóz pracy w Niemczech i potworny głód. Stąd zawsze gdy się u niej zjawiałem zawsze pytała czy nie jestem głodny i czy czasem nie chciałbym coś zjeść. Będzie mi jej bardzo brakowało.

W każdym bądź razie wczoraj po pracy gdy wróciliśmy z żoną i synem  do domu on jak zwykle bawił się głośno, dokazywał, itp. Wytłumaczyliśmy mu, że jego prababcia właśnie zmarła i jest nam smutno. Syn mając 4 lata wysłuchał tej wiadomości i znów zachowywał się tak jakby nic się nie stało. W pewnym momencie moja żona nie wytrzymała i mówi do synka: "Widzisz jaki tata jest smutny z powodu śmierci babci? Nie jest Ci przykro?". Syn na to "A dlaczego?". Moja żona: "Bo już nigdy babci nie zobaczy". Na to syn zupełnie naturalnie bez żadnego namysłu odpowiedział: "Babcia wróci. Zleci po drabince z chmurki i znów będzie dzidziusiem". I znów dalej zaczął się bawić jakby nigdy nic...
pozdrawiam
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Potwór - moje spotkanie z dziwną istotą
Sob, 29 sie 2020 07:33 komentarze: 2 czytany: 4439x

Dzień dobryPiszę ponieważ od dwóch lat mam hm...taki problem lub w sumie temat którego raczej chyba nikt nie poruszał na państwa forum ani w Polsce a problem najwyraźniej jest. Borykam się z czymś dziwnym co za mną najwyraźniej "chodzi". Psychicznie i fizycznie.     Nie jest to zjawiskiem UFO więc piszę wstępnie by zapytać czy państwa interesują "potwory" lub "duchy-potwory" nie wiem.......

czytaj dalej


Dzień dobry

Piszę ponieważ od dwóch lat mam hm...taki problem lub w sumie temat którego raczej chyba nikt nie poruszał na państwa forum ani w Polsce a problem najwyraźniej jest. Borykam się z czymś dziwnym co za mną najwyraźniej "chodzi". Psychicznie i fizycznie.
    Nie jest to zjawiskiem UFO więc piszę wstępnie by zapytać czy państwa interesują "potwory" lub "duchy-potwory" nie wiem jak go/to nazwać? :-)

To co ja spotkałam to bym określiła jako strzygę albo osobę fizyczną wyglądającą jak "potwór" ale napewno nie ufo chociaż kto wie bo ta "osoba" różni się od ludzi. Człowiekiem chyba nie jest ale oczywiście bez obrazy - nikogo nie chcę deprecjonować.

     Musiałabym wysłać długi list z opisem do państwa od oceny bo to trwało długo i sporo rzeczy się wydarzyło z udziałem tego czegoś więc piszę wstępnie z pytaniem czy przysłać pełen opis, zdjęcia ubrań (moich podartych w niewyjaśnionych okolicznościach) i linki do materiałów z internetu o podobnych przypadkach bo oczywiście zaczęłam szukać czy kogoś spotkało coś podobnego?

 Okazuje się, że spotkało i spotyka innych i jest sporo materiałów na ten temat. Wydaje mi się, że to coś z wyglądu podobny jest do istoty znanej pod nazwą "rake" za granicą ale w Polsce nikt tego nie poruszał. Uzbierałam wszelkie możliwe filmy i opisy z tym związane z internetu. Może państwa to zainteresuje?

Rzecz miała miejsce w Warszawie na Młocinach ja jestem z Warszawy ogólnie.

