Dziś jest:
Czwartek, 6 października 2022

Umarłem jako minerał i stałem się rośliną. Umarłem jako roślina i stałem się zwierzęciem. Umarłem jako zwierzę i byłem człowiekiem. Czegóż mam się obawiać? Cóż straciłem umierając?
/Dżelal-uddin Rumi/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Morderstwo ambasadora Rosji w Ankarze (Turcja)
Wt, 20 gru 2016 06:18 komentarze: 3 czytany: 3585x

19 grudnia 2016 roku przejdzie do historii świata jako jeden z najbardziej tragicznych, pokazujących zagubienie naszej cywilizacji, która nie traktuje "życia po śmierci" jako wiedzy, lecz jako "tej czy innej wiary", która musi zwalczać "inną wiarę". Najpierw nieprawdopodobne morderstwo na oczach świata w Ankarze, a wieczorem dramatyczne wydarzenia w Berlinie i zamach terrorystyczny z użyciem.......

czytaj dalej

19 grudnia 2016 roku przejdzie do historii świata jako jeden z najbardziej tragicznych, pokazujących zagubienie naszej cywilizacji, która nie traktuje "życia po śmierci" jako wiedzy, lecz jako "tej czy innej wiary", która musi zwalczać "inną wiarę". Najpierw nieprawdopodobne morderstwo na oczach świata w Ankarze, a wieczorem dramatyczne wydarzenia w Berlinie i zamach terrorystyczny z użyciem polskiej ciężarówki.

Jeden z naszych czytelników napisał do nas wiadomości w sprawie zabójstwa Ambasadora Rosji Andriej`a Karłow`a. Zginął dosłownie przed obiektywami kamer i aparatów. Turecki fotograf Burhan Ozbilici uchwycił jego zabójcę - najpierw, gdy ten stał za jego plecami - i później, gdy zamachowiec celował do świadków.


Karłow zginął, gdy przemawiał na otwarciu wystawy fotografii w Ankarze. Zamachowiec - 22 letni turecki policjant - stał za nim i oddał kilka strzałów w plecy. Po tym stanął nad ciałem ambasadora i zaczął krzyczeć o "zemście za Aleppo i Syrię". Ten moment uchwyciła kamera, nagrywająca wystąpienie ambasadora. Momenty tuż przed i po zastrzeleniu ambasadora uchwycił także fotograf Burhan Ozbilici.

Poniżej wiadomość, którą wysłał do nas czytelnik serwisu.

[KONTAKT] Dziś zabito ambasadora Rosji w Turcji, zobaczcie na początku mgiełkę wylatująca z niego w ułamku sekundy z klatki piersiowej, zastrzelono go tuż przed kamerą reportażową.

Oglądaliśmy ten tragiczny materiał (symbol nowych czasów na Ziemi) i nie byliśmy w stanie dostrzec owej mgiełki opisywanej przez czytelnika serwisu, ale... materiał poniżej.



zwiń tekst



Sen o domu, w którym popełniono morderstwo i samobójstwo
Pon, 19 gru 2016 09:34 komentarze: brak czytany: 3250x

Witam od jakiegoś czasu przeglądam waszą stronę i chcę się podzielić historią z jaką się spotkałam i mam nadzieję, że was zainteresuje. Od kilkunastu już lat pośredniczę w sprzedaży nieruchomości. Zawód ten ciągle konfrontuje mnie z nowymi sytuacjami. Czegoś takiego jednak jak spotkało mnie ostatnio nigdy się nie spodziewałam. Jakiś czas temu właścicielka powierzyła mi do sprzedania jej dom rodzinny.......

czytaj dalej

Witam od jakiegoś czasu przeglądam waszą stronę i chcę się podzielić historią z jaką się spotkałam i mam nadzieję, że was zainteresuje. Od kilkunastu już lat pośredniczę w sprzedaży nieruchomości. Zawód ten ciągle konfrontuje mnie z nowymi sytuacjami. Czegoś takiego jednak jak spotkało mnie ostatnio nigdy się nie spodziewałam. Jakiś czas temu właścicielka powierzyła mi do sprzedania jej dom rodzinny. Niby sprawa jakich wiele, ale nie była to normalna nieruchomość. W domu tym doszło do ogromnej podwójnej tragedii. W domowej awanturze zginęli rodzice klientki. Wiem o tym zarówno od klientki (chociaż informacje uzyskane od niej były absolutnie szczątkowe) jak  i  z internetu gdzie znalazłam datę tragedii i dowiedziałam się że w gniewie ojciec klientki chwycił za broń i zastrzelił żonę, następnie zorientowawszy się co zrobił odebrał sobie życie oddając drugi strzał. Jak powiedziałam - ogromna rodzinna tragedia.

Klientka odziedziczyła dom wraz traumą i wspomnieniami. Nie dziwił mnie więc fakt, że za wszelką cenę chciała się nieruchomości po prostu pozbyć. Dom był super fajną, zadbaną  rezydencją z wyjątkowo okazyjną ceną.  Zgłaszały się prawdziwe tłumy klientów. Ponieważ jednak miasto w którym pracuję jest stosunkowo niewielkie to cała w zasadzie społeczność wiedziała o tragedii. Pomimo niskiej ceny o kupca było bardzo trudno. Po jakimś czasie cena domu stopniała do poziomu ceny samej działki i okazja stała się super okazją. Nikt domu kupić jednak nie chciał, a klienci zaglądali sporadycznie. W końcu pojawił się jednak zainteresowany. Wpadł podekscytowany niską ceną, przebiegł przez pokoje i oznajmił - kupuję ! Doświadczenie podpowiadało mi, że jak mężczyzna kupuje bez żony to nic z tego nie będzie. Zapytałam więc o żonę i czy zna przeszłość nieruchomości. ( Nadmienię, że każdy klient był przez ze mnie informowany o historii domu).  Klient oznajmił, że zna historię i  100 % kupuje dom. Żona miała obejrzeć rezydencję za dwa dni.

Właśnie wtedy wydarzyło się to czego nie rozumiem i wytłumaczyć nie potrafię. Pojawiła się żona klienta, klient i jakiś inżynier, który miał ocenić stan techniczny domu. W czasie kiedy dwóch panów przeprowadzało inspekcję techniczną pani pobladła i stała jak zaczarowana przed domem nie chcąc wejść do środka. Trwało to dłuższą chwilę. Klientka paliła jednego papierosa od drugiego i była mocno zdenerwowana. Widząc co się dzieje zapytałam dla czego nie chce wejść do środka. Kobieta odpowiedziała, że jej noga nie przestąpi progu tego domu. Nie trudno się zorientować, że o sprzedawaniu można było zapomnieć. Stałyśmy więc przed wejściem i próbowałam z nią rozmawiać. Nie było łatwo, ale po jakiejś chwili kobieta powiedziała “ i tak mi pani nie uwierzy “. Zapewniłam że uwierzę i stało się coś absolutnie niesamowitego. Kobieta powiedziała mi … “w tym domu doszło do tragedii !” Potwierdziłam, a klientka wyjawiła, że w nocy miała sen dotyczący tego właśnie domu. Z relacji wynikało, że przyśniła się jej wróżka, która “pokazała” jej to co się wydarzyło.

Opowiedziała mi ze szczegółami cała historię.  Poznałam detale tragedii jakich nie było w internecie. Poznałam nawet przyczyny domowej awantury ! Krok po kroku, dosłownie wszystko. Kompletnie zaniemówiłam i chyba sama pobladłam z wrażenia.   Kobieta była poruszona,  roztrzęsiona i nieprawdopodobnie wiarygodna. Opowiadała tak jak prawdziwy świadek wydarzeń. Mówiła o szczegółach wyposażenia domu, których nigdy nie widziała, bo do domu wcześniej (ani później) nigdy nie weszła !  Zupełnie nie wiem jak to wytłumaczyć. Widza na pewno pochodziła  z sieci bo tam tych informacji po prostu nie było (przeczytałam wszystko na ten temat), nie od męża bo ten chciał prawdę ukryć przed nią i kompletnie nic jej nie powiedział. (Była wciekła na męża i jak wychodzili zrobiła mu siermiężną awanturę). Po prostu nie wiem jak to możliwe zobaczyć cudzą przeszłość we śnie. Może wy wiecie i możecie to jakoś wyjaśnić ?   Na zakończenie powiem, że dom w końcu został sprzedany i jest szczęśliwie zamieszkały do dzisiaj, bez żadnych sensacji o jakich czasami piszecie.
Z pozdrowieniami dla całej załogi fundacji Nautilus Kaja M.



zwiń tekst



TAJNE ARCHIWA ZWIĄZKU RADZIECKIEGO
Sob, 17 gru 2016 21:35 komentarze: brak czytany: 3644x

Były Związek Radziecki to prawdziwa kopalnie historii o "spotkaniach z nieznanym". Od dawna uważamy, że archiwa Związku Radzieckiego zawierają arcyciekawe informacje o takich zjawiskach jak UFO czy telepatia. Jeden z naszych załogantów przysłał nam linki do filmów na youtube, które dotyczą właśnie "TAJNYCH ARCHIWÓW ZSRR".Kilka rzeczy z tych filmów okazały się nam dobrze znane, kilka innych trochę.......

czytaj dalej

Były Związek Radziecki to prawdziwa kopalnie historii o "spotkaniach z nieznanym". Od dawna uważamy, że archiwa Związku Radzieckiego zawierają arcyciekawe informacje o takich zjawiskach jak UFO czy telepatia. Jeden z naszych załogantów przysłał nam linki do filmów na youtube, które dotyczą właśnie "TAJNYCH ARCHIWÓW ZSRR".



