
Dziś jest:
Poniedziałek, 16 marca 2026
„Czy to możliwe, że Bóg był istotą pozaziemską? Czy wszystkie te powtarzające się motywy w dawnych kulturach można po prostu uznać za przypadek?”
Erich von Däniken
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz
Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl
czytaj dalej 
Nasz dział XXI PIĘTRO zyskuje coraz większą popularność. Wiele osób przysyła nam historie, które potwierdzają tezy, które wcześniej postawiliśmy w naszych publikacjach. Tak jest właśnie w przypadku tematu "wizji ludzi umierających".
TEMAT: XXI piętro - moja opowieść
W zasadzie w mojej rodzinie zdarzyły się trzy takie przypadki, przy czym przy żadnym nie byłem świadkiem naocznym, ale dowiedziałem się o nich od bliskich mi osób, które nie opowiadają "bajek" a do spraw zwiazanych z duchami podchodzą bardzo sceptycznie.
Pierwszy miał miejsce 11 lat temu, po śmierci mojego dziadka od strony taty. Dziadek był już od prawie roku częściowo sparaliżowany i bardzo z tego powodu cierpiał nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Zawsze dziarski, nigdy nie siedział w miejscu, a tu nagle nie może się ruszać. To był dla niego chyba największy cios, nie choroba ale świadomość że trzeba się nim opiekować a on nie potrafi wykonać sam nawet najprostszych czynności. Ale wracajmy do dnia simierci dziadka. Nie była ona zaskoczeniem. Rodzina liczyła siez tym jaż każdego dnia, starano się tak zorganizować czas, aby zawsze ktoś był przy nim, aby nie umierał samotnie. Tego dnia, to było ok 11.00 "dyżurował" mój kuzyn, wnuk dziadka po linii jego córki. Dziadek cały czas bardzo cieżko oddychał, aż nagle zaczął oddychać bardzo płynnie i miarowo. Kuzyn opowiedział mi, że aż oczy zrobiły mu się wielkie bo pomyślał że dziadek ozdrowiał. Dziadek tymczasem całkiem wyraźnei zawołał mojego kuzyna i powiedział mu coś w tym stylu, niestety dokładnie tego kuzyn nie zapamiętał "Na mnie już pora, teraz mogę odejść" potem zwrócił głowę w stronę drzwi do pokoju, które znajdowały sięza plecami kuzyna i kontynuował (nie pamiętam imienia którego użył więc posłuże się przykładowym) "Stefan juz na mnie czeka, musimy iść zagrać razem (dziadek służył z owym Stefanem w orkiestrze Ochotniczej Straży Pożarnej.). Już już, poczekaj Stefanku, już do ciebie idę. Przygotuj mój instrument, zaraz zagramy"
Chwilę później dziadek zmarł. Oczywiście nie muszę nadmieniać że w drzwiach nikogo kuzyn nie widzial. Jednak nie to jest clue tej opowieści. jakieś dwa tygodnie później, moja babcia spotkała żonę owego Stefana, która również była w czerni. Ów przyjaciel dziadka również zmarł. Gdy babcia powiedziała jej co dziadek powiedziałprzed śmiercia ta aż zaniemówiła. Po chwili powiedziała, o czym nikt z naszej rodziny nie wiedział, że ten przyjaciel dzień wczesniej został zabrany przez pogotowie do szpitala w miejscowości oddalonej o 18 km od miasta gdzie żył dziadek. Człowiek ów zmarł tego samego dnia co mój dziadek, ale wcześniej, w nocy. Jednak o tym dowiedzieliśmy się dopiero od niej, w kilka tygodni po pogrzebie.
Drugi i trzeci przypadek wydarzył sieniedawno, po śmierci mojego ojca.
Gdy w maju zmarl mój tato, już po pogrzebie brat postanowił pomóc mamie przy sprawach zwiazanych miedzy innymi z rejestracją samochodu. Niestety, nie zdołali nic załatwić gdyż nie mieli przy sobie tzw karty pojazdu, czerwonej ksążeczki wydawanej przy pierwszej rejestracji samochodu w Polsce. Wrócili więc z urzędu do domu i zaczęli szukać tego dokumentu. Sprawdzili wszystko, między innymi barek w którym tato trzymał zawsze wszystkie dokumenty. Brat wyciagnął absolutnie wszystko na stół i dokaldnie sprawdził, Karty Pojazdu nie było. po intensywnych poszukiwaniach w calym mieszkaniu postanowili je zakończyć, i spytać się następnego dnia w urzędzie co zrobić, gdy nie ma owego dokumentu. Po południu, gdy brat poszedł już do swojego domu, mama, siedząc w pokoju przy stole, powiedziała na glos "Zenku, gdzie dałeś te dokumenty!". Oczywiście nie wierzyła że coś się stanie, ot raczej chciała odreagować częściowo stres związany z problemami i utratą taty. Nagle, tak nam to opowiedziała, jakby w myślach, usłyszała głos taty "zobacz w barku". Było to trochę bez sensu gdyż kilka godzin wcześniej cała zawartość barku była wyłożona na stole i skrupulatnie sprawdzana, kartka po kartce. Mimo to tchnięta przeczuciem otworzyła barek, dokument leżal na samym wierzchu papierów które wcześniej osobiście włożyła wraz z moim bratem do owego barku.
Natomiast trzeci raz (tutaj nie wiem kto nam spłatał owego figla ponieważ zdażył on nam się co prawda po smierci taty, ale w domu w którym zmarł również mój teść) zdarzył siemojej zonie. Gdy szykowała sniadanie dla nas, moja córka była w pokoju, żona szykowała sniadanie w kuchni a ja byłem na spacerze z psem. Gdy wróciłem zona nieco roztrzęsiona opowiedziała mi, że gdy zanisła talerze i sztućce do pokoju rozłorzyła dla wszystkich odpowiedni zestaw na stole. Talerz, nóż i widelec. Potem wróciła do kuchni i usłyszała, jak córka woła ją, i po przyjściu do pokoju córka powiedziała, że jeden z widelców zniknął i że ona tego nie zrobiła. Moja córka ma 6 lat, jest dzieckiem któremu nie w glowie takie żarty, zresztą żona dokładnie przeszukała pokój czy faktycznie nie schowała tego widelca oraz czy przypadkiem sam gdzieś nie wpadł. Następnie postanowiła sprawdzić ilość kompletów sztućców, gdyż zrzuciła ów brak na barki swojego roztargnienia, myśląc że go zwyczajnie nie przyniosła. Niestety, w kompletach brakuje do dziś jednego widelca.
Te opisane przypadki opowiedziały mi osoby które są sceptycznie nastawione do "drugiego świata" i nie wierzą w duchy, w dodatku kuzyn i brat są osobami które niełatwo jest przestraszyć. Jednak te przypadki powodują do dziś ich zakłopotanie z powodu braku możliwości normalnego wyjasnienia.
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]
czytaj dalej 
Manifestacje duchów bardzo często przebiegają trochę inaczej, niż poprzez popularne stukanie czy przestawianie mebli. Często zdarza się, że duch próbuje zamanifestować swoją obecność poprzez np. tzw. ściąganie kołdry. Wiemy o tym, więc nie zdziwiło nas to, co opisała nasza czytelniczka.
Duch
Witam,
Postanowiłam podzielić sie pewna historia, która przydarzyła sie kilka lat temu mojemu mężowi.
Mieszkamy za granica i cześć lata, jak co roku spędzaliśmy u rodziny w Polsce. Podczas tamtych wakacji spędziliśmy noc u mojej babci, która mieszka samotnie z psem. To była pierwsza noc mojego męża w tym domu. Nad ranem obudził mnie przerażony, nigdy nie widziałam go tak zleknionego. Było około 3.30. Maź mówił, ze nagle sie obudził i zobaczył, ze kołdra, która był przykryty zaczęła sie nasowac na jego twarz, nie mógł sie ruszyć i to jeszcze bardziej go przeraziło. Zaczął krzyczeć moje imię, aby mnie obudzić i wtedy to ustalo. Kołdra sięgała jego nosa, kiedy mógł nareszcie sie podnieść. Oboje juz nie mogliśmy zasnąć, ja także sie wystraszyłam. Babcia śmiała sie, ze mój zmarły dziadek pewnie go przywital ( jestem najstarsza w rodzinie i jako jedyna zamezna). Od tamtej nocy maz nie chce tam nocować.
Chcialabym dodać, ze w domu babci dzieją sie rożne dziwne rzeczy, w nocy często słychać odgłosy kroków. Sama ich nie doswiadczylam, babcia czasem opowiada, ze ktoś chodzi po domu itp.
Pozdrawiam serdecznie cała Załogę,
M.
czytaj dalej 
Umarł samotnie w domu opieki. Pielęgniarka była pewna, że nie zostawił po sobie nic wartościowego… Domy starców gromadzą ogromną ilość seniorów, którzy są niemal anonimowi. Pamięć o nich zanika, ich możliwości maleją, tak jak relacje z rodziną, które z czasem ulegają rozluźnieniu.
Osoby te kiedyś były odwiedzane przez swoje rodziny, a teraz najbliżsi po prostu wykonują telefon do zakładu z pytaniem jak się ma ich staruszek. Gdy Mak Filiser zmarł w oddziale geriatrycznym w domu opieki starców, pielęgniarki uważały, że nie zostawił po sobie żadnych przedmiotów, które miałyby realną wartość.
Nadszedł czas, aby posprzątać pokój Mak’a. Podczas porządków jedna z pielęgniarek coś znalazła. To był wiersz, który napisał staruszek. Zaczęła go czytać i spisane słowa całkowicie ją urzekły. Nie minęło sporo czasu i kobieta zaczęła tworzyć kopie wiersza, a następnie rozpowszechniać je wśród pracowników domu opieki.
Wiersz nosi tytuł „Stary zepsuty człowiek”
Stary zepsuty człowiek
autorstwa Mak’a Filiser’a.
Co widzisz pielęgniarko… Co widzisz? O czym myślisz, kiedy patrzysz na mnie?
Zepsuty stary człowiek, niezbyt mądry, niepewnych zwyczajów, z zamglonymi oczyma?
Który drybluje swoim jedzeniem i nie udziela odpowiedzi, kiedy mówisz głośno: „Żałuję, że nie chcesz spróbować!”
Który wydaje się nie zauważać rzeczy, które robisz. I na zawsze traci skarpety lub buty.
Kto, z oporem lub nie, pozwala robić co chcesz podczas kąpieli i karmienia, wypełniając tak swój długi dzień.
Czy tak właśnie myślisz, czy tak to widzisz? Zatem otwórz oczy, pielęgniarko. Nie widzisz mnie!
Powiem ci kim jestem jak już tutaj siedzę.
- Jestem małym 10-letnim dzieckiem z mamą i tatą, braćmi i siostrami, którzy się wzajemnie kochają.
- Młodym 16-letnim chłopakiem ze skrzydłami na nogach marzącym, że niedługo spotkam swoją miłość.
- 20-letnim Panem Młodym, którego serce rośnie, pamiętając śluby, które składał.
- 25-letnią w pełni samodzielną osobą. Jestem potrzebny aby stworzyć bezpieczny szczęśliwy dom.
- 30-letnim mężczyzną. Moi malcy rosną tak szybko, połączeni więzami, które będą długo trwać.
- Przy 40-ce moi młodzi synowie dorośli i zniknęli, ale moja kobieta jest obok mnie i widzi jak się smucę.
- 50 lat i coraz więcej dzieci bawi się wokół mnie, Ponownie mamy dzieci… Moja umiłowana i ja. Ciemne dni nadeszły – moja żona nie żyje. Patrzę w przyszłość i drżę ze strachu.
Moje dzieci mają już własne pociechy. Myślę, nad przeszłością i miłością, którą znałem. Teraz jestem już stary, a natura jest okrutna.
To żart, bo na starość wyglądasz jak głupek. Ciało się kruszy. Wdzięk i wigor odchodzą. Teraz mam kamień, gdzie kiedyś było serce.
Ale w środku mieszka nadal młody mężczyzna. A teraz znowu moje zgorzkniałe serce pęcznieje. Pamiętam radość, pamiętam ten ból. Kocham życie i żyję na nowo.
