Dziś jest:
Niedziela, 5 kwietnia 2020

Pandemia koronawirusa wydaje się być największym prezentem matki Ziemi dla dzikich zwierząt całego świata. One wolne i pozbawione lęku przed zarażeniem są teraz ponad ludzkimi bestiami, które ich z takim upodobaniem mordowały na krwawych polowaniach. Dziś triumfują, bo nieoczekiwanie zyskały potężnego sprzymierzeńca!
Stephen King, marzec 2020

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




HISTORIA SYGNAŁU 'WOW!' z 1977 roku
Sob, 20 luty 2016 13:41 komentarze: brak czytany: 1247x

W 1977 roku astronom Jerry Ehman odkrył dziwną sekwencję w zapisie z radioteleskopu Uniwersytety w Ohio (USA). Było to sześć znaków 6EQUJ5. Ehman zakreślił tę dziwaczną sekwencję I dopisał słowo “WOW!”. Sygnał miał perfekcyjną jakość I ogromną siłę. Do dziś jego pochodzenie jest niewyjaśnione. Ustalono później, że radioteleskop był skierowany na absolutną „pustkę kosmiczną.......

czytaj dalej

W 1977 roku astronom Jerry Ehman odkrył dziwną sekwencję w zapisie z radioteleskopu Uniwersytety w Ohio (USA). Było to sześć znaków 6EQUJ5. Ehman zakreślił tę dziwaczną sekwencję I dopisał słowo “WOW!”. Sygnał miał perfekcyjną jakość I ogromną siłę. Do dziś jego pochodzenie jest niewyjaśnione. Ustalono później, że radioteleskop był skierowany na absolutną „pustkę kosmiczną”.



zwiń tekst



MÓJ SPOSÓB NA KONTAKT Z NIEZNANYM - oryginalny przepis naszej czytelniczki
Czw, 11 luty 2016 10:09 komentarze: brak czytany: 1409x

Znamy wiele sposób 'na kontakt z nieznanym'. Wszystkie są niebezpieczne, gdyż może się odezwać "nie ten byt, którego byśmy sobie życzyli". Ten sposób wydaje się jednak w miarę bezpieczny... ;)   From: [dane do wiad. FN]Sent: Thursday, February 11, 2016 9:27 AMTo: FNSubject: kontaktMój sposób na kontakt z Nieznanym jest prosty i zupełnie nieszkodliwy! Tylko.......

czytaj dalej

Znamy wiele sposób 'na kontakt z nieznanym'. Wszystkie są niebezpieczne, gdyż może się odezwać "nie ten byt, którego byśmy sobie życzyli". Ten sposób wydaje się jednak w miarę bezpieczny... ;)

 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, February 11, 2016 9:27 AM
To: FN
Subject: kontakt


Mój sposób na kontakt z Nieznanym jest prosty i zupełnie nieszkodliwy! Tylko, jak wspominałam, skutkiem ubocznym może być to, że się natkniemy na zwykłego telepatę... - Zwykły telepata - jak to brzmi?! - Przecież dar telepatii to coś niesamowitego!!!...

Wybieramy miejsce... Tam gdzie tłum różnorakich ludzi - może to być galeria handlowa w sobotnie popołudnie, może być targ miejski... - W moim przypadku był to plac targowy na Dworcu Świebodzkim u nas we Wrocku...

Myślimy... "Jeśli w tym tłumie ludzi, jest Ktoś Stamtąd, ktoś Inny, Istota Wyższego Rzędu - proszę, niech da mi znak - dotykając czubkiem wskazującego palca prawej dłoni - czubek swojego nosa.."  I wtedy, nim dokończyłam tą myśl - blondynka, patrząc mi w oczy i uśmiechając się serdecznie - dotknęła swojego nosa...  Zatkało mnie!...  Patrzyłam na nią osłupiała... A ona przeszła blisko mnie i wmieszała się w tłum... Odwróciłam się za nią jeszcze, a ona też się do mnie odwróciła i znowu serdecznie uśmiechnęła!... 

Dziwne uczucie...  Czy to była telepatka, czy Ktoś Stamtąd???...............



zwiń tekst



SPRAWA EUTANAZJI W ŚWIETLE WIEDZY O REINKARNACJI
Czw, 11 luty 2016 10:04 komentarze: brak czytany: 1570x

Dużym zainteresowaniem czytelników serwisu cieszą się nasze odpowiedzi na pytania. W ramach tego cyklu kolejna poracja "pytań do FN". -----Original Message-----From: [dane do wiad. FN]Sent: Tuesday, February 09, 2016 8:42 PMTo: Fundacja NautilusSubject: Reinkarnacja - pytaniaDroga Redakcjo!To już drugi mój mail do Państwa :) Lektura bieżących newsów na stronie główniej.......

czytaj dalej

Dużym zainteresowaniem czytelników serwisu cieszą się nasze odpowiedzi na pytania. W ramach tego cyklu kolejna poracja "pytań do FN".



-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, February 09, 2016 8:42 PM
To: Fundacja Nautilus
Subject: Reinkarnacja - pytania


Droga Redakcjo!

To już drugi mój mail do Państwa :) Lektura bieżących newsów na stronie główniej portalu natchnęła mnie do zadania kilku pytań związanych z
reinkarnacją:

1. Jak w kontekście rozwoju duchowego i "lekcji" z życia przedstawia się sprawa osób dokonujących eutanazji? Czy odebranie komuś życia każdorazowo jest traktowane jako zły uczynek, za który czeka nas kara (a raczej lekcja do odrobienia) w następnym wcieleniu? Czy istotny jest sam akt odebrania drugiemu człowiekowi życia, czy intencja przyświecająca takiemu postępowaniu (w przypadku eutanazji intencją jest ulżenie w cierpieniu i skrócenie mąk)?


Eutanazja jest trudnym problemem z punktu widzenia karmy. Musielibyśmy mieć przynajmniej jeden przykład tego, jak potoczyły się losy dusz człowieka poddanego eutanazji i takiego, który przy niej pomagał. Niestety - nie mamy takiej historii w Archiwum FN. To właśnie tego typu konkretne przypadki pozwalają nam oceniać, co się dzieje z duszą mordercy czy samobójcy. Tu nie mamy wątpliwości. Eutanazja - możemy jedynie się domyślać, że na pewno jest to naruszeniem praw złej karmy, która niestety często musi się wypalić w "bólu i łzach". Czy skrócenie cierpień - akt miłosierdzia - jest wyjątkiem od tej reguły? Nie odważymy się zawyrokować w tej sprawie.

2. Jeśli przyjąć, że zwierzęta, rośliny czy inne elementy natury (np.
kamienie) to niższe od ludzi formy (w sensie karmicznym), które jeszcze nie ewoluowały duchowo do postaci człowieka lub też nastąpił ich regres wskutek złego życia, jak odbywa się ich "nauka", skoro kierują nimi instynkty i naturalne cykle? Skoro nie kierują się wolną wolą i często giną przedwcześnie na skutek pożarcia przez inne zwierzęta, to jak mogą się rozwijać? Czy szanse na "awans" mają tylko takie organizmy, które umrą śmiercią naturalną (myślę, tu również o ludziach)? Biorąc pod uwagę, że np. muszka owocówka żyje kilka dni, a Dąb Bartek ponad 1000 lat, czy można stwierdzić, że dusza znajdująca się w tym drzewie ma do odpracowania niezwykle długą lekcję, gdyż wyrządziła wiele zła w poprzednim wcieleniu?

Cykl inkarnacyjny prostszych bytów duchowych (zwierzęta, rośliny czy minerały) przebiega w sposób bardzo harmonijny. Owe przeróżne instynkty, o których Pani wspomina, są mocno zmieniane przez kontakt z istotami wyższymi, na przykład z człowiekiem. Jesteśmy pewni, że tzw. zwierzęta domowe poprzez obcowanie z ludźmi potrafią nabrać przeróżnych cech, które świadczą o umiejętności przeżywania wyższych uczuć. Od tego już tylko mały krok przed wkroczeniem do świata "istot ludzkich". Wiele z nich zresztą potem robi ten krok.
Instynkt jest potrzebny na pewnym etapie rozwoju duszy. Niestety ludzkość nie potrafiła opanować u siebie owych cech, które powinny naturalnie występować tylko w świecie roślin i zwierząt, jak np. zabijanie. W niższych światach akt zabicia innej istoty jest traktowany inaczej niż dla ludzi, gdyż zwierzęta lub rośliny czynią tak z powodu swojej natury i chęci przeżycia. U ludzi jest to poważnie naruszenie karmy. Za rzeźnie na całej planecie przyjdzie nam płacić przez tysiące lat.


