
Dziś jest:
Poniedziałek, 16 marca 2026
„Czy to możliwe, że Bóg był istotą pozaziemską? Czy wszystkie te powtarzające się motywy w dawnych kulturach można po prostu uznać za przypadek?”
Erich von Däniken
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz
Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl
czytaj dalej 
Ostatnio w serwisie FN w dziale XXI PIĘTRO ukazało się kilka relacji naszych czytelników pokazujący ogromne ryzyko związane z zabawami z "przedmiotami magicznymi", w tym z Tablicą Ouija. Kontynuując ten temat jeszcze jedna wiadomość od naszego czytelnika z opisem właśnie takiej sytuacji. Niech będzie to ostrzeżeniem dla innych.
> Witam cala Fundacje Nautilus.
> Dzisiaj wlasnie przeczytalem na panstwa stronie artykul o skutkach praktyk magicznych. Dlatego tez chcialem sie z panstwem podzielic o swoich doswiadczeniach I konsekwencjach tych praktyk.
> Tak wiec ja nastolatek moze 20letni znalazlem I zamowilem sobie na internecie ksiazke w ktorej autorka wrozka opisywala ze zna metody dzieki ktorym takze kazdy z nas moze stac sie bogaty, slawny, miec wplyw na innych ludzi itp. Oczywiscie nie nazywala tego w ogole magia haha. Gdy tylko otrzymalem ksiazke zaczalem wskazowki w niej zawarte praktykowac. Wyokonywalem je wszystkie krok po kroku. Pewnego dnia bylem w pokoju z siostra I nagle poczulem taki strasznie silny bol w glowie ze musialem
sie polozyc na lozku. Bol ten nie byl fizyczny tylko psychiczny, mentalny-po prostu poczulem ze cos chce wejsc do mojego umyslu. Tak sie przestraszylem ze zaczalem sie modlic na lezaco do Jezusa, Matki Bozej, Michala Archaniola I wszystkich aniolow itp. o pomoc. Trwalo to pare minut I ustalo. Ale co jest jeszcze ciekawe? Dwa razy jak jechalem do pracy to mnie takze zaatakowalo-dobrze ze nie bylem kierowca.
> Takze ja glupi uzywalem pare razy praktyk magicznych azeby zemscic sie na ludziach. Uwazam a nawet jestem pewien ze wywolalo to u mnie chorobe psychiczna.
> Dlatego chcialbym przestrzec wszystkich przed tego typu praktykami.
> Pozdrawiam Cala fundacje I wszystkich czytelnikow.
czytaj dalej 
Ludzie zwracają się do nas z przeróżnymi prośbami i pytaniami, które bardzo często dotyczą nawiedzonych domów. Nawiedzenie jest faktem i nie ma sensu w ogóle się nad tym zastanawiać, gdyż na własne oczy widzieliśmy rzeczy, które... nie ma sensu nawet straszyć przytaczaniem tego, co widziała Załoga FN w takich miejscach. Jest jednak moment, kiedy jesteśmy bezradni. Jeśli osoba zwracająca się do nas sugeruje, że chce się skomunikować z duchem przy pomocy najbardziej niebezpiecznego urządzenia w dziejach świata, czyli tzw. Tabliczki Ouija wtedy... naprawdę opadają człowiekowi ręce.
Oto e-mail, który do nas trafił:
[...] Od momentu, kiedy do Państwa pisałam, działy się kolejne pojawienia. Któregoś razu drzwi do sypialni otworzyły się z hukiem, jakby ktoś je kopnął, wstałam, zamknęłam, pierwsza myśl, że może cos mi się przyśniło, ledwo weszłam do łóżka i huk z otwarciem drzwi się powtórzył, przy czym zobaczyłam pomarańczowe światło, jakby błysk od burzy. Tydzień pózniej sąsiadka miała podobną sytuację, 2 razy drzwi z hukiem się zamknęły. Od tego momentu mieliśmy kilka tygodni ciszy, zupełnie nic się nie działo, ale po jakimś czasie usłyszeliśmy kroki do pokoju na samej górze, mąż wyszedł sprawdzić ale nic nie zobaczył, pies też spał, więc nie mogło to być zwierze.
Tydzień temu mieliśmy gości, szwagierka spała w górnym pokoju, tym, do którego słyszeliśmy kroki, drugiej nocy zobaczyła jak bujak dla dziecka zaczął się sam ruszać. Na drugi dzień poszła sprawdzić pokój aplikacją, która wykrywa twarze i dodaje do niej jakies smieszne uszy i efekty. Taką twarz z uszami wychwyciła najpierw na łóżku obok niej, pozniej na scianie. Wystraszyła się i zbiegła do nas, poszłam tam z nią by to nagrać jeśli się znów pojawi i rzeczywiście, udało się wychwycić "kontur" gdzie aplikacja wychwyciła twarz przez ułamek sekundy, a na koncu nagrania pojawił się głos, którego nie słyszałyśmy będąc w pokoju. Odsłuchiwaliśmy to pozniej w spowolnionym tempie i glos męski mowil cos w stylu "nadejdzie", przynajmniej tak uslyszelismy, pokazywalismy tez nagrania holenderskim sąsiadom, ale nic nie zrozumieli.
Pisałam też wcześniej o tym, jak syn powiedział, że boi się duchów tych, które znów przybęda jak będzie woda. Sprawdzałam w internecie dokładniej tą wodę i rzeczywiście - w 1953 była wielka powódz, na naszym terenie zginęło 846 osób.
