Dziś jest:
Czwartek, 12 grudnia 2019

Te obiekty są częścią naszej rzeczywistości czy to się komuś podoba, czy też nie... UFO jest faktem.
/Juan José Benítez, hiszpański badacz Niezidentyfikowanych Obiektów Latających/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - schowaj formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Obserwacja UFO z 1954 roku
Dziś, 05:01 komentarze: brak czytany: 219x

Pragnę podzielić się swoimi obserwacjami, które mogą potwierdzać hipotetycznie, istnienie niezidentyfikowany obiektów.W roku 1954, pełniąc służbę wojskową w 14 Eskadrze Dowództwa Wojsk Lotniczych w Warszawie - lotnisko na Bemowie, doświadczyłem zjawiska nieznanego mi  dotychczas.Był słoneczny dzień prawdopodobnie w okresie od maja do sierpnia 1954 r,Na niebie w godzinach popołudniowych ujrzałem.......

czytaj dalej

Pragnę podzielić się swoimi obserwacjami, które mogą potwierdzać hipotetycznie, istnienie niezidentyfikowany obiektów.
W roku 1954, pełniąc służbę wojskową w 14 Eskadrze Dowództwa Wojsk Lotniczych w Warszawie - lotnisko na Bemowie, doświadczyłem zjawiska nieznanego mi  dotychczas.
Był słoneczny dzień prawdopodobnie w okresie od maja do sierpnia 1954 r,
Na niebie w godzinach popołudniowych ujrzałem świecący - biały punk, nieco większy od świecącej gwiazdy.
Z zainteresowaniem obserwowałem nieruchomy obiekt.
Po nie utrwalonym w mojej  pamięci czasie ( myślę że to było ok 10 min ) obiekt nagle zaczął nabierać prędkości zmieniając barwy od jasno żółtej do  purpurowej i granatowej . Obiekt z środkowego nieboskłonu w paru sekundach zniknął za horyzontem, zmieniając  barwę .Z taką prędkością nie porusza się żaden pojazd ziemski.
Ale nie tak się to skończyło.
Po niedługim czasie w tym samym miejscu zobaczyłem identyczny obiekt.
Chcą uzyskać pewność, że obiekt się nie porusza, poszedłem do hangaru i biorąc krawędź bramy za punk odniesienia - ustaliłem, że obiekt się nie porusza..
 Obserwując obiekt   w identyczny sposób jak poprzednio, po pewnym czasie obiekt zniknął za horyzontem zmieniając barwy.
Tak więc nie była to fatamorgana. Trudno określić, czy był to ten sam obiekt, który obiegł kulę ziemską, czy inny- drugi.
 Znane mi obecnie statki powietrzne lub inne urządzenia latające rakietowe, nie mają takich właściwości. Rakiety ciągną za sobą warkocz płomienia odrzutu i nie zmieniają barwy Nie wiem, czy drugi zauważony obiekt był tym samym obiektem, ale znajdował się w tym samym miejscu na niebie.

Jestem przekonany,że niedające się racjonalnie wytłumaczyć zjawisko, to działanie paranormalne.

[...]




zwiń tekst



Metaliczny obiekt o kształcie ludzkiego oka.
Pon, 9 gru 2019 15:13 komentarze: 1 czytany: 848x

[...] Witam, zobaczyłem teraz artykuł na waszej stronie o mezczyznie ze Stanow, który przywolal telepatycznie ufo i z góry przepraszam za moja gramatykę. Kilka lat temu był to chyba rok 2014 lub 2013 zobaczyłem gdzies w internecie film na, którym facet przywoluje telepatia takie obiekty i gdzies jeszcze na stronie ntv wywiad z kims kto mowil jak to zrobić, żeby wyobrazac sobie niebieski trojkat na.......

czytaj dalej

[...] Witam, zobaczyłem teraz artykuł na waszej stronie o mezczyznie ze Stanow, który przywolal telepatycznie ufo i z góry przepraszam za moja gramatykę. Kilka lat temu był to chyba rok 2014 lub 2013 zobaczyłem gdzies w internecie film na, którym facet przywoluje telepatia takie obiekty i gdzies jeszcze na stronie ntv wywiad z kims kto mowil jak to zrobić, żeby wyobrazac sobie niebieski trojkat na czarnym tle i się kompletnie skoncentrować.


Pewnego dnia bedac na spacerze poszedłem w takie ciche miejsce posrod drzew i zrobiłem tak i mowilem konkretnie do plejadian, ze mam na imie Przemek , jestem z planety ziemia i proszę o kontakt. Nigdy nikomu z bliskiego otoczenia o tym nie opowiadałem i nie opowiem bo każdy wzial by mnie za wariata.

Po jakiejś minucie otworzyłem oczy i spojrzałem na wprost siebie i nad orlenem popniewaz jestem z plocka zobaczyłem na niedużej wysokości nie tak daleko obiekt ciemny, metaliczny w ksztlacie ludzkiego oka, stal nieruchomo w miejscu przez chwile i powolutku zaczal w pionie schodzić na dol ale troszeczkę i zaczal powoli leciec w moja prawa strona az zniknal mi za drzewami i do tego na lewej krawerdzi tego obiektu migalo błękitne swiatlo , zapalalo się i gasło , gdy obiekt znikl mi już z pola widzenia obrocilem się do poprzedniej pozycji bo sledzac go wzrokiem az obrocilem się o 45 stopni i wtedy zobaczyłem, ze z tego samego miejsca leci drugi taki sam identyczny tylko trochę szybciej goniac tamtego i na tym drugim obiekcie te swiatelko było już caly czas zapalone na lewej krawędzi. Pozdrawiam

[...]

I jeszcze jeden z e-mail z naszej poczty.

[...] 1,5 miesiąca nie mogłem dojść do siebie po tym co zaszło 6 lipca. Ktoś od Was napisał do mnie że nigdy przez 30 lat waszej działalności nigdy nie mieliście i nie znaliście takiego przypadku. No to teraz znacie. Ja też nigdy bym się nie spodziewał że takie coś mnie spotka... Twierdzicie że to co fotografuję nie ma nic wspólnego z tym co ja czuję... Nieprawda to wszystko ma ze sobą ścisły związek. Od zdjęć aż po telepatię wszystko się ze sobą łączy. Wystarczy że wezmę aparat i to już może prowokować. Dlaczego? No to zależy co się myśli... To nie jest zabawa to jest cholernie poważna sprawa. Omal nie przypłaciłem tego życiem. Chcecie mi powiedzieć że fotografowanie nie ma nic wspólnego z tym co ja czuję? To od kiedy wyjściu z psem ma się 2 tygodnie gorączkę a nie ma się grypy... kompletnie niczego... miałem takie straszne lęki że bałem się wyjść z domu aby znowu to coś się mnie nie przyczepiło.

I tak to przychodziło do mnie do domu czułem to. Nikomu tego nie życzę. A tym wszystkim odważnym radzę wziąć wylać lodowatą wodę na głowę zanim zaczną się tym interesować. Nie wiem co to jest i co kryje się za zjawiskiem/ami ufo. Dlatego radzę poważnie uważać. Człowiek się tego nie spodziewa. Ja nie chcę skończyć w psychiatryku... Bo lekarze w to nie wierzą... Ale tych wszystkich sceptyków zwłaszcza psychiatrów i psychologów zapraszam do naprawdę nawiedzonych domów i wtedy zobaczymy jacy są odważni i czy takie zjawiska nie istnieją... Nawiedzony dom w Myszkowie. Jak informuje fanpage Opuszczone Zagłębie - Nic tak nie rozpala zmysłów jak nawiedzony dom z mroczną historią w tle. W Myszkowie, przy jednej z głównych dróg znajduje się ponoć jedno z najsłynniejszych nawiedzonych miejsc w naszym województwie. Według opowieści ludzi, dom został wybudowany 40 lat temu przez dwóch samotnych braci - Zygmunta i Jerzego. Starzy kawalerowie byli "opanowani manią fantastyki i ufologii".

W środku budynku przeprowadzali seansy spirytystyczne, "próbowali nawiązać kontakt z obcymi cywilizacjami"(tutaj dodam coś od siebie: tak jak ja ale bez seansów spirytystycznych tylko za pomocą myśli a to jest różnica). Próby zakończyły się niepowodzeniem, a dla samych braci miały tragiczne skutki. Oboje trafili do szpitala psychiatrycznego. Podobno jeden z nich, nadal tam przebywa. Drugiemu udało się uciec, jednak jedynie po to by popełnić w swoim domu samobójstwo. Podobno ludzie widzieli tu zjawy czy tajemniczą postać polerującą powybijane szyby. W internecie krąży też kilka innych wersji historii tego budynku, mniej popularnych od powyższej - o samobójstwach, rodzinie która zginęła w wypadku i również o tym, że tak naprawdę nikt tam nigdy nie mieszkał. Tak tym to właśnie może się zakończyć. Nigdy nie wiadomo co lub kto kryje się za zjawiskiem ufo... Nikt mi nie chciał pomóc nawet Jackowski. A dzwoniłem i prosiłem... Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Atak nocnej zmory
Czw, 5 gru 2019 13:54 komentarze: 1 czytany: 1026x

Posiadam ciekawe informacje w temacie dotyczącym ataku nocnej zmory. W domu rodziców na końcu korytarza na lewo są drzwi do sypialni rodziców, a na przeciwko nich po prawej stronie są drzwi do łazienki. Natomiast sam korytarz na wprost od razu za wspomnianymi drzwiami kończy się ślepo wbudowaną szafą. Zatem stojąc na wprost przed szafą, po lewej i po prawej stronie ma się drzwi do pomieszczeń. Szafa.......

czytaj dalej

Posiadam ciekawe informacje w temacie dotyczącym ataku nocnej zmory. W domu rodziców na końcu korytarza na lewo są drzwi do sypialni rodziców, a na przeciwko nich po prawej stronie są drzwi do łazienki. Natomiast sam korytarz na wprost od razu za wspomnianymi drzwiami kończy się ślepo wbudowaną szafą. Zatem stojąc na wprost przed szafą, po lewej i po prawej stronie ma się drzwi do pomieszczeń. Szafa posiada rozsuwane drzwi, które na całej swojej powierzchni są lustrami. Około godz. 1-2 w nocy byłem w łazience. Natomiast moja Mama niedawno położyła  się w sypialni do łóżka i leżała na boku plecami do drzwi wejściowych. Drzwi były zamknięte.

