Dziś jest:
Wtorek, 26 marca 2019

Nie możesz być silniejszy od przeznaczenia.
Eurypides

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - schowaj formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Razem we śnie
Wczoraj, 08:18 komentarze: brak czytany: 536x

[...] Witam, zdarzyło nam się w naszej sandze mieć wspólne sny.  Zapewne znane Wam jest pojęcie joga snu i śnienia, więc nie będę tłumaczyć więcej, ale mogę, gdyby umknęło. Tak w ogóle kocham Fundacje Nautilus, gdyby nie Wy to bym nigdy nie trafiła na nauki buddyjskie i nie zobaczyła jak bardzo zmienia się "system operacyjny", gdy zaczyna się wierzyć w reinkarnacje, teraz mam łzy w oczach, gdy.......

czytaj dalej

[...] Witam, zdarzyło nam się w naszej sandze mieć wspólne sny.  Zapewne znane Wam jest pojęcie joga snu i śnienia, więc nie będę tłumaczyć więcej, ale mogę, gdyby umknęło.

Tak w ogóle kocham Fundacje Nautilus, gdyby nie Wy to bym nigdy nie trafiła na nauki buddyjskie i nie zobaczyła jak bardzo zmienia się "system operacyjny", gdy zaczyna się wierzyć w reinkarnacje, teraz mam łzy w oczach, gdy to dla Was piszę, tak bardzo się cieszę. Jest to taki skok jakościowy, że nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo to determinuje nowe życie. Teraz to w sumie płaczę :)

Poza tym miałam kilka snów niejako proroczych. Możecie dopisać do swojej kolekcji, ale nie wiem, czy nie są to "pierdołki".

Śniło mi się, że wyciągnęłam z buzi ząb trzonowy, duży, piękny, bez próchnicy, jednak po dłuższym obejrzeniu w środku okazał się cały zgniły. Krótko potem mój dziadek zmarł na raka - miał sylwetkę potężną, okrągłą jak ten ząb, ale w środku jego ciało jątrzył nowotwór. Wiedziałam w tym śnie, że on umrze.
Potem miałam podobny sen, śnił mi się dziadek, który mantrował (nie miał nic wspólnego z naukami buddyjskimi). Było to w moim miejscu pracy.  W pewnym momencie stwierdziłam, że muszę już  iść i mówię do dziadka "Idziemy!". Teraz kuriozalna sytuacja - dziadek miał kapcie na sobie i nie mógł ubrać tych, które ja do niego przygotowałam, ale udawał, że się w nie wbija. Mówiłam do niego "Ty nie żyjesz, dziadek!" na co on "Nieprawda!" i ja "Ściemniasz mnie!", niemniej jednak pozwoliłam dziadkowi na ten teatrzyk. On mnie nie chciał martwić i udawał przede mną. Ten sen ma jednak drugie dno w postaci nauk buddyjskich, ale opowiem kiedy indziej może :)

Jakiś czas temu śnił mi się samolot, który wpadł do mojego jeziora (jezioro koło domu rodzinnego, niekoniecznie moje) :) Miał niebieskie emblematy, był to samolot transportowy (bez okien), wpadł do tego jeziora w całości - nie rozpadł się trakcie. Widziałam dwa ciała pilotów w kabinie. Często śnią mi się samoloty, chyba mam z nimi związek karmiczny, gdyż czasem chcę mi się płakać np na lotnisku. Pomyślałam sobie, że muszę monitorować doniesienia o katastrofach samolotów.  Kilka dni potem samolot transportowy Amazon wpadł do morza, też cały, znaleziono dwa ciała, trzeciego zdaje się jeszcze się szuka, miał niebieskie emblematy Prime.[...]

Śnił mi się też samolot pasażerski typu Boeing, który nie mógł złapać siły nośnej po starcie i miał już spaść. Pomyślałam sobie we śnie, że one są projektowane tak, żeby wylądować bez silników tzn bez ciągu jak szybowiec i nie wiem, o co chodzi z tym samolotem. Wtedy samolot złapał siłę nośną (wcześniej miał coś w rodzaju przeciągnięcia po starcie). Wiem, że było to lotnisko poza miastem, podobne do lotniska Ławica jednak nie ono. Wiem, że teoretycznie wiele lotnisk jest poza miastem, ale chodzi o to, że takie na peryferiach.

[...]

Śni mi się tez babcia, która nie nadąża za rodziną. Która zostaje w tyle, gdzieś zamknięta. Też myślę, że za jakiś czas jej zdrowie się pogorszy.

Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]










zwiń tekst



DZIWNE 'ZBIEGI OKOLICZNOŚCI' W MOIM ŻYCIU
Nie, 24 mar 2019 07:01 komentarze: 7 czytany: 891x

[...] Witam Państwa. Piszę do was tym razem z pewnym zapytaniem które już od długiego czasu w głowie mam ale jakoś tak się złożyło że nie zadałem go (brak czasu). Wspólnie z moją przyjaciółką (Przyjmijmy na potrzeby tekstu że ma na Imię  Jola) mamy jakieś "dziwne" zbiegi okoliczności, ale po kolei.Mieszkamy bardzo blisko siebie(ta sama klatka), łączą nas stosunki przyjacielskie.Nie od zawsze .......

czytaj dalej

[...] Witam Państwa. Piszę do was tym razem z pewnym zapytaniem które już od długiego czasu w głowie mam ale jakoś tak się złożyło że nie zadałem go (brak czasu). Wspólnie z moją przyjaciółką (Przyjmijmy na potrzeby tekstu że ma na Imię  Jola) mamy jakieś "dziwne" zbiegi okoliczności, ale po kolei.
Mieszkamy bardzo blisko siebie(ta sama klatka), łączą nas stosunki przyjacielskie.Nie od zawsze tak było , kiedyś ze sobą nie rozmawialiśmy w ogóle mimo że mieszkamy bardzo blisko.
Życie sprawiło że zaczęliśmy ze sobą rozmawiać(długa historia) - na początku przez komunikator internetowy - dziś nie ma tygodnia w którym byśmy się nie spotkali porozmawiać o problemach... Ale...
Trafiają nas dziwne zbiegi okoliczności typu takiego że (niektóre są banalne, inne nie) - może to brzmieć śmiesznie:
1. Oboje nie pijemy coca coli. Był taki dzień w którym wieczorem opowiadaliśmy sobie jak nam minął... i tak ja napisałem że miałem wyjątkowo ochotę na coca cole więc kupilem sobie litrową, ona mówi ze miala to samo i też kupiła litrową, tego samego dnia - podkreślam na co dzień żadne z nas nie przepada za tym napojem. Nas samych to zdziwiło.
2.  Zdarzenia typu że ja robie herbate, mówie jej o tym - a ona mi mówi że robi to samo.
3. Zdarzenie typu posiadania tego samego produktu spożywczego (ketchup) wyjątkowej rzadko spotykanej marki.
4. Zdarza się że w tym samym momencie boli nas głowa
5. W święta ona miała impreze rodzinną u siebie na 13:00, ja u siebie też - po czym okazało się ze u mnie godzina przełożona na 14 - u niej okazało się że tez przełożone na 14.
6. Napisała raz że przeglądała danego dnia ekspresy do kawy na allegro, ja tez przeglądałem tego samego dnia w poszukiwaniu prezentu dla rodziców. Co ciekawe jak jednak rodzicom ekspresu nie kupiłem - ale ona go dostała na gwiazdke od kogoś.
7.CIEKAWE - zdarzyło się że napisała że coś zrobiło jej się na uchu, po 2 dniach od tego ja obudziłem się rano poszedłem do łazienki i okazało sie ze mam jakiś strup na uchu, po chwili leciała mi z niego krew - gdy to zobaczyłem aż na głos wypowiedziałem jej Imię - to po tym wydarzeniu postanowiłem że się do was odezwę.
8.Kiedyś przyjąłem się do pracy do pewnej firmy iii... okazało się że ona tez tam pracuje.