Do dzisiaj nie jestem w stanie określić do końca czy to jest fizyczne czy to duch ponieważ atakowało mnie to w środku samochodu gdy spałam na parkingu nie tylko w nocy ale i o 6 lub 9 rano w dzień. To miała być zabawa jak pobyt pod namiotem i nie oczekiwałam, że coś takiego może łazić w Warszawie. Uznałam, że to bezpieczne spać w ruchliwym miejscu w Warszawie i nie oczekiwałam, że coś się takiego może zdarzyć chociaż wcześniej pod namiotem na wakacjach zdarzyło się raz że coś mnie drapało ale wydaje mi się że może to nie być to samo. Rzecz miała miejsce na przestrzeni roku ponieważ samochód nie był na chodzie i stał na tym parkingu bez możliwości przedstawienia go. (nie był ubezpieczony i nie można było nim jeździć ale go kupiłam z sentymentu i na wypadek gdybym nie miała gdzie spać). Potem gdy już nie spałam w samochodzie to coś mi przychodziło do pokoju w domu w którym wynajmuję pokój. Także kotka właścicieli kiedyś uciekła w momencie gdy to przyszło do mojego pokoju co mnie utwierdziło w przekonaniu, że nie tylko ja to widzę.
     Oczywiście jest to kłopot bo mnie to drapie i szeleszczą mi rzeczy w pokoju więc śpię z zapalonym światłem i nie wysypiam się no i wypalam więcej prądu.
     
To nie był nikt fizyczny ten lub to coś co mnie atakowało w samochodzie bo fizyczny ktoś nie wszedł by przez ścianę ale spotkałam potem osobę w leżącym 50 m. dalej lasku, która poruszała się bardzo dziwnie oraz na ulicy jakby bezdomną która miała twarz podobną do tego czegoś co mnie nawiedzało.Wydaje mi się, że nawiązałam z tym czymś już jakąś relację. Czasem mi tego czegoś szkoda.  Do dzisiaj nie wiem czy to fizyczna istota czy bezdomny nawiedzony przez jakąś istotę np. Ale twarz i ruchy ciała tego kogoś były nieludzkie.

Natomiast ta osoba była bardzo chuda i ruch jakby mięśni tej osoby był absolutnie nieludzki. Musiałabym opisać krok po kroku co się działo i co widziałam by to mogli państwo sami ocenić. Niepokoi mnie to, że to sobie jest w lesie w Warszawie i co z tym zrobić?

     To coś najwyraźniej porwało mi ubrania bo są uszkodzone w sposób w jaki nie dałoby się zrobić nożyczkami czy nożem a nawet skalpelem. Zachowałam oczywiście te ubrania na wypadek gdybym kiedyś miała je komuś pokazać. Myślałam nawet by dać je jasnowidzowi by sprawdził co zrobiło te rozdarcia.

     Zaczęłam przeszukiwać materiały w internecie na ten temat - chyba wszyscy tak robią po tym jak coś zobaczą - czy ktoś widział coś podobnego i z tego co udało mi się znaleźć, to jest sporo informacji w tym nagrań na temat w 90% podobnych stworzeń które poruszają się, piszczą i zachowują w podobny sposób. Tylko, że to są nagrania w znacznej mierze stworzeń bez ubrań natomiast ten ktoś był ubrany w jakby stary garnitur lub marynarkę.  

     Przeraża mnie fakt, że znalazłam w sieci rok temu przypadkiem film dokumentalny z serii o mordercach. Morderca z tego filmu dokumentalnego jest z wyglądu bardzo podobny do tej osoby i tego stworzenia które wydedukowałam z materiałów z internetu. Ten morderca atakował na terenie Rosji i zabił kilkadziesiąt osób i dzieci.

Musieliby by państwo sami to ocenić na podstawie opisu krok po kroku (a który chciałabym przysłać). Z tego filmu wynika, że ta osoba (fizyczna) mordowała w specyficzny sposób, podobny do tego w jaki sposób ja byłam drapana i nagabywana. Morderca atakował dokładnie te miejsca w których ja czułam albo drapanie albo mam rozwalone ciuchy.

Poza tym ten morderca wabił ofiary do lasu w inteligentny sposób a ja odnoszę wrażenie że to coś także mną manipuluje bym o tym myślała, bym weszła do tego lasku w którym ten ktoś się znajduje. Wydaje się sprawiać bardzo przyjemne wrażenie.  Ogólnie rok temu udało mi się to przegonić, ale za to od tamtego momentu nie mogę przestać o tym myśleć.

Dlatego pomyślałam, że nie powinnam bagatelizować sprawy skoro był już morderca podobny do tego czegoś co mnie atakuje.