Kilka rzeczy z tych filmów okazały się nam dobrze znane, kilka innych trochę nas zaskoczyło. Jeśli ktoś ma chwilę - polecamy obejrzeć te materiały.

CZĘŚĆ I

CZĘŚĆ II



zwiń tekst



Przedmiot, który "zapadł się pod ziemię"!
Pt, 16 gru 2016 12:25 komentarze: brak czytany: 3156x

Ostatnio w serwisie FN pojawiła się publikacja o tym, jak to czasami przedmioty potrafią w niewytłumaczalny sposób zniknąć. Oczywiście jest to zrzucane na karb "nieuwagi, zagapienia", ale są takie historie, które daleko wykraczają poza ułomności ludzkiej natury. W ostatnich dniach dostaliśmy opis wydarzenia, które idealnie pasuje właśnie do tego fenomenu.==================================NADAWCA.......

czytaj dalej

Ostatnio w serwisie FN pojawiła się publikacja o tym, jak to czasami przedmioty potrafią w niewytłumaczalny sposób zniknąć. Oczywiście jest to zrzucane na karb "nieuwagi, zagapienia", ale są takie historie, które daleko wykraczają poza ułomności ludzkiej natury. W ostatnich dniach dostaliśmy opis wydarzenia, które idealnie pasuje właśnie do tego fenomenu.

==================================
NADAWCA: [do wiadomości FN]
WYSŁANO: 2016-12-11 13:11:47
==================================

[PYTANIA DO FN] Witam serdecznie,
Chciałbym opisać w krótkich słowach zdarzenie ze znikającym przedmiotem. Mam mały warsztat,  w którym pracują trzy osoby- moja małżonka, zaufany pracownik i ja.
Jak co dzień używamy różnych narzędzi i tego dnia potrzebowałem pistolet do powietrza ale nigdzie go nie można było znaleźć. Szukaliśmy go w trójkę w całym warsztacie ale go nie było. Nie przejmowałem się brakiem tego pistoletu gdyż znalazłem coś zastępczego. Po jakimś czasie może miesiącu będąc w sklepie przypomniałem sobie o brakującym pistolecie i kupiłem nowy. Wyobraźcie sobie jakie było zdziwienie gdy podczas pracy na stole w widocznym miejscu leżał sobie stary pistolet. Wszyscy byliśmy w szoku. Pewne podejrzenie, a nawet pewność mamy kto jest odpowiedzialny za ten psikus - mieliśmy fajnego pracownika młody 21 lat wesoły chłopak bardzo zżyty z nami, jakiś rok wcześniej zginął w wypadku drogowym według nas tylko on mógł zrobić nam taki kawał.
Pozdrawiam
KarOli

---------------------------------
KOMENTARZ:

To trudne do uwierzenia, ale duchy zmarłych osób są w stanie doprowadzić do zniknięcia i pojawienia się przedmiotu. Mamy sporo takich relacji z Polski, ale także są opisy podobnych ze świata. Dlaczego duchy to robią? Być może rzeczywiści - jak raczył to opisać nasz czytelnik - jest to rodzaj "kawału". Poczucie humoru nie jest bowiem wyłącznie domeną naszego świata.




zwiń tekst



Moje spotkania z "nieznanym" - kilka historii
Wt, 13 gru 2016 01:37 komentarze: brak czytany: 4043x

Witam, przypadkiem natrafiłam na Państwa stronę która mnie zaciekawiła. Ja od dziecka byłam obdarzona głęboką wyobraźnią, dużo wcześniej wyczuwałam, że ktoś z mojej rodziny umrze. Potem w czasie studiów otworzyła się u mnie chyba któraś z czakr, bo widziałam dusze np. przebywając na szkoleniach w Muzeum Auschwitz –Birkenau. Jeździłam po muzeach, wykopaliskach i często miała wizualizacje na temat przedmiotów.......

czytaj dalej

Witam, przypadkiem natrafiłam na Państwa stronę która mnie zaciekawiła. Ja od dziecka byłam obdarzona głęboką wyobraźnią, dużo wcześniej wyczuwałam, że ktoś z mojej rodziny umrze. Potem w czasie studiów otworzyła się u mnie chyba któraś z czakr, bo widziałam dusze np. przebywając na szkoleniach w Muzeum Auschwitz –Birkenau. Jeździłam po muzeach, wykopaliskach i często miała wizualizacje na temat przedmiotów czy miejsc. Niestety ludzie w około mnie mieli mnie za dziwaczkę. Przeżyłam śmierć kliniczną, wyjście z własnego ciała itp. Przez kilka lat odwiedzały mnie dusze, które widziałam w Muzeum Birkenau… ostrzegały mnie przed wieloma zakrętami wżyciu… czasami ich słuchałam, czasami po prostu nie chciałam uwierzyć, a miały rację.

Po kilku latach i nieudanych próbach zrozumienia co się ze mną dzieje wybrałam drogę życia, która moim zdaniem byłą najlepsza: mając dar przeczuwania i widzenia duchów można stać się wróżką, medium, a ja zajęłam się pomaganiem i opieką nad osobami starszymi i chorymi. W tedy obudziło siew  e mnie pocieszenie, ale i zrozumienie cierpienia. Już tak mam, że widzę dusze osób, którymi się opiekowałam lub wyczuwałam ich śmierć np. pojawiała się w moje głowie data czy godzina ich śmierci. Moim zdaniem można się wyzwolić spod przykrych nawiedzeń, bo i z takimi duchami miałam do czynienia wprowadzając w swoje życie dobro, pomagając i medytując, modląc się.

Od dawna robię różne zdjęcia, które zastanawiają osoby w około np.:


na serii zdjęc, które wykonałam w Muzeum w Liverpoolu powychodziły mi orby. Jeden z moich znajomych stwierdził, że można je ułożyć w konkretne figury i znak gwiezdny Perseusza . Od wielu lat trapiła mnie zagadka witraża św Małgorzaty Szkockiej z kaplicy na Zamku Edynburskim.


Oto zdjęcie witraża. Mój znajomy stwierdził, że to ma związek z narodzinami księcia Georga, bo było to we wrześniu po jego narodzinach, jak zrobiłam to zdjęcie, a potem ukazał się seria talerzyków z imieniem i postacią dziecka księcia Georga  zapatrzonego w gwiazdy z wzorem Perseusza na niebie; pamiątka po narodzinach młodego Windsora. Mój znajomy z Edynburga, który mi pokazał tą zależność, zwrócił uwagę, ze tego samego roku w grudniu wszystkie muzea w Szkocji na swoich stronach wyświetliły zdjęcie pasu Oriona i internauci opisywali zjawisko jako złowróżbne, związane z obcymi cywilizacjami, Piramidą Cheopsa itp.


nikt też nie potrafi wyjaśnić jak zostało zrobione to zdjęcie i co oznaczają te dwie plamy. Co prawa w Londynie są światła ale z jedną w środku kulą ogniskującą szkło ze światła. Zdjęcie zrobione było prze pojedynczą szybę autokaru.


Niektórzy moi znajomi uważają to zdjęcie za zwiastun wygranej Trumpa w USA, zrobione było w tym samym dniu, co zdjęcie powyżej. Londyn, listopad 2006.

