Dziś jest:
Niedziela, 20 stycznia 2019

Ludzkość na Ziemi żyje obecnie w niegodziwym nadmiarze materialnych pragnień i przyjemności.
/Billy Eduard Meier, najsłynniejszy kontaktowiec z UFO na świecie/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - schowaj formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Czy w snach można dostać wiadomość?
Dziś, 10:03 komentarze: brak czytany: 197x

[...] Witam                Od dłuższego czasu przeglądam waszą stronę nautilusa poszukując nowych tematów oraz historii ludzi . którzy opowiadają o swych niezwykłych przeżyciach.  Myślę  że w wielu przypadkach opowiadanie niezwykłej historii komukolwiek naraża na pośmiewisko oraz osoby te nie są traktowane poważnie.......

czytaj dalej

[...] Witam
                Od dłuższego czasu przeglądam waszą stronę nautilusa poszukując nowych tematów oraz historii ludzi . którzy opowiadają o swych niezwykłych przeżyciach.  Myślę  że w wielu przypadkach opowiadanie niezwykłej historii komukolwiek naraża na pośmiewisko oraz osoby te nie są traktowane poważnie. Piszę do was w celu podzielenia się z Wami czymś niezwykłym co przydarzyło się mi około 10 lat temu kiedy to  pracując za granicą byłam opiekunką starszej osoby.

Niestety była ona ciężko chora  a jej rodzina i lekarze przygotowywali mnie do faktu iż ona umiera. Bardzo się bałam i muszę przyznać , że nieraz modliłam się aby osoba ta umarła w niedzielę bo w ten dzień miałam wolne. Rzeczywiście stało się tak jak prosiłam Boga ale było  to o godzinie 4 nad ranem.   Przebudziłam się ze snu poczułam chłodny podmuch  i ujrzałam przed sobą twarz trudno określić płeć tej postaci miała ona drobne usta , mały zgrabny nos , oczy czarne ( tak jakby przesłoniły je całkowicie źrenice ) , miała bardzo niespotykanie jasne siwe włosy co mogło wskazywać na jej starszy wiek choć twarz była  młoda.

Postać ta zbliżyła się do mojej twarzy na odległość paru centymetrów, wpatrywała się bardzo głęboko w moje oczy a ja miałam wrażenie że nie mogę się ruszać ani krzyczeć w pewnym momencie w miejscu mniej więcej na środku czoła miałam uczucie jakby postać ta wkładała mi w głąb głowy lodowaty sopel lodu , trwało to przez jakąś chwilę. Bardzo bałam się tej postaci nie odczuwałam aby była to przyjazna bądź wrogo nastawiona postać, była totalnie neutralna.

Znikła tak szybko jak się pojawiła. Wtedy poczułam nieodpartą chęć podejścia do pokoju obok gdzie spała moja podopieczna, nie umiem wyrazić jak bardzo się bałam wejść do jej pokoju po tym co zobaczyłam wcześniej i wydarzyło się coś niesamowitego. W momencie przekroczenia progu pokoju poczułam jakby ktoś ucisną czubek  mojej głowy i rozeszło się po moim ciele poczucie ciepła i spokoju. Wszystkie czynności wykonywałam niezwykle spokojnie ( nigdy nie czułam takiego opanowania jak wtedy ). W momencie powiadomienia rodziny o stanie ich krewnej, po odłożeniu słuchawki  starsza pani zmarła.

Gdy przybyła rodzina ( około 15 minut po telefonie ) przekazując im informacje spokój nagle znikną a mnie z powrotem ogarnęło przerażenie.  Piszę do was bo może jest ktoś kto mógłby mi wyjaśnić co mi się przytrafiło ? Lub są osoby, które przeżyły coś podobnego. Po tym zdarzeniu wiele razy w trakcie snu zdarzały się sytuacje śnienia map Europy. Wszystko byłoby przeze mnie uznane za zwykły sen gdyby nie postać która zawsze stała za moimi plecami ( dokładniej nad lewym barkiem ) i mówiła do mojego ucha bardzo stonowanym i spokojnym głosem  , że tam gdzie jest zimno na mapie która widziałam jest bezpiecznie.

Niestety mapa Europy nie przypominała tej znanej obecnie lecz bardziej przypominała swym kształtem kontynent Afrykański,  ale o wiele mniejszy. Z obydwu stron Polski widziałam morze. Kilkakrotnie śniły mi się mapy  choć było to w pewnych odstępach czasu i za każdym razem wiedziałam  że miejsca pokryte śniegiem lub miejsca , które mogę określić  jako tereny z dużą ilością jezior bądź bagien są obszarem bezpiecznym i wiem że temperatura występująca nad tym terenem wahała się w granicach  od -30oC do -40oC. Być może istotne jest że tereny południowe były suche , wypalone. Wiele osób by mnie wyśmiało i uznało za osobę niespełna rozumu. Wiem że takie rzeczy spotykają wiele osób tylko nie chcą one o tym rozmawiać żeby nie wydać się na pośmiewisko.           

                                                                                                                                                             [dane do wiad. FN]


I jeszcze jeden sen z naszej ostatniej "poczty do FN".

[...] W połowie grudnia 2018 roku miałem sen. Stałem w jakiejś świątyni przodem do ołtarza. Po prawej stronie ołtarza leżał na ziemi papież. Nad nim stał tyłem do mnie, a przodem do papieża mężczyzna z nożem. Odniosłem wrażenie że papież albo nie żyje albo jest ciężko ranny.
Nigdy nie miałem proroczych snów ale ten był na tyle oryginalny iż pomyślałem, że w razie jak się ziści to opowiem komuś o tym jako dowód. Stąd mój email do Was. Pozdrawiam. [...]




zwiń tekst



Chłopiec, który pamięta, jak był żołnierzem... mamy rysunek dziecka!
Wczoraj, 08:29 komentarze: brak czytany: 753x

O tej sprawie pisaliśmy w naszym dziale XXI PIĘTRO. Zamieściliśmy relację osoby, która miał okazję poznać dziecka z pamięcią o przednim wcieleniu, kiedy to był żołnierzem.[...] Dzień dobry. Jestem nauczycielem logopedą w małej miejscowości, mam na terapii 7 -letniego chłopca, który opowiada, że był kiedyś żołnierzem. Zaintrygowana tym co mówi, spytałam w jakim wojsku był, powiedział, że służył w armii.......

czytaj dalej

O tej sprawie pisaliśmy w naszym dziale XXI PIĘTRO. Zamieściliśmy relację osoby, która miał okazję poznać dziecka z pamięcią o przednim wcieleniu, kiedy to był żołnierzem.

[...] Dzień dobry. Jestem nauczycielem logopedą w małej miejscowości, mam na terapii 7 -letniego chłopca, który opowiada, że był kiedyś żołnierzem. Zaintrygowana tym co mówi, spytałam w jakim wojsku był, powiedział, że służył w armii amerykańskiej. Walczył z Kanadyjczykami i oni wygrali tę wojnę a on sam został ranny, ale to było bardzo dawno temu. Pytałam czy miał jakąś rodzinę powiedział, że nie. Wspomniał też, że jak był mniejszy to więcej pamiętał a teraz juz te wspomnienia się zacierają. Nie wiem czy to wyobraźnia? Nie znalazłam informacji na temat wojny Kanady ze Stanami którą by Kanadyjczycy wygrali. A może?
 Pozdrawiam Anna
Ps. Chłopiec sporo rysuje i opowiada ze szczegółami przebieg bitew w których uczestniczył, mówił o dwóch wojnach,  o okopach, broni itp. Ale jak juz wspomniałam zaciera się jego pamięć.

Wysłane z iPada [...]

Poprosiliśmy wtedy o przysłanie zeskanowanego rysunku dziecka. I właśnie dotarł na naszą pocztę.


 
Bardzo dziękujemy za wiadomość. Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że tak właśnie objawia się pamięć po poprzednim wcieleniu i w większości przypadków zanika wraz z wiekiem dziecka.
Opis chłopca pasuje do kilku bitw pomiędzy wojskami południa i północy USA. Wtedy to były walki USA z Brytyjczykami zajmującymi Kanadę (np. 1812r.).
Przypadek, z którym się Pani zetknęła bardzo nas interesuje ale rozumiemy, że jest to temat delikatny. Czy dałaby Pani radę zeskanować i przesłać nam kilka rysunków, które wykonał chłopak ?
Proszę w miarę możliwości spisać wszystko co Pani pamięta z historii opowiadanych przez chłopca, szczególnie, że jego pamięć się zaciera. Będziemy wdzięczni za informację zwrotną.
 