Wyliczyłbym pewnie jeszcze kilka - musiałbym sobie przypomnieć.
Moje pytanie do Państwa brzmi czy wy znacie takie historie ? bo w internecie takich podobnych nie znalazłem.
Oboje nie jesteśmy spokrewnieni, mam 28 lat - ona jest 2 lata młodsza.
Mówimy że to jest telepatia bo tak naprawdę nie wiemy jak to nazwać, nie uznajemy tego jako zwykłe zbiegi okoliczności - bo trochę tego za dużo.
Oczekuje na jakąś odpowiedz od Państwa w tej sprawie.

Pozdrawiam
Kamil

From: [...]
Sent: Saturday, January 12, 2019 4:53 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject:

śp. [dane do wiad. FN]

ur. 1953-01-06
zm. 1953-02-03       to jest kopia z grobu  zmarłej siostry mojej teściowej.       Nic dziwnego, ale........ Mam dwie córki, jedna urodziła się 06 01 1997, druga 03 02 2007.    Mało tego, obie są numerologiczną 6 i 5, jak daty narodzin i śmierci tego dziecka. Jak to odkryłam, zlałam się potem. Co to jest???   Przesyłam kopię wiadomości ,którą przesłałam na waszą stronę . Ale są tam jakieś problemy techniczne. Wszystkie informacje mogę udokumentować i potwierdzić. Męczy mnie ta sytuacja i nie potrafię tego wytłumaczyć. Czy mogę prosić o wsparcie???

Ciekawa sprawa. Oczywiście przypadek możemy wykluczyć.
Jak pewnie Pani wie wierzymy w reinkarnację. Tego typu „nieprawdopodobne historie numerologiczne z datami śmierci i narodzin” świadczą o tym, że taka osoba wróciła ponownie na Ziemię w ciele dziecka. Może tez być tak, że ta sama dusza jest ciałach… dwóch dzieci. Wiemy, że brzmi to szaleńczo, ale proszę nam wierzyć – takie rzeczy też się zdarzają. Wted jedna dusza „obsługuje” dwa ciała w ten sposób zyskując jeszcze więcej doświadczeń. Ten temat to jedna z największych tajemnic mnichów z Tybetu – niestety zastrzeżona nawet dla nas.
Ale oczywiście może to być też coś zupełnie innego.
Dziękujemy za e-mail
Pozdrawiamy
FN




zwiń tekst



Niewidzialny obrońca
Pt, 22 mar 2019 07:47 komentarze: 2 czytany: 1469x

[...] dzień dobry Fundacjo! Ze mną było tak: Jestem opolanką od urodzenia. Był październik roku 1983. Wracałam od rodziców z Zaodrza do domu w centrum z półtoraroczną córką w wózeczku. Godzina po 18 więc już ciemno. Musiałam przejechać groblą przecinającą Kanał Ulgi. Pełnia Księżyca więc jasno. Latarnie, o dziwo, nie świeciły. Wchodząc na groblę czułam, że ktoś za mną idzie. Bałam się obejrzeć, z .......

czytaj dalej

[...] dzień dobry Fundacjo! Ze mną było tak: Jestem opolanką od urodzenia. Był październik roku 1983. Wracałam od rodziców z Zaodrza do domu w centrum z półtoraroczną córką w wózeczku. Godzina po 18 więc już ciemno. Musiałam przejechać groblą przecinającą Kanał Ulgi. Pełnia Księżyca więc jasno. Latarnie, o dziwo, nie świeciły. Wchodząc na groblę czułam, że ktoś za mną idzie.

Bałam się obejrzeć, z dwóch stron woda i to wszystko oświecane tylko Księżycem.. Gadałam coś do dziecka byle tylko słyszeć swój głos. Przejechałam tym wózkiem groblę i przy wyjeździe gwałtownie się odwróciłam. Zdążyłam tylko zarejestrować ruch w powietrzu i ktoś mi spadł na plecy dusząc mnie ramieniem. Ulica prowadząca z grobli do centrum też była ciemna. Jakaś awaria.

Walczyłam z tym gościem duszącym na plecach. Pchnął mnie na jezdnię, wózek z dzieckiem wywrócony, zakupy rozsypane, napastnik mnie wlecze w zarośla, ja trzymam kurczowo wózek i gryzę, drapię, wszystko w ciszy. Nikogo nie ma, ciemność. Leżę na ulicy, dziecko też. I w pewnym momencie, z poziomu gruntu widzę, że od strony miasta ktoś idzie. Przechodzi obok, napastnik panikuje i ucieka. A ja leżąc na ulicy widzę, że 'wybawiciel' płynie nad chodnikiem. Długi płaszcz a niżej nie ma nóg, taka szara mgiełka tylko. 35 lat minęło a ja wciąż to widzę, to sunięcie. Nie mam pojęcia, co to było. Człowiek na pewno nie, człowiek by chociaż spojrzał, ten sunął jak automat ze wzrokiem skierowanym przed siebie. Dziękuję temu czemuś do dziś..

[...]




zwiń tekst



Życie po śmierci
Śr, 20 mar 2019 09:33 komentarze: 1 czytany: 1493x

[...] Witam serdecznie! Jestem państwa czytelnikiem od 12 lat, i choć w wielu kwestiach się z państwem nie zgadzam, to jednak uważam że wykonujecie mnóstwo dobrej i pożytecznej roboty, zbierając relacje i m.in. pokazując czytelnikom że po śmierci jest jeszcze coś.Zdecydowałem się w końcu podzielić z państwem i czytelnikami moją własną i mojej rodziny historią na ten temat.Mam szczęście należeć do .......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie! Jestem państwa czytelnikiem od 12 lat, i choć w wielu kwestiach się z państwem nie zgadzam, to jednak uważam że wykonujecie mnóstwo dobrej i pożytecznej roboty, zbierając relacje i m.in. pokazując czytelnikom że po śmierci jest jeszcze coś.

Zdecydowałem się w końcu podzielić z państwem i czytelnikami moją własną i mojej rodziny historią na ten temat.
Mam szczęście należeć do grona ludzi którzy wiedzą że po śmierci coś jest, gdyż widziałem dowody tego na własne oczy, i nie tylko sam, do wielu wydarzeń mam nawet kilku świadków z rodziny, ale o tym za chwilę.

Wszystko zaczęło się od choroby dziadka. Rak płuc. Pobyt w szpitalach i w domu, okropieństwo, powolna śmierć starszego człowieka. Czuwanie całej rodziny nocami i modlitwy. Sytuacja skrajnie obciążająca psychicznie dla wszystkich. Dziadek umiera w swoim łóżku w domu. I tu zaczyna się cała historia i dziwne wydarzenia które dały mi wiedzę że śmierci nie ma.
1 - Dziadek znał godzinę własnej śmierci, kilka dni przed nią, leżąc w łóżku, w chwilach przytomności (rzadkich bo miał podawaną morfinę), pokazywał dłońmi, cykl cyfr, 5,2,5. Nie wiedzieliśmy o co mu chodzi. Zmarł o 17:25.

2 - Dziadek dał daleko przebywającej od nas rodzinie znaki że zmarł. W dniu jego śmierci, zajęci załatwianiem spraw formalnych np. akt zgonu czy też kupno trumny itd. nie kontaktowaliśmy się z rodziną, chcieliśmy to zrobić wieczorem lub rano. W kilku przypadkach nie musieliśmy. Jedna z ciotek mieszkająca we Wrocławiu, sama do nas zadzwoniła spytać czy dziadek zmarł, bo widziała go na ulicy, idącego i patrzącego na nią. To samo z siostrą dziadka, zadzwoniła z tym samym pytaniem, bo podczas modlitwy ktoś złapał ją za ramię.