Piszę akurat o tych przykładach, bo uważam, że dziej się w około nas wiele złego, ludzie wierzą w teorie spiskowe, a tak naprawdę dostrajają się sami do nich, do wróżb. Ja stoję jak najdalej od tego wszystkiego co się nazywa Tarotem, magią, itp. I nigdy mnie to nie ciekawiło. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że my jako ludzie mamy w około siebie świat, którego nie znamy, który czasami chce nam pomóc, a czasami zaszkodzić. Ogólnie moim zdaniem czym więcej wyświadcza się dobra, tym więcej go do nas wraca. Wierzę ludziom, którzy mówią, że widzą duchy, wiem też, że można albo z nimi się użerać, albo współpracować, albo od nich oddalić.

Wszystko to wymaga ogromnej wytrzymałości, samozaparcia i przenoszenia się na neutralne tereny, gdzie nic nie sprzyja wizjom, przychodzeniu dusz. Uważam, że w wielu religiach jest wskazana droga, która pomaga z powrotem stać się normalnym człowiekiem, ale niestety wiele kwestii powraca, chociażby czytając taki jak Państwa blog.

Życzę samych sukcesów.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Medytacja i dieta pomogły niewidomemu odzyskać wzrok
Wt, 13 gru 2016 01:27 komentarze: brak czytany: 3239x

Nasza znajoma przesłała nam link do ciekawego filmu, który jak najbardziej pasuje do XXI PIĘTRA. Pewien Amerykanin twierdzi, że dzięki medytacji i rygorystycznej diecie odzyskał wzrok. Jak opisuje najpierw zaczął dostrzegać jedynie "błyski światła", a teraz lekarze oceniają, że wcześniejsze schorzenie cofnęło się w 75 procentach. Pisaliśmy sporo o medytacji, ale chyba nie było jeszcze poruszana .......

czytaj dalej

Nasza znajoma przesłała nam link do ciekawego filmu, który jak najbardziej pasuje do XXI PIĘTRA. Pewien Amerykanin twierdzi, że dzięki medytacji i rygorystycznej diecie odzyskał wzrok. Jak opisuje najpierw zaczął dostrzegać jedynie "błyski światła", a teraz lekarze oceniają, że wcześniejsze schorzenie cofnęło się w 75 procentach. Pisaliśmy sporo o medytacji, ale chyba nie było jeszcze poruszana kwestia udanego pokonania choroby dzięki niej. Materiał jest po angielsku, ale nawet dla osób nie mówiących po angielsku... będzie zrozumiały.



zwiń tekst



Wielka wojna w Azji? Korea Północna doprowadzi do zamieszania na całym świecie? - oto przepowiednie naszego czytelnika dotyczące przyszłości Polski i świata.
Pt, 20 sty 2017 21:35 komentarze: 2 czytany: 6805x

Jeden z czytelników serwisu FN przysyła nam listy ze swoimi przepowiedniami na naszą skrytkę pocztową, czyli Fundacja Nautilus, skr. 221, 00-950 Warszawa. W listopadzie 2014 opublikowaliśmy jego "prognozy", z których na pewno sprawdziła się jedna, czyli rozpad największej ówczesnej polskiej partii politycznej. Właśnie otrzymaliśmy kolejny list z prognozami, a raczej chyba proroctwami w okresie od .......

czytaj dalej

Jeden z czytelników serwisu FN przysyła nam listy ze swoimi przepowiedniami na naszą skrytkę pocztową, czyli Fundacja Nautilus, skr. 221, 00-950 Warszawa. W listopadzie 2014 opublikowaliśmy jego "prognozy", z których na pewno sprawdziła się jedna, czyli rozpad największej ówczesnej polskiej partii politycznej. Właśnie otrzymaliśmy kolejny list z prognozami, a raczej chyba proroctwami w okresie od listopada 2016 do października 2017. Czy są to tylko "przewidywania na czuja", czy rzeczywiste proroctwa oparte o dar jasnowidzenia? Na to pytanie nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.

Poniżej list do FN, który przyszedł do nas 28 listopada 2016.








I jeszcze informacja dla osób "śledzących" ten tekst i tę publikację w serwisie FN. Dostaliśmy nowy list od naszego czytelnika 19 stycznia 2017, w którym sugeruje jednoznacznie: po dwóch miesiącach moje przepowiednie zaczęły się sprawdzać!





zwiń tekst



Tajemnica zaginięcie studentki Elisy Lam
Sob, 10 gru 2016 22:16 komentarze: 1 czytany: 3995x

Tak naprawdę nazywała się Lam Ho Yi i była pochodzenia chińskiego. Jako studentka kanadyjskiego Uniwersytetu Columbia w Vancouver zaginęła w zagadkowy sposób 31 stycznia 2013 roku. Została znaleziona na dachu hotelu w Los Angeles, jej zwłoki znajdowały się w zbiorniku na wodę. Dlaczego ta sprawa jest słynna w środowisku zajmującym się badaniem  zagadkowych zaginięć? Wszystko przez dziwne zachowanie.......

czytaj dalej

Tak naprawdę nazywała się Lam Ho Yi i była pochodzenia chińskiego. Jako studentka kanadyjskiego Uniwersytetu Columbia w Vancouver zaginęła w zagadkowy sposób 31 stycznia 2013 roku. Została znaleziona na dachu hotelu w Los Angeles, jej zwłoki znajdowały się w zbiorniku na wodę. Dlaczego ta sprawa jest słynna w środowisku zajmującym się badaniem  zagadkowych zaginięć? Wszystko przez dziwne zachowanie się tej 21-latki w windzie tuż przed zaginięciem.

Znamy tę sprawę, ale przypomniała nam ją nasza czytelniczka.

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, December 8, 2016 3:11 PM
To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Smierc Elisy Lam a rytual z Winda
Importance: High

 

Witam Szanowna Fundacje

 Chcialabym abyscie sie przyjrzeli tajemniczej smierci Elisy Lam. Bardzo mozliwe ze o tej sprawie slyszeliscie, gdyz jest to niewyjasnione morderstwo z 2013 roku. jest jednak wiele zagadek ktore do dzisiaj sprawiaja, ze wlos sie jezy na glowie.  Zalaczam Wam link z Wikipedii, gdzie jest opisane cale zajscie. Jest on po angielsku, co oczywiscie nie bedzie dla Panstwa zadnym problemem.

 https://en.wikipedia.org/wiki/Death_of_Elisa_Lam

 

po zapoznaniu sie z tym linkiem, prosze zobaczyc na youtube prawdziwy film przedstawiajacy zachowanie Elisy krotko przed zaginieciem.  Pragne zaznaczyc, ze autopsja nie wykazala w organizmie zadnych narkotykow, alkoholu lub innych srodkow odurzajacych ktore by moglo wyjasnic tajemnicze zachowanie.

 Jest jednak cos, co mogloby laczyc dziwne zachowanie I smierc Elisy. W Koreii wymyslono gre, ktora jest znana jako jedna z najbardziej niebezpiecznych gier na swiecie. a mianowicie, Winda ktora przenosi na 'drugi swiat'.

 https://theghostinmymachine.wordpress.com/2014/06/25/the-most-dangerous-games-elevator-to-another-world/

 Prosze sobie porownac nagranie przed smiercia Elisy I reguly rytualu z winda. Czy Elsa probowala rytual I nie mogla wrocic na nasza strone? dlaczego Winda nie jedzie w dol, kiedy Elisa desperacyjnie naciska wszystkie guziki? kogo obserwuje Elisa na nagraniu?? to wszystko jest zagadka.

wiadomo ze na ciele Elisy nie ma sladu aby we smierc byly zaangazowane osoby trzecie, rowniez zagadka jest, gdyby to bylo samobojstwo, jak tak drobna osoba jak Elisa moglaby sama otworzyc glaz do tanku z woda? co wiecej, sam hotel w ktorym doszlo do smierci, jest znany z polaczeniami innych tajemniczych smierci.

 Bardzo jestem ciekawa co o tym sadzicie. pozdrawiam serdecznie

 [dane do wiad. FN]

 

Poniżej słynny „film z windy”, na którym widać bardzo dziwne zachowanie Elisy, które sprawiło, że sprawa stała się żelaznym punktem wszelkich publikacji o „ tajemniczych zaginięciach”.



zwiń tekst



Niezwykłe pożegnanie
Pt, 9 gru 2016 11:09 komentarze: brak czytany: 2772x

List znalazł na portalu MSN nasz czytelnik. Jego treść jest na tyle ciekawa, że trafia do naszego XXI PIĘTRA. [...] Witam  Was serdecznie Przesyłam bardzo ciepły z msn styl życia artykuł dot sensu naszego życia...:) [...]Byli razem przez 60 lat. Gdy żona zmarła, mąż odkrył, jak cudownie i skromnie się z nim pożegnała.  Jimmy i Billie Breland byli szczęśliwym małżeństwem przez 60 lat Gdy .......

czytaj dalej

List znalazł na portalu MSN nasz czytelnik. Jego treść jest na tyle ciekawa, że trafia do naszego XXI PIĘTRA. [...] Witam  Was serdecznie
Przesyłam bardzo ciepły z msn styl życia artykuł dot sensu naszego życia...:) [...]