Myślę po latach, jest ich zbyt mało, odchodzimy zbyt szybko i trzeba zaakceptować fakt, że nic nie może trwać wiecznie. Więc otwórzcie oczy, ludzie. Otwórzcie i zobaczcie… Nie jestem zrzędliwym starcem. Spójrz bliżej… Zobacz MNIE!!
czytaj dalej 
Życiorys Zofii Nosko oraz przekazy dawane jej z Nieba zostały opisane w książce ks. Ryszarda Ukleja SDB pt. „ Tryumf Kościoła według wizji św. Jana Bosko” . Tam zostały ukazane fragmenty z książki „Orędzia Zbawienia”. Przesłania są pełne religijnego patosu, wezwań do "modlitwy w różnych intencjach", ale najciekawsze z naszego punktu widzenia jest to, że pojawiają się tam także słynne "Trzy Dni Ciemności", o których mówi tylu jasnowidzów i mediów. Zofia Nosko mówi wprost, że "cienka atmosfera oddzieli się od naszej planety". Jeśli spełniła by się wizja tej kobiety, to... w zasadzie na historii ludzkości można postawić kropkę.
Poniżej w naszym XXI PIĘTRZE fragmenty tej książki, a interesujący nas fragment dotyczący "trzech dni ciemności" zaznaczony na czerwono.
Oto fragment orędzia:
Orędzia Zbawienia, t. I-III, Szczecin 1995 r.
Pan Jezus i Matka Boża do „Centurii ” :
Przeprośmy Boga ze grzechy i prośmy o Jego miłosierdzie
Pojawią się ludzie – manekiny
„Pisz uważnie: W całej Europie nastąpi wrzenie, inne części ziemi walczyły już od lat. To są i będą początki zuchwałości złego ducha. Świat będzie nadal pogrążał się w ciemności, wiara święta, religia wszędzie są lekceważone, ignorowane. To jawne działanie szatana. Liczne narody poddadzą się złej, szatańskiej propagandzie. Będzie to jak uderzenie młota.
W tym czasie dwóch mężów stanu zejdzie z tego świata i stanie przed sądem. Ludźmi na ziemi rządzić będą bestie, a nie mężowie szlachetni i poważni. Chciwość wyrastać będzie okrutnie w każdym sercu. Przed czasem grozy pojawią się ludzie-manekiny, bezwolne i bezduszne, którzy będą służyli złemu duchowi i będą spełniali jego rozkazy. Okrucieństwo i niewola obejmie cały świat. W dniu, w którym jedna z głów ukoronowanych odejdzie w zaświaty, zapłonie ogień na południowej części północy. Liczne narody i ludy przemieszają się, w dniu tym też upadnie na wieki wieków idea i godło szatana. Ulicami wielkiego miasta, gdzie szerzony był ateizm, przejdą sztandary z wizerunkiem Chrystusa, Najświętszej Maryi Panny, z Krzyżem zwycięskim.
Godło trzech dużych państw upadnie, zdeptane przez Anioła sprawiedliwości. W krainie zaś ludnej, wielkiej, w te dni tylko puszczyk śpiewać będzie nad mogiłami i zwłokami ciał. Ogień powoli pożerać je będzie. Serce Europy zakwitnie, stanie się wolne, zahuczą wolne sztandary, nigdy już nikt nie będzie ciemiężył więcej tego narodu. Do Polan przypłyną i przybiegną wszyscy. Dzieci moje. śpiewajcie: Hosanna, Alleluja, Chwała Bogu,Władcy Wszechmocnemu, Jemu cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków. Zaprawdę wypełnią się te czasy. Amen.” (18 XlI 1984 r.).
Wilczy bilet szatana
„Wszystkie dzieci ziemi, które zły duch trzymał na łańcuchu kłamstwa, zła, obłudy, rzucą mu w jego fałszywą twarz swoje bilety przynależności do niego i właśnie te dzieci najzagorzalej będą go tępić i niszczyć w dniu oskarżenia, mówiąc: Karmiłeś nas kłamstwami, niewolą ducha, szydziłeś z prawdy, fałszowałeś wszystko – oto teraz zgiń na wieki! Będą się przyglądały ze zdziwieniem inne dzieci, które nigdy nie były w jego szeregach. Będą patrzały na bezmiar zapalczywości tych dzieci które były mu posłuszne, a które wołać będą: Oddaliśmy tobie twój wilczy bilet, by móc cię niszczyć i ćwiartować do końca za twój fałsz, obłudę, kłamstwo, którymi nakarmiłeś nas. Nie mamy dla ciebie litości, kłamco, oszczerco, wężu starodawny, szatanie-diable. Swoje chorągwie zbrukane krwią bratnią będą drzeć i deptać, i zwrócą wszyscy swoje twarze ku Bogu, i wykrzykną wszyscy oszukani przez złego ducha: Jedynie tylko Bóg Najświętszy w Trójcy Jedyny jest godzien wszelkiej chwały i służenia Mu! Amen.” (20 l 1982 r.).
Trąbi Anioł Siódmy
„ Ach. jak cały świat obraża Trójcę Przenajświętszą! Ja. Matka wasza, Niepokalane Poczęcie. Maryja, tyle razy prosiłam, upominałam, tłumaczyłam, płakałam nad wami wszystkimi, lecz wy nie chcieliście Mnie słuchać i nie chcecie. To, co powiedziałam i mówię moim dzieciom, lekceważyliście, lekceważycie, wyśmiewacie się i nie przyjmujecie ostrzeżeń i upo¬mnień. Zapamiętajcie sobie, że te dni są dniami, kiedy trąbi Anioł Siódmy, to jest trąba Bożego rozrachunku z wami. Waga-Sąd będzie bardzo sprawiedliwa i dokładna. Dzieci moje, czy nigdy nie czytaliście i nie słyszeliście o potopie? Pochłonął on całą ludzkość, a przecież potop, który ma was nawiedzić, to potop ognisty. O, dzieci moje, jest to potop sto razy straszniejszy od potopu fal wody. Za grzechy wasze czeka was potop ognisty! Nie pojmujecie tego, że wszystko w jednej chwili stanie w morzu ognia? I niebiosa zapłoną, i ziemia zapłonie, o, nic nie może się ostać w te dni! Ciała wasze będą jak zwalone stosy gnoju, zwęglone, cuchnące, będą leżały na ulicach. Nie będzie tego, kto by opłakiwał te ciała, bo nawet gdy zostanie kto¬kolwiek, to odejdzie mu wszelki rozum, stanie się podobny do nierozsądnego ptaka, deptać będzie ciało swych dzieci i rozdzierać własne.” (12 V 1982 r.)
Nawracajcie się i nie grzeszcie!
Nie chcę was straszyć, ale jak Matka, najlepsza Matka, dziś proszę was: Zaniechajcie drogi, którą ubił wam szatan-diabeł. Droga ta ubita jest rozbojem, mordem, walką z Bogiem Najświętszym, niszczeniem wszelkich Praw Bożych, niszczeniem swojej godności, rodzin, niszczeniem dni świętych, gwałceniem i poniewieraniem wszystkiego, co piękne, dobre i szlachetne, pochodzące ze źródła Najświętszej Miłości i Mądrości – Serca Bożego. Ja was proszę, upominam, módlcie się, nie chodźcie po krętych drogach zła, prostujcie wasze drogi, odstąpcie od grzechu, w którym jest piekło i wszelkie zło zrodzone przez złego ducha.
Proszę was, nawołuję każdą rodzinę, każde dziecko z osobna, powstańcie ochrzcić wasze dzieci w Świętym Kościele Bożym. Niech nie będzie między wami synów i córek, których Syn mój nie będzie mógł wszczepić w Winną Latorośl – w Kościół Boży. Każde z dzieci waszych musi być jak kotwica rzucona w ogród Ducha Świętego, bo tylko wówczas ma życie i trwa w Bogu. Dalej proszę was i nakazuję, każde życie poczęte pielęgnujcie i zachowujcie, nie zabijajcie go! Matki, ojcowie, niech krew niewinnego Abla nie płynie po udręczonej grzechami ziemi. Szanujcie dni święte, nie gwałćcie ich. Nade wszystko kochajcie Trójcę Przenajświętszą, z wielkim uwielbieniem wspominajcie Ją, albowiem jest to Ojciec Święty, Syn Boga Żywego i Duch Święty pochodzący od Ojca i Syna. Przygotujcie, dzieci moje, tron w sercach waszych. Niech z miłością i rozkoszą zasiądzie w sercach Trójca Przenajświętsza, ubogaci was w życie wieczne, otworzy wasze umysły na prawdę Bożą, uczyni was świętymi, byście mogli przebywać na wieki w Królestwie Bożym. Amen ”. (12 V 1982 r.).
Krzyż na Niebie – ostatnim ostrzeżeniem. Kosmiczna – katastrofa. Trzy dni ciemności. Ostatnie żniwo demonów. Klęska szatana. Wskrzeszenie ziemi.
„Najpierw na niebie zobaczycie wielki złocisty Krzyż. Wszyscy i na ca¬łym świecie usłyszycie wielki grzmot, powstanie wicher jako trąba morska, wszystko zmiatać będzie, co stanie na jego drodze. Ziemia nagle zacznie drżeć, początkowo z przerwami, potem bezustannie kolebać się będzie. Gwiazdy będą zmieniały swój kierunek szybko i zupełnie inaczej niż zawsze, widok nieba się zmieni, zginie Duży Wóz, Mały Wóz, wszystko będzie się od siebie oddalać, niebo stanie się inne, nieprzyjemne. Między wami pojawią się tej nocy ci, co już dawno pomarli. Wszystko zacznie płonąć. Także powietrze i woda. Miłosierdzia dostąpią jedynie ci, którzy mają Boga w sercu. Będą też przebie¬gać ulicami wytoczone z Piekieł wozy, naładowane demonami i złymi ducha¬mi. One to czynić będą wielkie spustoszenie, zgiełk, hałas, jęk i płacz. Domy wasze będą się rozpadały jak domki z kart. W tej strasznej godzinie szatani będą sobie śmiało poczynać, porywać będą dusze tych, co to Boga się wy¬rzekli i szerzyli na świecie niewiarę; tych, co z serc Ludu Bożego Krzyż i wiarę wyrywali. A tej nocy ciemnej niech drżą matki morderczynie, te,co mordowały dzieci poczęte .
Wielkiej grozy coraz więcej będzie. Morza i oceany wystąpią ze swoich brzegów i będą iść na ląd w postaci wielkiej, sto¬jącej ściany. Potem wszystko obejmie pierścień, który błyskawicznie będzie się rozszerzał z minuty na minutę. Będzie stawał się ogniem huraganowym, tak że obejmie całą kulę ziemską. Wszystko zacznie płonąć, woda mórz i oce-anów wrzeć będzie i płonąć jak nafta 3. Jeśli te dni ciemności nie będą od ludz¬kości odwrócone, wszystko, co żyje na ziemi, w tych dniach ciemności zginie.
Łaski Miłosierdzia dostąpią jedynie ci, co Boga mają w sercu, żyją według świętych Bożych Przykazań, mają silną wiarę w Trójcę Przenajświętszą, w Niepokalaną Dziewicę Maryję. Tylko oni mogą przetrwać i przez modlitwę, i ofiarę swego cierpienia przetrwają.
Po trzech dniach strasznej nawałnicy, strasznego gniewu Bożego, ciemno¬ści będą powoli opuszczały zbolałą, opuszczoną planetę Ziemię. Widok jej bę¬dzie straszny. Będą zgliszcza, same zgliszcza, popioły. Tam. gdzie były góry, będą rozpadliny i gotująca się w nich woda. Tam, gdzie były morza, będą ka¬mienne, błotniste obszary. W tym czasie wszystkie wody będą zatrute i ciem¬ne jak smoła.
Piątego dnia zstąpi z Nieba wielki, święty, majestatyczny Anioł Boży w białych szatach. W dłoni będzie trzymał gałązki hizopu i On to, do wszyst¬kich mórz, rzek i oceanów włoży owe gałązki hizopu i oczyści wody, i znowu gorzka woda zmieni się w słodką, nadającą się do picia. A woda stanie się ja¬sna, uświęcona mocą Bożego hizopu, i będzie zdrowa jako napój. W tym cza¬sie nie będzie też drzew i nie będzie żadnej roślinności, tylko nagie skały.”(tom I, orędzie nr 71. VI 1985 r.).