3 - Dziwne wydarzenia w domu. Tu postaram się mocno skrócić opowieść, bo po prostu było by tego za dużo, opiszę tylko najważniejsze wg. mnie zdarzenia.
Już w nocy po smierci dziadka, gdy w domu trwała tzw. pusta noc, mój ojciec był świadkiem czegoś dziwnego. Jest człowiekiem który nie wierzy w nic nadnaturalnego, a te historię opowiedział nam dopiero niedawno. Otóż, całą noc po śmierci dziadka nie spał, zalany potem i przerażony, gdyż słyszał jak w pokoju poruszały się samoczynnie przedmioty, zegarek, papiery na stole, papiery w szafkach, ołówki itd. do dziś twierdzi że nigdy nie bał się tak jak wtedy.
Ogółem dziwne rzeczy działy się okresowo,tuż po śmierci dziadka, i czasami przez jeszcze 8 lat do 2010 roku. Potem ustały. Sam widziałem w 2006 roku i wcześniej, poruszające się w domu przedmioty, zamykające się samoczynnie drzwi itd. a raz nawet dziwną mgłę w pokoju.
Ale jedno wydarzenie, którego świadkami było pół mojej rodziny, i które jest dla mnie ostatecznym dowodem życia po śmierci miało miejsce we wigilię 2002 roku czyli w pierwszą po smierci dziadka.
Jak co roku we wigilię, na kolację, zebrała się cała najbliższa rodzina, atmosfera jaka panowała była strasznie smutna po wydarzeniach z lata i śmierci dziadka.
W pewnym momencie siedząc w kuchni, usłyszeliśmy że ktoś kolejny przyszedł. Kroki i wycieranie butów. Pukanie w drzwi, normalne pukanie do drzwi. Babcia mówi proszę. Nic. Proszę! Dalej nic. Babcia otwiera drzwi do ganku, nikogo, otwiera drzwi na zewnątrz, nikogo, śladów butów w śniegu, zero. Wszystkie kobiety w płacz. Jestem zdania że ta wigilia to był najważniejszy moment w moim życiu.

Kolejnym dziwnym zjawiskiem i ostatnim z tego co wiem, było to z wigilii roku 2009 - kilka miesięcy przed smiercią kolejnej osoby z rodziny. Jestem przekonany że dziadek wtedy był obecny a nawet zrobiłem mu jedno zdjęcie. Nie pokażę go jednak bo i tak nikt mi nie uwierzy, wystarczy mi sama świadomość że ja jedyny wiem że zdjiecie nie jest fake`iem i nie manipulowałem przy nim, a w momencie jego robienia, twarzy którą na nim widać, nie widziałem.

Pozdrawiam serdecznie.
Marcin.




zwiń tekst



Déjà vu?!
Wt, 19 mar 2019 07:39 komentarze: brak czytany: 1054x

Witam serdecznie kapitana oraz całą załogę. Jestem waszym stałym czytelnikiem od wielu już lat. Parę dni temu przydarzyła mi niecodzienna sytuacja. W godzinach popołudniowych szedłem przez miasto do kolegi w celu naprawienia komputera. W centrum miasta jest niewielki park w którym kiedyś przed wojną był cmentarz dziś jest to miejsce w zasadzie do wypoczynku. Na skraju parku kilkanaście lat temu wkopane.......

czytaj dalej

Witam serdecznie kapitana oraz całą załogę. Jestem waszym stałym czytelnikiem od wielu już lat. Parę dni temu przydarzyła mi niecodzienna sytuacja. W godzinach popołudniowych szedłem przez miasto do kolegi w celu naprawienia komputera. W centrum miasta jest niewielki park w którym kiedyś przed wojną był cmentarz dziś jest to miejsce w zasadzie do wypoczynku. Na skraju parku kilkanaście lat temu wkopane zostały tablice wraz z kamiennym obeliskiem upamiętniające wywózkę polaków na Sybir. Jest tych tablic około 15 do 20. Kiedy doszedłem do tego miejsca, stwierdziłem że tablic nie ma a zamiast obelisku leży niewielki kamień a na nim niewielka tablica pamiątkowa .

Było zupełnie pusto. Stałem tam 2 -3  minuty i zastanawiałem się co się stało wręcz byłem zły że miasto usunęło pamiątki po tamtych wydarzeniach. Myślę sobie nie jestem tu codziennie może zabrali je do renowacji. Miejsce dookoła było bardzo czyste bez trawy zagrabione. Poszedłem do kolegi. Po 2,5 – 3 h wracam tą samą drogą do domu. Kiedy dochodzę do parku myślałem że zemdleje tablice stoją tak jak stały od kilkunastu lat. Pomyślałem że może je wkopali do renowacji ale dziś specjalnie podszedłem tam jeszcze raz i nie ma śladu po wkopaniu tablic. Trawa dookoła nie naruszona nie widać żadnej świeżej ziemi. Poczułem na plecach chłodny powiew kosmosu.
Pozdrawiam
Ps. Po dzisiejszej rozmowie z kolegą dowiedziałem się że mały obelisk był tam kilkadziesiąt lat temu jak jeszcze nie było tablic,czyżbym cofnął się w czasie? Żałuje że nie zrobiłem zdjęć ale wszystko wyglądało całkiem zwyczajnie.





zwiń tekst



I kiedy wszedł do pokoju duch nieżyjącej babci, wtedy podbiegł do niego kot.
Pon, 18 mar 2019 08:08 komentarze: brak czytany: 1042x

[...] Opisze tu historie ktora moja mama czesto opowiada a dzialo sie to kiedy miala moze 5-6 lat.Rodzina mamy mieszkala na wsi,mama urodzila sie w 1936 r.wiec dzialo sie to w 41-42 roku.W domu nie bylo elektrycznosci,uzywano lamp naftowych.Wieczorem mama mojej mamy ze starsza corka musialy na chwile wyjsc do spizarni,oczywiscie wziely lampe a zeby mama sie nie bala otworzyly dzwiczki od kuchni weglowej.......

czytaj dalej

[...] Opisze tu historie ktora moja mama czesto opowiada a dzialo sie to kiedy miala moze 5-6 lat.Rodzina mamy mieszkala na wsi,mama urodzila sie w 1936 r.wiec dzialo sie to w 41-42 roku.W domu nie bylo elektrycznosci,uzywano lamp naftowych.Wieczorem mama mojej mamy ze starsza corka musialy na chwile wyjsc do spizarni,oczywiscie wziely lampe a zeby mama sie nie bala otworzyly dzwiczki od kuchni weglowej by tak choc troche oswielaly pokoj.

Mama siedziala przy tej kuchni i nagle bez otwierania drzwi weszla do pokoju nie zyjaca juz jej babcia.Kot siedzacy na kolanach u mamy nagle zeskoczyl i zaczal sie ocierac o nogi babci,mialczac ,wyginajac grzbiet i patrzac w gore.Babcia doszla do linii swiatla i zniknela.Kiedy wrocily ze spizarni mama i siostra,moja mama zaczela im opowiadac ze babcia byla,opisala dokladnie wyglad i ubior a musze zaznaczyc ze nie widziala w czym jej babcia byla pochowana,bo nie zabrali jej na pogrzeb a nie mieszkali razem.Wszystkie szczegoly sie zgadzaly,tak wlasnie byla pochowana.

[dane do wiad. FN] /email dotarł do FN 17 marca 2019




zwiń tekst



Mam coś, co was zaciekawi... widziałem UFO!
Nie, 17 mar 2019 07:36 komentarze: brak czytany: 921x

Witam nazywam sie [...] mam 23 lata i mam coś co na pewno was zaciekawi. Widzialem z grupa znajomych ufo. Bylo to na wakacjach w 2009 roku siedząc w nocy na boisku zobaczylismy 3 lecące kule myśleliśmy ze to satelity ale nagle zatrzymaly sie w miejscu na około 2 minuty po czym doleciała nastepa 1 kula i za chwile jeszcze 1 wisialy razem przez chwile po czym szybko sie oddalily. Od tego czasu interesuje.......

czytaj dalej

Witam nazywam sie [...] mam 23 lata i mam coś co na pewno was zaciekawi. Widzialem z grupa znajomych ufo. Bylo to na wakacjach w 2009 roku siedząc w nocy na boisku zobaczylismy 3 lecące kule myśleliśmy ze to satelity ale nagle zatrzymaly sie w miejscu na około 2 minuty po czym doleciała nastepa 1 kula i za chwile jeszcze 1 wisialy razem przez chwile po czym szybko sie oddalily.