Pozdrawiamy
Fundacja Nautilus
 
 

Dzień dobry                                                           

W poniedziałek miałam zajęcia z tym chłopcem ( Filipem) który już coraz mniej pamięta, mam wrażenie, że jego pamięć z poprzednich wcieleń już zanika. Opowiadał mi ostatnio o dwóch wojnach w których brał udział. Spytałam czy pamięta jak był ubrany mówi ze mieli  pomarańczowo- żółte mundury, stroje. Mówi ze walczył na pierwszej linii frontu i został zastrzelony. Wcześniej opowiadał, że walczył z Kanadyjczykami, teraz upiera się, że to była I i II wojna. Być może tak nazywa bitwy - wojnami. Pytałam czy pamięta gdzie po śmierci był. Mówił, że zginął a potem obudził się w szpitalu w Polsce wtedy się urodził. Nie wiem czy w tym co opowiada,  jest jakaś prawda historyczna. Mam tez wrażenie, że chłopiec gra w gry wojenne i może teraz miesza mu się poprzednie życie z grami. Poprosiłam też o rysunek który pokazuje raczej współczesne sprzęty, nie mniej jednak zawsze maluje w siebie kolorze pomarańczowo - żółtym.  (Poprzednie rysunki z wcześniejszych zajęć chłopiec zabierał do domu).  Nagrałam tez rozmowę  z chłopcem.                                       Pozdrawiam Anna
Wysłane z iPhone'a





zwiń tekst



Sny o wielkiej fali wody, która zaleje Polskę
Pt, 18 sty 2019 01:22 komentarze: 2 czytany: 1252x

[...] Pan Krzysztof Jackowski  ,w którejś z swoich wizji wspominał ,że „córka musi uciekać  ze stancji” ,”kolega  prędzej dom opuści niż go sprzeda”. Te przepowiednie mogą mieć związek w powodzią. Dlaczego? Bo…Pamiętam taki mój sen. Jestem na spacerze ze swoim psem. Stoję na niewielkim wzniesieniu  i patrzę  rzekę Parsętę. Za rzeką łąki(polder),na horyzoncie drzewa. Koloryt.......

czytaj dalej

[...] Pan Krzysztof Jackowski  ,w którejś z swoich wizji wspominał ,że „córka musi uciekać  ze stancji” ,”kolega  prędzej dom opuści niż go sprzeda”. Te przepowiednie mogą mieć związek w powodzią. Dlaczego? Bo…
Pamiętam taki mój sen. Jestem na spacerze ze swoim psem. Stoję na niewielkim wzniesieniu  i patrzę  rzekę Parsętę. Za rzeką łąki(polder),na horyzoncie drzewa. Koloryt widoku to sjena (piaskowo- rudo- rdzawo- szarawe  barwy) ponieważ teren jest w  trawiasty. Spojrzałam na drzewa na horyzoncie i  zdziwiona widzę wodę, czoło wielkiej wody, która przelewa się przez drzewa i sunie w moim kierunku. Trawa  na zarzecznej łące jest zielona wysoka „ wyległa”. Woda płynie  prostopadle do rzeki, pochłania ją. Następnie widzę wielkie rozlewisko-morze woda jest falująca , sina, złowroga. Nigdzie nie widać drzew  ni krzaków wierzb , które rosły przy brzegach  Parsęty. Dzień jest pochmurny. Obserwuję to zjawisko obojętnie, bez emocji. W myślach zadaję sobie pytanie” dokąd ta woda sięga?” i widzę dom do połowy zanurzony w wodzie. Ten dom stoi najbliżej  rzeki. Zjawisko znika. Daty nie znam.
Moje przemyślenia; -trawa zielona, wyległa – to schyłek  lata(tych łąk nikt nie kosi),-woda napłynie z północy-w miejscu mojej wizji Parsęta płynie na wschód, dopiero około 1 km dalej kieruje się na północ, w kierunku Kołobrzegu.

Drugi sen: Ulicą przed moim domem  sunie wartka woda ,mętna, koloru gliny. Woda przelewa się przez murek  zaporowy na podwórzu sąsiada , zalewa jego posesję. Przeskok wizji:
-jestem w swoim domu. Córka otwiera drzwi wyjściowe i widzę na schodach wejściowych wodę koloru gliniastego, która  zaczyna wpływać do domu. Woda płynie ulicą, która ma krawężniki. Koniec wizji.
MOJE PRZEMYŚLENIA:- mam wodę w piwnicy. Zaczyna zalewać wysoki parter(ok.4m).W chwili obecnej
ulica  to polna droga ,ale trwają tu roboty drogowe
Mieszkam w  Karlinie 28 km od Kołobrzegu w  Zachodniopomorskim. Pan Krzysztof Jackowski  mieszka niedaleko od Karlina, w Człuchowie i wygląda na to, że ta wielka woda mogłaby wedrzeć się kilkadziesiąt km w głąb lądu.

I jeszcze: TU, GDZIE MIESZKAM, NIKT NIE ZGINIE(taka myśl przebiegła mi przez głowę)

Pozdrawiam: [dane do wiad. FN]






Witam i pozdrawiam FN

Poniżej fragment wizji Kamili (dzisiaj przeczytałem w Projekcie Messing)
Miałem identyczny sen, też późną jesienią, tylko że ja występowałem cały czas jako mężczyzna,
Wisła wylewa, pozalewane samochody, uwiązany i szczekający  pies, miejscami wystają jeszcze z wody stare płoty ze sztachetami, wystające z wody wierzby rosochate, i nie zalane jeszcze piaszczyste polne drogi lecz fala powodziowa cały czas się rozprzestrzenia i lustro wody się podnosi. W moim śnie nie było notesów. Miałem ogromny wewnętrzny  przymus, że musze komuś pomóc, jakiejś grupie ludzi? nie wie wiem lecz na pewno na północy Polski (coś miałem ważnego do zrobienia). Bardzo się zdziwiłem gdy czytałem sen Kamili
„W tej samej chwili znalazłam się gdzieś w okolicach Gniewu na lewym brzegu Wisły. Zobaczyłam jak woda z rzeki zalewa ziemię, a razem z nią wszystko - budynki, samochody, wsie i miasta. Woda sięgała wtedy samochodom do wysokości okien. W jednym z samochodów zobaczyłam na podszybiu leżących 5 niewielkich notesów. Były zamknięte, ale wiedziałam, że są całkowicie zapisane ręcznym pismem. Obok tego samochodu ujadał uwiązany na łańcuchu pies - cały prawie zakryty wodą. Usłyszałam czyjeś słowa "Pies, który dużo szczeka - nie gryzie". Unosiłam się nad taflą wody i rozglądałam wokół, chcąc zrozumieć dlaczego jest tyle tej wody i jej poziom stale rośnie, w szybkim tempie. Niebo wokół było zachmurzone, ale nie padało, wiedziałam, że winowajcą też nie są nagłe roztopy śniegu. I wtedy nagle znów stałam z tym mężczyzną, w tym samym miejscu ,co na początku - woda w Wiśle płynęła korytem bardzo spokojnie. Powiedział do mnie "Biegnij jeśli chcesz, jeszcze zdążysz" wciąż wskazywał ręką na północ. Zaczęłam biec brzegiem na północ, tam w każdej chwili mogli utonąć ludzie (moja rodzina również tam mieszka - 40 km od Gdańska na południe). Zobaczyłam bród prowadzący przez rzekę, skrót, który był mi potrzebny. Dobiegłam może do połowy, kiedy usłyszałam odgłosy jakby strzelaniny. Zatrzymałam się i pomyślałam - nie warto. Zawróciłam i wtedy uświadomiłam sobie, że ton głosu mężczyzny wskazywał, że choćbyśmy próbowali i nie wiem, co chcieli zrobić, to na pewne zdarzenia nie mamy wpływu. Zobaczyłam przed sobą mapę północnej Polski, z zaznaczonymi terenami, które zostaną zalane przez wodę z morza, która wedrze się w głąb Wisły i rozleje na boki nawet na kilka kilometrów (zatrzyma się mniej więcej na wysokości Kwidzyna, pod wodą znajdą się również Żuławy Wiślane). Tereny położone nad morzem i nad brzegami Wisły bardzo ucierpią - zostanie zniszczona infrastruktura, pola uprawne, nie wspominając o budynkach, stratach w ludziach i zwierzętach. Niestety, nie jesteśmy w stanie temu zapobiec.”