W całym domu były pogaszone światła oprócz łazienki, w której się myłem. Na następny dzień rano Mama opowiadała, że leżąc w łóżku nagle usłyszała jak otworzyły się do pokoju drzwi i ktoś wszedł. Mama sądziła, że to ja wyszedłem na chwilę z łazienki o coś się spytać lub zapomniałem coś wziąć. Zapanowała jednak cisza i nic się nie działo. W tym momencie Mama zapytała, czy to ja. Mimo to dalej nic się nie działo, żadnej odpowiedzi, cisza. Za chwilę zapytała drugi raz i dalej była cisza, ale czuła, że ktoś stoi w pokoju. W związku z brakiem odpowiedzi Mama zaczęła obracać się na drugi bok aby zobaczyć kto jest w pokoju. Najciekawsze jest to, że gdy wykonała już połowę obrotu i była na plecach to w tym momencie coś na nią skoczyło, przygniotło, złapało za szyję i zaczęło dusić.

Było to tak realne zdarzenie, że Mama była przekonana, że to jest napad na dom. Jednocześnie bała się, że zapewne zaraz mnie złapią w łazience i zrobią wszystkim krzywdę. Utwierdziło ją w tym przekonaniu to, że jednocześnie słyszała rozmowy i śmiechy na parterze domu, tak jakby wiele osób wtargnęło do budynku. Mama próbowała się bronić i zdecydowanie odpędzić napastnika. W pewnym momencie ucisk i duszenie zniknęło. Zniknęły również w tym momencie śmiechy i rozmowy na parterze. Mama od razu po zdarzeniu zauważyła, że drzwi w rzeczywistości były otwarte tak jakby ktoś wszedł do sypialni.

Moim zdaniem był to atak zmory, ale mamy tu do czynienia z dwoma istotnymi informacjami. Po pierwsze zmora zaatakowała w trakcie wykonywania obrotu na drugi bok czekając na moment aż osoba znajdzie się w dogodnej pozycji na plecach. To obala mit o paraliżu sennym. Jednocześnie widać, że zmora potrafi czekać na odpowiedni moment, zatem nie każda pozycja osoby leżącej jest dogodna do ataku. Po drugie aby wejść do sypialni przez drzwi z korytarza, zmora musiała znajdować się choć przez chwilę bezpośrednio przed bardzo dużym lustrem, co z kolei kłóci się z teorią o odstraszających właściwościach tych przedmiotów. Ponadto zagadką pozostają głosy rozmów i śmiechów dobiegających z parteru domu w trakcie trwania ataku zmory. Mama wspominała, że trochę przypominało to sytuację jakby ktoś urządził sobie tam imprezę.

Dane do wiadomości FN.

Pozdrawiam,
[...]




zwiń tekst



Rozmawiała z... nieboszczykami
Pt, 6 gru 2019 01:51 komentarze: 1 czytany: 1156x

Szanowni Państwo,rozmawiałem wczoraj z moją lekarką, bardzo poważną, racjonalną osobą, której nigdy bym nie podejrzewał o jakąś mitomanię. Opowiedziała mi historię jako przykład dziadostwa w miejscowych szpitalach. Zakończenie jej za bardzo nie interesowało, raczej fakt jak pochopnie można postąpić z pacjentem.Jej koleżanka została uznana za zmarłą w szpitalu w [... - do Państwa wiadomości] i schowana.......

czytaj dalej

Szanowni Państwo,

rozmawiałem wczoraj z moją lekarką, bardzo poważną, racjonalną osobą, której nigdy bym nie podejrzewał o jakąś mitomanię. Opowiedziała mi historię jako przykład dziadostwa w miejscowych szpitalach. Zakończenie jej za bardzo nie interesowało, raczej fakt jak pochopnie można postąpić z pacjentem.

Jej koleżanka została uznana za zmarłą w szpitalu w [... - do Państwa wiadomości] i schowana do szpitalnej lodówki. Następnego dnia się obudziła i wydostała. Do dziś męczą ją koszmary i szuka pomocy u specjalistów.

Lekarzowi na oddziale powiedziała po wyjściu, że w międzyczasie rozmawiała z nieboszczykami. Jeden zmarł na zawał serca, drugi raka żołądka. Wyobrażacie sobie Państwo przerażenie tego lekarza, który spojrzał do dokumentacji medycznej i okazało się, że sobie tego nie wymyśliła??? Mój amatorski wniosek - opuściła już ciało i rozmawiała z takimi samymi jak ona.

Pozdrawiam!!

[email przyszedł 4 grudnia 2019]




zwiń tekst



Widziałem obiekt UFO o kształcie, który trudno mi opisać...
Sob, 30 lis 2019 08:46 komentarze: 1 czytany: 1270x

[...] Witam, na początku powiem że mam mieszane uczucia co do tego ponieważ nie mam żadnego dowodu na to co widziałem, jednak musze komuś to powiedzieć mianowicie wczoraj to znaczy 26 listopada bierzącego roku w miejscowości Mansfield widziałem obiekt i szczerze nie mam pojecia co to było. A jako że widziałem to dosłownie przez 2-3 sekundy ale nie daje mi to spokoju. Jeśli moge to nazwać objektem .......

czytaj dalej

[...] Witam, na początku powiem że mam mieszane uczucia co do tego ponieważ nie mam żadnego dowodu na to co widziałem, jednak musze komuś to powiedzieć mianowicie wczoraj to znaczy 26 listopada bierzącego roku w miejscowości Mansfield widziałem obiekt i szczerze nie mam pojecia co to było.

A jako że widziałem to dosłownie przez 2-3 sekundy ale nie daje mi to spokoju. Jeśli moge to nazwać objektem to z poczatku myślalem że był to samolot który na niskim półapie tóż nad pierwszymi warstwami chmur deszczowych leci wprost nad nami, dodam że jechalem autem wraz z kolega z pracy wiec jechalismy w przeciwnym kierunku do lotu tego obiektu. Po ukazaniu się z za chmur ukazal mi sie przez chwile duzy czarny obiekt o dziwnym ksztalcie ktory ciężko mi opisać słownie. Po bokach dwa jasne białe światła gdy w ostatnim momecie staralem sie przyjrzeć co bardzo mnie zdziwiło zaczeły mnie lekko oślepiać, co do teraz się dziwie ponieważ  to znajdowalo się dość daleko, co jeszcze rzucilo mi się w oczy to to że to było czarne i jako że nie bede ukrywał ale ogladam z czystej ciekawosci państwa filmy na yt jak i nagrania obiektow tak z takim sie jeszcze nie spotkalem.

Bylem w aucie wiec nie wiem czy moglo by cos byc slychac lecz co odczulem to troche takie cisnienie jak by wzroslo. Chcialem zrobic zdjecie ale zdazylem wlaczyc aparat ale to bylo juz po za zasiegiem widzenia. Na obiekcie nie widzialem nic oprócz moze dwóch trzech lini wygladalo jak laczenie tak jak by. Oczywiscie mam mnustwo niewiadomych ktore nurtuja mnie nastop, np czy to moze jakis nowy model samolotu, ale zaraz pytam, ale przeciez to bylo wieksze od samolotu plus cale byle czarne i lecialo zbyt wolno. Swiatla nie byly osadzone tak jak w samolocie i nie mrugaly naprzemiennie i oba byly wiale oraz byly bardzo jasne. Nie widzialem ogonu, jesli beda panstwo zainteresowani postaram sie narysowac to co widzialem. Nie wiem co moge wiecej powiedzieć moze tylko to ze nie wierzylem że kiedy kolwiek sam moge cos dziwnego zaobserwować.
Prosze o kontakt może wy pomożecie mi z rozwiazaniem tej zagadki.
Z poważaniem
[dane do wiad. FN]
Mansfield
Anglia



From: [...]
Sent: Friday, November 29, 2019 4:00 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Otwarte niebo nad Podkarpaciem
Importance: High

Serdecznie witam  załogę FN
Próbowałam skontaktować się z Wami poprzez stronę internetową , ze swojego konta, niestety nie mogłam się zalogować.
Pomimo kłopotów ,jak zwykle  informuję Was w pierwszej kolejności, a oto treść :
 
Otwarte niebo nad Podkarpaciem.
Dzisiaj 29.11.1019 rok w godzinach 5:40-5:50 rano doszło do iście ciekawego zjawiska nad Rzeszowem , a konkretnie w rejonie  s-e  miasta. Mój brat   , jak  co dzień wyszedł z psem na spacer. Było jeszcze ciemno , nad wyraz cicho i  bezwietrznie . Gdy spojrzał w niebo zobaczył ciekawy obraz : Fragment rozgwieżdżonego nieba  w postaci koła  i  sznur  świetlistych obiektów  wyglądających tak jak te świecące gwiazdy .Obiekty  poruszały  się bardzo szybko  z kierunku zachodniego na wschód ..Wyglądało na to ,że wydostają się zza chmury  po zachodniej stronie , widoczne są na tle bezchmurnego nieba/ tego w kole/ by znowu zniknąć za wschodnią chmurą/.