3. W nawiązaniu do artykułu, w którym poruszono kwestie odżywiania przez UFO oraz pozaziemskiego pochodzenia owocu granatu, zastanawiam się co możemy jako ludzie spożywać, żeby nie zaburzać innym stworzeniom (zwierzętom, roślinom) ich cyklu karmicznego? Skoro jedząc rośliny czy mięso zwierząt pozbawiamy ich przedwcześnie możliwości rozwoju, to w takim razie czym bez obaw możemy się żywić, żeby się nie odwodnić i nie pozbawić organizmu niezbędnych minerałów?

Nie ma wątpliwości - zabijanie zwierząt i spożywanie mięsa jest dramatem ludzkości. Jest nas zbyt dużo, aby powstrzymać ten bestialski proces, więc nie ma takiego argumentu, nie ma takiego apelu, po którym ludzkość zrezygnuje z "wędzonych plastrów indyka". Dla ludzi to jest jedynie produkt. Istnienie miejsca kaźni, pełnego strachu, lęku i łez zwierząt jest przez nich pomijane jako "nieinteresujące". Droga jest jasna - ograniczenie dramatyczne przyrostu naturalnego, rezygnacja z zabijania zwierząt, a następnie skoncentrowanie się na produkcji żywności roślinnej i czegoś, co czeka nas w przyszłości, czyli tzw. hodowli komórkowych. To zaspokoi nasze potrzeby białka, ale wymaga zaawansowanych technologii, które ludzkość jeszcze nie ma. Czeka nas jednak dramatyczne wydarzenie, które zatrzyma proces dewastacji planety, a także tworzenia "złej karmy". Obawiamy się, że jest możliwe np. uderzenie w Ziemię dużej asteroidy. Tylko coś takiego może zatrzymać proces "produkcji" owych specjałów z mięsa zabitych zwierząt. I nic innego.

Wiem, że powyżej przewija się więcej niż 3 pytania, ale mam nadzieję że choć na część z nich uda się odpowiedzieć, tak żeby w jakiś sposób nakierować nas załogantów na właściwe tory "ścieżki życia".

P.S. Za wyśmienity pomysł uważam stworzenie "instrukcji życia", której wątek przewinął się w jednym z wpisów. Powinien to być taki FAQ zarówno dla nowych czytelników, jak i dla każdego kto natknie się na FN w internecie,  aby wywołać efekt refleksji i szukania sensu życia. Sądzę, że byłby to również wartościowy "materiał powtórkowy" dla stałych czytelników, którzy być może chcieliby odświeżyć niektóre zagadnienia.

Pozdrawiam

Tak, powstanie taka właśnie "INSTRUKCJA ŻYCIA - POWERED BY FUNDACJA NAUTILUS".
Pozdrawiamy
FN



 



zwiń tekst



ZAGADKA PETERSBURSKICH SFINKSÓW
Wt, 9 luty 2016 10:27 komentarze: brak czytany: 1383x

Szanowni Państwo,jestem autorem strony popetersburgu.pl.Na naszej stronie pojawił się właśnie artykuł na temat tajemnic i miejskich legend dotyczących sfinksów Petersburga, być może Państwo albo Państwa czytelnicy byliby zainteresowani tą tematyką? Jeżeli uznają Państwo artykuł za interesujący zapraszam do udostępniania.Artykuł znajduje sie tutaj:http://popetersburgu.pl/zobacz/zabytki/zagadka.......

czytaj dalej

Szanowni Państwo,

jestem autorem strony popetersburgu.pl.
Na naszej stronie pojawił się właśnie artykuł na temat tajemnic i miejskich legend dotyczących sfinksów Petersburga, być może Państwo albo Państwa czytelnicy byliby zainteresowani tą tematyką?

Jeżeli uznają Państwo artykuł za interesujący zapraszam do udostępniania.
Artykuł znajduje sie tutaj:
http://popetersburgu.pl/zobacz/zabytki/zagadka-petersburskich-sfinksow.html
Zapraszam.

Z poważaniem,
Krzysztof Saczuk

www.popetersburgu.pl
www.facebook.com/popetersburgu



zwiń tekst



DZIWNE DŹWIĘKI TAKŻE W POLSCE! - 06.02.2016 okolice Żywca
Nie, 7 luty 2016 22:30 komentarze: brak czytany: 1258x

Dziwne dźwięki mają być dowodem na to, że nasza planeta jest tuż przed przebiegumowaniem. Podobno słyszane są także w Polsce - oto najnowsza relacja. Witam, nazywam się Jakub , mam 24 lata, chciał bym się z Wami podzielić tym co stało się w okolicach Żywca a dokładnie w Łodygowicach (podejrzewam , że nie tylko tu) a mianowicie dziś tzn. 06.02.2016 około godz 21.40 było słychać bardzo dziwne dzwięki.......

czytaj dalej

Dziwne dźwięki mają być dowodem na to, że nasza planeta jest tuż przed przebiegumowaniem. Podobno słyszane są także w Polsce - oto najnowsza relacja.

Witam, nazywam się Jakub , mam 24 lata, chciał bym się z Wami podzielić tym co stało się w okolicach Żywca a dokładnie w Łodygowicach (podejrzewam , że nie tylko tu) a mianowicie dziś tzn. 06.02.2016 około godz 21.40 było słychać bardzo dziwne dzwięki , były one zupełnie inne niżeli te , które możemy wyszukać w internecie, tzn, nie brzmiały jak trąba a bardziej jak gong, dzwięk "gongu" rozbrzmiewał co ok 2 s w równych odstępach czasowych.  przez kilkanaście minut, może dłużej, dochodził jak by z nikąd, i sprawiał wrażenie jak by był słyszalny w całej naszej kotlinie. Jest sobota i to późna pora tak więc nie wydaje mi się by było to spowodowane pracami jakiś maszyn, a ponadto potrafił   bym takowy dźwięk rozpoznać jeżeli rzeczywiście wydawała by go jakaś maszyna. Było to na tyle dziwne ,że wybiegłem z parteru na balkon na 1 piętrze gdzie już znajdowała się moja siostra która z przerażeniem w oczach pytała się mnie co to może być, tak więc na pewno nic mi sie nie przesłyszało. Piszę tą wiadomość , ponieważ doceniam Waszą pracę i myślę , że ta relacja może Wam się przydać biorąc pod uwagę, że nie udało mi wyszukać w internecie czegoś podobnego. Pozdrawiam



zwiń tekst



KILKA HISTORII O SPOTKANIACH Z NIEZNANYM
Nie, 7 luty 2016 20:52 komentarze: brak czytany: 1300x

Kilka historii z życia i... kilka pytań do nas. Mamy mało czasu, więc odpowiedzi muszą być bardzo krótkie, za co... przepraszamy. ...From: [dane do wiad. FN]Sent: Tuesday, February 02, 2016 11:48 PMTo: FNSubject: Kilka, z setek tego typu historiiWitajcie.Jestem Marcin, mam 22 lata. Od kiedy tylko pamiętam,a raczej od momentu gdy miałem dostęp do internetu czytam wasz portal, dzięki Wam postrzegam.......

czytaj dalej

Kilka historii z życia i... kilka pytań do nas. Mamy mało czasu, więc odpowiedzi muszą być bardzo krótkie, za co... przepraszamy.

...
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, February 02, 2016 11:48 PM
To: FN
Subject: Kilka, z setek tego typu historii

Witajcie.

Jestem Marcin, mam 22 lata. Od kiedy tylko pamiętam,a raczej od momentu gdy miałem dostęp do internetu czytam wasz portal, dzięki Wam postrzegam świat zupełnie inaczej. Mimo młodego wieku chciałbym podzielić się z wami kilkoma historiami jakie przytrafiły mi się w moim krótkim życiu, opiszę te historie,które udało mi się "wychwycić" - zauważyć - powiązać z czymś lub odczytać zapis przeznaczenia.