                                                                                                  Czytelnik PIOTR





Poniżej link do artykułu w serwisie www.messing.rg.pl

http://www.messing.org.pl/artykuly,2859,wizje-na-2019---wazne-uzupelnienie.html




zwiń tekst



Niezwykłe wydarzenie na... cmentarzu żydowskim
Nie, 6 sty 2019 09:28 komentarze: 2 czytany: 2684x

[...] Chłopak mojej koleżanki z kolegami wybrali sobie  do picia wódki dość niefortunnie miejsce, mianowicie cmentarz żydowski. Działo się to w okolicy 1-2 listopada. Chłopcy siedli wieczorem na nagrobkach i pili na całego. W pewnym momencie zaczęli robić jednemu zdjęcia aparatem z telefonu komórkowego. Za tym chłopcem na zdjęciach  zobaczyli postać z wyraźną twarzą mimo, że nikt za nim .......

czytaj dalej

[...] Chłopak mojej koleżanki z kolegami wybrali sobie  do picia wódki dość
niefortunnie miejsce, mianowicie cmentarz żydowski. Działo się to w
okolicy 1-2 listopada. Chłopcy siedli wieczorem na nagrobkach i pili na
całego.

W pewnym momencie zaczęli robić jednemu zdjęcia aparatem z
telefonu komórkowego. Za tym chłopcem na zdjęciach  zobaczyli postać z
wyraźną twarzą mimo, że nikt za nim nie stał podczas robienia zdjęć.
Podobno uciekali bardzo szybko, ale ciekawe jest to, że jak poczuli się
bezpiecznie chcieli skończyć picie wódki, ponieważ mieli jeszcze  pół
butelki. Niestety okazało się że w butelce nie ma nic mimo że jest
dobrze zakręcona i cała.

Chłopcy chcieli oczywiście  zdjęcia z komórki
udostępnić innym na internecie. Niestety próby zgrania zdjęć z komórki
skończyły się spaleniem aż trzech komputerów. Chłopcy więc poddali się.
 2. Inna historia przydarzyła się grupie młodzieży wracającej nocą z
dyskoteki. Osoby te jadąc przez las zobaczyły dziewczynę stojącą przy
drodze, próbowała ich zatrzymać, ale oni nie mieli miejsca w samochodzie
więc się nie zatrzymali. Za jakieś 20-30metrów zobaczyli tą samą
dziewczynę. Zdziwili się ogromnie i trochę wystraszyli, ale było widać,
że ona bardzo chce aby się zatrzymali. Było to kilka osób więc tak
zrobili i w tym samym momencie dziewczyna  kiwnęła na nich ręką i
pobiegła w głąb lasu, młodzi ludzie podążyli za nią. za gęstwiną krzewów
ujrzeli rozbity samochód i nigdzie śladu dziewczyny. Podeszli do wraku,
aby sprawdzić co się tam wydarzyło. W środki ujrzeli malutkie, płaczące
dziecko, a za kierownicą jego matkę-martwą. To była ta sama dziewczyna,
która ich zatrzymała przy drodze. Matka mimo, że już nie żyła uratowała
własne dziecko.

Dziwna sytuacja przydarzyła się dwóm moim przyjaciółkom i siostrze
jednej z nich. Dziewczyny w lato postanowiły spędzić noc w namiocie na
podwórku sióstr. Podwórko to jest wąskie i długie a dom  postawiony
daleko od drogi. dziewczyny rozłożyły namiot między budą psa a starym
drewnianym wozem, blisko domu.Koło 2 nad ranem siostra mojej koleżanki
usnęła i wtedy zdarzyło się coś co  przestraszyło dziewczyny. Najpierw
usłyszały szczekanie psa, który reaguje w podobny sposób na wszystkich
ludzi, a za chwilę trzykrotne pukanie o deski wozu. Nagle cisza, pies  
ucichł. Za moment znów usłyszały ujadanie pieska i trzykrotne pukanie w
wóz i zmów cisza.  po chwili było wyraźnie słychać ze ktoś zbliża się do
namiotu a potem  kolejny raz trzykrotne pukanie w wóz i cisza. tym razem
pies nie szczekał. Dziewczyny porządnie się wystraszyły ale nie wyszły z
namiotu.Czekały jeszcze z godzinę nic nie się nie wydarzyło a one
usnęły. Zaznaczę, że nie mógł to być ktoś znajomy, bo nikt nie wiedział,
że dziewczyny będą w namiocie tej nocy, oprócz mamy sióstr, a wątpię
żeby poważna kobieta o 2 w nocy wstawała, aby straszyć swe córki i ich
koleżankę.






zwiń tekst



Czasami znam daty śmierci znajomych.
Sob, 5 sty 2019 11:13 komentarze: 1 czytany: 1016x

[...]Witam serdecznie. Od wielu lat spotykają mnie dziwne rzeczy. Gdy zmarła moja mama (wiedziałam już o jej śmierci 2 tyg wcześniej) rozmawiałam z nią telepatycznie przez kolejne 3 lata i czasami widziałam ją. Chodzi o to że jak coś ma się wydarzyć, a śni mi się to około godz 4 nad ranem, to później spełnia się to w przeciągu 2 tyg. Czasami znam daty śmierci znajomych. Czasami wiem jak mają komuś.......

czytaj dalej

[...]Witam serdecznie. Od wielu lat spotykają mnie dziwne rzeczy. Gdy zmarła moja mama (wiedziałam już o jej śmierci 2 tyg wcześniej) rozmawiałam z nią telepatycznie przez kolejne 3 lata i czasami widziałam ją. Chodzi o to że jak coś ma się wydarzyć, a śni mi się to około godz 4 nad ranem, to później spełnia się to w przeciągu 2 tyg. Czasami znam daty śmierci znajomych. Czasami wiem jak mają komuś coś ukraść, tylko że nie wiem komu i kiedy.

Teraz przyszedł do mnie kolega z klasy, który zmarł w zeszłym roku i prosi o pomoc. Moje pytanie brzmi, czy rozmawiając ze zmarłymi zabierają oni nam naszą energie? Chodzi o to że gdy z nimi rozmawiam, bądź są blisko mój puls spada do 44. Nie boję się śmierci, jestem z nią pogodzona. Kiedyś chciałam dowiedzieć się prawdy i spytałam mamy, prawda była bolesna wiec mama nie przyszła tylko babcia i mi to powiedziała i tak faktycznie było.

Czasami wiem niektóre rzeczy tak po prostu, że się wydarzą, że tak będzie, a gdy mąż się pyta skąd ja to niby wiem, nie umiem mu tego wytłumaczyć, po prostu wiem. Kiedyś przyszła do mnie mama, a ja byłam bardzo zmęczona, ona bardzo chciała mi coś przekazać tyle, że nadawała już na innych falach i strasznie mnie to drażniło. Powiedziałam jej, że bardzo ją kocham, ale niech przyjdzie później, to zaczęła pisać mi na suficie, a ja niestety usnęłam. Już nie wiem co o tym wszystkim mam myśleć. Jak opowiadam koleżance, to ona jest przerażona, mąż podchodzi do tego sceptycznie, a ja z tym muszę żyć.

[...]






zwiń tekst



Reinkarnacja - moje wspomnienia z poprzednich żyć
Śr, 2 sty 2019 09:17 komentarze: 8 czytany: 2234x

[...] Witam,Chciałam podzielić się z załogą i czytelnikami Nautilusa częścią swoich doświadczeń reinkarnacyjnych. Część wspomnień wyszła w sesjach regresingu (niehipnotycznego), część objawiała się samoistnie;Moim najstarszym wspomnieniem/skojarzeniem, którego nijak długo nie mogłam wytłumaczyć, była myśl, jaka przychodziła mi na pogrzebach, pierwszy raz w wieku gdzieś 5-6 lat. Myśl brzmiała mniej.......

czytaj dalej

[...] Witam,

Chciałam podzielić się z załogą i czytelnikami Nautilusa częścią swoich doświadczeń reinkarnacyjnych. Część wspomnień wyszła w sesjach regresingu (niehipnotycznego), część objawiała się samoistnie;

Moim najstarszym wspomnieniem/skojarzeniem, którego nijak długo nie mogłam wytłumaczyć, była myśl, jaka przychodziła mi na pogrzebach, pierwszy raz w wieku gdzieś 5-6 lat. Myśl brzmiała mniej więcej (jest to odtworzenie, była bardziej podsycona zdziwieniem, emocją, krótsza, jak to myśl): "To nie powinno tak wyglądać; najdoskonalszą formą tego, co dzieje się z ciałem po śmierci, to jego ROZPUSZCZENIE." Kiedy podrosłam i bardziej świadomie zaczęłam analizować, zawsze mnie to moje przekonanie zaskakiwało, tzn. skąd się wzięło.
W końcu parę lat temu komuś o tym wspomniałam i ta osoba powiedziała, że kojarzy jej się to z urzeczywistnianiem tzw. tęczowego ciała w buddyzmie. Kiedy przeczytałam o tym potem w domu, okazało się, ze w 100% odpowiada to memu przekonaniu z dzieciństwa - ciało się niejako rozpuszcza (zanika, zamienia w światło), pozostają tylko włosy i paznokcie.