Byli razem przez 60 lat. Gdy żona zmarła, mąż odkrył, jak cudownie i skromnie się z nim pożegnała.  Jimmy i Billie Breland byli szczęśliwym małżeństwem przez 60 lat
Gdy porządkował rzeczy ukochanej, znalazł notatnik, w którym małżonka zapisywała najważniejsze rzeczy. I choć tym notatnikiem była książeczka czekowa, zostawiła mu coś cenniejszego od pieniędzy.
Jimmy i Billie Breland byli szczęśliwym małżeństwem z 60-letnim stażem. Mieszkali w Missisipi. On był wykładowcą na jednym z lokalnych uniwersytetów, ona nauczycielką w publicznej szkole. W styczniu 2015 roku stan zdrowia Billie znacznie się pogorszył. Jimmy postanowił przenieść się do szpitala, aby spędzić z nią ostatnie wspólne chwile. Odeszła w wieku 83 lat.
Dwa dni po śmierci ukochanej nadszedł czas, aby uporządkować jej rzeczy. W trakcie porządków Jimmy natknął się na książeczkę czekową, której Billie używała jako notatnika. Nie spodziewał się, że na ostatniej stronie znajdzie list skierowany do niego. Nie było w nim dużo treści, był bardzo konkretny. Ale wystarczył, aby choć na chwilę ukoić jego ból po stracie ukochanej Billie.

Proszę, nie płacz, bo odeszłam. Uśmiechaj się, bo byłam! Wiem, że jestem w szczęśliwym miejscu! Wiem, że znów się spotkamy. Będę na Ciebie czekała!

List na swoim profilu udostępnił Cliff Sims - wnuczek pary - i nie ukrywał wzruszenia i podziwu dla swoich dziadków, którzy przeżyli tyle lat razem. Internauci także byli pod wrażeniem, co widać po prawie 5 tysiącach polubień, ponad 400 komentarzach i prawie 2 tysiącach udostępnień.
pozdrawiam TMJLB

Źródło: facebook.com/bbsims; faceb...




zwiń tekst



Duch opiekuńczy na siedzeniu w samochodzie
Czw, 8 gru 2016 09:43 komentarze: brak czytany: 2435x

Dzień dobry.  Zastanawiałam się jakiś czas czy o tym napisać, ale w końcu stwierdziłam, że to zrobię, może ktoś po przeczytaniu tego zauważy, że być może kiedyś przydarzyło mu się coś podobnego.  Nie ma to nic wspólnego z jakimiś nawiedzeniami, typu 'widziałem gdzies coś nocą, jakiś stwór bądź niezidentyfikowany obiekt przeleciał nad miastem', nie. To chyba było coś na płaszczyźnie religijnej.......

czytaj dalej

Dzień dobry.  Zastanawiałam się jakiś czas czy o tym napisać, ale w końcu stwierdziłam, że to zrobię, może ktoś po przeczytaniu tego zauważy, że być może kiedyś przydarzyło mu się coś podobnego.  Nie ma to nic wspólnego z jakimiś nawiedzeniami, typu 'widziałem gdzies coś nocą, jakiś stwór bądź niezidentyfikowany obiekt przeleciał nad miastem', nie. To chyba było coś na płaszczyźnie religijnej. A przynajmniej ja tak to odebrałam po chwilowym zastanowieniu się.

Sytuacja była zwyczajna. Jechałam z rodzicami na kontrolę lekarską zimą, pod koniec roku 2015 do chirurga. Napadało sporo śniegu wtedy, a drogi nie były dobrze odśnieżone. Tak naprawdę to były nietknięte. Ojciec był trochę zdenerwowany, gdyż droga wynosi około godziny jazdy i krótko mówiąc, nie jeździmy tamtędy często, bał się, że coś się może stać. I ja też miałam taki właśnie lęk przed wypadkiem na drodze tego dnia, jechałam cała spięta, mimo, że mój ojciec posiada prawo jazdy od ponad 30 lat i jest naprawdę dobrym kierowcą. W którymś momencie jednak poczułam coś dziwnego i bynajmniej nie chodziło o temat jazdy.

Choć było to powiązane. W samochodzie byli tylko moi rodzice i ja z tyłu, w pewnym momencie spojrzałam na puste siedzenie obok  siebie. Wyraźnie wyczuwałam tam obecność kogoś lub czegoś, jakby namacalnie ktoś obok mnie siedział. Nawet pomacałam to siedzenie jakbym chciała się upewnić, ale nie było tam nawet jednego śmiecia i oczywiście nic nie wyczułam. Ale cały czas aż do momentu gdy zatrzymaliśmy się przed szpitalem czułam tego 'kogoś' obok siebie i to uczucie jakby napawało mnie spokojem, także czułam, że nie ma się czego bać, że nic nam się nie stanie. Znikło to w momencie kiedy wysiedliśmy z auta. Wizyta trwała nieco ponad pół godziny, podczas której zdążyłam o tym zapomnieć. Ale śnieg nie zniknął, i gdy wszyscy z powrotem wsiedliśmy do samochodu przez całą drogę powrotną znów to czułam, nie wiem jak moi rodzice bo nikt nic nie powiedział, ja też im o tym nie mówiłam ale było to niemal fizyczne uczucie człowieka siedzącego obok. Z tym, że nikogo tam nie było. Ksiądz, który kiedyś uczył mnie religii w szkole mówił kiedyś o czymś podobnym, że to może jakies duchy opiekuńcze. W każdym bądź razie ja się na tym nie wyznaję i nie mam pojęcia co to mogło być. Od tamtej pory się to nie powtórzyło.

Miało miejsce jednak coś jeszcze. Mimo tego jak luźno podchodze do kwestii kościoła to jestem osobą wierzącą. Zawsze mówię, że kościół mi do wiary w Boga nie potrzebny bo pomodlić sie mogę wszędzie. Jednego dnia rozmawiałam na czacie z koleżanką o Szatanie, diabłach tego  typu rzeczach. Tam jakies moje poglądy na ten temat. Od tamtej pory postanowiłam sobie więcej o tym nie mówić. Dlaczego? Bo coś chyba bardzo nie chciało, żebym o tym mówiła. W pewnym momencie poczułam ciarki na plecach, i tak jak wtedy w tym samochodzie czułam, że ktoś obok mnie siedzi dając jakoś znać, że będzie dobrze, to teraz czułam, że to coś nie jest wcale fajne ani przyjazne i daje mi do zrozumienia, żebym się po prostu uciszyła. W pewnym momencie po prostu napisałam koleżance, że musimy zmienić temat bo nie jestem w stanie o tym dłużej pisać. Wrażenie było zatrważające, ale może nie w sensie tego, że nie wiadomo co do mnie przyszło czy coś w ten deseń, ale może w taki, że w ogóle coś takiego miało miejsce. Nie raz rozmawiało sie o takich rzeczach i nigdy wcześniej nie miałam takiego zdarzenia. W nocy tego samego dnia miałam poczucie, że ktoś mnie obserwuje. Potem to znikło, ale nawet teraz czuję się nieswojo pisząc o tym.
Dziękuję serdecznie z góry za przeczytanie w ogóle mojej wiadomości i pozdrawiam.



zwiń tekst



Kiedy nagle w pokoju... nie ma nikogo!
Śr, 7 gru 2016 09:11 komentarze: 1 czytany: 2755x

Dzień dobry. Moje imię i nazwisko proszę o pozostawienie do wiadomości redakcji.  Na początek chcę napisać, że Wasza strona prezentuje ciekawe artykuły pisane poprawnym językiem, o co naprawdę ciężko na innych stronach internetowych (np. popularne strony z aktualnościami). Chciałabym opisać dwa zdarzenia, które miały miejsce w towarzystwie tej samej osoby. Myślę, że mogą mieć one związek z przenikaniem.......

czytaj dalej

Dzień dobry. Moje imię i nazwisko proszę o pozostawienie do wiadomości redakcji.  Na początek chcę napisać, że Wasza strona prezentuje ciekawe artykuły pisane poprawnym językiem, o co naprawdę ciężko na innych stronach internetowych (np. popularne strony z aktualnościami). Chciałabym opisać dwa zdarzenia, które miały miejsce w towarzystwie tej samej osoby. Myślę, że mogą mieć one związek z przenikaniem się wymiarów. Pierwsza jest dość zabawna. Moja koleżanka i jej synek spali u mnie w mieszkaniu. Rano, w kuchni jedliśmy śniadanie, w trakcie którego wstał z łóżka mój były mąż i ubrany w niebieską koszulkę poszedł do łazienki. Po ok 10 minutach, gdy tam siedział koleżanka chciała wejść w wiadomej sprawie i poprosiła, aby go pospieszyć. Zapukałam do drzwi, po czym okazało się, że w łazience nikogo nie ma, a światło jest zgaszone (gwoli ścisłości do łazienki wchodziło się przez kuchnię). Wystraszyliśmy się trochę i poszłam do pokoju, gdzie okazało się, że mój były jeszcze śpi w CZERWONEJ koszulce (w której kładł się zresztą spać) i pyta, dlaczego go budzę.