Mowa tu oczywiście o tych rodzicach, którzy nie uznali swojej winy w Sakramencie Pokuty, nie przepraszali Boga i nie pokutowali za popełnione zbrodnie – przyp. redakcji.
Mowa o ogniu , który ogarnie całą ziemię , na skutek wybuchów wulkanów i zderzenia z komety z ziemią – przyp.redakcji
Zwycięski blask prawdy
„Bardzo daleko we wszechświecie zapłonie Słońce, blask jego będzie wiel¬ki. Tego blasku nie będzie widzieć ten, kto służył szatanowi, stał w jego szere¬gach, kto poczytywał sobie za zaszczyt przynależeć do jego sług. W ów dzień szukać będą schronienia słudzy szatana, słudzy fałszywej teorii, która z Bogiem walczyła i Jego Świętymi Prawami. Szukać będą tego schronienia w głębinie ziemi, w głębinach morza i w powietrzu, lecz czas ich skończony. Hufce świę¬tych Aniołów strącą wszystkich, z powietrza wydobedą, z morza i z ziemi, i do-kona się sąd nad nimi, nad ich nieprawością.” (15 XII 1984 r.).
Nowa era. Nowa Jerozolima
„Ta ziemia, którą Bóg Święty stworzył jako Błogosławieństwo, bo to ona rodzi wszelkie potrzebne do życia płody, wykonuje posłusznie plan Świętego Boga za wszystkie grzechy całej ludzkości i zapanuje Nowa Era. Będzie jedna wiara, jeden Święty Pasterz – Jezus Chrystus, i wszyscy w te dni będą się wielce miłowali, będą się nawzajem strzec przed popełnieniem grzechu, przed jego jadem, i już nigdy nie będzie przez człowieka znieważone Najświętsze Imię Boże. Pan będzie przechadzał się wśród swego ludu jako Pa¬sterz doskonały.
Z Nieba zostanie zesłana Nowa Jerozolima i będzie złożona w niej, przed Tronem Najwyższego Boga, wieczna, najdoskonalsza Ofiara Ba¬ranka Świętego, która po wszystkie wieki wieków obmyła ziemię i plemię ludzkie. Ołtarz świątyni będzie trwał na wieki jako ognisty Krzyż Cierpie¬nia, Męki, Zwycięstwa, Miłości, Miłosierdzia Nieustającego Jezusa Chry-stusa. I nikt już nie ośmieli się znieważać ten znak, sięgać dłonią swoją, by go usunąć, On trwać będzie na wieki!
W tych dniach otarta będzie każda łza i nikt jej już nie będzie ronił. W dniu chwały Pana Zmartwychwstałego ożyje cała ziemia, zazielenią się trawy, za¬zielenią się suche konary drzew i ptactwo z wesołym świergotem zamieszka w nich. Wody ponownie zaroją się rybami, a nie będzie już wielkich gadów i nikt nie będzie spożywał więcej mięsa, bo wszystko będzie nowe, piękne,czyste i doskonałe.
Aniołowie Pana Boga Świętego, w Trójcy Jedynego zstąpią z Nieba na Ziemię, by udzielać błogosławieństw Bożych, by rozlewać wielką radość do tych serc, które to ujrzą.
Dzieci moje, po znakach uczcie się poznawać zbliżający się dzień Na¬wiedzenia Pańskiego, dzień Sądu, sprawiedliwości i chwały. I niech on was nie przyłapie na usługach szatana, bo przyjdzie jak potrzask, jak ukryte sidło myśliwego. Dzień ten dokona oczyszczenia i zmiecie zło ziemi, zmia¬tając na wieki wieków węża starodawnego, szatana. Łeb jego zostanie star¬ty stopą Najwyższego i strącone też zostaną wielkie hordy szatańskie, wszel¬kie demony i wszelka złość, śmierć, kłamstwo, obłuda, komunizm, demokra¬cja, ateizm, kapitalizm, socjalizm i wszelki ustrój bezprawnie panoszący się nad Ludem Bożym na ziemi. Wszystko zostanie święte i nowe. Na czele Ludu Bożego stanie niepokonany Władca Jedyny i Święty, przed którego Obli¬czem upadają i wielki pokłon oddają Aniołowie, przed którego Obliczem upa¬dają i pokłon muszą oddawać wszystkie trony królewskie i przywódcy, bo to On, Jedyny i Święty, godzien odebrać wszelką chwałę, majestat, bo On nie ma początku ani końca, zawsze wieczny.
Przyszedł od Boga Najświętszego na zie¬mię i do swoich jako Światło i Słowo Boga wiecznie żyjącego, I wziął Ciało z Niepokalanej Niewiasty Maryi Panny, i stał się człowiekiem, a jest na wieki zrodzony od Boga Ojca. I to On, Jezus Chrystus, oświecił świat i przyniósł Zbawienie, i złączył Królestwo Boże na wieki wieków z ludem sobie wybra¬nym. Amen.” (tom I, orędzie nr 71, VI 1985 r.).
Orędzie do całej ludzkości. Ogień, wicher i ciemność. Wypraszajmy Boże Miłosierdzie. Świat zbudował nową wieżę Babel
„Zapisz: Oczami duszy ujrzałam Matkę Najświętszą jako Niepokalanie Poczętą. Miała duży, bladoniebieski płaszcz z Różańcem Świętym zawieszo¬nym na dłoniach jak do modlitwy.
Matka Boża poleciła przekazać całej ludzkości: Czasu bardzo mało. wszyscy klękajcie i przepraszajcie Boga Najwyższe¬go. Nawracajcie się co rychlej, proście Miłosierdzie Boże o zmiłowanie nad wami. Słuchaj, podaj to światu, bo to już nadchodzi.
Przez trzy dni i noce ciemności nastąpi wielki wiatr, wichura. Drzewa bę¬dą łamane jak zapałki, wyrywane z korzeniami i wywracane. Ziemia najpierw powoli, potem coraz bardziej będzie drżeć. Atmosfera, która otacza was jak kołdra, odstąpi od ziemi. Kontynenty będą zalewane przez oceany i morza. Lu¬dzie będą się dusić. Z ziemi wystąpią gazy, obudzą się wszystkie wulkany, py¬ły, kamienie i lawina pochłaniać będzie metr po metrze całą ziemię. Wystąpi wielka duszność, wicher będzie przewracał domy i zrywał dachy. Zalegną ciemności. Płuca ludzkie nie będą mogły tego wytrzymać, będą 4 .Ciemności będą trwać trzy dni i trzy noce. Z ziemi wystąpi ogień [wulka¬ny], będzie pożerał wszystko. Z nieba też będzie spadał na ziemię ogień [kometa].
Ach. dzieci, jak straszny gotujecie sobie dzień, tylko dlatego że trwa¬cie w uporze i pozostajecie w grzechach.
Opamiętajcie się, Bóg Ojciec jest pe¬łen Miłosierdzia. Trójca Przenajświętsza powstrzyma każdą karę, jeśli serca wasze objęte będą pokorą, poprawią się i będą błagać Najświętszego Boga. Bóg Ojciec powiedział, że nigdy już nie zgładzi ludzi potopem. Ale wiedzcie, dzieci moje, że za grzechy obecne ludzkość zginie w trzech dniach ciemności, pochłonięta przez ogień, wicher i ciemność. Wszystko to będzie niszczyć czło¬wieka i wszystkie jego dzieła, które człowiek tak pieczołowicie tworzył na zie¬mi, a tworzył je, dzieci moje, w wielkim grzechu. Wyrzekł się Boga, wyrzekł się Jego praw.
Jesteście podobni do tych, co budowali wieżę Babel, chcąc dosięgnąć Bo¬ga i być od Niego mądrzejszymi. Dziś ludzkość w swoim sercu stworzyła szkaradną wieżę Babel, pełną obrzydliwości, pochodzącą od szatana. Ta wie¬ża Babel działa przeciw Bogu, przeciw Jego Świętym, przeciw Jego Aniołom i przeciw Jego najłaskawszym prawom. Syn Boży przyniósł ludzkości na świat Miłość, Miłosierdzie i Zbawienie. Ludzkość zlekceważyła Miłość Chry-stusa, odrzuciła Jego prawa i to ludzkości nie ujdzie bezkarnie”, (tom l, orę¬dzie nr 68, VI 1985 r.),
Z powodu bardzo znacznego spadku ciśnienia w atmosferze – przyp. redakcji
Grzechy, a nie przypadki ściągają klęski żywiołowe i choroby.
Ludzie żyliby znacznie dłużej. Nieprawość godzi w dobrych i złych.
„Zapisz: Syn mój, Jezus Chrystus, już rychło przyozdobi świat swoją Ko¬roną. I przez Koronę Chrystusa świat będzie zbawiony. Sam siebie świat zba¬wić nie może, ale może go zbawić Korona Męczeństwa mojego Syna.
Dziś świat bawi się, tańczy, śpiewa, ale już idą dni wielkiego utrapienia, narzekania. Zamiast śpiewu słychać będzie w każdym domu płacz, ucichnie radosna i krzykliwa muzyka. Dadzą się słyszeć krzyki, jęki i błagania. Oto idą te dni do was, grzesznych, bezmyślnych. Mówię wam, jeśli wszyscy nie na¬wrócicie się do Boga Świętego – zginiecie! Czy nie wiecie, że Sąd nad świa¬tem już się rozpoczął?
Wszystko sobie umiecie wytłumaczyć: że to są ruchy tektoniczne ziemi, skorupa ziemi przesuwa się i stąd te częste trzęsienia ziemi, wichury, tajfuny huragany. Tak to sobie tłumaczycie… A to są znaki na ziemi zbliżającego się Sądu Pańskiego nad wami! Na niebie też wiele znaków widzieliście, ale i to umieliście wytłumaczyć sobie na swój sposób. Twarde są wasze serca, nie chcecie zrozumieć, że grzech ściąga wielką karę, a kara ma różną postać.
Mówicie, że trzeba raz umrzeć. Istotnie, każdy raz się rodzi i każdy raz umiera. Ale czy wiecie, że gdybyście szanowali Boże prawa i żyli zgodnie z Bożym prawem, życie wasze byłoby zaplanowane przez Boga Ojca na około 200 lat ? A wy żyjecie 80, 70 lat, dlatego że słuchacie podszeptów złego du¬cha, grzeszycie, a grzech jest pułapką, on wprowadza na świat choroby, nędze i śmierć. Gdybyście żyli zgodnie z planem Bożym, moglibyście żyć w pokoju i radości. Powiecie, że żyli na świecie dobrzy ludzie, ale czy oni tak długo ży¬li – zapytacie. Owszem, żyli 600-700 lat, grzech natomiast godzi we wszyst¬kich dobrych i niedobrych. Jeżeli brat grzeszy, siostra powinna podjąć pokutę, by grzech nie miał mocy rozlewać się na całą rodzinę. A teraz pomyślcie: 5,5 miliarda ludzi zamieszkuje ziemię, a ilu znajdziecie sprawiedliwych, bez grze¬chu?
Grzech ściągnie na ziemię chorobę, która będzie niszczyć wszelkie cywi¬lizowane społeczeństwa, na ludzi, którzy swoją rozkosz upatrują w perwersji 5, którzy nie umieją żyć zgodnie z nauką Kościoła Świętego. Oto jest czas rozlewania się grzechu! Przeciwstawiajcie się mu pokutą waszych serc, wa¬szych ciał i modlitwą! ” (tom l, orędzie nr 73, VI 1985 r.).
Prorocza zapowiedź rozszerzenia się choroby AIDS, głównie do krajów Ame¬ryki Pn. i Europy, jako owoc grzechu sodomskiego – przyp.redakcji
Kraków będzie stolicą Polski
„Ja, Jezus Chrystus, podaję ci do wiadomości, że Kraków będzie sto¬licą Polski. Na środku rynku Krakowa stanie potężny Krzyż, sięgający prawie do Nieba. Popłyną do niego wszystkie narody świata. Polska jest Ojczyzną Polaków, ludu, który jest Mnie, Bogu w Trójcy Przenajświęt¬szej, powierzony.Polacy, już niedługo będziecie uciskani przez komunizm. Sprawa waszej wolności jest obecnie przed Obliczem Boga Najświętszego, przed Którym stoi ksiądz Jerzy Popiełuszko, ojciec Beyzym, ksiądz Kolbe, ksiądz kardynał Wyszyński i ksiądz G.” (5 II 1986 r.).