Mam przebłyski bardzo wielu swoich poprzednich wcieleń, byłam w nich i niewolnikami/niewolnicami, kapłanami, królem, pewnym prorokiem, kilka razy ascetą, pustelnikami, wojownikiem, żołnierzem, prostytutką, kaleką-karłem itp. Nie znam jednak wszystkich, ale te, co się łączą ze sobą, łączą się w sposób logiczny, zgodnie z powstałymi wcześniej intencjami i przekonaniami na temat własnej osoby, życia, stosunku do innych ludzi i świata.

4 ostatnie swoje wcielenia potrafię umiejscowić w czasie i przestrzeni, choć nie jest to pamięć perfekcyjna (w stylu dokładne nazwy miejscowości, imiona itp). Na ich przykładzie mogę podać, jak przekonania, pomieszanie czy emocje z poprzedniego życia mogą wpłynąć na wybór nowego wcielenia i obciążeń/darów, jakie ze sobą przynosimy. Prawdą jest, ze wybieramy swoich rodziców. Intencje nami kierujące mogą być różne: od tak drastycznych, jak chęć zemsty, poprzez różnorakie manipulacje (np.: nie chciałeś/aś mnie pokochać w innym życiu, to teraz przyjdę na świat jako Twoje dziecko i będziesz musiał/a mnie pokochać!), po najlepsze miejsce i czas na spełnienie swoich planów życiowych, swojej wybranej drogi życia (którą, nota bene, można zmienić, gdyż niekoniecznie nasz wybór przed narodzinami mógł być najtrafniejszy - w szczególności jeśli był obciążony emocjami, nieprzytomnością, czy ślepym gonieniem za jakąś osobą).

Cztery wcielenia wstecz urodziłam się mężczyzną, na pograniczu Francji i Niemiec, w dość bogatej rodzinie, k. 1905 roku; Ojciec zmarł wcześnie, chyba nawet przed moimi narodzinami, zostałem tylko z matką-wdową. Nazwała mnie Filip. Byłem niepomiernie rozpieszczany, a że przejawiałem jakiś talent plastyczny, również nadmiernie wbijany w dumę z tego powodu. Matka, opiekunki, służba cały czas mi powtarzali, że jestem malarskim geniuszem.
Dorosłem i postanowiłem zdawać do szkoły artystycznej, w której boleśnie spadłem z piedestału, na jaki wsadziła mnie matka. Okazało się, ze choć uzyskuję dobre noty, to raczej plasuję się wśród tzw. miernot. Zacząłem kręcić się wśród "złotej młodzieży", która uskuteczniała stereotyp artysty, który musi sobie wypić, by tworzyć, najlepiej w duchowych mękach. Chcąc się pozbyć statusu mamisynka (przez pierwsze miesiące w szkole zdołałem podpaść swoim zachowaniem studenckiej braci), coraz częściej chodziłem lub sam organizowałem popijawy, na których wyśmiewałem się z matki. W międzyczasie przyszedł kryzys lat 30-tych XX w., nagle okazało się, ze z majątku zostało niewiele, a matka jest chora i wymaga opieki. Byłem wówczas zakochany w jakiejś artystce kabaretowej, o pseudonimie Lola (na pewno nie było to jej prawdziwe imię), która stylizowała się na Marlenę Dietrich z filmu "Błękitny Anioł". Artystka owa, chociaż mną pogardzała, skrupulatnie wykorzystywała moją słabość do niej, z czasem zacząłem odczuwać wobec siebie pogardę, ze tak daję się jej manipulować, ale nie mogłem przestać jej ulegać. I tak zapijałem się dalej, nie trzeźwiejąc prawie nigdy, utwierdzając się w przekonaniu, żem miernota, do niczego, nawet Lola mnie nie chce ;)
Zmarła matka. Doszły wyrzuty sumienia, ze jej nie odwiedziłem, że o niej zapomniałem, ba, ze się z niej wyśmiewałem. Pogarda wobec siebie się zwiększała, uważałem, że nie jestem godzien żyć. Zapiłem się na śmierć gdzieś koło roku 1938. W międzyczasie zdołały do mojej nietrzeźwej świadomości przebić się informacje o Hitlerze i "filozofii" nazistów.

W 1939 urodziłem się jako dziewczynka w dość bogatej żydowskiej rodzinie żyjącej w Warszawie. Mieszkaliśmy (tzn. na pewno po wybuchu wojny) na ulicy Ogrodowej. Niestety, nie pamiętam nazwisk, ani imion. Rodzice starali się mnie chronić przed okropnościami wojny, ale po tym, jak powstało getto, niewiele można było. Mimo to, raczej pozytywnie wspominam ulicę Ogrodową i jej okolice. Nie żyłam długo, w wieku 4 lat zostałam zastrzelona na ulicy, chyba nie w pełni intencjonalnie, raczej była to zabłąkana kula.

Nabrałam jednak wtedy przekonania, ze nie chcę być znowu ofiarą, ze jeśli ma być jakaś wojna, to powinnam być po stronie silniejszej, broniącej; mówiąc w skrócie - miałam pewne pomieszanie w tym temacie.

W 1946 urodziłem się w farmerskiej, patriotycznej rodzinie w USA, prawdopodobnie w stanie Alabama. Na imię chyba miałem John, ale tego nie gwarantuję ;) Wzrastałem w poczuciu, że za ojczyznę trzeba walczyć, że jest to obowiązek mężczyzny, bronić kraju, kobiet i dzieci. Kiedy zaczęła się wojna w Wietnamie, miałem 19 lat i byłem pełen "patriotycznych" uczuć. Sam zgłosiłem się do wojska.
Mój patriotyzm i żołnierski idealizm rychło doczekał się weryfikacji. To nie była wojna sprawiedliwa, nie broniłem swojej ojczyzny, byłem agresorem. Uświadomiłem sobie, że nie bronię kobiet i dzieci, ja je zabijam. Przyszedł bunt, próbowałem się sprzeciwiać rozkazom pacyfikacji wiosek, tym bardziej że po chyba dwóch latach byłem podoficerem. Nie było to jednak dobrze widziane.
Nie będę rozpisywać się o szczegółach, jakie pamiętam, bo to był jednym słowem - koszmar i piekło. Coraz bardziej chciałem się stamtąd wyrwać, w końcu zostałem poważniej ranny (jakaś mniejsza rana w brzuch, no i poważne w nogi - miałem je amputowane), a moja wiara w ludzi, ludzkość leżała  i kwiczała. Do siebie czułem pogardę.
Do kraju powróciłem w nimbie weterana i bohatera, ojciec starał się mi swatać różne zacne panienki z okolicy, które chętnie by się za mnie wydały (majątek, prócz sławy bohatera wojennego, robił swoje), ja jednak nie chciałem. Uważałem, że nie jestem godzien żadnej takiej dziewczyny, a jednocześnie chyba się ich bałem - że będą czuły litość, że wyjdą za mnie tylko dla pieniędzy, ze będą wykorzystywały moje kalectwo. Zresztą - nie chciałem otaczać się ludźmi, starałem się ich unikać, przez pierwsze miesiące zamykałem w pokoju. Potem zacząłem jeździć na spotkania z kumplami-weteranami, na których piliśmy i ćpaliśmy. W międzyczasie doszedłem tez do wniosku, ze hipisi mieli rację, nie pchając się do wojska, głosząc hasła Peace and Love. Zacząłem im zazdrościć luzu, wolności (tak to postrzegałem). Okazało się tez, ze jak się wszyscy naćpamy w imię Peace&Love, to hipiski same się garną, by mnie "pocieszać". Utrwaliło się wtedy we mnie przekonanie, ze tylko taki seks jest dla mnie -że tylko  hipiski i "profesjonalistki" mogą zadawać się ze mną, i nie czuć, nie pokazywać pogardy dla mnie i dla mego ciała. Zaćpałem się i zmarłem koło 1971-72.