Poruszały się na ogromnej wysokości  gdyż początkowo myślał ,że to gwizdy przemieszczają się. To były z pewnością latające obiekty  , a było ich , jak zdążył naliczyć na pewno 30-33/ 3x 10-11/, nie mniej. Poruszały się po linii prostej w jednakowych odstępach jeden za drugim  i  z boku , co czwarty może piąty obiekt miały asystę raz po jednej raz po drugiej stronie. Cały przelot trwał   jakieś  5 minut. Już po przelocie tych kulistych obiektów  zobaczył  samolot pasażerski nadlatujący z całkiem innego kierunku i na wiele niższym  pułapie.

Dzięki temu miał porównanie...Jeśli chodzi o samopoczucie obserwatora  pozostawiam bez  opisu na jego prośbę.
Mój dopisek. Fragment tego nieba  znany mi jest od lat  z różnych ciekawych  zjawisk  dotyczących  przelotów niezidentyfikowanych obiektów latających i nie tylko. Na terenie tym przeszło 20 lat temu doszło do bezpośredniego kontaktu  Obcych Istot  z pewną znaną w Rzeszowie rodziną , a konkretnie chodzi o ojca  i córkę. O tym zjawisku  pisały lokalne  gazety , niestety rodzina nigdy nie chciała oficjalnie opowiedzieć o tym zdarzeniu, zwłaszcza dziewczyna , która wówczas miała 14 lat. Ślad jaki ma na nodze, konkretnie kolanie  ciągle  budzi w niej tamte nieprzyjemne  przeżycia/ obecnie przeprowadziła się do Warszawy/
Pozdrawiam serdecznie załogę FN
[...]
p.s Dzieje się tak dużo na naszym Polskim niebie !!!!! osobiście w tym 2019 roku byłam świadkiem kilku arcyciekawych zjawisk
 
 





zwiń tekst



Są to istoty wysokie, mające dwa metry lub nawet trochę więcej...
Pt, 22 lis 2019 13:43 komentarze: brak czytany: 2613x

Dzien dobry,witam wszystkich serdecznie...Wchodzac dzisiaj na strony Nautilusa natknelam sie na pewien portret zamieszczony w jednym z waszych artykulow… Chodzi tu mianowicie o artykul pt.: PROJEKT KONTAKT I… NIEZWYKŁY WĄTEK Z SERIALU ‘STAROŻYTNI KOSMICI’Dzisiaj, przez przypadek weszlam na taki artykul, poprostu kliknelo mi sie … :) Przewijajac pasek do dolu zwrocil moja uwage obrazek, z twarza kobiety.......

czytaj dalej

Dzien dobry,
witam wszystkich serdecznie...

Wchodzac dzisiaj na strony Nautilusa natknelam sie na pewien portret zamieszczony w jednym z waszych artykulow… Chodzi tu mianowicie o artykul pt.: PROJEKT KONTAKT I… NIEZWYKŁY WĄTEK Z SERIALU ‘STAROŻYTNI KOSMICI’
Dzisiaj, przez przypadek weszlam na taki artykul, poprostu kliknelo mi sie … :) Przewijajac pasek do dolu zwrocil moja uwage obrazek, z twarza kobiety …

[...]




 Chcialabym chetnie cos od siebie dodac,  jesli chodzi o ta zamieszczona na obrazku osobe ... a wlasciwie nie tyle o nia, co chyba o osobnikow prawdopodobnie z tej samej rasy, z ktorymi wydaje mi sie, ze czasami mam do czynienia…

Nie widzialam ich jak dotad realnie, jedynie w snach i podczas jednej medytacji, wiec nie wiem czy moge byc dla was jakimkolwiek swiadkiem… Jednakze to wszytko zaczelo sie jak bylam jeszcze dzieckiem, mialam ok 7 moze 8 lat i wracajac z mama i 2-ka mlodszego rodzenstwa od babci, widzielismy z dosyc bliska obiekt UFO (o tym pisalam wam juz kiedys).

Sa to istoty dosyc wysokie, majace ok 2 metrow, moze nawet troche wiecej - wzrostu. Wygladaja praktycznie jak my - tylko duzo lepiej… :) Ich sylwetki (osobiscie widzialam jedynie meskich osobnikow) chyba najlatwiej przyrownac do sylwetek plywakow, osob uprawiajacych zawodowo plywanie - czyli szerocy w barkach, wysportowani I do tego z idealnymi rysami twarzy. :) Porozumiewaja sie telepatycznie, niesamowicie czystym, jakby szlachetnym i bardzo zwiezlym jezykiem – najczystrza polszczyzna jaka kiedykolwiek slyszalam. Przekazuja informacje bardzo krotko sformuowane, zwiezle ale dosadne, wrecz jakby oszczedzali na slowach. Kazde slowo jest niesamowicie przez nich dobierane. Przebywajac w ich towazystwie (moze dziwnie to zabrzmi) odczuwalam jakbym byla w lekkim stanie zauroczenia, zakochania…. I czulam jakbym sie z nimi bardzo dobrze znala.  Sa oni rasa nam raczej przyjazna. Nigdy nie mialam jakichs negatywnych wzgledem nich odczuc, wrecz przeciwnie… Czasami podczas snow bylam zabierana przez nich do roznych niesamowitych miejsc, ktorych wczesniej nigdy nie widzialam, dopiero po latach widzialam je w telewizji. Zostalam rowniez raz zabrana na jakas planete, pokryta jaso-rozowymi krysztalami… jednakze nie wiem w jakim celu mi ja pokazano… ale byla przepiekna. Towarzyszyla temu rowniez niesamowita muzyka… jakby chóru chlopiecego (troche jak w kosciele)…. O tym snie pisalam chyba nawet kiedys Panu Mirkowi z projektu messing… Co dziwne… ostatnio ogladajac pewien wywiad z bylym agentem CSI, ktory pomagal w naglosnieniu calej sprawy z ujawnieniem UFO przez Marynarke-USA - pokazywal on rozne materialy znalezione na miejscach katastrof/upadkow UFO, I tam pokazany byl rowniez taki sam krysztal, tyko oczywiscie duzo mniejszy… (zdjecie zamiescilam w zalaczniku).

[...]

Pozdrawiam serdecznie,

[...]



From :[...]
Sent: Friday, November 22, 2019 12:04 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Projekt KONTAKT

Witam

Jakiś czas temu ok. 3-4 tygodnie temu, w jednym z odcinków Starożytnych Kosmitów była mowa o pierwszym zdjęciu, na którym uchwycono obiekt ufo w 1870 roku w stanie New Hampshire ze szczytu Waszyngtona. Czy zwrócili Państwo uwagę, że sfotografowany obiekt sprzed 149 lat jest łudząco podobny do obiektu z projektu kontakt? Zdjęcie z 1870 roku jest niestety bardzo słabej jakości, jednak i tak widać uderzające podobieństwo między tymi dwoma obiektami. Stożki zwieńczające końce statków są identyczne, z tak samo wklęsłą płaszczyzną stożka i ściętym wierzchołkiem, wybrzuszenia przy końcach i środkowej części znajdują się podobnych miejscach. W środkowej części także znajduje się starożytny znak, jednak zamiast symbolu enso pojawia się buddyjska swastyka. Nawet proporcje pojazdów wydają się identyczne. W załączniku zdjęcia.

Pozdrawiam
[...]






zwiń tekst



Mój kontakt ze zmarłym kolegą - potwierdzenie słów Krzysztofa Jackowskiego
Śr, 20 lis 2019 12:29 komentarze: 1 czytany: 1754x

[...] Witam serdecznie,Zawsze czytam z uwaga Wasze artykuly, slucham tez audycje Pana Jackowskiego. Ostatnio Pan Jackowski mial swietna audycje o odpowiedzialnosci jasnowidza, o tym, jaka traume przezywa przekazujac rodzinie informacje o smierci bliskich. Jasnowidzenie to nie zabawa, to ciezkie doswiadczenie obciazajace emocjonalne. Zadal pytanie 'Jak to jest oznajmic cos takiego rodzicom?' I przestrzegal.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie,

Zawsze czytam z uwaga Wasze artykuly, slucham tez audycje Pana Jackowskiego.
Ostatnio Pan Jackowski mial swietna audycje o odpowiedzialnosci jasnowidza, o tym, jaka traume przezywa przekazujac rodzinie informacje o smierci bliskich. Jasnowidzenie to nie zabawa, to ciezkie doswiadczenie obciazajace emocjonalne. Zadal pytanie 'Jak to jest oznajmic cos takiego rodzicom?' I przestrzegal slusznie wszystkich, ktorzy mysla, ze to taka fajna przygoda. Bo przygoda moze tak, ale nie fajna.

W moim przypadku, doznawalam rozne wizje od najmlodszych lat. Nasililo mi sie to w wieku dojrzewania. Grubo po skonczeniu 30 lat, zostalam bioenergoterapeuta ale bardziej hobbistycznie niz zarobkowo. Chcialabym opisac kilka sytuacji, gdy moje bardzo wyrazne wizje, okazaly sie zmienic zycie osob, ktorych dotyczyly, a mnie bardzo obciazaly psychicznie. Co potwierdza slowa Pana Jackowskiego.