Druga historia związana jest z tą samą koleżanką, lecz miała miejsce w pracy. W czasie przerwy rozmawiałyśmy przez chwilę przed pokojem śniadaniowym, do którego  ktoś wbiegł trzaskając drzwiami. Po chwili się okazało, że pomieszczenie jest PUSTE. Do dzisiaj nie potrafię tego wyjaśnić, zdarzyło się to tylko dwa razy w moim życiu. Nie mam zbyt wybujałej wyobraźni i naprawdę nie wierzę w głupoty, ale tych dwóch zdarzeń nie potrafię wyjaśnić w rzeczowy sposób. Pozdrawiam wszystkich, którzy to przeczytali.




zwiń tekst



Postać Jezusa, modlitwa i zapach fijołków
Wt, 6 gru 2016 07:15 komentarze: 8 czytany: 2442x

[XXI PIĘTRO] Witam serdecznie załogę Fundacji i pozdrawiam. Od dziecka interesowały mnie paranormalne sprawy , duchy ,demony ,sny prorocze itd co pchało mnie do horrorów byłam ich wielka fanką jak i fanka strefy 11 (ten program stworzyła kiedyś Fundacja Nautilus przyp. FN) czy Waszej strony itd. Sądzę, że moja historia bardzo Was zainteresuje. Od pewnego czasu miewałam stany depresyjne spowodowane.......

czytaj dalej

[XXI PIĘTRO] Witam serdecznie załogę Fundacji i pozdrawiam. Od dziecka interesowały mnie paranormalne sprawy , duchy ,demony ,sny prorocze itd co pchało mnie do horrorów byłam ich wielka fanką jak i fanka strefy 11 (ten program stworzyła kiedyś Fundacja Nautilus przyp. FN) czy Waszej strony itd. Sądzę, że moja historia bardzo Was zainteresuje. Od pewnego czasu miewałam stany depresyjne spowodowane  stresem życiowym i koszmarami sennymi typu rozmowy ze zmarłymi. Nie wiedziałam jak je interpretować, nie potrafiłam pogodzić się z tym zrozumieć itd. Szukałam pomocy wszędzie. Brano mnie pól serio a rzeczy jednak sie działy, w koło bliskich szerzyłam postrach ,niepokój ,zmartwienie lecz dalej byłam sama z tym problemem.Na jednym z forum powiedziano mi zacznij się modlić, pytać i słuchaj co Bóg ci odpowie.Jak mam słuchać Boga -to nie możliwe.

Na drugi dzień ojciec moje znajomej dał mi książkę religijną, która tłumaczyła co to modlitwa krok po kroku ,słowo po słowie -zrozumiałam co to znaczy słuchać Boga ,że nie wiedziałam co mówię bo nie znałam znaczenia prostej a tak ważnej wykutej za dziecka regułki na pamięć (Ojcze Nasz-jedyna pozostawiona podobno modlitwa przez samego Jezusa ).

Potem dostałam kolejną i tu zaczyna sie cała historia.Leząc około 11 na wieczór z książką przed nosem poczułam piekny zapach, moim zdaniem białych róż  znikąd .Szukałam go wszędzie .Ani to moje perfumy,proszek płyn do prania odświeżacz no nic kompletnie .Pomyślałam, że już na prawdę chyba szaleję .Temat religii, Boga + tajemniczy zapach tak mnie zainteresował, że to chłonęłam jak gąbka .Kupiłam Biblię,krzyż który powiesiłam na ścianie i nagle w domu pojawiły mi się przeżroczyste kule, które tylko widac było w telefonie na kamerce a nie gołym okiem.Szafa biegała sama po pokoju stąd bawianie sie moje kamerką i odkrycie śmigających po pokoju kul jasnych świetlistych śmigających jak wariatki.Pobiegłam przerażona bo bałam się jak nie wiem co po księdza ,lecz wystraszył się i kazał mi czekać do kolędy,oczywiste strach mi nie pozwalał a pocieszał mnie tym ze zło sie o mnie upomina bo wkraczam na dobrą drogę.

Dostałam wode  święcona ,sól i z chłopakiem pochlapalismy i posypaliśmy rogi pokoju a po środku odmówiliśmy modlitwę Ojcze Nasz + modlitwę do Michała Archanioła i tu szok , chłopak tak sie dusił poczas modlitwy że aż siniał, po rytuale czół zapach ten co ja i tak ,jak ja szukał go po całym mieszkaniu nie znajdując żródła i nie wierząc mi że ja go nie czuję choc juz kule i biegającą szafę widział  .Oprócz tych przygód chodziłam od tego czasu do kościoła w Bojkowie ,maleńki kośćiółek słynny na maksa z uzdrowień i pięknych mszy.Tu dopiero sie działo u mnie.Przed snem pewnego razu przymknęłam tylko oko do ułożenia się do snu i zobaczyła Jezusa w złotych szatach na pustyni stojącego przed Jeziorem .Stawiał nogę na wodę i spojrzał z uśmiechem na mnie .Przeraziłam się na maxa. Potem widziałam Go wyłaniającego się z ramy obrazu a ostatnim razem nachylającego się nad moim łóżkiem .Można by rzec, że widziałam Jezusa :)

Piszę to Wam bo  akurat 12 będzie taki wątek a filmik z kulami mam nagrany -mały dowodzik że nie kłamie .Koszmary minęły ja wierzę mocniej a Jezus mi sie objawił jak przestało mi się chcieć mieć cokolwiek i kogokolwiek prócz tego co mam.Nazwałam to chorobą WIĘCEJ moim zdaniem niszczy ona nas i świat prowadząc do tego co wymyka się już nam spod kontroli bo wirus sie uodparnia .



zwiń tekst



Proście, a będzie Wam dane...
Nie, 4 gru 2016 11:58 komentarze: brak czytany: 2606x

Witam, Własnie przeczytałem artykuł "naukowcy na tropie Boga", otóż w swoim życiu miałem zdarzenie ktore odebrałem własnie jako idealną ilustracje wysłuchanej modlitwy. Działo się to prawie przed 2 laty, była to bodajże niedziela, jechałem z okolic Gorzowa wlkp do Berlina gdyż za mniej więcej 2,5 h miałem lot, przed lotem musiałem jeszcze oddać na lotnisku wypożyczony samochód. Bardzo zależało mi.......

czytaj dalej

Witam, Własnie przeczytałem artykuł "naukowcy na tropie Boga", otóż w swoim życiu miałem zdarzenie ktore odebrałem własnie jako idealną ilustracje wysłuchanej modlitwy. Działo się to prawie przed 2 laty, była to bodajże niedziela, jechałem z okolic Gorzowa wlkp do Berlina gdyż za mniej więcej 2,5 h miałem lot, przed lotem musiałem jeszcze oddać na lotnisku wypożyczony samochód. Bardzo zależało mi żeby się nie spóźnić i polecieć bo dwa dni później o 8 rano miałem zacząc nowa pracę a nieobecność spowodowała by nie podpisanie umowy co najmniej w ciągu miesiąca lub wcale.

Pech chciał ze przejeżdzałem przez Kostrzyn i frankfurt nad Odra a tego dnia kończył się przystanek Woodstock, dorogi zupełnie zapchane wracającymi tłumami, główna droga do miasta została zupełnie zamknięta a wszystkie samochody na rondzie cofane z powrotem w kierunku z którego nadjeżdzały. Brak jakiegokolwiek objazdu.

Proszę sobie wyobrazić moje zdenerwowanie, stracilem 40 minut w korku żeby nie dojechac do Kostrzyna z którego miałem conajmniej jeszcze godzinę drogi do Berlina. Pierwszą moją reakcją bylo oczywiście wielkie zdenerwowanie i wyklinanie w duchu braku organizacji. Zaczepiłem policjanta bo wszedzie było pełno Policji i zapytałem jak jechac na Berlin, otrzymałem odpowiedz że najlepiej w tym momencie przez Szczecin bo droga jest nieprzejezdna, przez Szczecin?! to dodtakowe 2-3h!