Obecnie urodziłam się w Warszawie w 1975 roku. Miałam spore intencje do odrzucania mnie, prowokowania, wzorce ofiary, plus do ukrywania się przed społeczeństwem. Duże pomieszanie w warstwie związków i seksualności. Poczucie niegodności, niepełnej wartościowości, szło z jak najbardziej aseksualnym ukształtowaniem ciała (wpływ na to miały też obciążenia z innych, nie opisanych tutaj wcieleń). Całe szczęście mam dość otwarty umysł, potrafię zadawać sobie pytania, analizować, chętnie się uczyłam, często wykraczając poza szkolną wiedzę. Narkotyki ani alkohol specjalnie nigdy mnie nie ciągnęły, choć parę razy zapaliłam marychę, spróbowałam raz peyotla, a na studiach zaczęłam pić alkohol (wcześniej nie). Rychło jednak mnie to znudziło, przestałam w tym widzieć sens, czy odczuwac jakąkolwiek potrzebę wpadania w takie stany nietrzeźwości. W wieku koło 17 lat miałam tzw. kryzys wiary, w związku z katolicyzmem (zbyt wiele mi tam zgrzytało). W końcu sama doszłam do wniosku, że reinkarnacja jest najbardziej logiczna, nie gryzie sie nawet z Bogiem-Miłoscią. Zawsze dostajemy szansę, by zrozumieć, pozbyć się błędnych przekonań i emocji. Na pewnym etapie robimy to i działamy w sposób wyłącznie podświadomy, nie pamiętajac świadomie wcieleń, jednak kiedy dostatecznie do tego dojrzejemy, że jestesmy w stanie to znieść i dobrze spożytkować - pamięć się uruchamia.  Mi obecnie udało się zmienić swoje intencje, życie układa się teraz coraz lepiej, także dzięki regresingowi, medytacjom, jodze, EFT i innym narzędziom, pomagającym oczyszczać, uzdrawiać i poszerzać świadomość.

pozdrawiam,
[dane do wiad. FN] (jeśli zdecydują się Państwo coś z tego publikować, to proszę na zmianę na Daimona)




zwiń tekst



Przy łóżku stał 'pan śmierć'
Pon, 31 gru 2018 06:59 komentarze: 4 czytany: 1688x

[...] W 2001 roku niespodziewanie zmarł mój mąż, był zdrowy i nikt nawet nie mógł pomyśleć, że umrze. Syn miał wtedy 12 lat. W nocy poprzedzającej smierć ojca spał z nim w jednym pokoju ale na innym łóżku. Opowiadał, ze obudził się w nocy i widział przy łóżku ojca "pana śmierć". Na pytanie jak wyglądał powiedział, ze nie wie, bo on nie miał ciała. Syn nie chciał mówić czy on coś powiedział. stwierdził.......

czytaj dalej

[...] W 2001 roku niespodziewanie zmarł mój mąż, był zdrowy i nikt nawet nie mógł pomyśleć, że umrze. Syn miał wtedy 12 lat. W nocy poprzedzającej smierć ojca spał z nim w jednym pokoju ale na innym łóżku. Opowiadał, ze obudził się w nocy i widział przy łóżku ojca "pana śmierć". Na pytanie jak wyglądał powiedział, ze nie wie, bo on nie miał ciała. Syn nie chciał mówić czy on coś powiedział. stwierdził tylko, że wiedział,ze ktoś musi umrzeć. Wtedy nie rozmawiałam z synem o szczegółach, dziś mówi ze nie pamięta, ale jestem przekonana że po prostu nie chce o tym mówić.
Myślę, że gdyby ktoś był zainteresowany tym wydarzeniem, dziś dorosły już syn mógłby o tym opowiedzieć.

[...]



I jeszcze jedna historia z naszej "ostatniej poczty".

[...] Witam, od lat zaglądam na Wasz Pokład. Zdecydowałam opisać się swoją historię do której często wracam wspomnieniami. Intryguje mnie do dziś. Chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego co mnie spotkało. Wydarzenie to miało miejsce gdy miałam ok 4 lat. Pamiętam to do dziś dokładnie. Spałam wtedy z mamą, w nocy przebudziłam się, księżyc świecił wprost na nasze łóżko i wtedy zobaczyłam coś dziwnego. Miałam 4 lata, nie mogłam mieć więcej, bo mój brat urodził się gdy miałam 5 lat, a pamiętam to bardzo dobrze. W rogu ściany zaczęła pojawiać się dziura, coś w rodzaju wiru, który się powiększa. I z tej dziury wyszła postać, rozmiarów dorosłego człowieka, ale pokryta była futrem, jasnobrązowym. Twarzy nie pamiętam, ale z pewnością też pokryta była futrem. Cała ta postać uśmiechała się do mnie i przypominała bardziej zwierzę, niż człowieka. Stanęła przy naszym łóżku i przyglądała się mi. Wiedziałam intuicyjnie ,że nie wyrządzi mi krzywdy, ale rozpłakałam się, mama obudziła się , a ja chciałam iść spać do taty, spał na drugim łóżku w tym samym pokoju, ale tam nie świecił księżyc i było ciemno i nie widziałam tam nikogo. Wydawało mi się tam bezpieczniej, bez tego stworu. Dziś mam 40 lat, mojej mamy już nie ma z nami, ale to zdarzenie pamiętam dokładnie. Dodam, że wychowywałam się na wsi, na mazurach, a dom w którym mieszkałam, to stary budynek ze swoją historią, bo moi dziadkowie osiedlili się w nim po wojnie, jak to w tamtych czasach było. [...]




zwiń tekst



Przeczucie na temat Tsunami w Indonezji
Nie, 30 gru 2018 12:11 komentarze: brak czytany: 684x

[...]Jestem Waszą stałą czytelniczką od wielu lat. W moim życiu miało miejsce sporo dziwnych wydarzeń, pomyślałam, że wspomnę o ostatnim. Wieczorem 22go szukałam jakiegoś programu na popularnym serwisie Netflix i postanowiłam oglądnąć "Disaster Earth" odcinek "Mega Tsunami" o bardzo rzadkim zjawisku, kiedy to wybuch wulkanu powoduje obsunięcie się terenu do wody, co w efekcie powoduje tsunami. Mój.......

czytaj dalej

[...]Jestem Waszą stałą czytelniczką od wielu lat. W moim życiu miało miejsce sporo dziwnych wydarzeń, pomyślałam, że wspomnę o ostatnim. Wieczorem 22go szukałam jakiegoś programu na popularnym serwisie Netflix i postanowiłam oglądnąć "Disaster Earth" odcinek "Mega Tsunami" o bardzo rzadkim zjawisku, kiedy to wybuch wulkanu powoduje obsunięcie się terenu do wody, co w efekcie powoduje tsunami. Mój partner zdziwił się, że wybrała taki film w okresie świątecznym i jednocześnie dyskutowaliśmy o tym, że jest to takie rzadkie zjawisko i, że nigdy o tym nie słyszeliśmy. Po oglądnięciu programu, poszłam spać, a gdy rano się obudziłam, pierwsze co przeczytalam, to wiadomość BBB"deadly volcano tsunami hits Indonesia". Zrobiłam zrzuty ekranu bo wydało mi się to takie dziwne. Oczywiście to może być przypadek, ale miałam już tyle niewyjaśnionych przypadków w życiu, że uważam, że mam wyższą wrażliwość i odczuwam takie wydarzenia zanim się wydarzą,

Pozdrawiam 

 [...]





zwiń tekst



Demon zaplatający koniom warkocze...
Czw, 27 gru 2018 07:39 komentarze: 5 czytany: 1578x

[...] droga FN! Czy spotkaliście się ze zjawiskiem, że nieznana siła zaplata koniom warkocze? Daję głowę, że jest to prawdziwe zjawisko, a nie tylko wiejskie legendy. Na wstępie chciałbym powiedzieć że także byłem świadkiem takiej historii  w wieku 11lat widziałem u konia sąsiada takie coś powstało w nocy i było wielu świadków, w tym moja rodzina. warkocz był zapleciony tak, że nikt nie byłby.......

czytaj dalej

[...] droga FN! Czy spotkaliście się ze zjawiskiem, że nieznana siła zaplata koniom warkocze? Daję głowę, że jest to prawdziwe zjawisko, a nie tylko wiejskie legendy. Na wstępie chciałbym powiedzieć że także byłem świadkiem takiej historii  w wieku 11lat widziałem u konia sąsiada takie coś powstało w nocy i było wielu świadków, w tym moja rodzina. warkocz był zapleciony tak, że nikt nie byłby w stanie tego zrobić. Nikt! Mama kiedyś opowiadala że pewien Pan mówił jej że do jego stajni regularnie przychodziła jakaś demoniczna istota, był zły z tego powodu na tyle, że postanowił ja pilnować .

Pewnej nocy po prostu widział jak koń zaczyna chodzic krok do tylu krok do przodu i stwierdził że przyszedł ten demon  , wział bat zatoczył go w smole i ćwiekna przez konia , demon uciekł bo koń przestał chodzic . następnego dnia podobno jechał do wsi i widział młodą dziewczynę , córkę sąsiada  z czarnym paskiem odbitym na twarzy spytał ją co jej się stało odpowiedziała że nie wie , bo już się z tym obudziła .