Kiedys, jedna wizja zaczela sie niewinnie. Jestem u mojej fryzjerki, ktora obcina mi wlosy. Wiem, ze za kilka miesiecy bierze slub. I nagle mam wizje jej narzeczonego, ktory jedzie duzym samochoddem i zwozi na dzialke cegly i elementy do budowy domu. Pytam wiec kolezanki fryzjerki, czy buduja dom. A ona mi na to, ze nie. Musialam zrobic glupawa mine. Wiec ona pyta, a dlaczego. Mowie jej, ze po prostu tak mi sie wydawalo. Ze nic takiego. Ze taka jakas glupia mysl mi przyszla do glowy, ze moze beda w przyszlosci budowac sobie dom. Temat sie skonczyl, ale nie dla niej. Jak sie okazalo, tego samego dnia zartowala w domu i opowiadala narzeczonemu, ze moze powinni pomyslec o budowie domu, ze w sumie byloby fajnie, bo gdy przyjda na swiat dzieci.... On wtedy ponoc zbladl. I zaniemowil. Kolezanka nie wiedzac o co chodzi, zapytala co sie dzieje…. I on wtedy jak na spowiedzi przyznal sie, ze jest inna kobieta, ktora oczekuje jego dziecka, i ze on buduje dla nich dom i tylko nie umial i nie potrafil powiedziec o tym tej mojej kolezance fryzjerce, bo on ja w sumie tez kocha…… szok, placz, szloch…zerwanie.... tragedia zyciowa.

Druga wizja; na bioterapie przychodzi pewna pani z corka… i ze zdjeciem drugiej, starszej corki. I zali sie, ze ta druga corka nie dba o siebie, o swoja higiene, ze potrafi brzydko pachniec, ze nie chce sie myc, chodzi w brudnych ubraniach. Dziwne jak na 14-latke, szczegolnie gdy kolezanki obok, wymalowane, flirtuja z chlopakami. A ja mam wizje, ze ta biedna dziewczyna jest molestowana przez wlasnego ojca, widze nawet szczegoly w pokoju, w ktorym to sie dzieje. I jak to powiedziec matce??? Moze to tylko moja chora wyobraznia??? Moze tak nie jest.

Delikatnie wiec podpytuje o kontakty jej z corka, kontakty z ojcem, czy zostaje czesto sama w domu. Matka zrozumiala szybko, co mam na mysli. Zapytala, czy mam na mysli, ze jej corka jest molestowana. Powiedzialam, ze nie wiem, ale niech obserwuje. Szczegolnie niech wezmie pod uwage pokoj, ktory wyglada tak i tak. Wyglad pokoju zgadzal sie w 100%. I okazalo sie, ze maz faktycznie molestowal ta corke. Sprawa trafila na policje, policja do mnie. Problemy, zeznawanie. Jak to wizja? Ale jak? Skad, niemozliwe. Jak to wytlumaczyc???? Skonczylo sie tak, ze corka jako nastoletnia nie mogla sama w tej kwestii nic zrobic, a matka wycofala oskarzenie, bo w koncu maz utrzymywal rodzine. I jak ona potem bez pieniedzy zostanie????? Nie oceniam.

Kiedys byla taka smieszna przygoda. Dzwoni do mnie moja siostra spanikowana, ze po remoncie jej domu, nie moze znalezc waznych dokumentow . Ze zginely, albo zostaly ukradzione. Dokumenty bardzo wazne, ze wzgledu na jej wykonywany zawod. Gdyby odpowiednie instytucje mialyby wydac kopie dokumentow, kosztowaloby to ja kilka tysiecy zlotych. I placze w sluchwawke. Ja jej na to, 'sluchaj ty nie placz, jest taki jeden super jasnowidz, Pan Jackowski, on Ci pomoze. Tysiacom ludzi pomogl. Zaraz Ci poszukam do niego numer telefonu, zadzwon i bez paniki'. Zrobilam sobie popoludniowa weekendowa kawke, i mam wizje, widze te jej dokumenty na strychu jej domu, w plastikowym przezroczystym pudle, przykryte to wszystko jakas niebieska szmata. Dzwonie i jej mowie. Ona na to, ze niemozliwe, bo szukala tam kilka razy i nie ma czegos takiego. To idz jeszcze raz i szukaj niebieskiej szmaty. Poszla i znalazla te wszystkie dokumenty w pudle pod niebieskim kocem!

Moje wizje ostrzegaly mnie tez przed mezczyzna, z ktorym sie kiedys spotykalam. Wydawalo sie to niemozliwym, bo przeciez byl taki troskliwy, kochany, a jednak na boku spotykal sie tez z innymi kobietami. W wizjach widzialam nawet miejsca, w ktorych sie spotykali. Powiedzialam mu to w twarz, ale sie wypieral, wmawial mi, ze mi sie w glowie cos nie tak dzieje, a jednak wszystko wyszlo na jaw i bylo takie jak widzialam…..Bo klamstwo ma przeciez krotkie nogi ;)
A teraz ostatnio…. w piatek w zeszlym tygodniu zmarl na raka moj kolega, z ktorym pracowalam 9 lat w jednej firmie. Znalismy sie dobrze, czesto rozmawialismy o rzeczach nie z tego swiata, o energiach, o modlitwie, o uzdrawianiu. Wiedzial, ze znam sie na  'tych rzeczach' …. Poznalam tez jego siostre, z ktora sie zaprzyjaznilam. W miedzyczasie zmienilam kraj zamieszkania, i nasze kontakty byly coraz bardziej sporadycznie. Wiadomosc o jego smierci mna wstrzasnela, choc wiedzialam, ze zmaga sie z choroba. Dwa dni temu, duch mojego kolegi przyszedl do mnie, nie mam teraz zadnych watpliwosci.

Bylam akurat sama w domu, nagle poczulam czyjas obecnosc. Az w sumie zleklam sie, ale patrze nikogo nie ma. Choc czuje, ze jest. I za chwile, wiem, ze to Artur (imie zmienione). I slysze w glowie jego glos: 'Te klucze, ktorych szukaja sa na tym duzym, drewnianym stole za doniczka. A tu jest tak swietnie, wiesz, ze mam wlasne konie? Powiedz im, ze mam wlasne konie.'  Pierwsza rzecz mysle sobie, ze czas na psychiatre. Druga, ze przemeczona jestem. No i ta jesien. Szaro, buro. Ale napisalam whatssupa do siostry Artura, czy szukaja jakis kluczy, ona na to, ze nie. A z konmi pytam, czy on szczegolnie lubil konie? Ponoc nie. Okay mysle sobie, jestem serio przemeczona. Na drugi dzien rano dostaje takiego whatssupa: 'wiesz, ale jaja z tymi kluczami.

Zpytalam ojca, czy on wie, o jakis kluczach, ale nie wiedzial. Potem zadzwonila zona, wdowa po Arturze do tegoz ojca i stwierdzila: 'Wiesz tata, znalazlam w koncu te klucze, ktore Artur za zycia zgubil. Wszedzie ich szukalismy, a teraz w koncu sie dziwnie znalazly po jego smierci.' Czy byly na stole za doniczka, nie wiem, nie chce sie dopytywac. A konie? Okazalo sie, ze Artur jako dziecko uwielbial konie. Marzyl mu sie obraz olejny z konmi….. Tak wiec, przyszedl powiedziec, ze tam mu jest super, czyli znowu, Pan Jackowski ma racje. Zyjemy tam w swiecie swojej wyobrazni, w swoim swiecie, ktory stwarzamy. Ciesze sie przyszedl, ze powiedzial mi, ze jest mu tam fajnie, i ze wszystkim naszym kochanym zmarlym bliskim jest tam dobrze. Ciesze sie, ze tym wydarzeniem moglam pocieszyc kolezanke, ktora miesiac temu pochowala swoja mame, a teraz brata….Ze wie, ze oni zyja obok, ze sa, tylko my w swoich ograniczeniu ich nie widzimy, choc czujemy.
Pozdrawiam,
[...]




Materiał, o którym wspomniała autorka relacji:



zwiń tekst



Przelot dziwnego obiektu podczas programu 'Jeden z dziesięciu'
Sob, 9 lis 2019 09:10 komentarze: 2 czytany: 3378x

Witam,Jestem fanem programu 1z10. Ogladajac 17 odcinek 115 edycji z dnia 30/10/2019 w pewnej chwili zauwazylem cos dziwnego.Z prawej strony prowadzacego nagle, zaczal sie przemieszczac z duza predkoscia jakis jasny punkt.Punkt ten wydawaloby sie zakonczyl swoj lot w dloniach pana Sznuka.Jednak na dalszych ujeciach widac "to cos"lecace w kierunku odpowiadajacego na pytanie.Cala sytuacja ma miejsce .......

czytaj dalej

Witam,
Jestem fanem programu 1z10. Ogladajac 17 odcinek 115 edycji z dnia 30/10/2019 w pewnej chwili zauwazylem cos dziwnego.
Z prawej strony prowadzacego nagle, zaczal sie przemieszczac z duza predkoscia jakis jasny punkt.Punkt ten wydawaloby sie zakonczyl swoj lot w dloniach pana Sznuka.Jednak na dalszych ujeciach widac "to cos"lecace w kierunku odpowiadajacego na pytanie.
Cala sytuacja ma miejsce w drugiej serii pytan, po pytaniu na temat pilki noznej(chodzi o jakies dwa kluby angielskie) i poprawnej odpowiedzi uczestnika (ktory poniekad wygral caly odcinek) .Ogladajac ponownie kilkanascie razy ten urywek doszedlem do wniosku ze to nie moze byc owad.W stop klatce wydaje sie ze obiekt jest podluzny ale moze to byc wina jego duzej predkosci.Obiekt jest dobrze widoczny.
Do wyslania tej wiadomosci sklonil mnie film o orbsach ktory dzisiaj ogladnalem na stronach Fundacji.
Ciekawy jestem Waszej opini na ten temat.
Ps.Niestety nie udalo mi sie znalezc tego odcinka w necie, wiec nie moge Wam go przeslac.Mam nadzieje ze jakos go zdobedziecie i poddacie fachowej analizie..
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]



From: [...]
Sent: Saturday, November 9, 2019 9:22 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Odp: RE: [KONTAKT] Kontakt z formularza na stronie WWW FN

Witam,
wysylam Wam urywek programu 1z10 nagrany telefonem ukazujacy omawiana scene

Pozdro
[...]