Od tego czasu interesuje sie takimi zjawiskami ale to tak na marginesie. Mialem tez dziwne zdarzenie w nocy otóż obudziłem sie okolo 4 rano i lezalem z zamknietymi oczami po chwili poczułem na szyi bardzo zimne ręce wrecz lodowate ktore zaczely mnie dusić do momentu ze ból byl tak silny ze mocniej sie nie dalo kiedy nagle ból znikl bylem tak sparaliżowany ze nie ruszyłem sie ani nie otwieralem oczu lezalem do rana i nasłuchiwalem czy nie zamknął się drzwi bo myślałem że ojciec zrobil sobie żarty. Drzwi sie nie ruszyly jestem tego pewny bo wtedy mialem jeszcze takie ktore bardzo skrzypia i uslyszal bym hzb. Teraz przejdę do sedna wraz z kilkoma znajomymi mamy bardzo silne pole elektro magnetyczne i czesto skupiajac sie potrafimy spalić żarówkę.

Moj brat nie wierzyl w to kiedy próbowałem sam mu udowodnić wtedy przyszedl kolega do nas a ja poszedlem do pokoju obok i skupilem sie na latarni przy ulicy która oczywiście sie spaliła. Zawolalem brata kiedy to zobaczył zbladl natomiast kolega wiedzial i ani troche go to nie zdziwilo. Pozdrawiam. Mój nr tel. [...]


[...] Jest to historia z 02.03.1984 roku bo w tym dniu jechałem na pogrzeb swojego wujka. Jechałem do Hali Targowej we Wrocławiu po kwiaty i gdy byłem już bardzo blisko na PL. Dominikańskim, minąłem skrzyżowanie ul Piotra Skargi z ul. Podwale nagle zapaliły mi się wszystkie kontrolki na desce rozdzielczej (podobnie jak przy włączaniu zapłonu), radio przestało w tym momencie grać pomimo iż skala świeciła a samochód zwalniać....

Pomyślałem sobie "no ładnie zaraz stanę na środku ulicy" i nagle po przejechaniu kilkunastu metrów silnik sam szarpnął, zapalił, kontrolki zgasły a radio zaczęło znowu grać. Ucieszyłem się ale po chwili sytuacja powtórzyła się analogicznie i postanowiłem zjechać z ulicy na plac przy hotelu Panorama (tego hotelu już nie ma bo stai tam Galeria Dominikańska). Otworzyłem maskę samochodu SIMCA 1100 i sprawdziłem wszystkie połączenia związane z zapłonem i zasilaniem. Dodam, że jestem z wykształcenia elektrykiem, elektronikiem i sprawy elektryki samochodowej mam w jednym palcu. Nic nie stwierdziłem, wszystko było w porządku.

Wsiadłem odpaliłem, kupiłem kwiaty i pojechałem na pogrzeb. Samochodem tym jeździłem aż do 1991 roku i nic podobnego mi się nie przytrafiło tzn. nigdy mi nie zgasł tak jak właśnie w tym konkretnym dniu związanym z pogrzebem ukochanego wujka. Dodam jeszcze, że często takie przypadki gaśnięcia silnika samochodu mają miejsca podczas kontaktów ludzi z UFO o czym często pisze się w Nautilusie.
Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Balonik...
Sob, 16 mar 2019 07:31 komentarze: 2 czytany: 1188x

Dokładnie rok temu w marcu 2018 zmarła moja babcia. Osiemnastoletnia córka mojej siostry strasznie płakała po śmierci prababci. Jakoś tydzień po pogrzebie siostra zadzwoniła do mnie i powiedziała:- Nie uwierzysz w to co Ci opowiem ale to naprawdę miało miejsce i się wydarzyło.- Co takiego ? - mówię.-Babcia u nas była...-Jak to była? Przecież babcia nie żyje - odpowiedziałem.-No to słuchaj co się zdarzyło.......

czytaj dalej

Dokładnie rok temu w marcu 2018 zmarła moja babcia. Osiemnastoletnia córka mojej siostry strasznie płakała po śmierci prababci. Jakoś tydzień po pogrzebie siostra zadzwoniła do mnie i powiedziała:
- Nie uwierzysz w to co Ci opowiem ale to naprawdę miało miejsce i się wydarzyło.
- Co takiego ? - mówię.
-Babcia u nas była...
-Jak to była? Przecież babcia nie żyje - odpowiedziałem.
-No to słuchaj co się zdarzyło przedwczoraj. Magda (córka siostry, miała chwilę przed śmiercią babci osiemnaste urodziny) dostała od swojego chłopaka na urodziny balon z helem, w kształcie serca. Ten balon cały czas wisiał sobie swobodnie przy biurku pod sufitem. Nagle Magda przybiega do mnie do kuchni i mówi: "Mamo chodź szybko to zobacz".


Stanęłam w drzwiach jej pokoju i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Balon w kształcie serca wolnym ruchem przesuwał się wzdłuż ściany, Sam balon znajdował się nie już pod sufitem ale trochę niżej. Wyglądało to tak, jakby ktoś trzymał go za sznurek i szedł z nim wzdłuż ściany.

Oczy zrobiły mi się duże jak pięciozłotówki a włosy mimowolnie stanęły mi dęba. Stałam tak z Magdą i patrzyliśmy jak ten balon powoli okrąża pokój. Gdy dotarł do miejsca gdzie wisiał wcześniej uniósł się pod sam sufit i znieruchomiał. I już ani drgnął.

Żadne drzwi, okna, nie były otwarte. Nie ma mowy o żadnym przeciągu. Magda twierdzi, że to prababcia do niej przyszła się pożegnać, pokazać, że śmierć to nie koniec naszej podróżny a tamten świat naprawdę istnieje. Od tej pory Magda już nie rozpacza, bo wie że prababcia ma się dobrze, na tamtym świecie.
-Wierzę Ci. Wiem, że tamten świat istnieje i wiem że to była babcia. Przyszła pocieszyć Magdę, ukoić jej ból.  Nie należy rozpaczać po śmierci kogoś, kto odszedł. To tylko może zatrzymać niepotrzebnie duszę na ziemi. Trzeba pozwolić im odejść - odpowiedziałem.

Ta historia nie jest zadym wymysłem, wydarzyła się naprawdę. Szkoda, że dziewczyny tego nie nagrały. Były tak zaskoczone, że nawet nie pomyślały, żeby to zjawisko nagrać, chociażby telefonem komórkowym. Byłby to jeden z niezbitych dowodów na to, że tu na ziemi, wraz z naszą śmiercią życie się nie kończy. Trwa gdzieś tam dalej, w innym wymiarze, w innej rzeczywistości.

Pozdrawiam całą załogę Nautilusa.
Storm78


Bardzo ciekawa historia, która oprócz publikacji w naszym XXI PIĘTRZE także trafia do naszego archiwum. Przy okazji warto wspomnieć, że mamy opisy podobnych incydentów z balonikami i duchami, które nimi poruszały. Jako przykład warto pokazać film z naszego archiwum wideo FN. To odcinek serii "Paranormal Witness" pod tytułem "Zły człowiek". Tam także duch w pewnym momencie manifestuje swoją obecność poprzez przejęcie kontroli nad dziecięcym balonikiem.