Sąsiad powiedział o tym swojej matce ona zaś powiedziała mu że ten demon to tzw. zmora czyli dusza która nieświadomie opuszcza ciało nocą. Bardzo ciekawe są tzw. podania ludowe. Według jednej którą słyszałem podobno jeżeli ktoś ma pokolenie 6 córek w domu to 6-sta może być dotknięta tym dziwacznym fenomenem i ma jakby dwie duszę . sąsiad był tyle zdziwiony że właśnie ta młodą dziewczyna była 6 córka jego sąsiada . jeżeli chodzi o te historię jest zupełnie prawdziwa ten facet miał 80 lat jak opowiadał to mojej mamie w wieku 30lat moja mama opowiedziała mi to w wieku 50 lat więc ten facet urodził się prawdopodobnie jeszcze przed pierwsza wojna światowa . Możliwe że w tedy ludzie wiedzieli więcej o takich rzeczach a z czasem zaczęło to zanikać . Dzięki za przeczytanie tej historii

[...]




zwiń tekst



UFO w kształcie trójkąta nad Brodnicą (ok. dziesięciu lat temu)
Śr, 26 gru 2018 09:55 komentarze: brak czytany: 502x

[...] Witam. Miałem do Państwa napisać już bardzo dawno temu. Za każdym razem kiedy wchodzę na Waszą stronę bądź z innych źródeł czytam informacje na temat NOLi miałem chęć wysłać wiadomość. Coś jednak mnie za każdym razem powstrzymywalo. Tym razem pomyślałem że w końcu się przelamne. Otóż historia która dziala się już dawno temu bardzo utkwila mi w pamięci.Jak wspomnialem zdarzyło się to już dość.......

czytaj dalej

[...] Witam. Miałem do Państwa napisać już bardzo dawno temu. Za każdym razem kiedy wchodzę na Waszą stronę bądź z innych źródeł czytam informacje na temat NOLi miałem chęć wysłać wiadomość. Coś jednak mnie za każdym razem powstrzymywalo. Tym razem pomyślałem że w końcu się przelamne. Otóż historia która dziala się już dawno temu bardzo utkwila mi w pamięci.
Jak wspomnialem zdarzyło się to już dość dawno i nie pamiętam dokładnej daty. Na pewno był to sierpień ale którego roku to już ciężko powiedzieć. Podejrzewam iż był to rok 2003 albo 2004. Samo zdarzenie pamiętam dokładnie. Cała sytuacja działa się gdy chodziłem jeszcze do gimnazjum. Druga bądź trzecia klasa. Miałem dobrego towarzyszą wspólnych spotkań z którym często przesiadywalismy w parku na takie koło fosy Zamku Krzyżackiego, a właściwie jej wieży. Praktycznie każdego dnia wieczorami przesiadywalismy tam i rozmawialiśmy. Któregoś późnego popołudnia zaobserwowalismy coś czego zupełnie się nie spodziewaliśmy.

Ciężko jest mi do tej pory uwierzyć w to co widzieliśmy ale to prawda! Otóż siedząc sobie na owej tamie i mając przed sobą rzekę Drwęce zauważyliśmy, że z naszej tylnej prawej strony (od strony policji) przelatuje naprawdę duży obiekt. Pamiętam jakby było to wczoraj. Pogoda byla naprawdę wspaniała. Bezchmurne niebo. Bardzo ciepło. Robiło się delikatnie szaro. Jak już wspomniałem wcześniej to coś przelatywalo do nas od tyłu że skosa.

Obiekt ten wydawał się naprawdę wielki, ciężko powiedzieć jak byl duży gdyż ciężko było określić jego wysokość. Tak czy siak zakrywal naprawdę kawał nieba. Kształt miał trójkątny i był czarny (niebo robiło się delikatnie szare i mozna było spokojnie odróżnić kolor). Na każdym trzech rogów miał światło. Nie były to światła na tyle mocne że razily w oczy lecz całkiem intensywne i jednostajne. Koloru raczej białego. Pojazd ten przesuwal się bardzo powoli, sama obserwacja trwała ok. 2min. Przemieszczal się w stronę do której wcześniej byliśmy zwróceni. Po czym nagle zniknął. Pamiętam, że w trakcie obserwacji jeszcze śmiałem się do kolegi że leci bombowiec B2 gdyż leciał w stronę jednostki wojskowej. Sama obserwacja w zadnym stopniu nie budziła w nas niepokoju. Raczej staraliśmy się sobie w jakiś sposób wytłumaczyć to co widzieliśmy. W całej historii ciekawe jest to że po jakimś roku z kolegą straciliśmy tak dobry kontakt. Po wielu latach utraconej znajomości spotkaliśmy się w zeszłym roku. Z ciekawości zapytałem go czy pamięta to co widzieliśmy. Ten potwierdził obserwacje.
Trochę ułożyło mi że w końcu do Państwa napisałem. Najwyraźniej ciazylo mi to zdecydowanie za długo. W razie chęci kontaktu pozostawiam swój nr tel. [...] i dane osobowe [....]. (dane bardzo bym prosił tylko dla redakcji). Pozdrawiam.

p.s.

Przepraszam że jeszcze raz pisze ale przez słownik wprowadziły mi się pewne błędy których wcześniej nie zauważyłem. Głęboko liczę na to że może ktoś jeszcze z Brodnicy albo okolic zauważył to samo co my i kontaktował się.z Państwem. W razie gdybyście mieli takie informacje proszę o odpowiedź. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam




zwiń tekst



Ten pies zobaczył jakiś niewidzialny byt
Pon, 24 gru 2018 15:15 komentarze: 2 czytany: 1212x

[...] Witam załogę Nautilusa! Jakiś czas temu na waszej stronie ukazał się artykuł dotyczący naszych braci mniejszych - ich widzenia tego,czego ludzkie oko dostrzec nie potrafi - duchy. Sądzę,że rzeczywiście tak jest,iż zwierzęta widzą coś więcej niż my,że potrafią zobaczyć ducha.Opiszę Wam sytuację,jaka miała miejsce w mieszkaniu mojej koleżanki ok.2 lat temu.Miała ona psa,który miał wtedy 10 miesięcy.......

czytaj dalej

[...] Witam załogę Nautilusa! Jakiś czas temu na waszej stronie ukazał się artykuł dotyczący naszych braci mniejszych - ich widzenia tego,czego ludzkie oko dostrzec nie potrafi - duchy. Sądzę,że rzeczywiście tak jest,iż zwierzęta widzą coś więcej niż my,że potrafią zobaczyć ducha.Opiszę Wam sytuację,jaka miała miejsce w mieszkaniu mojej koleżanki ok.2 lat temu.
Miała ona psa,który miał wtedy 10 miesięcy. Pewnej nocy,leżąc w łózku i czytając książkę,do jej pokoju wszedł jej pupilek.Jak zawsze popałętał się po pokoju i zachowywał się tak jak zawsze normalnie.

Ale gdy zegar wybił 12stą w nocy, pies zaczął się dziwnie zachowywać. Nagle skierował swój wzrok w pusty kąt pokoju i zaczął szczekać. Zaczął szczekać i po chwili skakać do pustej ściany! Kolezanka nie wiedziala co sie dzieje,co w jej psa wstąpiło.Nigdy się tak nie zachowywał.Potrwało to jeszcze kilka minut,po czym pies się uspokoił. Kolezanka mowila,ze patrzyla na poczatku z przerażeniem na zachowanie jej psa,nie wiedziała co ma zrobić. Przestraszyla sie i nie chciala go uspokajać,bała się.ale po chwili postanowila to zrobic, i choc jak twierdzi,nie od razu sie uspokoił,to po chwili się udało.