Nie pozostało mi nic tylko w duchu się modlić, pomóż mi Boże bo nie zdąrze a musze polecieć tym samolotem!
Szczęsliwy traf a może jakaś podświadoma sugestia, jadąc z powrotem po wydostanie się z korku pojechałem za kilkoma autami przez las i kierowani przez lokalnych mieszkańców dojechalismy do Kostrzyna, miałem już mało czasu ale przekroczyłem most na Odrze i udało mi się przedostac w kierunku Berlina.

Cudem zdążyłem na samolot w ostatnim momencie.
Proś a będzie Ci dane.



zwiń tekst



Wielki Budda trafił do piekła? Taki tekst został przysłany do Fundacji Nautilus.
Sob, 3 gru 2016 22:13 komentarze: 2 czytany: 3195x

Patrzymy życzliwie na prawie wszystkie religie, gdyż uważamy, że wszystkie one prowadzą do tego samego źródła i nie jest przypadkiem, że istnieje ich aż tyle na tym poziomie naszej cywilizacji. Nie ma jednak sensu ukrywać, że wyjątkowo wśród wszystkich systemów wierzeń (Buddyzm podobno nie jest religią, ale... pomińmy to) patrzymy na Buddyzm. Ustalenia płynące z Buddyzmu w wielu punktach potwierdzają.......

czytaj dalej

Patrzymy życzliwie na prawie wszystkie religie, gdyż uważamy, że wszystkie one prowadzą do tego samego źródła i nie jest przypadkiem, że istnieje ich aż tyle na tym poziomie naszej cywilizacji. Nie ma jednak sensu ukrywać, że wyjątkowo wśród wszystkich systemów wierzeń (Buddyzm podobno nie jest religią, ale... pomińmy to) patrzymy na Buddyzm. Ustalenia płynące z Buddyzmu w wielu punktach potwierdzają nasze własne badania, materiały, zebrane relacje. Docenił to nasz czytelnik przysyłając nam e-email o następującej treści:

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Wednesday, November 30, 2016 7:28 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Odpowiedz na sondę dotyczącą która z religii jest najbliższa prawdy.

 Witam serdecznie. W załączniku przesyłam artykuł. Może was zainteresuje.

Pozdrawiam Tomasz.




Bardzo nas zainteresował ten e-mail i materiał w nim zawarty. Napisaliśmy nawet odpowiedź do naszego czytelnika z podziękowaniem.

Dziękujemy za e-mail. I tekst. Jak pewnie Pan wie - od 25 lat mówimy o tym, że reinkarnacja to nie jest żadna "teoria" - to fakt. W tym sensie nasze miejsce jest w tym samym kotle, bo pewnie... żyje się tylko raz, prawda? ;)

Trochę to smutne, że Bóg w tej historii wpędza Buddę na wieczny ogień za to, że nie czci "właściwego Boga", choć bidula nawet nie miał szans się dowiedzieć o tym, że ten "właściwy Bóg" istnieje... Urodził się bowiem 567 p.n.e. czyli wtedy, kiedy "o tym właściwym, chrześcijańskim Bogu" jeszcze nikt nie wiedział.

Ale tekst jak najbardziej nam się podoba  - pokażemy go w serwisie.

Pzdr

FN

Poniżej tekst.


BUDDYSTA ZOBACZYŁ BUDDĘ W PIEKLE


Był bardzo rozczarowany, gdy zobaczył Gautamę Buddę w piekle i protestował: "Gautama był na  wysokim poziomie moralnym, dlaczego on cierpi w tym ognistym jeziorze?"  Król piekła odpowiedział mu: "Nie ważne, jak dobrym był. Jest w tym miejscu, ponieważ nie wierzył w Wiecznego Boga".  Jezus odpowiedział: "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Jeśli byście znali Mnie, to znalibyście i Ojca Mego. I od teraz znacie Go i widzieliście Go"(J 14: 6-7).

 Jest to zapis buddyjskiego mnicha o imieniu Atet Pian Shintau Paulu, który był martwy 3 dni ...

 Wizja, która zmieniła całe moje życie na zawsze. Kiedy wyszedłem ze szpitala, wróciłem do klasztoru, w którym inni mnisi troszczyli się o mnie. Z czasem słabłem coraz bardziej i bardziej, aż w końcu straciłem świadomość. Później dowiedziałem się, że w rzeczywistości byłem martwy przez trzy dni. Moje ciało rozkładało się i zaczęło śmierdzieć, moje serce zatrzymało się. Moje ciało było przygotowane do kremacji według wszystkich buddyjskich tradycji oczyszczenia. 

I chociaż zgasłem w swoim ciele, ale mój umysł i duch wciąż jeszcze w pełni funkcjonowały. Znajdowałem się w bardzo, bardzo silnym sztormie. Straszny wiatr zmiatał wszystko na swej drodze,  wyrywał drzewa lub cokolwiek innego, po prostu została pusta równina.  Biegłem po tej równinie przez jakiś czas. Wokoło nie było ani jednego człowieka, byłem zupełnie sam. Po jakimś czasie przekroczyłem rzekę. Na przeciwległym brzegu rzeki zobaczyłem straszne, przerażające jezioro ogniste.

 W buddyzmie istnieje obraz podobnego miejsca. Na początku byłem zdezorientowany i nie rozumiałem, że jest to piekło, dopóki nie zobaczyłem Yamę - króla piekła.  Jego twarz była jak u lwa i jego ciało było jak u lwa, ale jego nogi były jak u Nagi (wąż-bóstwo w hinduizmie i buddyzmie). Na głowie miał kilka rogów. Jego twarz była okrutna i bardzo się przestraszyłem. Drżąc, zapytałem go o imię. Odpowiedział: "Jestem - król piekieł, Niszczyciel".

 Król piekła powiedział mi, abym spojrzał w ogniste jezioro. Spojrzałem i zobaczyłem odzież koloru szafranowego, taką, jaką noszą mnisi buddyjscy w Myanmar. Przyjrzałem się i zobaczyłem mężczyznę z ogoloną głową. Kiedy spojrzałem na twarz tego człowieka, zrozumiałem, że był to Y Zadila Kyar Ni Kan Sayadau (słynny mnich, który zginął w wypadku w 1983 roku).

 Zapytałem króla piekła, dlaczego mój dawny przywódca uwięziony jest w tym jeziorze tortur. Powiedziałem: "Dlaczego on jest w tym jeziorze ognia? Był dobrym nauczycielem. Miał nawet nagranie video "Jesteś człowiekiem czy psem?", które pomogło tysiącom ludzi zrozumieć, że ich wartość jako człowieka jest znacznie większa niż wartość zwierzęcia." Król piekła odpowiedział: "Tak, on był dobrym nauczycielem, ale nie wierzył w Jezusa Chrystusa. To dlatego jest on w piekle."

 Potem kazał mi popatrzeć na innego człowieka, który także był w jeziorze ognia. Zobaczyłem mężczyznę z bardzo długimi włosami, skręconego na lewy bok. Miał taką samą odzież. Zapytałem króla piekła: "Kim jest ten człowiek." Odpowiedział: "To jest ten, którego czcisz: Gautama (Budda)". Byłem oburzony tym, że Gautama jest w piekle. Zaprotestowałem: "Gautama był na wysokim poziomie moralnym, dlaczego on cierpi w tym ognistym jeziorze?" Król piekła odpowiedział mi: "Nie ważne, jak dobrym był. Jest w tym miejscu, ponieważ nie wierzył w Wiecznego Boga".

 Potem ujrzałem jeszcze innego mężczyznę ubranego w mundur wojskowy. Miał ogromną ranę na piersi. Zapytałem: "Kto to jest?". Król piekła odpowiedział: "To jest Aung San, przywódca rewolucjonistów w Myanmar. Aung San jest tutaj, ponieważ nie wierzył w Jezusa Chrystusa." W Myanmarze jest powiedzenie: "Żołnierze nigdy nie umierają, oni nadal żyją." Lecz w tej chwili legion piekła powiedział mi: "Żołnierze nigdy nie umierają, ale idą do piekła na zawsze."

 Potem przyszedł inny król piekła. Zobaczyłem jeszcze istotę, której zadaniem było utrzymywanie ognia pod ognistym jeziorem, aby zawsze było gorące. Ta istota zapytała mnie: "Ty też wybierasz się do tego ognistego jeziora?" Odpowiedziałem: "Nie! Jestem tu tylko, aby popatrzeć". Wygląd zewnętrzny tej istoty wywoływał strach. Miał dziesięć rogów na głowie i włócznię w ręku, której koniec składał się z siedmiu ostrzy.