Miłosierdzie Boże nad Polską. Krzyż na niebie.
Nastanie Era Boża. Wypraszajmy Miłosierdzie Boże dla świata!
„Pytałaś Mnie o swój kraj. Nie będzie ognia, burzy, Miłosierdzie Boże jest nad wami. Ale będzie Sąd Pański, Sąd Najwyższego Pana, Sąd święty i sprawiedliwy nad tymi, którzy drwili i zapytywali, gdzie jest wasz Bóg, pokażcie nam… Oni w te dni będą jak liść strącony z drzewa. Wszyscy miejcie przygotowane serca i dusze wasze, zachowujcie ciało w czystości!
To, co się stanie, nastąpi w jednym momencie. Ukaże się ognisty znak Syna mojego, Jezusa Chrystusa, a znakiem tym jest Krzyż. Obejmie on całe niebo równocześnie, będzie widoczny w Europie i w Ameryce, w Afryce, Australii i w Azji – na całym świecie. Wiedzcie wówczas. że to jest ta chwila, kiedy wy¬pełnią się słowa Świętego Pana nad Panami.
(…) Są już cuda na ziemi i niebie. Ułamek sekundy panowania szatana. Papież rozpozna knowania masonerii
„ Ja wam przecież powiedziałem: Będą znaki na ziemi i na niebie.Wszy¬stko to jest trudne do zrozumienia przez wasz ludzki rozum, a przecież dzieje się wokół was, jak krwawo płaczące krzyże, obrazy płaczące Niepo¬kalanej Dziewicy Maryi krwawymi Łzami, podwójne słońca, niebieskie słońca. Pamiętajcie, przyjdą jeszcze straszne dni, pełne grozy i niepokoju, i wojny, choroby, głód – to znaki, dzieci moje. A na koniec wszystko obejmie obrzydliwość, ohyda, wszystko zostanie zanurzone w kłamstwie i nikczemności, bowiem ojciec kłamstwa na ułamek sekundy obejmie świat w swoje ciem¬ne panowanie. Zalegną ciemności w duszy każdego człowieka, ciemność obej¬mie umysł i serce.
Kościół mój Święty w tych dniach zostanie otoczony łańcuchem złego ducha, szatana-diabła. Zbite grupy masonów, sługi szatana, prezentujące czerwień, zechcą zawładnąć murami świątyń. Lecz duch wiernych zosta¬nie związany ze Świętym Duchem miłości, pokoju i zrozumienia. Wielki mój syn, Wikariusz, zrozumie działanie wichrzycieli z grupy masonów, sług szatana.” (12 IX 1982 r.)
czytaj dalej 
...
-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, January 21, 2016 10:03 AM
To: Nautilus
Subject:
Witam serdecznie całą Załogę Nautilusa.
Po przeczytaniu artykułu w dziale XXI piętra "1 LUTEGO W SYRII ODBĘDZIE SIĘ WIELKA MEDYTACJA NA RZECZ POKOJU", przypomniała mi się historia, która przydarzyła się moim koleżankom.
Pewnego dnia wraz z śp. koleżanką Basią i naszymi pieskami spacerowałyśmy po parku. I jak to w czasie takiego spaceru, rozmawiałyśmy przysłowiowo o wszystkim i o niczym. W którymś momencie koleżanka opowiedziała mi dziwną historię, która przydarzyła się jej dzień wcześniej. Będąc w swoim mieszkaniu, siedziała w fotelu i czytała książkę. Nagle zobaczyła jak znikąd pojawia się opadający złoty pyłek. Wyglądało to pięknie. Jak długo to trwało nie pamiętam. Na pewno koleżanka mówiła mi, ale od tego czasu upłynęło kilka lat i nie pamiętam.
Od tego zdarzenia minęło jakieś chyba dwa lub trzy miesiące. Zostałyśmy obie zaproszone do domu znajomego. Było to takie małe przyjacielskie spotkanie z okazji oddania do druku ukończonego pierwszego tomu książki Jego książki. Na tym spotkaniu poznałyśmy łódzką autorkę poczytnych powieści Madlen Namro, prywatnie Beata. Beata okazała się bardzo ciepłą, dobrą osobą. A, że tego dnia był ładny ciepły wieczór i postanowiliśmy przejść się wszyscy na spacer po parku.
Spacerując i rozmawiając śp. koleżanka Basia wspomniała o złotym pyłku, które pojawiło się w jej mieszkaniu nie wiadomo skąd. Kiedy usłyszała to Beatka, aż krzyknęła z entuzjazmem - udało się, to działa, naprawdę działa!
Zaskoczone tak entuzjastycznym zachowaniem, zapytałyśmy o co chodzi.
Beatka wytłumaczyła, że wraz ze swoją serdeczną koleżanką postanowiły przesłać ludziom pozytywną energię w postaci złotego pyłku. I tak będąc u niej w domu siedząc wygodnie w fotelach skupiły się i w myślach wytworzyły złoty pyłek dobrej energii, który spływa na ludzi.
Basia i Beata zaczęły ustalać datę tego zdarzenia. Zgadzało się. To był ten sam dzień.
Wasza stała wierna czytelniczka GT
Ps. Basia zginęła tragicznie pod kołami nieuważnej kobiety kierowcy autobusu miejskiego, kiedy przychodziła przez ulicę po pasach na zielonym świetle.
--
Pozdrawiam serdecznie
czytaj dalej 
O tym, że przebiegunowanie Ziemi wkracza w krytyczną fazę jest dla nas wiadome. Pojawił się kolejny ślad tego procesu, o którym zawiadomiła nas nasza czytelniczka.
Witam,
Wlasnie natrafilam na artykol ktory mogl by Was zainteresowac
Linik:
http://polska-ie.com/zmiana-biegunow-ziemi-wplywa-na-lotniska/
Pozdrawiam
Monika
(dane do wiad. FN)
Przebiegunowanie ziemi, to proces stały, choć powolny i niezauważalny dla zwykłego człowieka.
Proces ma jednak bardzo duży wpływ na nasze życie, przynajmniej podczas podróży statkiem, czy lotu samolotem. Aby zachować wszystkie zasady bezpieczeństwa na lotniskach, co kilka lat prowadzi się badania, czy przypisane wartości dla pasów startowych, zgadzają się z aktualnym stanem magnetycznych biegunów ziemi.
Gdyby tak nie było, należy zmienić te informacje, które automatyczne systemy naprowadzania wysyłają do lądujących samolotów.
Pierwszy raz w historii zdarza się i lotnisko w Cork musi uaktualnić informacje o położeniu pasów startowych, a wszystko przez rozbieżności, które zostały wykryte. Władze lotniska dodają, że każdy z pasów startowych na świecie ma przypisany specjalny desygnator/znacznik drogi startowej, który składa się z dwóch cyfr, a te oprócz zakodowanego sygnału, który wysyłany jest do samolotów, malowany jest na każdym progu drogi lądowania. Co ciekawe numer nie pokazuje dokładnego położenia pasa, a wskazuje najbliższe do pełnych 10 stopni. To oczywiście wystarcza do lądowania w dobrych warunkach, jednak podczas gorszej pogody, piloci korzystają z urządzeń ILS, które naprowadzają samolot na pas z dokładnością do 1 stopnia.
Pasy startowe w Cork mają oznaczenia 17 oraz 35 i tak zostały zatwierdzone w 1961 roku. Niestety zamieniające się bieguny magnetyczne zmieniły wartości główek dróg lądowania, które są teraz o wartościach 164o i 344o dla obu podejść, czyli odpowiednio 16 i 34.
Niedokładności w Cork nie są duże i piloci wiedzą o tych rozbieżnościach, więc i zagrożenia nie ma. To jednak spowodowało, że w kwietniu tego roku, władze portu lotniczego w Cork, przeprowadzą akcję aktualizacji i zmienią numery pasów. Podobnie będzie i ta operacja jest dużo ważniejsza, ponieważ zmienione zostaną również sygnały, które będą wysyłać urządzenia lotniskowe do transponderów samolotów. Oprócz tego lotnisko w Cork zdecydowało się na wyznaczenie nowych dróg kołowania i wprowadzenia zmian dla prywatnego ruchu małych samolotów.
Specjaliści, którzy zajmują się zmianami na ziemi, twierdzą, że przebiegunowanie przyspieszyło ostatnio i niedługo, jak na historię ziemi, może się okazać, że będziemy mieszkali na półkuli południowej. Większość z nas raczej nie doczeka tej chwili, ponieważ mówi się o przedziale czasu do 500 do 1200 lat.
czytaj dalej 
O filmie zawiadomiłe nas p. Marek. O tym, czy jest rzeczywiście wart przetłumaczenia na polski, zdecydujemy po obejrzeniu.
Witam Szanowną Fundację
Przesyłam link do ciekawego materiału o starożytnym Egipcie, niestety jest on po angielsku, więc może ktoś od was go przetłumaczy.
Film ukazał się na youtube kilka godzin przed napisaniem tego maila.
https://www.youtube.com/watch?v=BD7pEVf-4A4
Pozdrawiam
Marek
czytaj dalej 
Nasz czytelnik p. Adam opisał swoje "spotkania z nieznanym", które dotyczą fascynującego tematu, który my nazywamy "problemem opieki od kogoś/czegoś w trudnych, życiowych momentach".
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Monday, January 18, 2016 10:21 AM
To: nautilus
Subject: Stróż, opiekun czy przeznaczenie?
Witam,
Mam na imię Adam i chciał bym Wam opowiedzieć swoją historię. Jestem Waszym czytelnikiem od wielu lat, właściwie chyba od początku serwisu. Nie jestem osobą specjalnie wierzącą. Do kościoła czasami wyciągnie mnie żona ale traktuję to wszystko w charakterze naszej tradycji a nie czegoś czym należy sobie zawracać głowę. Mam jednak nieodparte wrażenie, że coś lub ktoś przez cały czas mnie pilnuje.
Nie wiem dlaczego ale mam również wrażenie, jakieś takie silne przeczucie, że przestanie mnie pilnować w momencie kiedy zrobię to co jest mi przeznaczone. Kiedy czytam te słowa to wywołują one u mnie uśmiech bo brzmią jak z taniego filmu ale nie potrafię tego inaczej opisać.
Mam dość niebezpieczną pracę, jestem elektrykiem, pracuję przy urządzeniach górniczych dużych mocy, przy remontach statków i generalnie dość często muszę pracować przy urządzeniach elektrycznych będących pod napięciem itd. Do tego sporo jeżdżę samochodem.
Miałem w swoim życiu wiele sytuacji, które sugerują istnienie jakiejś siły, dzięki której jeszcze chodzę po tym świecie. Niezliczoną ilość razy uratowało mnie "TO" przed złapaniem się przewodu będącego pod napięciem w czasie prac w szafach elektrycznych. Zawsze zanim dotknąłem takiego przewodu czułem taki jakby impuls wewnętrzny, czasami nawet miałem wrażenie, że ktoś na mnie krzyknął "sprawdź!".Może wyda Wam się to głupie dlaczego chciałem łapać się przewodów pod napięciem :-) ale wynika to z charakteru mojej pracy i wolę nie wdawać się w szczegóły bo szkoda mi Waszego czasu. Tłumaczyłem to sobie "intuicją" czy czymś takim ale ostatnie dwa wydarzenia szczególnie zapadły mi w pamięć, do tego stopnia, że postanowiłem Wam je opisać:
1. Mieszkamy w domu jednorodzinnym. Opalany węglem. Uczyłem się nowej metody palenia "od góry", która jest o wiele czystsza od tradycyjnego palenia a przy tym przynosi spore oszczędności - polecam jakby co :-). Wiadomo jak to na początku przy naukach szło raz lepiej raz gorzej. Tego popołudnia po raz kolejny przystąpiłem do eksperymentów. Paliło się dobrze - do wieczora. Oglądałem TV i zasnąłem przy nim, było już późno w nocy. Nagle otworzyłem oczy, czułem niepokój, serce biło mi jak bym się czegoś przestraszył chociaż właściwie nic się nie stało. Nie wiedziałem co się dzieje sądziłem, że może coś mi się przyśniło ale kompletnie nic nie pamiętałem. Wstałem z kanapy i poszedłem zobaczyć do sypialni dzieci - jest na wprost drzwi od piwnicy, a więc i kotłowni. Wtedy zrozumiałem - w pokoju dzieci był dym!