Przed podwojnym otwarciem drzwi do sypialni, jakos pare dni wczesniej siedziałam sama w salonie, pare osob radzilo, ze powinnam sprobować porozmawiac, wiec powiedzialam "jeśli tu jesteś usiądz na sofę", zaraz po słowach zobaczyłam lekkie wgniatanie na kocu. Nie dowierzałam, powtórzyłam raz, drugi, dziesiąty i za każdym razem było to samo. Na dalszą dyskusję sie nie odważyłam.
Planujemy z mężem kupić tablice ouija, może mają Państwo doświadczenie, czy to w ogóle działa? Jeśli tak, czy jest bezpieczne? Różne opinie czytałam na ten temat, ale ciekawość jest chyba silniejsza, tym bardziej, że ciężko oswoić się z myślą, że cały czas coś się dzieje. Gdyby to ktoś mi opowiadał w życiu bym nie uwierzyła, ale niestety widzę i słyszę to wszystko i nie da się tego wytłumaczyć logicznie i chciałabym w jakiś sposób to sprawdzić.
Pozdrawiam i dziękuję za poprzednią odpowiedz.
I nasza odpowiedź:
Szanowna Pani,
Na samym początku napiszemy jasno – w momencie, w którym weźmie Pani do ręki tablicę Ouija praktycznie to oznacza koniec zabawy. Z naszego doświadczenia wynika, że to jest niczym otwarcie drzwi, przez które nie przechodzą dobre byty, ale tylko i wyłącznie złe. Mamy tak wiele tragicznych, dramatycznych wręcz historii związanych z tą przeklętą tablicą, że kiedy czytamy takie słowa, to czujemy na plecach zimny powiew grozy… Ale zrobi Pani tak, jak uważa. Jesteśmy dorosłymi ludźmi.
Jeśli mamy Pani coś naprawdę radzić, to polecamy zapalenie w domu kadzidła z białą szałwią i obejścia z nim wszystkich pomieszczeń domu. To naprawdę pomaga, o czym mieliśmy okazję się wiele razy przekonać.
Wskazane jest także w momencie występowania manifestacji takiego bytu stanowcze zwrócenie się do niego z żądaniem pójścia w stronę światła. Trzeba to robić z pełną siłą i mocą, której wiele osób brakuje. Stąd także czasami niezbędna jest obecność egzorcysty.
Mamy nadzieję, że nasza odpowiedź jest tym, czego Pani oczekiwała.
Pozdrawiamy
FN
czytaj dalej 
Zjawiska dziwnego i samoistnego przemieszczania się przedmiotów, dziwnych stuków, podejrzanych hałasów, a także przemykających w ułamku sekundy sylwetek czy cieni to nie tylko domena tzw. nawiedzonych domów, ale także takich miejsc jak np. magazyn w sklepie. Nasz czytelnik opisał historie właśnie takiego sklepu, w którym pracuje jego narzeczona. Tytuł jego e-maila był znamienny: "Duchy w Sklepie"...
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Wednesday, March 16, 2016 9:26 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Duchy w sklepie! :)
Czesc!
Od jakiegos czasu slyszalem od mojej narzeczonej, ze w jej sklepie są jakieś istoty. Sklep został otworzony w kwietniu 2015r., budynek był nowy, zbudowany pare miesięcy wczesniej. Jako dziecko pamiętam, ze był tam tartak. W historię tego miejsca się nie zgłębiałem.
To parę z historii które usłyszałem od dziewczyn które pracują w tym sklepie:
- "byłam pewna ze gasiłam na magazynie światło przed wyjściem, rano przychodze - swiatlo zapalone"
- magazyn to zamkniete pomieszczenie, jest w nim wnetylacja ale nie tak silna zeby rozrzucac dokumenty po stołówce, co miało pare razy miejsce, a na noc wentylacja jest wyłączana
- dziewczyny opowiadały jak wychodzac na przerwe(wychodza zawsze pojedynczo) słychac czasem szuranie krzeseł, chociaz nikogo tam nie ma
- pare dni temu, jedna została pociągnięta do tyłu w ciagu dnia w glownej czesci sklepu, nikogo za nia nie było
- czesto czuja jakby ktos kolo nich przechodził, chociaz są same.
Całkiem przypadkiem od narzeczonej dowiedziałem się o "jakiś kulach" ktore widza w podczerwieni na magazynie. Po zamknieciu drzwi, zgaszeniu światla panuje tam kompletna ciemnosc, nie ma tam okien (sprobowalem wejsc tam dzisiaj sam, zgasilem swiatlo, ale strach był silniejszy... - wiecej w filmiku ;)).
Od razu ja zjechalem dlaczego mi o tym wczesniej nie mowila... od razu w glowie mialem "orbs". Wysylam wlasnie filmiki na youtuba, jako niepubliczne i bardzo bym prosil, jezeli cokolwiek Was w nich zainteresuje o nie udostepnianie ich światu, gdyz widac na nich nasze twarze, ewentualnie po ich zakryciu, jak najbardziej :)
Posiadamy finy i rzeczywiście - widać na nich przemieszczające się kule orbs. Nie możemy ich jednak pokazać ze względu na prośbę naszego czytelnika. Jak wyglądają takie przeloty "orbs"? Można to zobaczyć na filmie poniżej.
czytaj dalej 
Od kiedy Mars jest śledzony przez sondy kosmiczne, możemy oglądać dokładnie jego powierzchnię. Od czasu do czasu pojawia się wiadomość o odkryciu "czegoś osobliwego". Jeden z czytelników naszego serwisu podał właśnie przysłał taką wiadomość - na powierzchni Marsa na ogólnie dostępnych zdjęciach zauważył coś, co przypomina mu ślady dawnych budowli.