Film specjalnie na potrzeby tej publikacji został wprowadzony do jednej z naszych wielu witryn serwisu vimeo.com



zwiń tekst



NIEWYJAŚNIONE ZJAWISKO Z MOIM... PIESKIEM
Pt, 15 mar 2019 09:51 komentarze: brak czytany: 1121x

[...] Witam szanownych panów z Nautilusa. Interesujecie się różnymi historyjkami, może i moja Was zainteresuje.Mam pieska, Maltańczyka. Wziąłem go z litości, bo piesiu był po „przejściach”. To znaczy był bity, kopany itp. Mam już go pięć lat. Jednak nie o to chodzi. Pewnego dnia byłem z nim na spacerku w lesie i biegał sobie przede mną na smyczy, w poszorku, czyli zapięty w paskach, jakie są .......

czytaj dalej

[...] Witam szanownych panów z Nautilusa. Interesujecie się różnymi historyjkami, może i moja Was zainteresuje.
Mam pieska, Maltańczyka. Wziąłem go z litości, bo piesiu był po „przejściach”. To znaczy był bity, kopany itp. Mam już go pięć lat. Jednak nie o to chodzi. 

Pewnego dnia byłem z nim na spacerku w lesie i biegał sobie przede mną na smyczy, w poszorku, czyli zapięty w paskach, jakie są dla takich małych piesków


/zdjęcie - archiwum FN/

W pewnym momencie poszorek ze smyczą został na ziemi a piesiu pobiegł sobie do przodu. Wyglądało to tak jak by się na chwilę zdematerializował i pojawił się jakieś 5 – 8 metrów dalej.  Byłem w szoku. No bo gdyby biegał z tyłu no to by można posądzić, że ściągnął sobie przez głowę. Chociaż takiej możliwości też praktycznie nie ma. Opowiadałem o tym żonie i oberwało mi się, że piesia źle zapiąłem.  Po jakimś czasie sytuacja się powtórzyła. Nie mówiłem tym razem żonie bo znowu by mi się oberwało.  Wczoraj rozmawialiśmy o naszym piesiu i żona mówi mi, że jej zrobił już też dwa razy tak samo.  Nie wiem co o tym sądzić, dla mnie jest to zjawisko nowe i nie potrafię sobie tego wyjaśnić.  Jeżeli macie Panowie jakieś wyjaśnienie tego fenomenu byłbym wdzięczny.
Pozdrawiam
                    Franek

[dane do wiad. FN]


[zdjęcie Archiwum FN]



zwiń tekst



W tych lochach moja była dziewczyna poczuła 'dziwną obecność kogoś innego'...
Pt, 15 mar 2019 09:17 komentarze: 1 czytany: 624x

[...] Na YT znalazłem Państwa program o orbsach. Mam kilka fotek, które mogą być tymi obiektami ale nie muszą. Po krotce przedstawię historię tych zdjęć.    Zdjęcia zostały zrobione w sierpniu 2005 roku, kiedy pracowałem jako konserwator zabytków, na Twierdzy Wisłoujście w Gdańsku. Razem ze mną pracowała też moja dziewczyna (teraz już była). Według mnie miała zdolności, które są przypisywane.......

czytaj dalej

[...] Na YT znalazłem Państwa program o orbsach. Mam kilka fotek, które mogą być tymi obiektami ale nie muszą. Po krotce przedstawię historię tych zdjęć. 

   Zdjęcia zostały zrobione w sierpniu 2005 roku, kiedy pracowałem jako konserwator zabytków, na Twierdzy Wisłoujście w Gdańsku. Razem ze mną pracowała też moja dziewczyna (teraz już była). Według mnie miała zdolności, które są przypisywane medium. Miewała prorocze sny, które później się sprawdzały, czasami widywała różne postacie, cienie itd. Któregoś razu gdy prace konserwatorskie zbliżały się już ku końcowi, postanowiłem zabrać do pracy aparat cyfrowy i porobić foty Twierdzy od "zaplecza". W tej chwili jest tam muzeum. Ja jako pracownik miałem możliwość wejść do miejsc, gdzie zwykły turysta teraz wejść nie może. Odpaliłem moją 3,2 mega pixelową Konica Minolta Z10  i wraz z dziewczyna oraz koleżanką wyruszyliśmy obfocić Twierdzę. Pod koniec II Wojny. w Twierdzy Wisłoujście znajdował się niemiecki lazaret. W jednym z wałów na terenie, odkryto masowy grób niemieckich żołnierzy, którzy zmarli w wyniku odniesionych ran. Wycieczka przebiegała normalnie, dopóki nie weszliśmy do południowych kazamatów. W tamtym czasie nie był tam prowadzony remont i byliśmy tam w zasadzie pierwszy raz. Szliśmy tunelem prowadzącym do większej sali. Zauważyłem, że moja dziewczyna ma nietęgą minę. Nic nie mówiła tylko gnała do przodu, byle szybciej wyjść na zewnątrz. Koleżanka zachowywała się normalnie, ja też nic specjalnego nie czułem, poza wilgocią i panującym wewnątrz chłodem oraz zapachem stęchlizny. Zrobiłem zdjęcia wnętrza kazamatów i wyszliśmy na zewnątrz, gdzie świeciło piękne, letnie słońce. 

    W domu zrzuciłem zdjęcia na dysk i razem z dziewczyną zaczęliśmy je przeglądać. Na niektórych zobaczyłem te kule. W tamtym czasie słyszałem już o zjawisku nazywanym ORBS i wtedy przypomniało mi się dziwne zachowanie mojej byłej. Zapytałem ją dlaczego tak gnała do wyjścia? Odpowiedziała mi, że bardzo źle się tam czuła i doświadczyła czyjejś obecności, bynajmniej to nie byliśmy my. Twierdziła, że ktoś lub coś szło za nią i wyraźnie słyszała i czuła czyjś oddech, na swoim ramieniu. Ogarnęła ją panika i chciała jak najszybciej wyjść na zewnątrz, na słońce. Skóra mi się trochę zjeżyła po tej opowieści i nigdy więcej do tych kazamatów już nie wchodziliśmy. 

    W załączniku przesyłam wybrane zdjęcia z rzekomymi orbsami. Być może jest to wilgoć unosząca się w powietrzu a może coś innego? Może kurz? Tak czy owak, to co opowiedziała mi moja ówczesna dziewczyna, było bardzo ciekawe i na pewno autentyczne.

 Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]

/zdjęcia poniżej/











Powtarzamy cały czas: to nie są żadne "pyłki/owady" - to realne byty energetyczne i duchowe, które potrafią zachowywać się w sposób inteligentny, świadczący o tym, że mogą być to także jakieś emanacje duchów zmarłych fizycznie ludzi.



zwiń tekst



Niezwykła sytuacja... wspomnienie z dzieciństwa.
Czw, 14 mar 2019 11:46 komentarze: 1 czytany: 1281x

[...] Dzień dobry, Chciałabym się z Państwem podzielić sytuacją, którą pamiętam z dzieciństwa. Nie będzie to bomba na miarę reinkarnacji V stopnia, ale historia jest moja i podchodzę do niej sentymentalnie. Podejrzewam, iż uznacie, że nie jest niesamowita lub niezwykła, niemniej jednak nie chciałabym, aby była publikowana bez wcześniejszej konsultacji.A więc, do rzeczy.Moja osobliwa sytuacja miała.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, Chciałabym się z Państwem podzielić sytuacją, którą pamiętam z dzieciństwa. Nie będzie to bomba na miarę reinkarnacji V stopnia, ale historia jest moja i podchodzę do niej sentymentalnie. Podejrzewam, iż uznacie, że nie jest niesamowita lub niezwykła, niemniej jednak nie chciałabym, aby była publikowana bez wcześniejszej konsultacji.

A więc, do rzeczy.