Zdaję sobie sprawę z tego,że Wy to wszystko wiecie, ale mimo wszystko zdecydowałem się napisać..

A więc na początek:

Numerologia/znaczenie liczb - Kiedyś,gdy miałem kilkanaście lat uważałem znaczenie liczb za wymysł pseudowróżek i ludzi,którzy chcą na tym zarabiać sprzedając artykuły z horoskopami numerologicznymi,aż do momentu,gdy sam zauważyłem w życiu,iż prześladuje mnie pewna liczba, zupełnie nie związana z datą urodzenia.
Jest to liczba 4. Gdyby tak często nie pojawiała się w moim życiu, to nie domyśliłbym się po prostu tego.
Poczynając od 4 dnia miesiąca kiedy byłem chrzczony po numer dziennika w szkole,numery zestawów na maturze podczas egzaminów, stanowisko produkcyjne/linia produkcyjna, miejsca gdzie pojawiałem się wszędzie widziałem numer 4, w poszczególnych datach mojego życia ta liczba również pojawia się często. Numer rejestracyjny mojego auta 19523 = 1+9+5+2+3=20/5=4  , numer buta 44(no banał, większość ma taki pewnie). Ktoś chciał sprawić mi prezent kupując mi bluzę, po rozpakowaniu widzę numer na bluzie 4 - gdy ta osoba kompletnie nie znała historii z moją liczbą (kolejny złoty strzał ? Przypadek?). Jedno dla mnie jest pewne,że gdzie liczba 4 to znak dla mnie,że tak ma być i znajduje się w odpowiednim miejscu i czasie. O liczbie 13 nie wspominam - każdy ma swoje zdanie, jedni pech drudzy,że to liczba opatrzności.

Zainteresowanie UFO:
Tak naprawdę zacząłem szukać jakichś ciekawych informacji dopiero po tym jak przytrafiła mi się niespotykana rzecz.
Zdarzenie miało miejsce ostatniego lub w pierwszy weekend przełomu miesiąca sierpień/wrzesień 2012 r.
Była to sobota wieczór przed godziną 22. Umówiłem się z kolegami,że tego wieczoru pojedziemy na imprezę opić mój nowy pierwszy samochód. Koledzy byli z sąsiednich wiosek więc umówiliśmy się na 22 ,że po mnie przyjadą.
Tak więc przed 22 wyszedłem na dwór, poszedłem jeszcze do mojego wtedy nowego auta zobaczyć co i jak odpalając papierosa i czekając na podwórzu.  Od dziecka patrzyłem w niebo szukając samolotów które akurat przelatują nad moją miejscowością dzięki portalowi flightradar24 no i dostrzegłem bardzo jasny żółty punkt na niebie,który się przybliżał w moim kierunku. To coś wyglądało zupełnie jak na tym filmie https://www.youtube.com/watch?v=c8ubjfDNwzk 5:40 . Stałem jak w amoku patrząc jak to coś się zbliża, a gdy było to co raz bliżej na podwórzu zaczęło się robić jasno, bo to coś świeciło jak latarnia i poruszało się w w lini prostej ,ale jakby ruchem kołyski. Wiedziałem,że nikt mi nie uwierzy,więc pobiegłem do domu po ojca, to była chwila (może 20 sekund, wbiegłem do salonu i z powrotem na podwórze), gdy wyszedłem na dwór obiekt już był mało widoczny i się oddalał,aż w końcu zniknął.  Na pewno nie był to żaden samolot,helikopter,dron,latawiec ani balon. Nie wydaję mi się,że obiekt stworzony przez człowieka tak się porusza i jest w stanie tak szybko zniknąć, rozpłynąć się. Samolot porusza się z prędkością ponad 1 tys km/h, a na horyzoncie jest widoczny znacznie dłużej. Na pewno też nie była to żadna sonda,gdyż miałaby obrysówki/diody czerwone. Nigdy więcej czegoś takiego nie zobaczyłem i pewnie nie zobaczę, a nie będę opisywał czegoś co mi się wydaję, napisałem co widziałem.


Reinkarnacja:
Gdy miałem 13 lat przyszła na świat moja siostra, było to 11.09.2006 roku. Rodzice dali jej imię po prababci -Agnieszka.
Dziecko urodziło się ze znamieniem na głowie tzw. wg. was muśnięcie anioła, znamię było w kształcie okręgu wokół którego znajdowały się pełne okrągłe kropki, kolor różowo-czerwony. Znamię było widoczne przez pierwsze półtora roku, teraz dziewczynka ma dłuższe włosy, nie wiem czy jeszcze jest to znamię.
Zastanawiam się czyim siostra jest wcieleniem. Pewnego dnia opiekowałem się młodszą siostrą, było to w kwietniu 2010 roku, dziecko miało niecałe 4 lata. Oglądamy wspólnie TV, dziecko podchodzi do TV i mówi "Nasz papież, Jan Paweł II" , na pytanie "skąd wiesz kto to był?" dziecko odpowiada "no wybrali go przecież niedawno", więcej pytań nie zadałem. Od tamtego czasu gdy widzę małe dzieci lub przebywam z takowymi staram się im zadawać pytania trafiające w "klucz" do poprzedniego życia,ale na razie z marnym skutkiem.


Los czy przeznaczenie?:
Od zawsze pada to pytanie,otóż jest to oczywiste przeznaczenie! Los to zgubne złudzenie przeznaczenia. Jeśli ktoś ma wygrać w totka, to wygra. Wszystko jest zapisane, bynajmniej tak myślę mogę podać wyrazisty przykład pewnego chłopaka z niedalekiej wioski,który obrazuje,że każdy musi przejść coś i wypełnić zadanie.

Młody chłopak 22 lata z nienaganną opinią, ułożony, spokojny, pracowity. Pewnego dnia poszedł jak co dzień do pracy niestety włożył zbyt głęboko rękę (maszyna chwyciła rękawiczkę), chłopakowi połamało palce, być może mógł stracić życie gdyby nie kolega, który zauważył i unieruchomił maszynę. Minęło kilka miesięcy chłopak jak co dzień poszedł do pracy, tym razem przemieszczając z innymi kolegami maszynę (żmijkę do podawania ziarna) został porażony prądem - żmijka wystawała bardzo wysoko, pracownicy przesuwali urządzenie nie zauważając,że rura dotknie linii wysokiego napięcia. Chłopak wylądował na dłużej w szpitalu,ale wykaraskał się. Niestety trzecia próba podejścia śmierci do tego człowieka była już udana, brzmi to niewiarygodnie,ale ten sam chłopak po kilku miesiącach znów miał wypadek, podczas załadunku ziarna na naczepy tirów na chłopaka runęła ściana. Wprost niemożliwe,a jednak to się wydarzyło naprawdę.


Przeczucie czy opatrzność?:
Kwestia dla ateistów i wierzących. Jak interpretować sytuacje w których trudno określić stan swojego umysłu. W ciężkich i ekstremalnych chwilach nasz umysł wydaję mi się wpina się na inny level.
Do pracy dojeżdżam swoim samochodem, dzień jak co dzień ta sama droga , rano wyjazd, wieczór powrót. Droga lasami mało uczęszczana, zero policji, mała ruchliwość. Wyjeżdżam pewnego dnia , w głowie pojawia się myśl "zapnij pasy" z drugiej strony myśl "po co,lepiej bez,zawsze jadę bez" mimo wszystko zapinam pasy. Sięgam po telefon i dzwonię do dziewczyny, rozmawiamy, mija kilka kilometrów,wpadam w poślizg,przelatuje rów, cudem unikam uderzenia w drzewo, wychodzę bez szwanku, jedynie auto pokiereszowane. Akurat tego dnia zapiąłem pasy. Jak udało mi się uniknąć zderzenia z drzewem nie mam pojęcia, mam film z tego zdarzenia.