Żeby tego było mało,znajoma twierdzi rowniez,ze po uspokojeniu psa,słyszała kroki w przedpokoju.Nie był to nikt z mieszkających z nią osób z rodziny,bo rano pytała,czy ktoś wstawał do ubikacji bądź łazienki.Wszyscy spali jak zabici.
Myślę,że coś w tym jest,że pies kolezanki coś zobaczył w tym kącie.Kto wie,czy nie jakiegoś duszka :)
PS: Droga fundacjo,chciałabym również,abyście obejrzeli film własnie o zwierzętach.Film ten nosi tytuł "Earthlings",czyli po polsku "Ziemianie".Film ten ukazuje, jak ludzie są bezwzględni wobec naszych braci mniejszych na całym świecie, jak wygląda sytuacja w rzeźniach (gdyby każdy wiedział,jak wygląda,zapewne ludzie patrzyliby inaczej na to,co jedzą,ja osobiście po tym filmie mam wstręt do mięsa i przechodzę na wegetarianizm), również ile te zwierzęta muszą przez nas wycierpieć, wszystko dla naszej wygody, aby robić futra, ubrania ze skór itd.itp. Ten film jest wręcz wstrząsający.Na końcu autorzy przekazują,aby ten film podać dalej. Wysyłam Wam linka, film ten trwa ponad godzinę,ale warto go obejrzeć:


Pozdrawiam, Monia.



zwiń tekst



Mój dziwny sen o skażeniu radioaktywnym w Polsce
Pon, 24 gru 2018 15:33 komentarze: 1 czytany: 1211x

[...] Droga Fundacjo Nautilus!  Na wstępie pozdrawiam bardzo serdecznie całą załogę Fundacji Nautilusa! Jestem stałą bywalczynią Waszych stron. Pisze do Was ponieważ na początku grudnia miałam dziwny sen. Z dziwnym niepokojem podejrzewam, że może być proroczy. Sen nie długo, ale obrazowo i w kilku scenach pokazuje sytuację, która ma nastąpić na wsi w której mieszkam. Wyraźnie śni mi się sad moich.......

czytaj dalej

[...] Droga Fundacjo Nautilus!  Na wstępie pozdrawiam bardzo serdecznie całą załogę Fundacji Nautilusa! Jestem stałą bywalczynią Waszych stron. Pisze do Was ponieważ na początku grudnia miałam dziwny sen. Z dziwnym niepokojem podejrzewam, że może być proroczy.
Sen nie długo, ale obrazowo i w kilku scenach pokazuje sytuację, która ma nastąpić na wsi w której mieszkam. Wyraźnie śni mi się sad moich rodziców a w nim drzewa jabłoniowe odmiany antonówka. Tyle, że owoce które wiszą na tych drzewach są jakieś inne niż kiedykolwiek. Są ponad normę bardzo duże co spowodowane jest ogromnym skażeniem radioaktywnym. Wszystkie warzywa i owoce są wkoło skażone czymś radioaktywnym a mimo to ludzie żyją w tym niebezpiecznym skażeniu.

Napisałam o tym śnie, gdyż nie dawno sprawdził się mój sen związany z atakiem terrorystycznym w Strasburgu.
Przyśniła mi się wtedy w nocy Mapa i mój palec, który przesuwa się powoli po niej dochodząc do pewnego momentu gdzie leżał na niej szlachetny niebieski kamyk. Leżał on w miejscu niedaleko Francji a właściwie z jej brzegu. Po tym śnie tej samej doby dowiedziałam się o zamachu terrorystycznym w Strasburgu. Nie wiedziałam co oznacza ten kamyk w tym miejscu na mapie, ale po obejrzeniu wiadomości zrozumiałam że chodzi o Jarmark przedświąteczny, który można skojarzyć z błyskotkami, a więc stąd ten kamień.

Chciałam się podzielić moimi sennymi odczuciami. Pozdrawiam ciepło !

[dane do wiad. FN]


From: Grzegorz [dane do wiad. FN]
Sent: Sunday, December 23, 2018 11:10 AM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Mój dziwny sen o skażeniu radioaktywnym w Polsce - dzisiejszy wpis

Dzień dobry Droga Fundacjo,

Na wstępie życzę całej Fundacji zdrowych i spokojnych Świąt oraz wszystkiego co najlepsze w nadchodzącym 2019 roku :). Dzisiaj na stronie przeczytałem krótki wpis jednej z czytelniczek o śnie zwiastującym skażenie radioaktywne w Polsce. Co ciekawe w ostatnim live streamie Krzysztof Jackowski nakreślił swoje dziwne przeczucie, mianowicie skojarzyło mu się, że ludzie stoją w kolejkach za czymś w buteleczkach (i jest to coś co muszą wypić). Ponoć ma to być jakaś beznadziejna sytuacja, która Krzysztofowi przypomina odległą sytuację z Czarnobyla. Czyżby chodziło w tej wizji o jakieś zagrożenie atomowe i konieczność wypicia płynu Lugola?

Link do filmu Krzysztofa Jackowskiego: https://www.youtube.com/watch?v=ROALI4bZtAE



zwiń tekst



W domu mieszkał facet, który się powiesił. A teraz tam straszy...
Pt, 21 gru 2018 08:10 komentarze: 1 czytany: 1086x

[...] Witam piszę z nastepującym problemem (jest to mój drugi list do Państwa z tą sama sprawą ) Pare lat temu mieszkałam w domu na wsi gdzie kiedyś było niemieckie przedszkole(za czasów wojny). Działy się tam dziwne rzeczy ktoś chodził po strychu, pukał ktoś potem nikogo nie było...i wiele dziwnych i jeszcze dziwniejszych sytuacji miało tam miejsce .. w ogóle dom miał ciekawą historie.. mieszkał .......

czytaj dalej

[...] Witam piszę z nastepującym problemem (jest to mój drugi list do Państwa z tą sama sprawą ) Pare lat temu mieszkałam w domu na wsi gdzie kiedyś było niemieckie przedszkole(za czasów wojny). Działy się tam dziwne rzeczy ktoś chodził po strychu, pukał ktoś potem nikogo nie było...i wiele dziwnych i jeszcze dziwniejszych sytuacji miało tam miejsce .. w ogóle dom miał ciekawą historie.. mieszkał tam facet który się w nim powiesił ... psychiczna kobieta która potrafiła "zapłacić" sąsiadowi jednym orzechem za naprawę dachu, lub przepędzała ludzi z przystanku, mój tata naprawiając dach znazł "w" suficie pistolet strzelbe dał ją swojego  znajomemu, aby dał swojemu ojcu do wyczyszczenia go niestety ten Pan zmarł (chyba) na zawał i tak wieśc o pistolecie zagineła .

Potem przeprowadziliśmy się do mieszkania do miasta ... tam małżeństwo moich rodziców zaczęło się strasznie psuć... słychać było pukania talerzami, głosy ... a ja w nocy gdy się obudziłam widziałam koło siebie w łóżku około 3 letniego chłopca w zielonej kurteczce, który spojrzał się na mnie podążał w stronę drzwi aż w końcu przez nie wyszedł . (widziałam to klatkami, a postura chłopca była mglista).  Kiedy opowiadałam komuś o nim, lub myślałam przechodziły mnie ciarki bardzo często wydawało mi się, że ktoś za mną chodził, i ogólnie czułam czyjąś obecność...

Moi rodzice wyjechali do Anglii ja zostałam tu w Polsce z babcią, natomiast mieszkanie po nich mi zostało, gdy skończyłam 18 lat chciałam się dfo niego wyprowadzić, ale słyszałam stuki naczyń, obraz ze ściany znalazł się potłuczony i podarty na drugim koncu pokoju na łóżku(, a byłam tam sama ) dlatego nadal mieszkam u babci, codziennie mam koszmary opowiem może moje ostatnie 2 sny : 1- jestem gdzieś nad jakimś bajorem i łapię jakieś dziwne owady (jest ze mna mama brat tata i rodzina z którą nie utrzymuję kontaktu, ale pochodzi z miejscowości gdzie mieszkałam kiedyś w tym domu cco kiedyś był przedszkolem niemieckim za czasów wojny)obok był bunkier w którym mieliśmy spać zesżłam na dół okropnie śmierdziało stenchlizna w miejscu docelowym na dole były małe okna przy suficie z których było widać tylko ziemię i pod schodami dziecece dłonie odciśnięte krwią,i poostać tego chłopca mi się pokazała przestraszyłam się i wybiegłam z tamtad jakoś znależlismy sie w domu (jest dom czyli te przedszkole i mieszkanie do którego potem się przeprowadziliśmy) pojawiał się chłopiec ciągle coś pukało więc zadzwoniliśmy po kogoś kto by nam pomógł przyjechał jakiś mężczyzna z kamerą, i poszedł na górę po jakiś dziwnych drewnianych bardzo jasno zółtych schodach (nie wiem skąd one nie miałam takich nigdy w domu) my siedzielismy w kuchni (już w mieszkaniu )i patrzyliśmy to co ten facet nagrywa u góry , bo tam najbardziej straszyło (nie znam tych pomieszczeń co były na górze) nagle słyszymy, że ten mężczyzna mówi cos w stylu "daj jakiś znak"

nagle widzimy w tym podgladzie zasłone jak telepocze i ten mężczyzna upada i obraz staje bez ruchu moja  mama wbiega na góre kaze mi zostac na dole słyszę krzyk biegnę po ojca który wbiega na górę wbiegam też patrzę w pokoju leży facet w inny pokoju leży moja mama płacze dzwoni na policję wbiegam do łazienki i mimo, że widziałam przedchwilą mamę na łóżku to naglę widzę, że leży sina w jakiś żyłkach w wannie. obudziłam się by ła godz 3 . sen nr 2 - wchodzę do mieszkania z chłopakiem naglę słyszę trzaski naczyć pukanie stukanie walenie widze chłopca(ciągle ten sam ) kobietę mężczyznę, nie znam ich chłopak wypysza mnie z mieszkania on tez wybiega ja mowie ze nie mam butów musze wrócic jak mam isc bez butów nagle słysze jak zamykaja sie dzwi na klusz ktory jest w mieszkaniu dzwoni bardzo charakterystyczny dzwonek i domofon .obudziłam się z łzami w oczach ciężko oddychając tylko słyszałam jak zegar wybija 3.