From: grzegorz [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, November 24, 2016 4:45 PM
To: FN
Subject: Ciekawa formacja na powierzchni Marsa
W dniu 2016-11-24 16:36:28 użytkownik [dane do wiad. FN] napisał:
Witam serdecznie, pragnę podzielić się swoim odkryciem , jakiego dokonałem przeglądając powierzchnię marsa za pomocą aplikacji google mars. Na powierzchni czerwonej planety znajduje ciekawa struktura mocno wyróżniająca się od typowej powierzchni marsa. Struktura ta przypomina ruiny wielkich budowli. Nie dostrzegłem podobnych obiektów przeglądając zdjęcia satelitarne powierzchni marsa.
Struktura ta zlokalizowana jest na południowy-zachód od krateru Clouds. (location: 78.8S, 40W)
Struktura wydała mi się tak nie typowa ,że uznałem iż warto zwrócić na nią uwagę. Odkrycie to traktuję wyłącznie jako ciekawostkę.
Proszę o informację zwrotną czy udało się otworzyć zrzut z ekranu(printscreen) przedstawiający "ruiny" który wykonałem :)
Pozdrawiam załogę Nautilusa - Grzegorz :)


czytaj dalej 
Temat medytacji pojawił się ostatnio w naszym dziale XXI PIĘTRO. Dostaliśmy kolejną wiadomość w tej sprawie, którą warto jest zaprezentować jako "głos w dyskusji o medytacji". Wiadomo bowiem, że medytacja jest przecież kluczem do sięgnięcia umysłem do kolejnych "poziomów doskonałości", a jest ich 72! 99,99 ludzi jest na poziomie... zero. Z każdym kolejnym poziomem moc ulega podwojeniu. Jedynym sposobem przejścia na kolejny poziom jest umiejętna medytacja, której sposoby są skrywane przez np. mistrzów szkoły Nekungu. Ale to zupełnie inny temat - poniżej wiadomość od naszego czytelnika.
[PYTANIA DO FN] Witam załogę Nautilusa,
Właśnie przeczytałem ciekawy tekst: Czy medytacja może być niebezpieczna? Mam kilka uwag, z którymi chciałbym się podzielić.
Medytacja jest świetna. Jest jedną z najlepszych rzeczy, z którymi zetknąłem się w swoim życiu. Medytacja to nie jest zabawa energiami czy światłami. Celem medytacji jest wyciszenia umysłu, znalezienie wewnętrznej ciszy i równowagi. Medytacja jest dla umysłu tym samym co sen dla ciała. Jest to szczególnie ważne na początku drogi.
Zanim człowiek zacznie chodzić musi ćwiczyć mięśnie, zanim zacznie skakać – to samo. Umysł jak każdy inny mięsień trzeba wyćwiczyć.
Polecam załogantom nautiliusa bardzo prosty eksperyment (ćwiczenie). Niech usiądą wygodnie, rozluźnią się, zamkną oczy i przez 2 – 3 minuty postarają się nie myśleć o niczym, jednocześnie rejestrując wszystkie bodźce. Umysł powinien być całkowicie wyciszony, bez jednej myśli czy „obrazu pod powiekami” a jednocześnie słyszeć muzykę, ptaki za oknem, sąsiada na klatce i czuć podmuch powietrza na dłoni. Dopiero przekonacie się jak rozszalały jest umysł i jak trudno nad nim zapanować.
Stąd kolejna uwaga, czy ktoś niepotrafiący utrzymać w ryzach swój umysł, będzie potrafił lewitować. To jest absurd. Taki umysł nie potrafi odróżnić rzeczywistości od własnych projekcji, autosugestii, mikrodrzemek czy emocji. Dopiero wewnętrzna cisza i spokój pozwalają spojrzeć zupełnie inaczej. Buddyści nazywają ten stan widzeniem rzeczywistości takiej jaka ona jest. Bez zakłóceń szumem emocji i wiecznie szalejącego umysłu.
Stąd też kolejna polemika z autorem. Polecam zainteresowanie się medytacją z tradycji zen. Jest to jedna z najstarszych i najbardziej tradycyjnych form medytacji. Jest nie tylko całkowicie bezpieczna ale wręcz zbawienna dla zdrowia i psychiki. Poprawia stan umysłu, jakość myślenia ale również działa wyciszająco i uspokajająco. (gooogle czy youtube – wpisać: medytacja zen – sporo tego wyskoczy.)
… i jeszcze dwie uwagi natury ogólnej.
1. Nie należy mylić medytacji zen z jakąkolwiek religią. To również filozofia życia, bez względu na to jaką wiarę się wyznaje.
2. Nigdy nie należy mieszać medytacji z alkoholem czy innym używkami. Aby móc doświadczyć wewnętrznej ciszy i spokoju - umysł musi być czysty.
Z pozdrowieniami dla całego Nautilusa.
Jesteście świetni.