     Ja śpiąc w samochodzie zostałam poinformowana przed Straż Miejską, że "tu chodzą tacy różni" (wiedzieli że śpię w samochodzie jeśli boją się państwo że wkręcam to może uda mi się od nich uzyskać potwierdzenie że spałam tam jakiś czas) i bym uważała więc podejrzewam, że problem stamtąd jest znany i mieszkańcom i straży miejskiej.  

Długo nie pisałam bo było mi tej istoty lub człowieka w gruncie rzeczy żal no bo to żywe stworzenie.  Nie wiem co państwo mieliby zrobić. Przecież nikt nie pójdzie tam z siatką go szukać lub zaczepiać bezdomnych. Może tylko jasnowidz mógłby coś stwierdzić po ubraniach które są podarte. Ale to niemożliwe bym sobie sama wymyśliła takie piski, krzyki i ataki które potem podobne znajduję w internecie. Jeżeli istnieją strzygi to coś może być tą właśnie strzygą.

Napisałam też, ponieważ niepokoi mnie fakt, że w sieci znajduję filmiki gdzie 10 letnie dzieciaki chodzą po ruinach i lasach i najwyraźniej interesują się takimi miejscami coś je najwyraźniej tam ciągnie. Ja już raczej nie wejdę w żaden pustostan po tym co mnie spotkało. Materiały które znajduję w internecie na ten temat to zwykle materiały z tzw. Urban Exploringu lub Urbexu który jest modny ostatnio.
    
   Nie chcę robić żadnemu stworzeniu ani żadnym osobom krzywdy ale coraz częściej nachodzi mnie myśl czy nie jest moim obowiązkiem tego gdzieś zgłosić. Oczywiście nie wyślę tego sama na policję ale może państwo znają kogoś kto takie materiały zbiera. Na dodatek mam wrażenie że mam z tym kimś kontakt myślowy i wzbudza we mnie litość ogólnie co mnie męczy bo w sumie to coś jest jakoś ze mną ciągle więc nie wiem czy to nie wpływa jakoś negatywnie na moje życie prywatne i otoczenie.
 
Przyznaję się bez bicia, że dużo szukałam informacji na ten temat w internecie z nudów i czaję się z napisaniem tutaj od dłuższego czasu ale w sumie co mam niby zrobić.

Przedwczoraj znalazłam kolejny nowy film z udziałem podobnego gościa który czai się podobnymi ruchami na podwórku jakiejś kobiety i ją podgląda. Porusza się w specyficzny sposób który ja kojarzę z gościem z lasku. Więc w sumie mam dość i napisałam. Ogólnie i moja historia nie jest mniej przerażająca ale myślę że i tak wszystkiego słowami się nie da opisać.

Co państwo o tym myślą? Czy wysłać pełen opis tego i na jaki adres?

Przeczesałam państwa forum ale chyba nie ma opisu czegoś podobnego. Natomiast mam wątpliwości z podpisywaniem się pod tą historią imieniem i nazwiskiem bo nie chcę by mnie to prześladowało bardziej. Obawiam się, że mówienie o tym publicznie spowoduje, że przetrwam jako ta "dręczona przez jakąś istotę". Siła mediów tkwi w tym, że się wszystko zachowuje na amen i zamiast mieć kłopot z głowy to jeszcze to się zachowa. :-) Prawdopodobnie to głównie mnie powstrzymało przed pisaniem. Oczywiście pieniędzy nie chcę z tego natomiast zastanawiam się, czy nie należy gdzieś tego wysłać.

Tak czy inaczej będę się cieszyć jeśli państwo odpiszą i się jakoś ustosunkują może gdzieś indziej jeszcze to wysłać? Może za jakiś czas ktoś poruszy podobny temat?

Pozdrawiam

[...]