Okazało się, że źle ustawiłem ciąg w piecu i piec wygasł tzn. wygasł płomień i węgiel tylko się tlił produkując kosmiczne ilości dymu. Cała piwnica była zadymiona tak, że nic nie było widać. Wietrzenie chwilę trwało i sytuację udało się szybko opanować. Aż strach pomyśleć co by się stało gdybym zasnął tam na dobre.
2.Podróż autostradą. Jadę z kolegą z pracy, trasa długa i monotonna. W trakcie jazdy najpierw kieruję ja, później zamieniamy się miejscami. W samochodzie ciepło i przytulnie więc po krótkiej chwili zasypiam. W pewnym momencie znowu to samo uczucie co wtedy przy zadymieniu. Otwieram oczy i widzę, że jedziemy wprost na barierki przy autostradzie po prawej stronie. Szarpnąłem kierownicę żeby wyrównać jazdę. Kolega się obudził i za chwilę znowu trzeba było zamieniać się miejscami. ;-) Jeszcze jedna może mało istotna informacja ale od momentu w którym się obudziłem przez dość długi czas 2-3 minuty nie widziałem kolorów!
Cały świat widziałem jakby na niebiesko-biało. Tak jak w starym TV tyle, że zamiast czarnego był niebieski. Może to jakaś "zawiecha" receptorów wzrokowych czy czegoś w mózgu a może coś innego?
Jeszcze kilka ciekawych sytuacji miałem z dziećmi. Na chwilę przed "katastrofą"
coś kazało mi np. chwycić synka czy córkę za rękę albo krzyknąć do nich żeby uważali czy coś w tym stylu. Zawsze mam nieodparte wrażenie, że ten "sygnał' przychodzi z zewnątrz. Nie jest to moja wyobraźnia czy coś, tylko taki zewnętrzny impuls.
Jak wspomniałem z religią jestem nieco na bakier więc nie bardzo chce mi się wierzyć, że to jakiś Anioł Stróż. Ostatnio czytając Wasze artykuły o reinkarnacji naszła mnie po prostu taka refleksja, że postawiono przede mną jakieś zadania, które mam wypełnić i po prostu "szefostwo" dba delikatnie o to żebym przypadkiem nie dał ciała i zrobił to co do mnie należy a później "droga wolna" ;-).
Czy moja teoria wydaje się Wam prawdopodobna?
A może macie jakieś podobne relacje w Waszym archiwum?
Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w drodze ku Nieznanemu!
Adam [dane do wiad. FN]
od FN:
Oczywiście, że Pana podejrzenia są słuszne. Jesteśmy pod obserwacją i pod delikatną opieką istot niewidzialnych przez 24h na dobę. Ktoś zapyta: dlaczego w takim razie dzieje się tyle zła i tyle wypadków wokół? Odpowiedź jest prosta: to efekt naszej działalności (nas ludzi) i karmy, która uruchamia potężne mechanizmy przeznaczenia. Są to rzeczy nieuchronne, których nasi "Aniołowie Stróżowie" nie mogą w ażden sposób zlikwidować, gdyż ich możliwości tu się kończą. Sprawa jest ciekawa - może wyjaśnimy ją w dluższym tekście w serwisie FN!
czytaj dalej 
Nasi czytelnicy piszą bardzo dużo listów do nas, zadają pytania. Nie mamy czasu zbyt obszernie odpowiadać na każde z nich, ale… w miarę możliwości oczywiście odpowiadamy. Oto kolejna porcja takich właśnie pytań i odpowiedzi.
-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Monday, January 18, 2016 8:33 PM
To: FN
Subject: Reinkarnacja karma eus
Witam,
Czy możliwe jest, że ci gwałciciele z czasów wojen światowych teraz
są gwałceni przez imigrantów, czy to jest następna pętla dla tych co
się nie opamiętali?
ODPOWIADAMY DLA UŁATWIENIA WIELKIMI LITERAMI. ABSOLUTNIE TO JEST MOŻLIWE W TYM SENSIE, ŻE OSOBA ROBIĄCA KRZYWDĘ DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI MA OGROMNĄ SZANSĘ, ŻE ABY ZROZUMIAŁA SWÓJ BŁĄD, W NASTĘPNYM WCIELENIU TAKŻE MUSI DOŚWIADCZYĆ TEGO SAMEGO. NIE ODBYWA SIĘ TO JEDNAK TAK PROSTO, ŻE „GWAŁCISZ, A POTEM JESTEŚ GWAŁCONY”… Z NASZEJ WIEDZY WYNIKA, ŻE NA PRZYKŁAD MĘŻCZYZNA, KTÓRY CAŁE ŻYCIE PASTWIŁ SIĘ I ZNĘCAŁ NAD WŁASNĄ ŻONĄ W KOLEJNYM WCIELENIU RODZI SIĘ JAKO SYN TEJ WŁAŚNIE KOBIETY. MA BARDZO NIEPRZYJEMNE UPOŚLEDZENIE FIZYCZNE I UMYSŁOWE I MUSI ZABIEGAĆ O JEJ MIŁOŚĆ… PORUSZAJĄCE HISTORIE TEGO TYPU MAMY Z POLSKI. ISTNIEJE NIEOGARNIĘTA LUDZKIM UMYSŁEM SPRAWIEDLIWOŚĆ ZWIĄZANA Z KARMĄ, CZYLI LUDZKIM LOSEM KIEROWANYM PRZEZ COŚ, CZEGO ROZUM NIE POJMIE. MOŻNA TO NAZWAĆ BOGIEM – JAK NAJBARDZIEJ.
Czy jest możliwa taka wojna jak ponowny potop szwedzki z frontem z zachodu i południa i my przeciwko nim ramię w ramię z ukraińcami i rosjanami?
TAK, TO JEST MOŻLIWE. NIEDŁUGO OPUBLIKUJEMY PRZEPOWIEDNIE MÓWIĄCE O TYM, ŻE W PEWNYM MOMENCIE ZACHÓD BĘDZIE STAŁ NICZYM JEDNOŚĆ: ROSJANIE, UKRAIŃCY, POLACY, NIEMCY, AMERYKANIE – TO BĘDZIE JEDNA STRONA FRONTU. DRUGĄ BĘDZIE ISLAM PRÓBUJĄCY PODPIĆ ŚWIAT.
Czy napływ imigrantów mógł zapobiec 3 wojnie światowej i dzięki temu Rosjanie i Chiny zaniechali tego co mieli zrobić?
NAPŁYWU IMIGRANTÓW NIE POWSTRZYMA NIC. ŻADEN MUR, ŻADEN ‘PREZYDENT WĘGIER I JEGO DRUTY KOLCZASTE’. FINAŁ TEGO BĘDZIE TRAGICZNY DLA EUROPY, ALE NIC NIE POWSTRZYMA TEGO PROCESU.
Jeśli imigranci zaadaptują się tak w innych krajach, że będą
próbować rozrabiać w Polsce, a nasza mentalność na to nie pozwoli co
doprowadzić może do wojny?
CHYBA NIE DO KOŃCA ROZUMIEMY TO PYTANIE, WIĘC... POMIŃMY JE.
Na Ziemi jest już ponad 7 mld ludzi. Czy reinkarnacja może przebiegać na innych planetach?
TAK, DOKŁADNIE TAK JEST.
Czy możliwe jest, że reinkarnujemy się ponownie od nowa w równoległym świecie i tworzymy kolejną alternatywę siebie?
NIE MAMY POTWIERDZENIA TEGO W NASZEJ WIEDZY, CHOĆ… NICZEGO WYKLUCZYĆ NIE MOŻNA.
Czy ktoś kto się zabija otrzymuje karę wielokrotnie większą niż morderca?
SAMOBÓJSTWO JEST TRAKTOWANE BARDZO ŹLE I KONSEKWENCJE TAKIEGO KROKU SĄ TRAGICZNE DLA KARMY. CZY GORZEJ, NIŻ MORDERCA? NASZYM ZDANIEM JEDNAK JEST TO O „OCZKO NIŻEJ”. ALE MIMO WSZYSTKO JEST TO DRAMAT, PRZED KTÓRYM TRZEBA UPRZEDZAĆ LUDZI, ALARMOWAĆ, ŻE NIE JEST TO WYJŚCIE Z SYTUACJI, A JEDYNIE ODWLECZENIE LEKCJI. ROBIMY TO CAŁY CZAS!
Czy możliwe jest, że wszechświat jednak jest miliony razy mniejszy niż nam się wydaje?
SŁOWO ‘MILIONY’ JEST NIEWŁAŚCIWE… JEST ON WIĘKSZY NIŻ WSZYSTKO, CO NAM SIĘ WYDAJE. WSZYSTKO WSKAZUJE NA TO, ŻE W NASZYCH ATOMACH MOGĄ BYĆ UKRYTE NIESKOŃCZONE ILOŚCI INNYCH WSZECHŚWIATÓW. CO TO OZNACZA? OTÓŻ W JEDNYM ATOMIE SIERŚCI NASZEGO KOTA, KTÓREGO WŁAŚNIE GŁASZCZEMY, MOŻE BYĆ WSZECHŚWIAT, W KTÓRYM NA JEDNEJ Z PLANET KTOŚ ODPOWIADA NA BARDZO PODOBNEGO E-MAILA… ILOŚĆ ŻYWYCH ISTOT I WSZECHŚWIATÓW PRZYPOMINA ILOŚĆ ZIARENEK PIASKU NA WSZYSTKICH PLAŻACH NASZEJ ZIEMI POMNOŻONA PRZEZ SIEBIE SAMĄ DO POTĘGI RÓWNIE WIELKIEJ, JAK TA LICZBA… MIĘDZY WSZYSTKIMI WSZECHŚWIATAMI ISTNIEJE WĘDRÓWKA DUSZ OWYCH ISTOT ŚWIATŁA, KTÓRYMI MI TAKŻE JESTEŚMY.
Pozdrawiam
E. [DANE DO WIADOMOŚCI FN] z podkarpacia
czytaj dalej 
Kolejna historia 'o spotkaniu z Nieznanym' przysłana przez naszego czytelnika z Nowego Jorku, który na codzień jeździe tzw. "Yellow Cub", czyli słynną żółtą taksówką. Tekst jest bez polskich znaków, ale... mimo to jest czytelny.
Kochany Nautiliusie,
Dziekuje za mile slowa i zyczenia. Zanim opowiem nastepna historie, mala dygresja. Te wszystkie historie towarzysza mi od zawsze. Sa integralna czescia mojego zycia. Wiem, ze pochodza z dwoch niezaleznych zrodel. Te, nazwijmy je drobniejsze, ktore towarzysza mi doslownie kazdego dnia sa generowane przez moja rozbudowana intuicje i byc moze niewielkich lecz jednak zdolnosci prekognicji. Drugie te, ktore ratuja mnie z opresji, podpowiadaja co zrobic. Czasami wrecz zmuszaja do podjecia okreslonych decyzji, zdecydowanie pochodza z zewnatrz. Mam nawet pewne podejrzenia o ich pochodzeniu. Dowodow niestety juz nie. Dzis bedzie historia, w ktorej glowna role odgrywa jak sadze intuicja.
"Zboj"
Zboj wsiadl do mojej taksowki okolo 4:00 nad ranem. Zdecydowanie nalezal do tej trzeciej grupy , ktorej nie wolno pod zadnym pozorem wpuszczac, ale i oni maja swoje triki. Wsiadl, gdy stalem na czerwonych swiatlach, a ze bylem zmeczony calonocna praca, po prostu zapomnialem zablokowac drzwi. Jak juz wsiadl, to trzeba bylo z nim jechac. I tak jezdzilismy. Od jednego adresu pod drugi, ze niby czegos szukal.
Tylko tyle, ze kazdy nastepny adres byl w coraz ciemniejszym i bardziej odludnym miejscu. Wydarzylo sie to ponad 20 lat temu. To miasto wygladalo zupelnie inaczej. Niby caly czas bylismy na Manhattanie, ale w tym czasie pelno tam bylo ciemnych zaulkow. W pewnym momencie zorientowalem sie, ze moj zboj szuka dogodnego miejsca aby mnie obrabowac no i zrobilo sie niewesolo. Wtedy w mojej glowie powstala mysl, " rozmawiaj z nim".