Rafał
czytaj dalej 
czytaj dalej 
Coraz częściej trafiają na pokład okrętu Nautilus opisy snów, w których nasi czytelnicy obserwują spustoszenia, które powstają po upadku asteroidy. Na ile jest to efekt np. filmów katastroficznych, a na ile rzeczywiste przebłyski z tego, co się może stać na Ziemi? Trudno ocenić, ale zjawisko niewątpliwie się nasila. Oto "kolejny kamyczek do ogródka".
[KONTAKT] Witam załogę Nautilusa. Piszę ponieważ dziś wydarzyło się coś co może być istotne. Nie zależy mi na publikacji. Chcę po prostu opisać to co się stało. Chodzi o sen który miałem dzisiejszej nocy to 24.08.2016 o godz. ok 4 nad ranem. Zaznaczę że sen o podobnym wątku śnił mi się na przestrzeni lat wielokrotnie ale to temat na inny dzień. Wracając do dzisiejszego snu....Śniło mi się że byłem ze znajomą i jej mamą która mieszka na co dzień we Włoszech na kawie.
Był słoneczny dzień i nagle obok naszego słońca spostrzegliśmy jakby drugie mniejsze. Po chwili wiedzieliśmy że to asteroida... Pamiętam uderzenie w ziemię i niewyobrażalny słup ognia. Wszyscy rzucili się do ucieczki w przeciwną stronę i my też,ale ja od razu jakoś podświadomie wiedziałem że to bez sensu. Czułem gorąco które się zbliżało...Widziałem ogień który nadchodził z ogromną prędkością...Wtedy się obudziłem, była 4 rano a ja byłem cały spocony...Pomyślałem że dawno znowu nic takiego mi się nie śniło i mimo poruszenia jeszcze zasnąłem. I w sumie można by to potraktować bez większej uwagi gdyby nie fakt który nastąpił przed paroma chwilami to jest 24.08.2016 godz 20:00...Spotkałem się wieczorem z mamą u której wczorajszej nocy spał mój 8 letni bratanek.
On lubi czasem spać u babci. Olaf jest trochę opóźniony w rozwoju i dopiero teraz jest na etapie składania pierwszych literek. Opowiedziałem mamie mój sen a Ona po prostu zbladła i mówi mi że Olaf jak się obudził to pierwsze co zrobił to opowiedział jej sen który mu się śnił...Śniło mu się że ziemia zostanie zbombardowana asteroidami i zostanie zniszczona...
W tym momencie to ja zbladłem... Moja mama od razu zapytała go czy wie co to asteroida a on odpowiedział że teraz już wie że to przyleci z nieba zniszczyć ziemię. Był tym wszystkim bardzo przejęty. Olaf nie ogląda takich filmów a bajki które ogląda są na etapie przedszkolaka. Wszystko co tu napisałem to w 100% prawda. Nie twierdzę że coś się wydarzy a tylko ten nieprawdopodobnie dziwny zbieg okoliczności mnie na tyle "zszokował" że postanowiłem do Was napisać. Pozdrawiam całą załogę
czytaj dalej 
Dziwne hałasy... praktycznie kilka razy w roku mamy tego typu zgłoszenia. Trudno jest tu oceniać, trudno cokolwiek wyjaśniać. Taki hałas może mieć zarówno przyczynę naturalną, jak i związaną ze sferą, którą zajmuje się Fundacja Nautilus. Oto przykład zgłoszenia z ostatnich dni:
[KONTAKT] Wczoraj 3 października położyłam się dosyć wcześnie, Obudził mnie duży hałas, jakby alarm samochodowy ale dużo, dużo bardziej silniejszy. Ten hałas coraz bardziej się nasilał i miał coraz większe tempo, otaczał mnie zewsząd i nie mogłam w zasadzie określić skąd się wydobywa, czy w jakimś innym pomieszczeniu.
Tego dnia padał deszcz więc przedtem zamknęłam wszystkie okna. Mieszkam na wsi w bardzo spokojnej okolicy. Przy zamkniętych plastikowych oknach normalnie prawie nic nie słychać, żadnego hałasu n.p w ciągu dnia.
Trudno mi powiedzieć jak długo trwał hałas, który opisuję, Byłam przerażona, miałam wrażenie jakby COŚ zaraz miało wybuchnąć. Biegałam po domu i szukałam jakiegoś żródła hałasu. Nie pasował on do niczego. Nic nie znalazłam. Trwał dosyć długo, może minutę.
Nagle hałas w dosyć szybkim tempie zaczął słabnąć i zanikł. Była 23.20.
Wyjrzałam za okna. Jeden z sąsiadów oglądał telewizję.
Jestem osobą zdrową. Nie biorę żadnych psychotropów. To co mi się przytrafiło jest dla mnie wielką zagadką.Pytałam tylko jedną sąsiakę: czy coś słyszała. Okazało się, że nic. Z nikim więcej (jeszcze oprócz męża) nie rozmawiałam o tym. Podejrzewam, że być może potraktowanoby mnie jao niespełna rozumu.
Akurat tego dnia byłam niestety sama w domu. Mogłabym może przypuuszczać, że to mi się przyśniło ale z przerażenia wybiegając z kanapy zawadziłam o drewniane, dosyć ostre oparcie i mam olbrzymiego siniaka z zadrapaniem na udzie. Niestety to mi się nie śniło.