Pięknie dziękujemy za opis tej historii - oczywiście poza XXI PIĘTREM także trafił do naszego Archiwum FN.



zwiń tekst



To coś nie było złe ale ja wpadłam trochę w panikę... - niezwykłe wydarzenie w pokoju w czasie nocy
Pon, 20 sie 2018 09:37 komentarze: 1 czytany: 3794x

[...] Witam Miałam w swoim życiu kilka dziwnych sytuacji, kilka razy widziałam UFO ale chciałam się podzielić jednym z wydarzeń, którego nie potrafię w żaden sposób wytłumaczyć. Obawiam się, że mi nikt w moją historię nie uwierzy ale chcę ją opisać bo może ktoś miał podobne przeżycie. Jeśli ktoś przeżył coś podobnego w swoim życiu, to chętnie bym tego posłuchała. Wydarzyło się to kilka lat temu. Miałam.......

czytaj dalej

[...] Witam Miałam w swoim życiu kilka dziwnych sytuacji, kilka razy widziałam UFO ale chciałam się podzielić jednym z wydarzeń, którego nie potrafię w żaden sposób wytłumaczyć. Obawiam się, że mi nikt w moją historię nie uwierzy ale chcę ją opisać bo może ktoś miał podobne przeżycie. Jeśli ktoś przeżył coś podobnego w swoim życiu, to chętnie bym tego posłuchała.

Wydarzyło się to kilka lat temu. Miałam jechać z moją ciocią i wujkiem do nich, do Francji. Ponieważ wujostwo stacjonowało w innej miejscowaći niż moje miejsce zamieszkania, to miałam do nich dojechać do miejscowości K w wojewodztwie opolskim, tam przenocować a rano podróż dalej. Nocowałam u koleżanki mojej cioci, nazwę ja A.

Panowała tam bardzo pozytywna energia. Przed spaniem otworzyłam okno. Z otwarciem miałam bardzo duży problem ponieważ otwierało się bardzo ciężko, otworzyłam i poszłam spać. W nocy obudziło mnie zimno, pomyślałam, że mogłam otworzyc to okno tylko na jednego palca ale odwróciłam się twarzą do ściany mimo wszystko znowu usnęłam. Kiedy obudziłam się ponownie w pokoju było jaśniej. Ta jasność była migocąca.

Odwróciłam się twarzą do pokoju i bardzo szybko zamknęłam oczy, ze strachu, z paniki. Zobaczyłam może metr od łużka jakaś dziwną postać, wisiała gdzieś w jednej trzeciej nad podłogą, była pomarańczowa ale jakby z weluru, przejrzysta, prostokątna. Wychodziły z niej konary a z konarów liście. Liście miały taki soczysty, zielony kolor i migały, drżały, migotały. Zajmowały sobą cały pokój i wychodziły na ściany i sufit.

Na ścianach i suficie to wyglądało trochę tak jakby ktoś wyświetlał np slajd nie na ekran ale właśnie na ścianę. Na tym pomarańczowym prostokącie siedziały ptaki ale nie wiem ile, zbyt szybko zamknęłam oczy. Podobne były do papóg i o ile dobrze pamietam, to były kolorowe ale nie pamiętam tego dokładnie. Pod prostąkątem był biały czy lekko szarawy poprzeczny pas również jak z weluru, mgiełki. Nie był jednolity ale jakby taki zrobiony z warstw. Nie pamiętam czy dotykał podłogi, chyba nawet tego nie zauważyłam. Co było w tym dziwne to to, że on się obracał w poziomie ale nie ciągle ale takimi skokami. Dwa skoki na jeden obrót.

Podczas obrotu było słychać coś takiego "szuuu..." cisza i znowu to "szuuu". To coś nie było złe ale ja wpadłam trochę w panikę. Położyłam się na plecach i zamknęłam mocno oczy. Liście z tej "istoty"( bo nie wiem jak to inacej nazwać), przenikały przez moje zamknięte oczy. Cały czas, wypowiadałam dwa na uwczesny czas ważne dla mnie słowa Bo miałam nadzieję, że one mi pomogą. Nie wiedziałam co się dzieje. W pewnym momencie poczułam, że chcę się obrócić twarzą do ściany, obróciłam się, jeszcze jakiś czas widziałam migające światło i liście aż zasnęłam. Obudziłam się ponownie jak już było widno i co mnie zaskoczyło to to, że okno było uchylone tylko na jednego palca. Ono tak bardzo ciężko chodziło, że nie wiem czy samo by się przymknęlo. Rano podpytałam mieszkającą tam rodzinę czy ktoś zamykał okno ale nikt w ogóle nie wchodził do pokoju. Nie wiem co to było. Czasami wracam pamięcią do tamtego wydarzenia, przychodzą mi do głowy różne pomysły ale tak naprawdę to nie wiem co to było...