Gdy opowiedziałam to mojej mamie na skype powiedziała, że ona też ma dziwne sny ostatniej nocy śniło jej się, że wchodzi do pokoju i ktoś trzaska jej dzwiami nagle zaczyna ją rzucać po pokoju po czym budzi się z ciężkim oddechem  , a pies szczeka patrząc w sufit. Rozmawiałam o tym z mamą ponieważ moje stany lękowe  zaczynają mnie przerastać nie mam już siły sobie z tym radzić chciałabym się dowiedzieć czy mogli ,by mi państwo polecić kogoś kto by mi pomógł w moim problemie bardzo proszę o pomoc!!Już naprawde ledwo wytrzymuje psychicznie bardzo proszę o pomoc wpycha mnie to w depresję . Przepraszam za błedy i za stylistyke, ale naprawde myslac o tych sytuacjach nie mam siły zwracać na to uwagi .

[dane do wiad. FN]


[...] Witam. Moja przyjaciółka ma problem z bytami w domu który ma wynająć. Jeden jest dosyć silny, zamknięty na strychu ale potrafi go opuszczać. Przestawia przedmioty w objętym pomieszczeniu. Ucieka przede mną więc nie widziałam czym jest. Drugi jest niegroźny. Wydaje mi się że jest po prostu przywiązany do przedmiotów w domu. Niepokoi nas ten pierwszy. Czy zechcecie zbadać tą sprawę?

[...]



From: [...]
Sent: Wednesday, August 03, 2011 11:57 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: duch

http://www.youtube.com/watch?v=CcFfGXvfkmA&feature=related

W 10 sekundzie filmu w oknie pojawia sie coś na wzór twarzy. Można wystawić wiele wniosków ,ale tematem filmu jest samobójstwo także coś w tym jest.

Pozdrawiam Maciek


Tragedia w Pile. W jednym z wieżowców wyskoczyła z okna 53-letnia kobieta.


film poniżej



...i klatka z filmu.




zwiń tekst



Chłopiec pamięta, że walczył na wojnie
Czw, 20 gru 2018 06:24 komentarze: brak czytany: 1164x

[...] Dzień dobry. Jestem nauczycielem logopedą w małej miejscowości, mam na terapii 7 -letniego chłopca, który opowiada, że był kiedyś żołnierzem. Zaintrygowana tym co mówi, spytałam w jakim wojsku był, powiedział, że służył w armii amerykańskiej. Walczył z Kanadyjczykami i oni wygrali tę wojnę a on sam został ranny, ale to było bardzo dawno temu. Pytałam czy miał jakąś rodzinę powiedział, że nie.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry. Jestem nauczycielem logopedą w małej miejscowości, mam na terapii 7 -letniego chłopca, który opowiada, że był kiedyś żołnierzem. Zaintrygowana tym co mówi, spytałam w jakim wojsku był, powiedział, że służył w armii amerykańskiej. Walczył z Kanadyjczykami i oni wygrali tę wojnę a on sam został ranny, ale to było bardzo dawno temu. Pytałam czy miał jakąś rodzinę powiedział, że nie. Wspomniał też, że jak był mniejszy to więcej pamiętał a teraz juz te wspomnienia się zacierają. Nie wiem czy to wyobraźnia? Nie znalazłam informacji na temat wojny Kanady ze Stanami którą by Kanadyjczycy wygrali. A może?
 Pozdrawiam [...]
Ps. Chłopiec sporo rysuje i opowiada ze szczegółami przebieg bitew w których uczestniczył, mówił o dwóch wojnach,  o okopach, broni itp. Ale jak juz wspomniałam zaciera się jego pamięć.


Sprawa trafiła do naszego Projektu Messing.

Do autorki e-maila wysłaliśmy następującą prośbę:

Witamy,

Dziekujemy za wiadomosc. Oczywiscie, ze to pamiec po poprzednim wcieleniu!

Czy dalaby Pani rade przeslac nam kilka rysunków tego dziecka?

Interesuja nas wszelkie informacje, ktore on mowi. Czy byla wojna amerykańsdko kanadyjska? Tak, to wojna Jamesa Madisona w 1812!

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_brytyjsko-ameryka%C5%84ska

 

Wtedy wojska USA walczyly przeciwko wojskom brytyjskim czyli wtedy kanadyjskim

 

Pozdr

FN



zwiń tekst



W pewnym momencie zauważyłam na niebie 3 trójkąty.
Śr, 19 gru 2018 06:44 komentarze: brak czytany: 559x

[...] Witam.Od dawna zastanawiałam się czy do was napisać. Może przypływ odwagi skłonił mnie do tego wyznania. Pochodzę z małego miasteczka niedaleko Kielc. To wydarzenie którym chcę się podzielić wydarzyło się gdzieś koło roku 2000 maj/czerwiec bo było już bardzo ciepło. Miałam wtedy 16 lat. Jak zwykle po szkole lubiłam siadać z babcią na schodach przed domem i często sobie rozmawiałyśmy. W pewnym.......

czytaj dalej

[...] Witam.
Od dawna zastanawiałam się czy do was napisać. Może przypływ odwagi skłonił mnie do tego wyznania. Pochodzę z małego miasteczka niedaleko Kielc. To wydarzenie którym chcę się podzielić wydarzyło się gdzieś koło roku 2000 maj/czerwiec bo było już bardzo ciepło. Miałam wtedy 16 lat. Jak zwykle po szkole lubiłam siadać z babcią na schodach przed domem i często sobie rozmawiałyśmy. W pewnym momencie zauważyłam na niebie 3 trójkąty. Babcia też to widziała. Obie aż wstałyśmy i patrzyłyśmy w niebo.

Potem jeden poleciał tak jakby do góry i zniknął. Dwa pozostałe zaczęły się poruszać ale nie tak jak samoloty w linii prostej ale w sposób (nie wiem jak to określić) nieharmonijny. Raz w lewo raz w prawo do góry na dół. Tak to wyglądało z naszej perspektywy. Po pewnym czasie również poleciały jakby do góry i zniknęły.
Jestem przekonana że nie były to żadne znane samoloty czy latawce. Były metaliczne i były bardzo wysoko. Niebo było w tym czasie czyste. Babcia już nie żyje ale często wspominam tą sytuację i do tej pory zastanawiam się co to mogło być...
Pozdrawiam i życzę powodzenia

[dane do wiad. FN]



Dziękujemy za wszystkie relacje o obserwacjach UFO. Poniżej jeszcze ciekawostka z naszej poczty.

Od:ABe11
[dane do wiad. FN]

Drogi Nautiliusie, nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie widziałam obiekt podobny do opisanego w relacji z Dolnego Śląska, ale ... już wiem!
Poniżej zamieszczam link do filmu:
https://www.youtube.com/watch?v=GQzMsItb46Q
Minuta filmu: od 20:38 do 20:47.


Pozdrawiam
Abe11




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 55
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 55

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

CIEKAWOSTKA Z DANYCH SZWEDZKIEJ AKADEMII - 65 procent laureatów Nobla w kategorii Nauka deklarowało wiarę w Boga [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 08:39 | Witam FN. dziś 18.1.2019  Wracalem z pracy ok.godziny 18 zauważyłem lecąca na niebie kropke światła,wielkości  gwiazd nie mrugała zatrzymałem sie na chodniku patrząc w niebo,bo były też chmury przesuwajace sie po niebie,zauważyłem drugą i trzecią kropke światła patrzac nagle około 20,30 takich światełek lecialo wyciaglem telefon komurkowy zacząłem nagrywać szli też przechodnie poprosiłem ich by spojrzeli na te swiatla dochodziło nawet do 60sztuk niektóre po 7,8 sztuk blisko siebie były...

Dziennik Pokładowy

Środa, 19 grudnia 2018 | Zbliża się rocznica pojawienia się UFO w Zdanach. Oczywiście jak co roku będziemy na miejscu gdzie wszystko się zdarzyło, ale przy okazji zawsze zdumiewa mnie coś innego. Postawa ludzi, którzy są gotowi wygłaszać nawet najbardziej zidiociałe, wariackie tezy na granicy kabaretu, aby tylko na siłę „zdemaskować, opluć i w ich mniemaniu wyjaśnić wbijając w piach, bo… on widzi, on wie i już...

czytaj dalej

FILM FN

Modelarz z grupy modelarskiej EUROMODEL o obiekcie UFO z Projektu KONTAKT

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.