Tym razem ta mysl nie przyszla z zewnatrz. Powstala w mojej glowie. Mimo panujacego w niej metliku, bo na pewno nie moglem sie skupic aby przemyslec sytuacje. Rozmawialem z nim pewnie o pogodzie lub innych podobnych glupotach starajac sie patrzec mu w oczy. Mysle, ze mitem jest to, ze wszelkiej masci przestepcy potrafia zachowac zimna krew. Oni takze maja swoje emocje, ktorych nie zawsze potrafia ukryc. Glosem, wyrazem twarzy gdy podawal kolejne adresy zdradzil swoje zamiary. Caly czas jadac zaczalem z nim spokojnie rozmawiac.
Po pewnym czasie zauwazylem na jego twarzy pewnen proces myslowy. Tak jakby cos przemysliwal. Jednoczesnie dostrzeglem w nim wyraz jakby zniechecenia lub zaniechania. Skonczylo sie to tak, ze poprosil mnie abym sie zatrzymal poniewaz chcial wysiasc notabene w kolejnym bezsensownym miejscu. Po czym pieknie podziekowal , a nawet zaplacil.
Praktycznie to pewnie wygladalo tak, ze moj zboj znal swoj zbojecki fach i ryzyko z tym zwiazane widzac moja postawe i nagly przyplyw odwagi. Pomyslal sobie "no dobrze, ja mam pistolet, ale i on moze "cos miec", co ponad 20 lat temy w Nowym Jorku bylo wiecej niz prawdopodobne. Przemyslal sprawe i zrezygnowal ze swojego bezwstydnego zmiaru obrabowania mnie. Tym sposobem moje dobre samopoczucie zostalo uratowane.Takie to byly czasy i takie miasto.. lata lata temu...
czytaj dalej 
Nasz czytelnik postanowił zmierzyć się z wielkim wyzwaniem i spróbował zrozumieć istotę "centrum zbierającego informację o wszechrzeczy". Tak jawi się nam istota Boga i jego obserwacje uznaliśmy na tyle ciekawe, że umieszczamy je na XXI PIĘTRZE.
Witam,
Pozwólcie że zacznę od spraw powszechnie wiadomych
Jak powszechnie wiadomo foton dociera do Ziemi od Słońca w ciągu 8 minut,nieco mniej powszechnie wiadomo że proces ten zaczyna się 10 000 do 170 tys lat wcześniej. W 8 minut dociera do nas światło z fotosfery, czyli miejsca w którym fotony przybierają fale długości widzialnej np dla ludzkiego oka. Dużo, dużo dziwniej sprawa wygląda z perspektywy samego fotonu, otóż nie dość że czas nie ma dla niego znaczenia (teoria względności), to jeszcze istnieje on istnieje w wielu miejscach naraz (teoria nieoznaczoności Heisenberga a także teoria wieloświatów).
Co to oznacza w praktyce?
Przypuśćmy że jest godzina 12 w południe dnia 21.VI.2016r. Wypoczywasz sobie na plaży w Gdańsku. Za chwilę dotrze do Ciebie kolejny foton* zrodzony kilkadziesiąt tysięcy lat temu> Dla Ciebie koniec przygody z tym promykim śWiatła nastąpi szybciej niż mrugnięcie oka. Dla fotonu zaś moment jego narodzin i spotkanie z Tobą (oraz wszystko potem) to jedna i ta sama "chwila", która trwała, trwa i będzie trwać w bezskończoność. Co więcej ten sam kwant światła w tym samym "czasie" wyhaczy Cię nie tylko przy Bałtyku ale także, na przykład, na Mazurach, w Atenach, Tunisie, Cannes, czy też na orbicie ziemskiej i w nieskończenie wielu innych, mniej lub bardziej prawdopodobnych, miejscach. Dla fotonu wszystkie te możliwości są jednakowo prawdziwe, jednak to co będzie prawdą dla Ciebie zależy już od tego który wariant obierzesz oraz jakie decyzje podejmiesz Ty oraz istoty które współtworzą naszą "strzałkę czasu".
Wygląda na to że to co nazywamy JA (świadomy obserwator/samoświadomość/ego/podświadomość (czy też nieświadomość)/???) jest tylko komórką w organizmie Wszechświadomości.
Wszechświadomość.
Organizmie na który składają się jednostki** oraz różne zbiory świadomości z różnymi poziomami połączeń, wpływów i przepływu informacji*** tj: poprzednie wcielenia****, rodzina, przyjaciele*****, współwyznawcy******, etc, a także świadomość choćby materii (od świadomości kwantów, planet, układów planetarych aż po galaktyki tworzące kolejne zbiory świadomości/organizmy) oraz ciemnej materiii i innych bytów niefizycznych (choć możliwe że takie istoty, tworzą własną rzeczywistość, która tylko miejscami się przecina z naszą).
Organizm ten to Wszechświadomość tworząca strzałkę czasu (wpływającą na fale prawdopodobieństwa*******)
I to właśnie ta połączona sieć różnych świadomości sprawia że coś się staje realne dla bytów które zawiera - to tak jkiedy podejmujesz decyzję by sięgnąć po kubek - wysyłasz informację którą odbiera masa komórek (z ich perspektywy może to glądać jak przeznaczenie lub inna siła którą mogą pojmować na swój sposób ;)
*(kolejny z niezliczonej ilości, jakie Cię spotykają każdego dnia)
**i tu pojawia się problem z nazewnictwem, bowiem wszystko jest nieskończenie podzielne, a więc z tej perspektywy nie ma jednostek, choć zarazem wszystko jest jednością
***przepływ informacji między takimi jednostkami w grupie, już od ery jednokomórkowców, pozwala na ewolucję.
****być może kolejnymi także
*****dwunożni, czworonożni, skrzydlaci z płetwami lub mackami, wszystko jedno :)
******z reguły "pojedyńcza"(patrz "*") samoświadomość ma mniejszy wpływ na fale prawdopodobieństwa, niż cała grupa.Choć zapewne Zdarzają się wyjątki o wierze silniejszej niż całe narody.
*******oczywiście aby to funkcjonowało, musi trzymać się twardych zasad logiki, tak jak pociąg trzymający się torów, inaczej wszystko byłoby wykolejone ;)
Do czego zmierzam?
Każdy przejaw życia to nauka wszechświata o samym sobie. Dzięki temu może tworzyć coraz bardziej zdumiewające dzieła. Dlatego też nie złośćcie się na wszelakiej masy sceptyków i niedowiarków - oni spełniają swój wariant/wariacje wszechświata (teoria wielowszechświadomości) ;D
Przepraszam za chaotyczny styl< mam nadzieję że nie nagmatwałem za bardzo (mam problem z przekuwaniem myśli w słowa, to co uda mi się przekuć często wygląda jak w krzywym zwierciadle i choć się staram to nie oddam w pełni tego co chcę)
PS Przez wiele lat Dzięki Wam nie czułem się osamotniony ze swoimi poglądami (szczególnie w kwestiach braci "mniejszych" , wędrówki dusz, Wielkich Nauczycieli< Życia i wszechświata)
Ekipo tworząca Nautilusa
Dziękuję że jesteście,
czytaj dalej 
O tym wydarzeniu zawiadomiła pokład okrętu Nautilus nasza czytelniczka.
Droga Redakcjo Nautilusa!
Piszę tutaj, bo nie bardzo wiem, gdzie indziej podrzucić pomysł na artykuł. Wczoraj dowiedziałam się o niezwykłej inicjatywie artysty amerykańskiego, Jamesa Twymana, który 1 lutego zagra koncert na rzecz pokoju w kontrolowanej przez Państwo Islamskie Syrii. Poprowadzi on tam również medytację i muzułmańską modlitwę o pokój. Czas i miejsce do ostatniej chwili jest trzymane w tajemnicy, ze względów bezpieczeństwa.
Piękna idea i wszyscy, którzy pragną dołączyć się do niej i zaświadczyć, że tylko poprzez przemianę i wysłanie "wrogom", "terrorystom", "siłom zła" miłości, można dokonać jakiejś zmiany, są zaproszeni do przyłączenia. Może zechcielibyście umieścić u siebie informację o takiej pozytywnej i podnoszącej na duchu akcji?
Tutaj link do strony Jamesa Twymana:
http://jamestwyman.com/peace_concert_syria.html
Profil Jamesa na fb:
https://www.facebook.com/jimmyjames.twyman
Oto link do Wydarzenia na facebooku (po polsku):
https://www.facebook.com/events/178232049200450/
Zaproszenie do Wydarzenia na youtube:
https://www.youtube.com/watch?v=K9wtVLM5rTc
Tak bardzo w tych czasach potrzeba nam wiary w coś więcej niż zło, zemsta i atak...
Pozdrawiam całą Redakcję!
[dane do wiad. FN]
Oto kilka informacji o tym wydarzeniu:
• z historii samego Jamesa - oto moje tłumaczenie fragmentu strony internetowej Jamesa http://jamestwyman.com/ :
"1 lutego 2016 roku duża grupa żydowskich, muzułmańskich i chrześcijańskich przywódców religijnych dołączy do muzyka - Jamesa Twymana, podczas najważniejszej Medytacji w Intencji Pokoju w historii.
Czy wierzysz, że możliwe jest, by wysłać wystarczająco silną energię w intencji pokoju, by zapobiec przemocy Państwa Islamskiego (ISIS), która prześladuje rejony Syrii i Iraku? Miliony ludzi na całym świecie przyłączy się do Jamesa i przywódców religijnych podczas największego w dziejach czuwania w modlitwie na granicy syryjskiej. Naukowe badania dowiodły, że wielka grupa ludzi, skupiająca energię swej miłości na konkretnym globalnym kryzysie, jest w stanie wpłynąć na pozytywną zmianę wydarzeń. Przywódcy trzech religii abrahamowych występują naprzód, by udowodnić, że jest to prawdą. PROSIMY, PRZYŁĄCZ SIĘ DO NICH!
W ciągu ostatnich dwudziestu lat James Twyman, znany również jako Trubadur Pokoju, był zapraszany do zagrania swojego koncertu na rzecz pokoju w wielu dotkniętych wojną krajach. Zaczęło się od Bośni i Chorwacji w 1995 roku, następnie w 1998 roku Saddam Hussajn zaprosił go do występu w narodowym teatrze w Bagdadzie. To tylko dwie z wielu misji na rzecz pokoju, które na przestrzeni lat podjął James.
"Poprowadzenie modlitw na rzecz pokoju w będącej obecnie pod rządami Państwa Islamskiego (ISIS) Syrii będzie najważniejszą i najniebezpieczniejszą misją pokojową całego mojego życia" - wyjaśnia James.
Przyłącz się do Jamesa w Wielkim Ogólnoświatowym Czuwaniu w Modlitwie w styczniu. Pomóż przynieść pokój ISIS.
"Każda z misji pokojowych, które podejmowałem, była niebezpieczna, ale ta podróż jest bez wątpienia najbardziej ryzykowna, ale i - moim zdaniem - najważniejsza. Ludzie na całym świecie są zaniepokojeni eskalacją przemocy na Bliskim Wschodzie, szczególnie w związku z powstaniem Państwa Islamskiego, ale nie czują się oni w mocy, by przyjąć, że sami są częścią rozwiązania. I właśnie to chcemy zmienić."
CUD MODLITWY AFIRAMCYJNEJ - NAJPOTĘŻNIEJSZA SIŁA NA ZIEMI
Miliony ludzi brało udział w ogólnoświatowych modlitewnych czuwaniach, prowadzonych m.in. przez Jamesa. Ich skutkiem często były prawdziwe cuda. Na przykład w 1999 roku Twyman wraz z Gregiem Bradenem i Doreen Virtue zorganizowali czuwanie, które zbiegło się w czasie z eskalacją przemocy w Iraku. Szacuje się, że co najmniej 2 miliony ludzi przyłączyło się do Jamesa, Doreen i Grega, skupiając się na modlitwie w tej samej chwili, gdy wydano rozkaz, by rozpocząć naloty powietrzne. Cudem, w obliczu tak obezwładniającej energii duchowej, naloty odwołano. To tylko jeden z wielu przykładów, które demonstrują potęgę milionów ludzi, łączących się we wspólnej modlitwie i skupiających się na konkretnym wydarzeniu na świecie. Dlatego też wielu ludzi jest przekonanych, że tego rodzaju pozytywna modlitwa jest najpotężniejszą siłą na ziemi!
MOŻESZ NAM POMÓC NA DWA SPOSOBY...