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Patrząc na ten obiekt nie czułam absolutnie żadnego strachu.
Sob, 18 sie 2018 19:54 komentarze: brak czytany: 3272x

[...] Witam. Trafiłam na Waszą stronę dopiero teraz, ale filmy na youtube oglądam już jakiś czas,. Wierzę w ich autentyczność , bo sama widziałam niezidentyfikowany obiekt na niebie 2 razy. Raz to był obiekt podobny jak jeden z tych trójkątnych obiektów z relacji pani ze Świecia. Moja obserwacja miała miejsce 25 lat temu w Koninie- nocą. Nie byłam sama, byłam z kolegą i on widział to samo, niestety.......

czytaj dalej

[...] Witam. Trafiłam na Waszą stronę dopiero teraz, ale filmy na youtube oglądam już jakiś czas,. Wierzę w ich autentyczność , bo sama widziałam niezidentyfikowany obiekt na niebie 2 razy. Raz to był obiekt podobny jak jeden z tych trójkątnych obiektów z relacji pani ze Świecia. Moja obserwacja miała miejsce 25 lat temu w Koninie- nocą. Nie byłam sama, byłam z kolegą i on widział to samo, niestety bardzo niechętnie o tym później mówił.

To było w 1993 roku w marcu lub kwietniu, wracałam późno z pracy w kawiarni, było już ciemno, a odprowadzał mnie kolega, który w tej kawiarni często bywał, była godzina około 23.00. Niebo było bezchmurne, widać było gwiazdy, spojrzałam w górę i zobaczyłam jasny trójkąt ostrokątny, bardzo wyraźny, cały jasny jak żarówka, ale bez poświaty. Po prostu bardzo jasny trójkąt jakby cały świecił.

Ostry kąt to był dziób tego obiektu, a leciał na dość dużej wysokości, na takiej, na jakiej latają samoloty pasażerskie, a może ciut niżej. Mogło to być kilka tysięcy metrów może 9, nie wiem. Szybko to pokazałam koledze i dalej już obserwowaliśmy razem. Obiekt poruszał się dużo szybciej niż samolot, po prostu przemknął po całym niebie w kilka sekund i na końcu zrobił coś jakby pętlę po czym zniknął z widnokręgu nieba. Akurat byliśmy na pustym nieoświetlonym latarniami placu z dala od bloków i innych zabudowań. Teraz ten teren jest zabudowany, ale wtedy był to pusty wielki plac porośnięty trawą i niskimi krzakami. Obecnie w tym miejscu jest w Koninie kompleks sklepów i duży parking.

Tak więc wówczas widzieliśmy kawał nieba nad nami i mogliśmy obserwować cały tor lotu tego obiektu. Patrząc na ten obiekt nie czułam absolutnie żadnego strachu, nie miałam też absolutnie wątpliwości co to jest? Po prostu wiedziałam, że to jest jakiś obcy obiekt pozaziemski, nie samolot, nie jakiś sputnik, świetlik, latawiec, laser czy cokolwiek mi znanego, a co potem sugerowali mi znajomi, którym o tym mówiłam. Każdy traktował to jak wymyśloną historię, wyśmiewał itp. Następnego dnia w pracy, kiedy ten kolega- świadek zdarzenia przyszedł do kawiarni, opowiadaliśmy razem o tym mojemu szefowi- oczywiście nas wyśmiał, może dlatego ten kolega już później nie chciał o tym więcej mówić. To było 25 lat temu, ale pamiętam to jakby to było wczoraj. Całość obserwacji trwała dobrych kilka sekund, rozmawialiśmy w tym czasie z kolegą, mówiliśmy: ,, o! UFO, kurcze UFO....