I jeszcze jedna wiadomość z portalu społecznościowego przysłana przez czytelnika serwisu FN




zwiń tekst



Motyle i dusza mojego dziecka
Śr, 6 lis 2019 11:40 komentarze: 2 czytany: 1421x

[...] Kochani,Przede wszystkim dziękuję Wam, że jesteście. Artykuły, które publikujecie na Waszej stronie często dodają otuchy, ulgi a także nadziei.  Chciałam podzielić się z Wami moją historią a zarazem poprosić o pomoc. Jeżeli w swoich poszukiwaniach spotkaliście się już kiedyś z symboliką motyla i duszy dziecka to proszę dajcie znać. Jeśli macie życzenie opublikować moją historię to oczywiście.......

czytaj dalej

[...] Kochani,

Przede wszystkim dziękuję Wam, że jesteście. Artykuły, które publikujecie na Waszej stronie często dodają otuchy, ulgi a także nadziei.  Chciałam podzielić się z Wami moją historią a zarazem poprosić o pomoc. Jeżeli w swoich poszukiwaniach spotkaliście się już kiedyś z symboliką motyla i duszy dziecka to proszę dajcie znać. Jeśli macie życzenie opublikować moją historię to oczywiście proszę bardzo. Zmienię jedynie swoje imię bo chciałabym pozostać anonimowa dla osób odwiedzających stronę Nautilus.  

Moja historia ma 2 wątki - pierwszy z nich to kontakt z moją zmarła babcią i przekazy od niej, drugi natomiast odnosi się do mojego zmarłego dziecka, które jak sądzę, a nawet bardzo w to wierzę, komunikowało się ze mną za pomocą motyli.

Zawsze miałam wrażenie, że moja babcia nigdy tak naprawdę nie była jedynie babcią - była dla mnie bardziej jak druga matka. Miałam z nią wspaniały kontakt. Nadszedł dzień jej śmierci i wówczas myślałam, że mój świat się zawalił. Nie myślałam wówczas o żadnych formach komunikowania się z nią. Żyłam jak każda 19 latka, byłam na 1wszym roku studiów i pozostawało mi jedynie pogodzenie się z jej śmiercią i tęsknotą. Pamiętam była ciepła, wiosenna noc. Spałam w swoim pokoju.

Nagle śpiąc poczułam, że jestem cała zdrętwiała i w zasadzie w ogóle nie mogę się ruszyć. W moim śnie, niezwykle rzeczywistym widzę moją babcie stojącą przy budce telefonicznej umiejscowionej w chmurach. W mojej sennej wizji odbieram telefon i słyszę głos babci, która mówi, że jest jej tu dobrze i żebym się o nic nie martwiła bo Ona rozmawiała z Bogiem i wie, że będę bardzo szczęśliwa w życiu i że już musi kończyć bo ma tylko 1 impuls na karcie a jeszcze gdzieś musi zadzwonić.

Otworzyłam natychmiast oczy. Było ciemno, leżałam w łóżku zupełnie jak zamrożona, nie mogłam ruszyć ani ręką ani nogą. Serce waliło mi jak młot. Wiedziałam, że to nie był sen. Snów nie pamięta się z tyloma szczegółami i taką wyrazistością. Wiedziałam, że moja babcia mnie odwiedziła. Leciały kolejne lata. Skończyłam studia i wyjechałam za granicę. Po jakimś czasie udało mi się kupić mieszkanie, wzięłam ślub i w parę miesięcy później okazało się, że jestem w ciąży. Nie muszę tłumaczyć jak wielkie było to dla nas szczęście jednak temu szczęściu towarzyszyły dziwne wydarzenia, które później dopiero nabrały sensu.

Nie wiem czemu ale gdy okazało się, że jestem w ciąży prawie od razu zaczęłam przeglądać  zdjęcia małych dzieci i natrafiłam na jedno, które przedstawiało malutkie dziecko przebrane w strój motyla i śpiące na drzewie. Strasznie mi się spodobało to zdjęcie więc zakupiłam zieloną ramkę, w którą włożyłam zdjęcie i postawiłam w pokoju przeznaczonym dla naszego nienarodzonego jeszcze dziecka. Była jesień. Termin porodu miałam wyznaczony na koniec grudnia więc byłam w 7 miesiącu ciąży. Pewnej nocy czuję, że znów jestem cała zdrętwiała.

Śpię i nagle w swoim śnie niezwykle w rzeczywisty i realny sposób widzę moją babcię. Jest w wieku młodej 30-letniej kobiety. Ma umalowane na czerwono usta i siedzi na ławce na placu zabaw zaraz przy piaskownicy. Po chwili widzę siebie, opatuloną w koc idącą w jej kierunku z wielkim brzuchem. Siadam przy niej na ławce. Po chwili babcia obejmuje mnie i zaczyna bardzo płakać. Budzę się. Jestem zdrętwiała, wiem, że to nie był sen. Ale dlaczego w tej kolejnej wizji moja babcia płacze na placu zabaw i dlaczego w tej wizji jestem  w zaawansowanej ciąży, opatulona kocem... To wszystko było bardzo dziwne. Oczywiście tak jak poprzednim razem serce mi waliło jak szalone. Następnego dnia poszłam do sklepu. To był czas Halloween więc w sklepach było pełno dyni i przeróżnych straszydeł.

Wydawało mi się to dziwne, ale mimo, iż jest to czas na sprzedawanie pomarańczowych dyni i ubiorów czarownic, mi ciągle w oczy rzucały się motyle. Zaczęłam kupować te kolorowe motyle i wieszać je w pokoju przeznaczonym dla naszego dziecka. Motyli było coraz więcej i więcej. Dziwiło mnie to bardzo bo nigdy nie interesowały mnie motyle a już zwłaszcza nie w okresie, w którym myśli się raczej o Świętach Bożego Narodzenia a nie wiosennych dekoracjach na Wielkanoc. W 2 tygodnie później urodziłam martwego noworodka.

Mój świat na nowo się zawalił. Nic już z tego nie rozumiałam i wówczas wpadła mi w ręce książka `Umarli mówią do nas`. I nagle czytając tę książkę dochodzę do rozdziału, w którym jest napisane, że w Majdanku dzieci przed wejściem do komory gazowej, tuż przed śmiercią, paznokciami wyskrobywały na ścianach motyle. Dzieci te nie wiedziały, że za chwilę umrą ale wyskrobywały  motyle. Motyl, jak się później okazało, symbolizuje duszę. Na ziemi, w naszych ludzkich ciałach jesteśmy jakby w kokonach, a po śmierci nasze dusze odlatują jak zwiewne, lekkie motyle.

Nagle w jednej chwili wszystko nabrało dla mnie sensu. Moja babcia siedząc i płacząc na placu zabaw chciała mi przekazać komunikat o śmierci mojego dziecka. Moje dziecko próbowało mnie poinformować o tym, że jego dusza odleci za pomocą motyli, które przez cała ciąże wpadały mi same w ręce. Zrozumiałam, że zbyt dosłownie pojmujemy ten świat i że umarli bądź dusze, które chcą nam coś przekazać robią to za pomocą symboli. Dziś mogę powiedzieć, że nauczyłam się żyć ze świadomością, że moje dziecko odeszło za szybko, choć jego dusza jest wciąż z nami i ma swój własny pokój, w którym wiszą kolorowe, wykonane z piór i materiału motyle...

Wiktoria

Pozdrawiam Was wszystkich.



OD FN

O tym, że motyl jest symbolem komunikacji z ludźmi wyższych istot duchowych pisaliśmy w tym serwisie wielokrotnie. Na koniec mala prośba o modlitwę i przesłanie dobrej energii dla małego zwierzątka, o co poprosił nas czytelnik serwisu FN

From: [...]
Sent: Tuesday, November 5, 2019 10:55 PM
To: Fundacja NAUTILUS <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Odp: RE: RE: RE: RE: Kotek Teodor

 Dobry wieczór FN, 

 Ostatnie kilkanaście dni były dla mnie ciężkie z uwagi na mój wyjazd oraz znalezienie właściwej opieki dla Teo i jego brata. Ostatecznie wybrałem pewną opiekunkę, która codziennie od 31.10 przychodzi dwukrotnie i zajmuje się kotkami i podaje leki Teodorkowi. 

Dotychczas wszystko wskazywało na to, że będzie dobrze. Teo mial większy apetyt, powrócił mu humor, był chętny do zabawy. Można by rzec, że wyglądał i zachowywał się jak zdrowy kot. 

 Wczoraj jednak po powrocie z kroplówki zemdlał i szybko trafił pod tlen do weterynarza. Uznano to za stres i przez noc było w porządku. Dzisiaj w ciągu dnia miał mniejszy apetyt i wieczorem powtórzyła się  sytuacja z omdleniem :(

 Trafił do kliniki gdzie był leczony i długo go badano. Stwierdzono, że jeden z leków juz na niego nie działa i przepisano 2 inne. Jutro wieczorem kontrola. 

 Przepraszam, że tak Wam szczegółowo opisuję ale to naprawdę bardzo trudny dla mnie czas... Wyjechałem za granice do połowy grudnia na razie zeby móc zapewnić mu kosztowne leczenie. W Polsce bym nie dał rady finansowo. Załatwiłem mu niesamowitą opiekę, dziewczynę która wkłada wiele serca w zajmowanie sie kotami. Ma wielu podopiecznych a mimo to, tak bardzo zżyła się z Teo, że dopiero teraz wraca do domu i siedzi z nim dłużej niż powinna. 

Martwię się ogromnie jego zdrowiem. Modlę się żeby zdarzył się cud i ozdrowiał zupełnie. Jestem w stanie zrobić absolutnie wszystko żeby tylko nie był chory. Wierzę, że sie uda, że moje prośby zostaną wysłuchane, choć czuję że to jest jakaś próba dla mnie. Staram się znosić to wszystko ale boli mnie strasznie jego ból i cierpienie i naprawdę gdyby to było możliwe to wziąłbym je na siebie w 100%, a jemu oddał moje zdrowie. 