* Przyłącz się do nas w modlitewnym czuwaniu, by zapobiec przemocy Państwa Islamskiego (ISIS). W dniu przybycia Jamesa do Syrii wyślemy Ci więcej informacji, jak zastosować Modlitwę Afirmacyjną (w połowie stycznia James będzie już w drodze, także gdy tylko dostaniemy informację o dokładnym dniu i czasie Koncertu Pokoju, damy Ci o tym znać drogą mailową). Z powodów bezpieczeństwa dokładny czas i miejsce czuwania zostaną ogłoszone dzień przed samym wydarzeniem. Zarejestruj się na poniższej stronie, a prześlemy Ci szczegóły:
…………………………………………………………………………
poniżej tłumaczenie powyższego linka na język polski:
Partnerzy Modlitwy Pokoju ~ Koncert w Syrii
Dziękujemy za dołączenie do milionów ludzi z całego świata jako Partner Modlitwy Pokoju. W styczniu James Twyman udaje się do Syrii, a my będziemy wysyłać Ci zawiadomienia, byś mógł połączyć się z nim energetycznie w chwili przygotowań do najważniejszego koncertu w jego życiu. Również mailowo damy Ci znać o dokładnym dniu i godzinie naszych afirmacyjnych modlitw w intencji Państwa Islamskiego (ISIS). Prosimy o udostępnianie tej wiadomości wszem i wobec.
Imię *
Nazwisko *
Adres Email *
…………………………………………………………………………
* Pomóż nam UDOSTĘPNIĆ INFORMACJĘ O TYM WYDARZENIU.
Ta fala modlitwy wywoła zamierzony skutek tylko, jeśli weźmie w niej udział ogromna liczba ludzi. Proszę, prześlij tę wiadomość swoim znajomym. Im więcej osób udostępni tę informację, tym szybciej dotrzemy do wystarczającej liczby ludzi.
Naukowe badania stale potwierdzają, że duża grupa oddanych ludzi, skupiająca się na konkretnej sytuacji, bądź wydarzeniu, może bezpośrednio wpływać na tę sytuację lub wydarzenie.
STAŃ SIĘ CZĘŚCIĄ TEGO HISTORYCZNEGO WYDARZENIA
James zaryzykuje swym życiem, by zaświadczyć o rzeczywistości pokoju. Czy zadeklarujesz połączenie się z nim i innymi ludźmi z całego świata na 15 minut w czasie jego pobytu w Syrii? JESTEŚ NAM BARDZO POTRZEBNY!
Dziękujemy Ci za udostępnianie tej informacji!"
• muzułmańska modlitwa o pokój w wykonaniu Jamesa plus info o wydarzeniu: https://www.youtube.com/watch?v=K9wtVLM5rTc
• oto link do wydarzenia, które utworzyłam na facebooku, gdzie umieszczane są po polsku informacje i „updaty” na temat tej akcji: https://www.facebook.com/events/178232049200450/
• o tej idei mówią kwantowi naukowcy oczywiście i większość duchowych nurtów, m.in. Greg Braden (z którym James wspólpracował), Joe Dispenza, Wayne Dyer
• HeartMath Institute bada zależność serce-umysł, intencja, koherenencja fal serce-umysł, itp: https://www.heartmath.org i http://www.heartmath.com.pl
„Globalna Koherencja
Odkrycie sugerujące, iż możemy uzyskać koherencję na znacznie większą skale, pokazuje, że serce posiada potężne pole elektromagnetyczne i swój własny złożony system nerwowy oraz obwody elektryczne generujące amplitudę elektryczną o około 60 razy większą niż mózg…
Naukowcy faktycznie zmierzyli elektromagnetyczny sygnał produkowany przez rytm serca w falach mózgowych i teraz wielu z nich twierdzi, iż serce posiada własną zorganizowaną inteligentną sieć. Naukowcy twierdzą, iż ta sieć jest w stanie funkcjonować samodzielnie, uczyć się, zapamiętywać oraz wytwarzać emocje, czyli wszystko to, co tradycyjnie potrafi rzekomo tylko mózg.
Instytut HeartMath oraz światowej sławy astrofizyk jądrowy Elizabeth Rauscher utworzyli partnerstwo w czerwcu 2007 roku, aby wybudować Globalny System Monitorowania Koherencji, światową sieć stacji czujnikowych, które będą mierzyć oraz badać fluktuacje w polu magnetycznym generowanym przez ziemię i jonosferę."
Mam nadzieję, że choć troszkę pomogłam w przybliżeniu tej historii. Jeśli mogę pomóc w czymś jeszcze, dajcie znać. Jeśli chcecie użyć mojego tłumaczenia, proszę bardzo, nie podawajcie tylko mego nazwiska publicznie, tylko imię (Marysia). Jeśli według Was jest to właściwe miejsce na to, to moglibyście podać gdzieś link do wydarzenia na facebooku, chciałabym, by jak najwięcej ludzi dowiedziało się o tej akcji, tam również umieszczam wszystkie informacje po polsku, w razie zmian (np. była już jedna zmiana co do dnia koncertu).
Tak bardzo w tym czasie nienawiści, ataku i odwetu, widzenia wszędzie wrogów i zagrożeń, oskarżeń i winy potrzebujemy takich niezwykłych Inicjatyw jak ta. Trzeba zacząć od konfrontacji ze swoją „ciemną stroną” i bycia żywą demonstracją miłości, pokoju, dobrych intencji i przebaczenia… Jedyna nadzieja to zacząć od siebie, własnego podwórka, trzeba dokonać przeskoku z myślenia umysłem, rozumowo, koncepcjami - do myślenia i działania z serca, miłości, współczucia.
Dzięki i pozdrawiam serdecznie!
[dane do wiad. FN]
czytaj dalej 
Czy ta historia jest wyjątkowa? Oczywiście nie. Mamy takich bardzo dużo. Jej opis trafił do nas po publikacji ostrzegającej przed zabawą w "wywoływanie duchów". Trafia do naszego archiwum, ale także publikujemy ją w naszym XXI PIĘTRZE.
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Sunday, January 17, 2016 10:32 PM
To: FN
Subject: Wywolywanie duchow
Witam...
po przeczytaniu Waszego artykulu o zabawie w wywolywanie duchow,chcialbym Wam opisac swoja historie a wlasciwie grupy moich przyjaciol.Cala sytuacja wydarzyla sie 20 lat temu.Ale moze od poczatku.
Nie wiem dlaczego ale zawsze od dziecka postrzegalem jakos wszystko inaczej i interesowalem sie tym czym dzieciak raczej nie powinien,mialem swoje zdanie i juz podczas pierwszych zajec religii byly problemy.Pamietam kiedys jako 20 latek kolega mi opowiadal o wywolywaniu duchow,ze byl na seansie w miejsowosci nadmorskiej a przebywal tam brat znanego polskiego aktora,ktory sie tym zajmowal,opowiedzial jak to wygladalo a takze mowil o pewnych zasadach,ktore zapamietalem mianowicie,ze jesli nie wierzysz najlepiej nie bierz udzialu-usiadz z boku,z miejsca w ktorym sie to odbywa nic nie zabieraj,nigdy nie wiesz jaka energia przychodzi z drugiej strony.
Po pewnym czasie dostalem w nocy telefon od kolezanki aby szybko do niej przyjsc bo cos sie wydarzylo,ja siedzialem wtedy u kolegi wiec noe myslac dlugo pobieglismy do Niej(bylo to pare blokow dalej),kiedy weszlismy w pokoju byl polmrok,byla tam jej siostra i kolezanka,wiec pomyslalem ze to jakis kawal.Na stole stal krzyz i ksiazeczka do nabozenstwa a one byly przestraszone i wyjasnily ze wywolywaly duchy i cos dziwnego sie dzieje w domu,oczywiscie nie uwierzylem zostalismy na noc i nic sie nie dzialo.Nastepnego dnia wrocilismy tam po poludniu i Katarzyna ,ktora byla inicjatorka wywolywania duchow zaproponowala zeby to zrobic,nie mialem nic na przeciwko bo w to nie wierzylem ale powiedzialem ze nie biore w tym udzialu tylko bede obserwowal wraz z kolega i kolezanka a przy stole usiadly Katarzyna i Agata,byl alfabet,liczby,tak,nie oraz talerzyk z narysowana strzalka.Katarzyna przywolala ducha,talerzyk sie poruszal po stole,jako sceptyk obserwowalem ruchy ich dloni oraz przedramion probujac zauwazyc czy same tego nie robia,lecz kiedy go puscily poruszal sie sam po stole...wtedy uwierzylem,zadawaly pytania a on odpowiadal.
Mowil ze jest chlopakiem ,ktory sie powiesil,podawal informacje na moj temat o ktorych nikt nie wiedzial a takze o innych a pozniej zaprosil mnie ze ja moge brac w tym udzial,zapytalem dlaczego odpowiedzial ze mam duza wiare w Boga na co ja zaprzeczylem i nie chcialem brac w tym udzialu...seans zakonczyl sie tak ze zdjely talerzyk ze stolu....nie odwolaly go.
Ja z kolega udalem sie do domu,w nocy znowu telefon ze cos dzieje sie z Agata...wiec znowu tam poszlismy,powiedzialy ze wywolywaly znowu,wiec zapytalem gdzie jest Agata,siedziala sama w drugim pokoju byla wystraszona bo duch powiedzial ze bez niej nie odejdzie-wszedlem tam siedziala po ciemku zapalilem swiatlo,nie odzywala sie miala rece pociete nozem byla w rozsypce...zabralem ja do drugiego pokoju,opatrzylem rany nie byly powazne zapytalem gdzie talerzyk powiedzialy ze w szafce,poszedlem sprawdzic ale zniknal.
Poradzilem aby poszly poszukac pomocy u ksiedza,jak sie pozniej dowiedzialem ksiadz kiedy sie dowiedzial co robily przegonil je ale pomogl im inny.Po jakims czasie wyprowadzily sie Agata skonczyla studia a Jej siostra Anna jak przepowiedzial duch zostala prostytutka.Pozniej nasz kontakt urwal sie a na klatce w ktorej to sie odbywalo powiesil sie mlody chlopak.Mam nadzieje ze ta historia bedzie dowodem dla niedowiarkow a takze przestroga,bo to nie zabawa i nigdy nie wiemy kto przychodzi z drugiej strony.Pozdrawiam Serdecznie
[dane do wiad. FN]
czytaj dalej 
W naszej codziennej poczcie znajdujemy ciekawe pytania. Czasami dotyczą one spraw podstawowych, związanych z tzw. karmą, czyli prawem „przyczyny i skutku”, które buduje nasze życie składające się z całego ciągu wydarzeń.
Oto ten e-mail:
-----Original Message-----
From: [dane do wiadomości FN]
Sent: Saturday, January 16, 2016 12:24 PM
To: FN
Subject: Karma a osoby potrzebujące
Droga Redakcjo!
Jestem Waszym czytelnikiem od przeszło 5 lat, jednak dopiero dzisiejsza sytuacja wywołała we mnie nieodpartą chęć skontaktowania się z Nautilusem. Stan faktyczny był następujący: pod drzwi mojego mieszkania przyszedł nieznajomy. Na dźwięk dzwonka do drzwi automatycznie poszedłem otworzyć i sprawdzić kto przyszedł. Powiedział, że jest bezdomnym i prosi o pieniądze. Jego wygląd był naprawdę odstręczający, ubranie było zniszczone, a mężczyzna ten był ewidentnie zaniedbany. Gdy usłyszałem w jakim celu przyszedł, odruchowo zamknąłem drzwi mówiąc "Nie mam nic. Do widzenia". Kilka minut po tym jak odszedł, naszła mnie wątpliwość, którą mam nadzieję wspólnie z Państwa pomocą uda się choć po części rozwiać.