Potem przez jaki czas upewnialiśmy się, że widzieliśmy to samo, porównywaliśmy do różnych znanych nam pojazdów, przedmiotów, oboje byliśmy pewni, że to było coś nieznanego, innego, nieziemskiego, nietworzonego przez człowieka. Z tym kolegą nie mam dziś już kontaktu, minęło tyle lat, miał na imię Tomek, ale nazwiska nie znam, znałam go tylko z tej kawiarni. Zawsze wierzyłam, że nie jesteśmy sami w kosmosie, od dziecka obserwowałam niebo i może dlatego też wtedy w niebo spojrzałam. Od tej pory wiem, że warto to robić i obserwuję niebo przy każdej okazji, czasami spędzam na tarasie po kilka godzin, ale nigdy już nic takiego nie zauważyłam.

Natomiast wcześniej w wieku 15 lat mieszkając na 4 pietrze w bloku i obserwowałam niebo czasami nawet do świtu. Raz widziałam coś jakby spód ogromnego statku przelatującego tuż nad dachem bloku, ale tak szybko, że ledwo mój wzrok zdołał zarejestrować obraz.

To był ułamek sekundy, coś ogromnego i jakby przezroczystego i czerwonego przeleciało nade mną. W oczach przez moment został mi tylko obraz jakichś części maszyny, ale to nie były światła, to były widoczne jakieś bardzo skomplikowane w budowie urządzenia, tak jak się w filmach widzi spód ogromnych statków komicznych- coś takiego. Jednak prędkość z jaką ten ogromny obiekt się poruszał nie pozwoliła mi zaobserwować nic więcej np kształtu.
Myślę, że mój wzrok zarejestrował coś, czego ludzki wzrok nie powinien zobaczyć, a być może widzą to inne organizmy żywe na ziemi? Zastanawia mnie dlaczego obiekt był przezroczysty i czerwony, czyżbym przez moment widziała w podczerwieni?
Z nikim nie podzieliłam się tą pierwszą obserwacją, nawet nie wiedziałam jak to opisać słowami, ale wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Dziś mam 45 lat i niebo obserwuję przy każdej możliwej okazji.
Pozdrawiam serdecznie
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Ten duch wyglądał jak zwykła kobieta - nikt by się nie zorientował, że to duch!
Pt, 17 sie 2018 07:07 komentarze: 1 czytany: 3583x

[...] We wczesnej młodości a raczej dzieciństwie przechodziłem przez obcowanie z duchem. To był pałac ,w piwnicy świetlica,zawsze wychodziłem ostatni a duch zawsze odprowadzał mnie do drzwi, intensywność jego obecności zawsze przypadała w czasie gdy wszyscy sobie poszli a ja musiałem pogasić światła i zakluczyć piwnicę.Często tak mi ręce drżały że trudno mi było trafić kluczem w zamek,milczałem lata.......

czytaj dalej

[...] We wczesnej młodości a raczej dzieciństwie przechodziłem przez obcowanie z duchem. To był pałac ,w piwnicy świetlica,zawsze wychodziłem ostatni a duch zawsze odprowadzał mnie do drzwi, intensywność jego obecności zawsze przypadała w czasie gdy wszyscy sobie poszli a ja musiałem pogasić światła i zakluczyć piwnicę.

Często tak mi ręce drżały że trudno mi było trafić kluczem w zamek,milczałem lata ,ale kiedyś powiedziałem rodzicom. Ojciec o tym duchu wiedział, jak się póżniej okazało wiedziało więcej osób, stróż widział. Jeden raz ja widziałem, ale widziałem w parku tego ducha-obok pałacu-to starsza kobieta. Po prostu kobieta chodząca ,najzwyczajniej po swoich włościach, widziana w nocy a w jednym wypadku była widziana w bardzo dobrze oświetlonym pomieszczeniu. Na 100% że nadal tam jest , tylko ja tam już nie mieszkam. Pamiętam że ojciec się zdziwił że tyle lat milczałem, że tyle lat żyłem jakby pod presią tej kobiety choć mi krzywdy żadnej nie zrobiła.