Moja osobliwa sytuacja miała miejsce w małej wioseczce położonej w południowo-wschodniej części kraju. Nie pamiętam niestety, ile mogłam mieć wtedy lat, ale był to okres podstawówki, więc mogłam mieć około 12 lat. Wraz z przyjaciółką bawiłyśmy się na jej ogromnym podwórku, na którym znajdowało się wiele dużych i starych drzew, budynków gospodarczych oraz zakamarków, które można było wykorzystać w zabawie.
Tego dnia bawiłyśmy się w "poszukiwanie skarbów", grę, w którą zawsze uwielbiałam się bawić. Polegała ona na tym, że chodząc po podwórku szukałyśmy znaków, takich jak patyczki leżące na ziemi i dziwnym trafem układające się w strzałkę, bądź wyjątkowe spośród pozostałych źdźbło trawy wskazującej jakiś kierunek.

Wiem, wiem, co myślicie, zabawa jak każda inna, ale z naszą ogromną wyobraźnią potrafiłyśmy się tak bawić godzinami biegając od wyjątkowego kamyczka do rysy zrobionej lata temu przez przypadek na desce z drzwi od stodoły.

Nie wiem, gdzie w tym momencie była moja przyjaciółka, ja natomiast pobiegłam w zakamarek za stodołę i znalazłam kamyczek. Kamyczek wskazał mi deskę powyżej. Na desce była strzałka w górę. Na ułamek sekundy zanim podniosłam głowę do góry, nagle przyszło mi do głowy tylko jedno, wyraźne zdanie.
Ala ma kota.
Spojrzała w górę.
Przeczytałam dokładnie to samo zdanie w chmurach.
W chmurach.
Pisane małymi literami.
Ala ma kota.
Napis był wyraźny, jednak po chwili wiatr zaczął rozmywać chmury i zniknął. Nie wiem gdzie wtedy była moja przyjaciółka, nie pamiętam nawet, czy komukolwiek o tym wtedy opowiedziałam.
Czasami sama się zastanawiam wspominając tą sytuację, czy to nie była przypadkiem tylko i wyłącznie moja własna wyobraźnia.
Nie była.
Pamiętam, co widziałam.
Spojrzałam na ten napis w taki sam sposób, jak na kamyczki, źdźbło trawy czy rysę w desce. Uznałam wtedy, że dokładnie to miałam znaleźć i gra się dla mnie zakończyła.

A więc, pytanie do Was drodzy Państwo, czy słyszeliście o podobnej osobliwej sytuacji? O kimś, kto dziwnym trafem widział coś, co fizycznie i logicznie nie powinno istnieć? I co myślicie o tym, że dokładnie te słowa wyryły się w moim dziecięcym umyśle na ułamek sekundy zanim spojrzałam w niebo?

Pozdrawiam Serdecznie.

[...]


Odpowiedzieliśmy autorce e-maila, że z taką sytuacją "napisu na niebie" nie spotkaliśmy się, ale znaki na niebie - jak najbardziej. Wkrótce będzie o takiej właśnie sytuacji w związku z Projektem KONTAKT - opowiemy o niej w najbliższym odcinku LIVESTREAM FN.



zwiń tekst



....na trasie Nakło -Mieczkowo 'coś' co wskoczyło im na maskę! /trzy krótkie historie nadesłane przez czytelników FN/
Śr, 13 mar 2019 06:38 komentarze: brak czytany: 1420x

Witam. W 1996 r zaobserwowałam niezwykłe zjawisko. Nie potrafię określić,czym ono mogłoby być, duchem, nieznaną istotą czy urządzeniem. Późnym wieczorem, gdy domownicy położyli się do snu, kończyłam mycie podłogi w kuchni. Postanowiłam poczekać aż podłoga wyschnie i poukładać kilka drobiazgów na swoje miejsce, po czym także przygotować się do snu.W międzyczasie usiadłam, dopijałam herbatę i kończyłam.......

czytaj dalej

Witam. W 1996 r zaobserwowałam niezwykłe zjawisko. Nie potrafię określić,czym ono mogłoby być, duchem, nieznaną istotą czy urządzeniem. Późnym wieczorem, gdy domownicy położyli się do snu, kończyłam mycie podłogi w kuchni. Postanowiłam poczekać aż podłoga wyschnie i poukładać kilka drobiazgów na swoje miejsce, po czym także przygotować się do snu.

W międzyczasie usiadłam, dopijałam herbatę i kończyłam rozwiązywanie krzyżówki. W pewnym momencie ogarnęło mnie nieprzyjemne uczucie. Miałam wrażenie, że ktoś intensywnie wpatruje się we mnie. Gdy rozejrzałam się, zobaczyłam w odległości niecałych 2 metrów ode mnie wiszące w powietrzu-no właśnie co? Miało kształt prostokąta o wymiarach więcej nieco niż metr na pół metra.

Wnętrze wypełnione czymś w rodzaju wody, półprzejrzyste, z przesuwającymi się nieustannie drobnymi i równymi falami. Sprawiało , chyba przez ten ruch fal, wrażenie żywego. Początkowo pomyślałam, że coś się stało z moimi oczami. Rozejrzałam się wokół i ponownie spojrzałam w tamto miejsce. Wzrok okazał się być w porządku, prostokąt niestety dalej był. Zerwałam się szybko z krzesła i zdumiona patrzyłam na to "coś". Byłam tak zaskoczona, że , pomimo wielkiego strachu, nie krzyczałam. I w pewnym momencie pomyślałam, że jeżeli to zaraz nie zniknie, to dostanę zawału. Tylko tak pomyślałam i prostokąt zniknął, ku mojej uldze. Odniosłam wrażenie, że to, czymkolwiek nie było ,zrozumiało moją myśl. Pomimo upływu czasu nadal nie wiem , co widziałam. Może ktoś jeszcze widział podobne zjawisko ? Pozdrawiam.

M. {dane do wiad. FN]

[...] Witajcie , od teściowej uzyskałem informacje o" Potworze", wczoraj teściowa opowiedziała mi od swoich koleżanek jak 4 lata temu jechały samochodem na trasie Nakło -Mieczkowo i zobaczyły coś co wskoczyło im na maskę ( było już ciemno godz 19.00 ) trzymało się i oderwało od maski wskoczyło na drzwi i jak zbliżali się do pobliskiej wioski zobaczyli latarnie to coś spontanicznie wyskoczyło (niby darły się jak jakieś wariatki ) ALE CZEMU NAPISAŁEM TO DZISIAJ ? Bo teściowa usłyszała te same informacje, wczoraj od jakiegoś gościa który jechał samochodem na tym odcinku około 18.00 i zobaczył coś co stało koło drzewa na 2 nogach było owłosione , miało rogi i białe oczy , jak to zobaczył to wcisnął gaz szkoda że nie miał kamery samochodowej ... Wiem nie uwieżycie mi ale moja teściowa tego nie wymyśliła bo nawet gadałem z tym facetem , uch strachu się wczoraj najadłem co o tym myślicie ? Nawet zobaczyłem na waszej stronie podobny wątek, koło Poznania .