Świeża historia:
Niedawno pojawił się na portalu artykuł o tym iż psy wyczuwają śmierć.
Klika dni temu miałem przykład, kolega z pracy opowiadał mi przez 2/3 dni,że nie może spać, bo  jego psy bardzo wyją w nocy i nie może zwyczajnie zasnąć, kolega bardzo był zły na tego jednego psa,który bardziej ujadał niż ten drugi. Pies po kilku dniach po prostu zdechł,jak gdyby nigdy nic. Został mu drugi pies. Drugi pies natomiast nie chciał w ogóle jeść, kolega mówił,że pies płakał! a z oczu leciały mu łzy. Po dwóch dniach drugi pies również zdechł. Kolega obecnie nie ma żadnego psa. Powiedziałem mu o tym,że psy wyczuwają śmierć i wyją w nocy, na co nazwał mnie świrem,ale pokazałem mu wasz artykuł! Zmienił zdanie.

A teraz kilka pytań do was, mianowicie:
Czy dom w którym wydarzyła się tragedia może być na zawsze przeklęty?
Dostałem w spadku taki dom, mam obawy,że może się to odbić na mnie, dziewczynie. Co sądzicie ?

Czy myśleliście kiedyś nad instrukcją życia?
Mianowicie spis rzeczy na które naprawdę warto zwracać uwagę w życiu, dzięki czemu możemy być mądrzejsi,poznawać i odkrywać zagadki. Dzięki której to instrukcji może wejdziemy na wyższy poziom, bo komuś łatwiej będzie coś osiągnąć. Wy już nauczyliście mnie na co mam zwracać, ale jestem z Wami 7 lat, początkujący natomiast wchodząc na portal nie wie od czego zacząć, na czym się skupić i ogólnie myśli,że to brednie.

Czy i jak wyglądają stosunki telepatyczne ? Czy są jakieś relacje odnośnie odczuć telepatycznych jednej osoby na drugą?

Bardzo was pozdrawiam i dziękuje jeszcze bardziej za waszą pracę. Dzięki wam jestem mądrzejszy, nie jestem niewolnikiem, wiem,że można więcej.

M. [dane do wiad. FN]

 


W tym e-mailu pojawiło się kilka pytań do nas. Instrukcja życia? Świetny pomysł, dobry tytuł. Napiszemy to!
Telepatia oczywiście jest faktem. Wszelki "nagły niepokój matki o syna" akurat w momencie jego wypadku jest właśnie ową telepatią, choć nieświadomą. Nie wierzymy w miejsca "przeklęte", a jedynie nawiedzone. To jest różnica. Jeśli gdzieś doszło do tragedii, lecz nie ma "błąkającej się duszy", to naprawdę nie ma żadnego problemu z mieszkaniem w takim domu.



zwiń tekst



POCZUĆ ŚMIERĆ BLISKIEJ OSOBY - relacja świadka
Nie, 7 luty 2016 20:43 komentarze: brak czytany: 1217x

Nie od dziś wiadomo, że śmierć bliskich osób w jakiś niezrozumiały sposób dociera z informacją do bliskich, rodziny itp. e-mail do FN: [...] pierwszym ciekawym zjawiskiem które mi się przytrafiło to kiedy byłem jeszcze w Polsce mając około 13 lat (nie jestem pewien dokładnie kiedy to się stało) na jakiś czas przed tym moja daleka ciocia, do której czesto jeździliśmy na.......

czytaj dalej

Nie od dziś wiadomo, że śmierć bliskich osób w jakiś niezrozumiały sposób dociera z informacją do bliskich, rodziny itp.

e-mail do FN:

[...] pierwszym ciekawym zjawiskiem które mi się przytrafiło to kiedy byłem jeszcze w Polsce mając około 13 lat (nie jestem pewien dokładnie kiedy to się stało) na jakiś czas przed tym moja daleka ciocia, do której czesto jeździliśmy na wakacje wcześniej, zaczeła chorować na nogę, z czego się dowiedziałem to nie mogła wstać z łużka, rodzice mi tam wszystkiego nie mowili. W każdym razie byłem jakoś świadomy że choruje od jakiegoś czasu. Chciałem zastrzec to zdarzenie naprawde się wydarzyło ale było okolo 10 lat temu, trwało calkiem krótko ok. 30(20 i 10) sekund, no i także byłem w "swoim" świecie, i o takich rzeczach po prostu zapominałem po jakimś czasie i nie było do pózniej, po ok. 8 latach  kiedy podobne rzeczy zaczęły się dziać, kiedy przypomniałem sobię o tym doświadczeniu i zacząłem intensywne o nim mysleć. Otuż około południa leżałem w swoim pokoju sam na brzuchu czytając ksiażkę kiedy z nikąd przyszło uczucie którego raczej nie znałem głebokiego niepokoju jakby coś bardzo złego się działo, próbuję sobie przypomniej jak najlepiej mogę, nie mogłem wytrzymac w jednej pozycii ciala... i nie chcąc zmyślać miałem podwyszony puls, kiedy się bardziej wyprostowałem poczułem przez okolo 5-10 sekund BARDZO wyraźne uczucie KOMPLETNEJ paniki, jakby przeyżwanie czegoś ... ale naprawde śMIERTELNEJ paniki, bardzo wyrazistej. To uczucie nie miało miejsca, tak jak mi się zdarzało w późniejszych wydażeniach lokalizować przerażoną osobę w samochodzie której nie widziałem ani nie wiedziałem że to ona, ale było ekstremalnie wyraźne. Potem przeszło a wieczorem moja matka dostała telefon i jak skończyła rozmawiać to mi powiedziała ze ciotka dzisiaj zmarła na raka w szpitalu, czego się właśnie dowiedziała. Te odczucia nigdy mi sie nie zdarzyły... ALE NAPRAWDE smiertelnej paniki, wiec pasowały jak ulał do tego co sie własnie działo z moimi "bliskimi" w tym czasie.



zwiń tekst



DZIWNY OBIEKT NA FILMIE - czy to potwierdzenie prawdziwości tego zdarzenia?
Nie, 7 luty 2016 20:14 komentarze: brak czytany: 1165x

Czasami na filmie można dostrzec drobiazg, który... może być dowodem na prawdziwość historii. Czy tak jest w tym przypadku?Witam serdecznie. Czy szanowna redakcja miała okazję oglądnąć ten film? KLIKNIJ NA LINK, ABY PRZEJŚĆ DO WITRYNY Z FILMEM O KATASTROFIE UFO!  oryginalne nagranie z 65roku. Nad głową małego chłopca lata obiekt od lewej do prawej, a następnie od prawej leci na lewą.......

czytaj dalej

Czasami na filmie można dostrzec drobiazg, który... może być dowodem na prawdziwość historii. Czy tak jest w tym przypadku?

Witam serdecznie.
Czy szanowna redakcja miała okazję oglądnąć ten film?

KLIKNIJ NA LINK, ABY PRZEJŚĆ DO WITRYNY Z FILMEM O KATASTROFIE UFO!

 oryginalne nagranie z 65roku. Nad głową małego chłopca lata obiekt od lewej do prawej, a następnie od prawej leci na lewą. Czas 14:52 przez około 5sek. Dodam, że godzinę wcześniej rozbił się w lesie obiekt. Świadkowie nagrywani są pod tym lasem.
Pozdrawiam.

 

poniżej kadr z filmu



zwiń tekst



NIEZWYKŁY POMOCNIK - czy to była interwencja anioła?
Sob, 6 luty 2016 22:44 komentarze: brak czytany: 974x

Ktoś szarpie za kurtkę w krytycznym momencie... - oto kolejny dowód na istnienie "niewidzialnej ochrony".Witam zacznę od tego że całe zdarzenie miało miejsce jak jeszcze chodziłem do szkoły około bodajże w 2005 roku (miałem 17 lat). Nie czytałem jeszcze wtedy Nautilusa czy tym podobnych stron, wierzyłem jednak (i nadal wierzę) w Boga i prowadziłem z nim zwykłe rozmowy, nie jakieś wyklepane .......

czytaj dalej

Ktoś szarpie za kurtkę w krytycznym momencie... - oto kolejny dowód na istnienie "niewidzialnej ochrony".

Witam zacznę od tego że całe zdarzenie miało miejsce jak jeszcze chodziłem do szkoły około bodajże w 2005 roku (miałem 17 lat). Nie czytałem jeszcze wtedy Nautilusa czy tym podobnych stron, wierzyłem jednak (i nadal wierzę) w Boga i prowadziłem z nim zwykłe rozmowy, nie jakieś wyklepane na pamięć modły. Bo religijny nigdy nie byłem, interesuje się religiami świata i uważam  że Bóg to nie to samo co religie które tworzyli ludzie, z często egoistycznych pobudek.  Ale do rzeczy.