Ale to odprowadzanie mnie do drzwi było dla mnie niezwykle trudne.Dodam że w oświetlonym pomieszczeniu wyglądała jak zwykła kobieta ,,,nikt by nawet nie pomyślał że to duch!!!. Jest jakiś świat,którego nie ogarnia fizyka pola-świat jakby na innych częstotliwościach, który czasem uchyla na zasłonę,która nam nieznanych powodów zostaje uchylana
Pozdrowienia

[dane do wiad. FN]
 





zwiń tekst



NASZE DZIECI I ICH ‘NIEPRZYPADKOWE IMIONA’
Pon, 13 sie 2018 12:01 komentarze: 1 czytany: 5729x

Sprawa nigdy nie była poruszana w serwisie FN, a jest niezwykle ciekawa. Ma związek z tym, jak reinkarnacja wiąże się z imionami dzieci. Wiele osób myśli tak:- Co jest niezwykłego w tym, że rodzice wybierają imię dla swojego dziecka? Ot przypadek i tyle.Ale tak nie jest. Wielokrotnie mieliśmy okazję przekonać się, że dziwnym trafem dzieci będące ponownymi wcieleniami osób mają albo podobne (lub identyczne.......

czytaj dalej

Sprawa nigdy nie była poruszana w serwisie FN, a jest niezwykle ciekawa. Ma związek z tym, jak reinkarnacja wiąże się z imionami dzieci. Wiele osób myśli tak:

- Co jest niezwykłego w tym, że rodzice wybierają imię dla swojego dziecka? Ot przypadek i tyle.


Ale tak nie jest. Wielokrotnie mieliśmy okazję przekonać się, że dziwnym trafem dzieci będące ponownymi wcieleniami osób mają albo podobne (lub identyczne) imiona lub nazwiska jak w poprzednim wcieleniu. Prawdopodobnie potężna moc karmy (przeznaczenia) także pojawia się wtedy, kiedy rodzice wybierają imię dla swojego dziecka. Myślą „to po prostu ładne imię!”, a jest w tej decyzji coś znacznie więcej niż tylko „znalezienie ciekawego imienia dla dziecka” – to kolejny ślad wędrówki duszy. Oto historia, która trafiła do naszego Archiwum FN.

 


----Original Message-----

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Friday, August 10, 2018 10:06 PM

To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>

Subject: Niezwykłe pytanie córki

 

Droga Redakcja Nautilusa.

Witam serdecznie.

Chciałbym opisać pewną sytuację, która miała miejsce w połowie lipca bieżącego roku. Moja starsza córka ma obecnie 4,5 roku i ma na imię Pola. Moja babcia, a jej prababcia miała na imię Apolonia, ale wszyscy mówili na nią zdrobniale Pola. Moja babcia Pola zmarła w 1988 roku. Moja córka zatem nigdy jej nie poznała, aczkolwiek kiedyś mówiłem jej, że miałem babcię o imieniu Pola.

Moja córka umie liczyć do 40-tu. Jeszcze nie wie ile to setki czy tysiące. Pewnego razu zaczęła się mnie pytać, kto był starszy Pan Jezus czy Lech, Czech i Rus itp. Nagle się mnie zapytała: "a kto urodził się w roku 1906" ?

Ja jej odpowiedziałem, że moja babcia, a jej prababcia o imieniu Pola... Powiem szczerze, że to pytanie zrobiło na mnie wrażenie. Skąd dziecku do głowy przyszła akurat taka data? Zapytałem się córki, czy jest moją babcią. Ona mi na to odpowiedziała, że jest moją córeczką.

Nie wiem co mam o tym sądzić. Historia naprawdę dziwna.

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

 

I jeszcze jedna historia z nadesłanych do FN.

 