Proszę o kontakt, wyjaśnienie. Może kogoś spotkało to samo wczoraj czy kiedy indziej. Pozdrawiam
czytaj dalej 
Śmierć bliskiej osoby zawsze jest małym "końcem świata". Ludzie mają depresje, okresy załamania itp. Owszem, z pokładu Nautilusa płynie pocieszenie, że "śmierci nie ma!", ale... łatwo jest mówić, a brak osoby potrafi boleć wręcz fizycznie. Bardzo często po odejściu bliskiego dzieją się rzeczy zastanawiające, które mogą być odczytane jako "znaki od osoby, która jest już w świetle". O takich właśnie opowiada list od naszej czytelniczki.
[KONTAKT] Dobry wieczór,
Pragnę podzielić się z Załogą Nautilusa osobistymi doświadczeniami, jakich doznałam po śmierci mojego Taty.
Tata zmarł w sierpniu 2015 roku na raka płuc, po kilku miesiącach ciężkiej choroby. Mieliśmy bardzo dobry kontakt i był moim prawdziwym przyjacielem. Krótko przed śmiercią poprosiłam go, żeby dał mi znać z „drugiej strony” że wszystko jest w porządku. Oboje z Tatą wierzyliśmy w życie pozagrobowe.
Wierzę, że w kilka godzin po śmierci Tata przyszedł się ze mną pożegnać. Jego obecność zasygnalizowała moja kotka. Kicia, która z racji młodego wieku i charakteru jest bardzo żywa i trudno jej usiedzieć w jednym miejscu nagle zaczęła się zupełnie inaczej zachowywać. Wpatrywała się intensywnie w wejście do pokoju tak jakby ktoś jej nieznany właśnie się pojawił i próbowała „wybadać – przyjaciel czy wróg”.
Dodam, że tak Kicia zachowuje się kiedy w domu pojawia się ktoś nowy, obcy – jest to jej charakterystyczne zachowanie. W tym samym czasie poczułam niesłychaną błogość i wewnętrzny spokój oraz esencję osobowości mojego Taty. Nabrałam przekonania, że Tata jest tam gdzie ma być i wszystko jest w porządku. Trwało to kilkanaście minut i bardzo mnie uspokoiło.
Jednak niesłychana sprawa wydarzyła się kilka miesięcy potem. Jako kilkuletnia dziewczynka otrzymałam od Taty złoty pierścionek, który wiele lat później, będąc już dorosłą zgubiłam. Nigdy specjalnie o tym nie myślałam. Po śmierci Taty pewnego wieczora myślałam o tym pierścionku bardzo żałując tej zguby, ponieważ niewiele pamiątek mi po nim zostało. Tutaj, dla opowiedzenia dalszego ciągu tej historii muszę dodać, że aktualnie prowadzimy z mężem działalność polegającą na produkcji obrączek ślubnych. W tym celu skupujemy złotą biżuterię używaną, tzw. złom który następnie służy do wyrobu nowych obrączek.
W dwa dni po pamiętnym wieczorze kiedy ubolewałam nad utratą pierścionka podarowanego przez Tatę, mój mąż jak zawsze przywiózł złoty złom do produkcji nowych obrączek. Przy przeglądaniu złomu trafiłam na identyczny pierścionek, jak ten zagubiony wiele lat temu. Oczywiście mam pełną świadomość, że nie był to ten sam pierścionek. Tamten był przeznaczony na palec 6-latki. Ten, który aktualnie trzymałam w ręku był znacznie większy (nota bene idealnie pasujący na aktualny rozmiar palca); niemniej był to ten sam wzór. Czy to niebywały przypadek czy pozdrowienia przekazane od Taty?...
I wreszcie ostatnie świadectwo: kilka tygodni temu było mi bardzo ciężko i bardzo tęskniłam za Ojcem. Modląc się prosiłam Boga o pocieszenie. Kilka godzin po tej modlitwie przeglądając telefon zauważyłam, że mam jakieś nagrania na dyktafonie, których nie jestem świadoma, że istnieją. Wśród przypadkowych nagrań trafiłam na 12 minutową rozmowę z moim Tatą z czasów, gdy był już chory ale jeszcze przytomny. Mogłam usłyszeć jego głos i przez chwilę czułam się tak, jakby był przy mnie. Czy to właśnie owo „pocieszenie”, o które prosiłam w modlitwie kilka godzin wcześniej?...
Pozdrawiam Państwa serdecznie,
Teresa
czytaj dalej 
Wśród rozlicznych relacji o spotkaniach z duchami są także takie, w których świadkowie opowiadają o głosie, który usłyszeli "wewnątrz głowy". To przerażające doświadczenie jest czasami bardzo trudne do opisania, gdyż duchy potrafią przekazywać informacje drogą telepatyczną. Oto przykład takiej sytuacji z naszej ostatniej "poczty do FN".