 Przesyłam Wam jego zdjęcie - pomódlcie się proszę w jego intencji żeby choroba odpusciła i odzyskał zdrowie. 

 Pozdrawiam, 

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Sen o... projekcie KONTAKT.
Wt, 5 lis 2019 06:19 komentarze: brak czytany: 1217x

Szanowana załogo,  Odnośnie tzw. "Projektu Kontakt", to chciałbym się z Państwem z czymś podzielić - może to ma jakieś "znaczenie". Przechodząc do sedna:Moja żona miała sen związany z tym "znakiem/okręgiem" spod tego obiektu ze zdjęć.W tym śnie była ona (wraz ze mną oraz naszymi dziećmi) u swojej rodziny, tutaj /na chwilę/ pominę szczegóły, ale pod koniec tego snu (a wciąż w trakcie jego trwania.......

czytaj dalej

Szanowana załogo,  Odnośnie tzw. "Projektu Kontakt", to chciałbym się z Państwem z czymś podzielić - może to ma jakieś "znaczenie". Przechodząc do sedna:

Moja żona miała sen związany z tym "znakiem/okręgiem" spod tego obiektu ze zdjęć.




W tym śnie była ona (wraz ze mną oraz naszymi dziećmi) u swojej rodziny, tutaj /na chwilę/ pominę szczegóły, ale pod koniec tego snu (a wciąż w trakcie jego trwania) żona podjęła taki oto temat w rozmowie ze swoim rodzeństwem:

Że miesiąc wcześniej "jakaś dziewczyna" przepowiedziała, że odwiedzi nas "jakaś cywilizacja". Ta dziewczyna opisała w tej przepowiedni obraz jaki będzie temu zdarzeniu towarzyszyć, że będzie się zbierało na burzę, że na niebie pojawią się "żarzące okręgi". Tutaj żona powiedziała (do swojego rodzeństwa), że myśmy tego doświadczyli (tzn. że ona wraz ze mną), że ta dziewczyna miała rację, że zbierało się na burze, że były kłębiaste chmury na niebie, było widać błyskawice, słychać było grzmoty, oraz na niebie były  "żarzące okręgi" - było dużo tych okręgów i z każdego takiego okręgu wydobywała się lina i z tych lin zsuwali się "starzy ludzie". Spytała swojej rodziny, czy też to widzieli, ale odpowiedź była odmowna.

Tutaj sen się kończy.


Po przebudzeniu pierwsze skojarzenie mojej żony było związane z tym "okręgiem/znakiem" spod tego obiektu ze zdjęć Projektu Kontakt.

We śnie jest mowa o "dziewczynie" co "przepowiedziała" - ale żona nie potrafi określić o jaką to osobę chodziło.

Sen miał miejsce w nocy z 3 na 4 listopada.
 

A teraz by tą historię tego snu "dopełnić", to uzupełniam tą historię o (nie)potrzebne tło:

Moja żona nie jest osobą, która by była szczególnie zainteresowana treściami jakie można znaleźć na stronie fundacji Nautilus (a przynajmniej do tej pory) - ja natomiast jestem sporadycznym czytelnikiem Nautilusa i o tym Projekcie Kontakt to żona wie ode mnie (konkretnie wzmianka o Znaku Zen sprawiła, że mnie ta cała sprawa zaintrygowała). Co do samego "Projektu Kontakt"... powiedzmy, że przyjąłem tutaj stanowisko obserwatora - "życzliwego" obserwatora. Po prostu: "I Want To Believe" - chcę wierzyć (cytat ma szersze zastosowanie aniżeli do tej jednej tylko sprawy).

Wróciwszy ponownie do snu mojej żony - bo tam się działo więcej, ale wpierw  przekazałem (z Państwa punktu widzenia) najciekawszy fragment.

Ale jeśli przyjąć, że ten sen miał te znaczenie wykraczające poza ludzką podświadomość, jeśli przyjąć, że był to jakiś "przekaz" - to śmiało można pokusić się o interpretację, że każda składowa tego snu miała jakieś znaczenie i żaden element nie był przypadkowy.

Więc sen był podzielony, nazwijmy to tak, na 3 akty (lecz wszystkie razem  połączone):

Pierwszy z tych aktów to był związany z siostrą mojej żony (żona była zła na swoją siostrę),
Drugi akt był związany z braćmi żony oraz ze mną - żona wybierała miejsce w kinie (poprzez rezerwacje) na seans (nie wiadomo jaki film). Żona powiedziała do swoich braci, że nie pójdzie do kina, a wtedy któryś z tych braci odpowiedział, że przecież oni pójdą sami ze MNĄ - wtedy żona wybrała miejsca w szóstym rzędzie i numery foteli: 0,9,8,7. Ja miałem siedzieć na fotelu o nr 7.

Taka ciekawostka z tymi numerami: 0987 to w zasadzie data moich urodzin, 09 to miesiąc w którym się urodziłem a 87 to rok.

Trzeci akt tego snu już Państwo znają.  


Swoją drogą, znają Państwo film "Kontakt" Roberta Zemeckisa? Zakładam, że tak. Jeśli nie, to uprzedzam, spoiler. Pod koniec filmu, "obca cywilizacja" kontaktuję się z Jodie Foster poprzez przybranie wizerunku jej zmarłego ojca - a w ten sposób, by Jodie Foster mogła się poczuć komfortowo i bezpiecznie.  

Ja natomiast, mając na uwadze ten film Roberta Zemeckisa, to powiedziałem do żony, że obecność JEJ rodziny w tym śnie MOŻE ma służyć temu, żeby ona była w stanie ten sen zapamiętać - bo w relacji mojej żony z jej rodziną znajdują się silne emocje i to sprawiło, że ona ten sen tak "żywo" zapamiętała.

Na razie tylko tym snem mojej żony chciałem się z Państwem podzielić. Nadmienić chciałbym jednak, że na pewną niezwykłość tego snu wpływa nieco więcej czynników aniżeli jestem w stanie się z nimi podzielić na łamach tego mejla, pewne nieprzekazywalne słowem pisanym niuanse (by nie powiedzieć, zbiegi okoliczności), które sprawiły, że uznałem, że warto ten sen przekazać dalej.

Ja z żoną w tym dniu (3 listopada) i dniu poprzedzającym etc. nie rozmawiałem o tym obiekcie ze zdjęć, o tym "znaku/okręgu", by można było uznać że taka rozmowa przeprowadzona bezpośrednio przed zaśnięciem miałaby wpływ na potencjalny kształt owego snu. Żona nie miewała do tej pory takich snów - a jak znasz kogoś od ponad 10 lat i dzielisz z tą osobą łożę, to wiesz jakimi rodzajami snów czasem się z Tobą ta osoba podzieli. A to było coś nowego.

Tytułem końca, podzielę się jeszcze takim "ciekawym zbiegiem okoliczności", z osobistych doświadczeń ostatnich (tygo)dni.

W nocy 19 października, podszedłem do okna (mam dachowe z widokiem na gwieździste niebo, a mieszkam poza miastem) żeby popatrzeć. Miałem w głowię tą historię z "Projektu Kontakt" i tak ot rozważając o istnieniu życia pozaziemskiego, to zamknąłem oczy, wyciszyłem się na chwilę i skupiłem się na "wysłaniu" pytającej myśli w stronę gwiazd, "Czy jesteśmy sami we Wszechświecie, prosiłbym o jakiś znak". Jak tylko otworzyłem oczy, to w tym samym momencie przeleciała kometa od góry do dołu (z mojej perspektywy).

I nie chodzi o sam fakt pojawienia się komety, bo ogólnie w tym okresie można  obserwować rój Orionidów (punkt kulminacyjny przypadał bodajże na noc z 21 na 22 października), lecz o to, że ta kometa się pojawiła zaraz po mojej "prośbie" o znak - obojętnie jakby na to nie spojrzeć, to był "ciekawy zbieg okoliczności".


Pozdrawiam,
[...'

PS.
Jeśli ten mejl miałby zostać gdzieś opublikowany, proszę tylko o ukrycie danych kontaktowych (t. j. adres mailowy)

PPS.
A wracając jeszcze do tej "dziewczyny" ze snu co "przepowiedziała" - niewykluczone, że ZNAJĄ Państwo kogoś takiego.


Historia trafiła do nas 5 listopada 2019. Została skierowana do dokumentacji Projektu KONTAKT.



zwiń tekst



Moja cegiełka w sprawie Emilcina
Pon, 4 lis 2019 05:36 komentarze: brak czytany: 963x

[...] Dorzucę cegiełkę w sprawie zdarzeń w Emilcinie z 1978 r. Mój teść pochodzi z Kręciszówki (wieś w gminie Opole Lubelskie). Wspomniana wieś znajduje się około 11 km od Emilcina. W związku z tym pogadałem z nim na temat incydentu z UFO sprzed lat, czy coś wie na ten temat jako mieszkaniec tamtych terenów. Okazało się, że ojciec mojego teścia znał osobiście Jana Wolskiego. Poznał go około roku wcześniej.......

czytaj dalej

[...] Dorzucę cegiełkę w sprawie zdarzeń w Emilcinie z 1978 r. Mój teść pochodzi z Kręciszówki (wieś w gminie Opole Lubelskie). Wspomniana wieś znajduje się około 11 km od Emilcina. W związku z tym pogadałem z nim na temat incydentu z UFO sprzed lat, czy coś wie na ten temat jako mieszkaniec tamtych terenów. Okazało się, że ojciec mojego teścia znał osobiście Jana Wolskiego. Poznał go około roku wcześniej przed pamiętnym zdarzeniem z UFO. Ojciec mojego teścia kupił konia od Jana Wolskiego i stąd obaj Panowie mieli okazję się poznać. Następnie po około roku czasu po zdarzeniu z UFO przypadkowo spotkał Jana Wolskiego i mieli możliwość porozmawiać.