Witam wszystkich. Podziele sie z Wami moim doswiadczeniem z dziecinstwa. Nie wiem ile mialem wtedy lat, ale z pewnoscia nie chodzilem jeszcze do szkoly. Moi rodzice pracowali wiec glowny ciezar mojego wychowania spadl na babcie. W moich dzieciecych latach to ona byla dla mnie najukochansza osoba. Ona nauczyla mnie czytac, z nia sie bawilem i to ona poswiecala mi najwiecej czasu. Bardzo czesto - mowie tu o moich latach przedszkolnych, uzywalem okreslenia : babcia, kiedys kiedy bylem duzy, robilem to a to, mowilem tak a tak, bylem tu i tu. Niestety nie pamietam co mowilem co robilem, co mowilem ze gdzie bylem, od tego czasu minelo mnostwo lat. Pamietam natomiast, ze swiecie wierzylem w to co mowie, a babcia nigdy nie dala mi odczuc tego ze bredze i klamie. Po przeczytaniu i po wysluchaniu materialow na lamach FN o reinkarnacji, zastanawiam sie czy ja mowilem babci prawde, czy po dziecinnemu po prostu opowiadalem bajki. Jak juz wspomnialem nie jestem w stanie przypomniec sobie coz ja takiego opowiadalem. .. Historia nastepna,zupelnie z innej beczki : Od czasu gdy urodzil sie moj mlodszy syn, a bylo to 22 lata temu czesciej lub rzadziej chodzi za mna mysl zeby chronic go od wody. Czesto mam mysli o tym ze on sie gdzies utopi. Znow na lamach FN czytałem […]  poswieconych przepowiedniom. Dowiedzialem sie o majacych nastapic zmianach w uksztaltowaniu terenu. O zatopieniu wybrzeza USA (chyba zachodniego), oraz o zmianach w wygladzie zachodniej Europy. W tym, o zniknieciu z map calej Wielkiej Brytanii. Los tak pokierowal moim zyciem, ze wlasnie w Wielkiej Brytanii mieszkam od kilkunastu lat. .. Co gorsze, od zeszlego roku z roznych przyczyn, glownie ekonomicznych mieszka tu rowniez moj wczesniej wspomniany syn. Ten, ktory juz w dniu jego narodzin poddal mi mysl, ze trzeba chronic go przed woda bo sie utopi. Oczywiscie nie wiem co o tym myslec ale obawy mam. Pozdrawiam wszystkich Zalogantow i przepraszam za brak polskich znakow.

[dane do wiad. FN]

Sprawa tzw. śladów po poprzednich wcieleniach jest fascynująca, a czasami wręcz obezwładnia swoją dziwnością. Oto przykład z naszego archiwum – mamy dobrze udokumentowaną historię kolejnego wcielenia jednego ze scenarzystów filmu „Przeminęło z Wiatrem”. W poprzednim wcieleniu nosił nazwisko Coe, a teraz bardzo podobne, ale z „l”, czyli Cole. To także dowód tego, że siła karmy jest potężna i potrafi nawet przekroczyć barierę wydawałoby się nieprzekraczalną, czyli „podobieństwo nazwisk”.

/sprawa jest poruszona w materiale ok. 30 minuty/

 



zwiń tekst



STRONA
1 33 34 35 36 37 38 39 50 84
Strona 36 / 84

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ministerstwo Zdrowia Francji  poinformowało, że każdy, kto miał  kontakt z osobą zakażoną  wariantem Omikron, będzie poddany kwarantannie. Z izolacji nie będzie zwalniało nawet szczepienie przeciw Covid-19. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 27 lis 2021 16:14 | 25 listopada 2021 nad Wawrem (Warszawa)  widoczne były jasne obiekty na niebie. Sprawa pojawiła się na portalu społecznościowym facebook. Nie można wykluczyć, że były to chińskie lampiony czy wojskowe flary, ale jedna rzecz przeczy tej tezie. Jest bowiem nagrany film, na którym widać moment zakończenia manifestacji. Wszystkie obiekty zgasły (zniknęły) praktycznie w tym samym czasie, co wyklucza chińskie lampiony czy flary.

Dziennik Pokładowy

Piątek, 19 listopada 2021 | Zgadzam się z Krzysztofem Jackowskim, że jesteśmy w przededniu wielkiej światowej wojny, choć widzę ją zupełnie gdzie indziej niż jasnowidz z Człuchowa i trochę inaczej. Moim zdaniem wybuchnie nie na Bliskim Wschodzie i nie w pobliżu tak znienawidzonego przez najsłynniejszego obywatela Człuchowa Izraela (którego cały czas nazywa małym państwem, którego nazwy nie wymieni), ale być może w dwóch punktach...

czytaj dalej

FILM FN

PRZELOT INTRYGUĄCEGO OBIEKTU UFO NAD FRANCJĄ - 16 listopada 2021

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.