Szedłem do szkoły, dochodząc do przejścia dla pieszych miałem czerwone światło więc zatrzymałem się, po chwili zapaliło mi się zielone więc dałem krok do przodu - dochodząc tym samym do krawędzi jezdni. Już miałem wejść na jezdnię jak nagle poczułem realne szarpnięcie za lewą szlufkę plecaka. Pomyślałem że to kolega stał za mną i robi sobie żarty, odwracam się uśmiechnięty żeby się przywitać. Za mną nie było nikogo, tylko jakaś starsza pani wychodziła zza rogu, aż mi się zrobiło głupio bo zdałem sobie sprawę że uśmiecham się sam do siebie z otwartą buzią by powiedzieć "cześć".
Trwało to może ze dwie sekundy (w każdym bądź razie chwile), odwracam się ponownie chcą wejść na ulicę, zerknąłem jeszcze raz na sygnalizator - a tu paliło się czerwone światło (a nie zielone) a z lewej strony przejeżdżał samochód. Gdyby nie to szarpnięcie wszedłbym pod koła samochodu. Co raczej nie skończyłoby się zbyt  dobrze. A zielone światło zapaliło mi się pare sekund później.


Pozdrawiam
Michał

Ps. opisałem wtedy to zdarzenie na jakimś forum  i później też na onecie. Jak zwykle  część osób wierzyła a część nie.. Nie piszę tego by kogoś przekonać , nie potrzebuje by ktoś w to mi uwierzył, ja wiem co wtedy poczułem i nie był to przypadek ani "wydawało mu się".



zwiń tekst



HISTORIA DUCHA CHŁOPCA, KTÓRY ATAKOWAŁ ŻYWYCH
Sob, 6 luty 2016 22:35 komentarze: brak czytany: 824x

Opis przysłany od czytelniczki serwisu z Danii. Czy znamy podobne historie z Polski? Oczywiście, że tak. Dania centrum Kopenhagi jestem u siostry. Po ciężkiej i przygodowej podróży poszłam z kawą na balkon zapalić papierosa. Ciepła noc majowa. Godzina około 23. I widzę chłopca w piaskownicy . Stawia babki z piasku. Na głos pytam się siostry i jej męża czy znają tego chłopca i czy to jest.......

czytaj dalej

Opis przysłany od czytelniczki serwisu z Danii. Czy znamy podobne historie z Polski? Oczywiście, że tak.


Dania centrum Kopenhagi jestem u siostry. Po ciężkiej i przygodowej podróży poszłam z kawą na balkon zapalić papierosa. Ciepła noc majowa. Godzina około 23. I widzę chłopca w piaskownicy . Stawia babki z piasku. Na głos pytam się siostry i jej męża czy znają tego chłopca i czy to jest tutaj normalne żeby dziecko o tej porze się bawiło.  Odpowiedzieli że nie i wyszli tez na balkon.

Nic nie widzieli. Ale widzieli wiaderko i lopatke. Siostra po przyjściu dzieci z podwórka umyla wiaderko i lopatke i postawiła na balkonie. Ja o tym nie wiedziałam. Łopatka i wiaderkiem bawił się ów chłopiec.  Zbiegła na dół.  Dobiegłam do piaskownicy i zobaczyłam świeże babki. Chlopca juz nie było.  Siostra dobiegła do mnie trochę później.  Wyrzuciła piasek z wiaderka i wzięła lopatke. Gdy szlysmy na przez trawnik do domu zobaczyłam na balkonie siostry córeczkę.  Była zła ale nic nie mówiła.  Na drugi dzień po śniadaniu w salonie nie chciała ze mną rozmawiać.  Wypytalam się w końcu dlaczego. Otóż chłopiec ten jest jej przyjacielem a mama nie dała się mu pobawić prze ze mnie i on będzie zły.  Cały dzień się bawiła z tą postacią z fantazji o jakiej mówiła moja siostra nie zaś z młodszym bratem. Mówiłam siostrze że na 100 procent jest to duch.

Patrzyła się na mnie bo nie wierzyła że pada to z moich słów.  Do konca pobytu w Danii nie widzialam już tego chlopca. Ja wróciłam do kraju . Po roku przyjechał do siostry najmłodszy mój brat i został u niej. Po następnym roku brat był wkurzony na zachowanie dzieci naszej siostry i próbował wyperswadowac im z głowy fantazyjnego przyjaciela. Kiedyś w salonie przy wszystkich uderzył w powietrze tam gdzie niby stał ten przyjaciel. W nocy obudził go ból na lopatce. To co zobaczył w lustrze przeraził go. Miał ślady zadrapania aż do krwi . I wyglądało to tak jakby zrobiło to jakieś dziecko z pazurami. Przerażony poleciał do siostry i pokazał jej. Ona przemyla to wodą utleniona i tej nocy juz nie spali.

Gdy siostrzenica bawiła się znów z tym przyjacielem siostra próbowała zapobiec a szwagier całe zajście nagrywał kamerą . Mówiła ze ma się z nim nie bawić i niech sobie ten chłopiec idzie do domu. Przy czym wyciągnęła rękę w stronę miejsca w którym rzekomo był przyjaciel. Ręka stała się aż do łokcia ciemno granatowo fioletowa. Siostra w  panice uciekła do łazienki by pod ciepłą wodą ręka doszła do siebie. Rok później znów odwiedziłam siostrę. Wyglądała strasznie blado i chorowała.  Mieszkanie było jak to mówiła czyste bo masę różnych egzorcystow je oczyscilo. Wiedziałam że mnie kłamie.  Gdyby tak było byłaby wypoczeta. A ona bała się spać. Byłam tam 4 miesiące.  Nie wiem dlaczego jednego dnia siostrzenica się bawiła z tym chłopcem ja mu powiedziałam żeby dzieci zostawił w spokoju bo my dorośli się boimy. I tak się stało.  Mówiłam do niego spokojnie ale stanowczo.

Jednej nocy obudził mnie stojąc przy mnie przy łóżku.  Powiedziałam wtedy ze tak nie wolno robić i że ludzie się boją jak śpią a ktoś wchodzi im do pokoju i się na nich patrzy.  Od tamtej pory chodził w nocy po mieszkaniu i wchodził do pustego pokoju szwagra gdzie było jego biuro. Słychać było fotel jak jeździł nim po pokoju. Włączal komputer i gral i bawił się papierami i czym tylko można bylo. Gdy wyjechalam siostra dzwoniła dzień w dzień do mnie jak jest źle.  Chlopiec ten duch bil dzieci i drapal byly slady. Siostra tez nosiła ślady. Wszystkie fotografowała. Zaczęło interesować się przedszkole. Zaczela mieć problem z wladzami. Doszły skargi sąsiadów na piśmie do spółdzielni ze dzieci po nocach nie śpią tylko się bawią i strasznie hałasują .  Z dnia na dzień było gorzej i siostra się poddala. Zmieniła mieszkanie. O dziwo ludzie którzy przychodzą na to mieszkanie może pomieszkaja jakieś 6 miesięcy i uciekają.  Od tamtej pory nikt długo tam nie pomieszkal. Zachodze w głowę dlaczego ten chłopiec się mnie słuchał? Dlaczego zachowywał się w nocy w miarę cicho gdy byłam a zaczął wariowac jak wyjechalam? Dlaczego gdy byłam nikogo nie podrapal czy uderzył?  Doprawdy nie rozumiem tego.



zwiń tekst



AUTOSTOPOWICZ WIDMO JAKO... ŚMIERĆ? - niezwykła historia nadesłana na pokład okrętu Nautilus
Sob, 6 luty 2016 20:34 komentarze: brak czytany: 957x

Od lat zbieramy historie o tzw. autostopowiczach-widmach. Prezentowana poniżej jest niezwykle oryginalna i warta tego, aby stworzyć dla niej nowy katalog w dziale AUTOSTOPOWICZE-WIDMA. Nosić on będzie tytuł "Zwiastuny śmierci". Witam serdecznie Ja osobiście nie miałem do czynienia z taką sytuacją , lecz znajoma opowiedziała mi ciekawą historie . Jej ojciec jechał do domu z pracy na (już było ciemno.......

czytaj dalej

Od lat zbieramy historie o tzw. autostopowiczach-widmach. Prezentowana poniżej jest niezwykle oryginalna i warta tego, aby stworzyć dla niej nowy katalog w dziale AUTOSTOPOWICZE-WIDMA. Nosić on będzie tytuł "Zwiastuny śmierci".