Zastanawia mnie mianowicie, czy zgodnie z prawem karmy powinniśmy bezrefleksyjnie pomagać wszelkim osobom w potrzebie? Mam tu na myśli osoby bezdomne, żebrzące na ulicach, cygańskie rodziny (głównie dzieci), czy osoby przedstawiane w telewizji jako podopieczni wszelakich fundacji. Czy odmawiając takiej osobie pomocy "tracę punkty" i oddalam się od doskonałości duchowej oraz narażam się na podobną sytuację w przyszłym wcieleniu (z odwróconymi rolami)? Z mojej perspektywy jest to problem, ponieważ dając te pieniądze robiłbym to nieszczerze, mając z tyłu głowy, że nie zostaną one wykorzystane na potrzeby podstawowe, lecz na alkohol i inne używki. Ostatnie moje pytanie, co w takiej sytuacji jest ważniejsze z punktu widzenia "awansu" duchowego - intencja osoby przekazującej datek (bez braku świadomości na co zostaną spożytkowane środki), czy satysfakcja z otrzymanego zastrzyku gotówki przez osobę potrzebującą, którą widzimy bezpośrednio po udzieleniu pomocy?
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]
Udzielać pomocy trzeba! Trzeba to robić bezinteresownie, osobom naprawdę potrzebującym. Jak ich rozpoznać? Trzeba się kierować intuicją, wewnętrznym głosem, który powinien dać nam odpowiedż. Tu jednak ważne zastrzeżenie.
Świat jest pełen oszustwa i przekazywanie pieniędzy przeróżnej maści cwaniakom, które z naciągania zrobili sobie sposób na życie… to oczywiście żart i nie ma sensu w ten sposób „budować sobie dobrej karmy”. Ale oczywiście warto nauczyć się robić rzeczy bezinteresownie, jedynie z chęci pomagania innym, którzy mają gorzej niż my. Zamiast rozdawać pieniądze na lewo i prawo warto pomóc jednej osobie, co do której jesteśmy pewni, że rzeczywiście jej sytuacja na to zasługuje. Nasze ego mówi „szkoda, nie rób tego!”, ale trzeba je poskromić niczym dzikie zwierzę. My także robimy to każdego dnia! :)
Na koniec jeszcze jedna wskazówka.
Człowiek powinien być jak surfer, czyli osoba ślizgająca się po falach – radzą wschodni mistrzowie. Ktoś, kto nie rozumie zasad przemian Jing-Jangu nigdy nie będzie szczęśliwy.
Filozofia wschodu związana z zasadą przemian Jing-Jangu mówi o tym, że nic nie trwa wiecznie, a wszystko wokół nas się zmienia. Tych zmian nie dostrzegamy, ale one następują każdego dnia. Wiele osób ma lęk przed tym, że coś, co w ich mniemaniu jest "szczęśliwym stanem" przeminie i dlatego próbują utrzymać ten stan "rękami i nogami" za wszelką cenę przy użyciu często nikczemnych metod, czym ściągają na siebie prawdziwe nieszczęście.
Jeśli zbytnio zachwycamy się nową sytuacją (nową pracą, miłością itp.), to tworzymy balon jednostronnych wibracji, który kiedyś zostanie napełniony do granic możliwości pęknie, a pękając zniszczy coś, co posiadamy - albo pozycję, albo miłość, albo... nasze zdrowie, albo wszystko naraz.
Musimy więc nauczyć się cieszyć tym, co posiadamy i co uznajemy za dobre, jako tym, co się nam należy, trudności przyjmować jako naukę pobieraną z rąk Mistrza i nie chwytać się kurczowo brzegów fal wiecznej odmiany Jin-Jangu. Musimy więc być otwarci na to, aby przyjmować dobro i zło (w naszym rozumieniu) jako dwie strony tej samej energii, żyć w harmonii z delikatną, ale Wielką Prawdą Cyklicznych Przemian Natury. Jeśli nam się to uda, będziemy niczym surfer na falach oceanu ślizgać się po grzbietach fal Jing-Jangu, łagodnie wznosić się i ponownie opadać z uśmiechem na twarzy, bez ciągłego lęku przed tym, że właśnie na tej fali "spadamy". Jak wytłumaczyć prawo "Cyklicznych Przemian"?
Najlepiej posłużmy się przepiękną, chińską przypowieścią, którą znalazł w Chinach filozof Alan Watts.
"Pewien wieśniak miał tylko jednego konia. Pewnego dnia ten koń mu uciekł. Tego dnia sąsiedzi zebrali się, żeby mu współczuć i pocieszyć go w tym nieszczęściu. Kiedy padły słowa - "jakie to nieszczęście spadło na niego", on tylko stwierdził "być może, że to jest nieszczęście, a być może, że nie". Następnego dnia koń powrócił z sześcioma dzikimi końmi i wszyscy przyszli cieszyć się i gratulować mu szczęścia, a on znowu odpowiadał, że "być może jest to szczęście, a być może, że nie".
Za parę dni syn jego chciał się przejechać na jednym z tych dzikich koni. Koń jednak wierzgnął, a syn jego spadł tak nieszczęśliwie, że złamał nogę. Kiedy przyszli sąsiedzi z wyrazami współczucia - powtórzył tylko "być może, że jest to nieszczęście, a być może, że nie". Następnego dnia przyjechali wysłannicy króla, aby pobrać nowych mężczyzn do wojska, ale syna nie wzięli, bo miał złamaną nogę. Kiedy przyszli sąsiedzi z gratulacjami - powtórzył tylko "być może, że to szczęście, a być może, że nie". Komentarz Alana Wattsa do tego opowiadania był krótki - "cykliczność Jing-Jangu jest delikatna i mądra, trzeba nie być ślepym, aby to zobaczyć".
czytaj dalej 
Nasz czytelnik p. Krzysztof jest taksówkarzem w Nowym Jorku. Okazuje się, że jego praca także daje mozliwości spotkania z czymś "nieznanym". W jego kolejnej korespondencji na pokład okrętu Nautilus opisał niezwykłe wydarzenie, które nazwał tytułem "Wujek Zygmunt". Proponujemy spokojnie przeczytać to, co przydarzyło sie p. Krzysztofowi. Zachowaliśmy oryginalną pisownię, w tym brak "polskich znaków", ale mamy nadzieję, że... zostanie to nam wybaczone.
..."Wujek Zygmunt"
Kochany Nautilusie przesylam nastepna historie ktora przydarzyla mi sie gdy pracowalem jako taksowkarz w Nowym Jorku. Aby lepiej zrozumiec ta historie kilka zdan o pracy taksowkarza. Specyfika tej pracy polega na tym ze najwazniejsza sprawa jest nauczyc sie jednej rzeczy; kogo mozna wpuscic do taksowki a kogo nie. Pasazerow mozna podzelic na trzy kategorie.Pierwsza to Ci ktorych mozna bez obawy wpuscic do taksowki, drudzi to Ci ktorych trzeba najpierw zlustrowac, a trzecia to Ci ktorych pod zadnym pozorem nie mozna wpuscic.
Jest jeszcze cala masa roznych cudakow i dziwakow, ktorzy tworza koloryt tego miasta, ale taksowkami to nie jezdza. Nie bede wnikal w szczegoly dlaczego tak jest, ale tak jest i nigdy inaczej juz nie bedzie. Historia ktora mi sie przydarzyla miala miejsce gdy wykonywalem ta prace juz trzeci rok i ciagle cieszylem sie dobrym zdrowiem i samopoczuciem, znaczy sie znalem swoj fach.
Mialem go jak to sie mowi w jednym "oku". A bylo to tak:
Zdarzylo sie to w bodajze pierwsza letnie sobotnie popoludnie gdy mnostwo ludzi korzystajac z pieknej pogody sobie spacerowalo, a nikt nie bral taksowki. W zwiazku z tym ja jezdzilem pusty i nie zarabialem. Z kazda przemijajaca chwila moja frustracja byla coraz wieksza. Bylem wtedy na Upper West side gdzie mieszkaja naprawde bogaci, dobrze wygladajacy ludzie. I tak posrod tych spacerujacych dostrzeglem stojacego mezczyzne, ktory zadnym sposobem nie pasowal ani do tego miejsca ani do tego miasta. Stal posrod tlumu, samotnie, jakby wyobcowany. Nawet wokol niego byla pustka jakby ludzie go omijali. Na pewno nie dlatego ze ich dziwil bo oni widzieli juz nie takich cudakow i pewnie jeszcze wiecej przezyli. Ubrany byl jakby w ubranie robocze.
Stal nieruchomo, jego twarz byla jakby ogorzala od wiatru czy slonca choc rownie dobrze mogl miec ciemniejszy kolor skory. Skojarzyl mi sie z polskim rolnikiem, a wiem o czym pisze bo dziecinstwo spedzilem na wsi. Lecz to nie jego ubior decydowal, a jego postawa i wyraz twarzy ktory sprawial wrazenie wyobcowania. Gdy podjechalem podniosl reke by zatrzymac taksowke tak jak sie to robi chyba na calym swiecie, lecz ruch ten byl jakby mechaniczny. Beznamietnym glosem, choc poprawna angielszczyzna podal adres na ktory chcial jechac. Bylo to skrzyzowanie dwoch ulic, co jest typowe. Nawet gdy podawal adres jego twarz pozostala nieruchoma, zamyslona, jakby nieobecna. Wszytsko co robil, robil jakby mechanicznie. ja zatrzymalem sie tylko dlatego, ze bylem bardzo sfrustrowany jezdzac dluzszy czas pusta taksowka. Zdalem sobie sprawe ze lamie wszystkie reguly doswiadczonego taksowkarza. Kurs nie byl dlugi, moze 10 minut.
Jadac w pewniej chwili spojrzalem w wsteczne lusterko aby sie przyjrzec mojemu pasazerowi. W lusterku zobaczylem jego twarz. Teraz byla usmiechnieta."Nieobecne" przed chwila oczy byly zywe, zyczliwie patrzyly na mnie.Pewnie widzial ze go obserwuje. Nie wiem czy z wyrazu jego oczu czy jakos telepatycznie odczytalem jakby pytanie skierowane do mnie "ciekawe czy on wie kogo wiezie". Jakby w odpowiedzi na to jego pytanie pomyslalem: "przeciez to jest wujek Zygmunt",ktory nie zyl juz od wielu lat. Na ktorego gospodarstwie jako dziecko spedzalem wakacje i bylem z nim wtedy bardzo zzyty. Nie byl moze bardzo podobny do niego ale to byl na pewno ten sam typ czlowieka.
Ten jego zyczliwy lekko ironiczny lekko zadziorny usmiech. Zyczliwa dla ludzi twarz i ten ubior mogl mi sie skojarzyc tylko z moim wujkiem Zygmuntem. Nie wiem co on widzial w mojej twarzy. Bez slowa patrzylismy tak chwile na siebie.Mialem wrazenie, ze sie rozumiemy. Kurs byl krotki wiec szybko bylismy na miejscu. Wysiadajac zrobil to znowu jakby mechanicznie. Twarz byla beznamietna nieobecna. Bez slowa podal mi pieniadze. Odjezdzajac jak dlugo bylo to mozliwe obserwowalem go w lusterku. Stal w miejscu w ktorym wysiadl, znowu nieruchomo, nigdzie nie odszedl. Nie wiem kim byl ten dziwny czlowiek. Dla mnie bedzie zawsze wujkiem Zygmuntem . Gdy tylko wysiadl od razu wiedzialem, ze wsiadl do mojej taksowki tylko po to aby mi przekazac pieniadze.Tak to jest chyba najlepsze okreslenie. Suma ktora "zaplacil" za ten krotki kurs wielokrotnie przekraczala sume nalezna za kurs i doskonale zrekompensowala moje straty gdy jezdzilem pusty.
Podobna historie opowiedzial mi kiedys kolega. Jezdzil w nocy. Trafila mu sie taka noc, ze byl pewny ze tym razem dolozy do tego interesu i wtedy nad ranem wsiadla do jego taksowki pewna Pani, ktora za krotki kurs wreczyla mu plik banknotow. Gdy je przeliczyl to wyszla mi "calkiem zgrabna" noc i mogl spokojnie wracac do domu. Moj kolega byl madrym czlowiekiem. Wiele sie od niego nauczylem i to nie w sensie zawodowym, niezle tez malowal. Z tym ze byl strasznym sceptykiem. W zwiazku z ta jego przypadloscia ta Pani funkcjonowala w jego opowiadaniu jako wariatka. Ale ja wiem czy to tylko wariatka byla...?
Z pozdrowieniami
Krzysztof [dane do wiadomości red. FN]
Wejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Dziennik Pokładowy
FILM FN
RAKIETA HELLFIRE ODBIJA SIĘ OD OBIEKTU UFO?
Archiwalne audycje FN
rozwiń playlistę
zwiń playlistę
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie
Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.


Rejestracja