 Istota powiedziała mi: "Masz rację. Przyszedłeś tutaj tylko po to, żeby to wszystko zobaczyć. Nie widzę tutaj twego imienia. Powinieneś teraz wrócić." I wskazał mi na pustynną równinę, po której wcześniej biegłem.

 Wlokłem się przez długi czas, dopóki nie zacząłem krwawić. Było mi bardzo gorąco i czułem nieznośny ból. W końcu, po tym, jak szedłem przez około trzy godziny, wyszedłem na szeroką drogę. I szedłem wzdłuż tej drogi przez pewien czas, aż dotarłem do rozwidlenia. Jedna droga, idąca w lewo, była szeroka. Droga mniejsza, prowadziła w prawo. Na rozwidleniu był napis, że lewa droga jest przeznaczona dla tych, którzy nie wierzą w Pana Jezusa Chrystusa. Droga w prawo była dla tych, którzy wierzą w Jezusa.

 Byłem ciekaw, dokąd prowadzi wielka droga, dlatego na początku poszedłem nią. Spotkałem dwóch ludzi, jadących 300 jardów przede mną. Próbowałem ich dogonić, aby iść z nimi. Ale bez względu na to, jak się starałem, nie mogłem ich dogonić. Więc zawróciłem i udałem się z powrotem do rozwidlenia. Ale nadal obserwowałem tych ludzi. Kiedy dotarli do końca, nagle zwinęli się z bólu. Ci dwaj mężczyźni krzyczeli ze względu na niesamowity ból! Wykrzyknąłem, gdy zobaczyłem, co się z nimi stało! Zdałem sobie sprawę, że ta wielka droga kończy się wielkim niebezpieczeństwem dla tych, którzy po niej idą.

 Poszedłem drogą dla wierzących. Po godzinie droga się zmieniła i była pokryta czystym złotem. Było ono tak czyste, że kiedy popatrzyłem pod nogi, to wyraźnie zobaczyłem swoje odbicie. A później zobaczyłem człowieka, stojącego przede mną. Miał na sobie białą odzież. Słyszałem też piękny śpiew. To było tak piękne i czyste! To było niewiarygodnie lepsze i ważniejsze niż oddawanie czci, które jest w świątyniach na ziemi. Mężczyzna w białej szacie zaprosił mnie, abym poszedł z nim. Zapytałem go: "Jak masz na imię?". Ale on nie odpowiedział.

 Po tym, jak sześciokrotnie zapytałem go o imię, człowiek odpowiedział: "Jestem ten, kto dzierży klucze od Niebios. Niebiosa - to bardzo, bardzo piękne miejsce. Nie możesz tam wejść teraz, ale jeśli pójdziesz za Jezusem Chrystusem, to będziesz mógł trafić tu po zakończeniu twego ziemskiego życia." Na imię temu człowiekowi było Piotr.

 Wtedy Piotr poprosił mnie, abym usiadł i pokazał mi miejsce na północy. Piotr powiedział: "Spójrz na północ i zobacz, jak Bóg stwarza człowieka". Zobaczyłem w oddali Wiecznego Boga. Bóg mówił do anioła: "Stwórzmy człowieka". Anioł błagał Boga i mówił Mu: "Proszę, nie stwarzaj człowieka. On postąpi niegodziwie i zasmuci Cię." Jednak Bóg mimo to stworzył człowieka. Bóg dmuchnął na człowieku i człowiek ożył. Nazwał go Adamem.

 Potem Piotr powiedział: "Teraz wstań i wracaj tam, skąd przyszedłeś. Opowiedz ludziom, którzy czczą Buddę i bożków. Powiedz im, że są skazani na piekło, jeśli nic nie zmienią w swoim życiu. Ci, którzy budują świątynie i idoli, również pójdą do piekła. Ci, którzy przynoszą mnichom dary, aby zdobyć dla siebie przebaczenie, też pójdą do piekła. Wszyscy ci, którzy modlą się do mnichów i nazywają ich "Pra" (tytuł pełen szacunku dla mnichów), pójdą do piekła. Ci, którzy wychwalają i "dają życie" bożkom, pójdą do piekła. Wszyscy, którzy nie wierzą w Jezusa Chrystusa, pójdą do piekła". Piotr kazał mi wrócić na Ziemię i świadczyć o tym, co zobaczyłem.

 Powiedział też: "Powinieneś teraz także mieć inne imię. Od tej pory nazywasz się Atet Pian Shintau Paulu ("Paweł, który powrócił do życia").

 Nie chciałem wracać. Chciałem iść na Niebiosa. Aniołowie otworzyli księgę. Początkowo szukali mnie po imieniu, danemu mi w dzieciństwie (Titpin), ale nie mogli znaleźć. Następnie szukali po imieniu, które mi nadano, gdy zostałem mnichem buddyjskim (Y Nata Pannita Ashinturiya), ale i jego nie było w księdze. Wtedy Piotr rzekł: "Twoje imię nie jest tu zapisane, musisz wrócić i świadczyć buddystom o Jezusie."

 Wracając złotą drogą, znów usłyszałem piękny śpiew. Wcześniej nie słyszałem czegoś podobnego, a nawet teraz, też. Piotr szedł ze mną do czasu, kiedy musiałem wracać na Ziemię. Pokazał mi drabinę, zstępującą z Niebios na Ziemię. Drabina nie sięgała do Ziemi, urywała się w powietrzu. Na drabinie widziałem mnóstwo aniołów, niektórzy wstępowali do Nieba, niektóry schodzili w dół. Byli bardzo zajęci. Zapytałem Piotra: "Kim oni są?". Piotr odpowiedział: "Są - posłańcami Bożymi. Przekazują do Nieba imiona tych ludzi, którzy uwierzyli w Jezusa Chrystusa i tych, którzy nie uwierzyli". A potem Piotr powiedział, że nadszedł czas powrotu.

 Kolejną rzeczą, która mnie zaniepokoiła - to był dźwięk płaczu. Usłyszałem płacz mojej matki: "Mój synu, dlaczego zostawiłeś nas teraz?". Słyszałem, jak wielu innych ludzi też płakało. Zdałem sobie sprawę, że leżę w trumnie. Zacząłem się poruszać. Moi rodzice zaczęli krzyczeć: "On żyje! On żyje!" Ludzie, stojący obok, nie uwierzyli im. Położyłem ręce na brzegi trumny i usiadłem. Wiele osób zdrętwiało z przerażenia. Krzyczeli: "To jest zjawa!"  i uciekali tak szybko, jak tylko mogli.

 Ci, którzy pozostali, nie mogli wymówić ani słowa i trzęśli się. Zauważyłem, że siedzę w pachnącym płynie, którego wystarczyłoby, aby napełnić trzy i pół kubka. To był płyn, który wyciekł z mojego żołądka i innych narządów wewnętrznych. Wyciekł, kiedy leżałem w trumnie. Dlatego ludzie zrozumieli, że naprawdę nie żyje. Wewnątrz trumna była obita folią. Była potrzebna, aby płyn z trupa pozostał wewnątrz, ponieważ wiele ciał wydziela zbyt dużo płynu, dokładnie, tak jak moje ciało.

 Później dowiedziałem się, że byłem o krok od kremacji. W Myanmar ludzi umieszcza się w trumnie, przybija gwoździami wieko i trumnę się spala. I w chwili, kiedy moim rodzicom pozwolono ostatni raz spojrzeć na moje ciało, wróciłem do życia. W sekundę później - wieko mojej trumny zostałoby   przybite i moje ciało zostałoby skremowane!

 Natychmiast zacząłem opowiadać, co widziałem i słyszałem. Ludzie byli zdumieni. Opowiedziałem im o ludziach, których widziałem w jeziorze ognia i powiedziałem także, że tylko Chrześcijanie znają prawdę, opowiedziałem o tym, że nasi przodkowie i my jesteśmy w błędzie od tysięcy lat! Powiedziałem im, że wszystko to, w co wierzyliśmy, było kłamstwem. Ludzie byli zdumieni, ponieważ wiedzieli, jakim mnichem byłem i jak gorliwie nauczałem o Buddzie.

 W Myanmarze, kiedy człowiek umiera, jego imię i wiek pisane jest na boku trumny. Gdy umiera mnich, na boku trumny wpisuje się jego imię zakonne i liczbę lat, przez które służył jako mnich. Zapisano mnie do grona martwych, ale, jak widzicie, ja żyję!