[...] Witam mam 31 lat w tamtym roku zdarzyło się coś co do dziś przyprawia mnie o ciarki. Obudziłam się bo poczułam chłód bardzo dobrze widziałam że kołdra spadła i muszę ją poprawić. Miałam właśnie sięgnąć po kołdrę gdy poczułam że ktoś stoi nade mną i usłyszałam głos, ale nie w uszach tylko w mojej głowie " Przykryj się zmarzłaś przeziębisz się" cała zdrętwiałam poczułam jakby ktoś mnie okrył poczułam ciepło jeszcze chwilę to coś pochylało się na de mną by w końcu odejść zaznaczam nie wyparowało nie zniknęło po prostu odeszło pomimo że nie słyszałam kroków. w tej chwili znowu byłam odkryta i było mi zimno. Drugi raz ten głos słyszałam ostatnio we śnie kazał mi malować na moje przecież nie potrafię odpowiedział nauczysz się spotkasz kogoś kto cię zainspiruje. Bardzo bym chciała wiedzieć co to było?
czytaj dalej 
Miejsce szczególne, gdyż... położone dość blisko od naszej Bazy FN! Mamy sporo relacji mówiących o tym, że faktycznie jest to miejsce absolutnie nawiedzane przez byty niematerialne i to od kilkudziesięciu lat. Chodzi o popularną Zofiówkę, czyli dawny szpital psychiatryczny w podwarszawskim Otwocku. Założony w 1908 roku zakład leczniczy miał blisko 300 łóżek. W czasie II wojny światowej Niemcy przeprowadzili na terenie szpitala akcję T4 polegającą na zabijaniu chorych psychicznie pacjentów lecznicy. Akcję tę przeprowadzono w wielu polskich szpitalach psychiatrycznych.
W sierpniu 1942 roku zamordowano tutaj 110 osób. Zbiorową mogiłę, w której znajdowało się około 100 ciał odkryto pod koniec lat 50. koło szpitalnego ogrodzenia.
Po wojnie w nawiedzonych budynkach mieściło się sanatorium przeciwgruźlicze, w latach 80. ponownie ulokowano tam psychiatryczny, który zlikwidowano w 1998 roku i od tego czasu budynki stoją opuszczone. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że w pobliżu szpitala pojawiają się duchy pomordowanych pacjentów.
czytaj dalej 
Na pokładzie okrętu Nautilus zawsze myślimy o naszych "braciach mniejszych", jak nazywamy zwierzęta. O tym, że one mają takie same dusze jak my (tylko są trochę wcześniej na drodze, którą my także pokonujemy do doskonałości) nie musimy na tych łamach pisać, bo robiliśmy to setki razy. Ich dusze do bliskich im ludzi przychodzą bardzo często na jawie, ale także w snach. Po publikacji o "śnie o piesku" w dziale XXI PIĘTRO dostaliśmy kolejną relację, którą warto zamieścić.
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, November 15, 2016 3:25 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Sny o zwierzętach
Witam serdecznie Załogę Nautilusa!
Bardzo poruszył mnie list zatytułowany „Sen o piesku” zamieszczony w dziale XXI Piętro i chciałabym dodać do niego komentarz od siebie. Nie jest to nic ważnego, ale zawsze miałam ochotę komuś o tym opowiedzieć, więc skorzystam z okazji.
Swojego czasu, gdy odeszła moja ukochana sunia, też miewałam później dziwne sny, których znaczenia do dziś nie rozumiem. Sunia była moim spełnionym marzeniem i bardzo ja kochałam. Umarła 9 lat temu, a ja wciąż za nią tęsknię i często gdy ją wspominam to wilgotnieją mi oczy. Około 9 miesięcy po jej śmierci zaszłam w ciążę (aczkolwiek wydaje mi się, że pierwsze sny pojawiły się już wcześniej). Zawsze ich schemat był podobny. We śnie pojawiała się moja sunia, nie wiadomo skąd i najdziwniejsze było to, iż ja cały czas (w tym śnie) miałam świadomość, że jej już nie ma i przyjmowałam tą jej nagłą materializację jako niespodziewany dar. Starałam się wtedy cieszyć tą chwilą, patrzeć na nią jak biega, czasem nawet pogłaskać i przytulić, wiedząc że ona zaraz zniknie i znowu jej nie będzie. W jednym ze snów nawet mówiłam o tym komuś, kto równie zdziwiony obserwował ją wraz ze mną, że wiem, iż jej już nie ma, ale czasem tak mi się właśnie pojawia, wiec jedyne co mogę zrobić to wykorzystywać tą chwile najlepiej jak potrafię. Jeden sen tylko zapamiętałam szczególnie, gdyż różnił się od pozostałych. Byłam już wtedy w zaawansowanej ciąży i często bolał mnie kręgosłup. Zwłaszcza nocami to mi dokuczało, gdyż trudno mi było znaleźć wygodną pozycję do snu. Którejś nocy, gdy szczególnie mnie bolało, przyśniła mi się moja sunia, która ułożyła się na łóżku obok mnie i położyła mi pysk na plecach. Poczułam jej ciepło i ból minął. Wtedy się obudziłam i… dalej nie bolało. Po urodzeniu dziecka sunia jeszcze ze 2, może 3 razy mi się przyśniła, po czym sny się skończyły. Nie mam pojęcia czemu w taki dziwny sposób mi się śniła, gdyż nie miało to związku z żadnymi wydarzeniami.
Nie wiem czy ten mój sen na coś Wam się przyda, ale bardzo chciałam Wam to napisać.
Pozdrawiam Was serdecznie :)
[dane do wiad. FN]
Zawsze przy tej okazji ciepło myślimy o postaci św. Franciszka - najbardziej nam bliskiej postaci z całego panteonu świętych chrześcijańskich.

W „Źródłach franciszkańskich”, gdzie w jednym tomie zostały zebrane wszystkie pisma oraz biografie św. Franciszka, możemy przeczytać wiele nieprawdopodobnych historii, świadczących o przyjaznych relacjach, jakie miał św. Franciszek z otaczającymi go stworzeniami. Wynika z nich, że wszystkie stworzenia starały się odwzajemnić Świętemu miłość, jaką on ich darzył i odpowiedzieć wdzięcznością za jego zasługi.