Witam serdecznie Ja osobiście nie miałem do czynienia z taką sytuacją , lecz znajoma opowiedziała mi ciekawą historie . Jej ojciec jechał do domu z pracy na (już było ciemno ) motorze , koło jakiegoś lasu w Limanowej .Z daleka zauważył jakąś postać to była kobieta - bardzo ładna o czarnych włosach do najbliższych domów było dość daleko (kobieta młoda sama w lesie , po prostu się zmartwił i chciał jej pomóc) więc zapytał czy chce żeby ją podwiózł , Dziewczyna skinęła głową i wsiadła na motor i od tej chwili facetowi wryło się to wszystko w pamięć Jak kobieta usiadła na motor to ojciec znajomej nie poczuł nawet małego ruchu - tak jakby nikt nie wsiadł on był cały przerażony -podjechali do jakiegoś domu nie wiem czy ta osoba powiedziała mu gdzie ma stanąć czy mu to jakoś inaczej przekazała .Gdy dziewczyna weszła do tego domu po jakiejś chwili usłyszał krzyki i płacz , pobiegł tam i zapytał gdzie jest ta dziewczyna . Rodzina która tam mieszkała po patrzyła na niego jak na wariata i powiedzieli mu że żadna dziewczyny tu nie było , i że przed chwilą zmarł im ojciec --- Zastanawiałem się czy to nie była śmierć . Ciekawa historia ,a osoba która i to opowiedziała moim zdaniem jest wiarygodna . Pozdrawiam



zwiń tekst



'MIAŁEM PRZECZUCIE, ŻE COŚ SIĘ STANIE!' - opowieści kierowcy o niezwykłych spotkaniach z nieznanym podczas pracy 'za kółkiem'.
Pt, 29 sty 2016 09:35 komentarze: 1 czytany: 1348x

[...] Pracowałem w firmie Poczta Polska ,byłem kierowcą jeździłem z kowojentem , między innymi zbieraliśmy przesyłki z gminnych placówek . Będac w najdalszej mieliśmy dużo czasu do powrotu. Zachciało mi się spać. Rozciągnąłem się na siedzeniach w WV T4. Poczułem jak zsuwają mi się nogi. Pomyślałem niemożliwe , poprawiłem je. Za chwilę to samo , już nie poprawiałem zsunęły się razem z ciałem.......

czytaj dalej

[...] Pracowałem w firmie Poczta Polska ,byłem kierowcą jeździłem z kowojentem , między innymi zbieraliśmy przesyłki z gminnych placówek . Będac w najdalszej mieliśmy dużo czasu do powrotu. Zachciało mi się spać. Rozciągnąłem się na siedzeniach w WV T4. Poczułem jak zsuwają mi się nogi. Pomyślałem niemożliwe , poprawiłem je. Za chwilę to samo , już nie poprawiałem zsunęły się razem z ciałem. Znalazłem się w pustej szarości myślę umieram . Pomyślałem jest ojciec matka zrobię im przykrość . Zacząłem potwornie krzyczeć niechcę umierać . Poczułem jak nasuwam się na siedzenie . Myślałem później o tym i jak czułem się błogo gdy " usypiałem ".

[...] Mam 55 lat z dziecięcych lat pamiętam przepiękny sen . Intensywna wielka światłość wokół lewitującej postaci . Światłość postaci , postać w światłości. U stóp , przed stopami skrzynia wielkości trumny z niecheblowanych desek. Czy to moja? Jeździłem w teatrze im. J. Osterwy w 1986 . Jechaliśmy do w - wy , poczułem silny impuls że coś się stanie. Zaczęło stukać w koło , pękła felga od wewnątrz obcierając o końcówkę drążka. Drugie , jechaliśmy zimą w nocy chlapa , szyby brudne , znowu przeczucie więc zacząłem zwalniać. Z naprzeciwka zbliżał się samochód a ja z ledwością wyhamowałem przed nieoświetloną furmanką. Czy przeczucie zaniknęło ? Może zabrakło niebezpieczeństw.

W łazience stojąc twarzą do lustra z tyłu wisi szafka na niej leży szczotka do pleców . Skończyłem się golić słyszę huk , coś spadło szczotka leży na miednicy stojącej w wannie na jej ranicie w poprzek. Po paru dniach tylko wyszedłem z łazienki znowu coś spadło szczotka leży w wannie. Nigdy wcześniej nie ani później nie spadła. Słuchałem dzienniczka Św.Faustyny w radio Jezes palecił jej w ramach rekolekcji przeczytać ewangelię wg. Św.Jana rozdział 17 miałem nie szukać lecz byłem ciekawy. W głębi nieśmiała przelotna myśl z prośbą Jezu czy odrazu otworzę na tej stronie. I tak się stało. W tekturowej teczce na dokumentach położyłem kopertę . Po kilku dniach chciałem przeczytać jej zawartość . Otwieram nie ma . Zamknąłem. Wcześniej teczka spadła za kaloryfer. Może tam wyleciała ? Nie ma . Otwieram teczkę znowu , leży jak ją położyłem. Do dzisiaj mam przed oczami otwartą teczkę bez koperty. Mama była bardzo chora dużo się modliłem prosząc o zdrowie . Siedziałem w samochodzie patrzyłem na drzewo nagle zobaczyłem małe zielone kółko które zaczęło się powiększać raczej nie zbliżać było płaskie jak na kartce i coś jeszcze się stało wiem a niepamiętam i usłyszałem NIE MARTW SIĘ. Wyzdrowiała.

Byłem w pobliżu mejsca w którym w wypadku zginął mój kolega . Nagle w głowie w środku usłyszałem cały czas jak ktoś odkłada i poprawia słuchawkę na telefonie stacjonarnym i głosy w tle . Było to takie wyraziste jakby głowa była w słuchawce . Ustało dopiero wtedy gdy odszedłem z tego miejsca. [...]



zwiń tekst



PRZECZUCIA ŚMIERCI - trzy niezwykłe przypadki z życia naszego czytelnika
Czw, 28 sty 2016 08:55 komentarze: brak czytany: 1209x

To pojawia się jak grom z jasnego nieba. Nagle opanowuje nas lęk, irracjonalny strach, że wydarzy się "coś złego". Potem pojawia się wiadomość o śmierci. Takie właśnie momenty ze swojego życia opisał nam czytelnik serwisu.   Witam. Po ostatnich wydarzeniach mam ochotę podzielić się z kimś tym co mnie dręczy.  Z nikim nie rozmawiałem na ten temat, ponieważ obawiam się braku zrozumienia.......

czytaj dalej

To pojawia się jak grom z jasnego nieba. Nagle opanowuje nas lęk, irracjonalny strach, że wydarzy się "coś złego". Potem pojawia się wiadomość o śmierci. Takie właśnie momenty ze swojego życia opisał nam czytelnik serwisu.

 

Witam.

Po ostatnich wydarzeniach mam ochotę podzielić się z kimś tym co mnie dręczy.  Z nikim nie rozmawiałem na ten temat, ponieważ obawiam się braku zrozumienia. Zaczęło się to w lipcu 2014 r. Będąc w pracy za granicą , w drodze na zakupy wraz z koleżanką poczułem coś dziwnego. Jakby coś mnie uderzyło nie wybierając na mnie żadnej siły.  Koleżanka spytała co się stało?  Odpowiedziałem jej że stanie się coś złego.  Sam nie wiem czemu to powiedziałem. Koleżanka się wystraszyła , ale to zignorowaliśmy i kontynuowaliśmy rowerową podróż do sklepu. Po jakiejś godzinie wróciliśmy do naszej kwatery , gdzie mieszkaliśmy z paroma bliskimi znajomymi.  Weszliśmy i zobaczyliśmy wszystkich w salonie, mieli strasznie ponure miny. Pytamy się ich , co się stało? Jedna dziwczyna odparła nam że chwile temu znajoma dostała telefon z wiadomością o śmierci brata. Miał on na imię Marcin. Wszyscy go znaliśmy , ja się z nim znałem od roku , gdyż wcześniej mieliśmy wspólny pokój. Później przypomniałem sobię o tym co się stało w drodze do sklepu i odniosłem to do zaistniałej sytuacji. Zignorowałem to i nigdy więcej o tym nie wspominałem.