 Chcesz oddać swoje życie Jezusowi i uniknąć piekła? Odmów tę modlitwę ...

 "Drogi Jezu, jestem grzesznikiem. Wybacz mi moje grzechy. Odwracam się plecami do swoich grzechów i wyrzekam się wszystkich duchów, które mnie wiązały. Wierzę w to, że Jezus umarł na Krzyżu za mnie. Wejdź do mego serca i bądź moim .... Zbawicielem".

 Źo:

 Буддист увидел Будду в аду

http://rpczmoskva.org.ru/k-svedeniyu/buddist-uvidel-buddu-v-adu.html#more-30252

21 października 2016 r.

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

17.11.2016 r.

 

 

 

 

 

 

 



zwiń tekst



BRAT OPOWIEDZIAŁ WE ŚNIE O... SWOJEJ ŚMIERCI
Wt, 29 lis 2016 05:12 komentarze: brak czytany: 3253x

Witam. Od lat jestem czytelniczką waszej strony, przez te wszystkie lata przeczytałam wiele. Moje zainteresowanie waszą stroną wzbudził mój szkolny wychowawca z któremu opowiedziałam co mnie spotyka. Mianowicie od tragicznej śmierci mojego brata w moim życiu zaszło wiele zmian, które nie do końca rozumiałam. W noc którą zginał śnił mi się Grzegorz (brat) z którym chodziłam po naszym nowym domu(który.......

czytaj dalej

Witam. Od lat jestem czytelniczką waszej strony, przez te wszystkie lata przeczytałam wiele. Moje zainteresowanie waszą stroną wzbudził mój szkolny wychowawca z któremu opowiedziałam co mnie spotyka. Mianowicie od tragicznej śmierci mojego brata w moim życiu zaszło wiele zmian, które nie do końca rozumiałam. W noc którą zginał śnił mi się Grzegorz (brat) z którym chodziłam po naszym nowym domu(który jeszcze był w remoncie) razem z nami był chłopak, który jak się okazało potem zamieszany był w śmierć brata. W połowie snu mój brat pokłócił się z owym chłopakiem, zniknął mi z oczu i więcej go w tym śnie nie zobaczyłam. Rano dowiedziałam się, że nie żyje.  W kilka tygodni po śmierci brata (dodam że była to śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach) przyśnił mi się mój brat , który odpowiedział o tym jak zginął, że był to wypadek i o tym że osoby które tego wieczoru z nim były (między innymi chłopak z mojego snu) doskonale wiedziały, że nie żyje, mimo iż się tego wypierały, widziały jego śmierć i nie udzieliły mu pomocy.

W między czasie działy się różne nie wytłumaczalne rzeczy m.in w nocy budziła mnie świadomość czyjejś obecności w moim pokoju, gdy otwierałam oczy widziałam nad sobą mężczyznę w długim czarnym płaszczu i ogromnym kapeluszu który stał nade mną i przyglądał mi się, dodam że bardzo się go bałam krzyczałam ile sił ale nikt mimo iż pokoje w moim domu są wszystkie obok siebie, nikt mnie nie słyszał. Jako dziecko (miałam 12 lat kiedy to się zaczęło)nie przywiązywałam do tego wagi , jednak jako 20 letnia dziewczyna zaczęłam wiązać ze sobą fakty. Otóż zawsze przed tym gdy pojawiał się owy "nocny pan" zawsze czułam zapach pogrzebu( pogrzeby mają charakterystyczny zapach dla mnie, powiązanie róż i palonych zniczy) a po jego wizycie  ktoś w mojej rodzinie umierał. Przygód z duchami maiłam jeszcze wiele, nie sposób wszystkie opisać, ale w końcu zaakceptowałam to że jestem nieco inna i przeszłam nad tym do porządku dziennego.

 Wracając do snów, od śmierci mojego brata mięło 12 lat, w tym okresie bardzo często mi się śnił, na początku że spotykam go na cmentarzu jako małego chłopca ( gdy zginął miał 18 lat)i prosi mnie o to abym przyniosła mu jedzenie bo jest strasznie głodny(rozumiałam wtedy że chodzi o to że potrzebuje modlitwy), później śnił mi się jako nastolatek który wracał do domu, często ze mną rozmawiał. Ostatnio jednak przyśnił mi się tak jak zapamiętałam go z dnia wypadku, siedział odwrócony bokiem do mnie, rozmawiał z kimś był bardzo uśmiechnięty czułam że jest szczęśliwy, zresztą sam mi powiedział, że jest dobrze, wstał i przytulił mnie tak mocno jak nigdy -wiedziałam że jest szczęśliwy. Od tamtej pory jak na razie mi się nie śnił.
 Niestety przed tegorocznymi świętami wielkanocnymi znowu poczułam zapach pogrzebu kielka dni po tym dowiedziałąm się że  w wypadku samochodowym zginął brat (Przemek) chłopaka który podejrzany był o zabójstwo mojego brata ( ten sam chłopak o którym śniłam w noc śmierci mojego brata). Przemka znałam bardzo dobrze gdyż chodziłam z nim do podstawówki. Co jest najdziwniejsze zginął on kilka metrów od miejsca w którym zostało znalezione ciało mojego brata. Między jego śmiercią a pogrzebem (6 dni ze względu na święta) zaczęły dziać się dziwne rzeczy, nie mogłam spać, kątem oka widziałam postać poruszającą się obok mnie,  najgorsze było dwa dni przed pogrzebem,. jak co dzień byłam w pracy, gdy przechodziłam obok drzwi, które były wyjęte z zawiasów od 6 miesięcy i zawsze stały w tym samym miejscu, nigdy się nie poruszyły, nie było z nimi problemy, drzwi się nagle się na mnie przewróciły. dostałam dosyć mocno aż przykucnęłam i się rozpłakałam, wtedy poprosiłam, Przemka żeby zostawił mnie w spokoju. Od tamtego czasu wszystkie widziane przeze mnie obiekty zniknęły, Na pogrzebie pożegnałam się z nim i odczułam ulgę.
Musze dodać jeszcze, że w śmierć mojego brata Grzegorza zamieszane były 4 osoby. Jeden z chłopaków chciał popełnić samobójstwo, drugi zmarł, jak się potem okazało pękło mu serce( był młody i zdrowy), trzeci popadł w alkoholizm a czwarty właśnie stracił brata w wypadku, który opisałam.  Dużo osób wiąże te wszystkie wydarzenia ze śmiercią mojego brata mówiąć Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy....

Właściwie nie wiem czemu opisałam Wam to wszystko ale chciałam się z kimś tym podzielić a wiem,że nikt inny jak tylko wasza załoga zrozumie, że to nie są jakieś przewidzenia i nic mi się nie wydaje. Takie rzeczy po prostu się zdarzają.  Więc mimo wielu negatywnych komentarzy i wszystkich sceptyków wasza praca ma sens. Pozdrawiam



zwiń tekst



STRONA
1 50 62 63 64 65 66 67 68 90
Strona 65 / 90

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Dziś Swiatowy Dzień Zwierząt – święto obchodzone corocznie 4 października w dzień wspominania w Kościele powszechnym św. Franciszka z Asyżu, patrona zwierząt, ekologów i ekologii. Św. Franciszek w stosunku do człowieka i przyrody wyrzekł się chęci dominacji oraz wyznawał ideę braterstwa wszystkich stworzeń.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 16 wrz 2022 19:45 | 20.07.2022 w środę około godz. 22.00 wyszedłem na ogród przez domem i zauważyłem świetlny punkt jasny obiekt przypominający samolot lecący w nocy.Obiekt przelatywał bezpośrednio nad moim domemw zupełnej ciszy nie wydając żadnych dźwięków.Zacząłem ten obiekt obserwować i wydawało mi się że zauważył mnie że jego obserwuję . Obiekt świetlny próbował zawrócić w przeciwległym kierunkujak znajdował się bezpośrednio nad moim domem.Na pewno nie był to samolot ponieważ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 18 września 2022 | Mamy najciekawszy moment w historii ludzkości– powiedzmy – ostatniego tysiąca lat. Czeka nas całkowita zmiana naszego sposobu życia. I przyszedł czas płacenia rachunku życia ponad stan. Łatwiej to wszystko znieść, kiedy spojrzy się na rzeczywistość wokół jak na przepiękną mandalę z piasku tworzoną przez tybetańskich mnichów. Jest piękna także dlatego, że na końcu znika...

czytaj dalej

FILM FN

KONGRES USA O MATERIAŁACH ZWIĄZANYCH Z UFO

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.