Święty Franciszek pozdrawiał napotkane ptaki w stadach tak, jakby były istotami rozumnymi. A że ptaki nie zrywały się do ucieczki, podchodził do nich, dotykał ich główek tuniką i wzywał, by posłuchały słowa Bożego. Mówił do ptaków: „Bracia moi! Winniście chwalić i zawsze kochać swojego Stwórcę, który ubrał was w pióra i dał wam skrzydła do latania. Bo przecież On uczynił was najbardziej wolnymi spośród wszystkich stworzeń, i przydzielił wam czyste powietrze na mieszkanie. Nie siejecie ani nie żniwujecie, a On wami rządzi bez waszej troski”. Na te słowa ptaki wyciągały szyje, rozpościerały skrzydła, otwierały dzioby i uważnie patrzyły na niego.
Innym razem święty Franciszek przybył do pewnego miasta zwanego Alviano, by głosić kazanie. Ludzie przybyli z radością, by słuchać co im powie Franciszek, ale nic nie usłyszeli z powodu jaskółek, które właśnie w tym miejscu zaczęły budować gniazda i bardzo świergotały. Wtedy Franciszek zwrócił się do nich, mówiąc: „Siostry moje, jaskółki, już czas, żebym i ja mówił, ponieważ wyście już dosyć się namówiły! Słuchajcie słowa Bożego i bądźcie cicho, aż do skończenia słowa Pańskiego”. Jaskółki zamilkły i nie ruszały się z miejsca, aż całe kazanie się skończyło.
Święty Franciszek przemawiał nie tylko do zwierząt, także do roślin. Kiedy mijał na łąkach kwiaty, mówił do nich i zapraszał je do wychwalania Boga, tak, jakby były istotami rozumnymi. Zachęcał do miłości i radosnej służby Bożej zasiane zboża oraz winnice, kamienie, lasy, pola, źródła wód i zielone ogrody, a także ziemię, ogień, powietrze oraz wiatr. Wszystkie rzeczy obejmował uczuciem niesłychanej czułości i szacunku.
Współcześni uczeni uważają, że święty Franciszek był nie tylko miłośnikiem wszelkiego stworzenia lecz również prekursorem rezerwatów, gdyż jako pierwszy kazał klasztornemu ogrodnikowi pozostawić dookoła ogrodu nieuprawione obrzeże, by na nim w odpowiednich porach roku, zieleń ziół i piękno kwiatów głosiły chwałę Ojca wszystkich rzeczy.
Święty Franciszek troszczył się również o drzewa: braciom drwalom zabraniał wycinać drzewa w całości, aby pozostawić im nadzieję na odrośnięcie. Historycy podają nam wiele przykładów, jak św. Franciszek stawał w obronie zwierząt: odkupywał baranki prowadzone na rzeź, ofiarowane mu zające, bażanty czy ryby wypuszczał na wolność.
Obraz z jego postacią jest zawsze na pokładzie okrętu Nautilus!

czytaj dalej 
Magia czyli wykorzystywanie niewidzialnych gołym okiem energii oczywiście jest prawdą. Jest to jednak skrajnie niebezpieczna rzecz, której użycie potrafi zniszczyć życie człowieka, a także jego rodziny i bliskich. Ostrzeżeń płynących z pokładu okrętu Nautilus było bardzo dużo, ale... nigdy ich dosyć. Stąd w XXI PIĘTRZE kolejny e-mail w tej sprawie, który jest ze wszech miar wart uważnego przeczytania.
-----Original Message-----
From: pawel [dane do wiad. FN]
Sent: Sunday, June 12, 2016 12:06 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: czarna magia a choroba psychiczna
Witam cala Fundacje Nautilus.
Dzisiaj wlasnie przeczytalem na panstwa stronie artykul o skutkach praktyk magicznych. Dlatego tez chcialem sie z panstwem podzielic o swoich doswiadczeniach I konsekwencjach tych praktyk.
Tak wiec ja nastolatek moze 20letni znalazlem I zamowilem sobie na internecie ksiazke w ktorej autorka wrozka opisywala ze zna praktyki dzieki ktorym takze kazdy z nas moze stac sie bogaty, slawny, miec wplyw na innych ludzi itp. Oczywiscie nie nazywala tego w ogole magia haha. Gdy tylko otrzymalem ksiazke zaczalem wskazowki w niej zawarte praktykowac. Wyokonywalem je wszystkie krok po kroku. Pewnego dnia bylem w pokoju z siostra I nagle poczulem taki strasznie silny bol w glowie ze musialem sie polozyc na lozku. Bol ten nie byl fizyczny tylko psychiczny, mentalny-po prostu poczulem ze cos chce wejsc do mojego umyslu. Tak sie przestraszylem ze zaczalem sie modlic na lezaco do Jezusa, Matki Bozej, Michala Archaniola I wszystkich aniolow itp. o pomoc. Trwalo to pare minut I ustalo. Ale co jest jeszcze ciekawe? Dwa razy jak jechalem do pracy to mnie takze zaatakowalo-dobrze ze nie bylem kierowca.
Takze ja glupi uzywalem pare razy praktyk magicznych azeby zemscic sie na ludziach. Uwazam a nawet jestem pewien ze wywolalo to u mnie chorobe psychiczna.
Dlatego chcialbym przestrzec wszystkich przed tego typu praktykami.