Następna sytuacja wydarzyła się 27 maja 2015r. Kolejny dzień w szkole. Spóźniłem się chwilę na pierwszą lekcje.  Wchodząc do klasy zacząłem się witać z kolegami w klasie. Gdy podałem rękę Łukaszowi znów poczułem coś dziwnego, w sekundzie zrobiło mi się gorąca i łzy cisneły się do oczu. Jakoś udało mi się je powstrzymać i poszedłem dalej. Usiadłem w wolnej ławce i zacząłem rozmyślać co się stało.  Zignorowałem to ponownie i kontynuowałem dzień w szkole. Cały dzień byłem przygnębiony. Był to dzień urodzin łukasza, wwięc zaprosił wszystkich do baru by uczcić swoje 18 urodziny. Ja odmówiłem i poszedłem do domu. Następnego dnia nie poszedłem do szkoły z powodu wcześniejszych wydarzeń, bo nie mogłem spojrzeć na łukasza. Dowiedziałem się że tego dnia o godzinie 18:30 zmarła mama łukasza. Jak się okazało chorowała ona dość długo na nieznaną mi chorobę.  Nikt o tym nie wiedział.  Od tej pory zawsze gdy go widzę przypominam sobię o tym wydarzeniu, myślę że mogłem go jakoś ostrzec, powiedzieć by spędził ten dzień z matką.  No cóż jakoś będzie trzeba z tym żyć.  Myślałem by mu o tym powiedzieć , ale nie mam odwagi. Boję się jego reakcji. Tego dnia nigdy nie zapomnę.

Taka sytuacja powtórzyła się ponownie 25 lipca 2015 r. 10 godzin przed śmiercią mojej babci. Było to równie dziwne jak poprzednie razy. Siedziałem przy taśmie produkcyjnej zasłuchany w muzyce , którą odtwarzałem przez słuchawki. Na przeciw mnie siedziała moja znajoma, a obok inni pracownicy. O godzinie 8:53 poczułem to znowu. Atak gorąca i łez których nie mogłem zatrzymać. Koleżanka spytała co się stało?  Ja ocierając łzy powiedziałem jej że stanie się coś złego i ma to związek z kimś bliskim. Ona się wystraszyła, bojąc się że chodzi o kogoś z jej rodziny.

O godzinie 9 mieliśmy przerwę. Oboje chwyciliśmy za telefony i zadzwoniliśmy do rodziny czy nic się nie stało.  Spytałem mamy czy wszystko w pożądku z babcią , gdyż wiedziałem że leży w szpitalu ale czuła się już lepiej. Mama odparła że nic się nie dzieję i wypisują babcię jutro . Uspokoiłem się i wróciłem na stołówkę coś zjeść. Następnego dnia zadzwonił do mnie tata z informacją iż babcia zmarła przwed wieczorem. O tej sytuacji również z nikim nie rozmawiałem. Duszę to w sobię. Zacząłem się tym interesować i tak trafiłem na waszą stronę. 
Pozdrawiam
Piotr 19 lat



zwiń tekst



CO Z TĄ REINKARNACJĄ? – pytanie do Fundacji Nautilus
Czw, 28 sty 2016 08:37 komentarze: brak czytany: 1346x

Zgodnie z naszym ostatnim zwyczajem przedstawiamy kolejne pytanie do FN i naszą odpowiedź. Temat reinkarnacji bardzo interesuje naszych czytelników, stąd także wiele pytań. Ten e-mail przyszedł na naszą pocztę kilka dni temu.Witam całą Załogę Nautilus! Jestem waszą czytelniczką  od około 4 lat i chcę powiedzieć, że wykonujecie niesamowitą pracę. Piszę do Was pierwszy raz, bo moje życie.......

czytaj dalej

Zgodnie z naszym ostatnim zwyczajem przedstawiamy kolejne pytanie do FN i naszą odpowiedź. Temat reinkarnacji bardzo interesuje naszych czytelników, stąd także wiele pytań. Ten e-mail przyszedł na naszą pocztę kilka dni temu.



Witam całą Załogę Nautilus!

Jestem waszą czytelniczką  od około 4 lat i chcę powiedzieć, że wykonujecie niesamowitą pracę. Piszę do Was pierwszy raz, bo moje życie, nie obfituje w żadne doświadczenia, które moglibyście zarchiwizować, nie znam też żadnych niewytłumaczalnych historii.

Piszę ponieważ, dzięki lekturze Waszego serwisu, zaczęłam nieco inaczej postrzegać Świat, w którym przyszło mi żyć, ludzi którzy mnie otaczają, których spotykam przypadkiem – a może wcale nie takim „przypadkiem”. Wiem, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, przyczyny, że decyzja którą podejmę dziś, wróci do mnie za klika lat w postaci dobra lub zła ( w zależności czy moją decyzją komuś pomogę czy kogoś skrzywdzę).

To co robicie naprawdę „otwiera oczy” i ….. uczy ! Dlatego DOBRZE, ŻE JESTEŚCIE

Czytam prawie wszystkie artykuły, ale najbardziej fascynują mnie te o reinkarnacji i wizjach przyszłości – jak nadzwyczajne, ale i układające się w pewną całość są wizje ludzi, którzy posiadają taki dar.

W związku z powyższym koniecznie chcę Was o coś zapytać:
1.    Reinkarnacja a wizja przyszłości

Czytając teksty jej poświęcone, wydaje się, że jesteście pewni na milion procent, że ona istnieje i nie chcecie dyskutować, że jest inaczej.  Że dusza musi przejść „szkołę” , nauczyć się być doskonalszą, zdobywać doświadczenie w poszczególnych wcieleniach. Zgadzam się, macie na to w swoich archiwach , wystarczającą ilość dowodów.

Jednakże wczoraj czytając artykuł w Dziale XXI piętro zamieściliście tekst zatytułowany : „ZNOWU TE TRZY DNI CIEMNOŚCI... - niepokojące orędzie Zofii Nosko, które zawiera katastroficzny scenariusz przyszłych wydarzeń na Ziemi.”
W którym Pani Zofia zapisała słowa samej Matki Bożej – autorytetu, którego nie można w żaden sposób podważyć (tu słowa z tego artykułu) "Mówicie, że trzeba raz umrzeć. Istotnie, każdy raz się rodzi i każdy raz umiera"
Więc co Wy na to? Jak to wytłumaczyć?

Pozdrawiam
Magda.



Na samym początku powtórzymy raz jeszcze – istnienie reinkarnacji jest dla nas poza sporem. Nie podejmujemy nawet dyskusji o tym, czy wędrówka dusz „jest faktem czy mitem wschodnich sekt”, bo zebrany przez 25 lat materiał dokumentacyjny nie pozostawia nawet cienia wątpliwości na ten temat.
Zupełnie inną sprawą jest temat tzw. objawień maryjnych, gdyż do tej grupy należy zaliczyć przesłania p. Zofii Nosko, które zamieściliśmy. Pisze Pani, że „Matka Boska” jest dla Pani autorytetem ostatecznym, których słów podważyć nie sposób. Pytanie jednak powinno być inne: czy aby na pewno za wszystkimi objawieniami Maryjnymi stoi owa wynoszona w Polsce pod niebiosa „Matka Jezusa”? To, że jakiś byt podaje się za „Maryję… tę Maryję!” nie świadczy w najmniejszym stopniu, że za owym bytem kryje się ów autorytet, o którym Pani wspomina. Te przekazy są bardzo często bełkotliwe, pełne nieznośnych banałów i ogólników o „potrzebie modlitwy” i „upadku”. Prawdę mówiąc oczekiwalibyśmy od takiego autorytetu czegoś więcej. Bardzo często okoliczności tzw. objawień maryjnych przypominają film Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia. Zawsze zastanawiamy się, czy aby na pewno Matce Jezusa potrzebny jest metaliczny obiekt, który unosi się w pobliżu takiego wydarzenia…