[dane do wiad. FN]

 


 

 

 

 

[...] Witam! Moja historia o snach proroczych, może Was też zainteresować. Śniłem że idę ulicą która biegnie od rzeki w kierunku mego bloku, i gdy chciałem coś powiedzieć z moich ust tryskała krew. Gdy spojrzałem za siebie widziałem bardzo dużo tej krwi na ziemi i chodniku. Zszedłem do podziemi mego bloku, które w rzeczywistości nie istnieją. było to podobne do podziemnego garażu pusta przestrzeń z bardzo wieloma filarami. Przy jednym z filarów siedziały dwie ubrane w stroje z epoki pielęgniarki. Mimo tryskającej krwi zapytałem się jednej z nich skąd ta krew co się dzieje! Odpowiedziała mi że "tyle krwi musi być..". Obudziłem się a że to było po północy a do pracy miałem na 06.00 zasnąłem ponownie. Rano już w pracy pytałem się kolegów czy mieli kiedyś coś takiego, śmiali się ze musiałem sporo wypić. Przez całą pracę nie myślałem już o śnie. Po pracy przed obiadem miałem zwyczaj chwilę się położyć , może nawet się zdrzemnąłem, kiedy zadzwonił mój brat i się drze " w USA WOJNA!" włącz szybko telewizor i wtedy zobaczyłem jak drugi samolot uderza w WTC, był dzień 10.09.2001 roku. Przez cały dzień zapomniałem o tym śnie , ale w tym momencie przypomniałem sobie każdy szczegół i pamiętam ten sen do dzisiaj i słowa pielęgniarki"..Tyle krwi musi być..". No to tyle mojej historii. Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]







zwiń tekst



Sny i podróżnicy w czasie
Wt, 12 mar 2019 11:49 komentarze: brak czytany: 1670x

[...]Witam, Przeczytałem ostatnio u Was list "Proroczy sen". Mam pewną własną teorię na temat taki snów, ale najpierw chciałbym się podzielić z Wami moim przeżyciem.To było w latach dziewięćdziesiątych. Nie pamiętam daty, było w każdym razie ciepło. Mieszkałem wtedy w Sępólnie Krajeńskim. Na dziesiątą byłem umówiony z kolegą gdzieś w mieście. Jakoś jednak zaspałem i miałem bardzo dziwny sen. Otóż .......

czytaj dalej

[...]Witam, Przeczytałem ostatnio u Was list "Proroczy sen". Mam pewną własną teorię na temat taki snów, ale najpierw chciałbym się podzielić z Wami moim przeżyciem.

To było w latach dziewięćdziesiątych. Nie pamiętam daty, było w każdym razie ciepło. Mieszkałem wtedy w Sępólnie Krajeńskim. Na dziesiątą byłem umówiony z kolegą gdzieś w mieście. Jakoś jednak zaspałem i miałem bardzo dziwny sen. Otóż śniło mi się że prowadzę jakiś samochód, nagle uderzam w coś, tracę kontrolę nad pojazdem i tu sen się urwał.

Dziwne było w tym śnie to, że to poczułem fizycznie to uderzenie. Nawet dziś mam przed oczami pojedyncze obrazy z tego snu. Parę godzin później dowiaduję się o wypadku który miał miejsce w samym centrum. Kierujący samochodem tarpan jadąc w kierunku Więcborka po minięciu placu zwycięstwa uderzył w wysoki krawężnik na łuku drogi. Samochód podskoczył i uderzył w ścianę zabijając kobietę na miejscu. Odbił się od ściany i zaklinował po drugiej stroni ulicy pomiędzy latarnią a budynkiem.
Wszystko wydarzyło się właśnie w porze w której miałem właśnie iść tamtą drogą.
Być może coś przekręciłem, wszak minęło już sporo czasu.

https://www.google.com/maps/@53.4521583,17.5317836,3a,75y,203.88h,83.26t/data=!3m6!1e1!3m4!1sBAiIMjrArfrWefrjiCoEqw!2e0!7i13312!8i6656


 


A teraz trochę o snach i zjawisku dejavu, które uważam że są połączone. Wszystko zaczęło się gdy pierwszy raz obejrzałem "Matrixa" i odpowiedź na stwierdzenie Neo. "Chyba miałem dejavu" - "Znów coś zmieniają" dała mi dużo do myślenia.

Wniosek kiełkował lata i w końcu wydał mi się bardzo prawdopodobny. Postaram się go objaśnić najprościej jak można.

Przypadek 1.
W naszym otoczeniu pojawia się podróżnik w czasie. Nie musi nic zmieniać. Same jego pojawienie powoduje zmianę. Gdy podróżnik opuszcza nasz czas czasoprzestrzeń wokół nas wraca tak jakby do poprzednich ustawień, tak jakby podróżnika nigdy nie było. Dla nas takie zdarzenie może wywołać dejavu.

Przypadek 2.
W naszym otoczeniu pojawia się podróżnik w czasie i coś zmienia. Tutaj można rozpuścić wyobraźnię i poszukać zmian efektu motyla. W zależności od czasu przebywania podróżnika w naszym  otoczeniu, ilość zmian będzie rosnąć wykładniczo w stosunku do czasu w którym go nie ma. Podróżnik wraca, a czasoprzestrzeń musi załatać cały bałagan. Nam pozostają mgliste wspomnienia i dziwne sny.

Pozostaje nam interpretacja czy zmiany których dokonał podróżnik zaistniały w naszej rzeczywistości - wtedy dziwne sny które mieliśmy są ze świata przed zmianami dokonanymi przez podróżnika a my żyjemy w zmienionej rzeczywistości.
W przeciwnym wypadku mamy dziwne wspomnienia rzeczy, które wydarzyły się podczas gdy podróżnik coś zmieniał.

Oba warianty wydają mi się całkiem logiczne. Tłumaczą dlaczego nie ma podróżników w czasie, tłumaczą też niektóre dziwne sny. Był pewien okres że miałem mnóstwo dziwnych snów. Od normalnych odróżnia je ogromna ilość szczegółów i dziwna świadomość, a nawet pozostająca po nich tęsknota. Do dziś się zastanawiam nad dwoma zdarzeniami i nie wiem czy wydarzyły się naprawdę czy są tylko snem który pamiętam ponad dwadzieścia lat. Od dawna nie mam wrażenia dejavu, nie mam też takich snów.
W ostatnim, który miałem kilka lat temu śniła mi się jakby inwazja. Gdzieś uciekałem z żoną, na ulicach było pełno zielonych transporterów z białymi napisami UN a jakiś rosyjski żołnierz wskazywał gdzie mamy się udać.  



Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]

E-mail dotarł do FN  12 marca 2019 11:01 AM

Poniżej plan sytuacyjny przysłany przez autora historii.




zwiń tekst



Moje spotkanie z... aniołem stróżem!
Wt, 12 mar 2019 08:53 komentarze: brak czytany: 1289x

[...] Serdecznie witam dowództwo i załogę. Co chcę opisać nie jest w pełni snem, a raczej zjawiskiem z jego pogranicza. Swego czasu praktykowałem trochę z OOBE i nie są mi obce stany towarzyszące. Zarzuciłem to na korzyść świadomego kreowania rzeczywistości. Ad rem, było to w nocy 2 marca br, w dniu moich 54 urodzin. Ok godziny 4-tej niby się przebudziłem, mając w pełni świadomość, że śnię. Widziałem.......

czytaj dalej

[...] Serdecznie witam dowództwo i załogę. Co chcę opisać nie jest w pełni snem, a raczej zjawiskiem z jego pogranicza. Swego czasu praktykowałem trochę z OOBE i nie są mi obce stany towarzyszące. Zarzuciłem to na korzyść świadomego kreowania rzeczywistości. Ad rem, było to w nocy 2 marca br, w dniu moich 54 urodzin.

Ok godziny 4-tej niby się przebudziłem, mając w pełni świadomość, że śnię. Widziałem typowe nocne cienie na ścianie sypialni, czułem ciężar swojego ciała leżącego na lewym boku. Byłem w pełni świadomy snu. Rozmyślałem sobie w kategoriach moich urodzin. Nie wiem, co było powodem, ale zrobiło mi się bardzo smutno, aż ścisnęło mnie w "dołku". Trudny do opisania stan wielkiego smutku, gdyż nie mam faktycznych powodów do jakiegokolwiek.

Patrząc w ciemność przed siebie zauważyłem ruch i poczułem dotyk na ramieniu. Ktoś położył się obok, jakby na przedłużeniu łóżka i objął mnie. Byłem zaskoczony i wystraszony. Był to stan typowy dla hipnagogii. Mimo lęku postanowiłem nie reagować i poddać się temu. "Leżeliśmy" tak kilka minut, a mnie coraz spokojniejszego opuszczał strach, smutek, i wreszcie ucisk w dołku. Nie było w tym nic magicznego i błogiego. Opisałbym to jako przyjazne, braterskie i pełne współczucia wsparcie. Podziękowałem (pewnie telepatycznie) i sam świadomie wyszedłem z tego stanu, budząc się w pełni.