Wówczas ojciec teścia w prywatnej rozmowie wypytywał się o informacje o zdarzeniu z UFO, o których do tej pory przeczytał w gazetach lub zasłyszał z innych źródeł. Między innymi podpytywał go czy to czasami nie jakaś "ściema" lub żart. Jan Wolski powtórzył w rozmowie dokładnie to co wcześniej mówił dziennikarzom i badaczom tego zjawiska i potwierdził, że wszystko to jest prawdą. Ojciec teścia nie miał wątpliwości, że Jan Wolski jest szczery i nie miał powodu by kłamać. Potem po powrocie do domu opowiedział to wszystko swojej rodzinie, w tym swojemu synowi-mojemu teściowi.

Dane do wiadomości FN.

Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]

/relacja trafiła na naszą pocztę 3 listopada 2019/





zwiń tekst



I zobaczyłem ogromną sowę na parapecie.
Pt, 1 lis 2019 13:18 komentarze: 4 czytany: 1608x

Witam. Chcialem opisac pewne sytuacje jakie mi sie przydarzyly. pewnego wieczoru siedzialem w pokoju ogladajac tv, drzwi byly zamkniete,pozostali domownicy juz spali w drugim pokoju, w pewnym momencie uslyszalem ze ktos naciska na klamke i drzwi sie otwarly, nie zwracalem na to uwagi spodziewajac sie ze to mama zaglada do pokoju i zaraz zapyta dlaczego jeszcze nie spie, ale nic takiego sie nie stalo.......

czytaj dalej

Witam. Chcialem opisac pewne sytuacje jakie mi sie przydarzyly. pewnego wieczoru siedzialem w pokoju ogladajac tv, drzwi byly zamkniete,pozostali domownicy juz spali w drugim pokoju, w pewnym momencie uslyszalem ze ktos naciska na klamke i drzwi sie otwarly, nie zwracalem na to uwagi spodziewajac sie ze to mama zaglada do pokoju i zaraz zapyta dlaczego jeszcze nie spie, ale nic takiego sie nie stalo, nie bylo slychac zadnych krokow zeby ktos uciekal do drugiego pokoju czy cos, a w naszym domu nie ma mozliwosci chodzic bezszelestnie bo stary patkiet strasznie skrzypi, wiec nie rozumiejac co sie stalo wstalem i zamknalem drzwi.

Po paru minutach drzwi znowu sie otworzyly, wylaczylem telewizor zamknalem ponownie drzwi i polozylem sie na lozku plecami do drzwi, ktore po raz trzeci sie otworzyly ale nie mialem odwagi nawet juz spojrzec w ich strone, chcialem tylko jak najszybciej zasnac, po okolo 20 minutach cos zatluklo sie na moim parapecie (lozko stalo przy oknie, mieszkam na 1 pietrze na osiedlu tuz obok parku miejskiego).

Podnioslem sie odchylilem firanke i w tym momencie zobaczylem wielka sowe ktora siedziala na parapecie, odwrocila glowe w strone okna i zerwala sie do lotu, jakos udalo mi sie zasnac ale tamtej nocy chyba nigdy nie zapomne. A co do otwierajacych drzwi pare dni pozniej wyjechalem na pare dni i w pokoju spal brat ktory tez mowil ze w nocy otwieraly mu sie drzwi ale tylko raz je zamknal bo po kolejnym otwarciu nie mogl sie nawet ruszyc ze strachu, i stwierdzil ze nigdy wiecej nie chce spac w tym pokoju.

[...]


Pisze do was ponieważ sama nie wiem co mam o tym sądzić,
 otóż 1,5 roku temu zmarł mój ojciec, i z rozpaczy mówiłam
nie raz zeby dał i jakiś znak i dawał , ale to inny temat,
 chcę napisać o ostatnim znaku który mi dał 3 tyg temu. Rano godz 8 ,
 dzieci wysłane do szkoły więc się położyłam na chwilkę i dzwoni do mnie telefon ,
na wyświetlaczu pokazuje się zdjęcie mojej mamy więc jestem pewna ze to ona dzwoni
 i odbieram telefon i słysze głos Taty!! a on mówi do mnie " no Kasia , ty żyjesz a ja na to tak żyje a on aha no to ... i cisza skończyło się.
Ja w szoku nie wiedziałam co mam myśleć tak jakbym rozmawiała z tatą za życia, trzy dni chodziłamm do tyłu, cały czas mam w głowie te słowa. Co wy o tym sądzicie? Ale najlepsze to jest to że jak patrzyłam na ostatnie połączenie to tego połączenia nie było. To tyle co chciałam napisać może ktoś coś mi odpowie
pozdrawiam Kasia

-----Original Message-----
From: [...]
Sent: Wednesday, January 10, 2007 2:58 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Co do tematu głosów w głowie...

Witam,
 
co do tematu głosów w głowie, to przed kilkoma dniami, gdy już kładłem się spać usłyszałem w głowie wyraźny głos mojego ojca (który wtedy był ok.100 km od miejscowości w której mieszkam). Z tego co mówił wywnioskowałem, jeśli jakimś sposobem "podłączyłem się" do jego myśli, to on z kimś rozmawiał, ale słyszałem tylko jego. Z samego rana zadzwoniłem do niego by spytać się czy wczoraj wieczorem z kimś nie rozmiawiał i nawet trochę zacytowałem jego własne słowa. Jego reakcja chyba mówi sama za siebie: zaniemówił, ale po chwili wydukał z siebie, że dokładnie to co powiedziałem zaszło poprzedniego wieczora.
 
Pozdrawiam



zwiń tekst



Obiekty świetlne które to światło emitowały zachowywały bezpieczną odległość od miejscowych zabudowań.
Wt, 29 paź 2019 06:29 komentarze: brak czytany: 1221x

[...] Witam. Nieznane zjawiska od lat wzbudzały ciekawość ludzką. Na waszej stronie można czytać wiele relacji naocznych świadków którzy uwiecznili takie zdarzenia na fotografiach. Z racji tego że interesuje mnie fotografia pstrykam sobie amatorsko tu i tam od kilkunastu lat. Poprzez taką dobrą zajawkę człowiek dostrzega wokół siebie znacznie więcej a tematyka fotograficzna jest szeroka.W zeszłym .......

czytaj dalej

[...] Witam. Nieznane zjawiska od lat wzbudzały ciekawość ludzką. Na waszej stronie można czytać wiele relacji naocznych świadków którzy uwiecznili takie zdarzenia na fotografiach. Z racji tego że interesuje mnie fotografia pstrykam sobie amatorsko tu i tam od kilkunastu lat. Poprzez taką dobrą zajawkę człowiek dostrzega wokół siebie znacznie więcej a tematyka fotograficzna jest szeroka.

W zeszłym roku natchnęło mnie aby robić sobie zdjęcia nocą. Był to jeszcze okres letni miesiąc wrzesień ciepłe noce, czyste niezachmurzone niebo. Z mojego bazowego punktu obserwacyjnego mam bardzo dobre widoki na masyw góreczki o nazwie Prusów (1010 m) – szczyt w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki w Beskidzie Żywieckim nad doliną Soły. Pod tym właśnie masywem pod którym jest wiele pól rolnych w godzinach kiedy zapadał już zmierzch i późniejszych pojawiały się w tych polach dziwne obiekty świetlne.

Owe obiekty świetlne które to światło emitowały zachowywały bezpieczną odległość od miejscowych zabudowań. Nie sądzę żeby ktoś sobie jeździł maszyną rolniczą po polu w takiej porze dnia. Chcę się podzielić takim zdarzeniem więc dołączam do swojego opisu kilka zdjęć. Zdjęcie 247jpg.to zdjęcie 245jpg.po korekcji jasności,kontrastu i półcieni w programie graficznym Microsoft Powerpoint  aby wyszły konkretne szczegóły (zbladłem,konsternacja,) spróbujcie sami co wyjdzie. Jeżeli jakaś istota żyje lub emituje energie to są to (kolory jaskrawe) i to widać na tym foto. Zapoznajcie się z nimi. Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]








From: [...]
Sent: Monday, October 28, 2019 12:01 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: W sprawie Enso

Dzień dobry Droga Fundacjo. Postanowiłem do Was napisać, by podzielić się pewnym „przypadkiem”, którego doświadczyłem. A mianowicie; mam przyjaciela, z którym dzielę zainteresowanie poezją haiku i na początku tegorocznego lata – chyba czerwiec, lipiec - otrzymałem od niego w prezencie niewielką książeczkę Denisa Theriaulta „Zadziwiająca historia samotnego listonosza”, w której przewijają się te wiersze. Kilka razy pytał mnie, czy ją już przeczytałem i jakie jest moje zdanie o niej. Głupio przyznać, ale ciągle „nie miałem czasu” na jej lekturę i musiałem się usprawiedliwiać tym i owym. W końcu myślę sobie, trzeba książeczkę przeczytać, bo to i prezent i od przyjaciela! W piątek 25.10. br. znalazłem „czas” i zabrałem się do lektury. Osią tej (wg mnie) książeczki są haiku, ale najciekawsze nastąpiło na zakończenie. Otóż pojawia się w tekście koło/okrąg i słowo Enso. Słowo/znak, które/y ostatnio przewija się przez Wasze strony. Dodam tylko, że zakończenie opisanej w książce historii, przekierowuje czytelnika do jej początku. I koło się zamyka - Enso – ale zamknie się definitywnie wtedy (wg mnie), gdy czytelnik zacznie lekturę od początku.
Nie wiem, czy to „czysty przypadek” bądź też nie …
Bardzo Serdecznie Was Pozdrawiam
[...]
P.S.1.
Jestem Waszym czytelnikiem już od dobrych kilkunastu lat i muszę powiedzieć, że wnieśliście dużo do mojego postrzegania świata, życia, itp. Nie muszę dodawać, że na Waszą stronę trafiłem oczywiście „przypadkiem”.
P.S.2.
Zanim Was „poznałem” byłem „100% mięsożercą”, a teraz spadłem do ok. 20%, z dalszą tendencją spadkową.
P.S.3.
Wykonujecie kawał dobrej, rzetelnej pracy, pozbawionej polityki, ideologii i taniego efekciarstwa. I za to należą się Wam Podziękowania!
P.S.4.
Patrząc na moje życie (68 l.) stwierdzam, że miało w nim miejsce kilka „dziwnych zbiegów „okoliczności”. Jak znajdę trochę czasu, to się chętnie nimi z Wami podzielę.
P.S.5.
Dane mailowe do waszej wiadomości.