Sprawa reinkarnacji jest dla nas tak oczywista, że bardzo często traktujemy ją niczym papierem lakmusowy w badaniu danego materiału. Przekazujący informację byt zaciekle neguje „wędrówkę dusz”? O, to bardzo ciekawe… Dla nas to znak, że coś jest nie tak z przekazem. Albo jest zmyślony, albo jest celowo sfałszowany, albo „ów byt podający się za Jezusa, Matkę Boską, Buddę czy inną wielką postać” coś kręci.
Każda instytucja badająca zjawiska niewyjaśnione ma własną metodę na badanie materiałów napływających do niej i podejrzewamy, że postępują oni dość podobnie.
Na koniec – w przekazach p. Nosko sprawa istnienia reinkarnacji jest negowana dość mgliście. Sformułowanie „jedno życie” może się odnosić do naszego obecnego życia, ale… nie ma sensu tego zbyt głęboko analizować. W każdym razie poznała Pani nasz tok myślenia.



zwiń tekst



REINKARNACJA - kolejne pytania czytelników
Wt, 26 sty 2016 11:02 komentarze: brak czytany: 1455x

Pracujemy nad nowym działem w serwisie nautilus.org.pl, czyli „PYTANIA DO FN”. W oczekiwaniu na uruchomienie tego działu już teraz kolejne dwa pytania, które przysłała nam czytelniczka serwisu.From: [dane do wiadomości FN]Sent: Monday, January 25, 2016 7:51 PMTo: FNSubject: pytaniaWitam serdecznie całą załogę Nautilusa ! Czytam prawie wszystkie Wasze artykuły, czytam też książki.......

czytaj dalej

Pracujemy nad nowym działem w serwisie nautilus.org.pl, czyli „PYTANIA DO FN”. W oczekiwaniu na uruchomienie tego działu już teraz kolejne dwa pytania, które przysłała nam czytelniczka serwisu.


From: [dane do wiadomości FN]
Sent: Monday, January 25, 2016 7:51 PM
To: FN
Subject: pytania


Witam serdecznie całą załogę Nautilusa !
 
Czytam prawie wszystkie Wasze artykuły, czytam też książki z dziedziny "nieznanego" i od pewnego czasu nasuwają mi się dwa pytania, na które jak dotąd nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi. Wierzę, że dzięki Waszej wiedzy i doświadczeniu na pewno macie wyrobione poglądy w tym zakresie, których jestem bardzo ciekawa.
Pierwszy nurtujący mnie problem:
 
1. Jeśli człowiekowi nie wiedzie się w jakiejś dziedzinie przez dłuższy czas (np 2 lata), to czy powinien zmienić kierunek drogi, którą podąża, bo to np. nie jest jego przeznaczenie (karma)?  Czy raczej powinien dalej podążać tą drogą, pomimo, że go to męczy i ma z tego powodu lęki oraz traktować to jak lekcję od życia, którą trzeba przejść i starać się pokonywać swoje słabości.
 
2. Czy wiedza, którą zdobyliśmy w tym wcieleniu (np. duchowa) pozostanie z nami po śmierci i będzie dla nas dostępna w przyszłym wcieleniu ?
 
Będę wdzięczna za wyjaśnienie tych kwestii.
 
Ania z Krakowa


Odpowiedzi na te pytania można podzielić na dwie grupy: proste i trudne. Zacznijmy od tej pierwszej, czyli od pytania drugiego. Oczywiście, że ta wiedza pozostaje z nami po śmierci i kolejnym wcieleniu. Sprawia także, że nasz poziom duchowy jest wyższy. Czy dusza ma pełnię wiedzy o wszystkich swoich doświadczeniach? Przypomina to odsłanianie kart leżącego przed nami pasjansa. Na początku wszystkie karty są zasłonięte, ale w miarę gry je odsłaniamy. Podobne jest z ową wiedzą. Pełnia świadomości odbytych wcieleń pojawia się na „poziomach mistrzowskich”, które kiedyś osiągniemy, ale teraz stanowią dla nas abstrakcję. Budda w momencie oświecenia zobaczył wszystkie (!) wcielenia przeszłe, teraźniejsze, a także przyszłe wszystkich istot we wszechświecie. Budda był jednak istotą na poziomie absolutnie topowym – wręcz niewyobrażalnym, gdyż 72-gim. My wszyscy jesteśmy na poziomie zero, więc jeszcze długa droga przed nami. Z każdym poziomem moc ulega podwojeniu. Od poziomu 20-go w zasadzie można uważać takie osoby za „chodzących Bogów na Ziemi”. Powyżej nasza wyobraźnia odmawia nam posłuszeństwa… Oczywiście takie istoty mają pełnię wiedzy na temat wszystkich swoich wcześniejszych wcieleń.

Pytanie drugie wymaga doprecyzowania. Oczywiście, że nie ma tutaj dobrej odpowiedzi. Zrozumienie zawiłości „ludzkiej karmy” przekracza możliwości istoty ludzkiej, nawet nas z okrętu Nautilus. Czy chodzi o porażki w poszukiwaniu partnera? Czy może chodzi o chorobę? A może jeszcze o coś innego?
Nasz rada skierowana do wszystkich jest taka, aby życie – które jest bardzo serio – nie traktować do końca serio. Właśnie dlatego! Trzeba trochę patrzeć na siebie z boku niczym na aktora w teatrze odgrywającym jakąś rolę, którą akurat jest rola „poszukującego lub poszukującej czegoś tam”. Taki dystans sprawia, że z człowieka uchodzi ta zaciekłość w „znalezieniu tej drugiej połówki”. Czasami może być tak, że przeznaczeniem jest samotność, ale jest to w skrajnych wypadkach. Najważniejsze, aby znaleźć właściwy dystans. Wtedy wszystko zaczyna się lepiej układać. Którą drogę wybrać? (takie pytanie padło w e-mailu) My zawsze kierujemy się delikatnymi znakami, które daje wszechświat podpowiadając nam właściwe rozwiązanie… Sztuka dostrzegania owych znaków jest przez nas doskonalona od wielu lat. Jest trudna, ale można się jej nauczyć. Trzeba je tylko zobaczyć. Potem jest już łatwiej.



zwiń tekst



STRONA
1 50 52 53 54 55 56 57 58 70
Strona 55 / 70

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Trwa klątwa rodu Kennedych. Piszemy o tym w dziale TAJNE ARCHIWUM FN w KAJUCIE ZAŁOGI. Rzecznik rodziny Kennedych potwierdził że dwie zaginione osoby widziane ostatnio w kajaku u wybrzeży Zatoki Chesapeake na wschodnim wybrzeżu USA to Maeve McKean i jej ośmioletni syn Gideon. Kobieta jest wnuczką Roberta F. Kennedy'ego. To kolejne tajemnicze zaginięcie członków znanej rodziny. Media już od kilkudziesięciu lat mówią wręcz o 'klątwie rodziny Kennedych'.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 3 kwi 2020 05:24 | 2/04 woj. świętokrzyskie, godz. 4;41. Na niebie zaobserwowaliśmy 'przelot gwiazd' z zach na wsch w ilości około 30 szt. Rozkład nieregularny, w pierwszej kolejności około 15 szt - w formacji jak 'bombowce', również blisko siebie. Następna 15 w ciągu kilku minut również w nieładzie. To było wrażenie jakby nieboskłon zaczął się ruszać [...]

Dziennik Pokładowy

Piątek, 13 marca 2020 | Mam wrażenie, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawę z tego, co się stało na świecie w związku z koronawirusem. Cały czas czytam, że ‘to zwykła grypa, z tym że mniej groźna’, a w ogóle to ‘jest to burza w szklance wody’, wszystko minie, a o tym całym wirusie z Wuhan szybko zapomnimy. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie – koronawirus zmieni świat, jaki znamy.

czytaj dalej

FILM FN

TO BĘDZIE TRWAŁO 3,5 ROKU - Krzysztof Jackowski o czarnym okresie w dziejach naszej cywilizacji

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.