Nadal leżałem w łóżku na lewym boku jak przedtem, a w około te same cienie. Byłem pobudzony zdarzeniem, ale bardzo spokojny. Nie mam pojęcia kto mi towarzyszył, ale zrobił to bezstrachowo i skutecznie odgonił smutek. Być może było to pierwsze niemal fizyczne spotkanie z własnym Aniołem Stróżem. A mam go z pewnością, bo nieraz doświadczyłem jego łaski. Serdecznie pozdrawiam. Wojtek.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



W snach dostaję konkretne informacje
Pon, 11 mar 2019 08:18 komentarze: 1 czytany: 1299x

Witaj nazywam się [do wiad. FN] i mam 29 lat .  Sam nie wiem od czego zacząć ponad 4 miesiące zastanawiałem się czy wgl napisać o tym do kogo kolwiek  . Ale dziś mam taki moment że się zebrałem w sobie . Z nikim na takie tematy nie rozmawiam ponieważ otaczają mnie ludzie którzy żyją sam nie wiem jak to określić . Kiedyś wspomniałem o czymś po chwili zmieniłem temat z powodu wyśmiania . Pomijając.......

czytaj dalej

Witaj nazywam się [do wiad. FN] i mam 29 lat .  Sam nie wiem od czego zacząć ponad 4 miesiące zastanawiałem się czy wgl napisać o tym do kogo kolwiek  . Ale dziś mam taki moment że się zebrałem w sobie . Z nikim na takie tematy nie rozmawiam ponieważ otaczają mnie ludzie którzy żyją sam nie wiem jak to określić . Kiedyś wspomniałem o czymś po chwili zmieniłem temat z powodu wyśmiania . Pomijając. Nie będę tu się rozpisywał jaki ja talerz latający nie widziałem . Z resztą to nie są talerze. Pomijając.

Od bardzo dawna widzę we śnie rzeczy miejsca postacie numery składające się nawet z kilkunastu cyfr . We śnie zawsze jest jedna postać . Nie jest to codzienne około dwóch razy w miesiącu i mam na myśli dni z rzędu. Nigdy się nie interesowałem rzeczami dla mnie niewyjaśnionymi. Kiedyś sprawdzałem w internecie czy może przypadkiem takie obrazy istnieją . Okazuje się że nie do końca. Teoretycznie podobne . Informacje które próbuję posklejać że wszystkich sytuacji np sennych nie układają się w całość to tak jak bym wyrywał kawałki z kilku opowieści. I próbował utworzyć jeden inny . To znaczy . według snów Np. piramidy. Każda to znaczy wszystkie które zostały wybudowane przez tych samych przedstawicieli  są ustawione ścianą na wprost północy i południa idealnie . Czyli 4 kierunki . Wschód i zachód itd

Znana strefa 51 jak mówi nam internet o kolegach szarakach choć nazwa jest nie właściwa jest nie prawdą dlaczego jest tak tajna i nie dostępna ?. NASA 24 godziny na dobę nadaje z ziemi tak jak by byli po za nią . Rozumiecie co mam na myśli ? Nagrania z platform kosmicznych NASA są robione tu na ziemi . Mars ,księżyc . Ja nie wierzę czy ktoś tam żyje ja to wiem . I nie tylko tam . A przystając na księżycu. Owszem jest tam życie poza ziemskie . Są tam budowle podziemne wejścia i jak tu miliony istnień mądrzejszych od nas wszystkich . I według tego wszystkiego nie mają talerzy latających. W snach widuję bramy stref okrągłe ciemne głębokie . Pojazdy prostokątne oraz prawie trójkątne . Energia słoneczna przetwarzana w elektryczną . Ale to sny .i po co jest ta postać która to wszystko pokazuje . Co mnie zastanawia najbardziej i nie mogę normalnie myśleć na te tematy od tamtej pory. Mieszkam w od Warszawy 60 km pochodzę z Mazur . 200km od Warszawy często pracuję za granicą i w tamtym roku we Francji miał miejsce najbardziej realny sen jaki do tego czasu mi się zdążył.

Mianowicie
Uwielbiam jeziora oraz góry . Wtedy we śnie łowiłem ryby sam jak nigdy po prostu był to sen oparty na jednym miejscu . W tym śnie spotkałem dwie osoby które znam . zaczęły się naśmiewać z nie znanego powodu po chwili pojawił się obiekt na pół jeziora zobaczyłem światło oraz postać która mi towarzyszy w snach i po chwili się obudziłem. Nie przejmując się niczym na drugi dzień dostałem telefon od mojej babci która mieszka nie opodal tego jeziora z pretensja dlaczego nie odwiedziłem rodziny będąc cały dzień nad jeziorem . A w danym momencie byłem przed pracą we Francji. Po uzyskaniu informacji jakim cudem niby byłem nad jeziorem . Odpowiedz dostałem taką . rozmawiałem ze znajomymi którzy tam mieszkają i oni przekazali że jestem nad jeziorem . Wierzcie lub nie ale nie potrafię tego wytłumaczyć. Sny można mieć różne . I jak w moim przypadku dla mnie nie do ogarnięcia . A to jeden z dwóch przypadków. Teraz nawet czuję się dziwnie jak o tym napisałem dlatego kończę .

nie da się napisać o tym  wszystkim choć to pomieszane i z każdej mojej sennej wizji to kawałek . Inaczej się pisze inaczej się rozmawia . Nie liczę na nic nawet na odpis . Nawet jeśli piszę do bota . Nie mam komu a chciałem to powiedzieć . Pozdrawiam ktokolwiek czyta i co o tym myśli  
[dane do wiad. FN] - email przyszedł na pokład N 10 marca 2019




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 58
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 58

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Sprawa operacji KONTAKT jest jednym z najbardziej fascynujących projektów FUNDACJI NAUTILUS. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak bardzo obszerne materiały dotarły na pokład naszego okrętu w tej sprawie na początku 2019 roku [...] porozmawiamy o nich w naszym najnowszym LIVESTREAM z pokładu okrętu - zapraszamy 31 marca 2019 o 21.00. Do zobaczenia na pokładzie okrętu NAUTILUS!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN [...] w Srode 20/03/2019 od godziny 21:48 do godziny 23:30 przeprowadzalismy tzw. sesje. Jest nas troje: ja i Sylwia jestesmy mistrzami Reiki a Hanuta jest Wielkim Mistrzem Reiki. Od jakiegos czasu tzn po przesluchaniu i obejrzeniu NAJBARDZIEJ NIEZWYKŁA HISTORIA O UFO... EVER! - zapis LIVESTREAM FN 'PROJEKT KONTAKT' mielismy sny i wizje zwiazane z incydentem w Rendelsham Forest.  Mowiac bardzo na skroty te wizje pokrywaly sie u nas wzajemnie, do tego doszlo tez do dziwnego...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 06:49 | [...] Witam. W sprawie artykułu 'OBIEKT UFO WIDZIANY NAD PRZASNYSZEM' chciałbym powiedzieć że też widziałem te światła. Tego samego dnia o podobnej porze tylko widziane z innego miejsca. Mam też nagrany podobny filmik, mogę udostępnić w razie potrzeby. Trzeba też uczciwie powiedzieć że tego dnia były w tym rejonie co najmniej 3 samoloty prawdopodobnie wojskowe myśliwce.Pozdrawiam.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 21 lutego 2019 | Zrozumiałem, jak bardzo mylił się Steven Hawking. Czytając jego najnowszą (i niestety ostatnią) książkę powoli dotarło do mnie, że archiwum i wiedza zgromadzona przez Fundację Nautilus jest kluczem do wyjścia z impasu, w którym znalazła się fizyka teoretyczna.

czytaj dalej

FILM FN

RELACJA O OBSERWACJI UFO w nocy z 19 na 20 marca 2019

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.