zwiń tekst



Było to tak, jakby Bóg nagle wyłączyć światło i rozpoczął się koniec świata.
Pon, 28 paź 2019 08:04 komentarze: brak czytany: 1855x

[...] Szanowna FN, Wiele lat temu na początku lat 70-tych (dokładnego roku mój ojciec nie pamiętał, ale było to prawdopodobnie w 1971) podczas pobytu w górach Świętokrzyskich na obozie harcerskim przeżył coś bardzo ciekawego, co postanowiłam Wam opisać. Był razem ze swoim kolegą na pieszej wędrówce w pobliżu miejsca, gdzie przebywali na harcerskim obozie, było piękne lato i środek dnia. Nie było żadnej.......

czytaj dalej

[...] Szanowna FN, Wiele lat temu na początku lat 70-tych (dokładnego roku mój ojciec nie pamiętał, ale było to prawdopodobnie w 1971) podczas pobytu w górach Świętokrzyskich na obozie harcerskim przeżył coś bardzo ciekawego, co postanowiłam Wam opisać. Był razem ze swoim kolegą na pieszej wędrówce w pobliżu miejsca, gdzie przebywali na harcerskim obozie, było piękne lato i środek dnia. Nie było żadnej burzy ani wichury, czy oberwania chmury – po prostu piękna letnia pogoda. Według relacji ojca nagle i on i jego kolega zaczęli obserwować coś bardzo dziwnego – wokół nich zaczęło robić się ciemno. Było to tak, jakby Bóg nagle wyłączyć światło i rozpoczął się koniec świata.

Po chwili zrobiło się całkowicie ciemno do tego stopnia, że oni nie widzieli siebie nawzajem! Rozmawiali ze sobą i byli przekonani, że tak już będzie zawsze, a ich i Ziemię czeka śmierć, bo słońce zgasło.


Krótko to trwało, może z 30 sekund. Potem znowu robiło się jaśniej i jaśniej i nagle wszystko stało się tak, jak wcześniej. Ojciec miał wtedy 17 lat i jego kolega również. Tak się tego wystraszyli, że pobiegli do obozu. Bali się komukolwiek o tym opowiadać w obawie, aby nie pomyśleli ludzie, że albo zwariowali, albo byli pijani. Nikt inny z ich obozu nie zauważył, aby coś się stało ze światłem słonecznym. Dodam, że ojciec razem z kolegą byli w lesie i tuż przed tym dziwnym zjawiskiem ciemności słyszeli dźwięk, który ojciec nazwał buczeniem stada os. Mój ojciec od 12 lat nie żyje, ale pamiętam dokładnie, jak opowiadał tę historię wiele razy i nigdy nie był w stanie zrozumieć, jak to jest możliwe, że coś takiego przeżyli. Pomyślałam, że taka historia przyda się do waszego archiwum.

Z wyrazami szacunku dla waszej pracy

[dane do wiad. FN]

 

Ciekawa sprawa pojawiła się w naszym projekcie OTWARTE NIEBO.

 

From: [...]
Sent: Sunday, October 27, 2019 9:47 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: światło na niebie

Witam posiadam nagranie godzinne z monitoringu z wybiegi na pastwisko.
Na nagraniu nocnym jest dziwne światło tak jak zachód słońca ,tylko jest to nagranie wykonane o godz, 02.14  w nocy .Jeżeli państwo jesteście zainteresowani to mogę to przesłać mailem .
Pozdrawiam Robert F.

moje dane sa tylko dla państwa dyspozycji

Pozdrawiam
[...]




zwiń tekst



Na niebie ukazany był Kielich z gwiazd, a na nim JHS, a obok niego...
Sob, 26 paź 2019 04:41 komentarze: 6 czytany: 1824x

Witam państwa serdecznie , chciałbym nadesłać państwu pewną historię która przydarzyła się mi ( wtedy jako 14 letni chłopiec ) oraz 10-14 innym osób z mojej okolicy. Była to wiosna o ile dobrze pamiętam ( mogę się mylić , ponieważ minęło sporo lat ) , wioska jak to wioska , składała się może z 40 mieszkańców , była godzina wieczorna 18-22;00 coś koło tego a może i nawet później ( rok 1986 lub 1987.......

czytaj dalej

Witam państwa serdecznie , chciałbym nadesłać państwu pewną historię która przydarzyła się mi ( wtedy jako 14 letni chłopiec ) oraz 10-14 innym osób z mojej okolicy. Była to wiosna o ile dobrze pamiętam ( mogę się mylić , ponieważ minęło sporo lat ) , wioska jak to wioska , składała się może z 40 mieszkańców , była godzina wieczorna 18-22;00 coś koło tego a może i nawet później ( rok 1986 lub 1987 ) musiałbym popytać ludzi którzy byli świadkami tego wydarzenia , a więc do rzeczy . Ja z grupką osób siedzimy sobie na dworzu i szykujemy się do wyjśćia ( nie pamiętam już gdzie , ale gdzieś mieliśmy iść ) w pewnym momencie słyszę , że ktoś krzyczy 

` Spójrzcie na niebo ` , a więc obróciłem głowę i spojrzałem , to co zobaczyłem pamiętam do dziś , ponieważ takich rzeczy chyba nie da rady zapomnieć. Na niebie ukazany był Kielich z gwiazd a na nim JHS a obok niego Maryja , krzyknęłem na głos do reszty , oni też mogli to zobaczyć , całe zdarzenie trwało hmmm bardzo ciężko mi to ocenić ale był to ułamek sekundy ( maksymalnie 10 sekund ) Opowiadałem tą historię wiele razy ( mało kto wierzy ) ponieważ ciężko jest wierzyć w coś czego się samemu nie doświadczyło , ale ludzie którzy to widzieli wiedzą jak było naprawdę i także wspominają to wydarzenie , pisząc to łzy płyną mi po oczach , ponieważ to co się wtedy wydarzyło śmiało mogę nazwać cudem.
Historia ta jest przesyłana przeze mnie do fundacji Nautilus , możecie ją opublikować na swojej stronie jak i również zostawić wyłacznie dla siebie.
Za wszelkie błędy przepraszam
Pozdrawiam Grzegorz.


/poniżej wiadomość, którą dostaliśmy 25 października 2019/

[...] 6 miesięcy temu miałem okazję obserwować piękną manifestację hmm czego nie wiem sam a było to tak.
Był piękny dzień ciepły słoneczny. Wyglądałem przez okno w pokoju w pewnym momencie poczułem jak by coś mi podświadomie kazało spojrzeć w jedno miejsce na niebie i tak zrobiłem.

Zobaczyłem chyba postać w pierwszej chwili myślałem że to spadochroniarz wyglądało to jak by hamowalo wchodząc do atmosfery rozpięte skrzydła i jak by nogi świeciło blaskiem. Dalej jest jeszcze lepiej czułem że ta postać czeka prowadzi w tym samym miejscu zauważyłem jeszcze 8 takich postaci wszystkie jakby w czasie hamowania miały piękne skrzydła.

Potem zmieniły się w jasne punkty ja czułem w sobie że ta pierwsza postać uczy resztę czułem że są tam kobiety i mężczyźni starsi jedna z tych postaci była troszkę mniej posłuszny odczuwałem że jest najmłodszy robił figlarne ewolucję na niebie jak by się nie słuchał prowadzącego, następnie te postacie tego jestem pewien czułem że to są formy życia i że oni wiedzą że ich widzę. Tworzyli różne ustawienia okrąg, trójkąt. Wydawało mi się że oni są na granicy kosmosu a naszej atmosfery że ustawili się w jednym miejscu a iluzja poruszania się przez nich była spowodowana obrotem ziemi. Zniknęli mi z oczu nie widziałem co dalej robią ale czułem cały sobą ich. Wspaniałe przeżycie. Taka oto piękna manifestacja była mi dana oglądać. Przypominali aniołów takie skrzydła piękny blask cudowne. Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 67
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 67

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ekipa FN wyrusza na Śląsk na operację Otwarte Niebo - wracamy w piątek.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 5 gru 2019 13:01 | Chciałem krótko potwierdzić relacje o dziwnym przelocie grupy obiektów z 3.12.2019 r w godzinach 6.00 widzinych z okolic Gniezna. Obiekty poruszały się z zachodu na wschód, w jednej lini, w miarę równych odległościach, tylko obiekt zamykający kolumnę odstawał od reszty nieznacznie. Wyglądem przypominały satelity ale jednak nieco wyrażniejsze i jakby na niższym puapie. Brak dzwięku i lamp pozycyjnych typowych dla samolotów. Liczba widzianych obiektów około 40, z tym że obserwacja była już w trakcie...

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

Olbrzymie UFO sfilmowane nad Kalifornią w USA - 10-19-2019

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.