Pozdrawiam Cala fundacje I wszystkich czytelnikow.
czytaj dalej 
To jest czas, kiedy świat "ma kolor i smak popiołu" - tak o traumie po stracie bliskich osób mówią Chińczycy. Na pokład Nautilusa dostaliśmy e-mail, który może być dla takich osób małym pocieszeniem. Na pokładzie Nautilusa od zawsze mówimy jasno i wyraźnie: koniec fizycznego życia nie jest prawdziwy, to jedyna ułuda mamiąca nasze zmysły! Ale nigdy dosyć mówienia o tym.
-----Original Message-----
From: [dane do wiadomości FN]
Sent: Monday, August 01, 2016 2:17 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Strata bliskiej osoby
Szanowni Państwo,
Mam 59 lat i jestem szczęśliwą córką moich cudownych długowiecznych Rodziców. Minęły 3 lata od śmierci mojego partnera życiowego. Jestem katoliczką- jak to się niezręcznie mawia- niepraktykującą-wykluczoną przez Kościół . Czy słusznie ?-czas pokaże . To właśnie ten problem, o którym usłyszeliśmy od Papieża Franciszka.
Uważam się za osobę racjonalną i emocjonalnie zrównoważoną. Ot zwykły polski inżynier . Pierwszy raz w życiu byłam świadkiem umierania bardzo bliskiej mi osoby-od początku do końca. Cudowna więź kochających się życiowych rozbitków i bolesne rozstanie racjonalnych niedowiarków. Był człowiek i..zniknął człowiek .Zaczęłam Go szukać …i czytałam, czytałam ,czytałam….
Dopiero teraz mogę o tym mówić i pisać spokojnie .Po śmierci ukochanego nastąpiła istna lawina niewytłumaczalnych w sposób naukowy zdarzeń. Dotyczyło to głównie mnie ,ale i jego Syna i Przyjaciół. Światkiem były też osoby trzecie.
Nie będę pisała o szczegółach, bo nikt mi i tak nie uwierzy i nie o to mi chodzi,aby szukać niezdrowej sensacji. Szukałam pomocy u Księży ,ale Ci którzy służą w parafii , albo nie mieli potrzebnej wiedzy albo wiary i nie potrafili mi pomóc poza poradą opłacenia mszy za spokój duszy.
Teraz chciałabym dać pociechę osobom cierpiącym po stracie bliskich. Może właśnie po to doświadczyłam tych wszystkich dowodów na istnienie naszej duszy po śmierci.
Nie mam już wątpliwości, że nasze dusze nie zapadają się w nicość.
Każdy z nas szuka dowodów a ja je zobaczyłam i nawet pozwoliły mi się sfotografować .
Pozdrawiam wszystkich cierpiących po stracie bliskich.
Janina
Dołączamy się do tych słów... głowy do góry! Jest dusza. Jest sens. Po prostu jest.
czytaj dalej 
Zwierzęta to nasi "młodsi bracia" w wędrówce ku doskonałości - powtarzamy to i powtarzać będziemy bez końca. Bardzo ciekawe są relacje o duchach zwierząt, ale także o snach ze zwierzętami, które zakończyły swoją ziemską wędrówkę. Na pokład Nautilusa dotarł właśnie e-mail z opisem takiej historii. Natychmiast pokazujemy ją w naszym ulubionym dziale w serwisie FN, czyli XXI PIETRZE.
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Friday, August 26, 2016 12:34 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: duch psa artykul z 2013 roku
Witam z ciekawości znalazłem wasz artykuł i pomimo tego iż był on napisany bardzo dawno temu chciałem podzielić się i moim doświadczeniem.
Miałem psa kundla wabił się Maks. Jak już każdy może się domyślić niestety zdechł. Bardzo byliśmy do niego przywiazani wszególności ja. Obecnie mam 27 lat i jak go wspominam nie potrafie powstrzymać łez pomimo iż było to 5 lat temu. Jednak nie o to tu chodzi. Po tym jak go pochowaliśmy postawiliśmy mu nagrobek (mieszkam na swi). Przez rok a może były to 2 lata śnił mi się niemal cały czas. Niby nic takiego lecz nigdy nie śnił mi się nikt ani nic po śmierci. W tych snach był obrażony, niemrawy można powiedzieć zły. I tak za każdym razem. Pewnego dnia kupiłem mu znicz i zapaliłem nad jego grobem. Tej samej nocy znowu mi się przyśnił.
Pamiętam ten sen każdy szczegół. Słyszę szczekanie przy drzwiach wejściowych. To szczekanie jak chciał żeby go wpuścić. Biegne otwieram i wbiega do domu skacze, kręci się biega cały szczęśliwy łapie go przytulam i ... Sen się kończy. Wstałem uśmiechnięty. Więcej razy już mi się nie śnił. Jeszcze jedna sprawa. Nie uwierzycie w jakim szoku byłem jak spojrzałem na datę. Dzień w którym zapaliłem mu znicz, noc w której śnił mi się poraz ostatni szcześliwy był tym dniem w którym trafił do nas do domu 9-10 lat wcześniej. To była (dla mnie ciągle jest) kochana psina.
Wejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Dziennik Pokładowy
FILM FN
RAKIETA HELLFIRE ODBIJA SIĘ OD OBIEKTU UFO?
Archiwalne audycje FN
rozwiń playlistę
zwiń playlistę
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie
Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.


Rejestracja